Zobacz pełną wersję : Poczta Polska i XXI wiek
Do końca nie wiem gdzie to umieścić. Myślałem, że może do działu "Humor" ale nie wiem czy to takie śmieszne ...
Od 3 tyg czekam na fakturę wysłaną PP z pewnej firmy z Poznania na mój adres zamieszkania w pod poznańskiej miejscowości. (upraszczając z punktu A do punktu B oddalonych od siebie może 20 km).
Dzisiaj w nocy otrzymałem o to taką informacje:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://postimage.org/)
Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Ciekaw jestem ile ta informatyzacja kosztowała podatnika.
Naiwny kliknąłem na dumnie wyglądający przycisk "Zobacz informacje" i ..... wyświetliło mi się , że "strona internetowa jest niedostępna". Nie żeby mnie to zaskoczyło, ale .... :)
Oj tam, oj tam. Nikt nie jest idealny.
Pomyślałem, że mogłeś też dostać udającego informacje pocztową wirusa - przychodzi z serwera pl-poczta.org i informuje o konieczności odbioru przesyłki.
No to idź tego 11 lipca i odbierz pakiet :p
Tak poważnie, to nie jest jakiś spam próbujący zebrać jakies informacje? Coś w stylu "zablokowali konto allegro, zaloguj się"
Przylazło to z jakiegoś głupawego adresu. (e-informacja at companymailserver . net) Możliwe, że to jakiś spam.
A już się ucieszyłem, że w końcu się dowiem gdzie jest moja faktura :(
To na 100% nie jest od PP. Oni nie wysyłają na maila takich informacji.
Ja często dostaję podobne niby z UPS i USPS.
"Kurier nie dostarczył przesyłkę" :D
To pewnie jakiś wyłudzacz
Na 100% wirus rozsyłany mailem.
Podobnie jak informacje "bankowe".
Lepiej poczytajcie sobie o tym tutaj:
http://niebezpiecznik.pl/post/falszywe-maile-od-poczty-polskiej-zaszyfruja-ci-dysk/
Niebezpiecznik.pl już donosi w tej kwestii...
PS - Ups, nie zdążyłem :)
A to komuś potrzebny niebezpiecznik żeby nie klikać w podejrzane wiadomości? :shock:
"Ponieważ nikt w tym czasie". :)
Lepiej poczytajcie sobie o tym tutaj:
http://niebezpiecznik.pl/post/falszywe-maile-od-poczty-polskiej-zaszyfruja-ci-dysk/
No to Kolega pil74 pożegnał się właśnie ze swoimi jpg-ami i doc-ami... :(
No to Kolega pil74 pożegnał się właśnie ze swoimi jpg-ami i doc-ami... :(
Spokojnie, klikałem se na telefonie. Nod na kompie blokował wiadomość. Tak więc nic się nie stało
Generalnie staram się uważać, ale w tym przypadku, z uwagi na wyczekiwaną fakturę moja czujność została uśpiona.
:)
wasilewk
12-05-2015, 20:03
Spokojnie, klikałem se na telefonie. Nod na kompie blokował wiadomość....
:)
A nie zastąpił go Eset ?
A nie zastąpił go Eset ?
Zwał jak zwał wiadomo o co chodzi :)
We wtorek 12-tego maja po 10-ej rano dostałem taką "bombę" , ale po rozpakowaniu załącznika natychmiast rozprawił się z nim Norton Internet Security - to wirus Cryptolocker 2.0.
Nadawcą nie jest oczywiście Poczta Polska, a nawet nikt z Polski. Mail do mnie został wysłany z Wielkiego Pałacu Carskiego na moskiewskim Kremlu, w bezpośrednim sąsiedztwie Soboru Zwiastowania, dawnej kaplicy imperatorskiej (taką informację podaje E-Mail Tracer). Wygląda więc na to, że w Pocztę Polską wcielili się funkcjonariusze służb lub urzędnicy Władymira Władymirowicza.
O szkodliwym paskudztwie można też przeczytać tutaj :
http://www.benchmark.pl/aktualnosci/cryptolocker-udaje-nieodebrana-przesylka-poczta-polska.html
Rafał_Sz
13-05-2015, 19:15
W Jelonce właśnie przestało działać jedno biuro rachunkowe. Co prawda robili backup, ale raz na pół roku. Żeby było "śmieszniej", wszystkie dane mieli na zaszyfrowanym obecnie NASie. Jak nie zapłacą i nie odzyskają danych, to leżą oni i ich klienci.
W sumie co za różnica, czy padną, czy zapłacą i później klienci się od nich wyniosą? Za brak umiejętności prawidłowego prowadzenia biznesu się płaci. Nie trzeba być znawcą IT żeby wiedzieć, że dysk potrafią paść, istnieją wirusy, pożary, powodzie, kradzieże i jeszcze kilka innych zagrożeń.
W sumie co za różnica, czy padną, czy zapłacą i później klienci się od nich wyniosą? Za brak umiejętności prawidłowego prowadzenia biznesu się płaci. Nie trzeba być znawcą IT żeby wiedzieć, że dysk potrafią paść, istnieją wirusy, pożary, powodzie, kradzieże i jeszcze kilka innych zagrożeń.
Racja, ale nie do końca.
U mnie w firmie pokodowało wszystkie instrukcje obróbki (arkusze w Excelu) na CNC. Najpierw raz, potem kolejny raz. Najpierw jakiś matołek otworzył załącznik we włoskim oddziale i poleciało po sieci, potem kolejny geniusz zrobił to samo we francuskim oddziale. Diabli wzięły dane, co prawda na jednym kompie, który jest podpięty do obrabiarki CNC i do sieci w taki sposób, że wszystko musi mieć pootwierane, bo inaczej obrabiara go nie zobaczy. Mamy backup, ale frustracja jednak była. Strat wymiernych nie było poza czasem na wgranie instrukcji kolejny raz.
:)
No bez jaj, backup co pół roku to jest poważne zachowanie?
No bez jaj, backup co pół roku to jest poważne zachowanie?
Oczywiście, że nie jest. Tutaj problemem w dużym stopniu jest koszt. Szczególnie w Polsce, gdzie margines zarobków jest dość mały, a wiele firm na porządku dziennym walczy o utrzymanie się na rynku mamy do czynienia z cięciem wszelkich kosztów. Backupy to koszta zaprojektowania rozwiązania, kupienia sprzętu, wdrożenia rozwiązania i wprowadzenia odpowiednich procedur, a później utrzymanie, wymiana sprzętu co pewien czas, zakup dodatkowych nośników, etc. Przy większych ilościach danych i większym skomplikowaniu struktury, rotacyjne dyski HDD mogą nie wystarczyć. Niektóre firmy mają łatwiej, inne trudniej - zależy jaką ilość danych w postaci elektronicznej generują.
Inna sprawa to świadomość - całe szczęście to jest łatwo uleczalne.
Swoją drogą, zadziwiające jak duże żniwo zbierają tego typu ataki socjotechniczne. Świadczy to o niezwykle niskim poziomie świadomości w społeczeństwie i braku podstawowych zachowań obronnych (nieotwieranie załączników, nieklikanie w linki, weryfikacja każdej informacji przychodzącej z sieci, wybieranie zawsze bezpiecznej opcji przy monitach, etc).
U nas w firmie na różne maile firmowe dostaliśmy dziesiątki razy tego maila, a setki wszystkich tego typu. Widać dużo osób się nabiera, skoro wciąż na taką skalę jest to wykorzystywane.
Dzisiaj jak jechałem samochodem mówili o tym w Radiu Zet, więc może przybędzie więcej świadomych osób.
Swoją drogą, zadziwiające jak duże żniwo zbierają tego typu ataki socjotechniczne. Świadczy to o niezwykle niskim poziomie świadomości w społeczeństwie i braku podstawowych zachowań obronnych (nieotwieranie załączników, nieklikanie w linki, weryfikacja każdej informacji przychodzącej z sieci, wybieranie zawsze bezpiecznej opcji przy monitach, etc).
U nas w firmie na różne maile firmowe dostaliśmy dziesiątki razy tego maila, a setki wszystkich tego typu. Widać dużo osób się nabiera, skoro wciąż na taką skalę jest to wykorzystywane.
Od czasów, gdy Pandora otworzyła z ciekawości puszkę nic się nie zmieniło i nie zmieni się, bo ciekawość leży w ludzkiej naturze.
Jak to mówi mądrość ludowa: ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
Dzisiaj jak jechałem samochodem mówili o tym w Radiu Zet, więc może przybędzie więcej świadomych osób.
Wątpię, to nie jest pierwszy raz jak coś podobnego krąży po sieci.
Z innej mańki - pracuję w helpdesku w korpo, ciężko uwierzyć w poziom ogarnięcia niektórych użyszkodników.
Oczywiście, że nie jest. Tutaj problemem w dużym stopniu jest koszt. Szczególnie w Polsce, gdzie margines zarobków jest dość mały, a wiele firm na porządku dziennym walczy o utrzymanie się na rynku mamy do czynienia z cięciem wszelkich kosztów. Backupy to koszta zaprojektowania rozwiązania, kupienia sprzętu, wdrożenia rozwiązania i wprowadzenia odpowiednich procedur, a później utrzymanie, wymiana sprzętu co pewien czas, zakup dodatkowych nośników, etc. Przy większych ilościach danych i większym skomplikowaniu struktury, rotacyjne dyski HDD mogą nie wystarczyć. Niektóre firmy mają łatwiej, inne trudniej - zależy jaką ilość danych w postaci elektronicznej generują.
Inna sprawa to świadomość - całe szczęście to jest łatwo uleczalne.
Bez jaj, wiadomo, że firma "szefowa-księgowa + 2 absolwentki finansów i rachunkowości" nie będzie miała polityki bezpieczeństwa, strategii IT, procedur i rozbudowanej infrastruktury. Nie ta branża, nie te pieniądze, nie ta skala. W takiej wielkości firmach "informatyk" to najbardziej ogarnięty w temacie pracownik albo gość z firmy zewnętrznej "na godziny", co nie zmienia faktu, że jeżeli żadna z tych dwóch wymienionych osób nie potrafi wymusić zakupu kilku dysków i regularnego backupowania (choćby nawet ręcznego) danych na nie co kilka dni to trzeba sobie odpuścić ten temat i zająć się tym na czym się zna.
A jak się zarabia większe pieniądze, to wypadałoby zrobić analizę ryzyka i sprawdzić jakie "oszczędności" mogą zawinąć firmę w parę godzin.
Bez jaj, wiadomo, że firma "szefowa-księgowa + 2 absolwentki finansów i rachunkowości" nie będzie miała polityki bezpieczeństwa, strategii IT, procedur i rozbudowanej infrastruktury. Nie ta branża, nie te pieniądze, nie ta skala. W takiej wielkości firmach "informatyk" to najbardziej ogarnięty w temacie pracownik albo gość z firmy zewnętrznej "na godziny", co nie zmienia faktu, że jeżeli żadna z tych dwóch wymienionych osób nie potrafi wymusić zakupu kilku dysków i regularnego backupowania (choćby nawet ręcznego) danych na nie co kilka dni to trzeba sobie odpuścić ten temat i zająć się tym na czym się zna.
A jak się zarabia większe pieniądze, to wypadałoby zrobić analizę ryzyka i sprawdzić jakie "oszczędności" mogą zawinąć firmę w parę godzin.
W małych biurach rachunkowych praktycznie wszystkie dokumenty są drukowane, ponieważ KPiR może być prowadzona w formie elektronicznej, ale przechowywana w formie papierowej. Do dnia 20 każdego miesiąca ma być wydrukowany miesiąc poprzedni.
Ok, ale problem jest nieco szerszy niż tylko biura rachunkowe, prawda?
Ok, ale problem jest nieco szerszy niż tylko biura rachunkowe, prawda?
Wspomniałeś o firmie ""szefowa-księgowa + 2 absolwentki finansów i rachunkowości" , która nie będzie miała polityki bezpieczeństwa na wysokim poziomie. Bo nie musi mieć, aż takiego.
Tak, masz rację.
W takiej wielkości firmach
Bez jaj, wiadomo, że firma "szefowa-księgowa + 2 absolwentki finansów i rachunkowości" nie będzie miała polityki bezpieczeństwa, strategii IT, procedur i rozbudowanej infrastruktury.
Nie tylko takie firmy mają z tym problemy, ale na przykład placówki medyczne mające więcej niż kilkanaście komputerów, czy inne firmy mające margines zysków który pozwalałby na sensowne IT.
Rafał_Sz
15-05-2015, 08:50
Nie tylko takie firmy mają z tym problemy, ale na przykład placówki medyczne mające więcej niż kilkanaście komputerów, czy inne firmy mające margines zysków który pozwalałby na sensowne IT.
Kupienie zewnętrznego dysku i zrobienie raz w miesiącu backupu to nie są znowu jakieś specjalne wymagania co do inteligencji, znajomości IT i kosztów. Ludzie po prostu olewają temat.
Kupienie zewnętrznego dysku i zrobienie raz w miesiącu backupu to nie są znowu jakieś specjalne wymagania co do inteligencji, znajomości IT i kosztów. Ludzie po prostu olewają temat.
Wyobrażasz sobie raz w miesiącu robienie backupów np w przychodni ? Backupy raz w miesiącu nie sprawdzą się dla większości średnich i dużych firm z którymi się spotkałem. Tak to może sobie robić amator, ze swoimi danymi, a nie firma która w 100% przeszła na elektroniczną dokumentację.
Rafał_Sz
15-05-2015, 18:04
W szpitalu który obsługuje całą Jelenią Górę kopię serwera wykonano w 2,5 godziny. Jedynym utrudnieniem był brak w tym czasie elektronicznej rejestracji na SOR. Byłem tego świadkiem, bo wykonywałem napisy na drzwiach kiedy kumpel z firmy IT taką właśnie kopię robił. Była to baza "tekstowa" jak to określił, bo kopię badań np. z RM i TK robił później bez wpływu na pracę systemu. Więc chyba nie jest to takie skomplikowane.
W szpitalu który obsługuje całą Jelenią Górę kopię serwera wykonano w 2,5 godziny. Jedynym utrudnieniem był brak w tym czasie elektronicznej rejestracji na SOR. Byłem tego świadkiem, bo wykonywałem napisy na drzwiach kiedy kumpel z firmy IT taką właśnie kopię robił. Była to baza "tekstowa" jak to określił, bo kopię badań np. z RM i TK robił później bez wpływu na pracę systemu. Więc chyba nie jest to takie skomplikowane.
To zależy od wielu czynników. Czy w 100% korzystacie z dokumentacji elektronicznej? Jak dużo danych może zostać utracone w wypadku awarii? Jak dużo (objętościowo danych) jest do backupowania? Czy możliwy jest downtime systemu na czas wykonania backupu? Czy akceptowalne jest ręczne wykonywanie backupów?
Jeżeli masz 100% dokumentacji w formie cyfrowej, nie chcesz utracić więcej niż 12h pracy, a dane do backupowania idą w setki MB bądź gigabajty dziennie (przy zdjęciach z RTG, MRI, etc. to jest w miarę normalne) to backupowanie tego ręcznie, z 2.5h przerwą w pracy działania serwera jest nieakceptowalne. Również dobry backup to nie jest zgranie danych na zewnętrzny dysk twardy.
Backup w takiej sytuacji musi być 100% automatyczny, przyrostowy, często z kopiami w czasie rzeczywistym bądź co +-30 minut, nie może powodować wyłączenia systemu bądź braku dostępu do niego dłuższego niż minutę, etc, etc. To kosztuje i to dużo.
drhardware
21-05-2015, 10:47
W 1991 byłem w Holandii u znajomych. Prowadzili mały warsztat, księgowość była komputerowa. Nie pamiętam, czy działało to na Herculesie, czy na VGA, w każdym razie na monitorze monochromatycznym w trybie znakowym. I codziennie, po zakończeniu pracy odbywało się zgrywanie danych na dyskietki - każda oznaczona jako inny dzień tygodnia. Tyle, że to trwało.
Dla odmiany, chyba dwa lata później, znajomy zegarmistrz zwrócił się do mnie o pomoc, bo "siostrzenica coś ćwiczyła na komputerze w warsztacie i się nie uruchamia". Jak zbadałem sprawe, ćwiczyła polecenia DOSu, w tym format...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.