Zobacz pełną wersję : Andaluzja w maju i listopadzie
Kolejną wyprawę zaplanowałem do Andaluzji w dniach 15-21.05. Mamy 7 dni na zwiedzanie (pierwszy dzień od 14). Poruszamy się samochodem. Wstępna trasa wyszła mi na 1000 km, trochę nierealne. Więc chcę się podpytać, co warto zobaczyć.
Co warto zobaczyć z takich miejsc: Gibraltar, Kadyks, Sewilla, Kordoba, Granada. Dwa ostatnie miasta najbardziej wydłużają trasę. Po drodze oczywiście mniejsze atrakcje (jak Tarifa).
Na razie zaplanowałem tak:
Piątek. Przylatujemy o 14, więc jedziemy tylko do Mijas i nocujemy nad morzem w La Cala de Mijas.
Sobota. Na drugi dzień Ronda i El Camino del Rey. Mają na dniach otwierać i boję się że będą tłumy, zwłaszcza że to sobota. Nocleg gdzieś pomiędzy Ronda a Gibraltarem. Jeśli ktoś był, to pytanie: Czy warto zostać na noc w Ronda (pod kątem zdjęć).
Niedziela. Gibraltar. Podobno trzeba być przed 10, żeby uniknąć kolejek. Nocleg w La Linea de la Conception.
Poniedziałek. Tarifa i Kadyks.
Wtorek i środa. Sewilla. Tu na pewno dwa noclegi.
Czwartek. Malaga
I tu pytanie. Może w poniedziałek dojechać do Sewilli na wieczór? Wtedy w środę można pojechać do Kordoby lub Granady?
A może odpuścić El Camino del Rey i w sobotę zrobić Rondę i Gibraltar? Wtedy mam dodatkowy dzień.
Generalnie wolę mniejsze miasteczka niż duże, ale Sewillę podobno warto. Nie plażujemy, ale ze dwa noclegi nad morzem planujemy. Pierwszego dnia Costa del Sol, ale chętnie też nad Atlantykiem (koło Kordoby?).
Widzę że szykuje się fajna wycieczka, tydzień na Andaluzję to ambitne podejście, ale powinno się udać. Dekadę temu byliśmy tam w podróży poślubnej (co oznacza że muszę niebawem pamiętać o poważnej rocznicy ;) ), więc mogę dodać kilka uwag/porad:
- jadąc do Granady (obowiązkowo) koniecznie trzeba zaplanować odwiedzenie Alhambry. Bilety się rezerwuje przez internet z wyprzedzeniem (tym większym, im bardziej "turystyczny" to okres), z konkretną godziną wstępu.
- wąwozu nie widziałem, pewnie jest piękny, ale zajmie cały dzień a w okolicach Rondy jest bardzo dużo miejsc do zobaczenia, i mam na myśli pueblos blancos (białe wioski). Każda z nich pewnie ma swój urok i wieczorem będzie świetnie się prezentować na zdjęciach. Oprócz obowiązkowej (ale i najbardziej zatłoczonej) Rondy z pięknym mostem polecam odwiedzenie Zahara de la Sierra - miasteczko na wzgórzu, z zamkiem górującym nad całością, położone nad dużym sztucznym zbiornikiem. Piękne miejsce, takie "pocztówkowe". Jako ładne wspominam jeszcze Ubrique, otoczone pięknymi zielonymi górami, i Casares. Generalnie, gdybym mógł to w tych okolicach zostałbym dłużej, nawet kosztem Gibraltaru...
- Gibraltar - ok, to jest miejsce w którym "trzeba być" żeby powiedzieć że się było na końcu Europy (który to koniec inni umieszczają w Portugalii w Cabo de Roca;) ), ale tam jest inna architektura niż w Andaluzji - nagle lądujesz w takiej ciepłej Wielkiej Brytanii :) Góra robi wrażenie, ale już widok z niej w stronę przemysłowo-portowego Algeciras nie należy do najpiękniejszych.
- Sewilla, Kordoba - też obowiązkowo. Polecam też Malagę, nie jest wymieniana jako miasto szczególnie turystyczne, ale nas bardzo przyjemnie zaskoczyła. Może nawet sugerowałbym tam pierwszy nocleg, bo miejsce które wskazałeś to typowa wybetonowana hotelownia nad plażą (w odróżnieniu od Mijas "właściwego", które jest bardzo ładne ale leży na wzgórzu kilka(naście?) kilometrów od morza)
- Kadyks i Tarifa - nie byłem, nie wiem. Mając w perspektywie świadomość że za rok też będą latać samoloty ;) chyba przełożyłbym te dwa miasta na następną wizytę (z Gibraltarem i np. wąwozem który pewnie będzie teraz zatłoczony) a skoncentrował się na białych wioskach. No ale to ja, Wy róbcie jak chcecie. Chodzi o to że w tych górach nie pojeździcie za szybko (widoki piękne, ale drogi czasem wąskie) a miejsc do odwiedzenia jest wiele - praktycznie w każdym miasteczku jest pięknie, a i czasem aż chce się zatrzymać na jakiejś przełęczy i popodziwiać widoki. Oczywiście ta uwaga nie dotyczy autostrad, ale one posłużą do transportu między dużymi miastami.
- Dobra pora roku na taką wycieczkę. Będzie zielono, i kwitną kwiaty i drzewa. Szczególnie pięknie to wyglądało w Maladze :)
Nie mogę się doczekać fotorelacji...
Granada z przepiękną Alhambrą - koniecznie
Wczoraj natknąłem się na takie info. Blisko Malagi, wygląda, że warto: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114944,17575574,To_jeden_z_najbardziej_spektaku larnych_szlakow_na.html
EDIT: Właśnie doczytałem, że ten punkt został ujęty w programie :)
Co warto zobaczyć z takich miejsc: Gibraltar, Kadyks, Sewilla, Kordoba, Granada. Dwa ostatnie miasta najbardziej wydłużają trasę. Po drodze oczywiście mniejsze atrakcje (jak Tarifa).
z tej listy nie bylem na Gibraltarze.
Kadyks - nie walczylbym na sile, jesli bardzo wydluza trase. mnie sie nawet podobalo, ale zdjeciowo to nie jest szal.
Sewilla, Kordoba, Granada - ten combos trzeba zaliczyc w calosci. kazde miasto nieco inne (IMHO Kordoba jednak "naj").
z atrakcji w okolicy niewatpliwie i bezdyskusyjnie zaliczylbym Ronde i ktoras inna biala wioseczke (Zahara de la Sierra albo Setenil de las Bodegas).
a jesli jeszcze starczy czasu (a IMHO starczy) to rozejrzec sie w strone Sierra Nevada, dokladniej doline Rio Guadalfeo po poludniowej stronie. piekne widoki i fajna trasa, a po drodze jest gdzie sie zatrzymywac i focic...
jest to wszystko do oblecenia w tydzien. na kazde z miast bylby pelny dzien i potem przejazdy. to nie sa wielkie odleglosci kilometrowo.
Obawiam, ze wszystkiego sie po prostu nie da. Nawet Gibraltar, chociaz w praktyce niewiele jest tam do zwiedzania, jesli chce sie tylko przez cypel przeleciec - tez wymaga calego dnia - mozna w tym dniu zahaczyc o Tarife, bo niedaleko, a tam starczy godzinka-dwie , za to przy powrocie , wieczorny Gibraltar od zachodniej strony - bajka! Mysle, ze wszystko powinienes rozpatrywac po ustaleniu terminu na Alhambrze , bo tam mus byc a potem jak leci- niemniej co najmniej 1 caly dzien na kazde miasto - taka jest moja koncepcja :-)
Siegajac do wspomnien i probujac ocenic (pod wzgledem "atrakcyjsci fotograficznej") miejsca, ktore wymieniasz, to wyszlo mi cos takiego (od najlepszgo w dol :))
1. Alhambra (krotko: bajka)
2. Kordoba
3. Ronda i okolice
4. Sewilla
5. Gibraltar (Ciekawe miejsce z historycznego i geograficznego punktu widzenie. Z fotograficznego - bof... Spora kolejka od samego rana, trudno zaparkowac fure)
Kadyks: OK, ale mozna sobie podarowac.
Tarifa: nic mi sie nie przypomina. Moze nie bylem :p
W drugiej polowie maja moze juz byc bardzo cieplo.
Bedzie dobrze. Powodzenia.
Dzięki za szybki odzew. Bardzo cenna uwaga o Kadyksie. Odpuszczę go sobie i będę dzień wcześniej w Sewilli. A na Tarifę wystarczy 2h po drodze.
Tak, jak wspominałem, wolę mniejsze miejscowości, więc drugiego dnia Ronda i okoliczne białe miasteczka. A potem może od razu do Sewilli, olewając Gibraltar? Zależy gdzie znajdę nocleg.
O właśnie zarezerwowałem nocleg w Zahara. Czyli drugiego dnia: Ronda, Setenil de las Bodegas i Zahara. A potem najprawdopodobniej do Sewilli.
Wszystko zostało juz powiedziane - oczywiście Alhambra jest obowiązkowa. Polecam wybrać się na wschód od Malagi - plaże ze okolicznymi rybnymi smażalniami w łódkach sa również wdzięcne. Poza tym oczywiście Ronda. Gibraltar mi nieznany. Zazdroszczę, chętnie bym się wybrał ponownie.
Ja będę w Sevilli prawie cały maj. Kordoba, Granada i Sevilla - koniecznie (byłem 2 lata temu). W Rondzie nie byłem, ale zamierzam ją odwiedzić, więc może się gdzieś spotkamy na szlaku. (Będziesz leciał chyba z moją żoną, bo też wylatuję w tym terminie:)
Andaluzja w tydzień to da się zaledwie polizać przez szybę, ale lepsze to niż nic.
Granada obowiązkowo. Moim zdaniem jest to najbardziej "klimatyczne" miejsce w Europie od Odry i Nysy Łużyckiej po przylądek św. Wincentego. Małpy Jej Królewskiej Mości w Gibraltarze też dobrze byłoby pozdrowić. Mezquita w Kordobie również spoko. Ronda. Jak Granada, to przy okazji wyskok w góry Sierra Nevada. Długo tak mógłbym wymieniać tamtejsze atrakcje, więc na tym poprzestanę. Reszta jak Bóg da, bo wszystkiego zobaczyć i tak się nie da.:-D
Maj to jest dobra pora, gdyż jeszcze nie powinno być ekstremalnie gorąco i jeszcze nie będzie wszystko spalone Słońcem, aczkolwiek około 30 stopni należy się spodziewać jako normy. Ja byłem swego czasu w pierwszej dekadzie czerwca i na plaży po piasku nie dało się chodzić bez klapków.
Do Alhambry trzeba zawczasu rezerwować bilety online, bo na miejscu od ręki może już nie być na dany termin. Kontyngentują wpuszczanie turystów.
Jak się sprężę, to dołożę jeszcze coś z moich analogowych skarbów sprzed 20 lat, żeby pogląd był pełniejszy.
ale chętnie też nad Atlantykiem (koło Kordoby?).
To jakieś nieporozumienie. Z Kordoby do Atlantyku jest około 200 km, więc nie bardzo się da. Zapewne chodziło o Kadyks?
Jasne. Chodziło o Kadyks. Ale już wiem, że go odpuszczę. Najprawdopodobniej również Gibraltar.
Na dzisiaj radykalnie skróciłem trasę i wygląda tak. https://www.google.com/maps/d/edit?mid=z8EqJBQyKCbY.kfDvbQnkxxmE
1. Mijas i Costa del Sol
2. Ronda, Setenil de las Bodegas i Zahara
3. Sewilla
4. Kordoba
5. Granada
6.
7. Malaga
W jednym z miast zanocuję dwie noce. Ponieważ lubię zdjęcia nocne, to najchętniej w tym gdzie są odpowiednie plenery. Chyba, że zahaczyć o Sierra Nevada. Ale to można zrobić z Granady.
Chyba zbyt dużo tego szczęścia zaplanowałeś. Ale może chcesz się tylko przejechać po Andaluzji? W Granadzie mieliśmy zarezerwowane dwa noclegi i to nie było za dużo. Sama Alhambra to kilka godzin, chyba że chcesz tylko odbyć szybką przebieżkę po ogrodach. Jak wejdziesz tu i tam, to minie pół dnia, albo i lepiej - tam się rezerwuje i opłaca bilety na określony obiekt i na określoną godzinę wejścia do tego obiektu i nie ma zmiłuj. Masz być na czas bo nie wejdziesz. Trzeba to wszystko zaplanować z odpowiednimi buforami czasowymi - od wejścia, do pałacu Nasrida masz jakieś 30 minut spaceru, a po drodze jest gdzie się zatrzymać i zrobić zdjęcia. Jest tam kościół, jest pałac Karola V, jest Alkazaba i wiele pomniejszych ciekawych obiektów. Powrót, inną trasą, to kolejne 30 minut lub więcej. Do tego katedra w centrum miasta, a ją koniecznie trzeba zobaczyć, i już masz cały dzień z głowy, bo tam też trzeba dojechać. Parkować oczywiście nie ma gdzie. Wybraliśmy hotel położony jakieś 800 m od wejścia do Alhambry - drogo, ale za to blisko i kłopoty z dojazdem do Alhambry z głowy. Dojazd do centrum autobusem, albo taksówką - najszybciej. Ta mała Ronda, to nie tylko sam most. Zresztą z góry, z drogi, nie wygląda zbyt efektownie, a żeby zrobić fajne zdjęcia tego mostu, trzeba się trochę nachodzić. Do tego jest tam Plaza de Toros - arena i muzeum korridy, ale oczywiście można to wszystko olać. nam zajęło to drobne kilka godzin. Granada, Sewilla, Kordoba, Malaga to są duże i stare miasta ze wszystkimi konsekwencjami - korki, kłopoty z parkowaniem, zakazy wjazdu, itp. Do tego musisz brać pod uwagę to, że tam codziennie w południe jest sjesta, czyli totalna przerwa, a Hiszpanie mają dużo czasu i raczej się nie spieszą. Głupi posiłek to godzina, albo lepiej. W Sierra Nevada zatrzymaliśmy się na kawę w małej wiejskiej knajpce - prawie godzina. Do tego te przejazdy wcale nie są takie szybkie. Jeśli autostarada, to OK, można jechać. Ale jeśli chcesz coś zobaczyć, zatrzymać się, zrobić zdjęcia, to jedziesz bocznymi drogami i średnia 50 km/godz wcale nie jest zaniżona. No, ale oblecieć da się taką trasę w tydzień - szybko i bez sensu. Moim zdaniem.
Dlatego pytam, co warto zobaczyć. A w szybkim zwiedzaniu jestem dobry. W Lizbonie byłem 2h, bez żadnego rozeznania, bo musiałem wyrobić paszport zastępczy. Wysiadłem z tramwaju na nosa i się udało.
Malagę mogę sobie odpuścić. Tyle co zobaczymy wieczorem. Jest opcja kolejnego przylotu na 3 dni.
Mam więc 5 dni na 3 miasta, w tym 4 noclegi. Granada zależy od tego na kiedy kupimy bilety. Ale na pewno będę tam więcej niż dobę.
Wybraliśmy hotel położony jakieś 800 m od wejścia do Alhambry - drogo, ale za to blisko i kłopoty z dojazdem do Alhambry z głowy.
Jest jeszcze lepsza opcja:
http://www.parador.es/es/paradores/parador-de-granada
Za drobnych 336 eurosów można przenocować w samej Alhambrze. Jak się nie trafi na tę promocję, to wtedy za 632 eurosy. I trzeba się śpieszyć z rezerwacją, bo gwarantowane, że później nie będzie miejsc. :mrgreen:
Granada zależy od tego na kiedy kupimy bilety. Ale na pewno będę tam więcej niż dobę.
I to jest słuszna koncepcja. :smile:
Dla mnie absolutne minimum w Granadzie i okolicy to byłoby dwa i pół dnia. Przyjechawszy i zakwaterowawszy się, zacząłbym od popołudniowo-wieczornej wycieczki po mieście, oczywiście ze stosownym przekąszeniem i napiciem się wina. Następnego dnia od rana poszedłbym do Alhambry, a po południu pojechałbym w góry Sierra Nevada. Bliżej wieczora będzie tam fajniejsze oświetlenie. Nie wiadomo, czy da się wjechać autem aż pod Pico de Veleta na ca. 3300 m n.p.m., bo droga pod sam szczyt może być nieprzejezdna, ale na ok. 2500 m (Pradollano) da się wjechać bez problemu. Chyba już będzie po sezonie narciarskim, który kończy się jakoś na początku maja. Cisza tam będzie wtedy taka i spokój taki, wysokogórskie powietrze orzeźwiające po upałach, że nie będzie się chciało wracać. Nie ma problemu - dni będą długie, więc czasu wystarczy. Cały kolejny dzień spędziłbym na jeżdżeniu górskimi drogami i niezobowiązującym wędrowaniu po drugiej stronie w Las Alpujarras.
To byłaby jedna część mojej podróży w takim układzie czasowym, o jakim jest tutaj mowa. Drugą część pobytu spędziłbym na zachód od Malagi w rejonie Mijas-Marbella-Ronda- Gibraltar. W każdym razie pozostałbym na Costa del Sol z odbiciem w głąb lądu do Rondy, aby jak najmniej czasu stracić na siedzenie za kierownicą, a mieć go jak najwięcej na chodzenie pieszo z aparatem. Jest co oglądać i czas zleci błyskawicznie. Tu w rozkład jazdy można też wkalkulować El Chorro, np. zamiast Gibraltaru.
Między tymi dwoma rejonami można się przemieścić dość szybko, bo jest autostrada. W ramach każdego z obu rejonów poruszałbym się powoli i bardzo powoli. Kolejność może być dowolna.
Sewillę i Kordobę zaplanowałbym na następny raz. A Costa de la Luz od Tarify przez Kadyks do parku narodowego Doñana na jeszcze następny.:-D
Jak była wycieczka do Granady to akurat się rozchorowałem ale towarzystwo policzyło że po mieście zrobili chyba 35km... więc jak wyżej.
W Rondzie jak już znalazłem miejsce gdzie się schodzi w dół na przeciwko mostu, to trzeba było wracać na autobus. A do dzisiaj mam niedosyt bo tam w dole wydaje mi się że mogło być coś interesującego (woda, buda, spadająca woda itd. ) i z jakimś fiszem lub inną szerokością bym się tam wybrał.
W Marbelli może być interesujące Puerto Banus - ponoć taka nasza Jastarnia czyli drogie samochody, port, jachty itd - > jeśli kogoś interesuje tego typu tematyka to może warto, niestety nie dotarłem.
Generalnie Andaluzja fajne miejsce, chętnie bym się tam przeniósł.
Archibald6803
19-03-2015, 13:05
Nie będę się rozpisywał zbytnio o Andaluzji, ale powiem jedno: MZ to najpiękniejszy i najbardziej klimatyczny region Półwyspu Iberyjskiego ;
jeżeli mogę coś doradzić to:
1. nocleg w Maladze ; koniecznie zdjęcia wieczorne na deptaku
Malaga właściwie jest mało ciekawa fotograficznie w ciągu dnia ; wieczorem jest odwrotnie
rano, bladym świtem wyjazd do Granady
2. Granada (must have) nawet 2 dni; koniecznie z noclegiem ; po południu- El Banuelo i dzielnica Albacin , wieczorne zdjęcia wzdłuż Rio Darro , ok. północy ORYGINALNE CYGAŃSKIE flamenco na Sacromonte , rano Generalife , Alcazaba i ew.Alhambra (jak starczy czasu) , przejazd do Kordoby
3. Kordoba (must have) ; przyjazd po południu ; nocleg --> koniecznie w Hostal Seneca (super klimatyczny rodzinny typowo andaluzyjski hotelik z cudownym patio ; dwa kroki od Mezqity) ; wieczorny spacer i focenie ; rano Mezqita, wyjazd do Sevilli
4. Sevilla (must have) ; con.1 dz. ; obowiązkowo korrida ( jeśli będzie ) + obowiązkowo obiad w jednej z wielu knajpek wokół areny --> koniecznie trzeba zamówić miejscowy specjał : bycze jądra - tylko tu ,w Europie, można to zjeść i jak nie wiesz co jesz smakuje naprawdę świetnie - ........(trzeba nie wiedzieć co się zamawia); jadłem ten przysmak również w Am.Pd i tam nie było tak smacznie podane.....; następnie koniecznie Reales Alcazares ; dwa wieczory na focenie
5.Ronda (przejazdem)
Podczas przejazdów pomiędzy powyższymi punktami jest sporo dobrego przydrożnego focenia;
I to wystarczy na pierwszy raz........
EDIT; wybrzeże można sobie swobodnie odpuścić ...... bryndza totalna ; jest 1000 piękniejszych linii brzegowych na świecie
wybrzeże można sobie swobodnie odpuścić ...... bryndza totalna ; jest 1000 piękniejszych linii brzegowych na świecie
Same wybrzeża jako takie oczywiście są na świecie piękniejsze, jak na przykład - aby daleko nie szukać - nieodległe portugalskie Algarve. Ale wystarczy odjechać o kilka-kilkanaście kilometrów od plaży i już trafia się w rewelacyjne lokalne klimaty.
To dotyczy całego hiszpańskiego wybrzeża śródziemnomorskiego, nie tylko Costa del Sol.
1. nocleg w Maladze ; koniecznie zdjęcia wieczorne na deptaku
Malaga właściwie jest mało ciekawa fotograficznie w ciągu dnia ; wieczorem jest odwrotnie
rano, bladym świtem wyjazd do Granady [/QUOTE]
Ponieważ wylot mamy o 6:20, to w Maladze mamy ostatni nocleg. Siłą rzeczy będziemy tam wieczorem.
2. Granada (must have) nawet 2 dni; koniecznie z noclegiem ; po południu- El Banuelo i dzielnica Albacin , wieczorne zdjęcia wzdłuż Rio Darro , ok. północy ORYGINALNE CYGAŃSKIE flamenco na Sacromonte , rano Generalife , Alcazaba i ew.Alhambra (jak starczy czasu) , przejazd do Kordoby
Wszystkiego nie zobaczymy, bo było by tylko po jednym dniu na miasto. Zdecydowałem więc, że do Granady zrobimy osobną wycieczkę.
3. Kordoba (must have) ; przyjazd po południu ; nocleg --> koniecznie w Hostal Seneca (super klimatyczny rodzinny typowo andaluzyjski hotelik z cudownym patio ; dwa kroki od Mezqity) ; wieczorny spacer i focenie ; rano Mezqita, wyjazd do Sevilli
4. Sevilla (must have) ; con.1 dz. ; obowiązkowo korrida ( jeśli będzie ) + obowiązkowo obiad w jednej z wielu knajpek wokół areny --> koniecznie trzeba zamówić miejscowy specjał : bycze jądra - tylko tu ,w Europie, można to zjeść i jak nie wiesz co jesz smakuje naprawdę świetnie - ........(trzeba nie wiedzieć co się zamawia); jadłem ten przysmak również w Am.Pd i tam nie było tak smacznie podane.....; następnie koniecznie Reales Alcazares ; dwa wieczory na focenie
Dobrze, że moja żona nie czyta tego wątku. Zaproszę ją na kolację ;)
Na te miasta mamy 4 dni i 3 noclegi. Powinno wystarczyć.
5.Ronda (przejazdem)
Podczas przejazdów pomiędzy powyższymi punktami jest sporo dobrego przydrożnego focenia;
Tak jak wspominałem, lubię małe miasteczka, dlatego na te okolice przeznaczam cały dzień, łącznie z noclegiem w Zahara.
EDIT; wybrzeże można sobie swobodnie odpuścić ...... bryndza totalna ; jest 1000 piękniejszych linii brzegowych na świecie
Ponieważ jadę z rodziną, to jednak kawałek morza muszę im pokazać. Mam dwa noclegi w hotelach z basenem blisko plaży. Pierwszy w Mijas, drugi pod Gibraltarem. Drugiego dnia zwiedzimy jednak Girbaltar i zobaczymy ocean.
Malaga, Granada, Kordoba, Sewilla, Ronda i kawałek morza z rodziną w 7 dni i 6 nocy? Niby można, ale po co? No chyba, że czegoś nie rozumiem. To ma być wyjazd dla przyjemności czy za karę? :twisted:
Nieco lepiej, ale moim zdaniem nadal za dużo. Pobyt w Hiszpanii to ma być przyjemność, a nie ganianie na wariackich papierach z wywieszonym jęzorem z miejscowości do miejscowości. Tam życie biegnie z obiektywnych powodów (klimat) wolniej niż u nas na dalekiej północy. :smile:
Ja - w ramach uroczystych obchodów 20. rocznicy mojej pierwszej wycieczki do Andaluzji :) - wybieram się w czerwcu. W zasadzie bez rodziny, bo żona to właściwie co to jest za rodzina? :mrgreen:
Mamy bilety kupione z Warszawy do Madrytu na 6.06. (sobota) i powrót z Madrytu 18.06 (czwartek), więc termin jest fix. Albo wyjdzie w tym terminie, albo nie wyjdzie wcale i pieniądze za bilety pójdą się gonić, jak już jedne poszły się gonić rok temu, gdy z przyczyn zawodowych nie wyszło. :(
Odliczając dwa noclegi - pierwszy w drodze po przylocie i ostatni w Madrycie przed odlotem - mamy 10 noclegów w Andaluzji. I teraz mam zagwozdkę: podzielić pobyt na dwie części po 5 noclegów w dwóch różnych regionach, czy zdecydować się na jedno miejsce i stamtąd się poruszać? Fajnie byłoby zwiedzić okolice, których nie znam, ale też chętnie pojechałbym ponownie w miejsca, które już widziałem. A do Granady i w Sierra Nevada to mógłbym jeździć w nieskończoność i tylko tam.
Ból wyboru, ale bez próby ogarnięcia wszystkiego, bo taka próba w Andaluzji jest z góry skazana na porażkę. W każdym wariancie będzie niedosyt, że znowu czegoś nie daliśmy rady zobaczyć. Ale też wiem doskonale, że w żadnym wariancie nie będzie nudno, ponieważ Andaluzja (i cała Hiszpania) to jest taki kraj, że tam nigdy i nigdzie nie jest nudno. :)
Przepraszam za post pod postem, ale tymczasem wyedytowałeś i moje pierwsze zdanie stało się niezrozumiałe. :)
W każdym razie chodzi mi o to, że w ciągu tygodnia Andaluzję można pobieżnie liznąć, ale nie zwiedzić. Trzeba być tego świadomym i najlepiej zredukować program do dwóch-trzech zasadniczych punktów, a jednocześnie już teraz planować następny wyjazd. Ja byłem na urlopach w Hiszpanii do tej pory 11 razy, każdorazowo od tygodnia do trzech tygodni i to wciąż jest za mało. Od dawna mam w głowie zaplanowane trasy na co najmniej kolejnych 11 podróży.:)
TOP, a może tak zamiast do tej Andaluzji na lizanie, wyskoczyć np. do Pcimia? W tydzień spokojnie ogarniesz, klimat umiarkowany, gwara zrozumiała, kuchnia urozmaicona, tubylcy przyjaźni (w zasadzie): same zalety...;)
Mnie z takimi ekstremistycznymi poglądami proszę nie kojarzyć.:-)
Zrobisz jak zechcesz, ale żeby potem nie było żalu, że za duże tempo, ekipa zmęczona, a i tak nie dało się zrealizować wszystkich zamierzeń, bo za dużo było kręcenia kierownicą, szukania miejsc do parkowania i noszenia walizek z bagażnika do hotelu i z powrotem.
Dobrze Ci radzę: wybierz z niezwykle bogatego repertuaru andaluzyjskich atrakcji dwa punkty ciężkości (dwie bazy noclegowe, a może nawet ogranicz się do jednej gdzieś pośrodku) i na ten raz wystarczy. Daj młodzieży czas na lody, coca-colę i chociaż jeden dzień plażowania. Sobie daj czas na spokojne robienie zdjęć, kawę, sangrię, paellę, jamon serrano, chorizo picante i te tam, bycze jaja. :mrgreen: Wrażeń i tak będzie co niemiara, gdziekolwiek się zatrzymasz.
Ja swoją propozycję dałem poprzednio: jeden punkt ciężkości to może być odcinek Costa del Sol od Malagi na zachód z wycieczkami w głąb lądu do Rondy i tamtejszych białych miasteczek oraz całodziennym objazdem wybrzeża aż do Gibraltaru/Tarify, a drugi to Granada z Sierra Nevada i Las Alpujarras. Sewilla i Kordoba z lotem do/z Malagi to jest moim zdaniem program na upieprzenie się. Zaplanuj następny lot do Sewilli i wtedy zrób te punkty.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Fuengirol%C4%85
Każdy podróżuje jak lubi. Dla mnie po 2 dni w Sewilli i Kordobie w zupełności wystarczy. Podróżuję tak od lat kilka razy w roku. Za 3 tygodnie lecę na Cypr w 4 dni. Dziękuję za rady, pozwoliły mi trochę zmodyfikować pierwotny plan.
Fafniak. A co z tą Fungirollą? Rozumiem, że jest zamek. Mamy w pobliżu pierwszy nocleg i wręcz przejeżdżamy tamtędy.
Tzn. to miejsce jest dla mnie atrakcyjne z historycznych względów - warto obejrzeć sobie twierdzę.
Miasteczko jest całkiem ładne.
Robiłem dokument o tym wydarzeniu i byliśmy tam jak z całego świata "zajoby" robili rekonstrukcję tej bitwy.
Jak macie blisko - może warto wpaść a wpierw przeczytać historię tej bitwy :)
Samo miejsce zobaczymy, żona jest historykiem. Rekonstrukcja zapewne w październiku.
Takie małe OT. Kiedyś pojechaliśmy do Toskanii bez żadnych planów. Po przekroczeniu włoskiej granicy, wykluczyłem w nawigacji autostrady. Jechaliśmy gdzie nas oczy poniosą, na zasadzie: patrz droga SS505 "Via panoramica" - jedziemy. I tak wjechaliśmy w czerwcu na 2500 km ze śniegiem na poboczach. Trzeciego dnia dotarliśmy w okolica Gardy i żona zobaczyła wieczorem drogowskaz Solferino. Coś jej to mówiło. W hotelu skojarzyła, najbardziej krwawa bitwa tamtych czasów, po której powstał Czerwony Krzyż. Następnego dnia tam pojechaliśmy i... trafiliśmy na 150 rocznicę bitwy. A do Toskanii trafiliśmy po tygodniu.
Zaczynasz dobrze kombinować. :)
Po całej Hiszpanii, a zwłaszcza po Andaluzji można jeździć na tej samej zasadzie, dokąd oczy poniosą. Co parę kroków trafiasz na coś fajnego i niepowtarzalnego, co samo pcha się w obiektyw. Problem masz taki, że tym razem masz tylko tydzień do dyspozycji, a okolica kilka razy większa niż Toskania.
Kompinuj pan, kompinuj. :)
Udało nam się wrócić. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Zrobiliśmy trasę ok 850 km
Malaga - Gibraltar - Tarifa - Ronda - Zahara - Sewilla - Kordoba - Malaga
Najbardziej podobała nam się Kordoba. Potem Sewilla i Malaga. W Gibraltarze mieliśmy bardzo kiepską przejrzystość, ale to taki must have dla mojej żony i dziecka (w końcu to inne Państwo).
Jadąc w góry, widzieliśmy słynne białe miasteczka na sąsiednich wzgórzach i takiego widoku właśnie się spodziewaliśmy. Ale gdy dojechaliśmy do Rondy, zrobiło się płasko, a samo miasto bardzo współczesne. Dopiero gdy dotarliśmy na starówkę, ukazało się zupełnie inne miasteczko - super.
Przeglądam teraz foty i postaram się coś wrzucić.
Udało nam się wrócić. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Zrobiliśmy trasę ok 850 km
Malaga - Gibraltar - Tarifa - Ronda - Zahara - Sewilla - Kordoba - Malaga
A nie byliście w Grenadzie?
Nie. W tydzień byśmy nie zdążyli. A żona i syn chcieli pojechać na Gibraltar i trochę się pomoczyć. Polecimy już tylko fotograficznie kiedy indziej.
Gdybym teraz miał polecać trasę, to na 4 dni: Malaga - Kordoba - Granada - Malaga. A na dłużej Malaga - Ronda - Kordoba - Granada - Malaga.
Zapraszam do oglądania zdjęć. http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?p=3564790#post3564790
No to wracam do Andaluzji. Kupiłem bilety na 30.10-4.11.2015. Tym razem głównie Granada. Ale po drodze są Sierra Nevada i Sierras de Tejeda. Ktoś może coś polecić? Na jeden, dwa dni (jeden nocleg).
To jest blisko, więc ja na cały taki pobyt zatrzymałbym się w Granadzie. Stamtąd na jeden pełny dzień wybrałbym się w wysokie Sierra Nevada. Pradollano to stacja narciarska jedna z wielu na świecie, ale dla widoku na Veletę i Mulhacen warto. Na ok. 2500 m n.p.m. dojeżdża się spokojnie samochodem, a dalej można połazić. Na drugi dzień pojechałbym od drugiej strony w Las Alpujarras (Lanjaron-Orjiva-Capileira-Trevelez). Oczywiście o ile pogoda pozwoli, bo o tej porze roku nawet w Andaluzji na tych wysokościach może być różnie. Jako warianty zapasowe na ewentualność złej pogody w górach wybrałbym przejażdżki nad morze w rejon Nerja-Motril, względnie do Guadix zobaczyć sławne mieszkania w jaskiniach. Resztę czasu spędziłbym w Granadzie i na pewno wracałbym do Polski równie zachwycony jak z każdego poprzedniego pobytu w Hiszpanii, a może nawet bardziej.
Przy tym już teraz kupowałbym online bilety do Alhambry na konkretny termin, bo trzeba przypomnieć, że wstęp jest limitowany. Ze względu na liczne atrakcje mając trochę więcej czasu rozłożyłbym zwiedzanie na dwa dni, np. jednego dnia normalnie, a drugiego na wejście wieczorne. Całość na jeden raz pozostawiła mi uczucie niedosytu, że za krótko było.
Bilety do Alhambry już kupione.
Hej
chyba nikt nie wspomnial ze w Andaluzji jest "Parque Natural Cabo de Gata-Níjar"
niedaleko od Almeria.
Jest cudownie !!!
wrzucam link :
https://www.google.fr/search?q=Parque+Natural+Cabo+de+Gata-N%C3%ADjar&client=firefox-b-ab&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwji-JenlNXMAhXiL8AKHTRYBwsQ_AUICCgC&biw=1408&bih=672
Indiane Jones'a tam kręcili, nie pamiętam , którą część :)
Moje ubiegłoroczne stamtąd właśnie. Tylko pojedyncze przykłady, bo nie żaden wypasiony Nikon z superhiperstabilizacjoultraszerokoautoutofokus-obiektywami, lecz banalna Leica, która nawet światłomierza nie ma z banalnym ponad 60-letnim Zeissem Sonnarem 1,5/50. Za podręczny cyfrowy notatnik służył mi Fuji X100S i to na cały dwutygodniowy urlop wystarczyło aż z naddatkiem. :-P
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/05/z0hF2Z-1.jpg
źródło (http://imageshack.com/a/img661/5663/z0hF2Z.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/05/fxkET8-1.jpg
źródło (http://imageshack.com/a/img673/4527/fxkET8.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/05/09oXMc-1.jpg
źródło (http://imageshack.com/a/img673/1512/09oXMc.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/05/gPtohq-1.jpg
źródło (http://imageshack.com/a/img540/8978/gPtohq.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/05/jh8q7h-1.jpg
źródło (http://imageshack.com/a/img633/2823/jh8q7h.jpg)
Ha ! to ja tez wrzuce kila moich:
1.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
http://i63.tinypic.com/dpb5z8.jpg]źródło (
2.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
http://i66.tinypic.com/2w7od9k.jpg]źródło (źródło ([IMG)
W fudżiowych standardowych kolorach tak tam mniej więcej wygląda w środku czerwca wczesnym popołudniem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/05/BVEJqk-1.jpg
źródło (http://imageshack.com/a/img921/660/BVEJqk.jpg)
Witam!
Podbiję trochę temat. Bilety na majówkę już kupione, więc zastanawiam się nad sprzętem. 4 dni w Maladze, być może jednego dnia jakaś wycieczka w niedalekiej okolicy, np. Caminito del Rey. Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie S 10-20 lub Tokina 12-24. Z tego co się orientuję, to stare miasto w Maladze jest zabudowane w miarę ciasno. UWA może się przydać, czy dam radę z S17-50?
Jeżeli kupię UWA to 17-50 zostaje w domu, a biorę ze sobą do kompletu manualny 35/2.8 i N50.
Proponujecie jakieś tele do tego?
Dzięki za odpowiedzi.
Pozdrawiam
4 dni w Maladze? Jedziesz tam na plażę?
Koniecznie podjedź do Granady na 2 dni.
W Maladze nawet 8 mm nie ogarnia tematu. Katedra jest tam bardzo wysoka i brakuje odejścia. https://www.google.pl/maps/place/Katedra+w+Maladze/@36.7201224,-4.4201993,3a,75y,200h,90t/data=!3m8!1e1!3m6!1s-W2zQZ9F24T4%2FU2-dZJpDSFI%2FAAAAAAAAOYY%2FE4pW-NhiaTs-cIWLZd_88hkAMSnbl0jdACJkC!2e4!3e11!6s%2F%2Flh5.goo gleusercontent.com%2F-W2zQZ9F24T4%2FU2-dZJpDSFI%2FAAAAAAAAOYY%2FE4pW-NhiaTs-cIWLZd_88hkAMSnbl0jdACJkC%2Fw203-h100-k-no-pi0-ya22.213388-ro-0-fo100%2F!7i6500!8i2944!4m5!3m4!1s0x0:0xfcc3c279b06 f19fa!8m2!3d36.7201677!4d-4.4193108!6m1!1e1
Ale przyda się i tele do fotek ze wzgórza Gibralfaro.
Na plażę nie, ale raczej bardzo spokojne zwiedzanie :) Dzięki za wskazówkę, zobaczę jakie będą dokładne plany na pobyt.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.