PDA

Zobacz pełną wersję : X100 czy x-e1 + 18mm f/2



mydlo93
17-02-2015, 02:54
No właśnie, co wybrać jako sprzęt, który mam mieć zawsze przy sobie, taki na ulicę? Cena używanych podobna, ogniskowa też, a jeśli idzie o gabaryty i jakość obrazka i szkieł?

Ligo
17-02-2015, 03:08
Cena używanych podobna, ogniskowa też
No właśnie nie. Kąty widzenia odpowiednika 27mm i 35mm to dwie różne bajki.
Teraz zależy, która Tobie bardziej podchodzi.

MariuszJ
17-02-2015, 03:19
Oba zestawy są porównywalne, o ile przymkniesz oko na różnicę między ekwiwalentami 28 i 35mm. Ta sama matryca, bardzo dobra optyka.

Wyrażę natomiast dość oryginalny pogląd, że żaden z tych aparatów to nie jest mistrzostwo świata we wspieraniu dyskretnego streetu. Główne przyczyny to (subiektywnie) bardzo zawodny AF, lagowanie i hipsterski wygląd X100, słaby w porównaniu z konkurencją EVF X-E1.

Ciekawszym aparatem jest tu Ricoh GR.

Posiadam X100s, którym od dłuższego czasu robię większość zdjęć. Posiadam też X-M1, głównie do zastosowań wakacyjno/eksperymentalnych. Ale muszę przyznać, że dyskretne fotografowanie najlepiej wychodzi mi kieszonkowym RX100 II z jego nieocenionym wsparciem ze strony gibanego ekranu.

kkokosz
17-02-2015, 08:09
Trudno nie zgodzić się z Mariuszem. Jeśli jednak upierasz się przy Fuji, to z własnego doświadczenia polecę Ci jednak X100(S, T) zamiast X-E1. Jeśli chodzi o jakość obrazka czy szybkość AF, różnic tu nie ma (może X100T ma szybszy AF, tego jednego nie testowałem osobiście). Na pewno za to X100 jest dyskretniejszy - mniejszy i co najważniejsze, o wiele cichszy (wersja czarna nie jest też "hipsterska" ;))). Stracisz trochę na uniwersalności, bo X100 ma obiektyw zamontowany na stałe, ale osobiście by mi to nie przeszkadzało.

Piszę to z punktu widzenia ponad rocznego użytkownika X-E1 - w zasadzie od momentu zakupu obiektywu XF-23/1.4 nie zdejmuję go z body, więc mam to, co w X100, ale większe, cięższe i głośniejsze (jakość może i lepsza, ale nie oszukujmy się, że na odbitkach mniejszych od A3 te różnice rzucają się w oczy). Z perspektywy czasu widzę, że lepszym rozwiązaniem byłoby zainwestowanie rok temu w X100 (ale wtedy bałem się jednej ogniskowej, przyzwyczajony do Nikona z multum różnych obiektywów).

tomek s
17-02-2015, 09:58
Poręczny i lekki to może faktycznie jakiś RX100, albo Canon G7X?
Za X100 jak dla mnie przemawia rozmiar (względem X-E1 z 18) i wizjer optyczny, na minus to niestety mniej przewidywalny af.
Obrazek w obu całkiem przyjemny, mi osobiście bardziej przypadł do gustu niż ten z x-transa.
Pozdr.

epicure
17-02-2015, 10:19
X100T ma dużo szybszy AF, niż X-E1 i X100S. Tutaj jest przykład:

https://www.youtube.com/watch?v=344Ed96uvx4

GL
17-02-2015, 11:22
Wszystkie aparaty które nie mieszczą się wygodnie do kieszeni spodni są do bani jeśli chodzi o noszenie ich stale przy sobie. Jeśli ekwiwalent 28mm jest ok, to wybór jest prosty - Ricoch GR lub Nikon Coolpix A.


Wyrażę natomiast dość oryginalny pogląd, że żaden z tych aparatów to nie jest mistrzostwo świata we wspieraniu dyskretnego streetu. Główne przyczyny to (subiektywnie) bardzo zawodny AF, lagowanie i hipsterski wygląd X100, słaby w porównaniu z konkurencją EVF X-E1.
.

Napisz to w wątku o Fuji, to zobaczysz ;)

Franek_
17-02-2015, 11:27
Napisz w jakimkolwiek wątku, ze prawie każdy aparat jest równie dobry do streeta, to dopiero bedzie...

epicure
17-02-2015, 11:27
Do bani to jest chodzenie z wypchaną kieszenią spodni - trąci cebularstwem ;)


Napisz to w wątku o Fuji, to zobaczysz ;)

Chyba już to pisał :)

Franek_
17-02-2015, 11:30
Do bani to jest chodzenie z wypchaną kieszenią spodni - trąci cebularstwem ;)

+1

A co do niezbędności dyskretnych aparatów: http://biqdata.pl/drogi-aparat-nie-czyni-mistrza-fotografii

GL
17-02-2015, 11:35
Do bani to jest chodzenie z wypchaną kieszenią spodni - trąci cebularstwem ;)

Nie bardziej cebularskie niż łażenie wszędzie z torbą foto, albo z aparatem na szyi, a przy tym znacznie bardziej praktyczne ;)


Chyba już to pisał :)

Zgadza się, pisałem i delikatnie mówiąc nie spotkało się to z aprobatą ludzi którzy chcieli po prostu usłyszeć uzasadnienie dla kupienia nowej zabawki...

epicure
17-02-2015, 11:39
Nie bardziej cebularskie niż łażenie wszędzie z torbą foto, albo z aparatem na szyi, a przy tym znacznie bardziej praktyczne ;)

Polemizowałbym, ale chyba nie warto. Niech sobie każdy wsadza aparat tam, gdzie chce :D


Zgadza się, pisałem i delikatnie mówiąc nie spotkało się to z aprobatą ludzi którzy chcieli po prostu usłyszeć uzasadnienie dla kupienia nowej zabawki...

Może po prostu ktoś miał inne doświadczenia i inaczej ocenia użyteczność tego aparatu.

GL
17-02-2015, 11:43
+1

A co do niezbędności dyskretnych aparatów: http://biqdata.pl/drogi-aparat-nie-czyni-mistrza-fotografii

Nie pisałem w kontekście dyskretny, tylko w kontekście praktyczny/poręczny.
Dyskretny aparat wygląda tak:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://kamrec.pl/userdata/gfx/e047b07411d7d6a1b1c393c823cf98bd.jpg)

epicure
17-02-2015, 11:45
Kieszonkowy aparat raczej należałoby ochrzcić mianem "pokieszenny", a nie poręczny, bo bardziej nadaje się do noszenia w kieszeni, niż używania w ręku ;)

GL
17-02-2015, 11:51
Kieszonkowy aparat raczej należałoby ochrzcić mianem "pokieszenny", a nie poręczny, bo bardziej nadaje się do noszenia w kieszeni, niż używania w ręku ;)

Coś w tym jest, bo w ręku używa się go bardzo krótko - sięgasz do kieszeni>robisz zdjęcie>chowasz, a wszytko w krótszym czasie niż zajmuje wyjęcie aparatu z torby ;)

epicure
17-02-2015, 12:04
Coś w tym jest, bo w ręku używa się go bardzo krótko - sięgasz do kieszeni>robisz zdjęcie>chowasz...

A wolny czas w domu poświęcasz na wyciąganie ze szczelin w obudowie aparatu bawełnianych paprochów, których jest mnóstwo w kieszeni :)


...a wszytko w krótszym czasie niż zajmuje wyjęcie aparatu z torby ;)

A kto o zdrowych zmysłach co chwilę chowa aparat do torby? Kto ją w ogóle nosi? Teraz są futerały, saszetki, pokrowce... A aparat wieszasz na szyi lub ramieniu i zapominasz, że go nosisz (o czym wypchana kieszeń nigdy nie pozwoli Ci zapomnieć). A jak jest potrzebny, to nie wyciągasz i nie otrzepujesz z paprochów, tylko przykładasz do oka i robisz zdjęcie.

GL
17-02-2015, 12:35
A wolny czas w domu poświęcasz na wyciąganie ze szczelin w obudowie aparatu bawełnianych paprochów, których jest mnóstwo w kieszeni :)

Jak na razie mi się nie zdarzyło, ale może wszystko przede mną.



A kto o zdrowych zmysłach co chwilę chowa aparat do torby? Kto ją w ogóle nosi? Teraz są futerały, saszetki, pokrowce... A aparat wieszasz na szyi lub ramieniu i zapominasz, że go nosisz (o czym wypchana kieszeń nigdy nie pozwoli Ci zapomnieć). A jak jest potrzebny, to nie wyciągasz i nie otrzepujesz z paprochów, tylko przykładasz do oka i robisz zdjęcie.

Kieszeń wcale nie jest specjalnie wypchana, kiedy siedzi w niej GR/Coolpix A, no chyba że się nosi obcisły latex :)
Futerały, saszetki i pokrowce to nie jest jakiś aktualny wynalazek. W swoim czasie testowałem różne rozwiązania i wszystkie na dłuższą metę oceniam jako mniej lub bardziej upierdliwe. Kieszonkowy aparat jest natomiast w noszeniu nie bardziej uciążliwy niż telefon. Można go nosić w kieszeni spodni, kieszeni marynarki, kieszeni kurtki itd, nie wymaga żadnych dodatkowych akcesoriów. Za sobą mam już pośrednie doświadczenie w postaci X100 i pod koniec tego doświadczenia jak miałem z nim łazić, to wolałem już zabrać lustrzankę.

Marcin Jakubowski
17-02-2015, 12:35
ja nosze torbę :)
ona bowery ;)
w środku dwa szkła, aparat (fuji) na szyi.
Noszenie aparatu w kieszeni (spodni czy kurtki lub innej bluzy) uważam z powodów opisanych przez kolegę epicure za totalnie bezsensowne i całkowicie niepraktyczne.

Marcin Jakubowski
17-02-2015, 12:36
Jak na razie mi się nie zdarzyło, ale może wszystko przede mną.




Kieszeń wcale nie jest specjalnie wypchana, kiedy siedzi w niej GR/Coolpix A, no chyba że się nosi obcisły latex :)
Futerały, saszetki i pokrowce to nie jest jakiś aktualny wynalazek. W swoim czasie testowałem różne rozwiązania i wszystkie na dłuższą metę oceniam jako mniej lub bardziej upierdliwe. Kieszonkowy aparat jest natomiast w noszeniu nie bardziej uciążliwy niż telefon. Można go nosić w kieszeni spodni, kieszeni marynarki, kieszeni kurtki itd, nie wymaga żadnych dodatkowych akcesoriów. Za sobą mam już pośrednie doświadczenie w postaci X100 i pod koniec tego doświadczenia jak miałem z nim łazić, to wolałem już zabrać lustrzankę.

Każdemu wobec potrzeb ;)

epicure
17-02-2015, 12:42
Kieszonkowy aparat jest natomiast w noszeniu nie bardziej uciążliwy niż telefon.

Jeśli mówimy o telefonie-cegle sprzed 10 lat, to porównanie jest jak najbardziej trafne.


Można go nosić w kieszeni spodni...

Można, ale to żadna przyjemność.


...kieszeni marynarki, kieszeni kurtki itd,

Podobnie jak X100 czy nawet niektóre bezlusterkowce z małym obiektywem.


...nie wymaga żadnych dodatkowych akcesoriów.

Oprócz wizjera :)


Za sobą mam już pośrednie doświadczenie w postaci X100 i pod koniec tego doświadczenia jak miałem z nim łazić, to wolałem już zabrać lustrzankę.

Ja też wolę nosić na plecach komputer stacjonarny, bo tablet nie mieści mi się do kieszeni ;) A tak serio, na czym polegało to pośrednie doświadczenie?

MariuszJ
17-02-2015, 12:46
Odchodzac nieco od rozwazan n/t kieszonkowosci.

Ciezko jest przemoc nalog gromadzenia/zabierania fotogratow, mniej lub bardziej potrzebnych. Trudno majac aparat z wymiennymi obiektywami nie kupic/nosic czegos na wymiane. Nie sposob nie myslec co odpowiemy zlosliwemu fotokoledze na pytanie o Twoj "system".

Dlatego - bardzo lubie mojego samotnego X100 w torbie, wsrod innych szparagalow, zwiazanych z pozafotograficznym zyciem. Wyjmuje zawsze te sama, jedna rzecz i po prostu robie zdjecie.

A najpiekniejsza jego cecha jest to, ze jest wyraznie szerszy niz dluzszy :)

epicure
17-02-2015, 12:49
Podpisuję się obiema ręcyma ;)

Franek_
17-02-2015, 13:06
A kto o zdrowych zmysłach co chwilę chowa aparat do torby? (...) aparat wieszasz na szyi lub ramieniu i zapominasz, że go nosisz (o czym wypchana kieszeń nigdy nie pozwoli Ci zapomnieć). A jak jest potrzebny, to nie wyciągasz i nie otrzepujesz z paprochów, tylko przykładasz do oka i robisz zdjęcie.

+1



Ciezko jest przemoc nalog gromadzenia/zabierania fotogratow, mniej lub bardziej potrzebnych. Trudno majac aparat z wymiennymi obiektywami nie kupic/nosic czegos na wymiane. Nie sposob nie myslec co odpowiemy zlosliwemu fotokoledze na pytanie o Twoj "system".

Mariusz, jakkolwiek to zabrzmi, 100% skuteczne lekarstwo na powyższe przypadłości (zarówno gromadzenia fotogratów jak i myślenie, co odpowiedzieć na złośliwe pytanie) zostało już wymyślone. Na pięć liter, pierwsza to 'L' i jest ręcznie polerowane przez germańskie skrzaty. Czy - jak woli Doktor - dzievice.



Za małe aparaty nie są fajne, bo są za małe. Na ten przykład dla mnie x100 było za lekkie o jakieś 300g. Nie szło tego stabilnie trzymać. Koncept noszenia aparatu fotograficznego w kieszeni jest mocno bzdurny. Bo wszystko, co zmieści się do kieszeni i nie będzie wkur*iać można z powodzeniem zastąpić iphonem, a przy okazji da się z tego jeszcze dzwonić. A dyskrecja to bardziej state of mind.

GL
17-02-2015, 13:13
Jeśli mówimy o telefonie-cegle sprzed 10 lat, to porównanie jest jak najbardziej trafne.

Samsung Galaxy jest większy niż GR, jest oczywiście znacznie cieńszy, ale tylko 2x lżejszy.


Można, ale to żadna przyjemność.

Noszenie czegokolwiek wiąże się z pewną uciążliwością, dla mnie kiszeń zdecydowanie wygrywa z szyją.


Podobnie jak X100 czy nawet niektóre bezlusterkowce z małym obiektywem.

X100 noszone w kieszeni to totalna porażka. Pomijając wagę i gabaryty, które w przypadku np dużej kieszeni kurtki jeszcze dadzą radę (aczkolwiek tylko sezonowo), masakrą przełączniki, które w kieszeni robią co chcą. X100 to aparat zaprojektowany do noszenia w futerale, inaczej po każdym wyjęciu z kieszeni/torby trzeba sprawdzać wszystkie ustawienia, nie wspominając już o włączniku który ma tendencję do wielokrotnego włączania się w takiej sytuacji co masakruje baterię.



Oprócz wizjera :)

Kupowanie wizjera, konwerterów i innych akcesoriów do kompaktów nie ma sensu. Kompakty powinno się brać takimi jakie są, inaczej lepiej kupić coś innego. A co do braku wizjera, to choć strasznie hejtowałem takie rozwiązania, to jednak w praktyce okazało się że jego brak w aparacie, który służy mi zupełnie do innych celów niż lustrzanka wcale mi nie przeszkadza. Fotografuje się bez niego oczywiście zupełnie inaczej, nie ma takiego kontaktu z kadrem jak w wizjerze. Tylko że od tego mam inny aparat, a zdjęcia bez wizjera robi się szybciej.


A tak serio, na czym polegało to pośrednie doświadczenie?

Pośrednie doświadczenie to taki aparat co miał być mniejszy, ale w praktyce niewiele to zmieniło. Dopiero kiedy można nosić aparat tak jak telefon jest to istotna zmiana.

drdln
17-02-2015, 13:16
Odchodzac nieco od rozwazan n/t kieszonkowosci.

Ciezko jest przemoc nalog gromadzenia/zabierania fotogratow, mniej lub bardziej potrzebnych. Trudno majac aparat z wymiennymi obiektywami nie kupic/nosic czegos na wymiane. Nie sposob nie myslec co odpowiemy zlosliwemu fotokoledze na pytanie o Twoj "system".

Dlatego - bardzo lubie mojego samotnego X100 w torbie, wsrod innych szparagalow, zwiazanych z pozafotograficznym zyciem. Wyjmuje zawsze te sama, jedna rzecz i po prostu robie zdjecie.

A najpiekniejsza jego cecha jest to, ze jest wyraznie szerszy niz dluzszy :)
Mały OT:
Mariusz, sądząc po zdjęciach na forum, sporo podróżujesz. Czy powyższe zdanie o X100 podtrzymałbyś, gdybyś nie miał gdzieś obok wsparcia w postaci uniwersalnego RX100 albo M1 z czymś jaśniejszym/szerszym? Chodzi mi o świadomość, że jesteś w miejscu, do którego być może już nie będziesz miał okazji wrócić. W takich miejscach jedna ogniskowa jest dla mnie dużym utrudnieniem. Trudno mi się zgodzić z obiegową opinią, że X100 to dobry aparat dla podróżnika.

Franek_
17-02-2015, 13:19
Jak się wie, co się chce fotografować, to jedna ogniskowa wystarcza w zupełności. Ba, powiem nawet tak - jedna jest lepsza od dwóch, bo nie trzeba bać się o drugi obiektyw, tracić czasu na jego zmianę oraz rozglądania się 'a co by tu cyknąć pięćdziesiątką a co trzydziestką piątką?'.

drdln
17-02-2015, 13:22
Jak się wie, co się chce fotografować, to jedna ogniskowa wystarcza w zupełności. Ba, powiem nawet tak - jedna jest lepsza od dwóch, bo nie trzeba bać się o drugi obiektyw, tracić czasu na jego zmianę oraz rozglądania się 'a co by tu cyknąć pięćdziesiątką a co trzydziestką piątką?'.
To na pewno, ale pytam bardziej w kontekście zooma, czyli czegoś RX-100-podobnego lub w ogóle zooma w jakimś bezlusterkowcu. Wg mnie to drugie jest ciekawszą opcją, bo w jednym systemie można mieć jakiegoś małego streetowego naleśnika i w zapasie zoom "w razie czego".

Franek_
17-02-2015, 13:29
Chodzi mi o świadomość, że jesteś w miejscu, do którego być może już nie będziesz miał okazji wrócić. W takich miejscach jedna ogniskowa jest dla mnie dużym utrudnieniem. Trudno mi się zgodzić z obiegową opinią, że X100 to dobry aparat dla podróżnika.

Powtórzę - jeśli komuś leży ogniskowa 35mm (mi nie), to moim zdaniem obiegowa opinia o tym, że x100 to dobry aparat dla podróżujących jest prawdziwa. Zoom fajny może być do widoczków, prawda, ale i 35ką widoczek można zrobić. Moim zdaniem x100 to jedna z najbardziej udanych cyfrowych małpek. Robi ładne zdjęcia, ładnie wygląda, jest niewielki i ma przyzwoity feeling - taki, że obcujesz z aparatem, a nie jakimś chińskim zlepkiem plastiku i elektroniki.

GL
17-02-2015, 13:30
Jak się wie, co się chce fotografować, to jedna ogniskowa wystarcza w zupełności. Ba, powiem nawet tak - jedna jest lepsza od dwóch, bo nie trzeba bać się o drugi obiektyw, tracić czasu na jego zmianę oraz rozglądania się 'a co by tu cyknąć pięćdziesiątką a co trzydziestką piątką?'.

Zdecydowanie tak. X100 bym wprawdzie nie polecał, ale jedna ogniskowa sprawdza się znakomicie. Oczywiście jeśli jedziesz gdzieś realizować jakiś projekt, zabierasz "ciężki sprzęt", w innym wypadku mały, poręczny aparat z jedną ogniskową będzie sprawdzał się nawet lepiej niż aparat z zoomem, czy nie daj Boże z bagnetem i kilkoma obiektywami. Co ciekawe, zauważyłem że z GR robię na wyjazdach więcej zdjęć niż robiłem zabierając D700.

MariuszJ
17-02-2015, 14:38
Mariusz, jakkolwiek to zabrzmi, 100% skuteczne lekarstwo na powyższe przypadłości (zarówno gromadzenia fotogratów jak i myślenie, co odpowiedzieć na złośliwe pytanie) zostało już wymyślone. Na pięć liter, pierwsza to 'L' i jest ręcznie polerowane przez germańskie skrzaty. Czy - jak woli Doktor - dzievice.

Maćku,
Jakkolwiek to zabrzmi, L**** jest również kompromisem i w wiele zdań rozpoczynających się od "przeszkadza mi..." mógłym z tą nazwą ułożyć. Dlatego - mimo dużej chęci zaposiadania - świadom jestem że nie rozwiąże, przynajmniej mojego przypadku ;)


Mały OT:
Mariusz, sądząc po zdjęciach na forum, sporo podróżujesz. Czy powyższe zdanie o X100 podtrzymałbyś, gdybyś nie miał gdzieś obok wsparcia w postaci uniwersalnego RX100 albo M1 z czymś jaśniejszym/szerszym? Chodzi mi o świadomość, że jesteś w miejscu, do którego być może już nie będziesz miał okazji wrócić. W takich miejscach jedna ogniskowa jest dla mnie dużym utrudnieniem. Trudno mi się zgodzić z obiegową opinią, że X100 to dobry aparat dla podróżnika.
Marcinie,
Co do świadomości bycia w miejscu, do którego nie będziesz miał okazji wrócić: tam prawie nigdy nie masz tego, co było by optymalne. Więcej: miejsca te (czy raczej chwile) tworzą się u mnie najczęściej w sposób kompletnie nieprzewidywalny, nie pozwalając na żadne plany/przygotowania. Konkludując: radź sobie jak możesz. I jakoś to przychodzi do Ciebie po pewnym czasie, że łapczywe zagarnianie wszystkiego w kadr, czy próba zawężania kontekstu wcale nie musi być warunkiem koniecznym udanego utrwalenia tego czegoś na czymś więcej niż tylko we własnym hipokampie.


Moim zdaniem x100 to jedna z najbardziej udanych cyfrowych małpek.
Też tak uważam. Kierunek jest bardzo dobry, do poprawienia jest naprawdę tylko kilka rzeczy, właściwie można powiedzieć że spełnienie obietnic w folderu reklamowego i dla mnie jest to aparat bliski ideału.

Franek_
17-02-2015, 14:53
Mariusz, ale mi w L też wiele rzeczy przeszkadza. Jednak z dokupowania fotogratów leczy skutecznie. Zarówno ceną, jak i innym podejściem, które u wszystkich znanych mi posiadaczy się wyrabia. I nie ma problemu odpowiedzieć komuś, że twój system to jeden aparat i jeden obiektyw:)

drdln
17-02-2015, 19:56
Marcinie,
Co do świadomości bycia w miejscu, do którego nie będziesz miał okazji wrócić: tam prawie nigdy nie masz tego, co było by optymalne. Więcej: miejsca te (czy raczej chwile) tworzą się u mnie najczęściej w sposób kompletnie nieprzewidywalny, nie pozwalając na żadne plany/przygotowania. Konkludując: radź sobie jak możesz. I jakoś to przychodzi do Ciebie po pewnym czasie, że łapczywe zagarnianie wszystkiego w kadr, czy próba zawężania kontekstu wcale nie musi być warunkiem koniecznym udanego utrwalenia tego czegoś na czymś więcej niż tylko we własnym hipokampie.
To, co na zdjęciach, a to, co w hipokampie, to po jakimś czasie dwie osobne kwestie ;)
Dzięki za odpowiedź.

Dlaczego pytam - w tym roku szykuje mi się (trochę przymusowy) powrót do lustra, ale mały aparat mimo wszystko chcę mieć, właśnie na wyjazdy. Kiedy miałem Nexa z SEL 20, robiłem 2 podejścia do wyjazdów z tym jednym szkłem, no ale w praktyce zawsze czegoś mi brakowało. Na szczęście zawsze był obok ktoś, kto w podbramkowych sytuacjach poratował czymś bardziej uniwersalnym. Nie zawsze tak jednak będzie. Dlatego właśnie chyba lepszym narzędziem do wycieczek byłoby coś z zoomem. Teraz planuję wziąć na krótki wyjazd X-E1 z 18-55 i zobaczymy co z tego będzie.
Rozmawiałem z kilkoma fotografami podróżniczymi i w sumie żaden z nich nie używa tylko jednej ogniskowej (ani w pracy, ani prywatnie). W roli takiego malucha do wszystkiego najczęściej był wymieniany RX100, choć to było jeszcze przed premierą LX100.

Franek_
17-02-2015, 20:10
Ten Panasonic fajny ponoć jest. Choć ja w ramach małego aparatu mam i tak ustrojstwo z jedną ogniskową, 6mm f/2.8. I to faktycznie można w kieszeni nosić:

http://ilforc.pl/342?b

drdln
17-02-2015, 20:26
Panasa miałem u siebie 2 tyg, jest bardzo dobry. No ale w praktyce na wyjeździe nie miałem okazji go przetestować

Choć ja w ramach małego aparatu mam i tak ustrojstwo z jedną ogniskową, 6mm f/2.8. I to faktycznie można w kieszeni nosić
No właśnie niedawno trafiłem na to zdjęcie i zastanawiałem się co to za sprzęt. Podpowiesz?

MariuszJ
17-02-2015, 20:32
To, co na zdjęciach, a to, co w hipokampie, to po jakimś czasie dwie osobne kwestie ;)
Dzięki za odpowiedź.

Dlaczego pytam - w tym roku szykuje mi się (trochę przymusowy) powrót do lustra, ale mały aparat mimo wszystko chcę mieć, właśnie na wyjazdy. Kiedy miałem Nexa z SEL 20, robiłem 2 podejścia do wyjazdów z tym jednym szkłem, no ale w praktyce zawsze czegoś mi brakowało. Na szczęście zawsze był obok ktoś, kto w podbramkowych sytuacjach poratował czymś bardziej uniwersalnym. Nie zawsze tak jednak będzie. Dlatego właśnie chyba lepszym narzędziem do wycieczek byłoby coś z zoomem. Teraz planuję wziąć na krótki wyjazd X-E1 z 18-55 i zobaczymy co z tego będzie.
Rozmawiałem z kilkoma fotografami podróżniczymi i w sumie żaden z nich nie używa tylko jednej ogniskowej (ani w pracy, ani prywatnie). W roli takiego malucha do wszystkiego najczęściej był wymieniany RX100, choć to było jeszcze przed premierą LX100.

Wiesz, w sprawach "co będzie" wiem co najwyżej tyle co Ty :) To znaczy niewiele :)

Sprawę bardzo zgrabnie ujął wcześniej Łukasz - masz "zadanie", obkładasz się sprzętem. Systemy lustrzankowe bezsprzecznie brylują dalej na polu bezkompromisowości w realizacji dużej części takich zadań i nie ma co specjalnie wyważać dawno otwartych drzwi. Sam przeprosiłem się z czarnymi cegłami i nie próbuję nawet myśleć o dziwolągach w rodzaju X-T1 czy E-M1, zoomach f2.8, gównianych portretówkach i systemach lampowych do nich. A7 owszem kusi jako pełnoklatkowa ścianka, ale angażowanie się w kolejne zbieractwo już chyba nie dla mnie.

"Kitowy" zakres 28-80 jest niby uniwersalny w wielu zastosowaniach, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu że ze względu na swoją ciemnicę zysk ze zmiennego kąta widzenia robi się dość ulotny, szczególnie na APS-C. Nie potrafię porównać tych dwóch kompromisów: zooma kitowego i obiektywu X100, rzecz chyba jest mocno osobnicza. Ja rzeczywiście te sprawy załatwiam RX100, ale żyje z nim tak dobrze nie ze względu na zakres zooma a ciepły koc dyskrecji.

Franek_
17-02-2015, 20:33
No właśnie niedawno trafiłem na to zdjęcie i zastanawiałem się co to za sprzęt. Podpowiesz?

Przeza*ebisty Contax i4r. W ogóle kocham Contaxy, mimo tego, że mi się regularnie psują (zepsuł mi się każdy z 4ech, a piątego nie kupiłem bo... był zepsuty).

Matryca CCD, iso 50 - 400, zeiss tessar 6,5mm (odpowiednik ogniskowej ok. 38 - 40mm), 4 mpix, wielkości komórki.

GL
17-02-2015, 21:15
Panasa miałem u siebie 2 tyg, jest bardzo dobry. No ale w praktyce na wyjeździe nie miałem okazji go przetestować


Stawiam na to, że na wyjeździe będzie takim samym aparatem jak poza wyjazdem ;)

tilt
17-02-2015, 21:21
Przeza*ebisty Contax i4r. W ogóle kocham Contaxy, mimo tego, że mi się regularnie psują (zepsuł mi się każdy z 4ech, a piątego nie kupiłem bo... był zepsuty).
A widzisz, trzeba było kupic ode mnie C645AF, ten nadal działa (chyba)? ;]

Franek_
17-02-2015, 21:25
645 to właśnie ten piąty, którego nie kupiłem, bo nie działał=)

tilt
17-02-2015, 21:33
No moj dzialal :) teraz chce sie pozbyc G2, ale na szczescie nikt nie chce kupic (uprzedzajac pytanie - nadal dziala). Przerywajac ten OT powiem tylko, ze ja co prawda Fuji X sie pozbylem, ale bardzo milo wspominam wlasnie 18/2 - chyba najmniej nudne szklo w systemie.

Franek_
17-02-2015, 21:39
Też się muszę g2 pozbyć, wciąż mi w szufladzie leży.

A nudne - nie nudne... Obecnie prawie wszystkie szkła rysują tak samo (prawidłowo). Który system ma rzeczywiście charakterystyczną szklarnię? Jest kilka Zeissów do lustrzanek, które są nieco inne, parę szkieł z bagnetem M, a reszta - nudne wszystko jednakowo. Czas odjechanych szkieł i dużych różnic między nimi chyba już bezpowrotnie minął.

tilt
17-02-2015, 21:51
Który system ma rzeczywiście charakterystyczną szklarnię?
Jesli chodzi o rysunek to zaden system w tym momencie nie ma, ale gdybym mial miec jeden system z matryca APS-C to bylby to na pewno Fuji i jedno z dwoch szkiel jakie mialbym w tym systemie to bylaby wlasnie ta 18tka.

Franek_
17-02-2015, 21:52
To tak jak ja=)

Choć niby m8 miała APS-C.

pire
17-02-2015, 22:12
Jesli chodzi o rysunek to zaden system w tym momencie nie ma, ale gdybym mial miec jeden system z matryca APS-C to bylby to na pewno Fuji i jedno z dwoch szkiel jakie mialbym w tym systemie to bylaby wlasnie ta 18tka.

Z 18-stka fuji mam pewien problem, nie mogę się od niej uwolnić :) , jestem ciekaw tego drugiego szkła ?

drdln
17-02-2015, 22:47
Stawiam na to, że na wyjeździe będzie takim samym aparatem jak poza wyjazdem ;)
To zależy od destynacji wyjazdu. :)

tilt
17-02-2015, 22:56
Z 18-stka fuji mam pewien problem, nie mogę się od niej uwolnić :) , jestem ciekaw tego drugiego szkła ?
Drugie szklo jakie bym mial (w zasadzie tez je mialem, sprzedalem wraz z X-E1) to 50-230 (jestem pewien ze nikt nie zgadl) - dlatego, ze ja krajobraz lubie robic teleobiektywem a to szklo jest male, lekkie, stabilizowane, ostre, a to wszystko za relatywnie niewielkie pieniadze (tylko nalezy pamietac, zeby ew. nie kupowac tego szkla za cene sugerowana przez producenta - na znanym portalu aukcyjnym widzialem to szklo za 700-800 PLN).

MariuszJ
17-02-2015, 23:06
Drugie szklo jakie bym mial...

Ano właśnie...

18, tele - ale no jak tu pozbawić się urywającego dupę fisha Samyanga? Te kilka kadrów może być go warte!

No i oczywiście 35, bo standard trzeba mieć.

No i kończy się na "chodźcie tu wszystkie moje dzieciaczki, niechże Was policzę" :D

Franek_
17-02-2015, 23:07
Eee, Mariusz, nie przesadzaj...

MariuszJ
17-02-2015, 23:08
Eee, Mariusz, nie przesadzaj...

Nie przesadzam, swoją historię opowiadam :)

pire
17-02-2015, 23:12
to 50-230 (jestem pewien ze nikt nie zgadl)

Fakt, pełne zaskoczenie, tele to jednak nie moja bajka :)

Mam mocne postanowienie ograniczenia się do 3 szkieł, chwilowo są 4 , ale się staram i nad tym pracuję ;)

tilt
17-02-2015, 23:16
Probuje cos madrego napisac o swiadomym wyborze jednego szkla (ogniskowej) ale mi nie wychodzi - przejde wiec od razu do podsumowania - nic poza 28 mm (dla FF) mogloby w zasadzie nie istniec. ;]

Franek_
17-02-2015, 23:19
Mam podobnie=)

tilt
17-02-2015, 23:19
Wiedzialem, ze kto jak kto ale Ty Franciszku sie ze mna zgodzisz :)

nordwind
18-02-2015, 01:29
jeśli miałbym wybrać jedno szkło do X-E1, zdecydowanie 18mm
były posiadacz tego i tego :)

epicure
18-02-2015, 02:40
Z kolei ja, gdybym chciał mieć jedno szkło, to nie wziąłbym w żaden system, tylko wybrał kompakta.

tomek s
18-02-2015, 09:45
Hmm, chyba jednak 35mm, co ciekawe obecnie mam właśnie 28mm i 85mm, wcześniej było 18mm Fuji i też było ok.
Raczej 35mm bo łatwiej uniknąć efektu konia, przy bliższym kadrowaniu facjaty :twisted:
Pozdr.

elduce
18-02-2015, 11:38
Mam w tej chwili trzy aparaty i na każdym jest 35mm lub jej ekwiwalent jak w x100. Innych szkieł praktycznie nie używam, czasem 85mm z canonem 6d. 35mm miałem też przy manualnym Richu, Cosinie i mju II. A, że trochę podróżuję, to te aparaty z 35mm trochę świata zwiedziły i z efektów fotograficznych byłem zawsze zadowolony. Kilka razy mnie podkusiło zabrać ze sobą system canona z 17-40 - 70-200L i to była tragedia. Nie tylko że, ciężkie klamoty to jeszcze za cholerę nie potrafiłem takich ogniskowych ogarnąć. Może to siła przyzwyczajenia, może to że wychowałem się na starej fotografii reporterskiej z magnum, czy VII, gdzie 35mm obok 28 i 50 była najczęściej używaną ogniskową. A może po prostu posiadanie tylko 35mm i ograniczenia z tego wynikające dobrze działają na moja kreatywność. Na pewno w moim przypadku powiedzenie, że mniej znaczy lepiej się sprawdza. Owszem, czasem na wyjazdy biorę dwa aparaty oba z 35mm, ale tu chodzi o backup.
Wydaje mi się, że takie x100 jest właśnie dla ludzi którzy po pierwsze widza świat przez ogniskową 35mm i którzy pewne ograniczenia aparatu, będą potrafili przekuć na swoją korzyść.

tilt
18-02-2015, 11:49
Z kolei ja, gdybym chciał mieć jedno szkło, to nie wziąłbym w żaden system, tylko wybrał kompakta.
Kazdemu wedlug potrzeb - przykladowo ja uwazam, ze zestaw X-E2 z 18/2 jest tak maly, ze az... za maly.

MariuszJ
18-02-2015, 12:14
Kazdemu wedlug potrzeb - przykladowo ja uwazam, ze zestaw X-E2 z 18/2 jest tak maly, ze az... za maly.

Bo nawet tak małe wymienne szkło jak 18-stka jest za duże do mikrokorpusu z beznadziejnym uchwytem.

Wielką przewagą X100 jest jak już pisałem "szerszość nad wzdłużność". Kompakt pokazał tu swój pazur - migawka centralna, bezbagnetowo osadzona optyka, zoptymalizowany układ szkło/matryca, zoptymalizowany pod jedną ogniskową wizjer optyczny.

nordwind
18-02-2015, 12:26
Każdy kompromis jest zgniły :)
Nie ma takiej minimalistycznej opcji, która zaspokoiłaby jednocześnie indywidualne potrzeby wszystkich.

elduce
18-02-2015, 12:31
Dodał bym jeszcze jasny, duży wizjer optyczny, który się doskonale sprawdza na ulicy. Owszem do tego typu zdjęć trzeba sobie specjalnie skonfigurować aparat (MF, pełen manual + auto iso), ale wtedy daje radę całkiem dobrze.