PDA

Zobacz pełną wersję : Kradzież zdjęć przez gazetę. Prośba o pomoc



thor88
24-10-2014, 20:30
Witajcie. Ostatnio zorientowałem się, że pewna duża polska gazeta "brukowiec", bez mojej wiedzy i zgody opublikowała moje zdjęcia zarówno w wersji papierowej jak i elektronicznej, co więcej podpisali, że zdjęcia wykonał ktoś inny. Jestem pewny, że owe zdjęcia są moją własnością bo były zrobione podczas sesji fotograficznej. Posiadam w dalszym ciągu oryginały w formacie jpg (raw chyba też).
Powiedzcie proszę jak się za to zabrać, co mogę żądać od tej gazety, jak to zrobić.
Proszę bardzo o pomoc i zapraszam do dyskusji.

Ps. Nakład tej gazety to ok 500 tyś sztuk dziennie.

gregory63
24-10-2014, 21:14
Ja bym żądał przyznania się do kradzieży i oficjalnych przeprosin w Telewizji Polskiej. Podkreśliłeś, że to duża gazeta, czy nie lepiej zapytać: ile mogę żądać?

sailor
24-10-2014, 21:25
po pierwsze - na spokojnie. zadnych nerwowych ruchow.
kup ze dwa egzemplarze gazety. nastepnie postaraj sie o dobrego prawnika (chcesz to sam ci namiar) chyba ze wolisz sam.
naruszenie nastapilo na 3 polach:
1) wykorzystanie zdjec bez twojej wiedzy
2) nieuznanie autora i niepodpisanie autorstwa
3) podpisanie zdjec innym nazwiskiem a co za tym idzie kradziez dobra intelektualnego

jesli jestes w stanie udowodnic ze zarabiasz na fotografii to sprawa jest wygrana (teoretycznie). jesli nie zarabiasz .. moze byc troche problemow ale tez sie da.
jak chcesz - odezwij sie na priwa, podam ci stawki ktorych mozesz sie domagac. ja w takiej sytuacji nie zszedlbym ponizej 15tysi.

.:Gerard:.
24-10-2014, 21:51
Żeby nie zwalili na fotografa który przesłał im zdjęcie i podał się jako właściciel z fałszywym nazwiskiem bo wtedy szukaj ziarnko w piasku.

sailor
24-10-2014, 22:07
Żeby nie zwalili na fotografa który przesłał im zdjęcie i podał się jako właściciel z fałszywym nazwiskiem bo wtedy szukaj ziarnko w piasku.

alez skad. sadzisz gazete bo to oni opublikowali. a oni niech sobie scigaja tego co im dal zdjecia.
niestety jest jeden szkopul - rzecz wydarzyla sie w Polsce a to kraj w ktorym prawo, szczegolnie autorskie traktowane jest wg widzimisie sedziego. juz i tak jest lepiej niz kilka lat temu bo mozna bylo kiedys uslyszec "i o glupie zdjecia pan sadowi glowe zawraca, trzeba bylo nie wrzucac do internetu to by panu nie ukradli"

thor88
24-10-2014, 22:09
No tak... Polska to dziwny kraj, niemniej powalczę. Może się uda.

.:Gerard:.
24-10-2014, 22:29
"i o glupie zdjecia pan sadowi glowe zawraca, trzeba bylo nie wrzucac do internetu to by panu nie ukradli"
:D

albo,"gdyby pan nie wyszedł to by pana nie napadli" :)

@thor88, ja bym był dobrej myśli, jak radzi sailor kupił parę gazet ale najpierw sie udał osobiście z nr konta do przelewu, nie chciało by mi się walczyć na ich miejscu, chyba ze sobie zażądasz ponad.

spriterank1
25-10-2014, 15:33
Skontaktuj się z gazetą niech ci udowodnią kto zrobił te zdjęcia, przedstaw im swoje argumenty i zobaczysz co zrobią.

velaskez
25-10-2014, 17:45
Skontaktuj się z gazetą niech ci udowodnią kto zrobił te zdjęcia, przedstaw im swoje argumenty i zobaczysz co zrobią.

Bezsensu. Wtedy zanim on cokolwiek zrobi, oni będą mieli czas na manewry. Rób jak mówi sailor. Zdobył dowody (egzemplarze gazety, porobił screeny z Internetu), skontaktował się z prawnikiem i on Ci powie. Czy wysłać im fakturę i czekać na odzew, czy może od razu wysłać im pozew.
Powodzenia, trzymam kciuki. Daj znać jak to się będzie rozwijać.

Misher
25-10-2014, 18:53
Tez jestem ciekawy, powodzenia. Osoboscie tez posłuchalbym sailora, ma bardzo duze doswiadczenie w tej materii.

Rowniez czekam na rozwoj akcji :)

ars
26-10-2014, 10:31
Sailor dobrze prawi. Jak coś to pisz , bo istotnie sprawa ciekawa co będzie dalej jak się to rozwinie :)

sonicq
29-10-2014, 10:08
(...) Czy wysłać im fakturę i czekać na odzew, czy może od razu wysłać im pozew. (...)
Kiedyś miałem podobną sytuację, ale kradziej był mniejszy więc odpuściłem - postraszyłem i kazałem zdjęcia usunąć ostatecznie. Co do zacytowanego fragmentu, po przestudiowaniu ustawy i rozmowie z prawnikiem wniosek był taki, że nie pozywa się od razu nikogo - bo to jakby działamy od razu "w złej wierze", pierwsze jest zebranie dowodów, później ważna rzecz - wezwanie do zapłaty, gdzie rzetelnie wyceniamy swoją pracę i domagamy się określonej stawki (polecałbym wycenę wg stawek ZPAF jako punkt odniesienia, z tego co piszesz wyjdzie i tak niezła kwota wg podanych stawek). W przypadku braku reakcji i wyczerpania naszych pokojowych argumentów idziemy do sądu. W razie gdy sąd się przyczepi o coś to mówimy, że myśmy chcieli współpracować ale kradziej nie zareagował. Rozprawa sądowa wiąże się z kosztem, który na wstępie pokrywa osoba składająca pozew, na koniec płaci osoba przegrana - czyli jeśli wygramy to koszty rozprawy nam są zwracane z kieszeni pozwanego, dlatego sądzenie się z kimś dużym może wygenerować nam spore koszty nim wygramy - stąd niektóre koncerny lubią przeciągać rozprawy bo ich na to stać, a jeśli ktoś po drodze odpuści bo już nie da rady pchać tego wózka to oni nie ponoszą kosztów. Co innego jeśli wiedzą, że są na straconej pozycji i nie ma czego opóźniać, wtedy raczej każdy zareaguje na wezwanie do zapłaty.
Swoją drogą jeśli doszłoby do sądu to ubiegałbym się o kwotę X dla siebie i część z tego na wpłatę na jakąś fundację - sędzia będzie może bardziej przychylny, że nie tylko chcemy na tym zarobić ale w sposób pożyteczny ukarać kradzieja.

Jeśli pójdziesz do prawnika to nie idź do pierwszego lepszego, tylko takiego który specjalizuje się w prawie autorskim i prawach pokrewnych - zaoszczędzisz dużo czasu.