Zobacz pełną wersję : Kradzież zdjęć przez gazetę. Prośba o pomoc
Witajcie. Ostatnio zorientowałem się, że pewna duża polska gazeta "brukowiec", bez mojej wiedzy i zgody opublikowała moje zdjęcia zarówno w wersji papierowej jak i elektronicznej, co więcej podpisali, że zdjęcia wykonał ktoś inny. Jestem pewny, że owe zdjęcia są moją własnością bo były zrobione podczas sesji fotograficznej. Posiadam w dalszym ciągu oryginały w formacie jpg (raw chyba też).
Powiedzcie proszę jak się za to zabrać, co mogę żądać od tej gazety, jak to zrobić.
Proszę bardzo o pomoc i zapraszam do dyskusji.
Ps. Nakład tej gazety to ok 500 tyś sztuk dziennie.
gregory63
24-10-2014, 21:14
Ja bym żądał przyznania się do kradzieży i oficjalnych przeprosin w Telewizji Polskiej. Podkreśliłeś, że to duża gazeta, czy nie lepiej zapytać: ile mogę żądać?
po pierwsze - na spokojnie. zadnych nerwowych ruchow.
kup ze dwa egzemplarze gazety. nastepnie postaraj sie o dobrego prawnika (chcesz to sam ci namiar) chyba ze wolisz sam.
naruszenie nastapilo na 3 polach:
1) wykorzystanie zdjec bez twojej wiedzy
2) nieuznanie autora i niepodpisanie autorstwa
3) podpisanie zdjec innym nazwiskiem a co za tym idzie kradziez dobra intelektualnego
jesli jestes w stanie udowodnic ze zarabiasz na fotografii to sprawa jest wygrana (teoretycznie). jesli nie zarabiasz .. moze byc troche problemow ale tez sie da.
jak chcesz - odezwij sie na priwa, podam ci stawki ktorych mozesz sie domagac. ja w takiej sytuacji nie zszedlbym ponizej 15tysi.
.:Gerard:.
24-10-2014, 21:51
Żeby nie zwalili na fotografa który przesłał im zdjęcie i podał się jako właściciel z fałszywym nazwiskiem bo wtedy szukaj ziarnko w piasku.
Żeby nie zwalili na fotografa który przesłał im zdjęcie i podał się jako właściciel z fałszywym nazwiskiem bo wtedy szukaj ziarnko w piasku.
alez skad. sadzisz gazete bo to oni opublikowali. a oni niech sobie scigaja tego co im dal zdjecia.
niestety jest jeden szkopul - rzecz wydarzyla sie w Polsce a to kraj w ktorym prawo, szczegolnie autorskie traktowane jest wg widzimisie sedziego. juz i tak jest lepiej niz kilka lat temu bo mozna bylo kiedys uslyszec "i o glupie zdjecia pan sadowi glowe zawraca, trzeba bylo nie wrzucac do internetu to by panu nie ukradli"
No tak... Polska to dziwny kraj, niemniej powalczę. Może się uda.
.:Gerard:.
24-10-2014, 22:29
"i o glupie zdjecia pan sadowi glowe zawraca, trzeba bylo nie wrzucac do internetu to by panu nie ukradli"
:D
albo,"gdyby pan nie wyszedł to by pana nie napadli" :)
@thor88, ja bym był dobrej myśli, jak radzi sailor kupił parę gazet ale najpierw sie udał osobiście z nr konta do przelewu, nie chciało by mi się walczyć na ich miejscu, chyba ze sobie zażądasz ponad.
spriterank1
25-10-2014, 15:33
Skontaktuj się z gazetą niech ci udowodnią kto zrobił te zdjęcia, przedstaw im swoje argumenty i zobaczysz co zrobią.
velaskez
25-10-2014, 17:45
Skontaktuj się z gazetą niech ci udowodnią kto zrobił te zdjęcia, przedstaw im swoje argumenty i zobaczysz co zrobią.
Bezsensu. Wtedy zanim on cokolwiek zrobi, oni będą mieli czas na manewry. Rób jak mówi sailor. Zdobył dowody (egzemplarze gazety, porobił screeny z Internetu), skontaktował się z prawnikiem i on Ci powie. Czy wysłać im fakturę i czekać na odzew, czy może od razu wysłać im pozew.
Powodzenia, trzymam kciuki. Daj znać jak to się będzie rozwijać.
Tez jestem ciekawy, powodzenia. Osoboscie tez posłuchalbym sailora, ma bardzo duze doswiadczenie w tej materii.
Rowniez czekam na rozwoj akcji :)
Sailor dobrze prawi. Jak coś to pisz , bo istotnie sprawa ciekawa co będzie dalej jak się to rozwinie :)
(...) Czy wysłać im fakturę i czekać na odzew, czy może od razu wysłać im pozew. (...)
Kiedyś miałem podobną sytuację, ale kradziej był mniejszy więc odpuściłem - postraszyłem i kazałem zdjęcia usunąć ostatecznie. Co do zacytowanego fragmentu, po przestudiowaniu ustawy i rozmowie z prawnikiem wniosek był taki, że nie pozywa się od razu nikogo - bo to jakby działamy od razu "w złej wierze", pierwsze jest zebranie dowodów, później ważna rzecz - wezwanie do zapłaty, gdzie rzetelnie wyceniamy swoją pracę i domagamy się określonej stawki (polecałbym wycenę wg stawek ZPAF jako punkt odniesienia, z tego co piszesz wyjdzie i tak niezła kwota wg podanych stawek). W przypadku braku reakcji i wyczerpania naszych pokojowych argumentów idziemy do sądu. W razie gdy sąd się przyczepi o coś to mówimy, że myśmy chcieli współpracować ale kradziej nie zareagował. Rozprawa sądowa wiąże się z kosztem, który na wstępie pokrywa osoba składająca pozew, na koniec płaci osoba przegrana - czyli jeśli wygramy to koszty rozprawy nam są zwracane z kieszeni pozwanego, dlatego sądzenie się z kimś dużym może wygenerować nam spore koszty nim wygramy - stąd niektóre koncerny lubią przeciągać rozprawy bo ich na to stać, a jeśli ktoś po drodze odpuści bo już nie da rady pchać tego wózka to oni nie ponoszą kosztów. Co innego jeśli wiedzą, że są na straconej pozycji i nie ma czego opóźniać, wtedy raczej każdy zareaguje na wezwanie do zapłaty.
Swoją drogą jeśli doszłoby do sądu to ubiegałbym się o kwotę X dla siebie i część z tego na wpłatę na jakąś fundację - sędzia będzie może bardziej przychylny, że nie tylko chcemy na tym zarobić ale w sposób pożyteczny ukarać kradzieja.
Jeśli pójdziesz do prawnika to nie idź do pierwszego lepszego, tylko takiego który specjalizuje się w prawie autorskim i prawach pokrewnych - zaoszczędzisz dużo czasu.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.