katarzynas95
29-09-2014, 12:44
Witam wszystkich użytkowników forum.
W sobotę mojego Nikona D7000 dorwała dziwna dolegliwość, postaram się napisać wszystko od samego początku.
Po ponad roku intensywnego użytkowania mojego D7000 (od 3.07.2013r) nadeszła pora na czyszczenie matrycy. Wzięłam gruszkę i dokonałam czyszczenia tak jak instrukcja przykazała. Obce ciałka opuściły matrycę, a ja się cieszyłam, że nie musiałam słać do serwisu na czyszczenie itd.
Wczoraj jestem sobie u rodziny i robię zdjęcia do rodzinnego albumu. Zabieram ze sobą dwa obiektywy, 18-55 i 55-200. Podpinam 55-200 i robię zdjęcia, w pewnym momencie obraz w wizjerze dziwnie "podskakuje" po czym po przyciśnięciu migawki nie można wyostrzyć obrazu, w wizjerzę widzę f0. Aparat robi zdjęcie, oczywiście czarne, nic na nim nie widać. Odpinam obiektyw, podłączam po raz kolejny. Cykam kolejne zdjęcia, nagle bum, ten sam błąd.
Podejrzewałam, że to wina obiektywu, więc do body podpinam 18-55. Wszystko śmiga jak ta lala, aż tu nagle? Ta sama sytuacja, obraz skacze, nie da się ustawić ostrości i pojawia się błąd, f0. Czasami jak poruszyłam ogniskową wszystko wracało do normy. Czasami pomagało odpięcie i ponowne załączenie obiektywu.
Po powrocie do domu sprawdziłam to, ale wyłączyłam stabilizację. Obraz w obiektywach nie skakał, ale losowo pojawiała się ta magiczna f0, która chce mi uprzykrzyć życie.
Jak myślicie, co to może być? Jakiś błąd komunikacji pomiędzy body<=>obiektywem? Nikt w okolicy nie ma sprzętu, bym mogła sprawdzić to jeszcze z jakimś innym słoiczkiem. Spotkaliście się z czymś takim?
Może coś doradzicie, bo ja już nie mam pojęcia, co się dzieje. :-x
W sobotę mojego Nikona D7000 dorwała dziwna dolegliwość, postaram się napisać wszystko od samego początku.
Po ponad roku intensywnego użytkowania mojego D7000 (od 3.07.2013r) nadeszła pora na czyszczenie matrycy. Wzięłam gruszkę i dokonałam czyszczenia tak jak instrukcja przykazała. Obce ciałka opuściły matrycę, a ja się cieszyłam, że nie musiałam słać do serwisu na czyszczenie itd.
Wczoraj jestem sobie u rodziny i robię zdjęcia do rodzinnego albumu. Zabieram ze sobą dwa obiektywy, 18-55 i 55-200. Podpinam 55-200 i robię zdjęcia, w pewnym momencie obraz w wizjerze dziwnie "podskakuje" po czym po przyciśnięciu migawki nie można wyostrzyć obrazu, w wizjerzę widzę f0. Aparat robi zdjęcie, oczywiście czarne, nic na nim nie widać. Odpinam obiektyw, podłączam po raz kolejny. Cykam kolejne zdjęcia, nagle bum, ten sam błąd.
Podejrzewałam, że to wina obiektywu, więc do body podpinam 18-55. Wszystko śmiga jak ta lala, aż tu nagle? Ta sama sytuacja, obraz skacze, nie da się ustawić ostrości i pojawia się błąd, f0. Czasami jak poruszyłam ogniskową wszystko wracało do normy. Czasami pomagało odpięcie i ponowne załączenie obiektywu.
Po powrocie do domu sprawdziłam to, ale wyłączyłam stabilizację. Obraz w obiektywach nie skakał, ale losowo pojawiała się ta magiczna f0, która chce mi uprzykrzyć życie.
Jak myślicie, co to może być? Jakiś błąd komunikacji pomiędzy body<=>obiektywem? Nikt w okolicy nie ma sprzętu, bym mogła sprawdzić to jeszcze z jakimś innym słoiczkiem. Spotkaliście się z czymś takim?
Może coś doradzicie, bo ja już nie mam pojęcia, co się dzieje. :-x