PDA

Zobacz pełną wersję : Jak wykonać zdjęcie takie jak te:



matiuszek
27-08-2014, 22:36
Jak wykonać/podać obróbce takie zdjęcie?


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/08/2quox8w-2.jpg
źródło (http://oi61.tinypic.com/2quox8w.jpg)

Misher
28-08-2014, 10:29
1. Wykonaj portret oświetlony mocnym kontrastowym światłem np. Beauty Dishem.
2. Światło ustaw od przodu i z góry oraz delikatnie (ale delikatnie) z lewej strony modela.
3. Przekonwertuj do BW i podnies jasność kanału czerwonego i pomarańczowego (delikatnie bez przesady).
4. Krzywą totalną podnieś z lewej strony (obetnij czernie).
5. Z prawej strony daj Light leaka np w Analog Efex Pro 2.
6. Finito :>

Coitus Interraptus
28-08-2014, 16:05
Akurat Beauty Dish nie jest kontrastowy.

alf129
28-08-2014, 17:34
Akurat Beauty Dish nie jest kontrastowy.

Kto ci głupot nagadał ze bd nie jest kontrastowy? To pierwszy dyfuzor po który sięgasz aby uzyskać kontrastowe swiatlo przy portretach dodając tego "kopa"


Sent from my iPad using Tapatalk HD

Coitus Interraptus
28-08-2014, 19:07
Kto ci głupot nagadał ze bd nie jest kontrastowy? To pierwszy dyfuzor po który sięgasz aby uzyskać kontrastowe swiatlo przy portretach dodając tego "kopa"
Nikt mi nie musiał nagadać, ponieważ fotografuję od kilkudziesięciu lat, także w studio, używając różnych modyfikatorów. Natomiast Ty wypowiadasz się o czymś, o czym nie masz pojęcia. Używasz określenia "dyfuzor", które oznacza inaczej "element rozpraszający"
http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=dyfuzor&od=&from=os
i twierdzisz, że dyfuzorem uzyskujesz światło kontrastowe? Bzdura na resorach.

Beauty Dish to współczesna nazwa specyficznego odbłyśnika, starego jak świat i zwanego kiedyś "grzybkiem". Ma on charakterystyczny kształt, dużą powierzchnię, białe wnętrze i regulowany grzybek zasłaniający żarówkę/palnik. Jak wiadomo, kontrastowość oświetlenia zależy od stosunku powierzchni świecącej do powierzchni oświetlanej - Słońce, malutka tarczka na niebie, daje światło ostre; pochmurne niebo, wielki softbox - światło bardzo miękkie. Także duży BD, stosowany do portretu (bo do tego jest przewidziany), daje światło stosunkowo miękkie.

Światło kontrastowe masz np. tutaj i spróbuj takie uzyskać beauty dishem...


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://fotosklepik.pl/_var/gfx/5d8c9ef89de1383d15335764b55ec935.jpg)

Misher
28-08-2014, 21:55
Akurat Beauty Dish nie jest kontrastowy.

Nie do końca, wszystko zależy jak go użyjesz. BD nie bez powodu nazywany jest słoneczkiem bo ma podobny kształt i ma dać podobną, choć znacznie bardziej kulturalną (bardziej miękką) charakterystykę światła.

Oczywiście, że wszystko zależy od pozycji i odległości względem modela, ale idąc tym tokiem rozumowania z okty możemy zrobić kontrastowe światło jak odsuniemy ją daleko na wprost modela.

BD jest znacznie bardziej kontrastowy niż np soft, choć istnieją jeszcze bardziej kontrastowe "garnki". Moim zdaniem jednak BD zalicza się do tych zdecydowanie bardziej ostrych.


EDYTKA: Pokazany przez Ciebie rysunek nr 1 wygląda jakby był zrobiony lampą wbudowaną, jest poza konkurencją ;)

Coitus Interraptus
28-08-2014, 21:58
Pokazany przez Ciebie rysunek nr 1 wygląda jakby był zrobiony lampą wbudowaną, jest poza konkurencją ;)
Strona pochodzi z książki Dederki Światło i cień w fotografii, a zdjęcie jest jedną z ilustracji 17 sposobów oświetlenia jednym źródłem światła. W dalszej części Dederko opisuje jak dane oświetlenie formuje twarz; w tym przypadku akurat zniekształca.

Polecam tę pozycję; to najlepsza książka o oświetlaniu, jaka ukazała się w Polsce. Niestety, jest dość trudna i wiele osób po prostu nie rozumie co Dederko napisał ;) Nakład wyczerpany, ale można próbować, może jeszcze jakieś resztki gdzieś się zapodziały.

FHR
30-08-2014, 09:42
Wątek został przeczyszczony, niektórzy uczestnicy dyskusji musieli wyjechać na kilkudniowy urlop. Proszę o trzymanie się tematu. Dobrego dnia.

Jacek_Z
30-08-2014, 10:34
Strona pochodzi z książki Dederki Światło i cień w fotografii, a zdjęcie jest jedną z ilustracji 17 sposobów oświetlenia jednym źródłem światła. W dalszej części Dederko opisuje jak dane oświetlenie formuje twarz; w tym przypadku akurat zniekształca.

Polecam tę pozycję; to najlepsza książka o oświetlaniu, jaka ukazała się w Polsce. Niestety, jest dość trudna i wiele osób po prostu nie rozumie co Dederko napisał ;) Nakład wyczerpany, ale można próbować, może jeszcze jakieś resztki gdzieś się zapodziały.Mam książkę Dederki, znam te pozycje. Jest jeden problem. Wszystko jest względne. Za czasów Dederki nie stosowało sie softboxów o średnicach 180 cm. To niby jakie one dają światło, skoro beauty jest miękki? Słoneczko daje dość twarde światło. Słońce daje ostre cienie. Potoczna nazwa beautydischa (słoneczka) koresponduje z tym jakie ono daje światło.
Kiedyś beautydisch było duży w stosunku do innych modyfikatorów jakie wtedy stosowano. Więc kiedyś był stosunkowo miękkim. Dziś jest stosunkowo twardszy.

Co do względności - a jak beautudiusch nie jest duży, jest oddalony od modela i ma plaster miodu to też jest wg ciebie miękki?

PS - pomijam, że matryce inaczej przenoszą kontrast (a to też jest bardzo istotne dla miękkości czy twardości światła). Za Dederki pracowało się na negatywach i to generalnie BW. One inaczej przenosiły tonalność (kontrast) niż dzisiejsze matryce cyfrowe. Jak się przesiadałem z slajdów na cyfrę to musiałem trochę zmienić przyzwyczajenia jeśli chodzi o świecenie. Mówię właśnie o wielkościach modyfikatorów itd.
Dederko dobrze tłumaczy kierunki światła itd. Ale pewne rzeczy z tej książki nie są aktualne.

Coitus Interraptus
30-08-2014, 10:59
Wasz upór jest godny lepszej sprawy :->


Co do względności - a jak beautudiusch nie jest duży, jest oddalony od modela i ma plaster miodu to też jest wg ciebie miękki?
A gdzie ja napisałem, że BD jest miękki?


PS - pomijam, że matryce inaczej przenoszą kontrast.
Mają inną krzywą charakterystyczną, bo prawie liniową, ale dla przenoszenia kontrastu jest to bez znaczenia.


Za Dederki pracowało się na negatywach i to generalnie BW. One inaczej przenosiły tonalność (kontrast) niż dzisiejsze matryce cyfrowe.
Nie jest to prawdą. Negatyw czarno-biały tak przenosił kontrast, jak się go wywołało; mógł być miękki albo twardy, zależnie od tego, co fotograf chciał uzyskać. Poza tym były rózne negatywy, także np. błony graficzne o gamma=6. Kontrast w cyfrze też można regulować.


Jak się przesiadałem z slajdów na cyfrę to musiałem trochę zmienić przyzwyczajenia jeśli chodzi o świecenie.
Może Twoje przyzwyczajenia slajdowe nie były do końca dobre ;) Slajdy były wywoływane w ustandaryzowanym procesie, praktycznie bez wpływu na wygląd krzywej. Współczesną cyfrę porównałbym raczej do negtywu, bo z RAW-a również można osiągnąć różne wyniki, różny kształt krzywej, zależnie od sposobu wywołania.


Dederko dobrze tłumaczy kierunki światła itd. Ale pewne rzeczy z tej książki nie są aktualne.
Nie zgodzę się z tym. Zasady oświetlania nie zmieniły się.

Wujot
30-08-2014, 12:23
Cytat:
Dederko dobrze tłumaczy kierunki światła itd. Ale pewne rzeczy z tej książki nie są aktualne.



Nie zgodzę się z tym. Zasady oświetlania nie zmieniły się.

Zaintrygowały mnie te odniesienia do Dederki - sięgnąłem na półkę aby zobaczyć co tam naprawdę jest - a tam książki nie ma - takie rozczarowanie. Nie mniej jednak pamiętam tę pozycję jako bardzo nierówną i zbyt amatorską. Bardzo dobry rozdział o właściwościach powierzchni i fatalny o kształtowaniu kontrastu oświetlenia. Warto ją czytać mając już w głowie dobrze poukładane na przykład po lekturze oświetlania filmowego. I w tym sensie rady Dederki są nie do końca aktualne bo oczywiście ogólne zasady stosowania i kształtowania oświetlenie się nie zmieniły.

Zasadniczo za to np zmieniły się właściwości materiału światłoczułego i kiedyś naświetlało się materiał czb tak aby był jak najmniej naświetlony (zmniejszając odblask dyfuzyjny i refleksyjny) dążyło się do kontrastowego negatywu więc światła wypełniającego było niewiele, slajdowy dokładnie w punkt regulując światłem wypełniającym precyzyjnie niewielki odcinek użytecznych naświetleń a teraz dosuwamy histogram do prawej. Przy okazji można jeszcze podnieść poziom światła wypełniającego pozwalając sobie na kontrastową obróbkę - co dodatkowo redukuje szumy w cieniach. Ogólne zasady więc te same a praktyka inna.

pozdro
Wiesiek

fafniak
30-08-2014, 14:09
po lekturze oświetlania filmowego.

pozdro
Wiesiek

bingo
Dederko jest powiedziałbym - dyskusyjny - przynajmniej w niektórych momentach/fragmentach :)

Coitus Interraptus
30-08-2014, 16:13
bingo
Dederko jest powiedziałbym - dyskusyjny - przynajmniej w niektórych momentach/fragmentach :)
Słucham, w których? Bo od lat słyszę wytrząsania się różnych osób nad książkami Dederki, ale nikt nie potrafi podać konkretów.
Masz zastrzeżenia - zacytuj, skomentuj co jest nie tak i dlaczego. Nie potrafisz - nie rób antyreklamy.


Zaintrygowały mnie te odniesienia do Dederki - sięgnąłem na półkę aby zobaczyć co tam naprawdę jest - a tam książki nie ma - takie rozczarowanie.
Żadna strata, widzę, że są ostatnie egzemplarze na znanym serwisie aukcyjnym :->


Nie mniej jednak pamiętam tę pozycję jako bardzo nierówną i zbyt amatorską.
Zarzucanie Dederce amatorszczyzny nie świadczy dobrze o Tobie. Nie znam Twojego poziomu w fotografii, ale albo jesteś bezinteresownie zawistny, albo niedouczony.


Warto ją czytać mając już w głowie dobrze poukładane na przykład po lekturze oświetlania filmowego.
Bzudra. Dederko opisuje podstawy oświetlania i jest w tym do bólu analityczny. Ta książka powinna być pierwszą pozycją, jeśli ktoś chce się uczyć światła. "Światło w filmie" Konrada, o ile masz na myśli tę pozycję, jest świetną książką, ale o ile pamiętam nie omawia podstaw.


Zasadniczo za to np zmieniły się właściwości materiału światłoczułego i kiedyś naświetlało się materiał czb tak aby był jak najmniej naświetlony (zmniejszając odblask dyfuzyjny i refleksyjny) dążyło się do kontrastowego negatywu więc światła wypełniającego było niewiele[...]
Nie no, to już jakieś kompletne brednie ;)

sailor
30-08-2014, 17:10
pamiętam tę pozycję jako bardzo nierówną i zbyt amatorską.

nie znam w polskiej literaturze bardziej analitycznej pozycji wykladajacej swiatlo w fotografii od zera. z przyjemnoscia poznam kilka tytulow, dobra literatura zawsze mile widziana.

zarzucanie Dederce amatorszczyzny brzmi mniej wiecej tak jak zarzucanie Lindberghowi braku techniki. Mozna dyskutowac nad niektorymi tezami - jak zawsze zreszta, ale calosciowo nigdy bym nie odwazyl na okreslenie Dederki amatorem



Nie no, to już jakieś kompletne brednie ;)

alez skad .. ten przypadek tak ma .. kwestia przyzwyczajenia .. niestety jego wypowiedzi dla ludzi nie znajacych sie brzmia bardzo profesjonalnie wiec latwo sie na to zlapac

fafniak
30-08-2014, 18:43
Słucham, w których? Bo od lat słyszę wytrząsania się różnych osób nad książkami Dederki, ale nikt nie potrafi podać konkretów.
Masz zastrzeżenia - zacytuj, skomentuj co jest nie tak i dlaczego. Nie potrafisz - nie rób antyreklamy.



Pozwolisz że odniosę się do tego co "zacytowałeś" w postaci fragmentu książki :
punkt nr 2
O ile całkowicie zasadne są pierwsze zdania to już od momentu gdy pisze o zastosowaniu (zasadnicze + rozjaśniajace - rzadziej stosowane samodzielnie) - to w tym przypadku zaczyna rozmijać się z prawdą. Rysunek stosowany jest bardzo często razem z wypełnieniem, ale jednocześnie często stosowany jest jako samodzielne kluczowe światło ze wzgledu na budowanie nastroju sceny. Słowem nie wspomina o ważnej sprawie jak proporcje rysunku do wypełnienia (chyba ze to porusza gdzie indziej - wybacz ale nie pamiętam już dokładnie książki - bo przerzuciłem się na oświetlenie filmowe)
Druga sprawa - to określanie "do czego się używa - "stosowane do twarzy w kapeluszu" - jeden z setek przypadków /zastosowań ale u czytelnika szczególnie tego poczatkującego powstaje "imperatyw" podobny do tego ze szkło portretowe = 135mm ;)
punkt 3
Co oznacza "wyłącznie "efektujące" - podstawowym zadaniem takiego światła jest odcięcie od tła lub "dobudowanie" przestrzenności bryły - szczególnie jeżeli jest odsunięta od osi kamery/aparatu


Osobnym problemem jest język/pojęcia - jeżeli dobrze pamiętam to równocześnie tworzone były książki o oświetleniu filmowym gdzie posługiwano się prawidłowymi terminami i nie ograniczano roli zastosowań pewnych rozwiązań.

To tyle.
Dederko jest ok. ale pod warunkiem zakupienia kolejnych pozycji i nie uleganiu sztywnym regułom które opisuje w książce.

Wujot
30-08-2014, 20:44
dyskutowac nad niektorymi tezami - jak zawsze zreszta, ale calosciowo nigdy bym nie odwazyl na okreslenie Dederki amatorem


Czytanie ze zrozumieniem się kłania - jak zawsze u Ciebie. Napisałem, że to pozycja nierówna i zbyt amatorska co znaczy, że brakuje jej rzetelnych podstaw w optyce, eksponometrii a choćby normalnie przyjętej nomenklaturze. O Dederce nie pisałem tylko o książce!

A jeśli nie wiesz jak zmieniło się kształtowanie kontrastu od fotografii cz-b, slajdu do matrycy (i jaki ma to związek z eksponometrią) to znaczy, że podstaw nie znasz. Co wcale nie oznacza, że jesteś złym fotografem (to w kwestii logiki)

pozdro
Wiesiek

Jacek_Z
31-08-2014, 00:48
Wasz upór jest godny lepszej sprawy :->Za wypowiedzi innych osób nie biorę odpowiedzialności. Wątek został przeczyszczony zanim ja go czytałem.



A gdzie ja napisałem, że BD jest miękki?
Obruszyłeś się na to, gdy ktoś napisał że jest kontrastowy.

Akurat Beauty Dish nie jest kontrastowy.
Nie, jest dość kontrastowy, a z plastrem miodu potrafi być już super kontrastowy.


Mają inną krzywą charakterystyczną, bo prawie liniową, ale dla przenoszenia kontrastu jest to bez znaczenia.

Nie jest to prawdą. Negatyw czarno-biały tak przenosił kontrast, jak się go wywołało; mógł być miękki albo twardy, zależnie od tego, co fotograf chciał uzyskać. Poza tym były rózne negatywy, także np. błony graficzne o gamma=6. Kontrast w cyfrze też można regulować.

Może Twoje przyzwyczajenia slajdowe nie były do końca dobre ;) Slajdy były wywoływane w ustandaryzowanym procesie, praktycznie bez wpływu na wygląd krzywej. Współczesną cyfrę porównałbym raczej do negtywu, bo z RAW-a również można osiągnąć różne wyniki, różny kształt krzywej, zależnie od sposobu wywołania.
W slajdach też było pole manewru. Nie w wywoływaniu, ale w doborze materiału. Co innego się dostawało z Velvi 50, co innego z Provii, a jeszcze inaczej pracowały materiały Kodaka.
Przenoszenie kontrastu ma olbrzymie znaczenie. Podstawowe wręcz. Bo jak się ma głeboki cień (czerń, duzy kontrast) to trzeba stosować jakieś światło wypełniające. A jak są detale w tym cieniu to niekoniecznie. W efekcie to w cyfrze i za analoga trzeba nieco inaczej podchodzić do tematu.


Nie zgodzę się z tym. Zasady oświetlania nie zmieniły się.Tu zgoda. Jak się oświetla, kierunki światła itd - to się nie zmieniło. Natomiast nie zaprzeczysz, że zmieniła się technologia, a to ma swoje znaczenie.

Coitus Interraptus
31-08-2014, 14:34
[...]
Marcin, odnosisz się do fragmentu wyrwanego z kontekstu, nie znasz tej książki, piszesz o swoich wyobrażeniach, a nie odnosisz się do książki.


[...] jeżeli dobrze pamiętam to równocześnie tworzone były książki o oświetleniu filmowym
Ta książka była pisana 50 lat temu; jesteś pewien, że dobrze pamiętasz...?


gdzie posługiwano się prawidłowymi terminami i nie ograniczano roli zastosowań pewnych rozwiązań.
Nie ma czegoś takiego jak "prawidłowy termin", a na pewno nie było 50 lat temu. Polska fotografia była odizolowana od światowej, różni fotografowie używali własnych nazw; nawet w polskim wydaniu Fotografii studyjnej Freemana są używane dość egzotyczne określenia i sam tłumacz przyznaje, że nie dało się zastosować polskich odpowiedników.

Kto jak kto, ale Dederko nigdy nikogo i niczego nie ograniczał, wręcz przeciwnie.

Mam prośbę - jeśli już ktoś musi się wypowiedzieć, to przynajmniej niech najpierw przeczyta tę książkę.


Nie, jest dość kontrastowy, a z plastrem miodu potrafi być już super kontrastowy.
Bo może plaster miodu jest kontrastowy...?
Możemy się tak przepychać: tak - nie - nie - tak... ale to do niczego nie doprowadzi. Proponuję wziąć światłomierz, oświetlić jakąś bryłę światłem z różnych modyfikatorów i wtedy będzie widać, co daje jaki kontrast. Główka z przykładu, gdyby była oświetlona BD, to miałaby pełnię szczegółów w stronie zacienionej.


W slajdach też było pole manewru. Nie w wywoływaniu, ale w doborze materiału.
To prawda; np. Astia pracowała dość plastycznie.

Jacek_Z
31-08-2014, 15:18
.
Możemy się tak przepychać: tak - nie - nie - tak... ale to do niczego nie doprowadzi. Proponuję wziąć światłomierz, oświetlić jakąś bryłę światłem z różnych modyfikatorów i wtedy będzie widać, co daje jaki kontrast.
Główka z przykładu, gdyby była oświetlona BD, to miałaby pełnię szczegółów w stronie zacienionej.
Faktycznie możemy się przepychać, bo mówimy o subiektywnych sprawach. Nie mamy wzorca, który by mówił, że jesli 2 strony oświetlonej kuli różnią się o 2 EV to to jest światło miękkie, a 4 EV to już twarde. A jak się róznią o 3 EV to miękkie czy twarde? Półtwarde?? Subiektywizm totalny. Dlatego peace, nie kontynuujmy.

fafniak
31-08-2014, 16:18
Książkę Dederki przeglądałem i czytałem, dość dawno temu to fakt. Co nie zmienia mojego postrzegania tej książki.
Widzę że uczepiłeś się sformułowania "pamiętam", interpretując je tak aby pasowało do twoich wyobrażeń- czyli ze pamiętam powstawanie... Nie ... chodziło mi o to że z podobnego okresu są książki o oświetleniu filmowym, tylko tyle.
Co do wyrwanych z kontekstu zdań i że pisze o swoich wyobrażeniach. Wybacz, ale piszę na podstawie tego co ty podlinkowałeś, ale co jednocześnie zapamiętałem z okresu gdy książkę miałem w reku.

Być może że nie dotarło do ciebie że ja nie deprecjonuję tej pozycji w sposób "całkowity". Uważam po prostu że czytając ją nie należy jej brać jako świętej podstawy i wyroczni.
A czy zgodzisz sie ze mną czy nie... to już nie moja sprawa. Możesz ją polecać każdemu ;)

Coitus Interraptus
31-08-2014, 18:45
Książkę Dederki przeglądałem i czytałem, dość dawno temu to fakt.
I założę się, że było to "Oświetlenie w fotografii", a nie jego uwspółcześniona wersja "Światło i cień w fotografii". Którego zresztą nie należy mylić z plagiatem Karpiłowskiego "Światła i cienie w fotografii".


Wybacz, ale piszę na podstawie tego co ty podlinkowałeś, ale co jednocześnie zapamiętałem z okresu gdy książkę miałem w reku.
Ale pewno nie zwróciłeś uwagi, że stronę z tej książki zamieściłem tylko jako przykład kontrastowego oświetlenia, którego nie uzyska się beauty dishem?


Być może że nie dotarło do ciebie że ja nie deprecjonuję tej pozycji w sposób "całkowity". Uważam po prostu że czytając ją nie należy jej brać jako świętej podstawy i wyroczni.
Dotarło do mnie, że - jak to w internecie - jest sporo osób, które muszą się wypowiedzieć, przyczepić, zdyskredytować coś, najlepiej to, czego w ogóle nie znają.

Oczywiście, że będę tę książkę polecał każdemu, bo nie ukazała się w Polsce lepsza pozycja o oświetlaniu niż właśnie ta. Książka ta nie ma błędów i od czasu jej reaktywowania w 2006 roku dziesiątki osób przypieprzały się do niej, ale nie potrafiły wskazać nic konkretnego. I wychodziła wtedy ich ignorancja.

Może jestem przewrażliwony, ale znam Twoją twórczość, Twojego Ojca także i dziwi mnie, że piszesz takie rzeczy. Mam wrażenie, że nie bardzo zgadzasz się z tym, co sam piszesz, tylko po co? Zaistnieć w ten sposób nie musisz, swoją pozycję już masz.

A wracając jeszcze do sedna - sprawy techniczne, a także nazewnictwo były w trakcie redagowania tej książki konsultowane z adiunktem Zakładu Przetwarzania Obrazu Instytutu Mikroelektroniki i Optoelektroniki Politechniki Warszawskiej oraz z wykładowcą oświetlenia z Warszawskiej Szkoły Fotografii. Tak więc wybaczcie, ale Wasze zdanie w tej sprawie ma jakby ograniczoną doniosłość.

fafniak
31-08-2014, 19:34
odniosę się tylko do ostatniego akapitu i zacytuję :

"a czas sobie płynie banalnym tik tak...."

Co do reszty nie chce mi się polemizowac ani ja ani ty nie przekonamy do swojego widzenia
Tym bardziej ze nie starasz sie nawet zrozumieć tego co napisałem

Po dłuższym namyśle stwierdzam że tu mnie masz :

I założę się, że było to "Oświetlenie w fotografii", a nie jego uwspółcześniona wersja "Światło i cień w fotografii". Którego zresztą nie należy mylić z plagiatem Karpiłowskiego "Światła i cienie w fotografii".



tym mnie zastrzeliłeś - po prostu nie mam pojęcia

Jacek_Z
31-08-2014, 20:07
..A wracając jeszcze do sedna - sprawy techniczne, a także nazewnictwo były w trakcie redagowania tej książki konsultowane z adiunktem Zakładu Przetwarzania Obrazu Instytutu Mikroelektroniki i Optoelektroniki Politechniki Warszawskiej oraz z wykładowcą oświetlenia z Warszawskiej Szkoły Fotografii. Tak więc wybaczcie, ale Wasze zdanie w tej sprawie ma jakby ograniczoną doniosłość.Co to znaczy Wasze zdanie?
Ja nie kwestionuje wartościowości tej książki. Nazewnictwa też nie. Zacytuj mi za to fragmenty gdzie zdefiniowano co to jest oświetlenie kontrastowe i jakie to jest miękkie. Gdzie napisano, że BD jest miękki (twardy?), bez uszczegóławiania warunków (daleko-blisko, średnica).

Coitus Interraptus
01-09-2014, 10:03
tym mnie zastrzeliłeś - po prostu nie mam pojęcia
No właśnie cały czas o to mi chodzi :) Bez złośliwości - lubię wytykanie błędów, bo dzięki temu się ich nie powtarza, ale musi to mieć jakieś podstawy...


Co to znaczy Wasze zdanie?
Nie unoś się, to tak ogólnie ;) Chyba że ktoś z tutaj się wypowiadających zajmuje się zawodowo obrazowaniem, to wtedy chętnie go posłucham.


Zacytuj mi za to fragmenty gdzie zdefiniowano co to jest oświetlenie kontrastowe i jakie to jest miękkie.
Może nie zdefiniowałem, ale wyraźnie napisałem co wpływa na kontrast:


Jak wiadomo, kontrastowość oświetlenia zależy od stosunku powierzchni świecącej do powierzchni oświetlanej - Słońce, malutka tarczka na niebie, daje światło ostre; pochmurne niebo, wielki softbox - światło bardzo miękkie. Także duży BD, stosowany do portretu (bo do tego jest przewidziany), daje światło stosunkowo miękkie.

Natomiast pojęcie kontrastowości jest rzeczywiście dość umowne. Chociaż chyba każdy z nas słyszał od kogoś, że np. nie fotografujemy w południe, bo są zbyt duże kontrasty.


Gdzie napisano, że BD jest miękki (twardy?), bez uszczegóławiania warunków (daleko-blisko, średnica).

A tutaj ;)


Kto ci głupot nagadał ze bd nie jest kontrastowy? To pierwszy dyfuzor po który sięgasz aby uzyskać kontrastowe swiatlo przy portretach dodając tego "kopa"

Myślę, że nie ma co ciągnąć tego wątku, bo wszystko już zostało powiedziane. Tym bardziej, że dyskusja rozwinęła się nie na temat.

sailor
06-09-2014, 23:43
jak zawsze u Ciebie

naprawde od czasow twoich wywodow o softboksach ktore byly przesylane po grupach foto jako dowcipy roku przestalem powaznie traktowac dyskusje z toba. na poczatkuajcych bez watpienia robisz wrazenie pseudonaukowa nomenklatura ale kazdego kto ma jakiekolwiek pojecie o fotografii przyprawisz co najwyzej o atak smiechu.



to znaczy, że podstaw nie znasz.
tak oczywiscie. tym masz racje. ja ma mspokoj



Co wcale nie oznacza, że jesteś złym fotografem (to w kwestii logiki)


dzieki, o Boski


Książkę Dederki przeglądałem i czytałem, dość dawno temu to fakt. Co nie zmienia mojego postrzegania tej książki.
chyba ja wykopie z kartona bo widze ze stala sie pozycja sporna o ktorej wszyscy mowia ale danwo nikt nie zagladal



Uważam po prostu że czytając ją nie należy jej brać jako świętej podstawy i wyroczni.
a jest jakas ksiazka ktora mozna brac jako wyrocznie od pierwszej do ostatniej strony? zakladam ze nie. jesli jest - z checia poznam :) wszystko i tak wychodzi w praktyce, bo teoria to piekna sprawa tylko ze trzeba ja umiec zastosowac. IMHO ksiazka Dederki jest warta polecenia jako jedna z wielu pozycji do nauki oswietlenia. podobnie jak fotografia studyjna freemana czy wiele innych. Co kto z tych ksiazek zabierze dla siebie to juz jego sprawa.
do dyskusji o kontrastowosci BD pozwolicie ze sie nie wlacze :) w koncu jak napisano powyzej - nie znam sie :)