PDA

Zobacz pełną wersję : [ Architektura ] Trzęsacz - stacja kolejowa



ck_dezerter
27-08-2014, 13:08
Witam!
Pod ocenę poddaję fotkę ze stacji kolejowej w Trzęsaczu (nietypowo- nie z ruin kościoła). Uwagi jak zwykle mile widziane!


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/08/stacja983_eaxnwxe-2.jpg
źródło (http://s3.ifotos.pl/img/stacja983_eaxnwxe.jpg)

Coitus Interraptus
28-08-2014, 16:12
Przynajmniej się nie wali ;)

2pompony
28-08-2014, 16:20
Przynajmniej się nie wali ;)

...po prawej, bo na środku już tak.

Coitus Interraptus
28-08-2014, 16:31
Niekoniecznie. Ale jakieś takie pofalowane... no cóż, Trzęsacz ;)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://slowphotography.pl/C_I/__Trzesacz_mod.jpg)

Jacenty Z.
28-08-2014, 16:35
Fajnie zgrane linia torów na dole i cirrusów na górze:) Budynek wyszedł cukierkowo, nawet ta śmietniczka pasuje jako akcent. Ale co to za różowe cholerstwo tam na torach?...

2pompony
28-08-2014, 17:03
Jak już sobie takie zbliżenia pokazujemy, to pokaż teraz jak pionowo stoją latarnie, zwłaszcza te bliżej środka, trzecia i czwarta od lewej.

Coitus Interraptus
28-08-2014, 17:18
A skąd wiesz jak one stały w rzeczywistości?

Jest jakiś problem z tym zdjęciem, ale weź pod uwagę, że autor fotografował obiektywem 10 mm na cropie, więc prawdopodobnie próbował to wyprostować graficznie. Może nie do końca wyszło, ale chwali się, że nie pokazał bezkrytycznie kolejnego, walącego się knota.

Więc się nie czepiaj, tylko zajmij się poprawieniem swoich zdjęć na flickrze :)

ck_dezerter
28-08-2014, 17:41
Dzięki za wszystkie uwagi! Faktycznie trzeba by jeszcze doprostować, ale chyba na stacjonarnym po urlopie. To różowe "cóś" to jakiś śmieć. Aha - i jeszcze dla informacji - ten dworzec to dworzec nadmorskiej wąskotorówki po remoncie.
pozdrowienia!

2pompony
28-08-2014, 18:03
A skąd wiesz jak one stały w rzeczywistości?

Jest jakiś problem z tym zdjęciem, ale weź pod uwagę, że autor fotografował obiektywem 10 mm na cropie, więc prawdopodobnie próbował to wyprostować graficznie. Może nie do końca wyszło, ale chwali się, że nie pokazał bezkrytycznie kolejnego, walącego się knota.

Więc się nie czepiaj, tylko zajmij się poprawieniem swoich zdjęć na flickrze :)

Myślę, że stały pionowo. Nie potrzeba do takiego myślenia jakiejś wiedzy tajemnej i specjalistycznej.

Autor fotografowal na 10 mm? Pieknie, ja fotografiuję na 8 i u mnie jest wszystko co ma być w pinie, więc nei wymagam rzeczy niemożliwych.

Nie twierdzę, że to jest knot, tylko prostuję Twoje słowa, jakoby wszystko tu było prosto, bo widzę czarno na białym, ze nie jest. To jest forum, tu się ludzie czasem czegfoś chcą pouczyć, więc jak jest ewidentnie krzywo, a ktoś twierdzi, że prosto - to należy sprostować.

I tyle.

Coitus Interraptus
28-08-2014, 19:10
Nie twierdzę, że to jest knot, tylko prostuję Twoje słowa, jakoby wszystko tu było prosto

Ponieważ ja nigdzie nie twierdziłem, że "wszystko tu było prosto", więc prostujesz nie tyle moje słowa, ile swoje urojenia ;)

2pompony
28-08-2014, 19:37
Przynajmniej się nie wali ;)

Tu tak twierdzisz, w drugim poście tego wątku. A potem usiłujesz to pokazać obrazkiem w czwartym poście, ale chyba sam widzisz, że piony są niezbyt pionowe. A potem usiłujesz się czepiać słówek w siódmym poście pytając skąd wiem, że latarnie stoją pionowo w rzeczywistości. A na koniec usiłujesz po wieśniacku mnie obrazić udając, że było inaczej...

Klasę już pokazałeś, teraz pokazujesz maniery. Mógłbym powiedzieć z przekąsem 'gratuluję', ale nie sądzę, żebyś zrozumiał, więc nie powiem.

Coitus Interraptus
28-08-2014, 22:15
Tu tak twierdzisz, w drugim poście tego wątku.
No to zdecyduj się: "wszystko tu było prosto" czy "Przynajmniej się nie wali", bo to różnica.
Dla mnie koniec dyskusji.

2pompony
28-08-2014, 23:08
No to się zdecydowałem - nei ma żadnej różnicy. Powiedzenie 'przynajmniej się nei wali' oznacza, że może coś jest nie tak, ale jest przynajmniej prosto (bo się przynajmniej nei wali).

Widzę, że nie potrafisz nawet przyjąć na klatę własnych słów, że o przyznaniu się do błędu czy obrażaniu innych nie wspomnę. Mam o tobie takie zdanie, ze mnie to nie dziwi.

SinkER
31-08-2014, 12:10
To jest forum, tu się ludzie czasem czegfoś chcą pouczyć, więc jak jest ewidentnie krzywo, a ktoś twierdzi, że prosto - to należy sprostować.


Ja okazyjnie wykonuje zdjęcia architektury (dodatkowe zadania w pracy zawodowej inżyniera) i mam faktycznie spory problem z waleniem się ścian. Najczęściej fotografuję całe budynki, głównie biurowce. Obiektyw najczęściej 11-16 tokina. Wielokrotnie korygowałem to w LR4, ale nie dawało to zamierzonego efektu, tzn niby linie budynku względem linii pomocniczych są prawie ok, to już patrząc na zdjęcie w całości coś się wydaje dziwne, gdzieś się przechyla, leci i przewraca.
Czy mógłbyś napisać parę wskazówek jak zrobić zdjęcie i potem jak je skorygować by wyglądało poprawnie? Będę wdzięczny za pomoc.

ps.
Akurat dziś o tym rozmawiałem i postanowiłem czegoś poszukać, a ten post jest jednym z pierwszych które otworzyłem ;)

2pompony
31-08-2014, 14:05
Sprawa - wbrew pozorom - nei jest jakoś specjalnie trudna jeśli się zachowa, że tak powiem, pewną elementarną higienę pracy. To znaczy najprościej będzie gdzie się tylko da nie robić głupstw już podczas pstrykania i wyjdzie prosto samo z siebie, a jak się nie da, to wtedy brać pod uwagę, że potrzebne będzie prostowanie i robić tak, żeby było jak to zrobić. Zanim wymienię te kilka uwag należy jeszcze wspomnieć, że podczas fotografowania należy myśleć! Nie jest to takie oczywiste, o czym za chwilę.

Tytułem wstępu powiem, że sposób dotyczy fotografowania architektury w sposób w miarę klasyczny i normalny, to znaczy nie experymentalno-awangardowy, w którym wszystko jest krzywe i połamane z założenia. :) Jeśli komuś czytanie sprawai trudność, najważniejsze dam boldem, reszta textu jest dla docieklliwych, lub takich, których czytanie nei męczy.

Otóż sprawą pierwszorzędną jest, aby trzymać oś obiektywu poziomo. To jest zasada, której nei powinno się łamać bez naprawdę wyraźnych i istotnych powodów. CO mam dokładnie na myśli z tym poziomem? Wyobraź sobie, że z matrycy Twojego aparatu wychodzi prostopadle do niej wyimaginowany promień lasera, który przechodzi nieskazitelnie prosto środkiem obiektywu i nigdzie nei zbaczając biegnie prościuteńko w dal. Ten wyimaginowany promień nazwę to dla uproszczenia osią obiektywu. Idzie o to, żeby podczas fotografowania architektury ta oś biegła zawsze najidealniej jak tylko możesz poziomo. Nie równolegle do podłogi, ale poziomo. Na przykład na uliczce biegnącej pod górę ta oś NIE powinna być równoległa do toru ulicy, bo będzie wtedy biegła do góry lub w dół i fasady wyjdą pochylone. Pomimo tego, ze uliczka odchyla się od poziomu, oś obiektywu należy trzymać poziomo i już. To samo we wnętrzach!

Jeśli fotografujesz Nikonem, masz spore ułatwienie w postaci linii pomocniczych wyświetlanych na matówce. Wyświetl je sobie teraz i jeśli jesteś w pokoju przeprowadź doświadczenie: zapnij możliwie najszerszy swój obiektyw rectalinearny (tzn. nie rybie oko), ustaw najszerszy kąt widzenia, wstań z krzesła i przez wizjer spójrz na własne stopy. Celem eksperymentu będzie powolne podniesienie aparatu tak, żeby na końcu patrzeć na sufit, przy jednoczesnym bacznym obserwowaniu jak zachowuje się obraz w wizjerze. Na początku, jak patrzysz na podłogę nieco dalej niz masz stopy zauważysz, ze ściany są ściśnięte na dole i rozchodzą się do góry pod ostrym kątem, a przeciwległa ściana jest pochylona w Twoją stronę. Wygląda, jakby się waliła na Ciebie.

Podnosząc aparat wolno w gorę zauważysz pewnie, że kąty rozchodzenia się ścian stają się coraz mniejsze, a przeciwległa ściana coraz mniej się pochyla - aż w pewnym momencie ściany nie będą się rozchodzić (tzn. staną się równoległe) a przeciwległa ściana stanie w pionie. To jest właśnie moment, w którym oś obiektywu biegnie poziomo. Trzymając ją tak zdjęcia w ogóle nie trzeba będzie prostować. :) Czy to nie piękne? Zauważ ważną rzecz, jeśli masz linie pomocnicze na matówce: wszystkie linie pionowe jakie masz w pokoju - krawędzi ścian, mebli, itp - są równolegle do pionowych linii na matówce! Jak widzisz, te linie znakomicie ułatwiają kadrowanie - wystarczy do nich porównywać te elementy, które chcesz mieć pionow w kadrze i tak podnosić/opuszczać aparat, żeby piony w naturze zgrać z pionowymi liniami na matówce.

Wracając do eksperymentu - podnosząc aparat dalej do góry możesz łatwo zaobserwować, że ściany znowu się rozchodzą (tym razem odwrotnie niż przy pochyleniu aparatu do ziemi), a przeciwległa ściana znowu zaczyna się walić, tym razem do tyłu.

Ten eksperyment powinien jasno pokazać, że najlepiej po prostu fotografować tak, żeby potem nie trzeba było prostować. Jak? Trzymając oś obiektywu poziomo. Proste? Jasne, że proste... :)




Należy pogodzić się z faktami i nie próbować walki z rzeczywistością. Trzeba myśleć po prostu! Bywają przypadki, w których powyższy sposób nie jest możliwy do zastosowania, i najprostszą taką sytuacją jest, ze stoimy 5 metrów od 30 piętrowego wieżowca i zależy nam na uchwyceniu całości. Trzymając oś aparatu poziomo nawet najszerszym obiektywem nei złapiemy całości. Jeśli ktoś takich uwarunkowań nei dostrzega, i pomimo tego próbuje sposobu z poziomą osią obiektywu - znaczy, że nie myśli, choć powinien.

Podobnie, jeśli w takiej sytuacji ktoś zrobił zdjęcie trzymając aparat prawie pionowo do góry i teraz usiłuje go wyprostować w programie graficznym, znaczy że nie myśli w dwójnasób! Nie chciałbym mówić, że jest w dwójnasób kretynem, choć to się ciśnie po prostu na usta...




Jeżeli zdjęcia architektury chcemy mieć 'prosto', a z jakichś powodów nie da się tego zrobić w terenie i widzimy w głowie, że czeka nas prostowanie w postprocesie - należy kadrować możliwie najszerzej, jak się da. Przy czym, jeśli mamy wybór i możliwość, szerzej tam, gdzie przy prostowaniu będziemy obrazek ściskać.

Prostowanie w programach graficznych polega (z grubsza) na tym, że którąś stronę obrazka - dół lub górę - się ściska lub rozciąga. Może to nie zabrzmi zbyt obrazowo, ale jeśli będziemy ściskać którąś stronę obrazka, może się zdarzyć, że podczas tego ściskania po prostu zabraknie czego ściskać! Stąd lepiej ze wszech miar jest takie zrobienie zdjęćia, żeby tego materiału do ściskania nie zabrakło.

Kiedyś już napisałem tutka o prostowaniu zdjęć, ale to było o prostowaniu w PSie, która to czynność jest bajecznie po prostu prosta (tu jest (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=46660)), ale jak sprawdziłem przed chwilą już brakuje tam obrazków, więc tutek stracił na czytelności. I coś mi się wydaje, że teraz mógłbym napisać o prostowaniu zdjęć w LR, bo choć z pozoru wydaje się to trudniejsze, jednak gdy pozna się zasady, jest chyba nawet łatwiejsze niz prostowanie w PSie.








No i na koniec uwaga do SinKERa, jeśli dotarł aż tutaj. Dyskusję na ten temat co powyżej prowadzilem już na forum. Żeby zreasumować: podałem ten sam sposób co Tobie, na co odezwało się paru kolegów, którzy twierdzili, że tak się nie da. Zaprosiłem ich do tego, żeby pokazali, jak u nich się nie da, i sam pokazałem, jak u mnie się da. Jest tam link do obrazków, jak u mnie naprawdę się da. :) http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3375102&postcount=16



Domyślam się, że przez długość posta dojdzie tutaj co jakiś dwudziesty z tych, co zaczęli lekturę, ale trudno. Najwyżej mogę nieszczerze przeprosić, że tyle mi wyszło. Tym, którzy wytrzymali az dotąd dziękuję za uwagę, innych proszę o łaskawe wypchanie się sianem. Czuwaj!

Coitus Interraptus
31-08-2014, 14:21
Sprzed kilkunastu lat, ale dziś przynajmniej obiektyw można kupić w ludzkiej cenie ;)

http://dybowski.pl/hobby/ofotografii.php?p=3&c=6