Zobacz pełną wersję : Fotografia a prawa autorskie
Wszystkim forumowym tfurcą oraz wybitnym forumowym jurystom polecam
http://www.tvn24.pl/malpa-nacisnela-spust-migawki-ludzie-sie-kloca-o-prawo-do-zdjec,456902,s.html
foto4deg
07-08-2014, 11:50
Małpa użyczyła sobie sprzętu, więc tym samym prawa autorskie pozostają u fotografa :D
W Polsce Prawa Autorskie przysługują tylko ludziom. Sądzę, że w innych krajach jest podobnie.
Mam książę z komentarzami do ustawy, tam jest poruszany przykład małpy, która malowała. Można powiedzieć, że to analogiczna sprawa. Opiekun małpy, właściciel małpy nie mają praw autorskich - nie są autorami dzieła.
Kto jest właścicielem aparatu nie ma znaczenia.
Sprawę by nieco zmieniał fakt, gdyby małpa była pracownikiem fotografa i wykonywała zdjęcia w zakresie swoich obowiązków zawodowych.
Niestety, nawet gdyby udowodnił, że małpa jest jego pracownikiem (jak? nie ma z nią umowy, nie odprowadza ZUS ;)) to i tak małpa nie jest człowiekiem - dzieła przez nią tworzone nie są objęte ustawową ochroną.
A czy to, że fotograf ustawił sprzęt nie sprawia, że jest, przynajmniej współautorem? W końcu, ustawienie aparatu jest częścią procesu powstawania zdjęcia, a małpy, z tego co słyszałem średnio sobie radzą z klawiszologią Nikona...
A czy to, że fotograf ustawił sprzęt nie sprawia, że jest, przynajmniej współautorem? W końcu, ustawienie aparatu jest częścią procesu powstawania zdjęcia, a małpy, z tego co słyszałem średnio sobie radzą z klawiszologią Nikona...
Równie dobrze można powiedzieć, że to producent farby jest współautorem obrazu, bo to on w końcu taki a nie inny kolor wyprodukował...
A w tym konkretnym przypadku, to Nikon powinien być współautorem większości zdjęć, bo to przecież oni zaprogramowali tak, a nie inaczej automatykę aparatu, która to większość ustawia.
Równie dobrze można powiedzieć, że to producent farby jest współautorem obrazu, bo to on w końcu taki a nie inny kolor wyprodukował...
A w tym konkretnym przypadku, to Nikon powinien być współautorem większości zdjęć, bo to przecież oni zaprogramowali tak, a nie inaczej automatykę aparatu, która to większość ustawia.
Odpowiedź na Twoje rozterki tutaj (http://www.f-lex.pl/makak-i-jego-selfie/): "Poprawna odpowiedź zależy od rzeczywistego stanu faktycznego. Jeżeli makak dostał ustawiony aparat od fotografa (czyli mamy do czynienia ze stanem faktycznym opisanym przez gazeta.pl), to należy uznać, że zrobione przez makaka zdjęcie będzie utworem w rozumieniu ustawy, a jego autorstwo powinno być przypisane fotografowi. Sam makak powinien być uznany za „Pana Push The Button”.
RobertMiernik
08-08-2014, 07:47
Trzy czwarte zdjęć jest robionych przez takich panów jakoś nie słyszałem, żeby im ktoś prawa autorskie odbierał
Trzy czwarte zdjęć jest robionych przez takich panów jakoś nie słyszałem, żeby im ktoś prawa autorskie odbierał
Nie da się odebrać komuś czegoś, czego nie miał: "osoba, która przy tworzeniu obiektu fotograficznego wykonuje tylko czynności techniczne obsługi sprzętu fotograficznego ściśle według wskazówek twórcy, nie jest współtwórcą w rozumieniu art. 9 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Współtwórczość w rozumieniu prawa autorskiego nie zachodzi, gdy współpraca określonej osoby nie ma charakteru twórczego, lecz pomocniczy, chociażby umiejętność wykonywania czynności pomocniczych wymagała wysokiego stopnia wiedzy fachowej, zręczności i inicjatywy osobistej" (http://www.f-lex.pl/autoportret/) (wyrok SN, sygn. akt III CKN 1096/00, na stronie z odnośnika)
A co tu było zrobione "ściśle według wskazówek twórcy" jeśli aparat działał na "zielonym" programie?
"...według ścisłych wskazówek..." ma tu największe znaczenie.
Małpa nie robiła nic wg. wskazówek, więc fotograf nie miał żadnego wpływu na zdjęcia.
Gdyby dał małpie ustawiony aparat z włączonym interwałometrem, czy w jakikolwiek inny sposób zablokowanym spustem, sprawa miała by się inaczej. Tu jednak to małpa decydowała na co skieruje aparat i kiedy naciśnie spust.
Rozważania na temat "kto przycisnął spust migawki" albo "kto wprowadził do aparatu odpowiednie ustawienia" nie do końca mają sens. Zastanawiając się nad tym, komu przysługują prawa autorskie trzeba się zastanowić, czy zdjęcie w ogóle jest twórcze i kto wniósł wkład twórczy w powstanie zdjęcia. No i na pewno twórcą nie możne być zwierzę, nie tylko w Polsce - nigdzie zwierzęta nie mają zdolności prawnej. Oczywiście ma to związek z ustawieniami i przyciśnięciem migawki, ale nie można takich ustaleń ograniczać do odpowiedzi na te pytania. Pewnie niektórych to zaskoczy, ale tak naprawdę nie jest tak, że każda fotografia, jeżeli fotograf sam wprowadził ustawienia i wybrał moment wykonania zdjęcia, jest automatycznie chroniona prawem autorskim. Przede wszystkim, musi ona mieć "twórczy i oryginalny charakter", czyli spełniać przesłanki utworu.
Niezależnie od tego warto pamiętać, że poza ochroną z prawa autorskiego jest jeszcze ochrona dóbr osobistych. Jednym z takich dóbr jest twórczość artystyczna i dobro to obejmuje wszelkie akty artystyczne (bez względu na ich rzeczywistą artystyczną wartość), które nie są objęte ochroną prawa autorskiego. Z tej przyczyny, nawet nie mając praw autorskich twórca może domagać się zaniechania rozpowszechniania słynnej już fotografii, tylko w nieco innym trybie.
Rozważania wasze są cały czas bardzo jałowe, bo prawa przysługują LUDZIOM, a małpa człowiekiem nie jest.
Nie ważne czy zdjęcie jest twórcze w takim rozumieniu jakie chyba chcesz sugerować. Czytałem dyskusje nawet o tym, czy repodukcja jest chroniona PA i były nawet sensowne argumenty, że w niektórych przypadkach tak, jest. Choć nie wiem jaką decyzję by podjął sąd.
Rozważania wasze są cały czas bardzo jałowe, bo prawa przysługują LUDZIOM, a małpa człowiekiem nie jest.
Dzisiaj wszystko jest możliwe. ;-)
(...) No i na pewno twórcą nie możne być zwierzę, nie tylko w Polsce - nigdzie zwierzęta nie mają zdolności prawnej. (...)
Rozważania wasze są cały czas bardzo jałowe, bo prawa przysługują LUDZIOM, a małpa człowiekiem nie jest.
Tak się składa, że prawa autorskie przysługują również zwierzętom. Co prawda nie w Polsce, ale są kraje gdzie tak jest - np. USA i Canada.
Borat1979
08-08-2014, 11:25
Tak swoją drogą trochę wstyd, że najsłynniejszym zdjęciem fotografa jest to zrobione przez małpę ;)
Tak się składa, że prawa autorskie przysługują również zwierzętom. Co prawda nie w Polsce, ale są kraje gdzie tak jest - np. USA i Canada.
Bzdura... traktuję to jako jakąś prowokację ;) A jeżeli mamy ciągnąć ku powszechnej wesołości ten wątek, to powiedz:
1) kto reprezentuje zwierzęta przy wykonywaniu ich praw autorskich (licencje, przenoszenie, ochrona)?
2) kto zarządza zyskami zwierząt z praw autorskich?
3) jak zwierzęta chronione są przed nienależytym zarządem prawami autorskimi wykonywanymi przez ich reprezentantów?
4) jak ustalić, czy zwierze wniosło wkład twórczy do zdjęcia (pomijając zagadnienie wyższej natury, czy w ogóle u zwierząt jest to możliwe)?
Ustawodawstwo w pewnych krajach bywa kuriozalne. Wykładowca na UMK podawał nam przykład ZSRR, gdzie wyrokiem sądu można było być pozbawionym autorskich praw osobistych. Nie wiem czy w Rosji jest już inaczej.
Ustawodawstwo w pewnych krajach bywa kuriozalne. Wykładowca na UMK podawał nam przykład ZSRR, gdzie wyrokiem sądu można było być pozbawionym autorskich praw osobistych. Nie wiem czy w Rosji jest już inaczej.
Kuriozalne jest niewątpliwie, ale przez pryzmat współczesnych systemów prawnych. W ZSRR system prawny był skonstruowany w oparciu o nieco inne zasady ;)
W tym przypadku właścicielem zdjęcia jest właściciel aparatu, bo zwierzak nie ma zdolności do czynności prawnych. Wg prawa USA dziki zwierzak jest własnością właściciela terenu, na którym przebywa, ale zdjęcie nie było, robione w Stanach, więc należałoby sięgnąć do przepisów odpowiedniego państwa.
Strach teraz dawać małpie aparat...
Strach teraz dawać małpie aparat...
Strach małpie aparat zabrać.... bo jeszcze pozwie
W tym przypadku właścicielem zdjęcia jest właściciel aparatu, bo zwierzak nie ma zdolności do czynności prawnych.
Chodzi raczej o zdolność prawną. Zdolność do czynność nie jest potrzebna do bycia właścicielem albo do posiadania praw autorskich.
Chodzi i o jedną i o drugą. Małpa, nawet wyglądająca tak inteligentnie jak ta, nie mieści się w żadnej z tych kategorii, przynajmniej wg. polskiego prawa.
Bzdura... traktuję to jako jakąś prowokację ;) A jeżeli mamy ciągnąć ku powszechnej wesołości ten wątek, to powiedz:
1) kto reprezentuje zwierzęta przy wykonywaniu ich praw autorskich (licencje, przenoszenie, ochrona)?
2) kto zarządza zyskami zwierząt z praw autorskich?
3) jak zwierzęta chronione są przed nienależytym zarządem prawami autorskimi wykonywanymi przez ich reprezentantów?
4) jak ustalić, czy zwierze wniosło wkład twórczy do zdjęcia (pomijając zagadnienie wyższej natury, czy w ogóle u zwierząt jest to możliwe)?
Nie wiem, czy to bzdura, czy nie. Internet jest pełen przykładów absurdalnych przepisów w USA, może więc i coś takiego mają.
Z drugiej strony - pół roku temu Indie uznały delfiny za "non human person" czyli osoby niebędące ludźmi. Jednym ze skutków było zamknięcie wszystkich delfinariów w Indiach. Nie znam szczegółów tego prawa, ale dalsze konsekwencje mogą być np. takie, że delfiny będą mogły posiadać prawa autorskie do zdjęcia jeśli kiedyś udałoby się któremuś je zrobić.
A odnośnie pkt. 4 to problemem jest raczej jak to ustalić, a nie czy jest to możliwe. Z faktu braku sposobu detekcji nie można wysuwać wniosku, że zjawisko nie istnieje.
Czas obejrzeć planetę małp... ;)
Swoją drogą ciekawa rzecz - popadamy w pewną paranoję, nadając wszystkiemu wokół kolejne prawa. Zwierzęta to zwierzęta, a nie ludzie. Prawa ludzkie ich nie dotyczą - powinno być podobnie jak z niewolnikami.
Zwierzęta to zwierzęta, a nie ludzie.
Owszem, tylko że ludzie to też zwierzęta.
Bzdura... traktuję to jako jakąś prowokację ;) A jeżeli mamy ciągnąć ku powszechnej wesołości ten wątek, to powiedz:
1) kto reprezentuje zwierzęta przy wykonywaniu ich praw autorskich (licencje, przenoszenie, ochrona)?
2) kto zarządza zyskami zwierząt z praw autorskich?
3) jak zwierzęta chronione są przed nienależytym zarządem prawami autorskimi wykonywanymi przez ich reprezentantów?
4) jak ustalić, czy zwierze wniosło wkład twórczy do zdjęcia (pomijając zagadnienie wyższej natury, czy w ogóle u zwierząt jest to możliwe)?
ad 4. - dokładnie to samo można powiedzieć o wielu osobach, a jednak im przysługują prawa autorskie.
A odnośnie pkt. 4 to problemem jest raczej jak to ustalić, a nie czy jest to możliwe. Z faktu braku sposobu detekcji nie można wysuwać wniosku, że zjawisko nie istnieje.
ad 4. - dokładnie to samo można powiedzieć o wielu osobach, a jednak im przysługują prawa autorskie.
Zwierzęta raczej nie będą świadomie dobierać kadru, parametrów, momentu wykonania zdjęcia. Małpa nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że robi zdjęcie ;). Z definicji zwierzęta nie mogą wnieść wkładu twórczego. Dyskusja zabrnęła chyba za daleko.... w świetle aktualnych przepisów nie ma przecież wątpliwości, że zwierzęta nie mają zdolności prawnej i nie mogą mieć praw autorskich.
Zwierzęta raczej nie będą świadomie dobierać kadru, parametrów, momentu wykonania zdjęcia.
Ludzie w wielu przypadkach też. Więc z definicji nie mogą mieć żadnych praw ??
ad 4. - dokładnie to samo można powiedzieć o wielu osobach, a jednak im przysługują prawa autorskie.
A kto ustala prawo o prawach?
Zwierzęta raczej nie będą świadomie dobierać kadru, parametrów, momentu wykonania zdjęcia. Małpa nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że robi zdjęcie ;).
Zdjęcie pewnie nie, ale malować już potrafią. Słonie też (http://kultura.wp.pl/gid,14356984,title,Wiedziales-ze-malpy-i-slonie-tak-maluja,galeria.html?ticaid=1133aa)
Z definicji zwierzęta nie mogą wnieść wkładu twórczego.
Dobrze, że niektóre zwierzęta tego nie wiedzą.
w świetle aktualnych przepisów nie ma przecież wątpliwości, że zwierzęta nie mają zdolności prawnej i nie mogą mieć praw autorskich.
Owszem, tyle, że mieszasz dwie rzeczy, zdolność prawną ze zdolnością do tworzenia (czegokolwiek).
Heh, przykład ze słoniem rzeczywiście ciekawy. Niemniej - nawet jeśli rzeczywiście zwierzęta mogą być kreatywne, tworzyć obrazy/fotografie - to jednak nie mają zdolność prawnej, więc nie ma co tutaj dalej brnąć.
Ludzie w wielu przypadkach też. Więc z definicji nie mogą mieć żadnych praw ??
jw - podstawową przyczyną braku praw autorskich zwierząt jest brak zdolności prawnej Z tekstem o kreatywności trochę się rozpędziłem, co ewidentnie potwierdza przykład słonia ;) Rozważania te wniknęły jednak z Twojej sugestii, że zwierzęta w USA mają zdolność prawną.
Natomiast odnosząc się jeszcze do cytatu - tak, jeżeli ludzie nie będą świadomie wykonywać zdjęcia, tylko będą bez zastanowienia pstrykać, to powstanie praw autorskich do takich zdjęć jest co najmniej wątpliwe, bo musi istnieć wkład twórczy (świadomy dobór kadru, ustawień, obróbki), żeby powstała ochrona z prawa autorskiego.
Preston59
08-08-2014, 20:35
Ciekaw jestem tak a propo's ile warte jest to zdjęcie i kto zgarnie kasę :-) ?
O wkład twórczy się nie martw. Będzie prawie zawsze, nawet ... jeśli zdjęcie będzie zrobione przypadkiem.
Np aparat na auto, podrzucę do góry, zdjęcie zrobi się na samowyzwalaczu. Nad kadrem nie panuje wcale (aparat leci). Przecież to jest hapening i wkład twórczy jest tu olbrzymi. A zdjęcie ... nieważne.
Wspominałem o dyskucji nad wkładem twórczym przy reprodukcji. Chodziło o reprodukcje obrazu olejnego, który wcale nie jest taki idealnie płaski. Farba jest połyskliwa, ma "górki i dołki", więc są odblaski i cienie. Reprodukcja będzie więc zależała od oświetlenia, umiejętności (wkładu) fotografa. Ktoś to zrobi z foliami polaryzacyjnymi, kto inny walnie zdjęcie normalnie. I co z takim fantem począć? Ma sie prawo autorskie do reprodukcji czy nie?
Nie odpowiadajcie :) to rozważania akademickie, profesorowie sobie łamią nad tym głowy ;)
Tak w ogóle to nie wiem dlaczego nasunął mi się taki jeden przypadek, z życia. Byłem na wernisażu, facet był w gdzieś Afryce, kręcił głównie film, który pokazał przy okazji wystawy też. Pokazywał życie dziewczynki w wiosce. No i teraz to: ponad połowa filmu była z ujęć z kamery GOPRO, którą jej przyczepił do głowy/ubrania. Nie wiem czy ona mu dała prawa autorskie, na pewno nie miała pojęcia co to takiego. A kto w tym przypadku ma prawa? Film był robiony na międzynarodowy konkurs, za pieniądze fundacji, poważna sprawa (były do zdobycia całkiem duże pieniądze za nagrodę). Były użyte materiały, do których nie miał praw? (załóżmy, że nie dopełnił formalności, ona nie umiała pisać, nie wiedziała o co chodzi - to na pewno).
Tak mi się teraz to nasunęło, na wernisażu go nie spytałem jak rozwiązał te kwestię, czy w ogóle o tym pomyślał.
Pewnie narażę się niektórym, ale to wszytko tylko pokazuje, do jakiego absurdu doprowadzono prawa autorskie. Dokładnie jest to opisane w książce Against Intelectual Monopoly (dostępna w Internecie legalnie za darmo). W węższym zakresie (piractwo komputerowe) opisuje to np. praca magisterska Grzegorza Borka Kryminalizacja jako metoda kontroli społecznej. Przykład prawnokarnej regulacji narkotyków i piractwa komputerowego (http://prawo.vagla.pl/node/8408).
Małpa nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że robi zdjęcie ;)..
Czy mógłbyś to udowodnić ;) ?
O wkład twórczy się nie martw. Będzie prawie zawsze, nawet ... jeśli zdjęcie będzie zrobione przypadkiem.
Np aparat na auto, podrzucę do góry, zdjęcie zrobi się na samowyzwalaczu. Nad kadrem nie panuje wcale (aparat leci). Przecież to jest hapening i wkład twórczy jest tu olbrzymi. A zdjęcie ... nieważne.
Wspominałem o dyskucji nad wkładem twórczym przy reprodukcji. Chodziło o reprodukcje obrazu olejnego, który wcale nie jest taki idealnie płaski. Farba jest połyskliwa, ma "górki i dołki", więc są odblaski i cienie. Reprodukcja będzie więc zależała od oświetlenia, umiejętności (wkładu) fotografa. Ktoś to zrobi z foliami polaryzacyjnymi, kto inny walnie zdjęcie normalnie. I co z takim fantem począć? Ma sie prawo autorskie do reprodukcji czy nie?
Nie odpowiadajcie :) to rozważania akademickie, profesorowie sobie łamią nad tym głowy ;)
Pozwolę sobie jednak odpowiedzieć - fotografia reprodukcyjna raczej bezspornie nie jest twórcza (oczywiście nie można wykluczyć wyjątku, ale jednak taka będzie zasada). Nie ma znaczenia, w jaki technicznie sposób fotografia zostanie wykonana, bo nakład pracy i sposób jej wykonania nie ma związku z twórczością. Żeby nie być gołosłownym:
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, I ACr 453/95: "istota barwnej reprodukcji fotograficznej obrazów zakłada w istocie (uwzględniając techniczne możliwości w zakresie wydajności zastosowanej techniki) oddanie konkretnego zestawu kolorystycznego bez jakiejkolwiek ingerencji w ich wewnętrzną charakterystykę. Ingerencja taka stanowiłaby przejaw interpretacji treści reprodukowanego malowidła, a tylko dokonanie interpretacji dawałoby pole do twórczej działalności - abstrahując od szczegółowego ujęcia pojęcia twórczości".
Wyrok TSUE w sprawie C-604/10 - tutaj Trybunał orzekł, że nakład pracy i umiejętności nie są brane pod uwagę przy ocenie spełnienia przesłanki twórczości.
Z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego I CK 281/05: "Praca intelektualna o charakterze twórczym, jest przeciwieństwem pracy o charakterze technicznym, która polega na wykonywaniu czynności wymagających jedynie określonej wiedzy i sprawności oraz użycia określonych narzędzi, surowców i technologii. Cechą pracy o charakterze technicznym jest przewidywalność i powtarzalność osiągniętego rezultatu. Proces tworzenia, w przeciwieństwie do pracy technicznej, polega na tym, że rezultat podejmowanego działania stanowi projekcję wyobraźni osoby, od której pochodzi. [...] W tym ujęciu twórczość, jako angażująca wyobraźnię twórcy, ma charakter subiektywny. [...] Wymaganie nowości nie jest natomiast niezbędną cechą twórczości jako przejawu intelektualnej działalności człowieka".
"Obowiązująca polska ustawa z 1994 r. nie posługuje się żadnym z przedstawionych wyżej rozwiązań; fotografię traktuje na równi z wszystkimi innymi rodzajami dzieł. Ich ochrona powstaje tylko wówczas, gdy spełnione są ogólnie wymagane kryteria, a więc gdy fotografia jest rezultatem pracy twórczej, gdy ce****e ją inwencja i samodzielność artystyczna. Nie mają takiego charakteru fotografie czysto rejestracyjne, jak również – z zasady – fotograficzne reprodukcje dzieł malarstwa nastawione na wierne odtworzenie oryginału" (źródło: J. Barta/R. Markiewicz/A. Matlak [w:] J. Barta [red.], SPP. Prawo Autorskie, Tom XIII, Legalis 2013).
Przykład z happeningiem też nie do końca....
Inna sprawa, że w praktyce sądy bardzo często zbyt łatwo stwierdzają, że fotografia jest twórcza, czasem tego nie uzasadniając pomimo kwestionowania takiej kwalifikacji przez pozwanego o naruszenie praw autorskich (w tym sensie niestety prawdziwe jest zdanie żeby się nie martwić, bo wkład twórczy będzie prawie zawsze). I to jest problem prawa autorskiego - to jak jest ono stosowane w praktyce, a nie to że w ogóle jest. Niewątpliwie problemem jest nieuzasadnione rozciąganie ochrony na dzieła, które niekoniecznie powinny być objęte taką ochroną. Ale to problem nie tylko w Polsce (prawo autorskie jest bardzo mocno ujednolicone w skali światowej).
Coitus Interraptus
08-08-2014, 23:43
Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Rozdział 2
Podmiot prawa autorskiego
Art. 8.
1. Prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej.
2. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.
I pozamiatane ;)
Tak się składa, że prawa autorskie przysługują również zwierzętom. Co prawda nie w Polsce, ale są kraje gdzie tak jest - np. USA i Canada.
Podaj paragrafy.
Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Rozdział 2
Podmiot prawa autorskiego
Art. 8.
1. Prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej.
2. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.
I pozamiatane ;)
Dlaczego pozamiatane? To tylko domniemanie, tylko ułatwienie dowodowe w procesie i nic więcej. Nie oznacza to, że zawsze osoba której imię i nazwisko zamieszczono na fotografii jest jej twórcą i będzie za niego uważana.
Coitus Interraptus
09-08-2014, 09:49
Dlaczego pozamiatane? To tylko domniemanie, tylko ułatwienie dowodowe w procesie i nic więcej.
Małpa będzie się z Tobą procesować? ;)
Nie, to "fotograf" będzie się chciał procesować z portalem, który (gratisowo) użyje zdjęcia mały.
Małpa będzie się z Tobą procesować? ;)
Takie rzeczy tylko podczas rozwodow... :twisted:
nigdy nie należy dawać małpie aparatu jeśli ma szansę zrobić lepsze zdjęcie niż "fotograf" bo później są problemy
Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Rozdział 2
Podmiot prawa autorskiego
Art. 8.
1. Prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej.
2. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.
I pozamiatane ;)
Tylko w sytuacji gdy autorstwo nie jest w żaden inny sposób określone. Co do zdjęcia, którego ta dyskusja dotyczy, ten punkt nie ma zastosowania.
GonzoG, lepiej odnies sie do tego:
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3411615&postcount=38
bo jak masz pisac dla pisania (jak o 6D) to lepiej nic nie pisz.
GonzoG, lepiej odnies sie do tego:
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3411615&postcount=38
bo jak masz pisac dla pisania (jak o 6D) to lepiej nic nie pisz.
Spytaj się prawników amerykańskich. Ja ich kodeksu nie znam, ale już dawno było o malujących tam zwierzętach i przysługujących im prawach.
Szczególnie, że tam paragrafy są mało znaczące.
To Ty stwierdziles w watku (a nie amerykanscy prawnicy), ze prawa autorskie przysluguja zwierzetom w USA i Kanadzie . Nie masz zadnego paragrafu na dowod, odsylasz mnie gdzies... co Ty w urzad w Polsce sie bawisz czy jak? :D
Pomoge Ci - w prawie amerykanskim (http://copyright.gov/title17/circ92.pdf) i kanadyjskim (http://laws-lois.justice.gc.ca/PDF/C-42.pdf) nie ma najmniejszej wzmianki o tym o czym mowisz. Wnioskuje, ze znowu cos przeczytales w necie (bo przeciez nie masz swoich wlasnych doswiadczen w tym temacie) i chciales byc fajny ale nie wyszlo. No nic, zdarza sie najlepszym.
Jest niezly art (choc stary) rozkminiajacy takie tematy jak tworczosc zwierzat i prawa autorskie (a raczej ich brak).
http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=1935193
Tak na podsumowanie: http://www.startuplaw.pl/2014/08/jak-malpa-sieje-zamet-kilka-uwag-o-ochronie-fotografii/
Ja to już napisałem w poście nr 3.
Co do twórczego charakteru - niby z przepisów to wynika, ale jak sam autor artykułu stwierdza, sądy w praktyce generalnie uznają że fotografie to dzieła nie bardzo wdając się w ocenę na ile są one "twórczością". Bo średnio rozgarnięty adwokat do każdego pstryka dorobi odpowiednią ideologię.
Ja to już napisałem w poście nr 3.
Co do twórczego charakteru - niby z przepisów to wynika, ale jak sam autor artykułu stwierdza, sądy w praktyce generalnie uznają że fotografie to dzieła nie bardzo wdając się w ocenę na ile są one "twórczością". Bo średnio rozgarnięty adwokat do każdego pstryka dorobi odpowiednią ideologię.
Na wniosek strony sąd może powołać biegłego/biegłych, którzy potwierdzą lub zanegują twórczy charakter. Autor nie musi się znać, a sąd tym bardziej.
Jasne. W ten sposób, samo zdjecie bez otoczki ... to tak połowa z nadroższych zdjęc na świecie może sie okazać, że nie mają twórczego charakteru. Jak do gniota dodasz historię to okaże się, że to arcydzieło.
Czytałem kiedyś esesj jakiegoś hamerykanina ;) który pokazał zdjęcie drzewa na polanie. Zwykła fota. Tylko potem dopisał całą historię ... i człowiek juz inaczej na to miejsce/zdjęcie patrzył. W większosci zdjęć wystarczy, że się uchwyciło "chwilę". Nie powtórzysz tego.
Fotografia jest "różnorodna". Ekspert może się nieźle naciąc, więc na pewno da (do gniota) wymjającą opinię. A jesli tak nie zrobi, tzn że z niego d... a nie ekspert.
Ekspertyzę może dać też autor zdjęcia. Sądy nie mogą się wdawać w ocenę tego czy to jest sztuka, czy nie.
Pokaż 1 wyrok sądu w Polsce, gdzie orzeczono, że zdjęcie nie ma twórczego charakteru.
Można sobie budować teorie, tylko praktyka pokazuje co się naprawdę dzieje.
To co my sądzimy (o wielu zdjęciach, ba nawet o większości zdjęć) a to co sąd uzna to 2 różne sprawy.
Jasne. W ten sposób, samo zdjecie bez otoczki ... to tak połowa z nadroższych zdjęc na świecie może sie okazać, że nie mają twórczego charakteru. Jak do gniota dodasz historię to okaże się, że to arcydzieło.
Czytałem kiedyś esesj jakiegoś hamerykanina ;) który pokazał zdjęcie drzewa na polanie. Zwykła fota. Tylko potem dopisał całą historię ... i człowiek juz inaczej na to miejsce/zdjęcie patrzył. W większosci zdjęć wystarczy, że się uchwyciło "chwilę". Nie powtórzysz tego.
Fotografia jest "różnorodna". Ekspert może się nieźle naciąc, więc na pewno da (do gniota) wymjającą opinię. A jesli tak nie zrobi, tzn że z niego d... a nie ekspert.
Ekspertyzę może dać też autor zdjęcia. Sądy nie mogą się wdawać w ocenę tego czy to jest sztuka, czy nie.
Pokaż 1 wyrok sądu w Polsce, gdzie orzeczono, że zdjęcie nie ma twórczego charakteru.
Można sobie budować teorie, tylko praktyka pokazuje co się naprawdę dzieje.
To co my sądzimy (o wielu zdjęciach, ba nawet o większości zdjęć) a to co sąd uzna to 2 różne sprawy.
Sąd rozstrzyga spór, na podstawie argumentów przytoczonych przez strony. Ten kto jest bardziej przekonujący w oczach sądu wygrywa.
Jeśli ustawodawca zapisze w ustawie, że to autor decyduje, czy jego praca jest dziełem sztuki, czy też nie, to sąd nie będzie musiał tego rozstrzygać w określonych przypadkach.
Jeśli w konkretnych przypadkach sądy orzekały, że zdjęcie ma twórczy charakter, to tylko dlatego, że strona przekonała do tego sąd, a nie dlatego, że sąd to uznał z automatu.
Jeśli w konkretnych przypadkach sądy orzekały, że zdjęcie ma twórczy charakter, to tylko dlatego, że strona przekonała do tego sąd, a nie dlatego, że sąd to uznał z automatu.Chyba tu się o dziwo mylisz, któryś z linków w przyklejonym temacie prowadził do artykułu, w którym padło stwierdzenie, że SN dał interpretacje, że sądy nie mogą przesądzać (w ogóle zajmować się zagadnieniem) o tym co jest sztuką, a co nie. Mają zakładac, że jest. Szukam tego, bo to moje zdanie nie jest najprecyzyjniejsze, a diabeł tkwi w szczegółach, jak wiadomo.
Chyba tu się o dziwo mylisz, któryś z linków w przyklejonym temacie prowadził do artykułu, w którym padło stwierdzenie, że SN dał interpretacje, że sądy nie mogą przesądzać (w ogóle zajmować się zagadnieniem) o tym co jest sztuką, a co nie. Mają zakładac, że jest. Szukam tego, bo to moje zdanie nie jest najprecyzyjniejsze, a diabeł tkwi w szczegółach, jak wiadomo.
Gdyby wszystko było oczywiste, to przypadkach naruszenia praw autorskich można by dochodzić roszczeń w trybach uproszonych postępowania cywilnego. Nakazowym lub upominawczym. Skoro oczywiste jest, że automatu i tylko na podstawie twierdzenia autora, utwór ma charakter twórczy.
A tu niestety tylko tryb zwykły.
Jasne. W ten sposób, samo zdjecie bez otoczki ... to tak połowa z nadroższych zdjęc na świecie może sie okazać, że nie mają twórczego charakteru. Jak do gniota dodasz historię to okaże się, że to arcydzieło.
Czytałem kiedyś esesj jakiegoś hamerykanina ;) który pokazał zdjęcie drzewa na polanie. Zwykła fota. Tylko potem dopisał całą historię ... i człowiek juz inaczej na to miejsce/zdjęcie patrzył. W większosci zdjęć wystarczy, że się uchwyciło "chwilę". Nie powtórzysz tego.
Fotografia jest "różnorodna". Ekspert może się nieźle naciąc, więc na pewno da (do gniota) wymjającą opinię. A jesli tak nie zrobi, tzn że z niego d... a nie ekspert.
Ekspertyzę może dać też autor zdjęcia. Sądy nie mogą się wdawać w ocenę tego czy to jest sztuka, czy nie.
Pokaż 1 wyrok sądu w Polsce, gdzie orzeczono, że zdjęcie nie ma twórczego charakteru.
Można sobie budować teorie, tylko praktyka pokazuje co się naprawdę dzieje.
To co my sądzimy (o wielu zdjęciach, ba nawet o większości zdjęć) a to co sąd uzna to 2 różne sprawy.
Wartość dzieła nie ma żadnego znaczenia dla ochrony prawnoautorskiej (art. 1 ust. 1 p.a.).
Prawo autorskie nie ma nic wspólnego ze sztuką, poza tym, że czasem to co określa się jako sztukę jest chronione prawem autorskim, choć nie zawsze. Przykładowo obraz Picassa przedstawiający kwadrat (nie pamiętam tytułu) niewątpliwie ochronie prawa autorskiego nie podlega, nie ważne jaką ideologię do tego ktoś dorobi. Prawo autorskie chroni tylko to co jest utworem zgodnie z definicją ustawy, nic więcej i nic mniej. Z pojęciem sztuki to się krzyżuje, ale nie pokrywa.
Natomiast to czy coś jest utworem jest kwestią faktu, a nie umowy i argumentów stron bądź biegłych. Biegły może oceniać np. oryginalność badanego dzieła, ale nie przesądza czy coś jest utworem czy nie - to może zrobić tylko sąd. Nie istnieje coś takiego jak „dorabianie ideologii” lub "dorabianie historii" żeby wykazać twórczość.
Z kolei odnosząc się do orzecznictwa SN, nie można domniemywać, że coś jest utworem. Nie ma podstaw do przyjęcia odmiennego poglądu. Rzeczywiście było takie orzeczenie, i to odnośnie fotografii, że można przyjąć domniemanie faktyczne jeśli fotograf jest profesjonalistą (Wyr. SN z 25.5.1970 r., I CR 138/70), ale po pierwsze wydane było na gruncie innych przepisów (1970 rok), a po drugie zostało powszechnie skrytykowane. Co więcej uogólnianie tego orzeczenia jest błędne o tyle, że mówi ono o domniemaniu faktycznym, czyli o sytuacji gdy konkretne okoliczności uzasadniają przyjęcie domniemania, a nie o domniemaniu jako o zasadzie w każdym procesie. Przede wszystkim jednak jest to orzeczenie nieaktualne, i żaden sąd nie przyjmuje domniemania twórczego charakteru. Sądy jedynie zbyt lekko uzasadniają ten twórczy charakter obejmując pojęciem utworu to, co nim być nie powinno przy ścisłym rozumieniu ustawy.
Odnośnie wyroków odmawiających fotografii ochrony prawnoautorskiej to z pewnością jest niejeden. Ja sam spotkałem się z taka sytuacją w Sadzie Okręgowym w Katowicach, jeśli mam jeszcze ten wyrok albo znajdę namiary w wolnej chwili to podam. Do tego można dorzucić tak na szybko to:
wyrok SA w Warszawie z 05.07.1995 roku, I ACr 453/95,
wyrok SN z 26.06.1998 roku, I PKN 196/98 (to jeden z wątków sprawy - nie wystarczy zapoznanie się z tezą wyroku).
Wartość dzieła nie ma żadnego znaczenia dla ochrony prawnoautorskiej (art. 1 ust. 1 p.a.).
Oczywiście. Może być warte mniej niż 1 zł a i tak podlegac ochronie.
Prawo autorskie chroni tylko to co jest utworem zgodnie z definicją ustawy, nic więcej i nic mniej. Owszem. Tylko ta definicja jest mocno ogólnikowa, więc zaleznie od zdolnosci adwokata (przed sądem) utworem może być wszystko (albo nic ;)) (pisząc wszystko mam na mysli zdjęcie - prawie każde)
Natomiast to czy coś jest utworem jest kwestią faktu, a nie umowy i argumentów stron bądź biegłych. Biegły może oceniać np. oryginalność badanego dzieła, ale nie przesądza czy coś jest utworem czy nie - to może zrobić tylko sąd. Gdyby to było take proste, tzn to czy cos jest utworem jest faktem, to sądy by nie miały problemów. Ale jak sam piszesz - biegły nie przesądza. Nie widzi faktów? Sąd musi ocenić, czy coś jest faktem? Fakt to fakt. To czy coś jest dziełem nie jest oczywistością.
Nie istnieje coś takiego jak „dorabianie ideologii” lub "dorabianie historii" żeby wykazać twórczość. Nie ma tu zgody. Absolutnie. Utwory tkwią w róznych kontekstach, bez których sa nieczytelne. Słowa "dorabianie" użyłem dlatego, że gdy ktoś trafi do sądu to dopiero będzie sobie tworzył argumentacje. Podczas gdy inny (prawdziwy) artysta pierw ma koncepcje, potem tworzy. Tylko że nie potrzeba byc artystą by tworzyć utwory, zdjęcia sie tu doskonale wpisują.
Sądy jedynie zbyt lekko uzasadniają ten twórczy charakter obejmując pojęciem utworu to, co nim być nie powinno przy ścisłym rozumieniu ustawy. Czyli chcesz uczyć sądy rozumienia ustawy, bo ty interpretujesz to "prawidłowiej". A tu jest jak z domniemaniem niewinnosci. Czyli jak nie wiadomo czy to jest utwór - to to jest utwór, bo nie można skrzywdzić autora. Sądy w praktyce tak orzekają.
Gdyby to było take proste, tzn to czy cos jest utworem jest faktem, to sądy by nie miały problemów. Ale jak sam piszesz - biegły nie przesądza. Nie widzi faktów? Sąd musi ocenić, czy coś jest faktem? Fakt to fakt. To czy coś jest dziełem nie jest oczywistością.
Sąd nie musi ocenić, tylko ustalić fakt czy jest utwór czy go nie ma na podstawie zgromadzonych materiałów. Miałem na myśli to, że sąd nie może zadać biegłemu pytania: Czy to jest utwór? Czasem tak próbują robić, ale wystawiają się w ten sposób na strzał w postaci skutecznego zarzutu apelacyjnego. A jedyne czym można wytłumaczyć takie działanie jest brak wiedzy z prawa autorskiego.
Uzupełniająco coś z orzecznictwa:
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 13 października 2005 r., FSK 2253/04: "Kwestia, czy dane dzieło jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego nie decyduje wola stron, lecz ustalenia faktyczne."
"określona czynność (dzieło) ma charakter twórczy lub nie, nie należy do sfery zarzutów prawa materialnego, ale sfery ustaleń faktycznych, będących dopiero podstawą zastosowania prawa materialnego" (wyr. SA w Poznaniu z 7.11.2007 r., I ACa 800/07, niepubl.).
Nie ma tu zgody. Absolutnie. Utwory tkwią w róznych kontekstach, bez których sa nieczytelne. Słowa "dorabianie" użyłem dlatego, że gdy ktoś trafi do sądu to dopiero będzie sobie tworzył argumentacje. Podczas gdy inny (prawdziwy) artysta pierw ma koncepcje, potem tworzy. Tylko że nie potrzeba byc artystą by tworzyć utwory, zdjęcia sie tu doskonale wpisują.
Zgoda, jeśli pozostaniemy w sferze sztuki, ale mówimy o prawie. Tu jest konkretne dzieło które oiektywnie jest albo nie jest twórcze. To o czym mówisz, może prowadzić do uznania za utwór całej tej ideologii, ale nie samego przedmiotu do którego dorobiono ideologię.
Gdyby podzielić Twój pogląd, to doszłoby do absurdów. Nie mógłbyś ustalić, kiedy naruszasz prawo autorskie. Bo przykładowo narysujesz sobie logo, które będzie kwadratem A ten kwadrat namalował już Picasso, no i dorobiono do niego wiele teorii. A że Picasso, to odszkodowanie nie małe ;) Tylko, że pomimo niewątpliwej wartości jako dzieła sztuki, to na szczęście nie jest ono chronione prawem autorskim.
Utwór musi być utworem sam w sobie, a nie dopiero po wytłumaczeniu przez autora, że w tym zdjęciu bezchmurnego nieba widzi symbol boga i życia.
A tu jest jak z domniemaniem niewinnosci. Czyli jak nie wiadomo czy to jest utwór - to to jest utwór, bo nie można skrzywdzić autora. Sądy w praktyce tak orzekają.
Podaj podstawę prawną (nie podasz, bo nie ma). Domniemanie niewinności jest określone w art. 5 par. 1 k.p.k. i w Konstytucji. Domniemanie twórczości nie istnieje. Sądy wcale tak nie orzekają - czym innym jest przyjąć takie domniemanie o jakim mówisz, a czym innym szeroko interpretować ustawę w zakresie definicji utworu, co sądy właśnie robią. Oczywiście z punktu widzenia twórców, w tym w szczególności na tym forum fotografów, działanie takie jest godne pochwały ;)
Uzupełniająco coś z orzecznictwa:
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 13 października 2005 r., FSK 2253/04: "Kwestia, czy dane dzieło jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego nie decyduje wola stron, lecz ustalenia faktyczne."
"określona czynność (dzieło) ma charakter twórczy lub nie, nie należy do sfery zarzutów prawa materialnego, ale sfery ustaleń faktycznych, będących dopiero podstawą zastosowania prawa materialnego" (wyr. SA w Poznaniu z 7.11.2007 r., I ACa 800/07, niepubl.).
OK, nie widzę sprzeczności w tym co cytujesz z tym co piszę. Tylko co faktycznie ustalą? Co się da ustalić? Sęk w tym, że tu jest ogromne pole do interpretacji.
Gdyby podzielić Twój pogląd, to doszłoby do absurdów. Nie mógłbyś ustalić, kiedy naruszasz prawo autorskie. Bo przykładowo narysujesz sobie logo, które będzie kwadratem A ten kwadrat namalował już Picasso, no i dorobiono do niego wiele teorii. A że Picasso, to odszkodowanie nie małe ;) Tylko, że pomimo niewątpliwej wartości jako dzieła sztuki, to na szczęście nie jest ono chronione prawem autorskim.Narysowane logo to już inne kwestie, tu wchodzisz juz bardziej w zastrzeżenia znaków i tu są z kolei pewne rzeczy wyłączone, tzn, których zastrzec nie mozna (kwadrat, koło itd itd).
Utwór musi być utworem sam w sobie, a nie dopiero po wytłumaczeniu przez autora, że w tym zdjęciu bezchmurnego nieba widzi symbol boga i życia.Jeśłi bezchmurne to będzie kłopot. Ale jesli będzie chmurka to już jest o czym dyskutować, bo może jej kształt coś oznaczać. ;) Bo sztuka czy generalnie społeczeństwo wytworzyło mnóstwo symboli (wielu nie znamy, bo sa z innych kultur). Oczywiście takie kalambury tworzę, by wykazać, że z pozornie prostą sprawę idzie zapętlić do granic absurdu. Tylko zauważ, że sądy nie mogą wydawać wyroków bo tak Kowalskiemu się wydaje, ale muszą być przeświadczone, że zdjęcie to nie utwór. W bardzo niewielu przypadkach będą przeświadczone, że to nie utwór.
czym innym szeroko interpretować ustawę w zakresie definicji utworu, co sądy właśnie robią. Oczywiście z punktu widzenia twórców, w tym w szczególności na tym forum fotografów, działanie takie jest godne pochwały ;)Może na tym poprzestańmy. Obrońca z prokuratorem też się sprzeczają, mimo że obaj znają to samo prawo ;) to inaczej interpretują fakty. Ocena zdjęcia jest subektywna (to chyba poza dyskusją?) więc nic dziwnego, że mogą byc różne interpretacje. A rozstrzygnięcie w razie watpliwości musi być na korzyść autora. Autor nie musi właściwie nic udowadniać. To jemu trzeba udowodnić, że to nie utwór. Powodzenia.
A rozstrzygnięcie w razie watpliwości musi być na korzyść autora. Autor nie musi właściwie nic udowadniać. To jemu trzeba udowodnić, że to nie utwór. Powodzenia.
Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne.
Fotograf nie będzie się skarżył (choć dziwne sa koleje losu) na to, że jest autorem ani że jego fotografia to dzieło. Kto inny będzie chciał udowodnić, że nie jest.
Co do tematu małpy to sądziłem, że go skonczyliśmy - małpa nie jest człowiekiem.
Jako , że już prawie tydzień mija od rozpoczęcia tematu , pozwoliłem sobie jako załozyciel i w pewnym sensie gospodarz wątku na rzucenie okiem cóż tam w temacie Makaka. Wchodzę i oczom nie wierzę. Aż serce mi z piersi wyrywa , a tu same tuZy forumowej areny toczą zażarte dysputy na miarę Prokulianów. Myślę tak sobie , że powinniście iść drogą Papiniana i zaprosić do tej niezwykle wnoszącej dyskusji Pana Makaka. W końcu kto jak kto ale On , główny bohater tego wydarzenia z całą pewnością ubogacił by wasz wywód. Widząc ładunki intelektu , które rozświetlają ten wątek nie mam najmniejszych wątpliwości , że kontakt z bohaterem wydarzenia, zaprocentuje zcieśnieniem rodzącej się więzi intelektualnej z nim samym .
Makak, makak. A kto to? A, ten. Nieee, my tu zupełnie o czym innym.
Zamykam, bo faktycznie kontynuacja tematu nie ma szans wnieść nic nowego. W dodatku biorąc pod uwagę że temat był o małpie to sprawa i tak jest załatwiona/wyjaśniona.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.