Zobacz pełną wersję : Bank komórek macierzystych - krew pępowinowa
Sendilkelm
23-07-2014, 22:09
Ostatnio z żoną codziennie zmieniamy decyzję co do tego, czy będziemy pobierać czy nie, krew pępowinową od naszego dziecka. Czytamy fora na ten temat w necie, pytamy znajomych lekarzy, znajomych znajomych i oczywiście na szkole rodzenia, w szpitalach etc.
Czy jest ktoś tu na forum, kto miał z tym styczność i może coś napisać. Najlepiej dlaczego wziął albo dlaczego nie?
Koleżanka pobrała a jak sie miała przydać to sie okazało, że została zanieczyszczona przy pobraniu i dupa.
Moje zdanie jest takie, że to tylko wyciąganie (nie małej) kasy. Ja nie znam nikogo, komu by taka krew uratowała życie lub zdrowie. Jedynie co znam, to badania, wyniki, ochy i achy firm, ktore taki zabieg umozliwiaja.
ps. Patrzac na obecne wydarzenia, zakazy i nakazy zawsze sobie w takich chwilach zadaje pytanie: Jakim cudem przezylem na tym swiecie. Wychowalem sie na wsi, pilem wodę z pompy, jadłem ogórki i marchewki z ogródka wycierajac je pierwszy o spodnie (piasek troche wlazil w zeby). Kiedys tak sie wypieprzylem na rowerze, ze przejechalem tylkiem po asflcie scierajac przy tym skore, że strach. Jedynie co, to bałem sie wrocic do domu, bo "co powie Mama". Dziś byłaby karetka, policja i zarzuty dlaczego rodzice nie opiekuja sie dziecmi.
pps. Aby ps nie odbiegal za bardzo od meritum watku, napisze jeszcze zartem, ze kiedys kobiety rodzily w polu przy wykopkach i zylo sie dalej ;) (moja babcia mi opowiadala, ze tak bylo)
Sory za OT ;)
Sendilkelm
24-07-2014, 11:27
Też się tak wychowałem i też z przerażeniem patrzę na Świat, ale wracając do tematu.
Przypadków uratowania i wykorzystania jest mało, tylko nigdzie nie mogę znaleźć info dlaczego czy:
a) dlatego, że mało osób pobiera i jak się okazuje, że mogliby wykorzystać to nie mają
b) dlatego, że osoby, które pobrały nie muszą z tego korzystać i to zalega w banku
c) dlatego, że komórki macierzyste nie pomogły
Jeśli c) to wiadomo, że się nie opłaca, a jeśli a) i b) to nie będziemy wiedzieć.
Dodatkowo jak pobieramy krew dla tego samego dziecka w przyszłości, to może się okazać, że pobraliśmy już zainfekowaną, bo skoro będzie to białączka czy coś w podobie, to lepiej chyba mieć krew rodzeńśtwa. Zresztą w Polsce był tylko 1 przypadek użycia krwi własnej, reszta, to dla rodzeństwa.
Jedyna rzecz, która mnie trzyma przy tym, aby się zdecydować, to ten cień szansy, że jak mam to może się uda jak ktoś będzie potrzebował, jak nie mam, to nie będę tego wiedział. No i dziwi mnie to, że tylko 2 szpitale w Warszawie pobierają do celów społecznych, czyli nie można pobrać i powiedzieć sobie, że proszę używać do woli dla osób zgodnych. Dla siebie jak się płaci, to problemu nie ma, ale jak chce się oddać, to już nie biorą! Samo przechowanie nie jest drogie, bo 520 zł rocznie.
Samo przechowanie nie jest drogie, bo 520 zł rocznie.
Bez tego zera na końcu by było niedrogie.
zdaje się że dożywotnio za jakies 10 tyś z okładem można przechowywać. Plus jakies 2 czy 3 tyś za pobranie chyba. A czy warto to nie wiem - pewnie sa od tego bardziej spcjalistyczne fora niz nikoniarze :)
Wlasnie o to mi chodzi: 520 zł tu, 400 tam, 200 gdzies indziej. To jest jawne wyciąganie kasy, które mi się nie podoba. Zsumując to wszystko wyjdzie, ze za tysiaczka miesiecznie kupujemy wylacznie puste slowa.
Sendilkelm
24-07-2014, 11:50
Dla mnie 520 zł rocznie to niedrogo, więc bez sensu ten arugment w moim przypadku, kto inny będzie pytał to można użyć.
stcok - są i tam już wszędzie pytaliśmy,lekarzy też, położnych i wszystkich innych. Po prostu chciałem sprawdzić czy jest tu ktoś, kto może korzystał i ma swoją prywatną opinię na ten temat - nie oczekuje akurat tutaj specjalistycznych porad
Moja siostra stoi właśnie przed takim samym dylematem co kolega Sendilkelm.
Doszliśmy do wniosku, że jeżeli jest taka możliwość, to trzeba z niej skorzystać i mieć nadzieję, że nigdy nie będzie potrzeby sięgania po nią.
Jeżeli finanse na to pozwalają (w Legnicy przechowywanie kosztuje chyba 4800 PLN za 18 lat), to lepiej mieć takie zabezpieczenie i z niego nie skorzystać, niż w razie potrzeby pluć sobie w brodę, że się czegoś nie zrobiło.
Przepraszam za OT, pewnie niepotrzebnie to piszę (ba, sam się wkurzam, jak wtracacie takie swoje mysli), ale pisanie:
Jeżeli finanse na to pozwalają (w Legnicy przechowywanie kosztuje chyba 4800 PLN za 18 lat), to lepiej mieć takie zabezpieczenie i z niego nie skorzystać, niż w razie potrzeby pluć sobie w brodę, że się czegoś nie zrobiło.
To naiwność, a nie troska. Rownie dobrze trzeba wykupic 3 polisy, dwa ubezpieczenia, zbierac muszle i modlic sie 3 razy dziennie.
Moja siostra stoi właśnie przed takim samym dylematem co kolega Sendilkelm.
Doszliśmy do wniosku, że jeżeli jest taka możliwość, to trzeba z niej skorzystać i mieć nadzieję, że nigdy nie będzie potrzeby sięgania po nią.
Jeżeli finanse na to pozwalają (w Legnicy przechowywanie kosztuje chyba 4800 PLN za 18 lat), to lepiej mieć takie zabezpieczenie i z niego nie skorzystać, niż w razie potrzeby pluć sobie w brodę, że się czegoś nie zrobiło.
Możliwość czego? Zabezpieczenie przed czym?
Pachnie to zabobonami.
Sendilkelm
24-07-2014, 12:48
Eh. Nie działa cytowanie ... i edycja postów :(:(
Legnica, akurat na 18 lat to ja bym nie kupował od razu... a raczej płacił rok w rok. Miesięcznie odkłądam 41 zł i po 12 miesiącach opłacam z odłożonych pieniędzy następny rok.
Zanim technologia dojdzie do takiego poziomu że krew pępowinowa będzie do czegokolwiek przydatna to biotechnolodzy będą robić już macierzyste z paznokcia...
Sendilkelm
24-07-2014, 14:05
Zanim technologia dojdzie do takiego poziomu że krew pępowinowa będzie do czegokolwiek przydatna to biotechnolodzy będą robić już macierzyste z paznokcia...
Podaj źródło.
biotechnolodzy będą robić już macierzyste z paznokcia...
Raczej nie będą, bo ich tam nie ma. Znaczy są, ale zdechłe.
Zanim technologia dojdzie do takiego poziomu że krew pępowinowa będzie do czegokolwiek przydatna
Jeszcze niedawno niejaki Bill Gates twierdził, że 640 KB pamięci operacyjnej powinno każdemu wystarczyć. Niedawno jeszcze pobierało się*skórę*do przeszczepów z uda, można nadal zobaczyć osoby ze srebrzystymi prostokątami na nogach. Teraz się skórę*hoduje. To samo tyczyło przeszczepów nerak, serca etc. Pierwszy przeszczep własnych komórek krwi miał miejsce w Polsce w 1983 roku. Halo, XXI wiek mamy.
Posiadanie własnych komórek nie oznacza od razu przeszczepu. Gdyby to było takie proste, to załatwiałoby się*to w warsztacie samochodowym.
Parę lat temu też próbowano nas naciągnąć. Moim zdaniem nie warto.
Od tamtego czasu zmieniło się to, że komórki macierzyste udaje się pozyskiwać nie tylko z krwi pępowinowej.
Moim zdaniem jest to zwykle wyciąganie kasy za obietnice cudu, puste słowa. Jeśli dla założyciela wątku to żaden koszt to po co w ogóle pytać niech dofinansuje biznes medyczny, ludzie w nim zatrudnieni też chcą wyjechać na wakacje do ciepłych krajów nie odmawiajmy im tego :). Ale korzyści zdrowotnej z tego żadnej nie będzie.
Podobnie jak zamrażanie ludzi, jest to tylko biznes, nikt nigdy z tych zmarzlin nie zostanie ożywiony. To zwykłe robienie ludzi w bambuko.
Sory, ale dla mnie jest to nierealne w kraju tak popierzonym jak Polska. Juz to widze: NFZ przeciąga się z ZUS-em, a człowiek cierpi. Już widzę ten burdel w dokumentacji, w procedurach papierach i to cierpienie rodzicow. Sory, ale nie u nas.
Jest takie przyslowie: umiesz liczyc, licz na siebie.
Uwaga. Nie wiem czy wiecie, ale bodaj od maja tego roku wszedl przepis, ze honorowi krwiodawcy krwii mają pierwszeństwo u lekarza - i tu uwaga - nawet u specjalisty. Facet pisał, że dali mu skierowanie na tomograf za pol roku. Po okazaniu ksiazeczki i wskazaniu przepisow (oczywiscie w "przychodzi" nikt nic nie wiedzial) od razu poszedl na drugi dzien! Wszystkim radzę zaczac oddawac krew. Pomozecie innym i sobie.
Moja kobieta byla ostatnio na tomografii, od dostania papierka do odbycia badania dzielila ja tylko odleglosc miedzy budynkami... oczywiscie badanie platne bo tak to tu dziala, ale nie trzeba czekac az pacjent umrze... przyjezdzajcie do mnie!
Co do banku komorek niestety sie nie wypowiem, mimo ze jestem Polakiem i powinienem sie znac tez na tym ;)
... mimo ze jestem Polakiem i powinienem sie znac tez na tym ;)
I tym można chyba podsumować większość wypowiedzi w tym wątku.
Uwaga. Nie wiem czy wiecie, ale bodaj od maja tego roku wszedl przepis, ze honorowi krwiodawcy krwii mają pierwszeństwo u lekarza - i tu uwaga - nawet u specjalisty. Facet pisał, że dali mu skierowanie na tomograf za pol roku. Po okazaniu ksiazeczki i wskazaniu przepisow (oczywiscie w "przychodzi" nikt nic nie wiedzial) od razu poszedl na drugi dzien! Wszystkim radzę zaczac oddawac krew. Pomozecie innym i sobie.
Jeśli do lekarza przyjdzie 10 honorowych krwiodawców, to który będzie miał pierwszeństwo? :wink:
Jeśli do lekarza przyjdzie 10 honorowych krwiodawców, to który będzie miał pierwszeństwo?
Najbardziej honorowy. A poza wszystkim kobieta, bo panie mają pierwszeństwo. A te w ciąży mają pierwszeństwo przed pozostałymi paniami.
Sendilkelm
25-07-2014, 10:00
honorowi krwiodawcy krwii
A kto to jest krwiodawca krwi, daje krew krwi czy komu?
Albo piszecie o czym nie macie pojecia (vide post kolegi Shaolin ;-) ) albo Polska to naprawde kraj ze swiata rownoleglego: komorki z krwi pepowinowej sa pobierane za zgoda rodzicow, ich profil genetyczny jest ustalany (kosztuje to ok.1000 euro) a nastepnie sa anonimizowane (dobrze przetlumaczylem? jest to pojecie zrozumiale?)- rodzice nie maja zadnego prawa "pierwszenstwa" jesli taka potrzeba by zaistniala. Przechowywanie krwi nie kosztuje nic, ale ma sie swiadomosc, ze cos dobrego dla spoleczenstwa sie zrobilo i moralne prawo z banku komorek korzystania. Powyzsze uwagi dotycza Niemiec, Austrii, Szweizarii, Holandii i Danii. Nie wiem jak jest w innych krajach (swiata nie-rownoleglego). Lista chorob, ktore mozna przy pomocy komorek krwi pepowinowej leczyc http://parentsguidecordblood.org/diseases.php Zycze duzo zdrowia.
Tak się dzieje w przypadku publicznej służby zdrowia. Pierwszeństwo będzie miał biorca (niezamierzone), jeśli jego krew pępowinowa została pobrana, gdyż będzie genetycznie zgodny w 100%. W przypadku usługi świadczonej prywatnie rodzice są dysponentami materiału zdeponowanego w banku.
Tak się dzieje w przypadku publicznej służby zdrowia. Pierwszeństwo będzie miał biorca (niezamierzone), jeśli jego krew pępowinowa została pobrana, gdyż będzie genetycznie zgodny w 100%. W przypadku usługi świadczonej prywatnie rodzice są dysponentami materiału zdeponowanego w banku.
i wszystko jasne :)
No to właśnie o tym mówię. Burder w postaci NFZ, ZUS + biurokracja spowodują jedynie rozgoryczenie rodziców i utopienie kasy.
Najważniejsze pytanie czy w Polsce wykonuje się leczenie za pomocą tych komórek, i czy te komórki muszą być akurat z krwi pępowinowej. Jeżeli tak to co się leczy, gdzie, kto to robi i za ile?
8 lat temu roztaczano nam rewolucyjne możliwości i niczym nieograniczone wizje. Niestety na ww. pytania nie było odpowiedzi, bo wtedy nic poza laboratoria jeszcze nie wyszło. Nie wiem czy coś się przez ten czas zmieniło w naszym kraju.
Najważniejsze pytanie czy w Polsce wykonuje się leczenie za pomocą tych komórek
tak. Kilkaset zabiegów rocznie.
czy te komórki muszą być akurat z krwi pępowinowej.
Nie, ale tam jest ich dużo (relatywnie). W miarę starzenia się*organizmu (czyli od urodzenia) ilość tych komórek spada.
8 lat temu roztaczano nam rewolucyjne możliwości i niczym nieograniczone wizje.
Wizje zawsze są nieograniczone. Komórki macierzyste są różnych rodzajów i mają w związku z różny potencjał. Nie mieszajmy komórek macierzystych krwi z embrionalnymi komórkami macierzystymi.
bo wtedy nic poza laboratoria jeszcze nie wyszło.
Już wtedy wyszło to poza laboratoria.
No to właśnie o tym mówię. Burder w postaci NFZ, ZUS + biurokracja spowodują jedynie rozgoryczenie rodziców i utopienie kasy.
Każde badania to utopienie kasy, ponieważ efekt jest niepewny, a nawet jeśli teza się potwierdzi nie oznacza to, że metoda będzie do zastosowania na szerszą skalę. Medycyna jest w sytuacji przykrótkiej kołdry kwestią wyboru i to nie tylko finansowego. Finansowanie wysokospecjalistycznych metod leczenia powoduje przesuwanie środków z innych obszarów, co dzieje się*kosztem innych grup pacjentów. Jeden pobyt w szpitalu pacjenta z białaczką, leczonego cytostatykami kosztuje ok. 40 000 zł. Nie czuję się*kompetentny, by oceniać czy to dużo czy mało. W USA ok. 10% pacjentów nie bierze przepisanych na białaczkę szpikową leków, bo ich na to nie stać.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.