PDA

Zobacz pełną wersję : Lightroom po skończonym okresie abonamentowym - co dalej...



2pompony
11-07-2014, 22:08
Witam -

pewnie niejeden z was już zauważył (a niektórzy nawet zauważyli po buracku mi wymyślając :) ), że nie jestem specjalnym zwolennikiem przejścia z Lightroomem na ciemną stronę subskrypcji - i niechęć tę motywuję tym, że musiałbym płacić comiesięczny haracz obcej firmie za możliwość choćby obejrzenia swoich własnych, legalnie zrobionych i posegregowanych zdjęć. Czyli martwiła mnei sytuacja, że jak skończy mi się abonament w lipcu, już w sierpniu nikomu nie pokażę choćby jednego swojego obrazka, skoro LR nei ruszy bez następnej raty.

Niektórzy nie rozumieli tego o czym mówię, niektórzy zbywali to tym, że tanio (choć przecież nei chodziło o ilość pieniędzy, ile o samą zasadę), inni uważali, że wymyślam cuda i szukam dziury w całym, jeszcze inni drwili, że skoro jestem z Krakowa, znaczy centuś.

Najwidoczniej jednak do kogoś w Adobe doszły moje słowa (i tego miliarda innych mówiących to samo), bo okazało się, ze po ostatniej aktualizacji LR nawet po skończonym okresie abonamentu, z wygaśniętą i nieopłaconą następną subskrypcją będzie zachowywał te funkcje, które podpowiadał mi zdrowy rozsądek! Mianowicie będzie można przeglądać zbiory, mieć dostępne wszystkie dotychczasowe edycje (czyli jak sądzę wirtualne kopie), będzie można w końcu, co bardzo istotne exportować poedytowane pliki, a nawet mieć dostęp do bazowego panelu Quick Develop.

Muszę przyznać, że od bardzo dawna jest to jakaś pocieszająca wiadomość mówiąca, że Adobe nie będzie wszystkich dymać tak bez znieczulenia, zostawiając hobbystom jakieś pole manewru.

Choć oczywiście zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą że miesięcznie wychodzi to tanio, więc nie rozumieją po co ten cały ruch firmy i w jakimś niezrozumiałym kierunku... :)

RobertMiernik
11-07-2014, 22:36
Jak zawsze miałem rację;)

A tak serio - dobry ruch, tak powinno być a nawet bym powiedział, że się posunęli dalej niż musieli (eksporty - niech tam będzie, ale dostęp do Develop wcale nie musiał być a został - cacy)

Dobrze, że programu do katalogowania zmieniać nie trzeba - słuszny ruch, dużo ludzi ma jedno zmartwienie mniej ;)

2pompony
11-07-2014, 22:54
I bądźmy szczerzy - całe szczęście, że się ostatnio dodzwoniłem do prezesa Adobe, żeby mu opowiedzieć o swoich obawach. :)

A poza tym, jeśli można komuś wierzyć w tych czasach przesiąknietych korporacyjną chciwością (i za jakiś czas nie okaże się to być smętnym humbugiem) - wydaje się, że właśnie zdobyli paru więcej klientów, którym przynajmniej przez jakiś czas zdjęto obawy, niedawno przecież całkiem realne.

Należy dopowiedzieć, że po skończonym abonamencie LR CC będzie można kupić (choć nei wiadomo jak długo jeszcze) LRa z dożywotnią licencją.

Widać, ze uspokajają jak mogą...

Borat1979
12-07-2014, 01:35
Może to sprytny sposób żeby zatrzymać jak najwięcej użytkowników przyzwyczaić do subskrypcji i za kilka lat zrobić ciach!

Marcin_gda
12-07-2014, 12:54
Mi to raczej wygląda na definitywne przejście na model subskrypcyjny, i porzuceniem standardowych wersji pudełkowych.
Wszystko oczywiście w trosce o klienta.

2pompony
12-07-2014, 13:19
Na razie podtrzymywana jest wersja o tym, że dożywotnie licencje będą dostępne nawet po wygaśnięciu licencji chmurowej - odczytuję to jako chęć raczej uspokajania userów, niż prężenia muskułów typu: my wam tak i co nam zrobicie?... Z drugiej strony jest to kop w tyłek dla konkurencji i różnych opensourceowych wynalazków, skoro ich poetncjalna klientela właśnie zostaje przy LRze i czuje się z tym lepiej niż gorzej.

Myślę, że skoro nie ma nic pewnego i danego raz na zawsze (a przynajmniej na lata) w tym biznesie - na razie trzeba ten ruch ze strony Adobe brać z lekkim optymizmem za dobrą monetę. Choć oczywiście pewności nigdy nie będzie, jak idzie o perspektywę kilkuletnią.

Marcin_gda
12-07-2014, 13:32
A ja nie mam złudzeń - adobe widzi, że wiele osób decyduje się na subskrypcję. Ten ruch ma na celu uspokojenie tych, którzy mając pierdyliardy zdjęć a lr dowiedzą się, że mają płacić, albo wypad.
Adobe wie to samo, co producenci sprzętu: czas życia aparatu wydłuża się. Mój D700 nie krzyczy o zmianę, wspierająca go 800-ka też nie. Jestem pewien, że oba dadzą radę jeszcze kilka lat. Następna iteracja kamer wystarczać będzie na jeszcze dłużej. A to zlikwiduje główną przyczynę upgradeów - niekompatybilność rawów.
Pozostał jeden sposób: wynajem.
Teraz pora na LR.
Trzymam kciuki za konkurencję. A opensourcowych narzędzi bym nie deprecjonował. Mam nadzieję, że krita zacznie ewolucję w kierunku programu dla fotografów.

2pompony
12-07-2014, 13:47
Złudzeń też nei mam prawdę mówiąc. Liczę po prostu na to, że po początkowym zachłyśnięciu się ideą wynajmu ktoś w Adobe po chwili refleksji stwierdził, że zwyczajnie nie opłaca się zadzierać z tak wielką rzeszą hobbystów, bo pójdą gdzie indziej, lub tak gremialnie skorzystają ze sklepu torrent, że będzie to ważyć.

Ciebie teraz (podobnie jak mnie) nei ciśnie na nową puszkę, ale są tacy, którzy czują straszne parcie - więc kupno nowych licencji nie zagaśnie... Mam nadzieję, że to wykoncypowana strategia niezrażania do siebie rynku hobbystycznego, który en gros, w swojej masie jest spory i jak mu się nei pokaże faka, to będzie kupować LRy... Za to profesjonaliści już zdaje się przepadli w chmurze.

tipsi
12-07-2014, 14:03
Rynek hobby ma swoją wagę, ale najwięcej dla adobiego znaczy rynek profi. A tu naprawdę mało kto zachwyca się ideą abonamentu. Tysiące małych i średnich agencji reklamowych, studiów graficznych, drukarni i freelancerów żyje z PS, InD i Ilka, Lightroom to przy tym tylko jeden z kawałków pucla. Moi klienci już teraz przestali automatycznie wymagać posiadania najnowszej edycji InDesigna (bo zawsze przesyłali pliki źródłowe tylko w najnowszych wersjach programu) i do pliku z indyka dołączają idml. To znaczy, że rynek zareagował na bezczelność monopolisty i zaczął stawiać opór.

Borat1979
12-07-2014, 14:15
A opensourcowych narzędzi bym nie deprecjonował. Mam nadzieję, że krita zacznie ewolucję w kierunku programu dla fotografów.
Open Source nigdy nie będzie tak naprawdę konkurencją dla softu komercyjnego. Nie mają takich możliwości finansowych i takiego zaplecza jak giganci IT. Po drugie w pewnym monecie rozwoju programu nakłady pracy i koszty z tym związane rosną. Trzeba szukać sposobów zarabiania na aplikacji bo nawet programiści zaangażowani w projekty Open Source w końcu muszą zacząć zarabiać. Nie mogą poświęcać większość czasu na pracę nad darmowym softem bo muszą z czegoś żyć

Johanan
12-07-2014, 15:30
... bo okazało się, ze po ostatniej aktualizacji LR nawet po skończonym okresie abonamentu, z wygaśniętą i nieopłaconą następną subskrypcją będzie zachowywał te funkcje, które podpowiadał mi zdrowy rozsądek! Mianowicie będzie można przeglądać zbiory, mieć dostępne wszystkie dotychczasowe edycje (czyli jak sądzę wirtualne kopie), będzie można w końcu, co bardzo istotne exportować poedytowane pliki, a nawet mieć dostęp do bazowego panelu Quick Develop.
...

Dotyczy tylko LR, czy to w perspektywie szersza akcja?

2pompony
12-07-2014, 16:00
Info dotyczyło wyłącznie LRa i prawdę powiedziawszy argumentacja była dokładnie taka, jaką od jakiegoś czasu podnosiłem: nie jest to rezygnacja z modelu chmurowego w najmniejszym stopniu, tylko zrozumienie, że LR stanowi nie tylko wołarkę RAWów, ale też cały ekosystem do katalogowania, przeglądania, magazynowania negatywów - słowem gdyby ktoś poczuł się niewolnikiem Adobe, to miałby rację. Już nawet Adobe to zrozumiało, stąd dwa, bardzo ważne kroki:

1. pozostawiono funkcjonalności LRa dotyczące starych zbiorów (przeglądanie, export),
2. pozostawiono możliwość kupienia wiecznej licencji (czyli popularnie mówiąc wersji tzw. box), nawet po wygaśnięciu wersji chmurowej,

i trzeci, mianowicie pozostawienie funkcjonalności Quick Development. Myślę, że po prostu łatwiej im było wyłączać panele, a Quick Development jest w panelu Library, który - jak się domyślam - będzie czynny.

O ile w wypadku LRa takie tłumaczenie decyzji ma sens, w wypadku takiego PSa czy innych aplikacji miałoby mniejszy. Ale nie mówmy hop, może dojdzie i do tego, że zmuszeni ekonomią wrócą do starego modelu sprzedaży - choć słabo w to wierzę.

Bielack
12-07-2014, 16:47
[...]eksporty - niech tam będzie, ale dostęp do Develop wcale nie musiał być a został[...]

Dobrze, że programu do katalogowania zmieniać nie trzeba
Jak kolega wyżej wspomniał, zostanie dostęp tylko do Quick Develop, tego małego okienka po prawej na górze w module Library. Scot z Matem mówili o tym wczoraj tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=Ozbf05w0cPQ
(Wyłączony zostaje tak naprawdę tylko moduł Develop i Maps)

2pompony
12-07-2014, 16:50
To znaczy Book, Slide i Web zostaje? Bo że Print, to chyba tak, skoro Export zostawili, czemu nie mieliby Printa zostawić...

Bielack
12-07-2014, 18:16
Posiadam pudełkowe wydanie LR 5, dlatego newsy o wersji abonamentowej CC przeglądam tylko z ciekawości; Dla pewności zerknij na ten krótki filmik, bo mogłem coś pominąć ;-)

Marcin_gda
12-07-2014, 23:29
Open Source nigdy nie będzie tak naprawdę konkurencją dla softu komercyjnego. Nie mają takich możliwości finansowych i takiego zaplecza jak giganci IT. Po drugie w pewnym monecie rozwoju programu nakłady pracy i koszty z tym związane rosną. Trzeba szukać sposobów zarabiania na aplikacji bo nawet programiści zaangażowani w projekty Open Source w końcu muszą zacząć zarabiać. Nie mogą poświęcać większość czasu na pracę nad darmowym softem bo muszą z czegoś żyć

To nie jest dobre miejsce, aby dyskutować nad jakością programów opensource, ale nie lekceważył bym ich możliwości. Popatrz na blendera, obecnie krita zebrała niezłą kasę przez kikstartera.
Adobe to moloch. Lista płac przypomina książkę telefoniczną. A w zasadzie ps tylko nieco, o ile w ogóle, przewyższa photoline. To wprawdzie nie opensource, ale tworzą go dwie osoby.
Adobe , jak wszystkie korporacje, do perfekcji doprowadziły dwa elementy: pompowania kosztów i dojenia klientów. Nie sądzę, żeby opensource zmieniło ten stan rzeczy, ale daje całkiem sensowną alternatywę.
Póki co, do wołania rawów używam softu który został zrobiony przez dużo mniejszą firmę niż Adobe, i nie tęsknię za cegłą suszoną na słońcu.

Borat1979
13-07-2014, 01:00
To nie jest dobre miejsce, aby dyskutować nad jakością programów opensource, ale nie lekceważył bym ich możliwości. Popatrz na blendera, obecnie krita zebrała niezłą kasę przez kikstartera.

Adobe to moloch. Lista płac przypomina książkę telefoniczną. A w zasadzie ps tylko nieco, o ile w ogóle, przewyższa photoline. To wprawdzie nie opensource, ale tworzą go dwie osoby.
Adobe , jak wszystkie korporacje, do perfekcji doprowadziły dwa elementy: pompowania kosztów i dojenia klientów. Nie sądzę, żeby opensource zmieniło ten stan rzeczy, ale daje całkiem sensowną alternatywę.
Póki co, do wołania rawów używam softu który został zrobiony przez dużo mniejszą firmę niż Adobe, i nie tęsknię za cegłą suszoną na słońcu.

Nie wiem czy wiesz ale blendra stworzyli wiele lat temu pracownicy NeoGeo, jednej z firm zajmujących się raczkującą wtedy grafiką 3D i efektami komputerowymi do filmów. Nie mieli odpowiedniego softu do pracy więc go sobie stworzyli. A że było to otwarte oprogramowanie to projekt się rozwinął a jego pierwsza wersja powstała w 1995 roku. Dzisiaj taki projekt zaczynany od zera nie ma wielkich szans na sukces rynkowy.

Podobnie z PSem. 10 lat temu programy takiej jak Photoline mogły powalczyć. Dzisiaj gdy PS to już nie jest jeden program a cały zestaw narzędzi współpracujących ze sobą. Posiadający bazę tysięcy plugin-ów, rozszerzeń i setek aplikacji umożliwiających eksport materiału do PSa. Do tego dochodzą miliony klientów, którzy opierają pracę o pakiet Adobe dlatego szansa aby program Open Source cokolwiek na rynku grafiki zwojował jest praktycznie równa zeru.

Marcin_gda
13-07-2014, 15:58
Blender oidp miał gorsze i lepsze dni. Teraz ktoś sensownie zarządza projektem, co widać. Niestety, gimp wygląda na kompletną anarchię.
Krita powstała w zasadzie od zera, a wielu ilustratorów używa jej jako głównej aplikacji. Naprawdę, niewiele brakuje jej, aby stać się konkurentem projektów komercyjnych. Proponuję spróbować samemu...
Prawda z ps jest taka, że był to program drogi, ale wyceniony dość racjonalnie. Obecna zmiana jest niekorzystna - szczególnie dla nie-usrealczyków. To daje mnóstwo pola do popisu firmom małym i jeszcze mniejszym - jak onone, acd, seriff, xara czy corel. pierwsza z nich działa dość agresywnie i -jak sądzę - skutecznie.
Co do photoline - jest bardzo ciekawy, i w mojej pozafotograficznej działalności może sprawdzić się lepiej niź photoshop. Niebawem zacznę testy.

2pompony
13-07-2014, 16:27
Co do photoline - jest bardzo ciekawy, i w mojej pozafotograficznej działalności może sprawdzić się lepiej niź photoshop. Niebawem zacznę testy.

Nie sprawdzi się.

Wkraczamy na offtopic, ale dopowiem coś. Program podobny do PSa nie sprawdzi się nie dlatego, że będzie gorszy, tylko dlatego, ze nie jest PSem - no chyba, że będzie go wiernie i w wielu szczegółach doskonale imitował. Przykłady z życia:

1. pracujesz w poligrafii, drukujesz coś na Słowacji czy we Francji bo tak chce klient, a oni nawet nie pytają, czy znasz PSa i pod nim pracujesz - krzywe CMYKowania i generacji czerni wysyłają pod PSa, nie jakieś ogólne nie wiadomo do czego innego. Jak ne masz PSa, to ryzykujesz, że wyjdzie źle a kary umowne są neimałe.

2. Dostajesz reklamę firmy do zamieszczenia, firma ma jakieś zewnętrzne studio które jej te reklamy robi, i coś w tej konkretnej reklamie nie gra. Mailujesz do nich, że coś nei halo, coś się posypało i pierwsze pytanie brzmi - czym ją otwierasz. Jak nei PSem, to wina jest po twojej stronie, bez żadnych dalszych wyjaśnień.

3. Dostajesz projekt, nad którym ktoś dłubał, ale nie poradził, więc masz to dokończyć za ciężkie pieniądze. Okazało się, że ten ktoś posłał pliki, ale efekt na layerach robiony był nie PSem, tylko czymś innym i u klienta na monitorze się sypie - w związku z tym masz szansę to poprawić i zarobić, ale jak skorzystasz z jakiegoś dziwnego wynalazku, to ryzykujesz, że tez wyjdziesz na niezgułę.

4. Jest gigantycznie szybka akcja, bo TVN czy kto inny ma materiał, do czego trzeba dodać plansze graficzne specyficznie określone w projekcie, ale gość który to robił ma jakieś problemy z porodem żony, więc go nei ma, ale prosi o zastępstwo. Daje pliki i nawet nei pyta w czym będzie się robić - bo od razu wiadomo, że jak nie w PSie, to się potem może coś wykrzaczyć, a z tego będzie dym jak cholera...


No mogę tak wymieniać i wymieniać... Problem z Adobe na niwie profesjonalnej jest taki, że to jest już standart i mówię to z żalem, bo to pozwala Adobe na zagrywki monopolistyczne. Między innymi dlatego witam z radością takie przejawy oporu branży o jakich mówił Tipsi.






PS
Miało być o Lightroomie, to przynajmniej nie wychodźmy poza Adobe, jeśli już... :)

Marcin_gda
14-07-2014, 10:51
Nie sprawdzi się.

Wkraczamy na offtopic, ale dopowiem coś. Program podobny do PSa nie sprawdzi się nie dlatego, że będzie gorszy, tylko dlatego, ze nie jest PSem - no chyba, że będzie go wiernie i w wielu szczegółach doskonale imitował. Przykłady z życia:

1. pracujesz w poligrafii, drukujesz coś na Słowacji czy we Francji bo tak chce klient, a oni nawet nie pytają, czy znasz PSa i pod nim pracujesz - krzywe CMYKowania i generacji czerni wysyłają pod PSa, nie jakieś ogólne nie wiadomo do czego innego. Jak ne masz PSa, to ryzykujesz, że wyjdzie źle a kary umowne są neimałe.

2. Dostajesz reklamę firmy do zamieszczenia, firma ma jakieś zewnętrzne studio które jej te reklamy robi, i coś w tej konkretnej reklamie nie gra. Mailujesz do nich, że coś nei halo, coś się posypało i pierwsze pytanie brzmi - czym ją otwierasz. Jak nei PSem, to wina jest po twojej stronie, bez żadnych dalszych wyjaśnień.

3. Dostajesz projekt, nad którym ktoś dłubał, ale nie poradził, więc masz to dokończyć za ciężkie pieniądze. Okazało się, że ten ktoś posłał pliki, ale efekt na layerach robiony był nie PSem, tylko czymś innym i u klienta na monitorze się sypie - w związku z tym masz szansę to poprawić i zarobić, ale jak skorzystasz z jakiegoś dziwnego wynalazku, to ryzykujesz, że tez wyjdziesz na niezgułę.

4. Jest gigantycznie szybka akcja, bo TVN czy kto inny ma materiał, do czego trzeba dodać plansze graficzne specyficznie określone w projekcie, ale gość który to robił ma jakieś problemy z porodem żony, więc go nei ma, ale prosi o zastępstwo. Daje pliki i nawet nei pyta w czym będzie się robić - bo od razu wiadomo, że jak nie w PSie, to się potem może coś wykrzaczyć, a z tego będzie dym jak cholera...


No mogę tak wymieniać i wymieniać... Problem z Adobe na niwie profesjonalnej jest taki, że to jest już standart i mówię to z żalem, bo to pozwala Adobe na zagrywki monopolistyczne. Między innymi dlatego witam z radością takie przejawy oporu branży o jakich mówił Tipsi.






PS
Miało być o Lightroomie, to przynajmniej nie wychodźmy poza Adobe, jeśli już... :)

1. Krzywych to ja nie widziałem od dawna... Chyba raczej profile ICC? Ale z tym to sobie radzą inne programy. Zresztą w samym ps-ie "defaultowo" w windzie masz więcej niż jeden "engine" ICC, i niestety, każdy daje inne efekty...

2. Nie widzę dramatu. Jak ci się coś posypie, to mogą być to np. fonty... Poza tym, w czasach Freehanda były podobne jaja. Np. większość firm niemieckich OIMW nie używało AI, I nic się nie zawaliło.

3. Nie jest dla mnie oczywiste, czy rozgrzebany plik przyjedzie zrobiony w szopie, czy np. w corelu, którego używa setki małych firm (I nie tylko małych)... Zresztą opór przed produktami Adobe jest naprawdę spory, i możemy oczekiwać zamieszania a'la końcówka lat 90-tych.

4. hehe, taki dym, ze aż lis zacznie panienkami rzucać??? Temat troszkę obcy, ale kilka programów zapisuje w starszych formatach ps bez problemu... I nie jest oczywiste, że cokolwiek będzie miało tu styk z produktami Adobe - wszak jest jeszcze Avid, Grass Valley, Da Vinci Resolve, Fian Cut, i wiele, wiele innych, o których nawet nie słyszałem :) Premiere/After Effects, które zapewnia integrację z PS-em nie jest oimw dominujące na tym rynku...

A co do moich potrzeb - nie, nikt nie będzie poprawiał, projekt robiony jest od betona, a format pl32 jest prosty do otwarcia przez każdego, kto sobie ten sympatyczny programik sciągnie. Mogę sobie na to pozwolić, bo branża jest niszowa i baaardzo nietypowa...

2pompony
14-07-2014, 13:53
Widać, że nie pracujesz w branży. Krzywe CMYKowania i sposób generacji czerni mają kolosalny wpływ na konwersję do CMYKa, czyli wszystkiego, co się drukuje wielkonakładowo. To nei są profile, to coś zupełnie inego. Poligrafia z wyższej półki (nie taka na najbliższym rogu) żeby osiągać wyczynowe efekty ma swoje wymagania - jednym z nich jest trzymanie się wytycznych, łącznie ze stosowaniem np. tych krzywych.

Nie chcę wchodzić w szczegóły, (bo byłoby to trzeba tłumaczyć i opisywać), ale też nei chodzi mi o trywialny brak fontów, tylko o subtelniejsze pola, gdzie coś może się wysypać, lub nie. Oto najbliższy przykład - tak przygotowany plik (reklama jednego z gigantów rynku paliw, więć chciałoby się, żeby ich reklamy były rzetelnie przygotowane):


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/07/29wmmx5-1.jpg
źródło (http://i59.tinypic.com/29wmmx5.jpg)

czarne pola, to linijki textu reklamowego które zakryłem, bo nie chcę stracić roboty w razie czego, widać białe cieniutkie linie dookoła tych linijek textu. Ot, po prostu niechlujnie przygotowane. Kazali mi się wypchać, i żebym otwierał to Adobem, na co posłałem im screena z Adobego, im poradziłem żeby sami otwarli Adobem i teraz niech oni się wypchają. Gdyby nie używać programów ze stajni, musiałbym poprawiać taką reklamę ze dwa dni (3 wersje językowe), teraz oni ją poprawiają.

Naprawdę nie chcę wchodzić w szczegóły, ale - niestety - standart, to standart. O ile niestandardowymi programami można sobie popracować prywatnie, lub na uzytek najbliższych znajomych, to po prostu w branży się nie da, bo się nie da. Tym bardziej dzisiaj, gdzie już zanikły dawne zwyczaje; jedno potknięcie i wypadasz do czwartego rzędu, dwa potknięcia i lądujesz nie w ostatnim rzędzie, tylko na aucie, bo wszyscy z którymi współpracujesz nei chcą się dowiadywać jaką masz ideologię dotyczącą monopolisty, tylko chcą mieć pewność, że z robotą (a jesteś tylko etapem pomiędzy autorem a dystrybucją) nie będzie cienia problemu, wszystko pójdzie gładko i wszyscy zarobią.

Marcin_gda
14-07-2014, 14:58
Widać, że nie pracujesz w branży. Krzywe CMYKowania i sposób generacji czerni mają kolosalny wpływ na konwersję do CMYKa, czyli wszystkiego, co się drukuje wielkonakładowo. To nei są profile, to coś zupełnie inego. Poligrafia z wyższej półki (nie taka na najbliższym rogu) żeby osiągać wyczynowe efekty ma swoje wymagania - jednym z nich jest trzymanie się wytycznych, łącznie ze stosowaniem np. tych krzywych.

Nie chcę wchodzić w szczegóły, (bo byłoby to trzeba tłumaczyć i opisywać), ale też nei chodzi mi o trywialny brak fontów, tylko o subtelniejsze pola, gdzie coś może się wysypać, lub nie. Oto najbliższy przykład - tak przygotowany plik (reklama jednego z gigantów rynku paliw, więć chciałoby się, żeby ich reklamy były rzetelnie przygotowane):


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/07/29wmmx5-1.jpg
źródło (http://i59.tinypic.com/29wmmx5.jpg)

czarne pola, to linijki textu reklamowego które zakryłem, bo nie chcę stracić roboty w razie czego, widać białe cieniutkie linie dookoła tych linijek textu. Ot, po prostu niechlujnie przygotowane. Kazali mi się wypchać, i żebym otwierał to Adobem, na co posłałem im screena z Adobego, im poradziłem żeby sami otwarli Adobem i teraz niech oni się wypchają. Gdyby nie używać programów ze stajni, musiałbym poprawiać taką reklamę ze dwa dni (3 wersje językowe), teraz oni ją poprawiają.

Naprawdę nie chcę wchodzić w szczegóły, ale - niestety - standart, to standart. O ile niestandardowymi programami można sobie popracować prywatnie, lub na uzytek najbliższych znajomych, to po prostu w branży się nie da, bo się nie da. Tym bardziej dzisiaj, gdzie już zanikły dawne zwyczaje; jedno potknięcie i wypadasz do czwartego rzędu, dwa potknięcia i lądujesz nie w ostatnim rzędzie, tylko na aucie, bo wszyscy z którymi współpracujesz nei chcą się dowiadywać jaką masz ideologię dotyczącą monopolisty, tylko chcą mieć pewność, że z robotą (a jesteś tylko etapem pomiędzy autorem a dystrybucją) nie będzie cienia problemu, wszystko pójdzie gładko i wszyscy zarobią.

Pozostaje pytanie: po grzyba przysyłany jest otwarty plik?
Co do separacji: tak, oczywiście , GCR, UCR, UCA i cała reszta ma kolosalny wpływ na generację CMYK-a, tyle, że, według mojej wiedzy, właśnie są one elementami profili ICC (nawet w popularnej "fogrze").
http://www.colourphil.co.uk/gcr-ucr-total-ink.shtml
Nie chce mi się grzebać w ps, ale oidp w/w dane w PS można wklepać "z palca" i zapisać jako profil ICC. Oimw, ma się to nijak do nowszych wersji profili ICC i ich mozliwości. Takie zabiegi jednak - jak mi się zdaje - robi się, gdy brak jest profili dla drukarni/papieru/farby.
Pozostaje nadal kwestia: który CMS użyć do konwersji? Adobe? Microsoft (w win)? A może inny (w makówkach kiedyś był engin Kodaka, ale mogę się mylić). Inną kwestią jest to, czy może lepiej wykorzystać ColorFlow, PCM albo Apogee, czy może jeszcze inny CMS (bo to zdaje się jest dopiero high end). Wyprowadź minie z błędu, ale PS chyba nie najlepiej sobie radzi z kolorami "spot"...
I finalnie - gdybym miał firmę, w której opisane problemy by występowały, to choćby dla kompatybilności miałbym zestaw Adobe (i zachodziłbym w głowę, po grzyba płacę za premiere pro), ale poza tym miałbym na pewno Corela, i każdy inny program, który mógłby być przydatny.
Ale jako fotograf, jestem pewien że niebawem będę mógł pożegnać photoshopa, bez najmniejszego żalu, tak jak bez żalu pożegnałem mniej więcej rok temu lightrooma. Zresztą, do photoshopa wróciłem, bo prawie całkowicie wyniosłem się do cnx2 z pluginami. Jak ktoś mi "da" dopracowanego hosta dla nik-a i kilku innych filtrów, z możliwością pieczątki, 16-bitowego koloru i kilku dosłownie drobiazgów (właściwie dostępnych ot choćby w corelowym photopaincie) - to będę w pełni szczęśliwy.
A do niszowej działalności (w której zresztą właściwie doradzam) i tak przetestuję photoline, bo poza wszystkim ma on jedną umiejętność, której photoshop nie posiada, a która na tym polu jest nie do przecenienia.

2pompony
14-07-2014, 15:36
Jako fotograf pożegnałem PSa już dość dawno - tak mniej więcej koło LRa 3.2 - 3.4. Ciągnę teraz wyłącznie na LRze, a z PSa korzystam tylko wtedy, jak chcę zrobić ładną ramkę dookoła, bo mam parę akcji na tą okoliczność czy dorysować komuś wąsy, ale równie dobrze mógłbym to robić w czymkolwiek, im mniejszym, tym lepiej.

Dlatego tak podoba mi się krok Adobe z LRem - polegający na pozostawieniu przeglądania i exportu nawet po okresie ważności licencji. Uważam, że to krok dzięki któremu - jeśli Adobe będzie konsekwentny i nie spier wszystkiego za kwartał - przysporzy mu klientów, a nie umniejszy zyski. Poważnie. Rynek hobbystów jest wystarczająco duży, żeby po pierwsze ważył, po drugie zawsze na tym rynku są miliony, które akurat w tym momencie chcą kupić boxa, po trzecie, niezależnie od tego czy mają chmurę czy boxa, za rok pokaże się LR6, którą też ludzie będą kupować dla nowinek, nowych ficzerów, itd. Nie warto ich wszystkich zniechęcać i pchać w ręce konkurencji.

Myślę, że Adobe to doskonale wie, wie też, że w przeciwieństwie do hobbystów, rynek profesjonalnej poligrafii nie ma za bardzo wyboru (piszę o tym wyżej). Owszem, jest cała masa programów, w tym całkiem darmowych i niezłych (Scribus, Inkscape czy inne, którym kibicuję w rozwoju), ale po prostu bez Adobe się nie da na poważnie. I jest mi z tego powodu przykro, ale nie zamykam oczu na fakty.



PS
Photoshop radzi sobie zupełnie nieźle ze spotami - nota bene tu właśnie wychodzi wyższość całej suity nad zestawem programów niezależnych - jak się to robi w trójkącie PS, InD i Ill - to nie ma najmniejszych problemów, nawet nazwy spotów są identyczne w paletach. Bezproblemowość nei jest taka oczywista w zestawie trzech innych, niezależnych od siebie programów.

Marcin_gda
14-07-2014, 23:04
Jako fotograf pożegnałem PSa już dość dawno - tak mniej więcej koło LRa 3.2 - 3.4. Ciągnę teraz wyłącznie na LRze, a z PSa korzystam tylko wtedy, jak chcę zrobić ładną ramkę dookoła, bo mam parę akcji na tą okoliczność czy dorysować komuś wąsy, ale równie dobrze mógłbym to robić w czymkolwiek, im mniejszym, tym lepiej.

Dlatego tak podoba mi się krok Adobe z LRem - polegający na pozostawieniu przeglądania i exportu nawet po okresie ważności licencji. Uważam, że to krok dzięki któremu - jeśli Adobe będzie konsekwentny i nie spier wszystkiego za kwartał - przysporzy mu klientów, a nie umniejszy zyski. Poważnie. Rynek hobbystów jest wystarczająco duży, żeby po pierwsze ważył, po drugie zawsze na tym rynku są miliony, które akurat w tym momencie chcą kupić boxa, po trzecie, niezależnie od tego czy mają chmurę czy boxa, za rok pokaże się LR6, którą też ludzie będą kupować dla nowinek, nowych ficzerów, itd. Nie warto ich wszystkich zniechęcać i pchać w ręce konkurencji.

Myślę, że Adobe to doskonale wie, wie też, że w przeciwieństwie do hobbystów, rynek profesjonalnej poligrafii nie ma za bardzo wyboru (piszę o tym wyżej). Owszem, jest cała masa programów, w tym całkiem darmowych i niezłych (Scribus, Inkscape czy inne, którym kibicuję w rozwoju), ale po prostu bez Adobe się nie da na poważnie. I jest mi z tego powodu przykro, ale nie zamykam oczu na fakty.



PS
Photoshop radzi sobie zupełnie nieźle ze spotami - nota bene tu właśnie wychodzi wyższość całej suity nad zestawem programów niezależnych - jak się to robi w trójkącie PS, InD i Ill - to nie ma najmniejszych problemów, nawet nazwy spotów są identyczne w paletach. Bezproblemowość nei jest taka oczywista w zestawie trzech innych, niezależnych od siebie programów.

Będzie jak mówisz, o ile nie zrezygnują z wersji pudełkowej. Może kraczę, ale coś ciąża Adobe z lr6 zaczyna być przenoszona... Brak bety, rumorów...

Jeżeli "idzie" o fotografię, to wieszczę nadejście czasów, w których:
- liczba amatorów spadnie (tak jak kiedyś spadła liczba osób wołających swoje obrazki w ciemniach - i mówię tu o latach 70-tych), (dla wielu osób motorem gadżeciarstwo, a tu moc wędruje w inne rejony),
- cykl życia kamer cyfrowych w łapkach amatorów wydłuży się (już obecnie jest na poziomie 40% slr-ów 35mm), podobnie może być z niektórymi profesjonalistami (imo widać to w polityce firm produkujących sprzęt),
- osoba chcąca zaznaczyć swoją indywidualność fotografowaniem, będzie maczała - jak za dawnych lat paluchy w chemii. Reszta będzie przerzucała się na fejsie obrazkami zamęczonymi instagramem, snapseedem czy jeszcze innym wynalazkiem - ale do tego wystarczy komórka, wystarczająco młoda, aby takowy wynalazek na niej uruchomić.

W takich warunkach dla amatora płacenie za subskrypcję LR kompletnie nie ma sensu, podobnie, jak nie ma sensu subskrybowanie ps-a, o ile tylko mamy program z licencją wieczystą. Podejrzewam, że dla większości "pro" również...

I tu mamy sedno. Produkcja wywoływarki/edytora przy takim rynku ma sens dla firm kilkunastoosobowych, ale dla molocha typu Adobe to ścieżka do śmierci głodowej. Photoline rozwijają dwie osoby! Adobe wpadło na pomysł z subskrypcją, który może zadziała, ale może nie.

Myślę tu o perspektywie 10-15 lat. W tym czasie świat sprzętu foto jak i komputerów zapewne ulegnie zmianie (mój tablet już dziś obrabia rawy w tempie zbliżonym do peceta z P4). Świat poligrafii również się zmieni(jeszcze 10 lat temu z uporem maniaka zbierałem foldery i ulotki n/t naszych ukochanych zabawek, dzisiaj trudno mnie namówić na wzięcie takowej) - i są symptomy, ze pozostanie głównie rynek opakowań. W takich warunkach trudno przewidzieć, co się wydarzy na rynku oprogramowania...

Jakby powiedział mistrz Yoda - przyszłość jest w ruchu. I ja wybieram taką jej wersję, w której kupuję sprzęt i oprogramowanie wówczas, kiedy mam ochotę/potrzebę/pieniądze.

P.S.
Wymienione przeze mnie programy do cmm nie są opensourcowe, nie są nawet tanie :)

tipsi
15-07-2014, 12:14
2pompony, pozwolę sobie pociągnąć trochę off topic, bo akurat pokazany przez Ciebie przykład z cienkimi liniami nijak nie ma się do zarządzania kolorem w prepressie i druku, a wydaje się, że jest efektem nieporozumienia. Otóż (zapewne z powodu lenistwa Adobiego, zajętego usprawnianiem metod globalnego golenia leszczy) od bodaj dwóch kolejnych odsłon Acrobata moduł renderujący na ekran co bardziej złożone pliki postscriptowe powoduje błąd na krawędziach obiektów z przezroczystością. Błąd objawiający się w postaci cienkich subpikselowych linii. Czemu subpikselowych? Ano temu, że przy wyższych powiększeniach linie te znikają albo mają stałą szerokość albo też widać je przy niektórych powiększeniach, a przy innych znikają. Ten sam plik wrzucony w czeluście naświetlarki produkuje bezbłędną kliszę czy blachę, bez śladu artefaktów. Moi klienci z początku nie chcieli mi wierzyć, ale po pierwszym razie nauczyli się, że błąd nie dotyczy niczego poza wyświetlaniem.

Ale oczywiście w pełni zgadzam się z zastrzeżeniami dotyczącymi cmykowania, profilowania, krzywych i całego tego bałaganu z zarządzaniem kolorem. Przy czym warto zauważyć, że my się czasem wyginamy nad tą wiedzosztuką tajemną, a potem maszynista Czesiek zerknie swym doświadczonym okiem na klocki i przykręci odrobinę "niebieski" kałamarz. Bo na weekend kumpel odstąpił mu taką śmieszną błękitną pigułkę na podreperowanie więzi rodzinnych i teraz przez kilka dni cała produkcja będzie zdradzała lekki zielonkawy zafarb, niestety.

tipsi
15-07-2014, 12:32
Marcin_gda -- firmy ciągnące rynek software'owych produktów foto/prepress zawsze chętnie kupią kolejną wersję PS, LR, Id itp., ale pod warunkiem, że zaoferuje ona konkretną wartość za określoną cenę. Tymczasem Adobe ściemnia, że dzięki subskrypcji będzie mógł dostarczać udoskonalenia _na bieżąco_. Czyli uważa klientów za debili, gotowych wykupić abonament na kota w worku, w dodatku za cenę uzależnienia od kulawej infrastruktury autoryzującej dostęp do softu online. Ostatnia wpadka Adobe, gdy przez dwa dni nikt się nie mógł zalogować na swoje konto pokazała jak niebezpieczna jest to polityka. Użyłbym tu fachowego terminu poligraficznego "niech się walą na ryj kaprawy", ale wiem, że uczestnicy forum poświęconego fotografii mogą nie kojarzyć tej całej hermetycznej nomenklatury panów upapranych w kleju i farbach, tak samo, jak nie oczekują, że ci ostatni pojmą o co chodzi z tymi wszystkimi pikselami, przesłonami i liczbami przewodnimi. W każdym razie, jak każdy człowiek zmuszony do liczenia własnych pieniędzy, szefowie mniejszych i większych studiów graficznych, agencji reklamowych, drukarni itd., potrafią nieźle ocenić co się im opłaca, a co niekoniecznie na stawiającym coraz większe wyzwania konkurencyjnym rynku współczesnych mediów. Ja osobiście mam własny miernik tego, czy Adobe wyrwie wreszcie ręce spod dupy i zacznie udoskonalać swoje narzędzia, czy nadal będzie skupiać się na próżnym marketingu i dopieszczaniu fanatyków poronionych idei. W każdej nowej wersji PS sprawdzam po prostu, czy kursor narzędzi graficznych naprowadzony na jednolicie szarą płaszczyznę znika bez śladu, jak do tej pory, czy może ktoś wreszcie zechciał pokonać ten Mount Everest sztuki programistycznej i opracował wiekopomny algorytm jego kontrastowania na dowolnym tle. Takich mierników mam więcej, ale rozumiem, że nie można żądać wszystkiego na raz, więc się nie wyrywam przed szereg.

2pompony
15-07-2014, 13:30
Tispi - oczywiście nie pisałęm o tych liniach w kontekście zarządzania kolorem - raczej w związku z tym, że Adobe jako standard chroni mnie przed wieloma wpadkami, często nie z mojej winy wynikłymi. Po prostu dawałem przykłądy na to, że zastępstwo dla PSa (czy szerzej Adobiego) nie będzie łatwe do znalezienia nie tylko dlatego, że program zastępujący musi być dobry sam w sobie, ale też dlatego, że trzeba będzie przezwyciężyć opór materii całej branży i wyrwać ją ze schematów myślowych - co myślę będzie najcięższe, choć po quarku widzę, że jednak możliwe.

A o liniach które się robią na pdfach w tych miejscach oczywiście wiem, bo sam tego doświadczam na codzień - nota bene już też nudzi mnie w kółko zapewnianie niewprawnych klientów, że to tylko na monitorze... A teraz co powiesz na to, że ja je, te cholerne linie dostałem na tifach! :) Przepięknie widoczne, grubsze, cieńsze, niektóre nawet na 2 pixele, co razem z antyaliasingiem robi mi linię widoczną jak ta lala tak na 3,5 pixela wzdłuż całej linijki textu! Do tej pory zachodzę w głowę, jak je wyprodukowali. Jakie kretyństwo musieli popełnić, że one, te linie będące tylko na podglądzie się wygenerowały na obrazku.




No to nam się rzeczywiście zrobił off jakiś adobowo-poligraficzny. :)

tipsi
15-07-2014, 13:58
Cholera wie, może zdejmowali bitmapę printscreenem, bo nie umieli zaciągnąć jej normalnie do corela, nie takie już eksperymenta widziałem :). Trudny rynek pracy i wygórowana samoocena MWzWM, w połączeniu z okrutną presją płacową na stanowisku junior workstation buttonpushera, potrafią ujawnić niesamowite przystosowania do tej niestabilnej niszy ekologicznej.

Z liniami chodziło mnie o to, że przykład był mało szczęśliwy, bo możesz od początku do końca poruszać się w stajni adobiego i to na jedynie słusznej bazie Jabola, a linie będą świeciły jak brylant w uchu kominiarza. Ale faktem jest, że tak jak desktopiarze powinni liznąć podstaw fotografiki, tak i fotograficy powinni mieć pojęcie o podstawowych problemach przygotowania do druku i warto ich zachęcać, nawet jeśli nie ma na podorędziu dostatecznie ekspresyjnego przykładu. Przynajmniej powinni poczytać trochę przed snem Margulisa.

Co do softu -- póki co PS jest bogiem, ale pamiętam czasy po zgonie Aldusa, kiedy każdy, kto nie posługiwał się Quarkiem, otaczany był wyniosłą wzgardą przez Oświeconych, a już szczególnie corelowcy budzili wstręt większy niż morlokowie. Jedynie wyznawcy Frame Makera nie podlegali temu ostracyzmowi -- im z drogi schodził każdy, bo z nawiedzonymi i wariatami nigdy nic nie wiadomo. Wtedy Adobe wyciął konkurencję jak dinozaury, jednak jeśli teraz nie podejmie walki o utrzymanie się w siodle, to ani się obejrzy, jak jakiś profan wychynie zza krzaka z czymś na kształt InDesigna i bezczelnie zeżre im jaja. To znaczy, te ze skorupkami, żeby nie było nieporozumień co do ewolucyjnych metafor. Zwłaszcza, że jak ktoś słusznie zauważył, świat się zmienia i za jakiś czas druk może zająć w mediach taką pozycję, jak fotografia analogowa w fotografice. Elitarną, ale ekonomicznie mało eksponowaną, że się tak wyrażę. A pójdą za tym upadki wielu potężnych i kolorowych obecnie dinozaurów i będzie jeno płacz a zgrzytanie zębami.

2pompony
15-07-2014, 14:37
a już szczególnie corelowcy budzili wstręt większy niż morlokowie

We mnie do tej pory budzą (im nowsza wersja corela, tym większy). :twisted:





Zwłaszcza, że jak ktoś słusznie zauważył, świat się zmienia i za jakiś czas druk może zająć w mediach taką pozycję, jak fotografia analogowa w fotografice. Elitarną, ale ekonomicznie mało eksponowaną

Choć ogólnie sądzę, że jesteśmy raczej zgodni, to w tym szczególe pozwolę sobie nie zgodzić się. Oczywiście jest zdecydowanie ciężej niż jeszcze powiedzmy parę lat temu, zwłaszcza prasa drukowana teraz dołuje (choć np. w Stanach zawieszone na papierze tytuły się odwieszają), ale wieszczono już wiele końców, że wymienię z grubsza chronologicznie:

Koniec:
radia (po wejściu tv),
kina (po wejściu VHSu i kolegów),
znowu kina (tym razem po wejściu DVD, surroundu i tego wszystkiego),
firm fonograficznych i tegoż przemysłu (po wejściu mp3),
telewizji (po wejściu internetu szerokopasmowego),
książek papierowych i czytelnictwa w ogóle (po przyjściu Kindla i gimbazy na świat),
teraz wieszczy się koniec prasy papierowej (po wejściu smartfonów i innych ekranów)...


I jakoś wszystkie te media po początkowej fazie przywiędu i lekko chaotycznej szarpaniny okazuje się że nie tylko trwają, ale się rozwijają. Owszem, zmierniają się narzędzia, np. z linotypu na Indyka, ale same książki nie zginą jeszcze naprawdę długo. No chyba, że kometa, putin, wojna atomowa czy coś...

Reasumując - mam nadzieję, że nie zmieni się co do zasięgu sam produkt (książka, album, prasa), choć miejmy nadzieję, że zmieni się narzędzie i ktoś da Adobiemu odpowiedź na jego monopolistyczne zadęcie. Quark też już nei dostrzegał userów i miał ich głęboko w tyle, i dziś już nikt nie pamięta co to w ogóle było, ten cały obsmarkany quark...

tipsi
15-07-2014, 16:03
Ja to mam cichą nadzieję, że rewolucja elektroniczna spowoduje uszlachetnienie sztuki drukarskiej -- cały reklamowy chłam pójdzie w sieć, a w druku zostaną rzeczy z wyższej półki, takie jakby bardziej ponadczasowe. Tak, jak to się dzieje z fotografią analogową. Co do istoty zmian zaś, to pełna zgoda -- koleje nie wyparły koni (w każdym razie nie w 100%), samochody -- pociągów, samoloty zaś -- samochodów. Ale każdy z tych środków transportu przebył czy przebywa swoją ewolucję -- od ekscytującej nowinki, przez "lokomotywę dziejów", po drogą zabawkę dla elit czy hobbystów. "Nic nie dzieje się tak do końca" :) Więc nawet jeśli czasopisma przejdą gremialnie do sieci, to wciąż będzie można cieszyć się wysmakowanymi magazynami dla snobów ;), nawet jeśli zamiast książek będziemy oglądać animowane trójwymiarowo e-booki, to wciąż będzie można cieszyć się pięknem klasycznego druku. Tyle, że większość przepływów finansowych pójdzie innym, za przeproszeniem, korytem.

Marcin_gda
16-07-2014, 01:15
Marcin_gda -- firmy ciągnące rynek software'owych produktów foto/prepress zawsze chętnie kupią kolejną wersję PS, LR, Id itp., ale pod warunkiem, że zaoferuje ona konkretną wartość za określoną cenę. Tymczasem Adobe ściemnia, że dzięki subskrypcji będzie mógł dostarczać udoskonalenia _na bieżąco_. Czyli uważa klientów za debili, gotowych wykupić abonament na kota w worku, w dodatku za cenę uzależnienia od kulawej infrastruktury autoryzującej dostęp do softu online. Ostatnia wpadka Adobe, gdy przez dwa dni nikt się nie mógł zalogować na swoje konto pokazała jak niebezpieczna jest to polityka. Użyłbym tu fachowego terminu poligraficznego "niech się walą na ryj kaprawy", ale wiem, że uczestnicy forum poświęconego fotografii mogą nie kojarzyć tej całej hermetycznej nomenklatury panów upapranych w kleju i farbach, tak samo, jak nie oczekują, że ci ostatni pojmą o co chodzi z tymi wszystkimi pikselami, przesłonami i liczbami przewodnimi. W każdym razie, jak każdy człowiek zmuszony do liczenia własnych pieniędzy, szefowie mniejszych i większych studiów graficznych, agencji reklamowych, drukarni itd., potrafią nieźle ocenić co się im opłaca, a co niekoniecznie na stawiającym coraz większe wyzwania konkurencyjnym rynku współczesnych mediów. Ja osobiście mam własny miernik tego, czy Adobe wyrwie wreszcie ręce spod dupy i zacznie udoskonalać swoje narzędzia, czy nadal będzie skupiać się na próżnym marketingu i dopieszczaniu fanatyków poronionych idei. W każdej nowej wersji PS sprawdzam po prostu, czy kursor narzędzi graficznych naprowadzony na jednolicie szarą płaszczyznę znika bez śladu, jak do tej pory, czy może ktoś wreszcie zechciał pokonać ten Mount Everest sztuki programistycznej i opracował wiekopomny algorytm jego kontrastowania na dowolnym tle. Takich mierników mam więcej, ale rozumiem, że nie można żądać wszystkiego na raz, więc się nie wyrywam przed szereg.
Myślisz o tej ostatniej wpadce
http://blogs.adobe.com/adobecare/
czy o tamtej otatniej :)
Btw, miałem satysfakcję, bo cofnąłem sobie subskrypcję Adobe Magazine, i po kilku minutach dostałem propozycję subskrypcji zestawu dla fotografów. Może to przypadek, może nie... Wypisałem się całkowicie z ich list mailingowych.
Ile razy odpalam coś z programów Adobe, czuję jakiś niesmak. Tak, jakbym szedł w łaskę do kogoś, kto potraktował mnie bardzo źle, mimo iż na to nie zasłużyłem. Może powinienem z tym iść do psychoterapeuty, ale tak po prostu mam.
No i do tego dochodzi irytacja, że muszę przestawiać się na nowe iterfejsy programów, których za kilka lat nie będę używał.
Wymiana Adobe na coś innago jest dla mnie konieczna ze względu na komfort psychiczny.
Ciekawe, czy moje reakcje są odosobnione, czy może ktoś jeszcze ma podobnie...

sailor
17-07-2014, 00:37
poza tym miałbym na pewno Corela, i każdy inny program, który mógłby być przydatny.
tak tak .. co kawalek przychodza takie kwiatki w plikach z corela czy innych wynalazkow kompletnie poza standardem powodujace ze czlowieka trafia.... a na prosbe o przyslanie w konkretnym formacie maestro graficzny potrafi odpowiedziec zeby mu nie zawracac glowy bo jest posiadaczem ekspluzywnego corela x6 oraz czlonkiem elitarnego klubu Creative Cloud wiec wie lepiej :)


Jako fotograf pożegnałem PSa już dość dawno
ja jako fotograf nie wyobrazam sobie pozeganiaa PSa. Niestety bo gdy niema alternatywy to monopolista sie rozleniwia. zdrowy rynek wymaga realnej konkurencji. na rynku graficznym to zdrowie jest zachwiane


po prostu bez Adobe się nie da na poważnie. I jest mi z tego powodu przykro, ale nie zamykam oczu na fakty.
to niestety jest brutalna prawda.

Marcin_gda
17-07-2014, 11:00
tak tak .. co kawalek przychodza takie kwiatki w plikach z corela czy innych wynalazkow kompletnie poza standardem powodujace ze czlowieka trafia.... a na prosbe o przyslanie w konkretnym formacie maestro graficzny potrafi odpowiedziec zeby mu nie zawracac glowy bo jest posiadaczem ekspluzywnego corela x6 oraz czlonkiem elitarnego klubu Creative Cloud wiec wie lepiej :)


IMO owe "kwiatki" to wina użytkowników raczej niż samego programu...
Znam ludzi, którzy robili kapitalne rzeczy za pomocą różnych programów - od Corela przez Freehanda, po Illustratora.
Fakt, Corel wypada taniej, jest bardziej popularny w wielu kręgach (szczególnie wśród tych, których w latach 90-tych nie było stać na produkty Apple'a), ale wcale nie jest prostszy w obsłudze - imo jest odwrotnie.
Ale miałem w swoim życiu epizod pracy w naświetlarni, i widziałem, ze "kwiatki" można wyhodować na każdej glebie. Pamiętam jakieś 20 dyskietek zawierających jeden spakowany plik - naklejkę na opakowanie kosmetyków (jakieś 15x5cm), ze zdjęciem zeskanowanym z rozdzielczością "ile bozia dała", dla rzekomo lepszego efektu).
Albo sytuację, w której wielostronicowy plik "wysypywał" się na maszynie po którejś stronie. Indagowany twórca przyznał, że... przepuszczał gotowy postscript przez narzędzie do konwersji kodów znaków.
Pamietam rozbawienie, jakie zapanowało, gdy kandydat do pracy w jednej z firm przyniósł portfolio zrobione w KidPix-ie (ale na Makówce).
Itede, itepe.
Idę o zakład, że część z prac z tej strony opracowano za pomocą najlepszych programów:
http://www.boredpanda.com/worst-logo-fails-ever/

sailor
17-07-2014, 16:11
Fakt, Corel wypada taniej, jest bardziej popularny w wielu kręgach (szczególnie wśród tych, których w latach 90-tych nie było stać na produkty Apple'a), ale wcale nie jest prostszy w obsłudze - imo jest odwrotnie.

kompletnie mnie nie zrozumiales...
lata 90te byly jzu jakis czas temu.
wtedy panowal corel i tiffy. dzis standardem jest illustrator i spokojnie wystarczy bezstratny jpeg.
niestety nadal zdarzaja sie przyapdki ktore bez tiffa i pliku cdr nie podejma roboty. Corel stracil swoje 5 minut na rynku i nie potrafil ich wykorzystac. przegral z adobe i jest produktem niszowym. niestety bo konkurancja dla adobe by sie przydala.
w latach 90ty to bylo ok. w 2014tym to rownie dobre rozwaizanie co programowanie w fortranie. owszem da sie. tylko po co ludzim zycie utrudniac.
oczywiscie jesli ktos ma drukarnie to powinien moc przyjac pliki w wielu formatach. inna rzecz ze jak dla mnie projekty do drukarni powinny byc przesylanie w formacie zamknietym. ale ja sie nie znam, ja tylko zdjecia robie

Marcin_gda
18-07-2014, 10:37
kompletnie mnie nie zrozumiales...
lata 90te byly jzu jakis czas temu.
wtedy panowal corel i tiffy. dzis standardem jest illustrator i spokojnie wystarczy bezstratny jpeg.
niestety nadal zdarzaja sie przyapdki ktore bez tiffa i pliku cdr nie podejma roboty. Corel stracil swoje 5 minut na rynku i nie potrafil ich wykorzystac. przegral z adobe i jest produktem niszowym. niestety bo konkurancja dla adobe by sie przydala.
w latach 90ty to bylo ok. w 2014tym to rownie dobre rozwaizanie co programowanie w fortranie. owszem da sie. tylko po co ludzim zycie utrudniac.
oczywiscie jesli ktos ma drukarnie to powinien moc przyjac pliki w wielu formatach. inna rzecz ze jak dla mnie projekty do drukarni powinny byc przesylanie w formacie zamknietym. ale ja sie nie znam, ja tylko zdjecia robie

Fortran to wbrew pozorów nie do końca nisza jest... OIMW większość bibliotek dokonujących obliczenia numeryczne jest napisana w tym języku. W tym zdaje się biblioteka do algebry liniowej, będąca bazą do Matlaba...
Corel może i stracił, ale nadal istnieje, i jeżeli nie popełni błędów ma spore szanse powalczyć o spory kawałek rynku. Jego Photopaint może być "motorem przemian".

Z nieco innej branży - steperów do produkcji układów scalonych: był to rynek zdominowany przez dwie znane nam skądinąd firmy: Canona i Nikona. Technologia, przy której Adobe Creative Suite to układanka dla dzieci w wieku do lat 5. I w ten rynek wbiła się duńska firma - której nazwy teraz nie pomnę, zyskując spory udział w rynku...

Jeżeli nie zostanie wymyślony kolejny "myk" z patentami (ot, choćby ograniczenia prawne do stosowania procesorów amd/intel z innymi systemami niż macos/win - ograniczenie wydaje się być bzdurne, ale działa w podobnej formie z procesorami atom i netbookami, gdzie narzuca się prawne ograniczenia parametrów komputerka zbudowanego w oparciu o to CPU), czy inny badziew - jest szansa granicząca z pewnością, że znacząca konkurencja się pojawi.

Niestety, wiele też zależy od nas samych. I od tego, czy damy sobie wmówić, ze miesięczny haracz za który wbudowano obsługę wydruków 3d jest działaniem dla naszego dobra.

docxxx
26-07-2014, 11:43
Corel niech najpierw zaimplementuje dzielenie wyrazów. Nie rozumiem polityki producentów tego programu. Od 100 lat ten soft ma tak debilne baboki, które dyskwalifikują go nawet do prac w szkole podstawowej na plastyce.
Wrzucają jakieś niepotrzebne pierdoły co wersję, a nie poprawiają oczywistych spraw.
My już dawno pożegnaliśmy Corela i trzymamy go jedynie dla plików nadsyłanych z zewnątrz.
ps. Niech ktoś z Corela wypuści plik jako Save for Web i zobaczy, co mu za g... wyjdzie. Porażka

Borat1979
26-07-2014, 12:51
Ja to mam cichą nadzieję, że rewolucja elektroniczna spowoduje uszlachetnienie sztuki drukarskiej -- cały reklamowy chłam pójdzie w sieć,.
Oby nie, już dzisiaj bez Adblocka nie da się korzystać z internetu. Jak wepchną w sieć ten cały syf, który jest dzisiaj na papierze internet będzie jak telewizja Polsat dwie godziny filmu i godzina reklam.