PDA

Zobacz pełną wersję : Minimalna stawka godzinowa w PL



kondziu
04-07-2014, 13:17
Chyba jest to najlepszy wskaźnik wykorzystywania pracowników w stosunku do innych krajów UE. Niemcy od 2015r 8,5 euro/h, Anglia 8,8-7,65 funta/h a u nas nie można wprowadzić 10pln/h. Przypominam sobie jeszcze Szwajcarię, referendum nad minimalną pensją (chyba 12,000 pln po przeliczeniu).

Kurtz
04-07-2014, 14:28
Chętnie bym podyskutował, ale to wątek w 100% polityczny, a forum w 95% teoretycznie apolityczne.

HYPER
04-07-2014, 14:44
pomijajac, ze to watek polityczny i poleci zaraz w kosmos to od kiedy w uk jest 8,8-7,7 funta?

stock
04-07-2014, 14:47
a czy w Polsce kazdy pełnoetatowiec dostaje choćby najnizsza gwarantowaną. Nie. Oferty po 2.5zł/h maja się całkiem dobrze... psia mac

kondziu
04-07-2014, 15:01
Panowie jaką polityką jest nasze wynagrodzenie?

Tak rzeczywiście w UK chyba 6,3 funta, to Nestle zaproponowało w/w stawki, pozdrawiam.

http://http://finanse.wp.pl/kat,1013819,title,Minimalna-stawka-w-firmie-Gigant-da-wszystkim-godnie-zarobic,wid,16726199,wiadomosc.html?ticaid=11305e

velaskez
04-07-2014, 15:10
Chyba jest to najlepszy wskaźnik wykorzystywania pracowników w stosunku do innych krajów UE. Niemcy od 2015r 8,5 euro/h, Anglia 8,8-7,65 funta/h a u nas nie można wprowadzić 10pln/h. Przypominam sobie jeszcze Szwajcarię, referendum nad minimalną pensją (chyba 12,000 pln po przeliczeniu).

Przeliczaj wszystkie stawki na PLN i płacz, że masz tak mało. To jest najgłupszy sposób myślenia. Mam kumpla studiującego w Zurychu. Miesięczny koszt najmu to 1500F czyli 5100zł, w jednoosobowym pokoju. We Wrocławiu za wynajem pokoju płacę 550PLN już z rachunkami i netem.
Przeliczaj dalej.

Boryszuk
04-07-2014, 15:25
We Wrocławiu za wynajem pokoju płacę 550PLN już z rachunkami i netem.
Przeliczaj dalej.

Otóż to. Ja tyle płacę za wywóz śmieci.

stoodent1
04-07-2014, 15:41
Nie można bezpośrednio przeliczyć, jednym z najlepszych ocen zarobków jest siła nabywcza pieniądza.
Pokazuje co może nabyć obywatel danego kraju za swoją pensję.
Wtedy wychodzi jak się ma powiedzmy 2000zł zarabiane w Polsce do 4000e zarabianych we Francji.
Tyle że nawet w tym wskaźniku jesteśmy daleko w tyle...

Onsajt
04-07-2014, 16:29
Przeliczaj wszystkie stawki na PLN i płacz, że masz tak mało. To jest najgłupszy sposób myślenia. Mam kumpla studiującego w Zurychu. Miesięczny koszt najmu to 1500F czyli 5100zł, w jednoosobowym pokoju. We Wrocławiu za wynajem pokoju płacę 550PLN już z rachunkami i netem.
Przeliczaj dalej.

Pytanie komu w przyszłości będzie się żyło lepiej - przynajmniej materialnie.
Przyjmując teoretycznie tak samo zdolnych, te same studia itd.
Póki co to my chyba od nich ściągamy ekskluzywne 10 letnie fury do końca serwisowane.
A co do żałosnych polskich stawek to po części wina ludzi - jeśli mogę dać komuś 10zł/h a ten ktoś weźmie 3 zł to w 99,9% tyle dostanie.
Odrębna sprawa to kończenie gównianych studiów, które robi się "na kacu" w pociągu w drodze "na uczelnię" i oczekiwanie cudów.
Nauczcie się porządnego fachu porządnie - spawacz, mechanik, hydraulik ... lub skończcie porządne studia, ogólnie miejcie jakąś konkretną wiedzę i umiejętności - rada ogólna, pomijam tych z drygiem do biznesu, z politycznej rodziny, ustawionych...

eskimos
04-07-2014, 18:30
Pytanie komu w przyszłości będzie się żyło lepiej - przynajmniej materialnie.
Przyjmując teoretycznie tak samo zdolnych, te same studia itd.
Póki co to my chyba od nich ściągamy ekskluzywne 10 letnie fury do końca serwisowane.
A co do żałosnych polskich stawek to po części wina ludzi - jeśli mogę dać komuś 10zł/h a ten ktoś weźmie 3 zł to w 99,9% tyle dostanie.
Odrębna sprawa to kończenie gównianych studiów, które robi się "na kacu" w pociągu w drodze "na uczelnię" i oczekiwanie cudów.
Nauczcie się porządnego fachu porządnie - spawacz, mechanik, hydraulik ... lub skończcie porządne studia, ogólnie miejcie jakąś konkretną wiedzę i umiejętności - rada ogólna, pomijam tych z drygiem do biznesu, z politycznej rodziny, ustawionych...

Dokladnie, te pogardzane, przez "magistrow", nieuki po zawodowkach zarabiaja kilka razy wiecej niz wyksztalciuchy po wyzszej szkole baunsu i lansu. :wink:

michasacuer
04-07-2014, 20:38
Podniesienie stawki minimalnej nic nie da. Stawka minimalna może i wynosić 1mln zł, ale ile byśmy wtedy musieli zapłacić Np za chleb, jesli piekarz pracowałby dajmy na to za 1,2mln złotych?

Sent from my RM-914_eu_poland_362 using Tapatalk

docxxx
04-07-2014, 21:33
Jeśli ktoś cieszy się z podniesienia płacy minimalnej, to niech lepiej dokształci się troszkę, a nie pisze głupoty. michasacuer dobrze napisał, a ja dopowiem:

Zatrudniam 5 pracownikow w swoim studio foto i place im po 1000 zl (aby lepiej sie liczylo)

Rzad podnosi place minimalna do 1200 zl

Kosztow pracowniczych mialem 5 x 1000, a teraz mam o tysiac wiecej, przy, uwaga, tym samych przychodzach! Oznacza to, ze ktos mnie zmusil do tego, aby zwiekszyc sobie koszta, nie majac nic z tego wiecej.

Sa zatem dwa wyjscia:

1. Podnosze ceny i staje sie mniej konkurencyjny

2. Zwalniam jednego pracownika, aby zostac przy tych samych kosztach

Rzad niech sie lepiej nie wpiernicza, bo nikt go o pomoc nie prosi. To taka niedzwiedzia przysluga.

ps. Dlaczego weterynarz czy informatyk mimo placy minimalnej zarabia duzo wiecej?

kurczeblade
05-07-2014, 00:40
Przeliczaj wszystkie stawki na PLN i płacz, że masz tak mało. To jest najgłupszy sposób myślenia. Mam kumpla studiującego w Zurychu. Miesięczny koszt najmu to 1500F czyli 5100zł, w jednoosobowym pokoju. We Wrocławiu za wynajem pokoju płacę 550PLN już z rachunkami i netem.
Przeliczaj dalej.

rozumiem że ten pokój wynajmujesz w Dlugolece, gdzie ja żeby tam najszybciej dojechać, praktycznie z centrum Wrocławia smigam pociągiem :) I pewnie około 9metrów kwadratowych, plus kilka mieszkańców... Sprawdzam pokoje na bierzaco, moja narzeczona tak mieszkała, i minimum żeby coś wynająć to 650zł , i to malutkie pokoje, jak już jest 15metrów to wstawiaja dwa łóżka i robią z tego 2osobowe pokoje i od osoby 400/500zl :) To jest teraz najlepszy biznes we Wrocławiu, teraz na mieszkaniach 50metrów po 5osób się wrzuca... :)

qualin
05-07-2014, 09:01
Jeśli ktoś cieszy się z podniesienia płacy minimalnej, to niech lepiej dokształci się troszkę, a nie pisze głupoty. michasacuer dobrze napisał, a ja dopowiem:

Zatrudniam 5 pracownikow w swoim studio foto i place im po 1000 zl (aby lepiej sie liczylo)

Rzad podnosi place minimalna do 1200 zl

Kosztow pracowniczych mialem 5 x 1000, a teraz mam o tysiac wiecej, przy, uwaga, tym samych przychodzach! Oznacza to, ze ktos mnie zmusil do tego, aby zwiekszyc sobie koszta, nie majac nic z tego wiecej.

Sa zatem dwa wyjscia:

1. Podnosze ceny i staje sie mniej konkurencyjny

2. Zwalniam jednego pracownika, aby zostac przy tych samych kosztach

Rzad niech sie lepiej nie wpiernicza, bo nikt go o pomoc nie prosi. To taka niedzwiedzia przysluga.

ps. Dlaczego weterynarz czy informatyk mimo placy minimalnej zarabia duzo wiecej?

Zapomniales jeszcze o zusach, ktore wynosza drugie tyle co pensje i wraz z podwyzka placy rosnie i zus.

docxxx
05-07-2014, 09:25
Wiem o tym doskonale. Podwyżka płacy minimalnej to s****... sposób na latanie dziury budżetowej

michasacuer
05-07-2014, 09:34
No i założenie firmy, w Norwegii, Niemczech mozna to załatwić przez telefon, no a u nas prawie każdy wie jak jest ;) Wyobraźcie sobie ze każdy pracownik dostaje 3000zl wyplaty z czego sam musi odprowadzić chore zusy i skladke i samemu zanieść do urzędu. Rewolucja i obalenie rządu na drugi dzień, gdyby każdy musiał oddać 1/3 swoich poborów i samemu zaniesc tam gdzie trzeba, nie mając praktycznie z tego nic (większość z was pewnie i tak przynajmniej raz w zyciu byl u lekarza prywatnie ;) )

Sent from my RM-914_eu_poland_362 using Tapatalk

Jacol
05-07-2014, 10:33
Są ludzie, którym oferty za 2,5 zł/h odpowiadaja i za takie pieniądze pracują, są ludzie którzy do Toyoty na tasmę za 1600 netto nie pójdą bo nie są stworzeni do fizyczynej pracy, są też tacy co za mniej niż 3000 zł na etat nie pójdą. Dziwią się tu niektórzy, że pojawiają się oferty wyzyskujące a tak naprawdę nic nikomu do tego, bo to inan osoba chce lub daje się wyzyskiwać. Praca generalnie jest na rynku, tylko nie zawsze ta wymarzona.

Płaca minimalna i jej podnoszenie nie jest niczym dobrym i generalnie jest ochroną dla ludzi, którym zwykle ona wystarcza i nie mają motywacji do cięższej i lepszej płatnej pracy.

docxxx
05-07-2014, 11:12
Tępy lud + związki co chwilę drą mordy, aby podnieść płacę minimalną, a później dziwią się, że firmy padają. Ano padają, bo koszty są nie do udźwignięcia. Gro z Was chciałoby zatrudnić asystenta i płacić mu normalnie, ale nie da się, bo koszt pracy jest zbyt wysoki.
Przychodzi taki na rozmowę i mówi, że za 2kzl to on nie będzie pracował. Nie rozumie tego, że pracodawca płaci za niego tak naprawdę 3,5kzł. Wtedy też są dwa rozwiązania:

1. Ucieknięcie w szarą strefę

2. Zaproponowanie pracownikowi założenie własnej fimy, aby przynajmniej przez 2 pierwsze lata zostawało mu coś więcej ze względu na preferencyjny ZUS

Szkoda, że w jednym jak i w drugim przypadku za plecami słyszy się: ten pracodawca to ch... i złodziej, bo próbuje na mnie zarobić. Nie, on (w większości przypadków) chce pomóc sobie i tobie.

krzychun
05-07-2014, 11:13
Zanim zamkną ten nikomu niepotrzebny wątek chciałbym przypomnieć autorowi, że Szwajcarzy głosowali przeciwko płacy minimalnej w ostatnim referendum:
http://www.pb.pl/3692870,39366,77-proc.-szwajcarow-przeciwko-placy-minimalnej

Sugeruje czytać do końca zanim poruszy się jakiś temat.

ThomasVoland
05-07-2014, 11:18
Chyba jest to najlepszy wskaźnik wykorzystywania pracowników w stosunku do innych krajów UE. Niemcy od 2015r 8,5 euro/h, Anglia 8,8-7,65 funta/h a u nas nie można wprowadzić 10pln/h. Przypominam sobie jeszcze Szwajcarię, referendum nad minimalną pensją (chyba 12,000 pln po przeliczeniu).

Nigdy nie miałeś firmy i generalnie nie masz pojęcia jak to funkcjonuje, prawda?

docxxx
05-07-2014, 11:28
Najlepiej jest siąść na dupie, narzekać i mówić "bo mi się należy". Niestety, takich ludzi jest większość w kraju. Nie zdają sobie sprawy, że mikrofimy generują lwią część budżetu. Już teraz widać, że, najdelikatniej mówiąc, kraj dostał zadyszki. Nawet największe sieci padają. Avans 400 mln długu i ogłosił upadłość. Gdzieś się przebąkuje już o takich firmach Castorama czy Leroy. Jeśli sobie tu nie poradzą, to wyjdą z PL i zwolnią tysiące ludzi. To jest system naczyń połączonych, a nie prostackie "daj, daj, daj".
A wiecie, że w Tesco (a, Tesco! Anglicy sprzedali wlasnie to USA!) od jakiegoś czasu jest przykaz, aby zatrudniać tylko na 1/2 i 3/4 etatu?! Właśnie ze względu na koszty pracy. Nikt nowo zatrudniony nie dostanie całego etatu za marne 1200 zł na rękę. Dalej chcecie płacy minimalnej?
Jeśli rząd chce Wam dać 100 zł, to sam musi zabrać 140 zł. Te 40% dodatkowe to są własnie podatki. Jezu, czy takie proste rzeczy trzeba Wam tłumaczyć?! A później widzę wyniki wyborów i robię facepalm...

michasacuer
05-07-2014, 11:45
Dodam jeszcze że nikomu sie nie udalo wyrobić pkb na usługach. Tylko przemysł panowie, a nasz kochany rząd niszczy stocznie, przemysl, podpisuje jakies układy o emisji CO2 jak polska energetyka na weglu stoi, paranoja. Jeszcze euro chcą nam wprowadzić. Wszystko przez ten PiS, trzeba jak najszybciej odsunąć ich od władzy, a kaczafiego do trybunału stanu!



Z innej beczki, afera podsłuchowa. GazoWnia zamiast rozliczać polityków to zastanawia sie, kto te podsłuchy założył i kto mógł na tym zyskać, a w Lisweeku Nowakowi robią wywiad pożegnalny, gdzie w normalnym państwie jedyny wywiad jaki by miał to z prokuratorem. Wolne media, akurat. Chory kraj proszę państwa.

Sent from my RM-914_eu_poland_362 using Tapatalk

docxxx
05-07-2014, 11:49
Wolne co?

plsBwNxcMwQ


ps. To z mediami to też nie takie proste. Biznes trzeba utrzymać, a przychody z reklam spadają. Gazet też już mało się sprzedaje. Znam przykłady z własnego podwórka, że jak się dobrze żyje z władzą, to można dostać i 15 000 zł na produkcję filmiku o tym, jak to się dobrze żyje w okolicy.

ekonet
05-07-2014, 11:59
na bierzaco
Że co proszę?

velaskez
05-07-2014, 12:48
rozumiem że ten pokój wynajmujesz w Dlugolece, gdzie ja żeby tam najszybciej dojechać, praktycznie z centrum Wrocławia smigam pociągiem :) I pewnie około 9metrów kwadratowych, plus kilka mieszkańców... Sprawdzam pokoje na bierzaco, moja narzeczona tak mieszkała, i minimum żeby coś wynająć to 650zł , i to malutkie pokoje, jak już jest 15metrów to wstawiaja dwa łóżka i robią z tego 2osobowe pokoje i od osoby 400/500zl :) To jest teraz najlepszy biznes we Wrocławiu, teraz na mieszkaniach 50metrów po 5osób się wrzuca... :)

Acha - na bieżąco. Napisałem, że we WROCŁAWIU (Zacisze, ul. Śniadeckich 10min od PWr i Pasażu Grunwaldzkiego) i że JEDNOOSOBOWY. Jak się pracuje to nie można mieć sapiącego współlokatora.
W ogóle to pokój idzie pod młotek. Nie szukaj dziury w całym - mówię jak jest.
http://www.gumtree.pl/cp-pokoje-do-wynajecia/wroclaw/pilnie-poszukuje-kogos-na-wakacje-606303677
W ogłoszeniu jest napisane, że na wakacje, ale cały rok też jest opcją do dogadania.

Kurtz
05-07-2014, 12:49
Z ciekawości, poproszę o jakieś stanowisko administracji - jeżeli ten wątek, w oczywisty sposób polityczny, nie został jeszcze zamknięty, to czy można się spokojnie wdawać w dyskusję i rozmowę, nie mając świadomości, że w ważnym momencie pryz wymianie zdań zostanie ona po prostu ucięta? Przyznam szczerze, że szkoda mi czasu na pisanie czegokolwiek, skoro później temat ma zostać "wyczyszczony" w sposób zmieniający zupełnie przekaz i wymowę, nie wspominając już nawet o obiektywności.

kurczeblade
05-07-2014, 13:20
Sorry pisałem z telefonu i miałem ustawiony "automat" :) velaskez, spoko rozumiem Cie, wiem jak wygląda sytuacja z wynajmowaniem, ponieważ moja narzeczona tu studiowała 5lat i tak mieszkała jeszcze w sumie jakieś pół roku temu, teraz już razem mieszkamy. Z tego co pamiętam, żeby dorwać przyzwoity pokój do 600zł/650zł z dogodną lokalizacją do pracy i na uczelnie, musiała się namęczyć, a warunki, umeblowanie często było typu prl. :)

Jarkod
05-07-2014, 14:14
Sa zatem dwa wyjscia:

1. Podnosze ceny i staje sie mniej konkurencyjny

2. Zwalniam jednego pracownika, aby zostac przy tych samych kosztach

Są trzy wyjścia:
1. j.w.
2. j.w.
3. Obniżam swoją pensję żeby bilans się zamknął.

Od razu mówię, nie jestem zwolennikiem trzeciego wyjścia i nikogo do niego nie namawiam, ale uczciwość każe je dopisać.

docxxx
05-07-2014, 18:01
Ale ty tak na serio, czy udajesz głupiego? Napisze jeszcze raz: państwo zwiększając place minimalna dyma przedsiebiorce i nakazuje mu płacić płacić wyższy podatek. Ponawiał pytanie: dlaczego weterynarzowi czy informatykowi nie potrzebna jest płacą minimalna?

freefly
05-07-2014, 20:00
Ponawiał pytanie: dlaczego weterynarzowi czy informatykowi nie potrzebna jest płacą minimalna?

Nikomu, kto jest sam dla siebie pracodawcą płaca minimalna nie jest potrzebna.

Zolty
05-07-2014, 22:52
Nie jestem zwolennikiem wysokiej placy minimalnej, ale jestem zwolennikiem duzej roznicy miedzy placa a zasilkiem.
Obciazenia sa jakie sa (...synsko wysokie) i pracodawcow nie stac na wyzsze pensje dla pracownikow. Ci z kolei zarabiajac malo, malo wydaja (tylko podstawowe potrzeby), wiec siada popyt.... w duzej czesci przeklada sie to na mniejsze przychody pracodawcow ze sprzedazy produktow i uslug i kolko sie zamyka. Spirala w dol i bez ingerencji z zewnatrz (czyt rzad) chyba nie da sie z tego wyjsc na poziomie kraju. Niestety zwiekszenie kosztow w postaci pensji minimalnych, extra ZUSow itp spowoduje ze czesc pracownikow bedzie musiala przejsc na umowy zlecenie (gdzie minimalna nie obowiazuje, bo nie ma pensji) do tego czesc firm padnie, albo wybierze jakas wygodna przystan w postaci Wietnamu, Zjednoczonych Emiratow Arabskich itp, zeby obnizyc koszty I podatki. Podziekowac globalizacji.

I zgadzam sie z jednym z wpisow - kasa bierze sie z produkcji (no i z przerzucania kasy), dlatego w Europie jeszcze tylko Niemcy dobrze stoja (poza finansowymi wysepkami typu Szwajcaria, Luxemburg, Monaco) - a I to tylko dlatego ze rynki zbytu w Azji sa w stanie wchlonac ich produkcje.

kurczeblade
05-07-2014, 23:34
docxxx jak jesteś takim specjalistą od analizy rynku to powiedź mi dlaczego czasami zwyczajny człowiek idzie pracować SOLIDNIE, i dostaje umowę o dzieło, umowę zlecenia, albo umowę na 1/4 etatu a pracodawca zmienia co roku samochód na nowy z salonu ? Jak to jest, że pracując w kateringu, pracownicy tyrają w magazynach zrobionych w starych oborach po świniach, gdzie tynk sypie się do garów, a żarcie gotuje na kuchni elektrycznej położonej na oborniku, i pracodawce stać na to żeby dać ogromną łapówkę sanepidowi żeby to wszystko przepuścił a pracownikowi powie że nie ma dla niego wypłaty i żeby trochę poczekał. Jak to jest że się robi kursy, certyfikaty spawalnicze wartę 10tki tysięcy a później idzie do roboty gdzie mało tego dają gównianą kasę, to jeszcze pracodawca ma w d..pie przepisy BHP'e - gdzie w innych krajach UE są bardzo rygorystycznie przestrzegane, a u nas nawet w porcie miejskim spawa się, automatem z drugiej wojny światowej leżąc w kałuży bo Cie ciśnie pracodawca mówiąc, nie zrobisz, to Cie zwolnię ?! i to samo, inspekcje są opłacane, bezpieczeństwo pracowników w du..pie... ważny zysk i wyzysk, i łapówka która załatwi wszystko. - tylko pytanie dlaczego te łapówki w takich firmach, nie chronią pracowników w innych krajach UE - Ty byś pewnie zakładając firmę, nikogo nie ubezpieczył i dal 3zł netto za godzinę na umowę o dzieło ... ?! Szkoda tylko że ludzie godzą się na pracowanie w takich obozach pracy, dla mnie jak ktoś zakłada firmę w danym kraju, powinien zdawać sobie sprawę z tego jakim pracodawcą powinien być, a jak chcę zrobić z kogoś frajerów żeby się samemu dorobić to świadczy o tym że sam jako pracodawca się nie nadaję i ma słaby pomysł na biznes !

Kolejna sprawa, moja bliska znajoma miała budę z knyszą blisko popularnego niedzielnego placu we wrc. sanepid wymagal biezacej wody, i zamknal bude, za drugim razem kobieta z sanepidu wpadla i dostala prezent, nie bylo wody ale buda dzialala. Ale pracownica, robila caly etat 160godzin i byla zatrudniona, oficialnie zarabiajac 900zl a znajoma ciagle dziwila sie dlaczego ma manko w kasie i malo bulek do knyszy na zapleczu haaaaaaa kurna ?!

Onsajt
06-07-2014, 00:46
docxxx jak jesteś takim specjalistą od analizy rynku to powiedź mi dlaczego czasami zwyczajny człowiek idzie pracować SOLIDNIE, i dostaje umowę o dzieło, umowę zlecenia, albo umowę na 1/4 etatu a pracodawca zmienia co roku samochód na nowy z salonu ? Jak to jest, że pracując w kateringu, pracownicy tyrają w magazynach zrobionych w starych oborach po świniach, gdzie tynk sypie się do garów, a żarcie gotuje na kuchni elektrycznej położonej na oborniku, i pracodawce stać na to żeby dać ogromną łapówkę sanepidowi żeby to wszystko przepuścił a pracownikowi powie że nie ma dla niego wypłaty i żeby trochę poczekał. Jak to jest że się robi kursy, certyfikaty spawalnicze wartę 10tki tysięcy a później idzie do roboty gdzie mało tego dają gównianą kasę, to jeszcze pracodawca ma w d..pie przepisy BHP'e - gdzie w innych krajach UE są bardzo rygorystycznie przestrzegane, a u nas nawet w porcie miejskim spawa się, automatem z drugiej wojny światowej leżąc w kałuży bo Cie ciśnie pracodawca mówiąc, nie zrobisz, to Cie zwolnię ?! i to samo, inspekcje są opłacane, bezpieczeństwo pracowników w du..pie... ważny zysk i wyzysk, i łapówka która załatwi wszystko. - tylko pytanie dlaczego te łapówki w takich firmach, nie chronią pracowników w innych krajach UE - Ty byś pewnie zakładając firmę, nikogo nie ubezpieczył i dal 3zł netto za godzinę na umowę o dzieło ... ?! Szkoda tylko że ludzie godzą się na pracowanie w takich obozach pracy, dla mnie jak ktoś zakłada firmę w danym kraju, powinien zdawać sobie sprawę z tego jakim pracodawcą powinien być, a jak chcę zrobić z kogoś frajerów żeby się samemu dorobić to świadczy o tym że sam jako pracodawca się nie nadaję i ma słaby pomysł na biznes !

Kolejna sprawa, moja bliska znajoma miała budę z knyszą blisko popularnego niedzielnego placu we wrc. sanepid wymagal biezacej wody, i zamknal bude, za drugim razem kobieta z sanepidu wpadla i dostala prezent, nie bylo wody ale buda dzialala. Ale pracownica, robila caly etat 160godzin i byla zatrudniona, oficialnie zarabiajac 900zl a znajoma ciagle dziwila sie dlaczego ma manko w kasie i malo bulek do knyszy na zapleczu haaaaaaa kurna ?!

Słaby widać jestem w polskim - wiele treści powyżej mi umknęło.

foto4deg
06-07-2014, 00:56
Usunąć ten temat, brak konstruktywnej rozmowy.

Jarkod
06-07-2014, 01:01
Ale ty tak na serio, czy udajesz głupiego? Napisze jeszcze raz: państwo zwiększając place minimalna dyma przedsiebiorce i nakazuje mu płacić płacić wyższy podatek. Ponawiał pytanie: dlaczego weterynarzowi czy informatykowi nie potrzebna jest płacą minimalna?

Całkiem serio. Nie sugeruję, że tak być powinno, nie oceniam, tylko patrzę matematycznie: masz przychód, który musisz podzielić między państwo, pracowników i siebie. Ponieważ przychód jest stały (w pewnych granicach), to zmieniają się proporcje między tymi trzema składnikami. Państwo chce więcej, to możesz dać mniej pracownikom, sobie, albo i pracownikom i sobie. Większość w takim wypadku wybiera mniej dla pracowników. I trudno się dziwić. Zrobiłby ktoś inaczej?
To tak ogólnie, w szczególności oczywiście nie jest to takie proste i tylko łatwo mi się pisze.

A tak w kontekście wątku, z zastrzeżeniem, że co działa w firmach w skali makro, niekoniecznie musi działać w firmach w skali mikro - jest taki pan jak Robert Reich, profesor polityki społecznej na Uniwersytecie w Berkeley, były sekretarz pracy w administracji Billa Clintona, który na swojej stronie http://robertreich.org/ pisze:
"Podniesienie płacy minimalnej doprowadzi do mniejszej liczby miejsc pracy. [...] W rzeczywistości, pokazują to badania, większa płaca minimalna oznacza więcej pieniędzy dla ludzi, którzy je wydają – czyli więcej miejsc pracy, a także zbilansowanie negatywnych skutków gospodarczych związanych z większymi kosztami zatrudnienia. Moich trzech kolegów z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, Arindrajit Dube, T. William Lester i Michael Reich, porównało sąsiadujące hrabstwa na terenie całych Stanów – różniące się płacą minimalną, ale podobne w wielu innych aspektach. Nie zauważyli, aby tam, gdzie więcej się płaci, było mniej miejsc pracy."
Więcej na stronie Reicha (po angielsku), tłumaczenia jego tekstów:http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/gospodarka/20140511/reich-najwieksze-prawicowe-klamstwa-o-nierownosciach, http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/gospodarka/20140312/reich-niskie-place-prawdziwy-zabojca.

Onsajt
06-07-2014, 01:27
Usunąć ten temat, brak konstruktywnej rozmowy.

Dobrze mieć eksperta na pokładzie.

Boryszuk
06-07-2014, 07:31
docxxx jak jesteś takim specjalistą od analizy rynku to powiedź mi dlaczego czasami zwyczajny człowiek idzie pracować SOLIDNIE, i dostaje umowę o dzieło, umowę zlecenia, albo umowę na 1/4 etatu a pracodawca zmienia co roku samochód na nowy z salonu ? Jak to jest, że pracując w kateringu, pracownicy tyrają w magazynach zrobionych w starych oborach po świniach, gdzie tynk sypie się do garów, a żarcie gotuje na kuchni elektrycznej położonej na oborniku, i pracodawce stać na to żeby dać ogromną łapówkę sanepidowi żeby to wszystko przepuścił a pracownikowi powie że nie ma dla niego wypłaty i żeby trochę poczekał. Jak to jest że się robi kursy, certyfikaty spawalnicze wartę 10tki tysięcy a później idzie do roboty gdzie mało tego dają gównianą kasę, to jeszcze pracodawca ma w d..pie przepisy BHP'e - gdzie w innych krajach UE są bardzo rygorystycznie przestrzegane, a u nas nawet w porcie miejskim spawa się, automatem z drugiej wojny światowej leżąc w kałuży bo Cie ciśnie pracodawca mówiąc, nie zrobisz, to Cie zwolnię ?! i to samo, inspekcje są opłacane, bezpieczeństwo pracowników w du..pie... ważny zysk i wyzysk, i łapówka która załatwi wszystko. - tylko pytanie dlaczego te łapówki w takich firmach, nie chronią pracowników w innych krajach UE - Ty byś pewnie zakładając firmę, nikogo nie ubezpieczył i dal 3zł netto za godzinę na umowę o dzieło ... ?! Szkoda tylko że ludzie godzą się na pracowanie w takich obozach pracy, dla mnie jak ktoś zakłada firmę w danym kraju, powinien zdawać sobie sprawę z tego jakim pracodawcą powinien być, a jak chcę zrobić z kogoś frajerów żeby się samemu dorobić to świadczy o tym że sam jako pracodawca się nie nadaję i ma słaby pomysł na biznes !

Kolejna sprawa, moja bliska znajoma miała budę z knyszą blisko popularnego niedzielnego placu we wrc. sanepid wymagal biezacej wody, i zamknal bude, za drugim razem kobieta z sanepidu wpadla i dostala prezent, nie bylo wody ale buda dzialala. Ale pracownica, robila caly etat 160godzin i byla zatrudniona, oficialnie zarabiajac 900zl a znajoma ciagle dziwila sie dlaczego ma manko w kasie i malo bulek do knyszy na zapleczu haaaaaaa kurna ?!

I Ty, mimo tak traumatycznych doswiadczen, trwasz dalej. Ty Twardzielu Ty. Bohaterze wrecz.

elanek
06-07-2014, 10:11
Przeliczaj wszystkie stawki na PLN i płacz, że masz tak mało. To jest najgłupszy sposób myślenia. Mam kumpla studiującego w Zurychu. Miesięczny koszt najmu to 1500F czyli 5100zł, w jednoosobowym pokoju. We Wrocławiu za wynajem pokoju płacę 550PLN już z rachunkami i netem.
Przeliczaj dalej.
Wrocław to jednak nie Zurich.


No i założenie firmy, w Norwegii, Niemczech mozna to załatwić przez telefon,
Tak???


no a u nas prawie każdy wie jak jest ;)
Właśnie, jak?
Łatwiej niż w w/w krajach. Wizyta w jakimkolwiek urzędzie miasta/gminy w kraju + złożona (nawet wysyłkowo) deklaracja w ZUS.
Spróbuj w Norwegii skasowac klienta na gotówkę :)


Płaca minimalna i jej podnoszenie nie jest niczym dobrym i generalnie jest ochroną dla ludzi, którym zwykle ona wystarcza i nie mają motywacji do cięższej i lepszej płatnej pracy.

Jasne :)
Mieszkam w regionie o dużym bezrobociu. Połowa kobiet w sklepach pracuje za taką kasę, że byście na jednodniowe zlecenie nie wyszli z domu. I co? Mają walczyc o lepszą pensję? Jak? Szybciej towar na półkę wykładac?
Tutaj kobietami się orze, bo nie mają innego wyjścia. Mają tu domu, rodziny, dzieci. Nie pojadą za granicę.


Tępy lud + związki co chwilę drą mordy, aby podnieść płacę minimalną, a później dziwią się, że firmy padają.
Kij ma dwa końce. Jesteś na jednym z nich.

Jacol
06-07-2014, 10:30
Jasne :)
Mieszkam w regionie o dużym bezrobociu. Połowa kobiet w sklepach pracuje za taką kasę, że byście na jednodniowe zlecenie nie wyszli z domu. I co? Mają walczyc o lepszą pensję? Jak? Szybciej towar na półkę wykładac?
Tutaj kobietami się orze, bo nie mają innego wyjścia. Mają tu domu, rodziny, dzieci. Nie pojadą za granicę.


Kij ma dwa końce. Jesteś na jednym z nich.


A ja mieszkam niby na Florydzie ? Nie bede sie licytował, który region ma większe bezrobocie bo to nie o to chodzi. Człowiek zawsze ma wyjście i jest to kwestia determinacji. Ja nie twierdzę, że kobiety z Twojego regionu zrobią karierę na miarę właścicielki międzynarodowej korporacji. Widzisz, w mojej rodzinie są osoby, które wolą jechać za granicę i opiekować się starymi niemcami. Praca nie jest łatwa i lekka ale porównywalna do pracy u nas w kraju, jednak dostają około 2-3k euro.

Nikt nie powiedział, że świat jest piękny. Tak samo jak trzeba pamiętac, że ktoś musi zamiatać ulice, myć kible i pracować w warzywniaku. I tak będzie do końca świata, będą ludzie, którzy zmieniają samochody co 2 lata, i będą tacy co będą robić w warzywniaku za minimalną krajową. Tak samo jak będą osoby odważne aby udźwignąć ciężar prowadzenia działalności, jak i ludzie którym praca na taśmie w Toyocie wystarczy.

Nie wszystkim odpowiada większa determinacja aby osiągnąć coś w życiu więcej. Mojej matce pasuje strasznie, że 30 lat robi już w jednym i tym samym zakładzie pracy, biorąc pensję w wysokości 2500 na rękę. Może sobie narzekać, jak to jej źle, jaka to jest uciśniona i prześladowana pracująć jako pielęgniara całe życie.
Jak jej dałem możliwość dorobienia w weekendy aby dostała około 2k to usłyszałem "e to nie, ileż można pracować, może spróbuję...". I tak jakoś bez przekonania bo nagle nie pośpi w ciągniu dnia, nie obejrzy tv. No to jak woli siedzieć przed tv albo kopać pomidorki na działce to jej wola, na siłę nikogo nie będę uszczęśliwiał.

Wbrew pozorom jest ogromna liczba osób w społeczeństwie, która narzeka obojętnie czy ma 1500, czy 3000 netto, nie chcą wziąć na siebie większej odpowiedzialności w postaci dodatkowych zajęć lub wysiłku w celu znalezienia dodatkowych dochodów. Im jest wygodnie poprostu tkwić w schemacie.

I z tym tzreba się pogodzić, ludzie pracowali i dalej będą pracować za małe stawki w warzywniakach. Z jednej strony dlatego, że ktoś musi to robić a z drugiej dlatego, że dają się w dużej ilości przypadków rżnąć na kasę, umowy i zakresy obowiązków bo jest to łatwiejsze niż trud poszukiwania lepszej alternatywy.

O emigracji nie wspominam, bo są ludzie, którzy wolą klepać biedę na wsi, niż szukać szczęścią w innym regionie Polski, no bo rodzinę opuszczą i w ogóle. W porzadku, rodzina jest ważniejsza to z nią sobie bądź, ale nie oczekuj, że ktoś nagle wybuduje w Twoim miejscu super zakłady oferujące karierę i świetlaną przyszłość.

docxxx
06-07-2014, 11:04
Nie jestem zwolennikiem wysokiej placy minimalnej, ale jestem zwolennikiem duzej roznicy miedzy placa a zasilkiem.


O, to jest jeden z lepszych pomysłów. Jeśli zasiłek będzie na poziomie ok. 70-80% płacy minimalnej, to nie dziwmy się, że człowiek zamiast iść do pracy za 1200 zł na rękę, będzie siedział w domu. Dostanie 800 zł + talon do sklepu i na węgiel i ma wyjeb... na wszystko.

Wiem, że sprawa jest bardzo, bardzo złożona i każdy zna patologie ze swojego podwórka. Ja znam taką np. że głowa rodziny nie poszła pracować na umowę o pracę za 1600 zł, bo z samych zasiłków (+mieszkająca babcia) mieli 2,5kzł. Wolał zostać w domu i doić od Państwa niż pójść do uczciwej pracy.

Na taki obecny stać składa się mnóstwo spraw: emerytury dla 40-latków, KRUS, 13-stki, zasiłki nie tym co naprawdę potrzebują itd. To wszystko obciąża budżet. Szkoda tylko, że rząd nie stara się rozwiązać tych problemów, bo to później będzie rzutowało na głosy przy urnach. Lepiej już dopierniczyć kolejny podatek przedsiębiorcom. Przecież oni po prostu scisną pośladki i dalej będą zapierniczać.

docxxx
06-07-2014, 11:05
Jacol, w 100% zgadzam się z Tobą!

docxxx
06-07-2014, 11:08
...********e cytowanie...

elanek, Ty też masz rację. Nic nie jest czarnobiałe.

Jacol
06-07-2014, 11:24
Inna sprawa to oferty pracy. Co kogo boli, że ktoś oferuje komuś 1/4 etatu, albo 2 zł brutto na godzinę. Przecież to jest oferta - oferta skierowana do konkretnych osób, którzy świadomie zgodzą się na taką pracę. Sa inne oferty, lepsze, tak samo jak i są inne oferty - gorsze. To jest biznes. Jeżeli firma ma możliwość zminimalizowania kosztów to podejmuje takie działanie. Granice sami przesuwają ludzie, bo się zgadzają na takie oferty. Jeżeli nie byłoby osób do pracy na 1/4 etatu, to firma musiałaby przedstawić lepszą ofertę.

zbyszekD7000
06-07-2014, 11:45
prezentujecie ciekawy punkt widzenia, zależny od punktu siedzenia.
Ciekaw jestem czy ten kolega który płaci 1000 zł pracownikowi sam też zarabia 1000zł. Daję głowę że nie, a pracownikowi daje tylko to co mu dać musi i nie ma to nic wspólnego z wypracowanym przez tego pracownika zyskiem.
Pytanie dlaczego firmy które mają nieprawdopodobne zyski, nie dzielą się nimi z pracownikami którzy te zyski wypracowują/wypracowali.
I wreszcie ciekawe dlaczego w państwach cywilizowanych przeciętne czy tam minimalne wynagrodzenie jest na poziomie godnego przeżycia, a u nas jest na takim poziomie że lepiej się nie wysilać i nic nie robić zamiast podejmować trud pracy.
Chyba jest różnica między kimś kto jest nierobem i nigdy pracą się nie splamił i nie ma zamiaru tego zmienić w przyszłości, niż między kimś kto chce pracować ale jest wykorzystywany przez pracodawców właśnie poprzez płace na poziomie żenującym i uwłaczającym godności człowieka nie mówiąc już o traktowaniu pracownika.
Trafnie to ujął jeden z piszących, właściciel będzie co chwile zmieniał przysłowiowe samochody , choć tego robić nie musi, ale pracownikowi nie da podwyżki bo też nie musi, wyzysk Panowie, wyzysk i cwaniactwo właścicieli firm i tyle.

docxxx
06-07-2014, 11:54
Jestes wlasnie jednym z tych, ktory pisza "wlasciciel to ch... i zlodziej, bo zmienia auta". Skoro tak Cie to boli, to zaloz wlasna firmę, daj ogloszenie 1zl/h brutto i zbijaj kokosy. Przeciez to takie proste. Dlaczego tego nie zrobisz? Firme zalozyc w jeden dzien. Masz internet, ogloszenie o prace dasz za zlotowke. Zyc nie umierac!

Amadeusz
06-07-2014, 12:04
Tylu ekspertów, a żaden nie wspomniał o jednej podstawowej kwestii wpływającej na płace: obciążenia administracyjno-fiskalne. Odmóżdżenie społeczeństwa widać tu jak na dłoni. Pomyślcie, że Państwo zabiera Wam ponad połowę tego co wypracowujecie. Zatem o jakim podnoszeniu pensji minimalnej debatujecie? Żeby podnieść ludziom pensje, trzeba zmniejszyć podatki. Podnoszenie pensji minimalnej w formie, o jakiej dyskutujecie (administracyjnej) będzie skutkowało zwiększeniem tych już wyśrubowanych obciążeń oraz zatrudnianiem ludzi na zasadzie działalności gospodarczej. Dudni się o wzroście zakładanych firm w PL, a to tylko wynik przymusu niewolniczych warunków zatrudnienia zwykłych roboli.
Dlaczego w Polsce tak mało się zarabia? Dlatego, że Polska jest państwem kolonialnym. Liczy się tylko tania siła robocza, Polacy to monterzy Europy, którzy sami nic nie produkują (tzn. dąży się do zerowego własnego wytwarzania niszcząc swój przemysł).

zbyszekD7000
06-07-2014, 12:04
Jestes wlasnie jednym z tych, ktory pisza "wlasciciel to ch... i zlodziej, bo zmienia auta". Skoro tak Cie to boli, to zaloz wlasna firmę, daj ogloszenie 1zl/h brutto i zbijaj kokosy. Przeciez to takie proste. Dlaczego tego nie zrobisz? Firme zalozyc w jeden dzien. Masz internet, ogloszenie o prace dasz za zlotowke. Zyc nie umierac!

Nie zrobię tego bo nie należę do tych co wykorzystują innych ;-)

zbyszekD7000
06-07-2014, 12:05
Tylu ekspertów, a żaden nie wspomniał o jednej podstawowej kwestii wpływającej na płace: obciążenia administracyjno-fiskalne. Odmóżdżenie społeczeństwa widać tu jak na dłoni. Pomyślcie, że Państwo zabiera Wam ponad połowę tego co wypracowujecie. Zatem o jakim podnoszeniu pensji minimalnej debatujecie? Żeby podnieść ludziom pensje, trzeba zmniejszyć podatki. Podnoszenie pensji minimalnej w formie, o jakiej dyskutujecie (administracyjnej) będzie skutkowało zwiększeniem tych już wyśrubowanych obciążeń oraz zatrudnianiem ludzi na zasadzie działalności gospodarczej. Dudni się o wzroście zakładanych firm w PL, a to tylko wynik przymusu niewolniczych warunków zatrudnienia zwykłych roboli.
Dlaczego w Polsce tak mało się zarabia? Dlatego, że Polska jest państwem kolonialnym. Liczy się tylko tania siła robocza, Polacy to monterzy Europy, którzy sami nic nie produkują (tzn. dąży się do zerowego własnego wytwarzania niszcząc swój przemysł).

i tu jest klucz do sukcesu, a jak państwo działa pokazała sprawa z OFE, złodziejstwo w biały dzień,
I pytanie podstawowe gdzie jest naród ? Okradany naród ? Co robi ...... ?

Amadeusz
06-07-2014, 12:10
zbyszekD7000, to co napisałeś to nazywa się rozwarstwienie społeczeństwa. Jest za duża przestrzeń między bogatymi, a biednymi - to jest patologia. Polska jest takim śmiesznym krajem, gdzie cwaniaki żyją ciągle w socjalizmie (załatwiane pod stołem kontrakty z publicznej kasy), a obywatelom każe się odnajdywać w kapitalistycznym rynku konkurencji. Efekt jest jaki widzimy. Zgadzam się z tym co napisałeś.

zbyszekD7000
06-07-2014, 12:15
ot właśnie to

Jacol
06-07-2014, 13:06
Zbyszek ,widze że fajnie się siedzi przy kompie i pisze na lajcie o dzieleniu się. pracownik za swoją pracę otrzymuje wypłątę, to jest jego wynagrodzenie. I do tego jeszcze firma ma dzielić się swoim wypracowanym zyskiem ? To teraz konkretnie, całym, połową zysku netto czy 1/3 ? Rozumiem, że jak będzie potrzeba dużej inwestycji to wtedy pracownicy ohoczo wyciągną te oddane pieniądze ze swoich portfeli i zrobią zrzutkę na nowe maszyny za kilka milionów ? No bo jak się już dzielić to w sposób fair prawda ?

Strasznie dziwne podejście, wszystko nalezy się pracownikowi.
Właściciel firmy dlatego zarabia duzo pieniędzy, że jest właścicielem i potrafi rozkręcić biznes aby te pieniądze zarabiać. Jeżeli jesteś niezadowolony, to załóż firmę i się dziel. Wykup akcje spółki i dostaniesz dywidendę.

I jeszcze ten zakrzywiony obraz rzeczywistości - serioe, ja nie wiem gdzie Ty mieszkasz, ale nawet w takim Mordorze jak Wałbrzych, ludzie w firmach nie zarabiają minimalnych krajowych. A czytając ten wątek to odnoszę wrażenie, że w Polsce jest gorzej niż w Rosji - z jednej strony oligarchia, z drugiej biedne kobiety z warzywniaków na 1/2 etatu i nic pomiędzy nie ma.

Opowiadasz dyrdymały niestety, takie typowe dla pisaniny: najpierw na piszę ale się nawet nad tym nie zastanowię.

Amadeusz
06-07-2014, 13:25
pracownik za swoją pracę otrzymuje wypłątę, to jest jego wynagrodzenie. I do tego jeszcze firma ma dzielić się swoim wypracowanym zyskiem ?
Pensje są wypłacane z zysku firmy gdybyś nie wiedział.

Rozumiem, że jak będzie potrzeba dużej inwestycji to wtedy pracownicy ohoczo wyciągną te oddane pieniądze ze swoich portfeli i zrobią zrzutkę na nowe maszyny za kilka milionów ?
Nie siej propagandy. Jak ktoś planuje inwestycje, to je czyni. Pensje powinny być efektem pracy, a nie miarą przyszłych inwestycji kosztem jedynie tych zatrudnionych niewolników. Masz nadwyżkę to inwestujesz.

Jeżeli jesteś niezadowolony, to załóż firmę i się dziel. Wykup akcje spółki i dostaniesz dywidendę.
He he. Pstryknij palcami i stań się bogatym. Dowiedz się jaka jest struktura właścicielska w Polsce to Ci zmięknie rura.

A czytając ten wątek to odnoszę wrażenie, że w Polsce jest gorzej niż w Rosji
Bo jest gorzej.

docxxx
06-07-2014, 13:55
Jesteśmy tacy biedni, że co drugi ma w stopce D800 za 10kzl, a przeciez to nie jest towar pierwszej potrzeby. Ba, skoro tu wiekszosc jest pracownikiem, a nie pracodawca, to nie jest to nawet narzedzie pracy. Wiec jak to jest? Jest zle czy nie? Jesli tak, to jak Was stac na taki sprzet?!

Mi sie juz nie chce pisac płaczącym tutaj jako to ich szef jest palantem. Jesli tak, to kazdy niech zalozy wlasna firme i zbija kokosy. Jacol dobrze napisal: a jak szef bedzie chcial zainwestowac 1mln i nie trafi z inwestycja, to czy pracownicy ochoczo wezma na siebie straty, czy dalej beda krzyczec, ze im sie nalezy?

ps. Sprawa nie jest oczywiscie tak prosta jak nam sie wydaje, ale dajcie spokój juz z tym placzem. Jak mojemu koledze bylo zle w Polsce to wyjechal do Belgii. Tu zarabial 2,5k zl na reke, a tam 8kzl. Jak dotal pierwsza pensje w zlotowkach (legalnie, na konto), to az zadzwonil do firmy i zapytal, czy przypadkiem nie przelali mi za dwa miesiace.

docxxx
06-07-2014, 13:58
czy przypadkiem nie przelali MU za dwa miesiace.

nie mi ;)

Amadeusz
06-07-2014, 14:03
a jak szef bedzie chcial zainwestowac 1mln i nie trafi z inwestycja, to czy pracownicy ochoczo wezma na siebie straty, czy dalej beda krzyczec, ze im sie nalezy?
To straci milion i nie ma to żadnego związku z zatrudnionymi przed inwestycją pracownikami.

michasacuer
06-07-2014, 14:23
To straci milion i nie ma to żadnego związku z zatrudnionymi przed inwestycją pracownikami.



Odrobienie strat kosztuje, a te ponoszą pracownicy, niestety. Nie ma co gdybać, prywaciarz zatrudnia za tyle ile chce. Jak ktos sie godzi na daną płacę i mu pasuje to w czym problem? ;)

Jacol
06-07-2014, 14:34
Dzieki amadeusz, że mi uświadomiłeś, że wynagrodzenie przelewam z zysku, do tej pory myślałem że to niczyje pieniądze. Może dlatego, że pisałem do zbyszka całkowicie nie zrozumiałeś tego posta.

Ale tak jak docxxx zauważył, niektórzy strasznie biadolą nad losem polaków siedząc w skórzanym fotelu i zamiast kota głaskając swoje D800.

Amadeusz
06-07-2014, 14:41
Odrobienie strat kosztuje, a te ponoszą pracownicy, niestety.
Ci pracownicy przed inwestycją czy ci po inwestycji?

Nie ma co gdybać, prywaciarz zatrudnia za tyle ile chce. Jak ktos sie godzi na daną płacę i mu pasuje to w czym problem? ;)
To jest właśnie patologia państw kolonialnych - duże bezrobocie i zatrudnianie za miskę ryżu.

Jest proste rozwiązanie kwestii płac i podziału zysków. Ktoś ruszy szarą komórką?

Jarkod
06-07-2014, 14:49
Zbyszek ,widze że fajnie się siedzi przy kompie i pisze na lajcie o dzieleniu się. pracownik za swoją pracę otrzymuje wypłątę, to jest jego wynagrodzenie. I do tego jeszcze firma ma dzielić się swoim wypracowanym zyskiem ? To teraz konkretnie, całym, połową zysku netto czy 1/3 ? Rozumiem, że jak będzie potrzeba dużej inwestycji to wtedy pracownicy ohoczo wyciągną te oddane pieniądze ze swoich portfeli i zrobią zrzutkę na nowe maszyny za kilka milionów ? No bo jak się już dzielić to w sposób fair prawda ?


Wszystko można sprowadzić do absurdu. Dodatkowo trzeba wiedzieć, o czym się pisze.
Jest w Krakowie oddział międzynarodowej firmy. Bardzo dużej i znanej. Otóż ta firma rokrocznie na koniec roku dzieli się z pracownikami zyskiem. Wszyscy wiedzą, że w dobrym roku dostaną więcej, w gorszym - mniej. Pracownicy czują się docenieni, a i firmie jakoś nie brakuje na inwestycje. To naprawdę da się zrobić, trzeba tylko wyjść poza schemat myślenia "ja, mnie, moje" (chłop żywemu nie przepuści - co było widać w wątku o rolniku, który pogonił fotografa ze swojego pola) i zacząć kalkulować trochę inaczej: może teraz trochę mniej zyskam, ale długoterminowo mi się to opłaci. Żeby podać przykład: firmy niemieckie preferują niemieckich producentów, nawet kosztem wyższej ceny. Bardzo trudni jest się przebić polskim (i nie tylko) producentom na tamtejszym rynku. Niemcy wychodzą z założenia, że nawet jak teraz więcej zapłacą (w granicach rozsądku oczywiście), to dzięki temu utrzymają CAŁĄ gospodarkę na odpowiednim poziomie. Jedna firma zapłaci więcej innej, ta będzie miała pieniądze, żeby zapłacić swoim pracownikom i kupić coś u innej niemieckiej firmy, a ta z kolei zapłaci odpowiednio swoim pracownikom, którzy być może przyjdą kupić produkt pierwszej firmy. Bo na końcu łańcucha zawsze jest człowiek. Nawet jeśli droga od producenta do użytkownika jest długa i kręta. Żadna firma nie produkuje, czy nie świadczy usług tyko dla samej produkcji czy świadczenia. Tego nie rozumie bardzo duża część polskiej kadry zarządzającej/biznesmenów. Kiedy jeden Niemiec próbował to wytłumaczyć polskiemu dyrektorowi, ten z uporem powtarzał: ale co ja będę z tego miał, że zapłacę więcej. To jest nieekonomiczne.
Oczywiście żadna pojedyncza firma czy nawet ich grupa w Polsce nie jest w stanie tego zmienić. Niestety dzisiejsza kadra zarządzająca, to są ludzie kształceni na początku lat 90, kiedy takie krótkowzroczne podejście dominowało w ramach ideologi neoliberalnej i nie są w stanie teraz uwolnić się od takiego myślenia (inny przykład: udane negocjacje to takie, z których każda strona wychodzi niezadowolona. To gdzie tu miejsce na dłuższą współpracę? Byle orżnąć przeciwnika; albo ja, albo on, ale nie wspólnie).

zbyszekD7000
06-07-2014, 14:58
Tak jak pisałem wcześniej, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, gdybyście Panowie biznesmeni stali się wykorzystywanymi pracownikami to inaczej byście gadali.

A przykłady można mnożyć. Dlaczego jak paliwo skacze na giełdach i w górę i w dół to na stacjach tylko skacze w górę, pytanie retoryczne. Tak to działa, jak właściciel ma coś dać pracownikowi to ma węża w kieszeni.
A jak traktują pracownika Polaka menagerowie też Polacy w Angli, że nawet angole się dziwują że można tak gnoić pracownika, to sobie poczytajcie. Tak to się zmienia bardzo szybko punkt widzenia w zależności od punktu siedzenia

Onsajt
06-07-2014, 15:00
Wszystko można sprowadzić do absurdu. Dodatkowo trzeba wiedzieć, o czym się pisze.
Jest w Krakowie oddział międzynarodowej firmy. Bardzo dużej i znanej. Otóż ta firma rokrocznie na koniec roku dzieli się z pracownikami zyskiem. Wszyscy wiedzą, że w dobrym roku dostaną więcej, w gorszym - mniej. Pracownicy czują się docenieni, a i firmie jakoś nie brakuje na inwestycje. To naprawdę da się zrobić, trzeba tylko wyjść poza schemat myślenia "ja, mnie, moje" (chłop żywemu nie przepuści - co było widać w wątku o rolniku, który pogonił fotografa ze swojego pola) i zacząć kalkulować trochę inaczej: może teraz trochę mniej zyskam, ale długoterminowo mi się to opłaci. Żeby podać przykład: firmy niemieckie preferują niemieckich producentów, nawet kosztem wyższej ceny. Bardzo trudni jest się przebić polskim (i nie tylko) producentom na tamtejszym rynku. Niemcy wychodzą z założenia, że nawet jak teraz więcej zapłacą (w granicach rozsądku oczywiście), to dzięki temu utrzymają CAŁĄ gospodarkę na odpowiednim poziomie. Jedna firma zapłaci więcej innej, ta będzie miała pieniądze, żeby zapłacić swoim pracownikom i kupić coś u innej niemieckiej firmy, a ta z kolei zapłaci odpowiednio swoim pracownikom, którzy być może przyjdą kupić produkt pierwszej firmy. Bo na końcu łańcucha zawsze jest człowiek. Nawet jeśli droga od producenta do użytkownika jest długa i kręta. Żadna firma nie produkuje, czy nie świadczy usług tyko dla samej produkcji czy świadczenia. Tego nie rozumie bardzo duża część polskiej kadry zarządzającej/biznesmenów. Kiedy jeden Niemiec próbował to wytłumaczyć polskiemu dyrektorowi, ten z uporem powtarzał: ale co ja będę z tego miał, że zapłacę więcej. To jest nieekonomiczne.
Oczywiście żadna pojedyncza firma czy nawet ich grupa w Polsce nie jest w stanie tego zmienić. Niestety dzisiejsza kadra zarządzająca, to są ludzie kształceni na początku lat 90, kiedy takie krótkowzroczne podejście dominowało w ramach ideologi neoliberalnej i nie są w stanie teraz uwolnić się od takiego myślenia (inny przykład: udane negocjacje to takie, z których każda strona wychodzi niezadowolona. To gdzie tu miejsce na dłuższą współpracę? Byle orżnąć przeciwnika; albo ja, albo on, ale nie wspólnie).

Zgadza się.
To co napisałeś niepojęte jest dla elity polskiego biznesu (uogólniam w tej chwili)
Sam pracuje w Polsce, ale nie dla Polaków (staram się unikać polskiego prywatnego pracodawcy jeśli to możliwe) i tu przykład:
Prowadziłem jakiś tam projekt, który skończył się pozytywnie, wiadomo normalnie dostaję jakąś pensję, ale tu dodatkowo zadowolony szef, nawet bez uprzedzenia mnie, przelał konkretną premię.
Wcześniej nawet nie było gadki, że jak się uda to on coś odpali, po prostu dał bo uważał, że zasłużyłem.
Zresztą on sam uważa, że pracuje się, żeby z tego były pieniądze i on lubi jak jego pracownicy są zadowoleni bo wtedy dobrze pracują.
Pod koniec roku też tam coś przelewa "od siebie" bez zapowiedzi.

Jacol
06-07-2014, 15:00
Jedne firmy się dzielą, inne się nie dzielą. Jedne dają dywidendę, a inne dają kwartalne premie uznaniowe pracownikom. I to wszystko pochodzi z zysku.

Ja się czepiam ślepej ideii dzielenia się "bo tak i już".
Nie znam firm, które nie dawałyby pracownikom bonusów w ten czy inny sposób. Absurd zaczyna się wtedy, kiedy zagląda się do kieszeni właścicieli i decyduje się na co ich pieniądze mają być wydawane. Zarabiam duże kwoty, dyrektorowi płacę 20k miesięcznie, ma nowe służbowe A6, premie, dodatki i paliwo bez limitu i jak nie jest zadowolony to niech idzie do innej firmy. W Boeingu na pewno więcej zarobi niż u mnie bo ja mu już więcej nie dam. I ludzie zmieniają prace na lepiej płatne i jest to normalne.

Irytujące jest zaglądanie do portfela, bo ja zakłądając firmę i zarabiając pieniądze chce kupić sobie tego Astona bez wyrzutów sumienia, że dyrektor, lub Pani Kasia z sekretariatu zarabia za mało. Ja osobiście nie wiem gdzie jest granica uczciwości, wtedy gdy sekretarka zarabia 400 netto czy dopiero jak dostanie 8000 netto to mogę iść spać spokojnie i spełniać swoje marzenia ? Nie wiem.

Najprościej uogólnic i pisać o elicie - tia. Ja zacząłem pracę jeszcze będąc w szkole, dorabiająć w róznych miejscach. Zamiast na studia poszedłem na pełny etat, zaczynając od jakiegoś nędznego stażu za 460 zł z pośredniaka. Dzięki temu teraz jestem kilkanaście plansz dalej i wyżej i wiem jak się żyje jak nie starcza, i wiem jak się żyje jak pieniędzy jest za dużo. Jak się życie odmieni, to pójde kłaśc kostkę brukową zamiast się użalać nad własnym losem. Ale nie piszcie bzdur o jakiś biznesmenach.

Amadeusz
06-07-2014, 15:03
Jarkod, neoliberalne karły umysłowe w PL do obłędu będą twierdzić, że kapitał nie ma narodowości hahaha

zbyszekD7000
06-07-2014, 15:23
Jedne firmy się dzielą, inne się nie dzielą. Jedne dają dywidendę, a inne dają kwartalne premie uznaniowe pracownikom. I to wszystko pochodzi z zysku.

Ja się czepiam ślepej ideii dzielenia się "bo tak i już".
Nie znam firm, które nie dawałyby pracownikom bonusów w ten czy inny sposób. Absurd zaczyna się wtedy, kiedy zagląda się do kieszeni właścicieli i decyduje się na co ich pieniądze mają być wydawane. Zarabiam duże kwoty, dyrektorowi płacę 20k miesięcznie, ma nowe służbowe A6, premie, dodatki i paliwo bez limitu i jak nie jest zadowolony to niech idzie do innej firmy. W Boeingu na pewno więcej zarobi niż u mnie bo ja mu już więcej nie dam. I ludzie zmieniają prace na lepiej płatne i jest to normalne.

Irytujące jest zaglądanie do portfela, bo ja zakłądając firmę i zarabiając pieniądze chce kupić sobie tego Astona bez wyrzutów sumienia, że dyrektor, lub Pani Kasia z sekretariatu zarabia za mało. Ja osobiście nie wiem gdzie jest granica uczciwości, wtedy gdy sekretarka zarabia 400 netto czy dopiero jak dostanie 8000 netto to mogę iść spać spokojnie i spełniać swoje marzenia ? Nie wiem.

Najprościej uogólnic i pisać o elicie - tia. Ja zacząłem pracę jeszcze będąc w szkole, dorabiająć w róznych miejscach. Zamiast na studia poszedłem na pełny etat, zaczynając od jakiegoś nędznego stażu za 460 zł z pośredniaka. Dzięki temu teraz jestem kilkanaście plansz dalej i wyżej i wiem jak się żyje jak nie starcza, i wiem jak się żyje jak pieniędzy jest za dużo. Jak się życie odmieni, to pójde kłaśc kostkę brukową zamiast się użalać nad własnym losem. Ale nie piszcie bzdur o jakiś biznesmenach.


Widzisz, tylko musisz zrozumieć że nie wszyscy mają takie podejście jak ty, skądś to jękolenie się bierze, a bierze się stąd że w większości przypadków jest wykorzystywanie i nieludzkie podejście nawet do rodaka.

Jacol
06-07-2014, 15:26
No ale znowu nie popadajmy w skrajność i nie krzyczmy "więcej wszystkim" i że "każdemu się należy" bo to jest utopia.

zbyszekD7000
06-07-2014, 15:31
Nie chodzi o to żeby krzyczeć więcej i więcej ale chodzi o to żeby właściciel nie jękolił że nie ma na pensje dla pracowników a jednocześnie kupował sobie najnowszą bm'kę ( to taki skrót myślowy) mam nadzieję że zrozumiesz o co chodzi

Koledzy wyżej dali piękne przykłady że jednak się da i że jednak idzie to pogodzić, a wtedy wszyscy są zadowoleni :-) a firmy się pięknie rozwijają.

Kurtz
06-07-2014, 15:46
Biorąc pod uwagę, że mamy chorą sytuację na rynku, gdzie rząd wykorzystuje swoje możliwości do działań na szkodę gospodarki, a nie tak jak powinien, na jej korzyść, jak również to, że mamy za fasadą biznesu wielkie układy, które jednych potrafią udupić innych wypromować i nie zapominając o tym, że sytuacja gospodarki jest kiepska, ciężko mówić o modelowych i teoretycznych schematach nie odnoszących się do takiej rzeczywistości
Kapitał ma narodowość, a usługi nie dadzą pkb, jeżeli nie będzie komu tych usług świadczyć lokalnie. Jeżeli obrót pieniądza w kraju będzie mały, a większość wypracowanego zysku będzie eksportowana za granicę, żadne płace minimalne czy inne mechanizmy kontroli nie pomogą pracownikom ani pracodawcom. Jeżeli sytuacja na rynku będzie dobra, rozwojowa, będziemy mieli inwestycje sensowny wzrost pkb, zmniejszanie długu publicznego, etc, etc to i sytuacja pracodawców i pracowników będzie zupełnie inna, a rzeczona praca minimalna może nie być praktycznie żadnym problemem...
Tylko trzeba rozmawiać o tym, jak nasi rządzący udupiają gospodarkę, a nie o szczegółach które stają się problemem ze względu na sytuację gospodarki. Płaca minimalna to tylko jedna z kwestii rzekłbym, nie najważniejsza, z szerszej perspektywy patrząc.

Jacol
06-07-2014, 15:58
Nie chodzi o to żeby krzyczeć więcej i więcej ale chodzi o to żeby właściciel nie jękolił że nie ma na pensje dla pracowników a jednocześnie kupował sobie najnowszą bm'kę ( to taki skrót myślowy) mam nadzieję że zrozumiesz o co chodzi

Koledzy wyżej dali piękne przykłady że jednak się da i że jednak idzie to pogodzić, a wtedy wszyscy są zadowoleni :-) a firmy się pięknie rozwijają.

Tylko, że żyjemy w kraju, w którym masa spraw opiera się na krzywdzie i poczuciu winy. Zakładasz firmę na krzywdzie, nagle jesteś kapitalista wyzyskiwacz. Pracownicy idą do pracy na krzywdzie, bo nie po to kończył studia z geografii aby teraz za 2k robić w reserved.
To nie jest koncert życzeń, pracownicy dostaną premię, ale nigdy nie będą właścicielami jeżeli sami nie będą tego chcieli i nie założą firmy. I właściciel kupi sobie bmw i nie widze powodu, dlaczego poza premiami miałby komuś dawać więcej. To jest praca, a nie fundacja.

Ludzie są tacy, że iile by im nie dano forsy, to ta beemka w większośći wypadków dalej będzie kłuła w oczy. I oczywiście będzie kupiona na krzywdzie, no bo inni nie mają co do garnka włożyć, ojej.

sasz87
06-07-2014, 16:14
Małe kilkuosobowe "firmy" np. usługowe, budowlane jest to największy syf dla pracowników jaki może ich spotkać. Tyle się mówi, jak to "cenieni" są fachowcy na rynku pracy, że zaczyna brakować osób pracujących fizycznie, za dużo magistrów itd. Umowy śmieciowe, (jeżeli w ogóle jakąkolwiek dostają) szara strefa jest ogromna w tej branży. Umowy o pracę sporadycznie, ale jeżeli już to oczywiscie kłopoty z urlopami, i innych warunków wynikajacych z umowy. Kwota na papierze oczywiście najniższa krajowa + "reszta" czyli pieniadze, które pracownik zarobił w ramach przepracowanych godzin. Oczywiscie wyjdzie pensja powiedzmy ok. 2500 - 3000 niekiedy i sporo więcej. Nie mówię tutaj o ludziach którzy to powinni wykazywać sie siłą i przenosić materiały z punktu A do punktu B i drobnych pomocnikach, ale o gronie "cenionych" zawodów tj. elektryk, hydraulik, murarz, cieśla, glazurnik, mechanik itp. którzy nie pracuja na własnej działaności, Dla właścicieli takich firm liczy sie maksymalny zysk, jaki mozna wycisnąć z pracownika przy jak najmniejszym nakładzie finansowym na niego. Oczywiscie można mówić " to czemu Pan nie założy własnej firmy" , ale to nie jest taki proste. Niestety u nas jest takie podejście, że i tak przyjdzie zaraz nastepny, więc nie ma co dbać o dobro pracownika, tylko żeby się samemu nachapać . Żale typu ile to zusu i innych opłat, podatków wszystko kosztuje, są na porządku dziennym, ale ciekawe skąd kasa na nowy dom, samochód wakacje 2 razy do roku itp. ?


Nie chodzi o to żeby krzyczeć więcej i więcej ale chodzi o to żeby właściciel nie jękolił że nie ma na pensje dla pracowników a jednocześnie kupował sobie najnowszą bm'kę ( to taki skrót myślowy) mam nadzieję że zrozumiesz o co chodzi
dokładnie, kolega dobrze pisze.

Kurtz
06-07-2014, 16:15
Jacol, zbyszekD7000 ale wy mówicie o zwykłej ludzkiej przyzwoitości i mechanizmie konkurencji. W normalnej sytuacji, a tym bardziej w modelowym wolnym rynku, płaca regulowana jest zapotrzebowaniem na dane umiejętności ( tak, to jest duże uproszczenie ). Jeżeli mamy duże zapotrzebowanie na informatyków, to informatycy dobrze zarabiają. Jak mamy duże zapotrzebowanie na kasjerki, bo w sumie, to "wykształciuchy" pracują jako informatycy w dużych firmach i nie ma kto na kasie stanąć, to i kasjerka zarobi więcej.
Jak na rynku jest mało pracy, a ludzi chcących pracować, nawet na kasie w supermarkecie dużo, to niestety ale zarabiać dużo nie będą. I to nie jest wina złego kapitalisty budującego majątek na krzywdzie wyzyskiwanego narodu ( co samo w sobie brzmi idiotycznie ), ale sytuacji rynkowej. Starajcie się oddalić trochę perspektywę.

Normalnym zachowaniem jest premiowanie dobrych pracowników, czy dodatkowe wynagradzanie na podstawie zysków firmy. Firmy tak robią zarówno ze względu na pewną uczciwość, która została już bardziej pod postacią zwyczaju i kultury korporacyjnej, ale i dla tego, żeby pracowników zatrzymać. całkowicie normalna rzecz.


Ludzie są tacy, że iile by im nie dano forsy, to ta beemka w większośći wypadków dalej będzie kłuła w oczy.
Są tacy, ale są też inni. To po prostu źle brzmi. Ogromna liczba osób w tym kraju żyje w stanie skrajnej biedy, ogromna ilość osób zarabia ledwo wystarczające na godne życie. Utrzymanie rodziny za 3000PLN nie pozwala zaoszczędzić, nie pozwala zainwestować, nie pozwala nawet żyć w godnych warunkach.

Popatrzmy nawet na dane z 2012 roku i na rozkład pensji. Pamiętając o szarej strefie i tym, że nie ma tutaj przedstawionego wykresu przedstawiającego procentowe rozkłady typów umów, oraz składek ZUS, etc.

http://gospodarcza.blogspot.com/2013/04/struktura-wynagrodzen-w-polsce-w-2012.html

Albo bezpośrednio z GUS [ http://old.stat.gov.pl/gus/5840_7257_PLK_HTML.htm ]

W październiku 2012 roku miesięczne wynagrodzenie brutto w wysokości 30 tys. zł i więcej zarabiało niewiele ponad 0,20% zatrudnionych, od 20 tys. zł - 0,60%, od 10 tys. zł -3,47%, od 5 tys. zł - 19,44%


Pracownicy otrzymujący miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto mniejsze lub równe przeciętnemu wynagrodzeniu miesięcznemu dla gospodarki narodowej (tzn. < 3895,72 zł) stanowili 66,1% ogółu pracowników.

Mówiąc szczerze, to wcale nie są świetne zarobki. Nawet pomijając już sposób zbierania i przygotowania tych danych...

Gadryiel
06-07-2014, 20:39
Ciekawy temat. Nie wiem czy wypada mi się tutaj wypowiadać, bo nie zarabiam w zł w Polsce, jednak widzę taką samą zależność i problemy.

Otóż to ile zarabiamy, zależy tylko od nas samych jak i od intelektu jakim geny czy siła wyższa nas obdarzyła ;)
Do niedawna pracowałem w jednej z firm w Anglii. Dla większości pracowników zarobki ocierały się o płacę minimalną.
Większość narzekała... że mało zarabiają, że godziny nie te, że szef kupił sobie nowe audi R8, że znowu kupił sobie jakieś auto do wyścigów (jego hobby), że ma dużo kasy i nie daje podwyżek.

Głównie narzekały te osoby, które robiły najmniej odpowiedzialna pracę lub pracowały najdłużej w firmie.

Jednak czy to była wina właściciela, że pracownicy pracowali dla niego za płacę minimalną?

Ja sam w tamtej firmie zacząłem od pracy minimalnej. Z czasem nauczyłem się pracować na każdym stanowisku, poszedłem wtedy po podwyżkę i ją dostałem. Następnie nauczyłem się programować CNC które mieli jak i zostałem brygadzistą. Znowu poszedłem po podwyżkę i tym razem dostałem tylko obietnice. W efekcie w końcu zmieniłem pracę i jestem z tego zadowolony. Zyskałem coś wartościowego co mogłem sobie wpisać w CV i dostać pracę za pieniądze adekwatne do moich umiejętności. Jednak gdybym siedział i narzekał tak jak reszta w poprzedniej firmie, to nadal byłbym w tym samym miejscu co i oni.

Rozumiem, że niektórzy są wyzyskiwani w pracy, dostają wynagrodzenie nieadekwatne do swoich umiejętności. Jednak życie nie jest sprawiedliwe i nigdy nie było. Nie jest to wina rządu, właściciela firmy czy Zenka za płotu na naszej determinacji i umiejętności walczenia o swoje.
Są ludzie którzy naciągają pracodawców, opierdzielają się i oszukują kiedy tylko mogą jak i pracodawcy wyzyskujący pracowników i nic tego nie zmieni, chyba że zmienimy mentalność całych narodów.

I jedno jest pewne, to czy mój szef kupił sobie nowe auto za swoje pieniądze, to ani mnie ziębi ani grzeje.

zbyszekD7000
06-07-2014, 20:59
Widzisz tylko jest różnica, w cywilizowanym świecie jak pójdziesz po podwyżkę a jeszcze ci się ona należy (sorki, jest uzasadniona) to dostaniesz bo szef ceni takiego pracownika, a spróbuj u nas pójść to usłyszysz że on ma 10 na twoje miejsce więc spadaj. To jest ta drobna subtelna różnica w kulturze i w docenianiu wkładu pracownika w rozwój firmy ;-)
I nie ma to wiele wspólnego z tym ile zaliczysz szkoleń i zdobędziesz kwalifikacji. To może jedynie pozwolić utrzymać ci się co najwyżej w tej robocie. Jasne, zawsze można zmienić robotę, jednak to nie zmieni mentalności pracodawców o czym tu piszemy.

Jacol
06-07-2014, 21:05
Tak tak, tak jest oczywiście tylko u nas w kraju, nikt nigdy nie daje podwyżek, a na zachodzie nie ma wyzysku.
Nie znam ani jednej osoby, która nie dostaje regularnie premii lub mniejszych lub większych podwyżek a pracują we Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi, Wałbrzychu i gdzieś na wygwizdowie koło Rzeszowa.

Niemcy dają podwyższki w swoich fabrykach nawet jak są uzasadnione, haha polecam wyjechać tam i się przekonać czy na zachodzie mniej liczy się pieniądze.

zbyszekD7000
06-07-2014, 21:10
Oczywiście że nie wszędzie tak jest tam też są patologie ale nie na taką skalę. Nieco odwrotne proporcje. Najgorsze jest to że często to Polak gnębi Polska pracując na zachodzie, o czym nie raz się dowiadujemy ;-)

Boryszuk
06-07-2014, 21:12
Oczywiście że nie wszędzie tak jest tam też są patologie ale nie na taką skalę. Nieco odwrotne proporcje. Najgorsze jest to że często to Polak gnębi Polska pracując na zachodzie, o czym nie raz się dowiadujemy ;-)

Często Polak za granicą myśli, że jak Polak brygadzista to on nie musi wała robić. Każdy kij ma dwa końce (a proca nawet trzy!) więc może nie generalizujmy,

Jacol
06-07-2014, 21:16
Najbardziej są gnebieni ci, którzy jadą na zachód udawać pracować i liczą na typowy lokalny polski patriotyzm i solidarnosc aby razem móc orżnąć pracodawce na obijaniu się.

Onsajt
06-07-2014, 21:18
Jeśli chodzi o "zagranicę" to jest podstawowa zasada:
unika się rodaków, a jak nie da rady to stosuje się zasadę ograniczonego zaufania.

docxxx
06-07-2014, 22:14
Tu jest pies pogrzebany:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2014/07/f660cea25e76abc5885bd583406a2e9f_original.jpg?1404 639399)

Kurtz
06-07-2014, 22:33
Nie znam ani jednej osoby, która nie dostaje regularnie premii lub mniejszych lub większych podwyżek a pracują we Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi, Wałbrzychu i gdzieś na wygwizdowie koło Rzeszowa.
Bo w takich kręgach się obracasz. A widzisz, ja znam. Znam masę młodych ludzi którzy są "wyzyskiwani" w małych firmach, na śmieciowych umowach, zarabiając sporo mniej niż powinni. A na ich miejsce ciągle są chętni. Znam przykłady z branży informatycznej. Znam oczywiście ludzi którzy poszli do korpo, wyjechali do stanów czy anglii do google, albo citi, ale to mniejszość. Większość zarabia znacznie mniej niż powinna, biorąc pod uwagę co robią. A łapią się roboty, bo nie jest wcale o nią łatwo po studiach informatycznych, nie będąc najlepszym i nie mając znajomości. Te osoby nie dostają sensownych "premii" ani nawet "podwyżek". W końcu zmieniają pracę, idą w górę, ale taka praca jest faktem. Nie każdy dostanie się do korpo, albo po prostu do dużej firmy z odpowiednią kulturą.
Zaprzeczanie istnieniu którejkolwiek z opcji to zakłamywanie świata.

Onsajt
06-07-2014, 22:43
Bo w takich kręgach się obracasz. A widzisz, ja znam. Znam masę młodych ludzi którzy są "wyzyskiwani" w małych firmach, na śmieciowych umowach, zarabiając sporo mniej niż powinni. A na ich miejsce ciągle są chętni. Znam przykłady z branży informatycznej. Znam oczywiście ludzi którzy poszli do korpo, wyjechali do stanów czy anglii do google, albo citi, ale to mniejszość. Większość zarabia znacznie mniej niż powinna, biorąc pod uwagę co robią. A łapią się roboty, bo nie jest wcale o nią łatwo po studiach informatycznych, nie będąc najlepszym i nie mając znajomości. Te osoby nie dostają sensownych "premii" ani nawet "podwyżek". W końcu zmieniają pracę, idą w górę, ale taka praca jest faktem. Nie każdy dostanie się do korpo, albo po prostu do dużej firmy z odpowiednią kulturą.
Zaprzeczanie istnieniu którejkolwiek z opcji to zakłamywanie świata.

Dziwne... zazwyczaj Ci po informatyce piszą/mówią, że poniżej 10 koła na rękę nie pracują z kilkuletnim doświadczeniem.
A ci nowi w branży 4-5 na rękę A osobiście uważam, że praca w korpo to zwykłe gówno -oczywiście według mnie, ciężko spotkać bardziej odmóżdżonych i schamiałych ludzi po jakimś czasie pracy tam.

Kurtz
06-07-2014, 23:11
Może po prostu takich po informatyce ludzi znasz? Ja też takich znam, ale po pierwsze, praktycznie tylko po studiach magisterskich, po drugie, wcale nie jest ich aż tak dużo. Większość z tych na prawdę dobrych wyjeżdża, część dostaje dobre prace, część nie dostaje, bo się nie wybili, bo nie mieli znajomości, a do korpo się nie dostali, bo są informatykami i nie potrafią odpowiadać na pytania o krótką historyjkę ich ulubionego koloru, oraz mają zbyt nudne i przyziemne hobby, żeby przebić się przez durny HR ( za to znają świetnie 1-2 języki programowania, ale o to, HR nie zapytał... ). Z życia wzięte, aczkolwiek nie chodziło o kolor - w każdym razie, tego typu bzdura.

Ja również nie chcę pracować w korpo, a w ludziach którzy do korpo się "zaciągneli" widzę zmiany które mnie osobiście przerażają. Całe szczęście, są jeszcze sieciowcy we flanelowych koszulach, z długimi przetłuszczającymi się włosami, pracujący w "ciemnych jaskiniach" i mówiący po klingońsku lepiej niż po polsku... Ale to gatunek na wyginięciu.

velaskez
06-07-2014, 23:20
Bo w takich kręgach się obracasz. A widzisz, ja znam. Znam masę młodych ludzi którzy są "wyzyskiwani" w małych firmach, na śmieciowych umowach, zarabiając sporo mniej niż powinni.

A to oni oczu nie mają, że się tak dają, czy są tak słabi, że gdzie indziej ich nie nikt nie chce? Bo jak dla mnie to albo można płakać nad swoim losem, albo zakasać rękawy, zastanowić się co się robi źle i to poprawić.


Może po prostu takich po informatyce ludzi znasz? Ja też takich znam, ale po pierwsze, tylko studia inżynierskie, po drugie, wcale nie jest ich aż tak dużo. Jednak większość z tych na prawdę dobrych wyjeżdża.

Ci naprawdę dobrzy są wyłapywani po studiach i jadą tam gdzie jest praca.

Kurtz
06-07-2014, 23:43
A to oni oczu nie mają, że się tak dają, czy są tak słabi, że gdzie indziej ich nie nikt nie chce? Bo jak dla mnie to albo można płakać nad swoim losem, albo zakasać rękawy, zastanowić się co się robi źle i to poprawić.
A wiesz ilu ich jest? Ilu php coderów, grafików, programistów tak pracuje? Oraz ilu jest na ich miejsce? W Polsce zapotrzebowanie na dobrych informatyków wcale nie jest takie duże - bo komu mieliby świadczyć usługi? Małym firmom, które każdy grosz oszczędzają? Nie podam przykładów, ani żadnych konkretów, ale znaczna większość mniejszych placówek medycznych ( klinik, przychodni ), większość małych firm, a nawet średnich ( w 100% potwierdzają to moje doświadczenia), wydaje na IT znacznie mniej niż trzeba, a jak mają możliwość, zapłacić 10[j] za jakąś robotę, wykonaną przez specjalistę z doświadczeniem i wiedzą, to wolą zapłacić 2[j] komuś innemu, kto wiadomo, że zrobi to gorzej, mniej bezpiecznie, etc. Nie inwestują w sprzęt, kupują najtańsze rozwiązania, byle by "jakoś było". Na propozycje zrobienia porządnie sieci i usługi, odpowiadają, że mają tam takiego znajomego , który jest "informatykiem" i on im zrobi sieć za grosze, a my chcemy ich wykorzystać i dla tego proponujemy usługę kilkanaście razy droższą. Takich sieci, serwerów, konfiguracji jest masa. A później rozmawiamy z zarządem kliniki i wszyscy są bardzo zdziwieni, kiedy poruszamy temat całkowitego braku backupów, albo wspominamy, że przez pad dysku, właśnie stracili dane pacjentów z ostatniego roku. W tych nielicznych przypadkach, może coś drgnie.
Co ciekawe, w znacznej większości przypadków z którymi się zetknąłem, problemem była głownie kasa - po prostu przychodni nie było stać na dobrą usługę informatyczną. A skoro, odbiorców usług, naszych rodzimych, nie stać na nie, to znaczy, że nie kupią ich wcale, albo kupią gorszy "odpowiednik", więc zapłacą mniej "informatykowi".
Mam nieprzyjemność stykać się z tym zbyt często.

Poważne IT i poważne płace są w dużych firmach, praktycznie zawsze zagranicznych. A ile tych informatyków mogą potrzebować?
Z resztą, w Polsce duża firma, nazwijmy ją C, robi zespół informatyków którzy będą się zajmować serwerami w L. Płaci im dużo, jak na nasze warunki, bo koło 5k+ na rękę na start ( 4+ rok studiów ). Niby wszystko fajnie. Tylko, że Ci młodzi ludzie po studiach, właśnie wygryźli informatyków z L oraz A, którzy zarabiali łącznie circa 10x więcej. Mieli duże doświadczenie, byli dobrymi informatykami, ale młodzi Polacy będą sporo tańsi. C jest instytucją finansową a L nie jest w Polsce. Wbrew pozorom, nie jest to jednak bardzo częste zjawisko.


Ci naprawdę dobrzy są wyłapywani po studiach i jadą tam gdzie jest praca.
Wyłapywani są już na studiach i dostają warunki które dla większości są spełnieniem marzeń. Niestety, świadczy to o ogromnej słabości Polskiej gospodarki oraz o tym, że eksportujemy wyuczonych za polskie pieniądze fachowców, którzy później budują przychód innego kraju. Akurat, fakt, że tak łatwo googlowi, IBMowi, Cadence, czy innemu oraclowi wyciągnąć ludzi z Polski powinien być co najmniej alarmujący i powinien zmuszać do refleksji nad naszym krajem, a nie byc powodem do dumy, że nas tak wszędzie chcą, bo tym, co zostaną, jest przez to tylko i wyłącznie coraz gorzej.

RobertMiernik
06-07-2014, 23:52
Używaj więcej jednoliterowych skrótów to się będzie lepiej czytało...

Niestety prawda jest tylko jedna i obiektywna - kto nie umie zawalczyć o swoje dostanie tylko 'co łaska', to że 'co łaska' jest wyższe w krajach, które nie miały komunistycznej historii to całkiem inna sprawa i u nas za 20 lat będzie porównywalne do ich aktualnych poziomów, których zazdrościcie...

sailor
06-07-2014, 23:53
dla mnie jak ktoś zakłada firmę w danym kraju, powinien zdawać sobie sprawę z tego jakim pracodawcą powinien być, a jak chcę zrobić z kogoś frajerów żeby się samemu dorobić to świadczy o tym że sam jako pracodawca się nie nadaję i ma słaby pomysł na biznes !

jeszcze nie tak nie dawno mozna bylo znalezc twoja reklame w internecie slubu za 300pln i komunii za 200. przeczytaj swoje wypowiedzi pod tym katem i sobie sam odpowiedz

docxxx
07-07-2014, 00:00
Koledzy, uważam że powoli spłycacie temat i robicie osobiste wycieczki.
Nie piszmy tu o konkretnym zawodzie czy "a bo ja widzialem/a moj znajomy". To już szczególy i doswiadczenia, ktore kazdy ma swoje. Znam i tak co maja Audio R8 Spider i takich, co na autobus nie maja.

sailor
07-07-2014, 00:09
praca w korpo to zwykłe gówno -oczywiście według mnie, ciężko spotkać bardziej odmóżdżonych i schamiałych ludzi po jakimś czasie pracy tam.
korpo korpo nierowne. sa korporacje szanujace pracownika a sa takie ktore go zgnoja jak tylko sie da. co najciekawsze - ta druga opcja jest najczestsza z rodzimym kierownictwem.

odnosnie zas tutulowego watku to przeliczanie godzinowki jest idiotyczne. jesli juz ktos chce robic jakies porownania to niech przelicza sile nabywcza tej godiznowki w danym kraju a nie jej wartosc.
temat jest wyjatkowo upolityczniony i ciezko sie w nim wypowiedziec bez siegania po argumenty dotyczace posuniec naszych wspanialych (p)oslow

Jak rzadko zgodze sie z Amadeuszem - podwyzszanie placy minimalnej to najprostszy i jeden z najbardziej chamskich sposobow na latanie budzetu.
jedynymi rozsadnymi rozwaizaniami (niestety dlugoterminowymi o czym nikt nie mysli) sa:
- obnizenie podatkow
- uproszczenie procedury podatkowej (likwidacja vat, jeden staly podatek obrotowy, podatek liniowy od zarobkow) czyli proste jasne zasady ktore pojmie dziecko w gimanzjum (no dobra .. moze nie w aktualnym gimnazjum)
- uproszczenie prowadzenia dzialanosci gospodarczej
- preferencyjne warunki dla rodzimego przemyslu
- zniesienie ulg dla inwestyczji z zewnatrz
o tym ze przy okazji mozna by zwolnic 50% urzednikow, zniesc uprzywilejowane grupy oraaz uproscic zus i zlikwidowac krus. Ale do tego potrzeba myslacych ludzi u wladzy. myslacych nie o wlsnym stolku tylko o tym co dzieje sie w panstwie

Kurtz
07-07-2014, 00:41
u nas za 20 lat będzie porównywalne do ich aktualnych poziomów, których zazdrościcie...
A to już jest opinia bardzo dyskusyjna. Możliwe, że nawet za 20 lat nie będziemy mieć takiego poziomu jak oni teraz.


jedynymi rozsadnymi rozwaizaniami (niestety dlugoterminowymi o czym nikt nie mysli) sa:
- obnizenie podatkow
O przepraszam! Premier T (z dedykacją dla RobertMiernik ;)) obiecał, że podwyższać podatków nie będzie! Więc się myśli. A to, że kłamał to inna rzecz.


czyli proste jasne zasady ktore pojmie dziecko w gimanzjum (no dobra .. moze nie w aktualnym gimnazjum)
"Procenty? W sensie chodzi o alkohol?"

sailor, to wszystko co napisałeś, to oczywiście dość istotne rzeczy, ale w tej chwili wcale nie najważniejsze. Co więcej, uważam, że ich zmiana nic nie da na dłuższa metę. W kraju, gdzie nie masz niezawisłego sądownictwa, gdzie sądy są upolitycznione, służby tak samo, nie masz de facto żadnego prawa, poza prawem silniejszego, którym jest władza. Jednocześnie, to państwo sprzedaje kluczowe spółki przynoszące zyski, pozwalając zaniżać ich wartość (PKP Cargo, ciech, sprawa azotów, sektora energetycznego). W kraju w którym rząd i establishment działa na jego szkodę, nawet najlepsze rozwiązania gospodarcze nic nie dadzą. Założysz swoją wspaniałą firmę, ale będziesz miał konkurencję, która albo jest z odpowiedniego układu, albo się w taki układ wkupi - wejdzie Ci skarbówka, albo nałożą Ci na drogę dojazdową do firmy ograniczenie wagowe (a Ty przypadkiem akurat masz po kilka ciężarówek dziennie, które przywożą towar). Wprowadzą jakieś prawo, które Cię udupi (jak jesteś odpowiednio duży), czy dziesiątki innych sposobów. Na ostatnio przedstawianych nagraniach od kelnerów mamy przecież świetnie pokazane, jak można kogoś "bardziej okraść".

sailor
07-07-2014, 00:50
W kraju w którym rząd i establishment działa na jego szkodę, nawet najlepsze rozwiązania gospodarcze nic nie dadzą.

coz .. stwierdzenie dziadka Pilsudskiego ze "Polska to piekny kraj tylko ludzie k.rwy" jest wciaz aktualne, a rzeklbym nawet ze znacznie bardziej zyciowe, biorac pod uwage ze takie pojecia jak honor czy odpowiedzialnosc zniknely ze slownictwa wladzy poza czasem wyborow.
niestety to co napisales jest prawda ale zmienic to moga jedynie ludzie. problem w tym ze ci ktorzy zostali nie bardzo chca zmieniac lub zostali odpowiednio wykastrowani z myslenia, a ci ktorzy mogli zmieniac juz wyjechali albo do wyjazdu sie szykuja.

Kurtz
07-07-2014, 01:13
a ci ktorzy mogli zmieniac juz wyjechali albo do wyjazdu sie szykuja.
Jak wyjechali, wciąż mogą głosować, a przecież właśnie przez głosowanie mamy wpływ na rządzących. Teraz coraz ciężej jest nie wyjeżdżać, biorąc pod uwagę czego chcą uczyć nasze dzieci ( edukacja seksualna ), jak zmuszają rodziców do wysyłania 6 latków do szkół, etc, etc. Coraz bardziej odbierają nam wolność, na każdym kroku. Gdzieś musi być granica.

freefly
07-07-2014, 01:40
A to już jest opinia bardzo dyskusyjna. Możliwe, że nawet za 20 lat nie będziemy mieć takiego poziomu jak oni teraz.

Oni (Niemcy) mieli taki poziom jak my teraz 50 lat temu.

cytat:
"Polska nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Polska powinna naśladować rozwiązania, które kraje zachodnie stosowały, gdy były tak biedne, jak Polska."

Milton Friedman

I teraz cofnij się 50 lat wstecz i zobacz w jakich warunkach i na jakim poziomie żyli robotnicy w połowie lat 60 w Europie zachodniej.

ekonet
07-07-2014, 09:22
Tylko, że Ci młodzi ludzie po studiach
Mi?! Ale czemu mi...?

kux
07-07-2014, 09:31
Mi?! Ale czemu mi...?


żebyś miał :mrgreen:

sailor
07-07-2014, 19:50
biorąc pod uwagę czego chcą uczyć nasze dzieci ( edukacja seksualna )
akurat edukacja seksualna nie jest niczym zlym pod warunkiem ze bedize prowadzona przez odpowiednich ludzi, zamiast przez ksiezy ktorzy z zalozenia nie maja o tym pojecia i dostosowana do wieku odbiorcy.

Gdzieś musi być granica.

granica jest w zdrowym rozsadku i umiarze ktorego w tym kraju najbardziej brakuje



I teraz cofnij się 50 lat wstecz i zobacz w jakich warunkach i na jakim poziomie żyli robotnicy w połowie lat 60 w Europie zachodniej.

poziom zycia robotnikow 50 lat temu nijak ma sie do obecnego - przez 50 lat swiat zmienil sie diametralnie i odnoszenie sie do warunkow sprzed pol wieku jako sposobu na rozwoj jest lekko chybione. wzorce nalezy czerpac aktualne i od najlepszych a nie z archiwum XXw.

Kurtz
07-07-2014, 20:04
akurat edukacja seksualna nie jest niczym zlym pod warunkiem ze bedize prowadzona przez odpowiednich ludzi, zamiast przez ksiezy ktorzy z zalozenia nie maja o tym pojecia i dostosowana do wieku odbiorcy.
Nie mówimy generalnie, ale o tym jak się to wprowadza w Polsce i ogólnie w europie, oraz jak mają wyglądać i wyglądają programy takiego nauczania. Zainteresuj się tematem, to osiwiejesz albo wyłysiejesz w mgnieniu oka.

Miałem zajęcia w tym stylu ( nazywało się to wychowanie do życia w rodzinie bodajże, ale i tak wszyscy mówili na to sex ) i uważam, że to świetna rzecz. Ale ja miałem szczęście mieć te zajęcia z osobą która była seksuologiem z wieloletnim doświadczeniem i były to zajęcia w liceum. Nie mówię nie samej koncepcji, ale sposób jej realizowania teraz, jest dla mnie całkowicie nieakceptowalny, tak samo jak wysyłanie 6-latków do szkół.



granica jest w zdrowym rozsadku i umiarze ktorego w tym kraju najbardziej brakuje
Brakuje myślenia odpowiedniego, bo nie ma odpowiedniej edukacji. Nie tworzymy ludzi świadomych, którzy potrafią analizować to co się dzieje dookoła, którzy są dobre wyedukowani. Dla tego pozwalają się robić w .. bambuko i łykają wszystko jak pelikany, byle tylko nie zetknąć się z brutalną prawdą i rzeczywistością w której żyjemy.


poziom zycia robotnikow 50 lat temu nijak ma sie do obecnego - przez 50 lat swiat zmienil sie diametralnie i odnoszenie sie do warunkow sprzed pol wieku jako sposobu na rozwoj jest lekko chybione.
Gdyby patrzeć jedynie na proporcje, robotników i innych członków społeczeństwa, to myślę, że ma to pewną wartość poznawczą.

RobertMiernik
07-07-2014, 20:23
Te sześciolatki to takie biedne, może do szkoły jedenasto-latki puszczać dopiero, po co się biedactwa mają denerwować niepotrzebnie... (co tam niedostosowane społecznie dzikusy z ADHD z dwoma lewymi rękami)

I jeszcze maszynki do ozonowania każde dziecko obowiązkowo w plecaczku 24/7 powinno nosić bo przecież tyle BAKTERII wszędzie! (co tam anemie i inne uczulenia)

Kurtz
07-07-2014, 20:39
Te sześciolatki to takie biedne, może do szkoły jedenasto-latki puszczać dopiero, po co się biedactwa mają denerwować niepotrzebnie... (co tam niedostosowane społecznie dzikusy z ADHD z dwoma lewymi rękami)

I jeszcze maszynki do ozonowania każde dziecko obowiązkowo w plecaczku 24/7 powinno nosić bo przecież tyle BAKTERII wszędzie! (co tam anemie i inne uczulenia)
Nie bardzo widzę związek w tym co piszesz, może wyjaśnisz?
Ja tylko uprzedzę, że wg specjalistów, rozwój dziecka to nie tylko kwestia włożenia mu do głowy masy wiadomości i wdrożenia do szkoły jak najwcześniej. Rozwój człowieka ogólnie jest bardziej skomplikowany niż tylko nauka i praca, dla tego też poszczególne etapy "edukacji" powinny człowieka rozwijać, kształcić i kształtować, a nie tylko wlewać wiedzę i to do tego pod nadzorem ludzi, którzy się do tego zupełnie nie nadają.

RobertMiernik
07-07-2014, 20:47
I bardzo ważny dla rozwoju człowieka jest kontakt z innym człowiekiem a dla prawidłowego rozwoju także odpowiednia doza odpowiedzialności, samodzielności i niezależności - coś czego dzisiaj dzieciakom mocno brakuje.

freefly
07-07-2014, 20:49
poziom zycia robotnikow 50 lat temu nijak ma sie do obecnego - przez 50 lat swiat zmienil sie diametralnie i odnoszenie sie do warunkow sprzed pol wieku jako sposobu na rozwoj jest lekko chybione. wzorce nalezy czerpac aktualne i od najlepszych a nie z archiwum XXw.


Chodzi o proporcje, a nie o to, że kiedyś to nie były pralek automatycznych, smarftonów, i konsoli do gier a mieszkania nie miały bieżącej wody i kanalizacji.
Chcesz czerpać wzorce od najlepszych. Zacznij w garażu.

freefly
07-07-2014, 20:58
Nie bardzo widzę związek w tym co piszesz, może wyjaśnisz?
Ja tylko uprzedzę, że wg specjalistów, rozwój dziecka to nie tylko kwestia włożenia mu do głowy masy wiadomości i wdrożenia do szkoły jak najwcześniej. Rozwój człowieka ogólnie jest bardziej skomplikowany niż tylko nauka i praca, dla tego też poszczególne etapy "edukacji" powinny człowieka rozwijać, kształcić i kształtować, a nie tylko wlewać wiedzę i to do tego pod nadzorem ludzi, którzy się do tego zupełnie nie nadają.

Przecież sześciolatki w pierwszej klasie będą robić dokładnie to samo, co wcześniej sześciolatki w zerówce. Jest to dokładnie ten sam program. Różnica jest tylko taka, że rodzice będą prowadzać do szkoły, zamiast do przedszkola.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze resortowe i samorządowe.

Kurtz
07-07-2014, 21:26
Przecież sześciolatki w pierwszej klasie będą robić dokładnie to samo, co wcześniej sześciolatki w zerówce.
Nie, bo mamy kolejną zmianę podstawy programowej i dodanie kolejnych rzeczy do niej. Szkoły są nieprzygotowane, zarówno pod kątem kadry pedagogicznej jak i samych placówek. Cały pomysł uważam za poroniony. Ten system jest w wystarczająco złym stanie, żeby dokładać kolejne problemy...

Onsajt
07-07-2014, 22:09
I bardzo ważny dla rozwoju człowieka jest kontakt z innym człowiekiem a dla prawidłowego rozwoju także odpowiednia doza odpowiedzialności, samodzielności i niezależności - coś czego dzisiaj dzieciakom mocno brakuje.

Masz dzieci?
I czy wychowujesz je w/g powyższych zasad konsekwentnie?
Ja mam, ale nie nazywają się Dżesika i Brajan jakby co

Kurtz
07-07-2014, 22:11
niezależności
Dzieciom? Niezależności? Może jeszcze same mają sobie płeć wybrać, bo przecież, dzieci wiedzą lepiej. :)

tomfoot
07-07-2014, 22:31
Przecież sześciolatki w pierwszej klasie będą robić dokładnie to samo, co wcześniej sześciolatki w zerówce. Jest to dokładnie ten sam program. Różnica jest tylko taka, że rodzice będą prowadzać do szkoły, zamiast do przedszkola.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze resortowe i samorządowe.

Chodzi o to, żeby wcześniej o rok stać się płatnikiem zus i innych podatków. Z tym, że w donaldlandii nazywa się to polityką edukacyjną, w co żeby było śmieszniej stada lemingów wierzą.

ekonet
07-07-2014, 22:42
Oj, chyba kłódkę trzeba sposobić jednak.

RobertMiernik
07-07-2014, 22:46
Niestety masz rację, już się donalndy i zusy zaczęły w programach wyborczych pojawiać.
Szkoda, że o czym by się nie rozmawiało, trzeba swoje żale wylewać, a najbardziej szkoda, że wyprane opozycyjną propagandą wszędzie lemingi widzą a belki w swoim oku...

Onsajt
07-07-2014, 22:49
Niestety masz rację, już się donalndy i zusy zaczęły w programach wyborczych pojawiać.
Szkoda, że o czym by się nie rozmawiało, trzeba swoje żale wylewać, a najbardziej szkoda, że wyprane opozycyjną propagandą wszędzie lemingi widzą a belki w swoim oku...

Fajnie, potrzeba nam takich młodych, przebojowych...
Masz te dzieci, czy nie?
Ps. Obiektywnie to mam te wszystkie opcje w d....., ale wydaje mi się, że jedna miała najwięcej czasu i możliwości na "pranie".

RobertMiernik
07-07-2014, 22:56
Takich młodych co to jeszcze mleka z pod nosa nie wytarli a już potrafią napluć człowiekowi w twarz za poglądy.
Tak, bardzo nam potrzeba...
To takie nowoczesne, liberalne, takie przecież ich prawo...

Onsajt
07-07-2014, 23:17
Takich młodych co to jeszcze mleka z pod nosa nie wytarli a już potrafią napluć człowiekowi w twarz za poglądy.
Tak, bardzo nam potrzeba...
To takie nowoczesne, liberalne, takie przecież ich prawo...

Jeśli to do mnie to nie rozumiem - póki co nikogo raczej nie obrażałem.
Starsi też potrafią ładnie pluć w twarz udając, że nic się nie stało.
Ps. Unikasz odpowiedzi na pytanie - jeśli niewygodne to napisz, że niewygodne, że to prywatna sprawa i nie musisz odpowiadać - takie masz prawo.

freefly
07-07-2014, 23:22
Nie, bo mamy kolejną zmianę podstawy programowej i dodanie kolejnych rzeczy do niej. Szkoły są nieprzygotowane, zarówno pod kątem kadry pedagogicznej jak i samych placówek. Cały pomysł uważam za poroniony. Ten system jest w wystarczająco złym stanie, żeby dokładać kolejne problemy...

Jakiej kadry pedagogicznej? To jakaś specjalna jest potrzebna? To nauczyciel z zerówki nie wystarczą. Przeniosą się z przedszkoli do szkół.
A szkoły rzeczywiście nie są przygotowane, zważywszy na to, że teraz 90% dzieci ma zaświadczenia z poradni psychologicznych. No cóż, geny dają znać o sobie.:wink:


Chodzi o to, żeby wcześniej o rok stać się płatnikiem zus i innych podatków. Z tym, że w donaldlandii nazywa się to polityką edukacyjną, w co żeby było śmieszniej stada lemingów wierzą.

Bezrobotni nie płacą podatków.:wink:

RobertMiernik
08-07-2014, 07:33
Nie, bo mamy kolejną zmianę podstawy programowej i dodanie kolejnych rzeczy do niej. Szkoły są nieprzygotowane, zarówno pod kątem kadry pedagogicznej jak i samych placówek. Cały pomysł uważam za poroniony. Ten system jest w wystarczająco złym stanie, żeby dokładać kolejne problemy...
Placówki są nieprzygotowane, bo dzieci w wieku 7 lat od tych w wieku 6 różnią się o minimum 20 centymetrów i nowe krzesła trzeba kupić - co racja to racja...

Ps. Unikasz odpowiedzi na pytanie - jeśli niewygodne to napisz, że niewygodne, że to prywatna sprawa i nie musisz odpowiadać - takie masz prawo.
Nie unikam, tylko zwyczajnie ignoruje. Jesteś z tych, którzy twierdzą, że np. ksiądz nie może uczyć 'o seksie' bo 'co on tam o tym wie' inaczej nie pytałbyś o rzeczy nie mające nic wspólnego z meritum a pozwalające odpisać 'nie masz dzieci, co ty tam wiesz'...
Z racji hobby spotykam się z bardzo dużą ilością ludzi w wieku od 14 do 3x lat, nie wypowiadam się tu na dwóch przykładach tylko na podstawie całkiem sporej próbki.

Widać gołym okiem kolosalną różnicę między ludźmi którzy według rodziców byli 'za młodzi' na 'odpowiedzialność i samodzielność' a takimi, którzy mieli stawiane (odpowiednie) cele.

Oczywiście, że dzieci to dzieci i powinny mieć dzieciństwo ale pisanie, że zerówka w wieku 6 lat to jakaś tragedia jest zwyczajnie niepoważne.

michasacuer
08-07-2014, 08:12
Mam 17 lat, żadnych edukacji seksualnych "wypasionych", "radości" z dotykania własnego ciała tez nie znałem w wieku 6 lat (polecam poczytać rozporządzenie WHO które wchodzi do naszych szkol odnośnie edukacji seksualnej). I wiecie co? Wszystko wiem co trzeba, nikt mnie tego nie musiał uczyć,

Wiecie co, mam 17 lat. Nikt mnie nigdy nie uczyl czerpać"radości" z dotykania własnego ciała w wieku 6 lat (polecam poczytać rozporządzenie WHO w tej sprawie, który wchodzi do naszych szkol, odnośnie edukacji seksualnej) i jakoś nigdy nie czułem potrzeby, by ktos mnie w tych sprawach edukował. W gimnazjum z takich lekcji się uciekało i szlo do domu. Czy czuję jakies braki, niewiedzę? Wydaje mi się, że nie... ;) Dlatego jestem temu przeciwny, tym bardziej że młodym ludziom są wpajane jakies różne formy rodziny, dwóch tatusiów, rowzic nr 1 rodzic nr2 etc. 13 lat i dzieciak juz się uczy jak uprawiać seks, paranoja :o



Jeszcze sprawa szkol, wiecie jak sie uczą dzieci w zerówkach? Przez śpiewanie, bawienie sie w kółeczku, rysowanie i inne duperele. Jest czas na naukę i na zabawę. W szkołach takiego rozszalanego 6latka posądzą w lawce na 7 godzin i każą pisać w zeszycie, odrabiać lekcje itp. Po co zabierać mu rok dzieciństwa? Po zerówce jedyny w mojej klasie w wiejskiej podstawówce znałem alfabet i umiałem w miarę liczyć... ;)



Tak więc, edukacja seksualna - jestem na nie, bo czy ktoś z was tego potrzebował ? 13 lat to taki wiek kiedy, kiedy się smieje na biologii z lekcji o układzie rozrodczym. Czyli i tak to nic nie da. Co najwyżej ciaze w wieku 14 lat.



6latki do szkol? Wedle uznania ;)

freefly
08-07-2014, 08:18
Mam 17 lat, żadnych edukacji seksualnych "wypasionych", "radości" z dotykania własnego ciała tez nie znałem w wieku 6 lat (polecam poczytać rozporządzenie WHO które wchodzi do naszych szkol odnośnie edukacji seksualnej). I wiecie co? Wszystko wiem co trzeba, nikt mnie tego nie musiał uczyć,

Sent from my RM-914_eu_poland_362 using Tapatalk

Nie pokazaliście sobie z kolegami siurków i nie bawiliście się w wieku 6 lat w doktora z koleżankami z zerówki?;-)

michasacuer
08-07-2014, 08:23
Nie. Takie zabawy to były w podstawówce, w 6klasie, ale na zasadzie "kto ma większego". Takie porównywanie;) I utrzymuje zdanie, ze edukacja seksualna nic nowego nie wniesie. Wszystko zalezy od rodziców. Ojciec powinien nauczyć syna ze nie to nie, a matka córkę, że nie warto "dawać" pierwszemu lepszemu tylko porządnie sie nad niektórymi sprawami i ludźmi w tych materiach zastanowić. Uważam ze tyle w temacie

freefly
08-07-2014, 08:36
Nie. Takie zabawy to były w podstawówce, w 6klasie, ale na zasadzie "kto ma większego". Takie porównywanie;) I utrzymuje zdanie, ze edukacja seksualna nic nowego nie wniesie. Wszystko zalezy od rodziców. Ojciec powinien nauczyć syna ze nie to nie, a matka córkę, że nie warto "dawać" pierwszemu lepszemu tylko porządnie sie nad niektórymi sprawami i ludźmi w tych materiach zastanowić. Uważam ze tyle w temacie

W szóstej klasie, to koleżanki z klasy wiedziały, kto w klasie ma największego. A był to początek lat 80tych.

ekonet
08-07-2014, 08:42
Dziwną mieliście edukację. Sami sobie wybieraliście te szkoły? :> Jak żyć z takim obciążeniem?

freefly
08-07-2014, 09:08
Dziwną mieliście edukację. Sami sobie wybieraliście te szkoły? :> Jak żyć z takim obciążeniem?

Dziwną edukację? Na basen w ramach WF nie chodziliście.

michasacuer
08-07-2014, 10:15
Jakim obciążeniem? :D wyboru nie było, do podstawówki chodziłem na wsi, gimnazjum było gminne czyli zebranie wszystkich dzieciaków do kupy z pozamiejskich wiosek. Ogólnie patologia tam się działa ale mniejsza o to ;) nie na basen nie chodziliśmy bo go nie było. Wytłumaczcie mi ludzie, z dłuższym stażem życia, czy jeśli uczyli by was takich rzeczy w wieku 13 lat czy to by cos zmieniło, czy dało dodatkową korzyść w waszym dzisiejszym życiu? Myślę ze sami do wszystkiego doszliście, nikt wam w tym nie pomagał, a na tych wdż'ach i tak więcej śmiechu i żartów było niż samej wiedzy. W LO to już wgl nikt na to nie chodził, piatek ostatnia lekcja ale prowadzone były w miarę ciekawie, nie powiem bo bylem na paru. Jakieś *******y o rodzinie, życiu z drugim człowiekiem i różne takie rzeczy o miłości etc ;)

Sent from my RM-914_eu_poland_362 using Tapatalk

stock
08-07-2014, 10:27
ja chodziłem do podstawówki w latach 1985-1993 i żadnego wychowania sexualnego nie mielismy. w szatni gasilismy światło i było masowe obmacywanie dziewczyn ku uciesze tychże i nas samych rzecz jasna. Ktoś tam jakis Twój Weekend czy jak bogatszy to Catsa przyniósł i się zobaczyło to czy owo. W wypozyczalni video też czasem mozna było jakies fikołki wypożyczyć i zgłebić temat :) I jakos nie pamiętam by kolezanki w wieku 14-15 czy 16 lat z brzuchami latały... A i ja mam 36 w tej chwili i dzieci zero... Albo żadna mi o tym fakcie nie doniosła :)

GeparD
08-07-2014, 11:10
dziwny zbieg okolicznosci bo chodzilem w tym samym czasie w podstawowce na dugim koncu Polski i mam to samo zdanie co stock... z tym ze ja mam juz dwojke urwisow... swiadomie planowana :)

stock
08-07-2014, 11:13
oby nie wyszło ze te same panny obłapywaliśmy hehehe :)

ekonet
08-07-2014, 11:29
Sent from my RM-914_eu_poland_362 using Tapatalk
Proszę o usunięcie podpisu z Tapatalka, to nie jest trudne.

michasacuer
08-07-2014, 14:17
Nie wiedziałem, ze może to aż tak może przeszkadzać ;) jesli schodzimy na takie tematy to:

http://wmeritum.pl/uniwersytet-cambridge-normalni-mezczyzni-sa-podniecani-dzieci/



Norma to ogół a nie mniejszość. Czekałem na taki obrót sprawy. Jeśli homo mogą się żenić, miec dzieci etc to czym od nich różni sie zoofil czy pedofil? Dlaczego te dwie grupy nie mogą byc szczęśliwie?? Ktos chce żyć z kozą, a ktos z 5 latką. Normalne? Oczywiście... ;) Tak samo jakim prawem ktoś decyduje o tym, że homoseksualista i taki związek jest normalny a pedofil z dzieckiem już nie?

Pisane z telefonu :)

shaolin
08-07-2014, 14:59
Ja mam male pytanie - co to wszystko ma wspolnego z placa minimalna? :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

ekonet
08-07-2014, 15:01
Nie wiedziałem, ze może to aż tak może przeszkadzać ;)
[...]
Pisane z telefonu :)
Chodzi o niezaśmiecanie bazy danych forum zbędnymi wpisami, które nic nie wnoszą do tematów, a zajmują miejsce. W tym kontekście "pisane z telefonu" jest postrzegane tak samo. ;)


Ja mam male pytanie - co to wszystko ma wspolnego z placa minimalna? :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
Nic nie ma wspólnego, więc sam-wiesz-co-wkrótce-będzie. :)

Amadeusz
08-07-2014, 18:24
jedynymi rozsadnymi rozwaizaniami (niestety dlugoterminowymi o czym nikt nie mysli) sa:
- obnizenie podatkow
- uproszczenie procedury podatkowej (likwidacja vat, jeden staly podatek obrotowy, podatek liniowy od zarobkow) czyli proste jasne zasady ktore pojmie dziecko w gimanzjum (no dobra .. moze nie w aktualnym gimnazjum)
- uproszczenie prowadzenia dzialanosci gospodarczej
- preferencyjne warunki dla rodzimego przemyslu
- zniesienie ulg dla inwestyczji z zewnatrz
o tym ze przy okazji mozna by zwolnic 50% urzednikow, zniesc uprzywilejowane grupy oraaz uproscic zus i zlikwidowac krus. Ale do tego potrzeba myslacych ludzi u wladzy. myslacych nie o wlsnym stolku tylko o tym co dzieje sie w panstwie
I wciąż czekam aż ktoś to zagwarantuje (nie głosuję już od kilku kadencji, a chciałbym)

Dlaczego Polaków stać na bardzo mało, jest odpowiedzią bardzo prostą: Obciążenia fiskalne + brak własnego przemysłu. A, więc pensje są obciążone (obcinane w ok 40%) pierwotnej kwoty oraz produkty, które kupujemy są zawyżone tylko po to by banki mogły dawać na nie lichwiarskie kredyty. Ponad to są one (produkty) opodatkowane równie wysoko co pensje. Gdyby nasze pensje były minimalnie obciążone oraz nabywane produkty nie dźwigałyby tylu podatków to pensja w złotówkach odpowiadałaby sile nabywczej EURO.

docxxx
08-07-2014, 19:00
I wciąż czekam aż ktoś to zagwarantuje (nie głosuję już od kilku kadencji, a chciałbym)

I wlasnie przez takich jak ty mamy popis wladzy. Dlaczego nie zaglosujesz na inna partie? Ze nie ma innych? Są, i o w ch... duzo. Co, moze odpiszesz, nie warto marnowac glosu? Tak wlasnie mysli wiekszosc w tym kraju i dlatego mamy co mamy.

A wiesz, ze 18% obywateli moze zmienic system w tym kraju? Tak, 18%! Tyle potrzeba bylo, aby wygrala obecna wladza (po+psl). OSIEMNASCIE PROCENT. Nawet nie 1/4!

ekonet
08-07-2014, 19:14
Dosyć.
Zamykamy.