Zobacz pełną wersję : D7100 brak menu PL
Witajcie.
Postanowiłem dołączyć do społeczności Nikona i zakupiłem w tym celu D7100. Własnie go rozpakowałem i pierwszy zonk...
Sprzęt kupiony na ebayu (jestem chwilowo zagranicą) a w środku tylko japoński/chiński? i angielski.
Czy mógłby mnie kros nakierować na jakieś info jak wgrać polskie menu?
Ja niczego nie znalazłem, może wujkowi google źle zadaję pytania.
Nie ma możliwości wgrania innego języka.
Masz aparat przeznaczony na rynek Chiński. Tym samym nie masz gwarancji na niego w Polsce.
No to zaje....ście...
Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem.
Jako niedowiarek zadzwoniłem do wsparcia technicznego firmy "Najkon Polska" :)
Niestety potwierdzili.
Nie pozostaje mi nic innego jak zwrócić sprzęt i kupić na rynku Polskim.
Nie ma możliwości wgrania innego języka.
Masz aparat przeznaczony na rynek Chiński. Tym samym nie masz gwarancji na niego w Polsce.
:shock:
Big Z, zmien jezyk w menu i tyle.
:shock:
Big Z, zmien jezyk w menu i tyle.
Przecież napisał, że ma tylko krzaczki i angielski.
Część aparatów jest robiona specjalnie na rynek chiński.
PiotrekW
01-07-2014, 15:01
Pozostaje ściągnąć sobie 2 instrukcje, w wersji angielskiej i polskiej i porównywać opisy. Pozycje menu na pewno są tam dokładnie wytłumaczone.
Przecież napisał, że ma tylko krzaczki i angielski.
Część aparatów jest robiona specjalnie na rynek chiński.
To chyba musisz powiedziec o tym chinskiemu Nikonowi bo o tym nie wiedza...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/07/x1x8-2.jpg
źródło (http://imagizer.imageshack.us/v2/1024x768q90/850/x1x8.jpg)
To jest wycinek chinskiej instrukcji obslugi D7100 z lista jezykow do wyboru w menu, strona 348, do pobrania tutaj -> http://www.nikon-image.com/support/manual/d_slr/D7100_NT(10)02.pdf
A teraz przepros :twisted:
Jezeli juz mamy byc dokladni to tylko aparaty z rynku japonskiego maja takie ograniczenia wiec albo autor watku zmieni na angielski albo odda aparat i kupi z kazdej innej dystrybucji tego swiata.
2pompony
01-07-2014, 15:39
Z podanych znaków nauczyłem się świetnie, jak wygląda chiński przecinek. Na tym nauka się skończyła. Ale nawiasy mają po polsku! :)
bombelkowy to jest specjalny przecinek, najczesciej uzywany do oddzielania kolejnych pozycji w listach (jak ta wyzej) ;) Teraz wisisz mi 5zl za lekcje chinskiej interpunkcji ;)
2pompony
01-07-2014, 16:01
No tak, dlaczego się nie domyśliłem, ze skoro do tej pory się nie dorobili alfabetu i siedzą w hieroglifach, to i mają wiele różnych przecinków - na różne okazje.
Tylko teraz nei podawaj jakie to przecinki, bo dług mi wzrośnie! :)
Dostaniesz promocyjna cene na kolejny przecinek jakby co ;) A teraz koniec OT.
:shock:
Big Z, zmien jezyk w menu i tyle.
Zalinkowałem krzaczki w Twojej stopce - łatwo Ci mówić :)
Może dla Ciebie chiński jest easy, sądząc po tym gdzie się znajdujesz/znajdowałeś, dla mnie nie :P
Angielski bardziej, choć zdecydowanie wolę Polski.
Pozdrawiam
..... i zazdroszczę.
To nie pozostaje nic innego jak zwrot aparatu i kupno nowej sztuki, najlepiej z dystrybucji europejskiej (najbezpieczniej dla Ciebie).
PS. Nie ma czego zazdroscic...
Tak też chcę zrobić. Napisałem do sprzedawcy, tylko nie wiem co zrobi, bo piszą o "nieotwieranych" opakowaniach, a ja ośmieliłem się włączyć i próbowałem coś ustawiać.
Klasyczny przypadek określenia, że tanie mięso to psy jedzą......
Chciałem tanio i z "gwarancją" to mam, tyle że bez języka :)
Z tymi nieotwartymi opakowania, to nie jest tak do końca. Możesz śmiało otworzyć paczkę i zobaczyć czy wszystko działa. Chodź sprzedawca na pewno będzie się upierał na swoim.
Nie dotyczy to urządzeń kupionych podczas licytacji.
Kupiłem na ebayu w UK jako nasze "kup teraz". Mam nadzieję na pozytywne załatwienie sprawy.
I jeszcze jedno pytanie:
Wiadomo jak chiński to tylko angielski, a jak inne? Jak jest multi językowy to jest język polski ZAWSZE, czy też są rózne rodzaje softu, w zależności od rynku przeznaczenia?
Ktoś wcześniej pisał, że nawet Nikony z Tajlandii mają j.polski.... tylko czy to jest regułą?
zadałem pytanie innemu sprzedawcy, twierdzi że jest "multilanguage" i roczna gwaracja Nikon "international"
nikoniarz
01-07-2014, 22:24
Posiadam jedno body przeznaczone na angielski rynek i jedno na polski- oba posiadają wiele języków, w tym polski.
Dziękuję i jednocześnie proszę o więcej potwierdzonych przypadków :)
nikoniarz
01-07-2014, 22:47
Wydaje mi się, że to nie tyle kwestia dystrybucji na konkretny kraj, co na konkretny kontynent. Prawdopodobnie wszystkie modele na europejski rynek powinny mieć język polski. Jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie.
...twierdzi że jest "multilanguage" i roczna gwaracja Nikon "international"
Aby skorzystać z gwarancji (w Europie), musisz kupić sprzęt przeznaczony na rynek europejski.
Kupiłem na ebayu w UK jako nasze "kup teraz". Mam nadzieję na pozytywne załatwienie sprawy.
I jeszcze jedno pytanie:
Wiadomo jak chiński to tylko angielski, a jak inne? Jak jest multi językowy to jest język polski ZAWSZE, czy też są rózne rodzaje softu, w zależności od rynku przeznaczenia?
Ktoś wcześniej pisał, że nawet Nikony z Tajlandii mają j.polski.... tylko czy to jest regułą?
zadałem pytanie innemu sprzedawcy, twierdzi że jest "multilanguage" i roczna gwaracja Nikon "international"
Jak bedzie chinski to beda wszystkie inne jezyki, tu chodzi o japonski, a to duuuza roznica.
Jezeli kupisz z kazdej innej dystrybucji niz japonska to bedzie ok, wiec na to glownie musisz zwracac uwage - i nie chodzi tu o miejsce zakupu tylko skad ten aparat zostal sciagniety do sklepu.
Alcatraz
02-07-2014, 18:36
To może kolega ma wersję "Made in Japan"? W takim wypadku przestawiłbym na angielski i cieszył się zdjęciami:-)
Wyrwiząb
02-07-2014, 22:37
Dziękuję i jednocześnie proszę o więcej potwierdzonych przypadków :)
Chyba 8 lat temu w USA kupiłem D80, oczywiście miał Polski i jak pytałem w trzech sklepach internetowych, to w każdym były takie wersje językowe
To może kolega ma wersję "Made in Japan"?
Miejsce produkcji nie ma nic wspolnego z rynkiem, na ktory aparat jest przeznaczony.
Z czystej ciekawości zapytam: wiecie może, czy oprócz języka wersja z rynku japońskiego różni się od naszej? Czytałem, że do niektórych produktów Japończycy dodają więcej bajerów do wersji na rodzimy rynek niż dla zagranicy.
Sorry za mały OT. ;)
Z czystej ciekawości zapytam: wiecie może, czy oprócz języka wersja z rynku japońskiego różni się od naszej? Czytałem, że do niektórych produktów Japończycy dodają więcej bajerów do wersji na rodzimy rynek niż dla zagranicy.
Sorry za mały OT. ;)
Gdzie czytałeś? Jakie to by miały być bajery? :)
Z czystej ciekawości zapytam: wiecie może, czy oprócz języka wersja z rynku japońskiego różni się od naszej? Czytałem, że do niektórych produktów Japończycy dodają więcej bajerów do wersji na rodzimy rynek niż dla zagranicy.
Sorry za mały OT. ;)
Aparat jest lzejszy bo nie ma tylu jezykow wgranych co w innych dystrybucjach :twisted:
Teraz przychodzą mi do głowy urządzenia nie Nikona i nie związane z fotografią: nagrywarka komputerowa pioneer, która miała niektóre funkcje tylko w wersji japońskiej (np obsługę sprawdzania jakości nagranych płyt) i wieża Kenwooda, która tylko w wersji japońskiej miała dodatkowy odtwarzacz jakichś mini płytek czy kasetek, nie pamiętam dokładnie. Ale wydaje mi się, że czytałem też gdzieś o aparatach chyba Fuji, które miały jakieś funkcje tylko w Japonii. Jak będzie mi się nudziło, to może spróbuję sobie przypomnieć.
Aparat jest lzejszy bo nie ma tylu jezykow wgranych co w innych dystrybucjach :twisted:
:)
2pompony
03-07-2014, 13:47
W Df oferowali indywidualne grawerowanie przedniego kółka tylko dla kupionych w Japonii - nie wiem, czy w związku z ostatnimi próbami odzyskania twarzy nie rozszerzyli tego też na inne rynki.
Chyba Nikon nie jest mi pisany.....
Mimo tego, że poprzedni sprzedawca milczy jak zaklęty, to zanabyłem drugiego (!!!!) D7100, upewniwszy się wcześniej o język polski i międzynarodową gwarancję.
Dzisiaj dotarł. Język polski jest (sukces!!!) ale aby nie było zbyt różowo, to nie ma karty gwarancyjnej. Oczywiście telefon do "Najkon Polska" i bez druku gwarancji, nie ma gwarancji...
Nie wiem czy to pomyłka sprzedawcy, czy też celowe działanie, ale moja przyjaźń z Nikonem jest wystawiona na ciężką próbę i wcale nie podoba mi się to co wokół się dzieje.
A więc mam man dwa NOWE zestawy D7100 plus 18-105 i na chwilę obecną mogę się cmoknąć w pompkę, lub wmówić sobie, że trafił mi się egzemplarz bezawaryjny i gwarancja mi niepotrzebna (mam na myśli drugie body, pierwsze chcę zwrócić, choć ta łajza - sprzedawca chce mnie skutecznie zniechęcić nie odpowiadając na otwartą sprawę w ebay-u)
Czy jestem człowiekiem małej wiary, czy też mam po prostu pecha?
Trochę sam sobie jesteś winien, Big Z. Przed zakupem powinieneś upewnić się czy aparat pochodzi z Europejskiej dystrybucji, bo tylko taka karta gwarancyjna będzie honorowana w PL, a nie czy aparat obsługuje język polski.
salvdali
04-07-2014, 16:58
Nic z powyższych. Po prostu zamiast pójść do porządnego resellera, zachciało Ci się bawić w okazje w necie. No i masz teraz coś chciał.... w pogoni za wątpliwą oszczędnością utopiłes kupę kasy. I nie ma to nic wspólnego z Nikonem....
Sorry ale nie ogarniam logiki twoich zakupów, raz kupiłeś z niewiadomego źródła i zrobiłeś to(chyba) ponownie więc gdzie tutaj pech ?
Tragikomedia. Mam podobne zdanie jak koledzy wyżej. Za taką kasę mogłeś pójść do autoryzowanego sprzedawcy i kupić nie D7100, a D610. I miałby gwarancję. A kasę wydałeś, masz dwa takie same korpusy i nie masz gwarancji. I jeszcze złościsz się na Nikona, choć akurat pretensji mieć nie możesz.
Borat1979
04-07-2014, 19:40
Chyba Nikon nie jest mi pisany.....
ech, myślenie chyba też nie...
Pretensji do Nikona nie mam, stwierdzam tylko, że coś mi nie wychodzi i wynika to raczej z niedoinformowania/nieuczciwości sprzedających na ebayu. Zresztą wałki jakie tu robią, to na allegro się nikomu nie śniło.
Kolejna nauczka, w myśl zasady że tanie mięso psy jedzą.
Sam już doszedłem do podobnych wniosków jak przedpiszczy, czyli jak odzyskam kasę to idę do sklepu :)
Kupowałem oba na ebayu, więc jakaś ochrona kupującego chyba jest, poza tym uparłem się na Nikona i choćbym miał się z tym gotować to w końcu i tak będę miał to co chcę :)
A na razie nie ujawniam się skąd przychodzę :P
Pozdrawiam wszystkich.
I zaznaczam jeszcze raz - nie mam pretensji do Nikona, broń Boże :)
> A na razie nie ujawniam się skąd przychodzę :P
Eee... z Oławy? :)
Zimno :)
Bardziej chodziło mi o "sprzęt" :)
Big Z, nie masz pecha. Jesteś po prostu za szybki... :)
Szanowni forumowicze!
Rozpocząłem ten temat/tę historię, więc chciałbym ją zakończyć :)
Chciałem Nikona, nawet bardzo, choć długo ten pomysł kiełkował w mojej glowie.
Zakupiłem więc na ebayu (jestem chwilowo za granicą) i spodziewałem się legalnego sprzętu z legalnego źródła. Okazało się, że sprzedawca to kanciarz - import z azji bez gwarancji.
Uruchomiłem procedurę zwrotu, a procedura chwilę trwa, więc kupiłem drugie body + obiektyw, upewniwszy się uprzednio że jest język polski i gwarancja nikona. Po odebraniu przesyłki - jest język polski! Super! ....a gdzie gwarancja? I znowu zonk..... Więc procedura zwrotu.
Ale do rzeczy. Dzisiaj wpłynęła mi na konto kasa za drugi sprzęt, pierwszy był kilka dni temu, więc udało się w miarę bezboleśnie z tego wyskoczyć :) Jedyne koszty to przesyłki zwrotne.
W tak zwanym międzyczasie zanabyłem trzeciego.... Ale tak miałem zrobić to pierwotnie, czyli w oficjalnym sklepie z gwarancją europejską i wszystkimi papierami, nawet zostawiłem trochę sprzętu w rozliczeniu.
Jak do tej pory podoba mi się nowa zabawka, liczę na "miłość" :)
Dziękuję wszystkim za udzielanie się w tym wątku, myślę że można go zakończyć.
matys.ldn
18-07-2014, 18:57
A morał tej bajki jest taki że: "chytry dwa razy traci".
Założę się że ta różnica w cenie która była u pierwszego sprzedawcy, między ostatnim(legalnym) zrównała się po doliczeniu wszystkich kosztów(czasu też) które poniosłeś odsyłając sprzęt do zwrotu itp...
nikoniarz
18-07-2014, 19:52
Dla mnie morał jest troszkę inny:
"Kto ryzykuje ten może wygrać, kto nie ryzykuje nie ponosi strat, lecz nie wygrywa nigdy!"
Dla mnie morał jest troszkę inny:
"Kto ryzykuje ten może wygrać, kto nie ryzykuje nie ponosi strat, lecz nie wygrywa nigdy!"
Jasne możesz wygrać - potworne koszta serwisu. Zakup sprzętu to nie loteria... zaoszczędzisz parę groszy przy zakupie, ale w czasie niemal zawsze dołożysz do interesu...
zbyszekD7000
18-07-2014, 21:48
ta historyjka nadaje się do działu humor :-)
Jesteś mocny gościu, szacun ;-)
nikoniarz
18-07-2014, 21:51
Jasne możesz wygrać - potworne koszta serwisu. Zakup sprzętu to nie loteria... zaoszczędzisz parę groszy przy zakupie, ale w czasie niemal zawsze dołożysz do interesu...
GonzoG, jak zwykle myślisz, że Twoja racja jest najsłuszniejsza :D
iljuszyn
18-07-2014, 22:05
Sam poluje na D7100, każdemu według funduszy. Angielski chyba nie jest problemem? Gdybym miał kupować D7100 z angielskim menu i extra chińskimi znaczkami i miało by to być 1000 plnów taniej to zastanawiałbym się krócej niż minutę. A kwestia gwarancji...zawsze mamy prawo zwrotu do terminu ustawowego. Jeżeli aparat działa i zrobimy nim ileś dziesiątek zdjęć, to paś nie powinien, prędzej ze zużycia. Wychodzę z założenia, że podstawowe modele, te najniższe są bardziej awaryjne i mniej dopieszczone przez producenta. Nie wieszałbym psów, że kupił to teraz ma...
Wychodzę z założenia, że podstawowe modele, te najniższe są bardziej awaryjne i mniej dopieszczone przez producenta. Nie wieszałbym psów, że kupił to teraz ma...[/QUOTE]
A problemy z D7000 pamiętasz... Nigdy nie miałem... ale co nie którzy narzekają/narzekali
Dla mnie morał jest troszkę inny:
"Kto ryzykuje ten może wygrać, kto nie ryzykuje nie ponosi strat, lecz nie wygrywa nigdy!"
Ryzyko a głupota to co innego. Kolega postąpił głupio i poniósł przykre konsekwencje.
Jedyne koszty to przesyłki zwrotne.
IMHO zapłaciłeś za nieprzemyślane działanie najniższą cenę jaką można było zapłacić. Nie liczę na to, że w przyszłości będziesz rozsądniejszy. Jak pisałem w którymś z postów, nie masz pecha tylko jesteś za szybki. Jeśli tego nie zmienisz to dalej będą przytrafiać Ci się takie "kwiatki". :)
matys.ldn
19-07-2014, 23:35
A kwestia gwarancji...zawsze mamy prawo zwrotu do terminu ustawowego.
I tutaj żyjesz w błędzie. Jak kupujesz od jakieś firmy z HK często gęsto twoje(nasze,europejskie) prawa możesz sobie między bajki wsadzić. To czy ci zwrócą sprzęt, naprawią itp: to tylko ich wolna wola albo chęć rozwoju na europejskim rynku, zachowanie twarzy i "dobrej" reputacji.
W innych przypadkach będziesz szukał wiatru w polu, bo często gęsto niby JEDNA duża firma ma jeden podmiot zarejestrowany np: na ebay, jeszcze na kogoś innego stoi stronka "www", jeszcze ktoś inny jest "dystrybutorem", a na końcowej "fakturze" którą dostaniesz będzie w ogóle całkiem co innego. I gdzie wtedy będziesz dochodził swoich spraw ??
Nie jestem jakimś tam przeciwnikiem kupowania z chin, HK itp... ale takiej sumy bym nie wydał na takie zakupy.
Powiedzmy max 500-600 PLN
A morał tej bajki jest taki że: "chytry dwa razy traci".
Założę się że ta różnica w cenie która była u pierwszego sprzedawcy, między ostatnim(legalnym) zrównała się po doliczeniu wszystkich kosztów(czasu też) które poniosłeś odsyłając sprzęt do zwrotu itp...
Różnica dochodziła do 200 funtów, czyli jakieś 1000zł.
Dla mnie morał jest troszkę inny:
"Kto ryzykuje ten może wygrać, kto nie ryzykuje nie ponosi strat, lecz nie wygrywa nigdy!"
Dobre! Niemal mój charakter w pigułce :)
Angielski chyba nie jest problemem?
W sumie jakoś daję radę, nie mniej jednak wolę aby w moim sprzęcie jeśli to możliwe był język Ojczysty :)
Jak pisałem w którymś z postów, nie masz pecha tylko jesteś za szybki. Jeśli tego nie zmienisz to dalej będą przytrafiać Ci się takie "kwiatki". :)
I tu masz rację.... niestety :)
Z drugiej jednak strony spodziewałem się od "profesjonalnych" sprzedawców profesjonalnego podejścia.
P.S. Sorry, że natrzepałem tyle postów, ale nie umiem tego scalić w jeden.....
Z drugiej jednak strony spodziewałem się od "profesjonalnych" sprzedawców profesjonalnego podejścia.
Z tym profesjonalizmem bym nie przeceniał. Na dzisiejsze czasy najbezpieczniejsza zasada to zasada ograniczonego zaufania, tak jak na drodze przy jeździe "bez trzymanki". :)
Z tym profesjonalizmem bym nie przeceniał. Na dzisiejsze czasy najbezpieczniejsza zasada to zasada ograniczonego zaufania, tak jak na drodze przy jeździe "bez trzymanki". :)
A wiesz co ta zasada oznacza? Bo podejrzewam, że jak większość rozumiesz ją na opak. Zasada ograniczonego zaufania mówi, że - o ile aktualne zachowanie innego uczestnika ruchu nie wskazuje inaczej - możesz oczekiwać, że będzie on przestrzegał przepisów PORD.
Nie oznacza czegoś w rodzaju "na wszelki wypadek zakładam, że inni NIE przestrzegają przepisów, bo tak się czuję bezpieczniej".
W przełożeniu na transakcje kupna-sprzedaży: o ile sprzedawca nie da Ci powodów do myślenia inaczej, możesz zakładać, że jest profesjonalistą.
na wszelki wypadek zakładam, że inni NIE przestrzegają przepisów,
Dokładnie tak myślę i przez parędziesiąt lat nie miałem najmniejszej stłuczki, w przeciwieństwie do "mistrzów kierownicy". A co do profesjonalizmu sprzedawców to daj spokój, bezdenna żenada. :)
A przecież mój instruktor powiadał tak: "powinieneś zakładać, że wszyscy na drodze chcą cię zabić". Oczywiście nieco przesadzał, niektórzy przecież w ogóle mnie nie widzą ;)
Dokładnie tak myślę i przez parędziesiąt lat nie miałem najmniejszej stłuczki, w przeciwieństwie do "mistrzów kierownicy". A co do profesjonalizmu sprzedawców to daj spokój, bezdenna żenada. :)
Ależ możesz myśleć, co chcesz. Tyle, że to nie jest "zasada ograniczonego zaufania".
W przypadku sprzedawców pokazałem tylko, co by oznaczało zastosowanie zasady ograniczonego zaufania (rozumianej poprawnie) do sprzedawców. A czy oni są profesjonalni, czy nie, to już inna rzecz.
A przecież mój instruktor powiadał tak: "powinieneś zakładać, że wszyscy na drodze chcą cię zabić". Oczywiście nieco przesadzał, niektórzy przecież w ogóle mnie nie widzą ;)
Nie wiem, co mówił Twój instruktor. I możesz zakładać dowolną rzecz tyle, że to nie będzie "zasada ograniczonego zaufania". Ona ma swoją jednoznaczną definicję w PORD: Dz. II, roz. 1, art. 4.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.