Zobacz pełną wersję : Randka w ciemno zakazana w Tatrach
wolnyslimak
14-06-2014, 15:41
Temat powstał w mojej głowie po przeczytaniu dzisiejszego komunikatu TPN:
"Komunikat turystyczny 14 czerwca 2014
Zamknięcia szlaków pieszych
Od 1 kwietnia do 30 listopada wszystkie szlaki na terenie parku zamknięte są od zmierzchu do świtu."
http://tpn.pl/zwiedzaj
Chcąc sztywno trzymać się zakazu to sytuacje takie jak na zdjęciu już nie będą mogły mieć miejsca:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.com/a/img822/2206/ebmx.jpg)
Pal sześć wszelkiej maści fotografów ( choć sam nim jestem). Ale w zasadzie wyjście w wysokie góry tez odpada. Aby przejść całą Orlą Perć i wrócić przed zmrokiem TRZEBA nawet ze schroniska na 5 Stawach wyjść bardzo wcześnie. Nie wspominając o wyjściu z parkingu na Palenicy i powrocie w to miejsce!
W ogóle sam zakaz jest mocno naciągany. Bo niby dlaczego nie można latem a można zimą?
Pytań można by jeszcze mnożyć. Tylko raczej powinny być kierowane do TPNu...jedyny park narodowy, który wprowadził takie obostrzenia. Dla mnie nie zrozumiane. Może ktoś z Was będzie chciał zabrać głos w tej kwestii... Zapraszam.
A moim zdaniem to jest racjonalne. Znaczna większość osób w górach jest zupełnie nieprzygotowana na chodzenie w nocy, nie rozumie zagrożeń z tym związanych. Planując wycieczkę, powinno się planować ją tak, aby wrócić przed zmrokiem. Wyjątków od tego jest naprawdę niewiele. Wychodzenie przed 5-6 rano też należy do rzadkości. Zakaz jest kierowany do większości turystów, może chociaż część z nich się zastosuje i przemyśli fakt, że nie może po nocy chodzić po szlakach.
Pal sześć wszelkiej maści fotografów ( choć sam nim jestem). Ale w zasadzie wyjście w wysokie góry tez odpada. Aby przejść całą Orlą Perć i wrócić przed zmrokiem TRZEBA nawet ze schroniska na 5 Stawach wyjść bardzo wcześnie. Nie wspominając o wyjściu z parkingu na Palenicy i powrocie w to miejsce!
To co napisałeś, wyjście ze schroniska w dolinie pięciu stawów wcześnie rano jest najlepszą opcją przy tego typu planach - im więcej marginesu masz do zmroku, tym lepiej, więc w tym kontekście, zupełnie mnie to nie dziwi. Chodzenie po Tatrach w nocy nie jest dla każdego, trzeba być przygotowanym na to, mieć sprzęt, doświadczenie, często również psyche.
Domyślam się, że Nikt nie będzie pilnował wejść do Parku Narodowego w nocy, a straż graniczna nie będzie z helikopterów wypatrywać ludzi którzy weszli przed świtem w Tatry czy schodzą po zmroku - mam na dzieję, że rozumiesz co mam na myśli. to trochę jak w sztuce, dopiero kiedy znasz już dobrze wszelkie zasady to możesz... ;)
Umówmy się, Orla Perć nie powinna być szlakiem dla każdego - to że idą tam dziesiątki nieprzygotowanych ludzi rocznie, nie oznacza, że jest to dobre. Jak Ci ludzie zaplanują wycieczkę tak, że będą robić część jej w nocy, to może się to skończyć bardzo nieciekawie. Bo zaplanują, że zejdą do 22, a o 1 będą jeszcze na Orlej...
ylko raczej powinny być kierowane do TPNu...jedyny park narodowy, który wprowadził takie obostrzenia
Jedyny park narodowy w Polsce który ma tak trudny i niebezpieczny teren ;)
W Wigierskim Parku Narodowym zgodnie z regulaminem również można przebywać jedynie od wschodu do zachodu słońca. Ciekawe jak miałbym robić zdjęcia wschodów i zachodów słońca nad Wigrami chcąc się stosować do tego idiotycznego w tym wypadku przepisu ;)
RobertMiernik
14-06-2014, 17:40
ten przepis dotyczy wielu parków (w Bieszczadach jest tak samo) nie wiem skąd pomysł, że tatrzański jest jedyny...
Ja również chodzę po Tatrach i Bieszczadach i wydaje mi się że taki zakaz nie stanowi dla mnie problemu.
Na długim dniu gdy słońce wschodzi o 4, 35 i zachodzi przed 21 jest wystarczająco dużo czasu aby wędrować po szlakach od świtu do zmierzchu.
Wracając do Orlej Perci, to fakt że nie wszyscy którzy ten szlak przemierzają są odpowiednio przygotowani, tylko jakie kryteria trzeba spełnić na tym i wielu innych trudnych szlakach aby stwierdzić że ktoś jest przygotowany.
W górach zdarzają się wypadki i spotykają zarówno tych słabo przygotowanych jak również dobrze przygotowanych i doświadczonych turystów, splot okoliczności, czasami głupoty bądź nierozwagi prowadzi do takich zdarzeń.
Gdyby jednak porównać głupotę wśród turystów w górach do kierowców na drodze to proporcje w stosunku do tych drugich są olbrzymie, na drogach codziennie giną ludzie, w górach nie.
Wracając do zakazu, my turyści nie jesteśmy mieszkańcami gór, mieszkańcami są żyjące tam zwierzęta, one też potrzebują odrobiny spokoju we własnym domu.
Wracając do zakazu, my turyści nie jesteśmy mieszkańcami gór, mieszkańcami są żyjący tam zwierzęta, one też potrzebują odrobiny spokoju we własnym domu.
Bardzo dobrze, że o tym napisałeś - jest to jedna z najważniejszych rzeczy o której się po prostu nie pamięta. Myślę, że jest to wart podkreślania za każdym razem.
Wracając do Orlej Perci, to fakt że nie wszyscy którzy ten szlak przemierzają są odpowiednio przygotowani, tylko jakie kryteria trzeba spełnić na tym i wielu innych trudnych szlakach aby stwierdzić że ktoś jest przygotowany.
W górach zdarzają się wypadki i spotykają zarówno tych słabo przygotowanych jak również dobrze przygotowanych i doświadczonych turystów, splot okoliczności, czasami głupoty bądź nierozwagi prowadzi do takich zdarzeń.
Dobre przygotowanie jest po to, żeby zminimalizować prawdopodobieństwo wypadku. Jest wiele czynników niezależnych od nas, ale na część z nich można się przygotować, części uniknąć. Nawet najlepszym i najlepiej przygotowanym zdarzają się wypadki, to prawda, ale nie ma to nic do rzeczy w przypadku rozważania sensowności przygotowania.
Jakie kryteria trzeba spełniać? Prawnie określonych nie ma. Mi zdrowy rozsądek i doświadczenie ( małe, ale zawsze... ) sugeruje wiele kryteriów. Od przygotowania sprzętowego, do przygotowania psychicznego, doświadczenia, przygotowania teoretycznego etc. Nie zrobiłem nigdy Całości orlej ani nawet większości jej kawałków - musiałem się wycofać ze względu na pogodę czasem jeszcze nim doszedłem na zawrat. ( Pech niesamowity, prób miałem kilka... ) Jednak przygotowując się na taką wycieczkę, wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić, wiedziałem jakie są zejścia z orlej, jakie warunki mogę tam spotkać, jak wygląda szlak, na którą stronę schodzić w jakich warunkach, etc, etc. Jest to jeden z najtrudniejszych szlaków w Polskich tatrach który wymaga najwięcej od turysty.
Idąc w góry nieodpowiedzialnie, stwarzamy zagrożenie nie tylko dla siebie, ale także innych turystów, oraz, co dla mnie najważniejsze, dla tych, którzy będą po nas wychodzić w ciężkich warunkach, kiedy utkniemy na orlej w środku nocy, deszczu, mrozu...
Jakie kryteria trzeba spełniać? Prawnie określonych nie ma. Mi zdrowy rozsądek i doświadczenie ( małe, ale zawsze... ) sugeruje wiele kryteriów. Od przygotowania sprzętowego, do przygotowania psychicznego, doświadczenia, przygotowania teoretycznego etc. Nie zrobiłem nigdy Całości orlej ani nawet większości jej kawałków - musiałem się wycofać ze względu na pogodę czasem jeszcze nim doszedłem na zawrat. ( Pech niesamowity, prób miałem kilka... ) Jednak przygotowując się na taką wycieczkę, wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić, wiedziałem jakie są zejścia z orlej, jakie warunki mogę tam spotkać, jak wygląda szlak, na którą stronę schodzić w jakich warunkach, etc, etc. Jest to jeden z najtrudniejszych szlaków w Polskich tatrach który wymaga najwięcej od turysty.
Ja Orlą podzieliłem na trzy etapy, na początek były Granaty, później od Granatów do Krzyżnego, trzeci etap od Zawratu do Żleby Kulczyńskiego.
Pozostał mi krótki niedokończony odcinek który w tym roku zamierzam przejść, dzieląc ten szlak na odcinki mam zapas sił i czasu aby go w miarę bezpiecznie przejść.
Istotnym czynnikiem w górach jest pogoda, oraz zalegający śnieg na szlaku nawet latem, wtedy o wypadek nietrudno.
Ja natomiast Orlą, a nawet więcej, przeszedłem w jeden dzień (dokładnie w 13 godzin). O 5tej rano ustawiliśmy się w kolejkę na Kasprowy. Wjeżdzaliśmy drugim wagonikiem. Później to już z buta przez Świnicę, do Zawratu, całą Orlą do Krzyżnego, dalej w dół do Murowańca i Kuźnic (dotarliśmy o 18tej). Jestem z siebie dumny, ale drugi raz bym tego nie zrobił.
Co do samego zakazu, to szkoda, bo chciałem w tym roku udać się na Rysy, na wschód słońca, oczywiście z aparatem.
Nie wiem czemu, ale wydaje mi się że ten zakaz to żadna nowość...ale nieistotne. Dopóki strażnicy TPN sami nie będą przestrzegać zasad, to ja też nie mam zamiaru się ich sztywno trzymać.
Oczywiście ideę tego zakazu w pełni rozumiem i bez potrzeby nie będę ruszał o 2 tylko po to żeby być pierwszym na górze ;)
velaskez
15-06-2014, 00:48
Wiecie, generalnie to pewnie nikt do was w nocy w górach strzelać nie będzie ani nawet pewnie specjalnie łapać nie będą. Natomiast jak coś się stanie, i trzeba będzie TOPR albo LPR wzywać, to ubezpieczyciel wypnie się na Was, bo ludzie poszli w zakaz.
ze schroniska na 5 Stawach wyjść bardzo wcześnie.
Przy czym istotny jest fakt komercializacji schronisk. Obecnie w prywatnych rękach nastawione są na maksymalizację dochodów. Polecam dyskusję na outdoor.pl na temat schronisk - problem z rezerwacją, odmawianie gleby, imprezy do rana, żażygane kible itp. Odpoczęcie po ciężkim dniu marszu i regeneracja przed kolejnym dniem napierania, stoi pod znakiem zapytania.
Ja zakaz jak najbardziej rozumiem, chociaż żal potencjalnych wędrówek, ale zróbmy warunki, które będą dawać alternatywę dla chcących podróżować.
Valasquez - też mam taką nadzieję.
wolnyslimak
15-06-2014, 15:02
ten przepis dotyczy wielu parków (w Bieszczadach jest tak samo) nie wiem skąd pomysł, że tatrzański jest jedyny...
Być może jest jak piszesz. Ja pierwszy raz spotkałem się z takim zapisem. Być może dlatego, że regulamin jest jak instrukcja obsługi. Nigdy ich nie czytam:)
...Domyślam się, że Nikt nie będzie pilnował wejść do Parku Narodowego w nocy...
A może właśnie to jest powodem? Czyli brak wpływu za wejście do parku. Przez ostatni rok byłem ponad 10 razy w górach w kilku parkach narodowych i ani razu nie zapłaciłem za wejście do niego. Nie to, że nie chcę czy oszczędzam. Bez jaj koszt wejścia w porównaniu z kosztem paliwa, które jest niezbędne aby dotrzeć w dane miejsce jest niczym. Po prostu często jeszcze nikogo nie ma jak ja już nawet schodzę z gór.
...Wracając do zakazu, my turyści nie jesteśmy mieszkańcami gór, mieszkańcami są żyjący tam zwierzęta, one też potrzebują odrobiny spokoju we własnym domu.
Powód ochrony zwierząt czy też ludźmi przed nimi też mz. jest chybiony. Każdy kto choć raz był sam nocą w górach na bank natknął się na "świecące oczy" w świetle latarki. Te oczy, bo przecież ciężko jest stwierdzić co to za zwierzę zawsze same się oddalają. Za dnia o wiele więcej ludzi straszy kozice, jelenie, sarny czy też świstaki.
Zresztą wydaje mi się, że zwierzęta coraz mniej ludzi się boją i takie kozice spokojnie pasą się kilka metrów od przechodzących turystów. Wierzę, że jest to dowodem na to iż ludzie są coraz częściej LUDŹMI nie zwierzętami.
Nie wiem czemu, ale wydaje mi się że ten zakaz to żadna nowość...ale nieistotne. Dopóki strażnicy TPN sami nie będą przestrzegać zasad, to ja też nie mam zamiaru się ich sztywno trzymać.
Oczywiście ideę tego zakazu w pełni rozumiem i bez potrzeby nie będę ruszał o 2 tylko po to żeby być pierwszym na górze ;)
Właśnie w tym rzecz, że człowiek chciałby być fair do regulaminów ale niestety nie da się. Kilka lat temu rowerem jechałem z Wołosatego, przez Przełęcz Bukowską gdzie spotkałem KILKANAŚCIE samochodów parku narodowego. Mieli jakiś swój zlot, czytaj "ochlaj i wyżerka". Pojechałem dalej poprzez Rozsypaniec na Halicz, gdzie prócz innych turystów była dwójka z Parku Narodowego. Chcieli mi wręczyć mandat za jazdę rowerem po szlaku. Ponoć opony roweru przyczyniają się do erozji gleby, niszcząc ją. Taki mieli argument. Na moje pytanie czy te kilkanaście samochodów 200metrów niżej jej nie niszczy, usłyszałem odpowiedź że ONI MOGĄ!! Ręce mi opadły.
Wiecie, generalnie to pewnie nikt do was w nocy w górach strzelać nie będzie ani nawet pewnie specjalnie łapać nie będą. Natomiast jak coś się stanie, i trzeba będzie TOPR albo LPR wzywać, to ubezpieczyciel wypnie się na Was, bo ludzie poszli w zakaz.
I to jest główny problem tego zagadnienia bo pewnie masz rację i wszelkie ubezpieczenia przy złamaniu regulaminu nie będą obowiązywać niestety.
No cóż. Regulaminy sobie a my sobie. Dziękuję Wam bardzo za udział w tej dyskusji.
A może właśnie to jest powodem? Czyli brak wpływu za wejście do parku. Przez ostatni rok byłem ponad 10 razy w górach w kilku parkach narodowych i ani razu nie zapłaciłem za wejście do niego. Nie to, że nie chcę czy oszczędzam. Bez jaj koszt wejścia w porównaniu z kosztem paliwa, które jest niezbędne aby dotrzeć w dane miejsce jest niczym. Po prostu często jeszcze nikogo nie ma jak ja już nawet schodzę z gór.
To bardzo źle. Kup bilet jak wyjdziesz, kub następnego dnia. Chociaż przekaż 1% podatku... :]
Powód ochrony zwierząt czy też ludźmi przed nimi też mz. jest chybiony. Każdy kto choć raz był sam nocą w górach na bank natknął się na "świecące oczy" w świetle latarki. Te oczy, bo przecież ciężko jest stwierdzić co to za zwierzę zawsze same się oddalają. Za dnia o wiele więcej ludzi straszy kozice, jelenie, sarny czy też świstaki.
Ja się nie natknąłem na zwierzęta, a kilka zejść nocnych miałem. Może szedłem wystarczająco głośno i szybko, albo miałem zbyt mocną latarkę...
Nie chodzi o ochronę przed spotkaniem z ludźmi, chodzi o umożliwienie im normalnego funkcjonowania i normalnego snu, bez intruzów na ich terytorium.
Zresztą wydaje mi się, że zwierzęta coraz mniej ludzi się boją i takie kozice spokojnie pasą się kilka metrów od przechodzących turystów. Wierzę, że jest to dowodem na to iż ludzie są coraz częściej LUDŹMI nie zwierzętami.
To jest argument za tym, że powinno się ograniczyć ilość ludzi na szlakach. To zjawisko złe i niepożądane w przypadku parku narodowego.
Właśnie w tym rzecz, że człowiek chciałby być fair do regulaminów ale niestety nie da się. Kilka lat temu rowerem jechałem z Wołosatego, przez Przełęcz Bukowską gdzie spotkałem KILKANAŚCIE samochodów parku narodowego. Mieli jakiś swój zlot, czytaj "ochlaj i wyżerka". Pojechałem dalej poprzez Rozsypaniec na Halicz, gdzie prócz innych turystów była dwójka z Parku Narodowego. Chcieli mi wręczyć mandat za jazdę rowerem po szlaku. Ponoć opony roweru przyczyniają się do erozji gleby, niszcząc ją. Taki mieli argument. Na moje pytanie czy te kilkanaście samochodów 200metrów niżej jej nie niszczy, usłyszałem odpowiedź że ONI MOGĄ!! Ręce mi opadły.
Nie podałeś żadnego argumentu na to, że nie da się przestrzegać regulaminu. Powiedziałeś jedynie o tym, że skoro strażnicy parku, czyli de facto jego obsługa, która ma pewne obowiązki i przez to również przywileje, mają większe prawa od Ciebie, to jest źle...
Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, to jak wielką okropnością i niegodziwością jest, że TOPR może sobie latać śmigłowcem i lądować gdzie chce! No przecież nad górami nie wolno latać!
Weź pod uwagę, że co innego turyści w swej ogromnej masie, a co innego służby porządkowe parku.
wolnyslimak
15-06-2014, 15:44
...Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, to jak wielką okropnością i niegodziwością jest, że TOPR może sobie latać śmigłowcem i lądować gdzie chce! No przecież nad górami nie wolno latać!
Weź pod uwagę, że co innego turyści w swej ogromnej masie, a co innego służby porządkowe parku.
Proszę Cię!! Akurat w tym przypadku chyba nie trafiłeś. Rower był JEDEN a samochodów KILKANAŚCIE. Ta ogromna masa była raczej po stronie BPNu a nie turystów. Rozumowanie z helikopterem chyba lekko przesadzone, bo pasuje do opisanej przeze mnie sytuacji jak pięść do oka. Przecież wiadomo, że nie będę krzyczał na Goprowców bo jadą ratować quadem a nie biegną na nogach bo to pro ekologiczne. Nie w tym rzecz.
Mnie się wydaje, że mnożenie martwych przepisów, tak jak w tym przypadku jest bez sensu. Masa turystów jaka się przewala za dnia ma się ni jak do nocy. Tydzień temu na Tarnicy nie spotkałem nikogo. Pierwszy człowiek na jakiego się natknąłem po nocy to dwójka starszych turystów tuz przy wejściu, które zresztą było jeszcze nieczynne. Wiadomo, że nocą nikt nieokrzesany nie będzie chodził, a ci nieliczni co na to się decydują, raczej zachowują się bardzo kulturalnie wobec przyrody, bo mają do niej wielki szacunek.
Proszę Cię!! Akurat w tym przypadku chyba nie trafiłeś. Rower był JEDEN a samochodów KILKANAŚCIE. Ta ogromna masa była raczej po stronie BPNu a nie turystów. Rozumowanie z helikopterem chyba lekko przesadzone, bo pasuje do opisanej przeze mnie sytuacji jak pięść do oka. Przecież wiadomo, że nie będę krzyczał na Goprowców bo jadą ratować quadem a nie biegną na nogach bo to pro ekologiczne. Nie w tym rzecz.
Ale ja mówię o większej perspektywie czasowej. W ciągu miesiąca, turystów na rowerach mogą być setki, jak nie więcej, a ich jeden "zjazd" który nawet nie wiesz czemu miał służyć (może mieli iść w las oznaczać drzewa czy robić inne tego typu rzeczy, albo właśnie skończyli ciężką robotę?) to kilka samochodów. W większej perspektywie, będziemy mieli ogromną ilość rowerów i kilka przejazdów samochodami, z których większość jest zapewne niezbędnych.
Wiadomo, że nocą nikt nieokrzesany nie będzie chodził a ci nieliczni co na to się decydują raczej zachowują się bardzo kulturalnie wobec przyrody bo mają do niej wielki szacunek.
Ale nie chodzi o ich kulturalne zachowanie tylko ich obecność. Zwierzęta słyszą ich ze znacznie większych odległości, czują ich zapach z jeszcze większych. Obecność człowieka, może być zauważona nawet z kilometra. To wystarczy, żeby mieć wpływ na większy obszar.
Parki Narodowe mają również zachować przyrodę przed wpływem człowieka, zachować naturalne środowisko życia zwierząt.
Wolnyslimak, zakaz przebywania na terenie TPN w nocy jest od kilku lat i nie jest to jakaś nowość. Nie sugeruj się datą na stronie.
Ponadto parki narodowe nie są tworzone na rzecz turystów, w ich interesie i żeby było im fajnie.
wolnyslimak
15-06-2014, 16:24
Ale ja mówię o większej perspektywie czasowej. W ciągu miesiąca, turystów na rowerach mogą być setki, jak nie więcej, a ich jeden "zjazd" który nawet nie wiesz czemu miał służyć ( może mieli iść w las oznaczać drzewa czy robić inne tego typu rzeczy, albo właśnie skończyli ciężką robotę? ) to kilka samochodów. W większej perspektywie, będziemy mieli ogromną ilość rowerów i kilka przejazdów samochodami, z których większość jest zapewne niezbędnych.
Ale nie chodzi o ich kulturalne zachowanie tylko ich obecność. Zwierzęta słyszą ich ze znacznie większych odległości, czują ich zapach z jeszcze większych. Obecność człowieka, może być zauważona nawet z kilometra. To wystarczy, żeby mieć wpływ na większy obszar.
Parki Narodowe mają również zachować przyrodę przed wpływem człowieka, zachować naturalne środowisko życia zwierząt.
Wiem jak wygląda praca a jak ochlaj firmy państwowej za pieniądze podatnika w pięknych okolicznościach przyrody.
Przykład sprzed około 3 tygodni. Polana Kalatówki:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.com/a/img837/8899/g8m0.jpg)
Umiem liczyć do kilkunastu i nie mam skłonności do przesady. Zresztą chyba nie bardzo wiesz jaki jest teren w paśmie Halicza i Tarnicy bo skoro sądzisz, że tam przejeżdża rocznie kilkaset rowerów to GRUBO się mylisz.
Czyli piszesz, że człowiek w nocy, może dwóch czy kilkunastu stworzy większe spustoszenie w przyrodzie niż tysiąc w ciągu dnia? A przyroda niepokojona przez idącego człowieka z latarką na głowie nagle ulegnie degradacji?
Apropos "świecących oczu" w świetle czołówki. Para, która jest na pierwszym zdjęciu weszła na Kopę Kondracką przed wschodem słońca chyba dzięki mnie i kumplowi. Nasłuchali się bajek o niedźwiedziu i widząc takie właśnie oczy myśleli, że to niedźwiedź. Spotkałem ich wychgodząc o drugiej w nocy ze schroniska na Kondratowej. Byli przestraszeni trochę a specjalnie przyjechali prosto z Tarnowa aby wejść na Kopę. Cofnęli się widząc coś co im się wydawało. Noc to zupełnie inna para kaloszy. I mogę zaręczyć, że tłumów nie ma.
Czyli piszesz, że człowiek w nocy, może dwóch czy kilkunastu stworzy większe spustoszenie w przyrodzie niż tysiąc w ciągu dnia? A przyroda niepokojona przez idącego człowieka z latarką na głowie nagle ulegnie degradacji?
Nie piszę autorytatywnie czegoś takiego, bo nie mam wiedzy. Podejrzewam jednak, że nie można tego porównywać. Posłużę się przykładem. Mieszkam w miejscu, gdzie codziennie przechodzi kilkadziesiąt, w weekendy czasem pod setkę osób ( w bardzo ciężkie dni ) i jestem w stanie to przeżyć, nawet za specjalnie mi to nie przeszkadza. Za to, kiedy w nocy przechodzi 1 czy 2 osoby, to przeszkadza mi ich obecność, bo potrafi wybudzić czy nie pozwolić zasnąć dłużej.
Noc to zupełnie inna pora niż dzień.
I mogę zaręczyć, że tłumów nie ma.
Ależ oczywiście, że tłumów nie ma, nie o tłumach jednak rozmawiamy.
Wiem jak wygląda praca a jak ochlaj firmy państwowej za pieniądze podatnika w pięknych okolicznościach przyrody.
Przykład sprzed około 3 tygodni. Polana Kalatówki:
Ciekawe skąd wiesz, że nie jest to tylko przerwa w pracy?
Zresztą chyba nie bardzo wiesz jaki jest teren w paśmie Halicza i Tarnicy bo skoro sądzisz, że tam przejeżdża rocznie kilkaset rowerów to GRUBO się mylisz.
Nie mam pojęcia, bo nie znam Bieszczad i dla tego staram się mówić w oderwaniu od miejsca. Może tam nie przejeżdża kilkaset rowerów, bo jest zakaz?
wolnyslimak
15-06-2014, 17:30
:) Masz rację. Jest zakaz jazdy rowerem.
Olejmy ochlaj bo to nie on jest sednem sprawy. Mógłbym podać więcej zdjęć ale nie ma to sensu.
Wróćmy może do tematu, czyli "zakazu chodzenia nocą w TPN'ie", czy jak już było napisane w Parkach Narodowych.
...Co do samego zakazu, to szkoda, bo chciałem w tym roku udać się na Rysy, na wschód słońca, oczywiście z aparatem...
Moim następnym wypadem właśnie będą Rysy. I jeśli będą miejsca w chacie pod Rysami to nocą tylko będę szedł z chaty na szczyt ale jak będzie zawalona ludźmi to niestety będę zmuszony schodzić po zmroku do Morskiego Oka. Więc i tu znów będę łamał zakaz.
RobertMiernik
15-06-2014, 17:39
Niestety obawiam się, że ktoś wcześniej miał rację i chodzi tylko o sprawy prawne a w zasadzie ubezpieczeniowe i nie ma co doszukiwać się w tych przepisach jakiegoś ukrytego sensu...
Niestety obawiam się, że ktoś wcześniej miał rację i chodzi tylko o sprawy prawne a w zasadzie ubezpieczeniowe i nie ma co doszukiwać się w tych przepisach jakiegoś ukrytego sensu...
Zwykła "dupokrytka" a tu tyle gadania...
wolnyslimak
15-06-2014, 17:51
Zwykła "dupokrytka" a tu tyle gadania...
Jeśli dobrze Cię zrozumiałem to twierdzisz, że po prostu każdy umywa ręce jakby stał się jakiś wypadek. Czyli cos Nam się stało to nasza wina i tylko my za to odpowiadamy. Sami jesteśmy sobie winni, zakaz stoi jak byk! No w zasadzie to bardzo sensowne tłumaczenie.
Niestety obawiam się, że ktoś wcześniej miał rację i chodzi tylko o sprawy prawne a w zasadzie ubezpieczeniowe i nie ma co doszukiwać się w tych przepisach jakiegoś ukrytego sensu...
Jeśli dobrze Cię zrozumiałem to twierdzisz, że po prostu każdy umywa ręce jakby stał się jakiś wypadek. Czyli cos Nam się stało to nasza wina i tylko my za to odpowiadamy. Sami jesteśmy sobie winni, zakaz stoi jak byk! No w zasadzie to bardzo sensowne tłumaczenie.
I oby tak było Panowie... a jak będzie w praktyce, przekonamy się w momencie kiedy dajmy na to na trasie z Palenicy do M.Oka - idąc sobie asfaltem do schroniska około godziny 22 spotkacie strażników, którzy elegancko zaproponują zapłatę np. 300,00zł (strzelam, bo nie wiem czy taki taryfikator obowiązuje ;) za spacerowanie po zmierzchu....
-
A swoją drogą ciekawe, co trzeba będzie zrobić żeby sobie sfotografować wschód słońca - dajmy na to z Rysów. Może zostanie ustanowiona jednorazowa opłata za możliwość wydania zezwolenia w związku z poruszaniem się "poza ustalonymi godzinami"....
P.s.
Zróbmy jeszcze dodatkowe przepisy zakazujące wchodzenia na teren TPN-u np. bez odpowiedniego obuwia, kurtki przeciwdeszczowej, butelki wody mineralnej oraz batonika i najlepiej latarki - to również powinno dodatkowo zapobiec powstawaniu niebezpiecznych sytuacji w górach.
Żaden przepis nie zastąpi zdrowego rozsądku. :)
RobertMiernik
15-06-2014, 23:58
Prawdę mówiąc jestem jak najbardziej za takim przepisem i sam zawsze mam pełne zaopatrzenie - nawet jeśli idę tylko do schroniska odległego o 3 godziny drogi...
Czyli cos Nam się stało
Czemu "Nam", a nie po polsku "nam"?
Prawdę mówiąc jestem jak najbardziej za takim przepisem i sam zawsze mam pełne zaopatrzenie - nawet jeśli idę tylko do schroniska odległego o 3 godziny drogi...
A jak sobie wyobrażasz sprawdzanie tego zaopatrzenie, trzeba by mnóstwo strażników ustawić na szlakach aby to zweryfikować.
Po drugie, każdy szlak jest inny, innego wyposażenia potrzebuję idąc na Rysy czy Orlą Perć a innego idąc tylko do Morskiego Oka.
W przypadku Orlej Perci nie zaleca się zbyt ciężkiego bagażu, taki ekwipunek nie ułatwia poruszania się po tym szlaku.
Nie wpadajmy z jednej skrajności w drugą, zaostrzanie przepisów nie zawsze przynosi pożądany skutek, odniosę się tylko do ograniczenia prędkości na naszych drogach, jaki procent kierowców jeździ zgodnie z przepisami?
Wszystko to dlatego, że z ludzi chce się zrobić debili. Darmowe akcje ratunkowe, coraz bardziej ścisłe i restrykcyjne przepisy, itp. Żeby za bardzo nie myśleli i nie podejmowali odpowiedzialności za siebie i bliskich. Żeby ją zrzucali na TPN, TOPR i wszystkich innych poza sobą.
Jak można chronić przyrodę sporo przecięło się teren parku siecią szlaków, pobudowano wielkie molochy - schroniska, a prywatne chatki są głęboko w lasach? Litości.
Wszystko to dlatego, że z ludzi chce się zrobić debili. Darmowe akcje ratunkowe, coraz bardziej ścisłe i restrykcyjne przepisy, itp. Żeby za bardzo nie myśleli i nie podejmowali odpowiedzialności za siebie i bliskich. Żeby ją zrzucali na TPN, TOPR i wszystkich innych poza sobą.
Akcje ratunkowe TOPR nie do końca są darmowe, za wstęp do parku obecnie płacimy 5 zł od osoby, część tej kwoty jest przekazywana dla TOPR.
W przeciwieństwie do Słowacji, za wstęp do parku nic nie płacimy, natomiast akcje ratunkowe są płatne jeśli nie mamy wykupionego ubezpieczenia, cena ubezpieczenia za jedną dobę jest porównywalna z cena wstępu do parku u nas.
zakaz rozumiem, to jest standard w wielu obszarach ochrony przyrody, nie tylko parkach narodowych czy krajobrazowych. domyslam sie, ze Polacy jak zwykle beda narzekali, ze im "sie zabrania a oni i tak lepiej wiedza, ze dadza sobie rade" (tak jak to bylo np. z nakazem jazdy na swiatlach w dzien) ale powody sa sluszne i kropka. zreszta, zapis pewnie od zawsze byl, tylko ze wzgledu na jakis incydent robi sie wrzawe.
nie sadze, zeby TOPR robil problemy osobom, ktore tak czy siak wyleza na szlak po nocy i umiejac sie zachowac zrobia troche szlaku. przeciez TOPR to tez sa pasjonaci gor, rozumieja innych pasjonatow, a ktos dymajacy z ciezkim plecakiem i dodatkowym sprzetem foto na pewno budzi dodatkowa sympatie.
aczkolwiek... nadal nie rozumiem czemu ludzie wciaz jezdza w Tatry i pozwalaja sobie na takie traktowanie. chyba wszedzie na swiecie dostep do natury jest zorganizowany i mozna tam dokad sie da w kulturalnych warunkach dojechac, co najwyzej placac za parkowanie/przewoz/wstep (czasem duzo). przez kulturalne warunki rozumiem: dojechac do duzego parkingu i zostac dowiezionym na miejsce. a nie stanie 3h na Zakopiance, albo 1,5h w korku przez samo Zakopane badz na dojezdzie do Moka, patrzac na smigajace lewym pasem pod prad i grubo ponad 80 km/h busiki.
Polskie Tatry leza infrastrukturowo. moze dzieki temu tansze ale mam wrazenie, ze z pokolenia forumowego (25-45) wiele osob z checia tu i owdzie 5-10 PLN za bilet/parking/itd., po to tylko, zeby szybciej dotrzec na wyjscie na szlak czy z niego wrocic. a tak jak jest, to gorale wydaja sie zwalczac natlok turystow zniechecajac chetnych. zamiast, jak wszedzie w normalnym swiecie gdzie jak jest nadmiar chetnych, poniesc zauwazalnie ceny a te przychody przeznaczyc na podniesienie standardu (docelowo uzasadniajac wyzsze ceny) i inwestycje w infrastrukture.
ja mam moze inna perspektywe, bo w Tatry duzo dalej niz w inne gory. ale juz w Sudetach mozna w podobnej cenie wynajac domek i w duzo lepszych warunkach odetchnac gorami. a w Austrii, Niemcach czy nawet Francji tez nie jest wiele drozej. natomiast w podejsciu ludzi na miejscu i infrastrukturze jest przepasc wzgledem tych p* goralikow...
Akcje ratunkowe TOPR nie do końca są darmowe, za wstęp do parku obecnie płacimy 5 zł od osoby, część tej kwoty jest przekazywana dla TOPR.
W przeciwieństwie do Słowacji, za wstęp do parku nic nie płacimy, natomiast akcje ratunkowe są płatne jeśli nie mamy wykupionego ubezpieczenia, cena ubezpieczenia za jedną dobę jest porównywalna z cena wstępu do parku u nas.
Zaprzeczasz sam sobie.
Zaprzeczasz sam sobie.
Chyba masz rację, źle się wyraziłem ale wiadomo o co chodzi.
wolnyslimak
16-06-2014, 11:29
... Żaden przepis nie zastąpi zdrowego rozsądku. :)
Dokładnie tak.
Czemu "Nam", a nie po polsku "nam"?
No nie wiem właśnie czemu tak napisałem? Masz rację, powinno być "nam".
Czytam cały wątek, jeżdżę w Tatry i w rożne dziwne miejsca i chyba mam już wyrobione zdanie o tym. W polsce najłatwiej coś wpisać w regulamin, ceny podnieść. Niestety jak akustyk napisał, jakość "usług" nie idzie w parze z tym co otrzymujemy lub chcielibyśmy otrzymać. Odnosząc to do Tatr, jak ktoś słusznie napisał, możliwość nocowania czasem w schroniskach graniczy z cudem. Zrobiono coś, skomercjalizowane je do tego stopnia, że trzeba wcześniej je rezerwować. Jeśli nawet ceny noclegów są jakie są, to dla zdrożonych turystów powinien zawsze nocleg się znaleźć. A tymczasem mamy zakaz "po zmroku" i jak już ktoś tam zawita to się zetknie z sytuacją "nie ma takiej możliwości'. Infrastruktura, zdrowy rozsądek leży. Począwszy od zapchanej Zakopianki (zobaczymy w Boże Ciało znów walki kierowców, plucie, przeklinanie etc.), po to co się dzieje na szlakach. Naród jest wygłodniały wrażeń, przeniósł się nawet w Tatry, zdrowego rozsądku często brak i do tego zbyt duża liczba odwiedzających przekłada się statystycznie na to że infrastruktura dawno nie nadążyła za zmianami. I jeszcze długo nie nadąży. Żal mi jedynie nas, prawdziwych pasjonatów tych gór, gdzie coraz trudniej tam zaznać swobody i uroków prawdziwej górskiej turystyki.
Żal mi jedynie nas, prawdziwych pasjonatów tych gór, gdzie coraz trudniej tam zaznać swobody i uroków prawdziwej górskiej turystyki.
Jest tyle pięknych miejsc w Polsce, Europie, że na Tatry można się wypiąć. Wiem, że sentyment nie zawsze idzie w parze z chłodną kalkulacją i to też jest piękne, ale w Polsce ciężko się ciszyć z wyższych górek niż Beskidy.
Czytam cały wątek, jeżdżę w Tatry i w rożne dziwne miejsca i chyba mam już wyrobione zdanie o tym. W polsce najłatwiej coś wpisać w regulamin, ceny podnieść. Niestety jak akustyk napisał, jakość "usług" nie idzie w parze z tym co otrzymujemy lub chcielibyśmy otrzymać. Odnosząc to do Tatr, jak ktoś słusznie napisał, możliwość nocowania czasem w schroniskach graniczy z cudem. Zrobiono coś, skomercjalizowane je do tego stopnia, że trzeba wcześniej je rezerwować. Jeśli nawet ceny noclegów są jakie są, to dla zdrożonych turystów powinien zawsze nocleg się znaleźć. A tymczasem mamy zakaz "po zmroku" i jak już ktoś tam zawita to się zetknie z sytuacją "nie ma takiej możliwości'. Infrastruktura, zdrowy rozsądek leży. Począwszy od zapchanej Zakopianki (zobaczymy w Boże Ciało znów walki kierowców, plucie, przeklinanie etc.), po to co się dzieje na szlakach. Naród jest wygłodniały wrażeń, przeniósł się nawet w Tatry, zdrowego rozsądku często brak i do tego zbyt duża liczba odwiedzających przekłada się statystycznie na to że infrastruktura dawno nie nadążyła za zmianami. I jeszcze długo nie nadąży. Żal mi jedynie nas, prawdziwych pasjonatów tych gór, gdzie coraz trudniej tam zaznać swobody i uroków prawdziwej górskiej turystyki.
Paweł, polecam Tatry Słowackie, na wielu szlakach nie ma tłumów, a na niektórych jesteś samotny.
Wiem, byłem 2 lata temu, pusto że aż w uszach dzwoni ;-)
Podzielam Twoje zdanie, ale niestety nie w pełni. Ty już wiele przeszedłeś po stronie polskiej, ja mam bardzo wiele do przejścia, rozkładając to w czasie i latach widzę, że po naszej stronie Tatr coraz trudniej o wypoczynek, ciszę. Widzi się tez dużo chamstwa przy dojeździe, na szlaku i ogólnie mam wrażenie że jest gorzej niż ponad 30 lat temu kiedy rozpoczynałem przygodę z Tatrami. Za dużo pseudo turystów i przez nich mamy wszelkiej maści nakazy, zakazy i cały ten jarmarczny zgiełk. O koniach do Moka nie wspomnę, bo nie coś bierze !
Wiem, byłem 2 lata temu, pusto że aż w uszach dzwoni ;-)
Podzielam Twoje zdanie, ale niestety nie w pełni. Ty już wiele przeszedłeś po stronie polskiej, ja mam bardzo wiele do przejścia, rozkładając to w czasie i latach widzę, że po naszej stronie Tatr coraz trudniej o wypoczynek, ciszę.
Ja podchodzę do tego inaczej, tłumy na szlaku mnie nie przeszkadzają, jadąc w Tatry nie liczę na wypoczynek, po 12-to godzinnym marszu mam prawo być zmęczony i trudno to nazwać wypoczynkiem.
Góry to pasja, widoki to rekompensują, trudno tysiące turystów zmieścić na tak małym skrawku Polskich Tatr aby nie było tłoczno, każdy ma prawo tam pojechać.
Ale czy sam nie uważasz że po stronie słowackiej jednak lepiej się chodzi?
Ja o tym samym pisze...
jasiek52
16-06-2014, 12:46
Zakaz obowiązuje od lat, ale nie słyszałem o przypadkach karania turystów, którzy go złamali. Sam wielokrotnie wracałem po zmroku i nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi. Może dlatego że służby TPN nie pracują w takich porach?:)
Na tłumy w Tatrach też jest sposób - omijać szerokim łukiem weekendy (szczególnie te długie), a także okresy wakacyjne. Startować na szlak o świcie, będzie naprawdę pusto. No i przekonać się do Tatr Słowackich. Na przykład zamiast horroru na trasie do Morskiego Oka zafundować sobie wycieczkę do odległej o rzut kamieniem doliny Białej Wody - pustej i chyba piękniejszej.
Na miejsce w schronisku też jest metoda - wcześniejsza rezerwacja.
I niech nas Bóg broni przed rozbudową infrastruktury tatrzańskiej - schronisk, kolejek, wyciągów itp. Te diabelskie wynalazki przyciągają właśnie tych pseudoturystów, którzy nam, prawdziwym górołazom tak się nie podobają:)
Ale czy sam nie uważasz że po stronie Słowackiej jednak lepiej się chodzi ?
Ja o tym samym pisze ...
Oczywiście.
Większym przestępstwem jest złapanie przez filanców poza szlakiem niż wracanie po zmroku. Kiedyś podobny wątek był założony na forum ngt i tam jasno opisywali sytuacje, że mandat dostaje się za rażące naruszenie dyscypliny. Chodzenie po zmroku to raczej kwestia mobilizująca a nie karna.
I niech nas Bóg broni przed rozbudową infrastruktury tatrzańskiej - schronisk, kolejek, wyciągów itp. Te diabelskie wynalazki przyciągają właśnie tych pseudoturystów, którzy nam, prawdziwym górołazom tak się nie podobają:)
widzisz... a ja przyjezdzajac do miejsca oddalonego 14000km od domu z dzieckiem, ktore widzialo juz Alpy, Dolomity, Wogezy czy Pireneje w zasadzie mam w d* "prawdziwych grotolazow jak wy". chcialbym tak jak w tamtych miejscach zjesc sniadanie w jakims fajnym domku/hoteliku o 8.00 rano, podjechac nie dluzej niz 30 - 60 minut pod przyzwoity parking i wyjsc na szlak. nie przeszkadzaja mi wielkie tlumy. gory sa dobrem wspolnym a nie wlasnoscia paru "prawdziwych grotolazow". zdecydowanie jestem sklonny zostawic troche pieniazkow czy za parking czy za wstep na szlak (a z braku takich oplat za kawe w schronisku) jesli widze lub mam wrazenie, ze te pieniadze sa dobrze wykorzystywane na utrzymanie tego miejsca.
w Tatrach tego nie mam. dojazd od Krakowa, jak tylko sie wjedzie na teren powiatu goralskiego, to masakra. potem poruszanie sie po drogach jest koszmarem, bo czy Zakopane, czy Poronin czy dojazd na Moko - stoja i wydalaja spaliny sznurki aut i traci sie mnostwo czasu. to co to jest dla mnie za przyjemnosc? z dzieckiem, ktore z wielka chetnie podrepcze po gorach 20 kilosow, tak ze mu nogi do tylka wchodza, ale potem by chcialo cos zjesc po calym dniu i odetchnac. a nie ma na to szansy w jedynym na trasie schronisku (jak np Orkan), gdzie czeka tlum ludzi a nikt nie wpadl na pomysl (to Podhale, tam nikt jeszcze nie odkryl ameryki, ze w letni dzien bywa duzo ludzi!), ze mozna zatrudnic kogos i sprzedawac kanapki czy hot-dogi albo chocby swieze jablka na dworze, zamiast ogladac wyglodnialy tlum w ciasnym wnetrzu. i potem to moje dziecko musi osuwajac sie z siedzenia z glodu i wdychajac spaliny czekac 1,5h az ojciec przejedzie przez Zakopane...
najwyrazniej tak wyglada wizja Tatr ze strony "prawdziwych grotolazow". wizja, ktora mnie nie interesuje.
to juz wole chocby pojechac do Anglii, gdzie w popularnym turystycznie Lake District skroja mnie okrutnie za parkowanie (National Trust sobie nie zaluje) a potem jeszcze policza solidnie za koszmarne angielskie jedzenie - ale przynajmniej wykorzystam moj i dziecka dzien wakacji dobrze: od 9.00 rano do 9.00 wieczorem na dworze, na trasie, ogladajac ladne widoczki ze szlaku i wdychajac owcze bobki a nie chlonac spaliny i gapiac sie na tlumy walace na Krupowki.
albo w Alpy, gdzie Austriacy wyciagna ode mnie troche grosza za parking i wyciag, ale zapewnia wszelkie warunki, zeby o 9.00 rano wjechac na gorke i o 9.00 z niej zjechac, a w miedzyczsie polazic sobie solidnie (nawet bez mapy) po pieknych miejscach nie cierpiac przy tym glodu.
pewnie, ze mozna miec uwagi do wielu turystow na polskich szlakach. do kierowcow na polskich drogach tez mozna. tylko wtedy jakos czesto jednak pojawia sie refleksja, ze moze gdyby bylo troche wiecej drog wielopasmowych miedzy duzymi miastami to jednak byloby prosciej...
widzisz... a ja przyjezdzajac do miejsca oddalonego 14000km od domu z dzieckiem, ktore widzialo juz Alpy, Dolomity, Wogezy czy Pireneje w zasadzie mam w d* "prawdziwych grotolazow jak wy"
Wszystko to racja, z tym, że tamten kolega pisał o "górołazach", a nie grotołazach. ;)
wszyscy jesteśmy górołazami, gwoli ścisłości ;-)
To i ja swoje dwa grosze wsadzę:)
Otóż, co do zakazu chodzenia w godzinach wieczornych to dobry przepis. No bo jak by to było, gdyby Wam ktoś do domu wchodził po 22, świecił po oczach latarkami, czy krzyczał. Dajmy choć przez chwilę naturze odpocząć bo za dnia jest to już prawie niemożliwe.
Jeśli chodzi o wychodzenia na wschód czy zachód. ile ludzi tak naprawdę to robi? Myślę, że ten przepis nie odbije piętna na szerszej grupie wędrujących. Jednak przy okazji chciałbym poruszyć inną kwestię, która zdecydowanie bardziej mnie jako turystę dotyka, a mianowicie chamstwo i dziecinada na szlaku.
Niedawno, bo w piątek wybrałem się na Kościelec, jak wszyscy wiemy, większość ludzi wybiera trasę przez
Boczań i tam na halę, idąc tym szlakiem można nie źle napatrzeć się na ludzkie chamstwo. To w krzakach puszka po piwie, to znowu chusteczka, gdzieś tam dalej butelka, papierek, ba.. nawet wkładka do butów.
Czy to już tak ciężko jest wrzucić to do plecaka? do jakiegoś worka? Myślę, że to jest większym problemem niż chodzenie po zmroku.
Natura cierpi bardziej przez głupotę ludzką, przez to, że nie którzy czują się "nietykalni" idąc ścieżką.
Kto z nas będąc na Morskim Oku - jakże pięknym miejscu, nie widział jakiegoś idioty, który chciał się wybić z tłumu i czymś durnowatym zabłysnąć?
Ilekroć idę czy to przez Moko, czy piątkę zawsze zastanawiam się widząc takich cymbałów, po co oni tutaj idą? no bo przecież, jeśli ktoś jest pasjonatem gór, to wie by pilnować porządku, nie śmiecić, nie krzyczeć, nie karmić itp. może głupi przykład podam (mam nadzieję, że nikogo nie urażę) ale to tak jakby pojechać do bazyliki św. Piotra w Rzymie i zostawić wszystko to, co w plecaku nam niepotrzebne. Przecież tam trzeba zachować jakąś godność, szacunek-powiecie, no ok to w takim razie w górach już nie?
Można by tutaj podawać wiele przykładów jednych gorszych od drugich, ale co to zmieni?
Czy tak ciężko jest wziąć za sobą papierek czy butelkę?
Wiem, że odbiegłem od tematu przewodniego, ale żeby wytłumaczyć się napisze, że dla mnie to jest większym problemem, niż zakaz wędrowania o wieczornych porach. Myślę, że straż i inne podmioty które chronią parki powinny skupić uwagę większą właśnie na tym, bo więcej zaszkodzi naturze 1 butelka, niż człowiek który przesmyknie się wieczorną porą.
I jeszcze słów kilka do kolegi wyżej (kol. akustyk):)
No dobrze, piszesz o tych wszystkich cudach, dobrobytach które można spotkać chodząc po Austrii, Włoszech czy jeszcze gdzieś tam, no ale czy to jest prawdziwa wędrówka?
Czytając to co napisałeś, można wyjść z założenia, że najlepszym rozwiązaniem by było, gdyby od schroniska do schroniska nie było dalej niż 2 km, najlepiej by na Świnicę, czy to Rysy kursowała kolejka, no i na trasie do Morskiego Oka było 15 budek z hamburgerami i hot dogami. Rozumiem, że idąc w góry można zgłodnieć, no ale czy nie o to chodzi by zabrać ze sobą prowiant i gdzieś tam na przełęczy pobiwakować? zrobić kanapkę na łonie natury?
Jedynie z czym mogę się zgodzić, to z dojazdem bo to faktycznie jest problem.
tylko ile ludzi jadąc w góry zostaje w Zakopanym, podziwia Giewont z którejś z dróg dochodzących do centrum i mówi że był w "górach"?
ach i grotołazy to chyba po jaskiniach chodzą:) i z tego co wiem, to tutaj na forum chyba grotołazów nie ma, a przynajmniej takowy się tutaj nie wypowiadał;)
Pozdrawiam
Janusz
widzisz... a ja przyjezdzajac do miejsca oddalonego 14000km od domu z dzieckiem, ktore widzialo juz Alpy, Dolomity, Wogezy czy Pireneje w zasadzie mam w d* "prawdziwych grotolazow jak wy".
Weź mapę, skalę i popatrz na rozmiar. Później jeszcze raz i zastanów się czemu jest tak a nie inaczej. A później, weź pod uwagę, że niektórzy lubią obcować z naturą, a nie panią sprzedającą kawę, czy dziesiątkami kolejek, parkingów, punktów usługowych.
nie przeszkadzaja mi wielkie tlumy. gory sa dobrem wspolnym a nie wlasnoscia paru "prawdziwych grotolazow".
A co ze zwierzętami? I czemuś się tak tych grotołazów uczepił? To ma być uwłaczające, obraźliwe, złośliwe?
Podzielam Twoje zdanie, ale niestety nie w pełni. Ty już wiele przeszedłeś po stronie polskiej, ja mam bardzo wiele do przejścia, rozkładając to w czasie i latach widzę, że po naszej stronie Tatr coraz trudniej o wypoczynek, ciszę. Widzi się tez dużo chamstwa przy dojeździe, na szlaku i ogólnie mam wrażenie że jest gorzej niż ponad 30 lat temu kiedy rozpoczynałem przygodę z Tatrami. Za dużo pseudo turystów i przez nich mamy wszelkiej maści nakazy, zakazy i cały ten jarmarczny zgiełk. O koniach do Moka nie wspomnę, bo nie coś bierze !
Konie do Morskiego Oka mi nie przeszkadzają - nie cierpię tego cholernego asfaltu, który wbija nogi w ... plecy, niszczy podeszwy butów i ogólnie jest niesamowicie nieprzyjemne. wykorzystywałem już dojazd bryczką, żeby nie katować się przed prawdziwą wycieczką. Z drugiej strony.. śmierdzi. Chociaż fakt, nie byłem tam od kilku lat.
Ja podchodzę do tego inaczej, tłumy na szlaku mnie nie przeszkadzają, jadąc w Tatry nie liczę na wypoczynek, po 12-to godzinnym marszu mam prawo być zmęczony i trudno to nazwać wypoczynkiem.
To się nazywa wypoczynek ambitny. Czasem męcząc ciało, pozwalamy wypocząć duszy, a to najczęściej jest najważniejsze. Dla mnie 12 godzin wędrówki po Tatrach to jest odpoczynek i poczucie świetnie spędzonego czasu.
Tłumy na szlaku mi przeszkadzają, bo często jest wtedy mniej bezpiecznie - zazwyczaj idąc w dłuższą trasę i tak wychodzi się na tyle wcześnie, że nie spotyka się tłumu w klapkach i z reklamówkami w rękach, więc od tej strony mnie to nie przeraża.
Nie lubię za to ludzi, którzy nie szanują gór, nie szanują, że jest to dom zwierząt, a nie ludzi i nie potrafią uszanować innych ludzi na szlaku. Spotkałem również w Tatrach wielu bardzo ciekawych ludzi z którymi zamieniłem więcej niż 2 słowa - ale procentowo, jest ich coraz mniej.
Myślę, że straż i inne podmioty które chronią parki powinny skupić uwagę większą właśnie na tym, bo więcej zaszkodzi naturze 1 butelka, niż człowiek który przesmyknie się wieczorną porą.
I z tego co się orientuję, to tak jest.
PS.
Grotołazom to chyba wszystko jedno czy noc czy dzień... i tak czarno jak w d....
Kurtz, gdyby było 50% takich turystów miłośników gór jak Ty czy Janusz Bajcy czy Zbyszek Zgera to by było " górskie niebo". A tak jak jest teraz z tymi śmieciami, hałasem, wybrykami głupoli itp. to zaczyna się robić nieciekawie. Dla nas fotografów celem nadrzędnym jest zrobić trochę zdjęć i bezpiecznie wrócić. I tego się trzymajmy... :)
I jeszcze słów kilka do kolegi wyżej (kol. akustyk):)
No dobrze, piszesz o tych wszystkich cudach, dobrobytach które można spotkać chodząc po Austrii, włochach czy jeszcze gdzieś tam, no ale czy to jest prawdziwa wędrówka?
wiesz... gory sa nie tylko dla wedrowcow. dlaczego np. moja 80-letnia babcia mialaby nie miec mozliwosci nacieszenia sie fajnym widoczkiem i pospacerowania chwile po ladnym szlaku? przeciez ja tez to ucieszy, a wyciag daje jej ta mozliwosc. na rowninie takich widoczkow nie bedzie miala. w kontekscie przytoczonych przypadkow - tak, czy w Anglii czy w Austrii mialem na mysli sytuacje dojechania na wybrane miejsce i wyjscia na kilkugodzinny szlak. w obu przypadkach nie stanowi problemu dotarcie do punktu wyjscia na szlak. w Lake District co najwyzej trzeba przeszacowac czas parkowania i wrzucic raczej wiecej niz mniej (a tanio nie jest). ale miejsc do wyjscia na szlak jest duzo, podejscia nierzadko calkiem ostre, a lazic mozna naprawde dlugo. tylko pogoda, no... ;)
Czytając to co napisałeś, można wyjść z założenia, że najlepszym rozwiązaniem by było, gdyby od schroniska do schroniska nie było dalej niż 2 km, najlepiej by na Świnicę, czy to rysy kursowała kolejka, no i na trasie do Morskiego Oka było 15 budek z hamburgerami i hot dogami.
nie, nie mam takich oczekiwan. ale co bys powiedzial, gdyby np pod schroniskiem na Ornaku byl automat do sprzedazy wody mineralnej? niech bedzie drogo, ale niech ten turysta, co sie doczlapie w goracy letni dzien ma mozliwosc napic sie tej wody bez stania jak debil w okrutnej kolejce. to samo schronisko moze w letnie czy dlugie weekendy zatrudnic ze 2-3 licealistow, zeby na polanie kanapki robili. Parkowi Narodowemu nic z tego powodu nie ubedzie, a pare osob dzieki temu sobie dorobi i zatrzyma grosz w Tatrach. a wielu turystom tez to tylek uratuje.
Rozumiem, że idąc w góry można zgłodnieć, no ale czy nie o to chodzi by zabrać ze sobą prowiant i gdzieś tam na przełęczy pobiwakować? zrobić kanapkę na łonie natury?
na chwile obecna to raczej tylko taka mozliwosc istnieje, bo TPN nie daje wrecz mozliwosci wydania pieniedzy w gorach. co jest samo z siebie wrecz dziwne, bo wszedzie na swiecie kombinuje sie, jak turystom w tym zakresie "pomoc". tak realnie, komercyjnie: po co turysta ma niesc ze soba tania bulke i wedlinke kupiona w Biedronce w Poroninie, jesli mozna mu to samo drozej sprzedac na miejscu, nadwyzke kasy inwestujac w TPN? tak realnie. nie zaplacilbys kilku zlotych wiecej wiedzac, ze Tobie lzej i wygodniej, a te pieniadze utrzymuja gory?
Jedynie z czym mogę się zgodzić, to z dojazdem bo to faktycznie jest problem.
tylko ile ludzi jadąc w góry zostaje w Zakopanym, podziwia giewont z którejś z drug dochodzących do centrum i mówi że był w "górach"?
ja nie lubie upraszczania i dzielenia swiata na tych co byli "po tamtej stronie muru..." pardon: Giewontu ;) no a jak ktos chce tak spedzic wakacje, to znaczy ze jest gorszy? mnie jak ide na szlak to nawet odpowiada - mniej tlumu, a delikwenta na Giewoncie loja z kasy, wiec utrzymuje TPN...
ach i grotołazy to chyba po jaskiniach chodzą:) i z tego co wiem, to tutaj na forum chyba grotołazów nie ma, a przynajmniej takowy się tutaj nie wypowiadał;)
juz mi ekonet awatarem ladnie dal do zrozumienia pomylke ;)
Weź mapę, skalę i popatrz na rozmiar. Później jeszcze raz i zastanów się czemu jest tak a nie inaczej. A później, weź pod uwagę, że niektórzy lubią obcować z naturą, a nie Panią sprzedającą kawę, czy dziesiątkami kolejek, parkingów, punktów usługowych.
no dobrze, i w kontekscie tych dwoch zdan czemu uwazasz, ze powinno sie jezdzic w Tatry?
na swiecie miejsca ktore sa male i bardzo popularne specjalizuja sie wlasnie w komercji i biciu kasy. a chetni do bardizej autentycznych wrazen musza sie wyniesc. chcialbys zwiedzac Wenecje, ktora bylaby zarzadzana tak jak powiat podhalanski? brak mozliwosci jedzenia i zapierniczanie wszedzie z buta spod dworca z wlasnymi kanapkami?
ja mam w ogole takie wrazenie, ze gdyby przed wjazdem do samego Zakopanego byl naprawde wielki parking, z ktorego za niewielkie pieniedze daloby sie busikiem dotrzec do wszystkich popularnych wyjsc na szlak, to to by samo z siebie rozwiazalo gros problemow dojazdowych dla turystow. tylko to jest przypadek pomyslu, ktory rodzi sie ze wspolpracy a nie z "kazdy sobie rzepke skrobie". a pod tym wzgledem IMHO ogolnie cala Galicja lezy. a Podhale szczegolnie
Nie chodzi o to, że jestem przeciwny ludziom którzy chodzą po górach, tylko niech zachowują się, jak u siebie w domu, niech dbają by było czysto, niech nie hałasują itp. Bo na pewno nikt po sobie nie wyrzuca czy to w sypialni, salonie czy kuchni śmieci tylko grzecznie odnosi je do kosza;)
Nie chodzi o to, że jestem przeciwny ludziom którzy chodzą po górach, tylko niech zachowują się, jak u siebie w domu, niech dbają by było czysto, niech nie hałasują itp. Bo na pewno nikt po sobie nie wyrzuca czy to w sypialni, salonie czy kuchni śmieci tylko grzecznie odnosi je do kosza;)
no ale to jest problem nie tylko gor... jak w polskiej wsi wyjdziesz na jakas boczna droge w las, to tez po rowach mnostwo starych pralek, opon i garnkow lezy. 200m od domu delikwenta...
Wiesz co akustyk... Ty po prostu za grosz nie rozumiesz gór :)
Tatry to nie jest po prostu kolejna atrakcja turystyczna. To jest Park Narodowy, po którym pozwolono nam się poruszać na określonych zasadach. TPN nie jest dla nas. TPN jest dla przyrody, dla zachowania jej kształtu. My w nim jesteśmy i zawsze będziemy intruzami.
po co turysta ma niesc ze soba tania bulke i wedlinke kupiona w Biedronce w Poroninie, jesli mozna mu to samo drozej sprzedac na miejscu, nadwyzke kasy inwestujac w TPN? tak realnie. nie zaplacilbys kilku zlotych wiecej wiedzac, ze Tobie lzej i wygodniej, a te pieniadze utrzymuja gory?
Zrobiłeś sobie kiedyś dobrą kanapkę z kiełbasą, chrzanem, papryką ( czy dowolna inna lubiana kombinacja ) i zjadłeś ją, siedząc na Kozim Wierchu, Szpiglasowej, czy Krzesanicy, na który sam wszedłeś, sam kanapkę wyniosłeś, popiłeś samemu zrobioną herbatą, w otoczeniu szumu trawy, czasem głosu zwierząt i widokiem na góry? Tego się nie sprzedaje w schroniskach. Tu nie chodzi o bułkę z szynką z biedronki.
no dobrze, i w kontekscie tych dwoch zdan czemu uwazasz, ze powinno sie jezdzic w Tatry?
na swiecie miejsca ktore sa male i bardzo popularne specjalizuja sie wlasnie w komercji i biciu kasy.
O! I tutaj właśnie doszedłeś do clue sprawy, mimo, że sam chyba tego nie zauważyłeś.
Chcę jeździć w Tatry, bo nie ma tam komercjalizacji na taką skalę, bo mogę obcować ze spokojną naturą i nikt mi nie próbuje na każdym kroku sprzedać cholernej bułki z szynką czy inną parówką.
ja mam w ogole takie wrazenie, ze gdyby przed wjazdem do samego Zakopanego byl naprawde wielki parking, z ktorego za niewielkie pieniedze daloby sie busikiem dotrzec do wszystkich popularnych wyjsc na szlak, to to by samo z siebie rozwiazalo gros problemow dojazdowych dla turystow. tylko to jest przypadek pomyslu, ktory rodzi sie ze wspolpracy a nie z "kazdy sobie rzepke skrobie". a pod tym wzgledem IMHO ogolnie cala Galicja lezy. a Podhale szczegolnie
Ale przecież w Zakopanym dość prężnie funkcjonuje transport busami, co kilka minut, jadą do praktycznie wszystkich punktów startowych, za dość niewygórowaną opłatę - ostatnie 3 wyjazdy do Zakopanego były bez samochodu i nie widziałem praktycznie żadnego problemu, a byłem po 2-4 tygodnie.
wiesz... gory sa nie tylko dla wedrowcow. dlaczego np. moja 80-letnia babcia mialaby nie miec mozliwosci nacieszenia sie fajnym widoczkiem i pospacerowania chwile po ladnym szlaku? przeciez ja tez to ucieszy, a wyciag daje jej ta mozliwosc. na rowninie takich widoczkow nie bedzie miala. w kontekscie przytoczonych przypadkow - tak, czy w Anglii czy w Austrii mialem na mysli sytuacje dojechania na wybrane miejsce i wyjscia na kilkugodzinny szlak. w obu przypadkach nie stanowi problemu dotarcie do punktu wyjscia na szlak. w Lake District co najwyzej trzeba przeszacowac czas parkowania i wrzucic raczej wiecej niz mniej (a tanio nie jest). ale miejsc do wyjscia na szlak jest duzo, podejscia nierzadko calkiem ostre, a lazic mozna naprawde dlugo. tylko pogoda, no... ;)
dlatego dla "twojej" 80letniej babci jest np. Kasprowy, jest Morskie Oko, a poza tym na takich wysokościach mogłaby się źle poczuć;)
nie, nie mam takich oczekiwan. ale co bys powiedzial, gdyby np pod schroniskiem na Ornaku byl automat do sprzedazy wody mineralnej? niech bedzie drogo, ale niech ten turysta, co sie doczlapie w goracy letni dzien ma mozliwosc napic sie tej wody bez stania jak debil w okrutnej kolejce. to samo schronisko moze w letnie czy dlugie weekendy zatrudnic ze 2-3 licealistow, zeby na polanie kanapki robili. Parkowi Narodowemu nic z tego powodu nie ubedzie, a pare osob dzieki temu sobie dorobi i zatrzyma grosz w Tatrach. a wielu turystom tez to tylek uratuje.
Ja bym nic nie powiedział, bo wody staram się mieć tyle, by mi wystarczyło poza tym, powyżej schronisk ponoć można wodę pić-próbowałem, nie goniło mnie;)
na chwile obecna to raczej tylko taka mozliwosc istnieje, bo TPN nie daje wrecz mozliwosci wydania pieniedzy w gorach. co jest samo z siebie wrecz dziwne, bo wszedzie na swiecie kombinuje sie, jak turystom w tym zakresie "pomoc". tak realnie, komercyjnie: po co turysta ma niesc ze soba tania bulke i wedlinke kupiona w Biedronce w Poroninie, jesli mozna mu to samo drozej sprzedac na miejscu, nadwyzke kasy inwestujac w TPN? tak realnie. nie zaplacilbys kilku zlotych wiecej wiedzac, ze Tobie lzej i wygodniej, a te pieniadze utrzymuja gory?
Myślę, że TPN ma wystarczające wpływy z biletów, schronisk, koni itp by bawić się w "robienie kanapek" wtedy nikt by w schronisku jedzenia nie kupował, bo byłaby akcja na kanapkę- choć ten pomysł tez mnie akurat by nie przeszkadzał, bo faktycznie jeśli ktoś będzie walczył z trudem wędrówki na Ornak oczywiście halę, to dobrze jak się posili;)
ja nie lubię upraszczania i dzielenia świata na tych co byli "po tamtej stronie muru..." pardon: Giewontu ;) no a jak ktos chce tak spedzic wakacje, to znaczy ze jest gorszy? mnie jak ide na szlak to nawet odpowiada - mniej tlumu, a delikwenta na Giewoncie loja z kasy, wiec utrzymuje TPN...
Ja tutaj nic nie dzielę, tylko wyobraź sobie sytuację, gdyby ktoś publicznie powiedział, że Polska to sami górale;) no bo przecie nie dzielimy;) dlatego dla mnie, ktoś kto jedzie do Zakopanego, nie jedzie w góry;)
idąc na imprezę i stojąc pod drzwiami jesteś uczestnikiem zabawy?
Ty po prostu za grosz nie rozumiesz gór :)
(hihi)
Kto je rozumie? Kto wie co góry mają na myśli?
Może to tylko pofałdowany teren, którego jest mniej niż więcej w Polsce? Z ubogą florą i fauną.
Może ludziom pomagają się wznieść na wyższe poziomy duchowości bo sami w sobie ludzie tego nie potrafią?
Jest zapewne jakaś wykładnia "obowiązująca" w pewnych środowiskach, którą chłoną kolejni ich członkowie i uznają za swoją.
Każdy swoje sobie przeżywa, niezależnie czy inspiruje go Orkan, Broniewski, Bellon, Harasymowicz czy Kukuczka.
Tatry to nie jest po prostu kolejna atrakcja turystyczna. To jest Park Narodowy, po którym pozwolono nam się poruszać na określonych zasadach. TPN nie jest dla nas. TPN jest dla przyrody, dla zachowania jej kształtu. My w nim jesteśmy i zawsze będziemy intruzami.
Taaa...
Promujemy Tatry w każdych mediach i wpuszczamy więcej niż milion turystów rocznie, niezależnie od pory roku...
Chronimy na potęgę te nasze Tatry :)
Ja bym nic nie powiedział, bo wody staram się mieć tyle, by mi wystarczyło poza tym, powyżej schronisk ponoć można wodę pić-próbowałem, nie goniło mnie
Są też tabletki uzdatniające wodę oraz środki na powstrzymanie biegunki które obowiązkowo powinny być w każdym plecaku na wycieczkę w góry :P A to, że powyżej schronisk, to nie do końca precyzyjne ;P
dlatego dla "twojej" 80letniej babci jest np. Kasprowy, jest Morskie Oko, a poza tym na takich wysokościach mogłaby się źle poczuć
Połamać czy skręcić nogę, dostać zawału, zemdleć, czy mieć poważne problemy z sercem, etc. Jakoś moja, 80 letnia babcia nie pcha się w góry - była na Kasprowym ze mną, przeszła się dookoła i musiała usiąść.
Zgadzam się w pełni z bajcy.
Taaa...
Promujemy Tatry w każdych mediach i wpuszczamy więcej niż milion turystów rocznie, niezależnie od pory roku...
Chronimy na potęgę te nasze Tatry
Ja byłbym za ograniczeniem ilości osób na szlakach, nawet jeżeli dotknęło by to mnie.
Kto je rozumie? Kto wie co góry mają na myśli?
Myślę, że rozumiesz, że jest to duże uproszczenie i przenośnia :) Może powinienem napisać "nie czujesz gór"? I nie odnoszę się do jakiejś wykładni, że trzeba czuć to i to. Ja coś swojego w Tatrach odnajduję, nie każdy musi.
Wiesz co akustyk... Ty po prostu za grosz nie rozumiesz gór :)
Tatry to nie jest po prostu kolejna atrakcja turystyczna. To jest Park Narodowy, po którym pozwolono nam się poruszać na określonych zasadach. TPN nie jest dla nas. TPN jest dla przyrody, dla zachowania jej kształtu. My w nim jesteśmy i zawsze będziemy intruzami.
no popatrz... wszystkie inne gory jakos rozumiem, tylko Tatr nie. bo wszedzie indziej jakos moge sie znalezc i wykorzystac teren, ktory jest dobrem wspolnym, w jakis sposob, ktory mnie odpowiada.
dlaczego uwazasz, ze sposob, w ktory ty chcialbys sie cieszyc z Tatr, jest jedynym slusznym i prawidlowym? a jesli ja chce przyjechac z dzieckiem i tylko dojsc do Ornaku i tam dac sie skroic z kasy za jakas byle zupke, to dlaczego mialbym tak nie moc?
poza tym to co piszesz nijak nie przystaje do rzeczywistosci. dla zachowania ksztaltu przyrody sa rezerwaty, do ktorych czlowiek, slusznie, nie ma prawa wstepu. a do czesci turystycznej Tatr dostepu jest az za duzo, patrza na istniejace tlumy. w ktorym momencie ta sytuacja przystaje do twoich deklaracji, ze TPN jest dla przyrody, bo ja kompletnie tego nie widze na szlaku na Moko czy chocby Kalatowki?
Zrobiłeś sobie kiedyś dobrą kanapkę z kiełbasą, chrzanem, papryką ( czy dowolna inna lubiana kombinacja ) i zjadłeś ją, siedząc na Kozim Wierchu, Szpiglasowej, czy Krzesanicy, na który sam wszedłeś, sam kanapkę wyniosłeś, popiłeś samemu zrobioną herbatą, w otoczeniu szumu trawy, czasem głosu zwierząt i widokiem na góry? Tego się nie sprzedaje w schroniskach. Tu nie chodzi o bułkę z szynką z biedronki.
tobie owszem, nie o to chodzi. dlaczego uwazasz, ze ja musze tak samo chciec spedzic czas w gorach?
O! I tutaj właśnie doszedłeś do clue sprawy, mimo, że sam chyba tego nie zauważyłeś.
Chcę jeździć w Tatry, bo nie ma tam komercjalizacji na taką skalę, bo mogę obcować ze spokojną naturą i nikt mi nie próbuje na każdym kroku sprzedać cholernej bułki z szynką czy inną parówką.
ale my o tych samych Tatrach mowimy? komercjalizacji to ja tam, owszem, nie widze. ale obcowania z natura rowniez nie, wsrod tych tlumow.
Ale przecież w Zakopanym dość prężnie funkcjonuje transport busami, co kilka minut, jadą do praktycznie wszystkich punktów startowych, za dość niewygórowaną opłatę - ostatnie 3 wyjazdy do Zakopanego były bez samochodu i nie widziałem praktycznie żadnego problemu, a byłem po 2-4 tygodnie.
ciesze sie twoim szczesciem, ja takiego nie mialem. wolalem jechac wlasnym autem niz z szalencami za kierownica podhalanskich busikow (mam 36 lat, zone i dziecko, chcialbym jeszcze troche dla siebie i dla nich pozyc). taki wybor
dlatego dla "twojej" 80letniej babci jest np. Kasprowy, jest Morskie Oko, a poza tym na takich wysokościach mogłaby się źle poczuć;)
nie doceniasz babci. po 70-tce wlazla sama na Sokolice i tylko postekiwala, ze spod zejscia do parkingu w Kroscienku trzeba taki kawal jeszcze zasuwac ;)
ale nie no, zgadzam sie - dla niej jest glownie ten Kasprowy i Moko, ktore w tym watku uzywane sa w sensie pejoratywnym, jako niegodne "prawdziwych turystow gorskich" - w odroznieniu od tych okazyjnych, co nie powinni swoja obecnoscia kalac Tatr. bo jak nie traktujesz ich w taki sposob, jak niektorzy w tym watku, to robisz to zle i nie powinienes w ogole przyjezdzac. slowo daje, jakbym slyszal wypowiedzi prezia Kaczynskiego... :( jesli panstwo wybacza nawiazania polityczne...
Ja bym nic nie powiedział, bo wody staram się mieć tyle, by mi wystarczyło poza tym, powyżej schronisk ponoć można wodę pić-próbowałem, nie goniło mnie;)
tez zaryzykowalem z ciuru na podejsciu spod Mickiewicza pod Doline Pieciu Stawow. przezylem, moze dzieki zoladkowi nawyklemu do kranowy... ;)
Ja tutaj nic nie dzielę, tylko wyobraź sobie sytuację, gdyby ktoś publicznie powiedział, że Polska to sami górale;) no bo przecie nie dzielimy;) dlatego dla mnie, ktoś kto jedzie do Zakopanego, nie jedzie w góry;)
idąc na imprezę i stojąc pod drzwiami Jesteś uczestnikiem zabawy?
zgadzam sie, tez nie rozumiem wypadu "w nature" bez solidnego wyjscia na szlak, ja bym tak nie potrafil. ale czemu mialbym krytycznie oceniac kogos, kto uwaza inaczej? co jest zlego w tym, ze ktos spedzi ten czas inaczej?
A ja myślę, że nie potrzeba ograniczać liczby turystów, tylko wpajać ludziom by zaczęli szanować to co natura nam dała. Nie chodzi tutaj o góry, bo tak samo powinno być na mazurach, morzem, itp... Jeśli każdy kto odwiedza Tatry(wątek jest o tatrach, ale tyczy się to każdego regionu) zastanowiłby się 2 razy nim cokolwiek zniszczy, wyrzuci czy zbezcześci, to czy nie lepiej by się wędrowało, podziwiało?
Jeździ ktoś z Was nad jezioro do Rożnowskie(Gródek, Rożnów, Bartkowa, Czchów) widzieliście jak ono wygląda przed sezonem?
Ja bym tam nigdy nie wszedł do wody, kiedyś zrobię zdjęcie i Wam pokaże.
(...)w ktorym momencie ta sytuacja przystaje do twoich deklaracji, ze TPN jest dla przyrody, bo ja kompletnie tego nie widze na szlaku na Moko czy chocby Kalatowki? (...)
ale my o tych samych Tatrach mowimy? komercjalizacji to ja tam, owszem, nie widze. ale obcowania z natura rowniez nie, wsrod tych tlumow.
Może czas wyjść wyżej niż Moko czy Kalatówki. ;P
dlaczego uwazasz, ze sposob, w ktory ty chcialbys sie cieszyc z Tatr, jest jedynym slusznym i prawidlowym? a jesli ja chce przyjechac z dzieckiem i tylko dojsc do Ornaku i tam dac sie skroic z kasy za jakas byle zupke, to dlaczego mialbym tak nie moc?
Po prostu mam swoją opinię, wiem co mi się podoba a co nie.
Ba, pewnie się zdziwisz! Nieraz zdarzyło mi się dojść tylko do Hali Ornak, zjeść sobie żurek w schronisku i wrócić ( głównie zimą, za to z ciężkim sprzętem foto ). Wszystko fajnie, ale gdyby jeszcze na Ornaku mi ten żurek wciskali, to nie wiem jak bym zareagował... Nie widzę też trochę, sprzedawania zupki na szczycie.
tobie owszem, nie o to chodzi. dlaczego uwazasz, ze ja musze tak samo chciec spedzic czas w gorach?
Właśnie o to chodzi. Nie uważam, że musisz tak samo chcieć spędzić czas w górach. Ale jeżeli Twoim sposobem na spędzenie w Tatrach czasu, jest wybudowanie kolejek, budek z hot-dogami, bułkami z wędliną i zupą na każdym kroku, dojazdem wszędzie samochodem i ogromnymi parkingami, to będę robił wszystko, żebyś nie mógł spędzać czasu tak jak chcesz :P Na tym polega konflikt interesów.
ciesze sie twoim szczesciem, ja takiego nie mialem. wolalem jechac wlasnym autem niz z szalencami za kierownica podhalanskich busikow (mam 36 lat, zone i dziecko, chcialbym jeszcze troche dla siebie i dla nich pozyc). taki wybor
Oj oj oj, a ile tych wypadków było ? :P Ja jeździłem tymi busami od początku, jeżdżąc z rodzicami do Zakopanego. W końcu, jak wariat jest na drodze, to nie wiem, czy jest wielka różnica, być w busie podczas wypadku, czy dostać busem... ;)
nie doceniasz babci. po 70-tce wlazla sama na Sokolice i tylko postekiwala, ze spod zejscia do parkingu w Kroscienku trzeba taki kawal jeszcze zasuwac ;)
ale nie no, zgadzam sie - dla niej jest glownie ten Kasprowy i Moko, ktore w tym watku uzywane sa w sensie pejoratywnym, jako niegodne "prawdziwych turystow gorskich" - w odroznieniu od tych okazyjnych, co nie powinni swoja obecnoscia kalac Tatr. bo jak nie traktujesz ich w taki sposob, jak niektorzy w tym watku, to robisz to zle i nie powinienes w ogole przyjezdzac. slowo daje, jakbym slyszal wypowiedzi prezia Kaczynskiego... :( jesli panstwo wybacza nawiazania polityczne...
Dlatego podziwiam Twoją babcię, zwłaszcza gdy widzę tych zdrowych, młodych ludzi jadących końmi do góry.
Najbardziej dziwi mnie to, że wiele ludzi starszych potrafi przejść te 7km na nogach, a młodzi wydający się w pełni sprawni-wyjeżdżają końmi.
zgadzam sie, tez nie rozumiem wypadu "w nature" bez solidnego wyjscia na szlak, ja bym tak nie potrafil. ale czemu mialbym krytycznie oceniac kogos, kto uwaza inaczej? co jest zlego w tym, ze ktos spedzi ten czas inaczej?
A czy ja kogoś krytycznie oceniam tylko przez to, że jedzie do Zakopanego a nie w góry?;)
Na ludzi z Sącza mówią że my górale, bo mamy góry niedaleko- tak naprawdę najbliższe góry mam 100 km od siebie i nie czuje się góralem:)
Dlatego podziwiam Twoją babcię, zwłaszcza gdy widzę tych zdrowych, młodych ludzi jadących końmi do góry.
Najbardziej dziwi mnie to, że wiele ludzi starszych potrafi przejść te 7km na nogach, a młodzi wydający się w pełni sprawni-wyjeżdżają końmi.
wiedzac jakie sa ceny za te konie to tez mnie dziwi. ale ze mlodzi ludzie to nie - niestety calkiem duzo osob jest za wygodna lub leniwa, zeby sie troche wysilic. 7km, tym bardziej po asfalcie, to zaden dystans, tam zreszta nawet pod gorke dobrze nie jest...
a babcia jest twarda laska, nie da sie ukryc :)
A czy ja kogoś krytycznie oceniam tylko przez to, że jedzie do Zakopanego a nie w góry?;)
no ciebie nie mialem na mysli ;)
Na ludzi z Sącza mówią że my górale, bo mamy góry nie daleko- ta na prawdę najbliższe góry mam 100km od siebie i nie czuje się góralem:)
to tak... mieszkam w kraju, w ktorym jest plasko jak stolnica, a jak gdzies tam widac, ze droga idzie w gore, to to sa 2-3 metry i tam "na gorce" to woda bedzie (kanal, rzeczka, jeziorko). no bo przeciez nie na dole.
najblizsze wzniesienia, na ktorych troche mozna kolana wysilic, sa okolo 300km od mojego domu. a gory, w takim polskim sensie (tzn. zeby bylo w miare stromo i powyzej 1000 mnpm) to az w Wogezy trzeba jechac albo Szwarcwald. 600km wiec jednak ciut dluzej niz Ty masz z Sacza, nawet mimo autostrad po drodze :)
Tak sobie czytam te Wasze przepychanki i odnoszę wrażenie że Tatry są zarezerwowane tylko dla wybranych.
Każdy ma prawo w tej rejon przyjechać bez względu na wiek i kondycję, gdzie kto dojdzie to jego indywidualna sprawa, czy pojedzie kolejką na Kasprowy czy wozem nad MO.
Sam korzystałem z wozu, kolejki i nie mam powodu do wstydu, trzeba wszystkiego spróbować.
Pierwszy kontakt z wysokimi górami nie uczyni nikogo doświadczonym turystą, doświadczenie przychodzi po latach wędrówek po górach, zdobywamy doświadczenie, sprawdzamy swoje możliwości i wchodzimy coraz wyżej.
Najbardziej zatłoczone są miejsca ogólnie dostępne dla wszystkich, szlaki trudniejsze nie są dostępne dla wszystkich a że w sezonie nawet Orla jest zatłoczona to nic na to nie poradzimy.
Trzeba wcześniej rano wstać i wtedy jest mniej turystów na szlaku, chociaż w jedną stronę będzie luźniej.
A co powiecie na to: Kolejka na Giewont (http://bi.gazeta.pl/im/6/10000/z10000026Q,W-kolejce-na-Giewont.jpg)
Dziewczyna w prawym dolnym rogu bardzo fajna. Ale zdjęcie chyba trochę leci.
Dziewczyna w prawym dolnym rogu bardzo fajna. Ale zdjęcie chyba trochę leci.
ja bym tez tych ludzi troche wyszopowal i winiete zmniejszyl. ze przepalone to niestety nie ma rady ;) ;) ;)
ja bym tez tych ludzi troche wyszopowal i winiete zmniejszyl. ze przepalone to niestety nie ma rady ;) ;) ;)
Nie jestem autorem tego zdjęcia, zaczerpnięte z sieci: Jeszcze więcej kolejek na Giewont. (https://www.google.pl/search?q=kolejka+na+giewont&sa=X&tbm=isch&tbo=u&source=univ&ei=_CqfU6ilH-jE7Ab6j4HQDw&ved=0CCAQsAQ&biw=1440&bih=715)
wolnyslimak
17-06-2014, 11:41
Łooo matko. Masakra. Dlatego latem lepiej omijać Tatry szerokim łukiem. Choć zamierzam właśnie Rysy zrobić latem. Najlepiej z niedzieli na poniedziałek. Wtedy jest szansa na większy luz. Tylko przeraża mnie taskanie statywu i śpiwora na górę. Tylko nocą jak bez statywu? Niby kamieni tam na górze dużo ale do statywu ma się to nijak. Będę musiał dobrze przemyśleć bagaż. Może pierwszy raz zrezygnuje z dźwigania 300-ki. W sumie ta noc, czyli statyw ważniejszy od długości...
RobertMiernik
17-06-2014, 12:00
Muszę się chyba wyspecjalizować w sprzedaży balonów meteorologicznych i helu dla fotografów.
Na parkingu napełniasz balon, przypinasz do niego plecak i masz -30 kg w plecaku ;)
Na parkingu napełniasz balon, przypinasz do niego plecak i masz -30 kg w plecaku ;)
A nie masz takiego balonu żeby mnie wyniósł z plecakiem.
Łooo matko. Masakra. Dlatego latem lepiej omijać Tatry szerokim łukiem. Choć zamierzam właśnie Rysy zrobić latem. Najlepiej z niedzieli na poniedziałek. Wtedy jest szansa na większy luz. Tylko przeraża mnie taskanie statywu i śpiwora na górę. Tylko nocą jak bez statywu? Niby kamieni tam na górze dużo ale do statywu ma się to nijak. Będę musiał dobrze przemyśleć bagaż. Może pierwszy raz zrezygnuje z dźwigania 300-ki. W sumie ta noc, czyli statyw ważniejszy od długości...
Moje ostatnie wejście na Rysy, było trochę tłoczno: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=240314
otwieracz
17-06-2014, 20:02
Łooo matko. Masakra. Dlatego latem lepiej omijać Tatry szerokim łukiem. Choć zamierzam właśnie Rysy zrobić latem. Najlepiej z niedzieli na poniedziałek. Wtedy jest szansa na większy luz. Tylko przeraża mnie taskanie statywu i śpiwora na górę. Tylko nocą jak bez statywu? Niby kamieni tam na górze dużo ale do statywu ma się to nijak. Będę musiał dobrze przemyśleć bagaż. Może pierwszy raz zrezygnuje z dźwigania 300-ki. W sumie ta noc, czyli statyw ważniejszy od długości...
W sezonie nie ma co się pchać. Byłem raz i doznałem szoku. Po prostu wstyd... Między Grzesiem a Rakoniem w kosodrzewinie publiczna toaleta - waliło za przeproszeniem gównem na kilometr. O puszkach po piwie nawet wspominał nie będę. Nie mogę pojąc jak można się tak zachowywać? Totalne bydło. W Wysokich tłumy "alpinistów" w adidasach robiących sobie co 10 metrów sweet focie i tamujących ruch. Nigdy więcej! Od tamtej pory zawsze jadę w maju - niebo a ziemia. Na szlakach pustki i czysto bo nikt nie zdążył jeszcze naśmiecić. Można za to napotkać prawdziwych pasjonatów i wspólnie wędrować. Potem się górale dziwią że turyści narzekają. Narzekają bo mają na co - ktoś powinien zadbać o ten cały syf - przynajmniej pilnować i wlepiać wysokie mandaty. Dostanie taki 500zł. za podniebny kibel to się nauczy kultury a i TOPR zgarnie niemałą sumkę bo walących klocki można złapać dziennie kilkudziesięciu jak nie więcej. To samo się tyczy śmieci - same się nie usuną. Co do bezpieczeństwa turystów to zależy ono wyłącznie od samych zainteresowanych. Tatry to nie Himalaje, mamy bardzo dobrze oznakowane szlaki i w odpowiednich miejscach łańcuchy. Nawet Orla jest moim zdaniem nieco wyolbrzymiona. Trzeba po prostu uważać gdzie się staje i patrzeć pod nogi. Widziałem nawet wchodzące wycieczki z dziećmi na Rysy. Błąd popełnić może każdy, zarówno profesjonalista, jak i totalny amator. Przykład - kiedyś wchodziłem na Świnicę i mijałem po drodze dwóch gości. Na nogach raki, w rękach czekany - wydawałoby się, jakby się wybierali co najmniej na Mont Blanc. Myślę sobie - profesjonaliści. Na górze czekała mnie niemiła niespodzianka. Goście mieli plecaki wypchane piwskiem. Walili puszkową Tatrę za Tatrą. Kiedy zdecydowałem się schodzić byli już obaj ewidentnie pijani, a mimo że był maj, śniegu było sporo przy samym szczycie. Gdy byłem w okolicach Boczania słyszałem helikopter, ale nie wiem czy leciał po jednego z nich czy na inną akcję.
wolnyslimak
18-06-2014, 09:29
...Moje ostatnie wejście na Rysy, było trochę tłoczno: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=240314
Kurcze aż mi ciarki po plecach przeszły. NIE CHCĘ takich tłumów. Jednak spędzić noc pod Rysami to raczej tylko latem. Weekendy odpadają gdyż wtedy tłok jest nie do wytrzymania. Najlepiej widzę ruszyć w poniedziałek o 3-4 rano z Palenicy. Wtedy jest szansa na w miarę swobodne podejście.
skarcity
18-06-2014, 10:02
Między Grzesiem a Rakoniem w kosodrzewinie publiczna toaleta - waliło za przeproszeniem gównem na kilometr... Dostanie taki 500zł. za podniebny kibel to się nauczy kultury a i TOPR zgarnie niemałą sumkę bo walących klocki można złapać dziennie kilkudziesięciu jak nie więcej.
Najlepiej jakby premier poprzez rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów, zakazał załatwiania jakichkolwiek potrzeb fizjologicznych w okresie wakacyjnym, na terenie całej Rzeczypospolitej. Zwierzętom też!
Pytanie z natury osobiste, więc nie odpowiadaj jak Cię to krępuje. Jak ci się zachce kupkę lub siusiu na szlaku to co robisz? Do kieszonki? A może masz tak doskonały układ trawienny, że przez np 12 godzin potrafisz wytrzymać, niezależnie od siły parcia?
Teraz TOPR wlepia mandaty? To pewnie TPN zajmuje się akcjami ratunkowymi. Nie pomyślał kolega, że jak TPN pobiera opłaty za wstęp, to powinien umożliwić turystom, załatwienie potrzeb fizjologicznych w cywilizowany sposób? Ale po co wydawać kasę na toalety i ich utrzymanie, skoro turysta może załatwić się w kosodrzewinie? Nie wydaje Ci się, że jest to dla TPN wygodne?
Pozdrawiam
Pozdrawiam
RobertMiernik
18-06-2014, 10:07
Pytanie z natury osobiste, więc nie odpowiadaj jak Cię to krępuje. Jak ci się zachce kupkę lub siusiu na szlaku to co robisz? Do kieszonki? A może masz tak doskonały układ trawienny, że przez np 12 godzin potrafisz wytrzymać, niezależnie od siły parcia?
Bóg Cię opuścił skar, jak Cię na mieście dopadnie to też w bramie robisz?
Schroniska są od takich spraw i pomijając ciężką srakę z którą się w góry nie idzie to nie ma żadnego wytłumaczenia.
Bóg Cię opuścił skar, jak Cię na mieście dopadnie to też w bramie robisz?
Schroniska są od takich spraw i pomijając ciężką srakę z którą się w góry nie idzie to nie ma żadnego wytłumaczenia.
z tym ze normalnie to chyba jest tak, ze jesli problem przybiera na znaczeniu to sie jednak wyciaga glowe z piasku i szuka rozwiazania.
jesli na takie Rysy wchodzi dziennie w lecie kilkaset osob, a po drodze spory kawalek nie ma zadnego schroniska* to trudno oczekiwac, zeby kazda z tych osob byla w stanie utrzymac kreta w gaciach. koniec koncow ktos sie znajdzie, kto odbije w krzaczki i skreci kupala. jesli nie da sie w takim miejscu postawic toi-toia, a wielu osobom przeszkadza ryzyko wdepniecia w mine po zejsciu 5m ze szlaku, to mozna co najwyzej do TPN-u wnioski wysylac, o zbudowanie jakiejs kulturnej wygodki. w normalnym swiecie to nawet mogloby dzialac "na puszke za 1 PLN" w sensie, ze kazdy kto skorzysta dobrowolnie wrzuca zlotowke na utrzymanie bardaszki, ale w PL boje sie, ze ktos by sie polakomil na takie pieniadze...
* - nad "standardem" schroniskowych kibli nie chce sie znecac. kartofelki tam odcedzic mozna, ale z czyms wiecej to chyba jednak wole w las pogonic. odpowiednio w bok od szlaku krecik nikomu nie przeszkodzi a wrecz przysluzy sie naturze ;) moje 0.02 EUR
A może postawić takie wynalazki jak na Słowacji pod Rysami.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/06/IMG_5281JPG-2.jpg
źródło (https://lh4.googleusercontent.com/-y3LjMWJfwwA/U6FLZ4C35iI/AAAAAAAAD7I/o-XZrbF2rQk/s1023/IMG_5281.JPG)
RobertMiernik
18-06-2014, 10:28
Tak, najlepiej niech stoją co 100 metrów, bo a nuż komuś się trafi.
Górołazem jakimś szczególnie zapalonym nie jestem ale co najmniej kilkanaście razy łaziłem po szlakach i jakoś nigdy nie musiałem korzystać z toalety poza schroniskami. Oczywiście można jeździć w góry, żeby pooglądać pięknie pomalowane wucety...
Poza tym jak już ma Cię rozerwać to zejdź ze szlaku idź przez 15 minut i dopiero rób co musisz a nie kurdę w najbliższym krzaku.
Tak, najlepiej niech stoją co 100 metrów, bo a nuż komuś się trafi.
...Poza tym jak już ma Cię rozerwać to zejdź ze szlaku idź przez 15 minut i dopiero rób co musisz a nie kurdę w najbliższym krzaku.
I tutaj się z Tobą zgodzę.
Jeśli już jest potrzeba, to gdy jest taka możliwość to fajnie by było odejść te 15 metrów.
Najlepszym przykładem jest idąc na Gąsienicową, wystarczy minąć Kopę i na tym wyrównaniu, jak zawieje, eh... tam są dopiero zapachy:D poza tym, dupkę trzeba wytrzeć, palcem-nie elegancko, no więc chusteczką, papierkiem, ręczniczkiem...no ale co z nim zrobić? pod krzaczkiem nikt nie zauważy;)
Poza tym jak już ma Cię rozerwać to zejdź ze szlaku idź przez 15 minut i dopiero rób co musisz a nie kurdę w najbliższym krzaku.
zgadzam sie, tak samo bym zrobil gdybym musial.
skarcity
18-06-2014, 10:39
Bóg Cię opuścił skar, jak Cię na mieście dopadnie to też w bramie robisz?
Schroniska są od takich spraw i pomijając ciężką srakę z którą się w góry nie idzie to nie ma żadnego wytłumaczenia.
Z Twojej odpowiedzi wyciągam trzy wnioski, choć może żaden nie jest prawdziwy :-):
1. nigdy nie byłeś na szlaku
2. masz niebywałe szczęście w temacie nieoczekiwanego parcia
3. masz doskonały układ trawienny, o którym pisałem wyżej
Nie zmienia to faktu, że jakaś część populacji MUSI przez te 10-12 godzin załatwić jakąś potrzebę fizjologiczną. Nigdy nie wiesz, czy w tej grupie nie znajdziesz się Ty w jakiejś, bliżej nieokreślonej przyszłości. Więc może nie powinieneś pisać tak kategorycznych sądów jak wyżej?
Poza tym jak już ma Cię rozerwać to zejdź ze szlaku idź przez 15 minut i dopiero rób co musisz a nie kurdę w najbliższym krzaku.
Wtedy dostaniesz dwa mandaty: za sranie i za chodzenie poza szlakiem :-). I nie jest żart, znam osoby, które dostały mandat za zejście ze szlaku w celach fizjologicznych.
z tym ze normalnie to chyba jest tak, ze jesli problem przybiera na znaczeniu to sie jednak wyciaga glowe z piasku i szuka rozwiazania.
jesli na takie Rysy wchodzi dziennie w lecie kilkaset osob, a po drodze spory kawalek nie ma zadnego schroniska* to trudno oczekiwac, zeby kazda z tych osob byla w stanie utrzymac kreta w gaciach. koniec koncow ktos sie znajdzie, kto odbije w krzaczki i skreci kupala.
Natury się nie oszuka :-). Niestety sprawa wygląda tak jak napisałem wcześniej - TPN ma to w d..... Kiedyś szedłem na Morskie Oko 2 lipca (początek sezonu), kible (przed kamienistą dróżką) były przepełnione, kupa się wylewała, śmieci się w koszach nie mieściły (ok 9 rano). TPN bilety kosił przy wejściu aż miło, ale szambiarki wysłać nie mógł (asfaltem), bo po co! Turysta sobie poradzi, a kasa w kieszeni TPN zostanie.
Żeby wymagać, trzeba dać szansę turystom na sprostanie wymogom! Potem można karać.
Pozdrawiam
Poza tym jak już ma Cię rozerwać to zejdź ze szlaku idź przez 15 minut i dopiero rób co musisz a nie kurdę w najbliższym krzaku.
Za zejście ze szlaku jest mandat :)
Wydaje mi się że większy problem jest z tym papierem o którym wspomniał Janusz, sama kupka środowiska nie zdegraduje.
Idąc do MO skrótem można spotkać kupkę niedźwiedzia na szlaku, on przecież też musi załatwić swoje potrzeby, tylko czemu to robi na szlaku.
Większy problem dotyczy małych miasteczek i wsi gdzie nie ma kanalizacji, wszystkie ścieki prędzej czy później dochodzą do wód gruntowych i rzek, a z tych niektórych rzek są ujęcia wody pitnej.
otwieracz
18-06-2014, 10:56
Pytanie z natury osobiste, więc nie odpowiadaj jak Cię to krępuje. Jak ci się zachce kupkę lub siusiu na szlaku to co robisz? Do kieszonki? A może masz tak doskonały układ trawienny, że przez np 12 godzin potrafisz wytrzymać, niezależnie od siły parcia?
Teraz TOPR wlepia mandaty? To pewnie TPN zajmuje się akcjami ratunkowymi. Nie pomyślał kolega, że jak TPN pobiera opłaty za wstęp, to powinien umożliwić turystom, załatwienie potrzeb fizjologicznych w cywilizowany sposób? Ale po co wydawać kasę na toalety i ich utrzymanie, skoro turysta może załatwić się w kosodrzewinie? Nie wydaje Ci się, że jest to dla TPN wygodne?
Wiele lat chodzę po Tatrach i nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się robić w krzakach. A wiesz dlaczego? Bo się zwyczajnie wstydzę, bo wiem ze po prostu nie wypada. Nawet jak mnie parę razy przycisło to spokojne zdołałem dojść do schroniska czy najbliższego Toi Toia w dolinie. Jestem w końcu dorosły i nie robię w gacie jak niemowlę. A spędzam w górach nieraz więcej niż 12 godzin. Z siusiu nie mam problemów bo wszystko co piję zaraz spalam przez wysiłek, a wody piję dużo i często. Co do pomyłki z TOPR zgoda. Toalety stoją w prawie każdej dolinie i masz je w każdym schronisku, uważasz że mają je stawiać co kilometr?
Byłem kilka razy na intensywnych obozach wędrownych w Tatrach, złaziłem je prawie całe i nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek miał potrzebę postawienia klocka w terenie. ;)
Wydaje mi się że większy problem jest z tym papierem o którym wspomniał Janusz, sama kupka środowiska nie zdegraduje.
Idąc do MO skrótem można spotkać kupkę niedźwiedzia na szlaku, on przecież też musi załatwić swoje potrzeby, tylko czemu to robi na szlaku.
Większy problem dotyczy małych miasteczek i wsi gdzie nie ma kanalizacji, wszystkie ścieki prędzej czy później dochodzą do wód gruntowych i rzek, a z tych niektórych rzek są ujęcia wody pitnej.
Jak już tam odeszliśmy od tematu;D to ja jeszcze wspomnę o ludziach, którzy za nic mają środowisko i wszystkie ścieki wpuszczają do wody, znam takich i w końcu się zbiorę na odwagę i zgłoszę gdzie trzeba. Bo kilka km dalej, na tej samej rzeczce jest kąpielisko.
No dobra, ale wracając do tatr:D
Ja uważam tak: Kupka w górach może przejść, ale jestem za tym, żeby odejść kilka metrów, toi toi hm... jak ktoś o nich piszesz, to niech przejdzie koło nich tak po 17 wracając z Moka. Ciekawe, czy też by chciał ich więcej:)
RobertMiernik
18-06-2014, 11:27
Jak zmienisz kilka metrów na kilkaset to może i się dogadamy.
Nigdy na szczęście nie miałem przyjemności ale jak spotkam takiego przyczajonego smoka na szlaku, to najpierw zdjęcie a później publikacja wszędzie gdzie się da.
No dobra, temat nocowania był, śmieci był, nawet kupka była;) to teraz co Was jeszcze drażni w Tatrach?
RobertMiernik
18-06-2014, 11:46
...za stromo tam...
No dobra, temat nocowania był, śmieci był, nawet kupka była;) to teraz co Was jeszcze drażni w Tatrach?
Bardzo niepewna pogoda na najbliższe dni :twisted:
Jechać, nie jechać pewnie jutro zdecyduje :roll:
Pozdr
No dobra, temat nocowania był, śmieci był, nawet kupka była;) to teraz co Was jeszcze drażni w Tatrach?
Mnie drażni pogoda, najważniejszy czynnik na udaną wyprawę.
Mnie górale.
Przecież w górach nie ma górali, a tak na marginesie to bardzo fajni ludzie.
No fakt, pogoda niestety jest wyznacznikiem na co możemy pozwolić sobie w górach...
Szkoda, że wątek który kiedyś o górach założyłem gdzieś odpłynął w czeluściach forum:) może by go tak podpiąć? wtedy wszelkie sprawy byśmy tam poruszyli;D
E tam, górale nie są tacy źli ale pod warunkiem, gdy ich celem nie jest zarobek.
Nienawidzę namawiania, zwłaszcza przez "górali" z M Oka.
skarcity
18-06-2014, 13:21
Wiele lat chodzę po Tatrach i nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się robić w krzakach. A wiesz dlaczego? Bo się zwyczajnie wstydzę, bo wiem ze po prostu nie wypada. Nawet jak mnie parę razy przycisło to spokojne zdołałem dojść do schroniska czy najbliższego Toi Toia w dolinie. Jestem w końcu dorosły i nie robię w gacie jak niemowlę. A spędzam w górach nieraz więcej niż 12 godzin. Z siusiu nie mam problemów bo wszystko co piję zaraz spalam przez wysiłek, a wody piję dużo i często. Co do pomyłki z TOPR zgoda. Toalety stoją w prawie każdej dolinie i masz je w każdym schronisku, uważasz że mają je stawiać co kilometr?
Ja rozumiem, że nie masz problemów z potrzebami na szlaku, za to Ty nie rozumiesz, że ktoś może mieć taki problem.
Nie wiem jak powinny być rozstawione toalety, wiem że nie powinno się karać ludzi, którzy muszą zrobić kupsko w krzakach.
Nigdy na szczęście nie miałem przyjemności ale jak spotkam takiego przyczajonego smoka na szlaku, to najpierw zdjęcie a później publikacja wszędzie gdzie się da.:shock:
toi toi hm... jak ktoś o nich piszesz, to niech przejdzie koło nich tak po 17 wracając z Moka. Ciekawe, czy też by chciał ich więcej:)
Pytanie dlaczego TPN ich nie opróżnia na czas? Przecież pobiera opłaty.
Pozdrawiam
Nic nie drażni tak jak pogoda, która albo popsuje plany, albo sprawi że będzie nieprzyjemnie no i materiał foto będzie w 4 literki. Jednym słowem od niej wszystko zależy... Moje 3-4 ostatnie wyjazdy w Tatry były porażką pogodową, za tydzień mogę mieć podobnie.
Przecież w górach nie ma górali, a tak na marginesie to bardzo fajni ludzie.
Beskidzkie górale są fajne całkiem :).
Te górskie bardziej, znaczy te co mieszkają na tej płaściźnie przed Tatrami to już inna bajka. W samym Zakopanem i najbliższych okolicach jest już bardzo różnie.
Często powtarza się taka historia (usłyszana od dobrze zaznajomionych z tematem lokalsów):
Góral ma dom, zazwyczaj wąski, wysoki, brzydki - jak to na Podhalu stawiali 20-30 lat temu. Przyjeżdża do niego jakiś kark i daje mu powiedzmy za całą nieruchomość 2 mln złotych. Góral się cieszy bo to nawet bańki nie jest warte. Bierze kasę, buduje dom gdzieś dalej lub w okolicach jeziora Orawskiego na Słowacji. Za bańkę się urządza całkiem przyjemnie. Drugą ma na koncie.
Tymczasem kark zaciera rączki i w tym domu urządza pensjonat. Znaczy na papierze urządza. Chałupa wygląda jak wyglądała, tabliczki żadnej, a w papierach pensjonat hula jak złoto. I w ten sposób pierze się lewą kasę z podejrzanych źródeł.
Pierze się kasę z bańką w plecy na dzień dobry ? Może i tak, ale kto taki były hojny ?
Pierze się kasę z bańką w plecy na dzień dobry ? Może i tak, ale kto taki były hojny ?
Kombinatorstwo na pensjonatach, to już osobna bajka. Długi długami, ale jaki wyzysk jest na ludziach pracujących, to już całkowity dramat. Wyobraźcie sobie, że moja druga połówka czasem pracuje trzy dniówki i dwie nocki pod rząd, bez zmiany, przerwy itp. Oczywiście teoretycznie lokal może zamknąć o 21 i iść spać, no ale jeśli się ma 50 osób na pensjonacie, z czego połowa nie przyjeżdża odpocząć tylko poimprezować, to wiecie jak człowiek może się położyć wcześniej i choć troszkę odpocząć;) Dopiero gdy zaczęła pracować w takim lokalu zrozumiałem, że to jedna z bardziej niewdzięcznych prac...a niech się trafi jakiś upierdliwiec jeszcze;)
...
Pytanie dlaczego TPN ich nie opróżnia na czas? Przecież pobiera opłaty.
Pozdrawiam
Jeśli chodzisz po górach i nie raz szedłeś do Morskiego Oka, to wiesz ile tam się ludzi dziennie przewinie.
Myślę, że gdyby TPN nawet i 3x dziennie opróżniał Toi Toi-e, to nic by to nie dało....
Janusz myślę że u nas w zascianku wiele się nie da, ale są miejsca gdzie wszystko się da. Weź takie Teide, Masce, przykład 1 z brzegu bo też znasz, czy tam doświadczyłeś takich problemów lub zapachów ?;-) Myślę ze to kwestia organizacji, chęci i zachowania pewnych standardów. I znowu dochodzimy do wniosku że ceny i koszty mamy jak w EU natomiast koszyk korzyści jest mizerny, niezależnie czy to będzie droga do Moka czy deptak w Międzyzdrojach. Po prostu mentalność nie idzie w parze ze standardami EU, bo pieniądze chyba by się na ten cel znalazły co nie ?
Jeśli chodzisz po górach i nie raz szedłeś do Morskiego Oka, to wiesz ile tam się ludzi dziennie przewinie.
Myślę, że gdyby TPN nawet i 3x dziennie opróżniał Toi Toi-e, to nic by to nie dało....
Ciekawe czy ten rekord został pobity: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-nad-morskim-okiem-padl-nowy-rekord-frekwencji,nId,354755
skarcity
18-06-2014, 20:53
Jeśli chodzisz po górach i nie raz szedłeś do Morskiego Oka, to wiesz ile tam się ludzi dziennie przewinie.
Myślę, że gdyby TPN nawet i 3x dziennie opróżniał Toi Toi-e, to nic by to nie dało....
Każdy z tych ludzi płaci za bilet. Nie widzę przeszkód, żeby wywozić kupę nawet 5 razy dziennie, jeśli jest tak potrzeba.
Pierze się kasę z bańką w plecy na dzień dobry ? Może i tak, ale kto taki były hojny ?
Może ten, kto ma do uprania więcej baniek. Przy tym wszystkim to jest to jeszcze jakaś inwestycja w nieruchomość.
Bańka, dwie bańki - to tak ogólnie powiedziałem. W każdym razie przepłacają mocno za nieruchomości.
Każdy z tych ludzi płaci za bilet. Nie widzę przeszkód, żeby wywozić kupę nawet 5 razy dziennie, jeśli jest tak potrzeba.
Czyli pieniążki za bilet mają przeznaczać tylko na wywożenie "kupy"? No proszę Cie.
Dla mnie najważniejsze jest utrzymywanie szlaków, bo to to najwięcej pochłania pieniądze.
No to można powiedzieć, że ja skoro płacę, to powinienem się domagać: Opróżnianie Toi Toi, posypania szlaków piaskiem, by ślisko nie było, rozdawania raków, gdy jest ślisko, ciepłego jedzenia gdy zimno i to wszystko za 5 zł!! fakty, turysta płaci, turysta wymaga;)
Ciekawe, co by się stało gdyby TPN ogłosił, że bilet będzie kosztował 50 zł, bo to park narodowy, trzeba go utrzymywać, dbać udogodnienia turystów;)
Czyli pieniążki za bilet mają przeznaczać tylko na wywożenie "kupy"? No proszę Cie.
Dla mnie najważniejsze jest utrzymywanie szlaków, bo to to najwięcej pochłania pieniądze.
No to można powiedzieć, że ja skoro płacę, to powinienem się domagać: Opróżnianie Toi Toi, posypania szlaków piaskiem, by ślisko nie było, rozdawania raków, gdy jest ślisko, ciepłego jedzenia gdy zimno i to wszystko za 5 zł!! fakty, turysta płaci, turysta wymaga;)
Ciekawe, co by się stało gdyby TPN ogłosił, że bilet będzie kosztował 50 zł, bo to park narodowy, trzeba go utrzymywać, dbać udogodnienia turystów;)
I to tez nie bylaby wygorowana cena. Realnie.
We Wroclawiu wjazd do ZOO kosztuje 120 PLN ( http://www.zoo.wroclaw.pl/index.php?strona=263&id_kat=706 ). Fakt, najladniejsze ZOO w Polandzie, ale cena jest z kosmosu - to nawet moj lokalny Roterdam jest tanszy 21 € -http://www.diergaardeblijdorp.nl/nl/bezoek%20info/praktische%20info/ ).
A nie powiesz mi, ze to jest az tak unikatowa atrakcja w porownaniu z Tatrami.
50 PLN za wejscie w sezonie (i jakis tam karnet 150PLN na tydzien) to nie jest jakas drastyczna opcja w pelnum sezonie. A poza sezonem moze byc taniej, ale nadal wiecej niz te 5 PLN, bo to jest smiech na sali...
I to tez nie bylaby wygorowana cena. Realnie.
We Wroclawiu wjazd do ZOO kosztuje 120 PLN ( http://www.zoo.wroclaw.pl/index.php?strona=263&id_kat=706 ). Fakt, najladniejsze ZOO w Polandzie, ale cena jest z kosmosu - to nawet moj lokalny Roterdam jest tanszy 21 € -http://www.diergaardeblijdorp.nl/nl/bezoek%20info/praktische%20info/ ).
A nie powiesz mi, ze to jest az tak unikatowa atrakcja w porownaniu z Tatrami.
50 PLN za wejscie w sezonie (i jakis tam karnet 150PLN na tydzien) to nie jest jakas drastyczna opcja w pelnum sezonie. A poza sezonem moze byc taniej, ale nadal wiecej niz te 5 PLN, bo to jest smiech na sali...
Tak, masz rację. Wtedy by było wiadomo, ile turystów przyjeżdża w tatry bo jest miłośnikiem gór, a ile po to by zrobić sweet focie na Morskim:)
Dlatego TPN nigdy nie dopuści do tego,żeby bilety były tak drogie....
Jedyna rzecz, która mnie dziwi, to to, że TOPR nie wprowadzi płatnych akcji ratunkowych, wtedy wiele problemów by się rozwiązało.
Zwróć uwagę, że to co napisałeś lekko nie ma sensu, bo:
Wjazd na wieżę Eiffela kosztuje 14 euro, kolejka ok. 2H, wejście do LUvry czy Wersalu ponad kilkadziesiąt euro(już nie pamiętam) kolejka taka sam. Tam ludzi ciągnie, bo tam jest sztuka, zabytki, dzieła itp. a W tatrach? W wielu przypadkach, bo taki stał się trend: jeśli by było drogo, to ludzi by tam nie było, no bo po co? zobaczyć góry? ja je widzę z okna, powdychać świeżego powietrza? przecie można pójść do lasu, itd.
Dobra, my tu gadu gadu o Toi-toiach, a na ten przykład w Tatrach Słowackich nie ma ani opłat za wstęp ani toalet przy szlakach ani koszy na śmieci nawet.
Toalety są przy chatach i schroniskach. I jak tu żyć?
No dobra, temat nocowania był, śmieci był, nawet kupka była;) to teraz co Was jeszcze drażni w Tatrach?
To ja się powtórzę:)
Nic mnie nie wkurza bardziej, niż to cholerne "cześć" od uczestników wycieczek szkolnych czy innych tego typu
Przecież ten zwyczaj wywodzi się z czasów, gdy mało kto chodził po górach, a spotkanie z innym człowiekiem, to było może nie tyle szczęście, ale na pewno coś wyjątkowego.
Centralnie mnie rozwala od środka jak idę na Rysy czy Czerwone i po jakieś 278 razy na godzinę mówię "cześć"
Na szczęście, już nie chodzę w Tatry polskie od czerwca do sierpnia, ale nie mogłem się powstrzymać;)
Nic mnie nie wkurza bardziej, niż to cholerne "cześć" od uczestników wycieczek szkolnych czy innych tego typu
Przecież ten zwyczaj wywodzi się z czasów, gdy mało kto chodził po górach, a spotkanie z innym człowiekiem, to było może nie tyle szczęście, ale na pewno coś wyjątkowego.
Kiedyś mówiło się "dzień dobry". :)
Tak, masz rację. Wtedy by było wiadomo, ile turystów przyjeżdża w tatry bo jest miłośnikiem gór, a ile po to by zrobić sweet focie na Morskim:)
no wlasnie nie... akurat w miejscach takich jak Moko mozna dokladnie taka cene przylozyc. i nie boj zaby, nie odstraszyloby to chetnych. a juz na pewno nie byloby ich 10 razy mniej niz teraz. ale niech nawet to bedzie 25 PLN, czyli na przecietna familie stowa - to jest w zasadzie polowa kosztow paliwa na dojazd z takiej Warszawy do Zakopanego. nie powiesz mi, ze dla wakacyjnego turysty to duzo.
bardziej sprawiedliwie mozna zrobic przez lupienie na parkingach, zeby zniechecac od podjezdzania samochodami i zakorkowywania drog.
a zeby Cie pocieszyc - wjazd autem pod Tre Cime di Lavaredo kosztuje z tego co pamietam ze 25 Euro. cena koszmarna, ale na gorze nie ma problemu z infrastruktura, nie ma tlumow, jest czysciutko i kulturalnie. kto chce moze wlezc sobie z dolu - z Misuriny (chociaz ciezko zaparkowac auto) albo spod Lago di Lando (jeszcze gorzej) i miec dodatkowa radoche.
chetnych nie brakuje, przynajmniej z turystkow "dewizowych". a lokalsi i pasjonaci kombinuja z buta, rowerami badz busikami, zeby odciazyc kieszen (dla przecietnego Wlocha ta cena jest tez masakryczna)...
A mnie zwyczaj witania się w górach podoba, jak byłem w Szwecji to w małych miejscowościach ludzie nieznajomi pozdrawiali się na ulicy - to miłe i w ciągu dnia z setkę razy mówiłem hej.
Wysłane z mojego HTC One przy użyciu Tapatalka
Jedyna rzecz, która mnie dziwi, to to, że TOPR nie wprowadzi płatnych akcji ratunkowych, wtedy wiele problemów by się rozwiązało.
Mnie nie dziwi. Jedną z przyczyn jest to, żeby w przypadku domniemanego zagrożenia nie liczyć się z kasą tylko ratować życie ludzkie. Jestem całkowicie za takim podejściem. Jednocześnie, jestem za znacznym zwiększeniem opłat za bilety i większym finansowaniem TOPR, od kasy dla ratowników, przez sprzęt i szkolenia aż do śmigła.
Jeżeli chodzi o potrzeby fizjologiczne - są sytuacje które nie dają nam wyboru. Są ludzie chorzy, są zatrucia pokarmowe, są wszelkie problemy jelitowe, gastryczne, etc. To nie szkodzi środowisku. Może trochę przeszkadza nam, "górołazom" ( mogę się tak nazywać? :P ), trochę bardziej nowy zapach może przeszkadzać zwierzakom, ale nie jest to tak szkodliwe, jak wyrzucane papierki i śmieci.
Jednocześnie, na całej linii inie zgodzę się o dalekim schodzeniu ze szlaku. W tatrach 15 minut, to jest spory dystans. Uważam, że odejście kilka metrów poza szlak to w większości przypadków szlaków powyżej ścieżki nad reglami maksimum. Schodzenie ze szlaku jest groźne i złe z wielu przyczyn, które łatwo można w internecie znaleźć.
Czyli mamy odmienne zdanie co do opłaty za akcję. Popatrz na to z innej strony.
W tamtym roku była sytuacja, gdzie rodzina wyszła na którąś górkę i stwierdziła,że nie ma siły zejść więc zadzwoni po TOPR, to jedno.
Druga sprawa, ludzie często wyjeżdżają na Kasprowy idą przez Beskid pod Świnicę. Stoją, można odnieść wrażenie, że poza tym iż jest stromo żadne inne trudności nie występują, czyli co robią? atakują górę, czy to w klapkach, adidasch czy nawet lakierkach(sam osobiście w takim obuwiu widziałem faceta na Beskidzie) No i co wtedy? wtedy wzmaga się trud wycieczki, przychodzi zmęczenie, osłabnięcie- trzeba dzwonić na TOPR. Gdyby wprowadzić opłaty, wielu "głupich" sytuacji można by się ustrzec, bo każdy który nie miałby jakiegoś doświadczenia, kilkakrotnie by się zastanowił, czy iść na Rysy, Orlą czy Świnicę.
Nie wierzę, że każdy z nas który chodzi po górach, nie spotkał się z jakąś idiotyczną sytuacją.
Na Świnicę w klapkach raczej nie ta się wejść, szybciej by boso wszedł.
Druga sprawa, jeśli ktoś uważa że najlepszy ekwipunek i obuwie zapewni 100% bezpieczeństwa jest w błędzie, takie wyposażenie tylko zmniejsza ryzyko.
Tak jak najnowszy samochód może odmówić posłuszeństwa tak samo człowiek bez względu na wiek i kondycję może zasłabnąć lub dostać zawału, a będąc wysoko w górach o wypadek nie trudno.
Mnie to wszystko jedno czy akcje ratunkowe będą odpłatne czy nie, zawsze można wykupić ubezpieczenie, ważne aby ta pomoc była i każdy potrzebujący nie bał się jej wezwać.
Z innego podwórka, czy należy ratować ofiary wypadków które były pod wpływem alkoholu i doprowadziły do wypadku?
a tych jest znacznie więcej niż w górach z powodu głupoty turystów.
Na Świnicę w klapkach raczej nie ta się wejść, szybciej by boso wszedł.
Druga sprawa, jeśli ktoś uważa że najlepszy ekwipunek i obuwie zapewni 100% bezpieczeństwa jest w błędzie, takie wyposażenie tylko zmniejsza ryzyko.
Tak jak najnowszy samochód może odmówić posłuszeństwa tak samo człowiek bez względu na wiek i kondycję może zasłabnąć lub dostać zawału, a będąc wysoko w górach o wypadek nie trudno.
Mnie to wszystko jedno czy akcje ratunkowe będą odpłatne czy nie, zawsze można wykupić ubezpieczenie, ważne aby ta pomoc była i każdy potrzebujący nie bał się jej wezwać.
Z innego podwórka, czy należy ratować ofiary wypadków które były pod wpływem alkoholu i doprowadziły do wypadku?
a tych jest znacznie więcej niż w górach z powodu głupoty turystów.
No tak Zbyszku, zgadza się. Nigdy nie wiadomo, co kogo może spotkać w górach. Dzisiaj młodzi umierają na zawał, ale...
Czy Ty idąc w góry, nie starasz się wszystko tak zaplanować, by zniwelować jak najmniej ryzyko wypadku, problemu?
Owszem, nie da się być 100% pewnym, ze nic Ci się nie stanie, ale możesz trasę tak zaplanować, by podołać trudom, bo jesteś świadom gdzie idziesz i co Cię tam może spotkać.
Poruszyłeś temat alkoholu, więc ja odbiję piłeczkę:) Ten co wsiada do samochodu pod wpływem alkoholu, doprowadza do wypadku śmiertelnego lub nie, ba nawet nie musi być wypadku, wystarczy zwykła kontrola-będzie za to surowo ukarany, za to gdyby nie było to prawnie uregulowane i nie byłoby konsekwencji takiego wyskoku, to na drogach byłoby o wiele więcej zdarzeń z udziałem pijanych kierowców, to samo tyczy się gór.
No tak Zbyszku, zgadza się. Nigdy nie wiadomo, co kogo może spotkać w górach. Dzisiaj młodzi umierają na zawał, ale...
Czy Ty idąc w góry, nie starasz się wszystko tak zaplanować, by zniwelować jak najmniej ryzyko wypadku, problemu?
Owszem, nie da się być 100% pewnym, ze nic Ci się nie stanie, ale możesz trasę tak zaplanować, by podołać trudom, bo jesteś świadom gdzie idziesz i co Cię tam może spotkać.
Oczywiście że staram się wszystko rozsądnie zaplanować, ale wszystkiego nie przewidzę.
Poruszyłeś temat alkoholu, więc ja odbiję piłeczkę:) Ten co wsiada do samochodu pod wpływem alkoholu, doprowadza do wypadku śmiertelnego lub nie, ba nawet nie musi być wypadku, wystarczy zwykła kontrola-będzie za to surowo ukarany, za to gdyby nie było to prawnie uregulowane i nie byłoby konsekwencji takiego wyskoku, to na drogach byłoby o wiele więcej zdarzeń z udziałem pijanych kierowców, to samo tyczy się gór.
Przepisy, nakazy, zakazy niewiele zmienią dopóki świadomość społeczeństwa do tego nie dojrzeje.
Jaki procent pijanych kierowców jest w porę zatrzymana, znikomy, wszyscy wiemy że po piwku nie wolno wsiadać za kierownicę, pomimo tego wielu to robi i co najgorsze za przyzwoleniem rodziny i bliskich.
Za chwilę zacznie się sezon kąpielisk, statystyki są nieubłagane, spora liczba ludzi utonie.
Przykłady można mnożyć w każdej dziedzinie życia, przepisy przepisami a rzeczywistość pokazuje co innego.
Na Świnicę w klapkach raczej nie ta się wejść, szybciej by boso wszedł.
Zdziwiłby się kolega. ;)
Oczywiście że staram się wszystko rozsądnie zaplanować, ale wszystkiego nie przewidzę.
Bo i nie chodzi o to żeby przewidzieć wszystko. Dobry ekwipunek znacznie zmniejsza szanse na wypadek i o tym trzeba pamiętać. Mówienie, że nie przewidzisz wszystkiego sugeruje, że w sumie i tak nie warto brać ekwipunku, bo i tak zdarzy się coś czego nikt nie przewidywał...
Dobry ekwipunek znacznie zmniejsza szanse na wypadek i o tym trzeba pamiętać.
Mógłbyś to rozwinąć, co powinien zawierać taki ekwipunek?
Bo i nie chodzi o to żeby przewidzieć wszystko. Dobry ekwipunek znacznie zmniejsza szanse na wypadek i o tym trzeba pamiętać. Mówienie, że nie przewidzisz wszystkiego sugeruje, że w sumie i tak nie warto brać ekwipunku, bo i tak zdarzy się coś czego nikt nie przewidywał...
Ekwipunek do chodzenia po szlakach? A jak się chodziło po szlakach np.30-40 lat temu. Jako dzieciak i nastolatek byłem w naszych Tatrach wszędzie tam, gdzie do wejścia nie jest potrzeby sprzęt wspinaczkowy. W tenisówkach Stomilu i wiatrówce kangurce ze składnicy harcerskiej.
Mógłbyś to rozwinąć, co powinien zawierać taki ekwipunek?
Ekwipunek w kontekście tego co zabierasz do plecaka, butów które zakładasz, to w co się ubierasz. Było już na tym forum o tym kiedyś w bodajże turystyce fotograficznej, ale wątku nie pomnę. Jeżeli chcecie na ten temat porozmawiać, to ja bardzo chętnie posłucham różnych podejść, ale może byłby do tego odpowiedni temat, bo tutaj było już chyba o wszystkim ;) Zgodnie z tematem, to chyba butelka dobrego wina, świece... ;)
Ekwipunek do chodzenia po szlakach? A jak się chodziło po szlakach np.30-40 lat temu. Jako dzieciak i nastolatek byłem w naszych Tatrach wszędzie tam, gdzie do wejścia nie jest potrzeby sprzęt wspinaczkowy. W tenisówkach Stomilu i wiatrówce kangurce ze składnicy harcerskiej.
A w samochodach nie było poduszek powietrznych, stref zgniotu, etc.
A w samochodach nie było poduszek powietrznych, stref zgniotu, etc.
Są tacy, co współcześnie nie wsiądą na rower jeśli nie nie założą stroju rowerowego (tych śmiesznych koszulek z napisami) i nie naleją do bidonu izotonika.
nikoniarz
19-06-2014, 17:25
Są też tacy którzy wiedzą, iż strój rowerowy to nie tylko śmieszne koszulki z napisami ;)
RobertMiernik
19-06-2014, 17:35
wiadomo, jeszcze majtkopielucha
Są tacy, co współcześnie nie wsiądą na rower jeśli nie nie założą stroju rowerowego (tych śmiesznych koszulek z napisami) i nie naleją do bidonu izotonika.
Ale jedno to kwestie bezpieczeństwa, drugie... trochę innych. chociaż "pampers" na rower to dla mnie rzecz obowiązkowa xD
Ale jedno to kwestie bezpieczeństwa, drugie... trochę innych. chociaż "pampers" na rower to dla mnie rzecz obowiązkowa xD
Żeby przejechać 10-30 km? Na te kilkadziesiąt minut? Do jazdy w mieście po ścieżkach rowerowych, a nawet po ulicy?
Przecież tak jeżdżą - w całym ekwipunku jakby na Tour de France się wybierali. Pojeździmy z godzinkę? Nie, bo ciuchy na rower mam w praniu.:shock:
Może niektórzy lubią obcisłe, kuse stroje i potrzebuję wymówki... ;)
Aczkolwiek jeżeli chodzi o pieluchę, to tutaj uważam, że nawet na 10km warto zakładać. Szczególnie jeżeli ktoś jeździ na "sportowym" siodełku które równie dobrze mogłoby być narzędziem tortur...
Może niektórzy lubią obcisłe, kuse stroje i potrzebuję wymówki... ;)
Chociaż jeden, który otwarcie się przyznaje. :)
O przepraszam, ja na rowerze jeżdżę w luźnych ciuchach ;P
skarcity
19-06-2014, 20:50
Czyli pieniążki za bilet mają przeznaczać tylko na wywożenie "kupy"? No proszę Cie.
Dla mnie najważniejsze jest utrzymywanie szlaków, bo to to najwięcej pochłania pieniądze.
No to można powiedzieć, że ja skoro płacę, to powinienem się domagać: Opróżnianie Toi Toi, posypania szlaków piaskiem, by ślisko nie było, rozdawania raków, gdy jest ślisko, ciepłego jedzenia gdy zimno i to wszystko za 5 zł!! fakty, turysta płaci, turysta wymaga;)
Ciekawe, co by się stało gdyby TPN ogłosił, że bilet będzie kosztował 50 zł, bo to park narodowy, trzeba go utrzymywać, dbać udogodnienia turystów;)
O nic nie mnie proś, tylko czytaj ze zrozumieniem, i odnoś się do tego co napisałem, a nie co Ci się wydaje, że napisałem.
Pisałem coś o rakach czy jedzeniu? Po co takie farmazony wypisujesz? Miałem wrażenie, że dyskutuję z dorosłym facetem, a robisz wrzutki jak dzieciak z gimnazjum.
Policz sobie ilość osób wchodzących ma Moko x 5 zł, potem zadzwoń do firmy serwisującej toitoi i zapytaj o ceny serwisu kibelków. Potem porównaj obie kwoty i wróć do swojego, pierwszego zdania.
Pozdrawiam
O nic nie mnie proś, tylko czytaj ze zrozumieniem, i odnoś się do tego co napisałem, a nie co Ci się wydaje, że napisałem.
Pisałem coś o rakach czy jedzeniu? Po co takie farmazony wypisujesz? Miałem wrażenie, że dyskutuję z dorosłym facetem, a robisz wrzutki jak dzieciak z gimnazjum.
Policz sobie ilość osób wchodzących ma Moko x 5 zł, potem zadzwoń do firmy serwisującej toitoi i zapytaj o ceny serwisu kibelków. Potem porównaj obie kwoty i wróć do swojego, pierwszego zdania.
Pozdrawiam
To może Ty zacznij czytać ze zrozumieniem, bo chyba masz z tym o wiele większy problem lub nie rozumiesz ironii... jak wolisz. Po raz kolejny sugerujesz, że te 5 zł powinno być wydawane na jeden cel, w tym przypadku Toi Toi-ów.
A ja próbowałem Ci wytłumaczyć, że są o wile ważniejsze rzeczy do zrobienie,a to 5 zł po mimo tak dużej ilości ludzi wcale nie jest wielką kwotą.
To może Ty zacznij czytać ze zrozumieniem, bo chyba masz z tym o wiele większy problem lub nie rozumiesz ironii... jak wolisz. Po raz kolejny sugerujesz, że te 5 zł powinno być wydawane na jeden cel, w tym przypadku Toi Toi-ów.
A ja próbowałem Ci wytłumaczyć, że są o wile ważniejsze rzeczy do zrobienie,a to 5 zł po mimo tak dużej ilości ludzi wcale nie jest wielką kwotą.
Skarcity napisał, że nie widzi przeszkód, żeby wywozić kupę nawet 5 razy dziennie, jeśli jest tak potrzeba.
A Ty bajcy uparłeś się, że poprzez ta opinię skarcity uważa, że tylko na opróżnianie kibli (jego zdaniem) powinny być przeznaczone pieniądze.
Skarcity napisał, że nie widzi przeszkód, żeby wywozić kupę nawet 5 razy dziennie, jeśli jest tak potrzeba.
A Ty bajcy uparłeś się, że poprzez ta opinię skarcity uważa, że tylko na opróżnianie kibli (jego zdaniem) powinny być przeznaczone pieniądze.
Rozumiem Ciebie i Skarcity, ale wychodzi na to. że gdyby potrzeba było wywozić 40 razy, to tak trzeba;)
A ja próbuję wytłumaczyć, że poza tym są inne rzeczy- ważniejsze:)
i zmieńmy temat Toi Toiów:) bo to gówn..na spraw:D
otwieracz
19-06-2014, 22:35
O przepraszam, ja na rowerze jeżdżę w luźnych ciuchach ;P
Chyba nie w długich spodniach? Odkąd mi się nogawka wkręciła w łańcuch nigdy nie zakładam luźnych spodni na rower. Krótkie, czy długie zawsze "obcisłe", chociaż moja siostra się śmieje i mówi na to legginsy :-). A po jeździe z luźnymi spodniami została mi na brodzie pamiątka na całe życie - blizna 4 centymetrowa.
Nie nie, luźnych, nie długich ;)
Chyba nie w długich spodniach? Odkąd mi się nogawka wkręciła w łańcuch nigdy nie zakładam luźnych spodni na rower. Krótkie, czy długie zawsze "obcisłe", chociaż moja siostra się śmieje i mówi na to legginsy :-). A po jeździe z luźnymi spodniami została mi na brodzie pamiątka na całe życie - blizna 4 centymetrowa.
Nogawkę można zawinąć lub owinąć opaską na rzep. Oczywiście tą od strony łańcucha;-)
Nogawkę można zawinąć lub owinąć opaską na rzep. Oczywiście tą od strony łańcucha;-)
dodam, ze w kraju wiatrakow jest to powszechne rozwiazanie wsrod "garniturkow" dojezdzajacych do pracy rowerem (zaden wstyd tutaj). chociaz tu glownie sa to normalne rowery miejskie, wiec maja osloniety lancuch.
w tym kraju takze buty na obcasach nie sa dla pan zadna przeszkoda w pedalowaniu. ani japonki, a widzialem i boso...
dodam, ze w kraju wiatrakow jest to powszechne rozwiazanie wsrod "garniturkow" dojezdzajacych do pracy rowerem (zaden wstyd tutaj). chociaz tu glownie sa to normalne rowery miejskie, wiec maja osloniety lancuch.
w tym kraju takze buty na obcasach nie sa dla pan zadna przeszkoda w pedalowaniu. ani japonki, a widzialem i boso...
Ale po ciemku, po Tatrach nie jeżdżą.;-)
skarcity
20-06-2014, 07:39
To może Ty zacznij czytać ze zrozumieniem, bo chyba masz z tym o wiele większy problem lub nie rozumiesz ironii... jak wolisz. Po raz kolejny sugerujesz, że te 5 zł powinno być wydawane na jeden cel, w tym przypadku Toi Toi-ów.
A ja próbowałem Ci wytłumaczyć, że są o wile ważniejsze rzeczy do zrobienie,a to 5 zł po mimo tak dużej ilości ludzi wcale nie jest wielką kwotą.
Dzieciak jesteś. Nie chce m się z Tobą gadać.
zbyszekD7000
20-06-2014, 10:36
a taki był romantyczny tytuł :-)
a na kupach się skończyło ;-)
jak we wszystkich tematach .... zawsze zmierzają do jednego ;-)
jak we wszystkich tematach .... zawsze zmierzają do jednego ;-)
no to moze o dupach... ?
w moim nowym aparacie, na ten przyklad, akumulator jest do d* ;)
zbyszekD7000
20-06-2014, 11:01
a wiesz że to byłoby ciekawsze niż o kupach ;-)
A mnie zwyczaj witania się w górach podoba, jak byłem w Szwecji to w małych miejscowościach ludzie nieznajomi pozdrawiali się na ulicy - to miłe i w ciągu dnia z setkę razy mówiłem hej.
Wysłane z mojego HTC One przy użyciu Tapatalka
Też byłem w Szwecji, nawet na północy, i niczego takiego nie dostrzegłem...
I to nawet daleko na północy:)
To, że ci się ten zwyczaj podoba, jako kompletnemu laikowi - nie zmienia faktu, że w sezonie, na najbardziej zatłoczonych szlakach jest tak samo zasadny, jak budowa autostrady do ciebie na wieś:)
A w górach, to ty mistrzu, z tego co pamiętam, nie bywasz:)
No chyba, że na Kasprowym w lipcu z córką - a to sorry;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.