Zobacz pełną wersję : warunki atmosferyczne - ochrona, zabezpieczenie
Szanowani Państwo, jestem bardzo świeżym właścicielem lustrzanki, konkretnie D5100.
Chciałbym poznać Wasze opinie na temat zabezpieczen , ochrony aparatu w czasie robienia zdjęć podczas mrozu lub deszczu.
Pytam ponieważ sporo fotek, które mam zamiar robić robił będę zima. Przy jakiej najniższej temperaturze D5100 zachowa sprawność i co zrobić w chwili wejścia do ciepłego pomieszczenia. Wiadomo ze na całym aparacie skropli się woda, a co z wnętrzem body ?
I druga sprawa, wycieczka letnia, jesienną i zaskakuje nas deszcz czy macie jakieś wypróbowane pokrowce przeciw deszczowe czy w takiej sytuacji najlepiej schować aparat przed deszczem i odpuścić fotografowanie.
Amator777
29-05-2014, 00:37
Foliowy worek i gumka recepturka. A jak przychodzisz z mrozu, to przed wejściem do ciepłego też zawiń aparat w worek.
....A jak przychodzisz z mrozu, to przed wejściem do ciepłego też zawiń aparat w worek.
Lepiej pozostawić w torbie do ogrzania całości.
po ilosci odpowiedzi mogę wywnioskowac - lustrzanką nie robimy zdjęć w duze mrozy i w deszczowe dni:)
dziękuję za szybkie odpowiedzi
Jeżeli wchodzisz z mrozu ze sprzętem to najlepiej jak wspomniał jeden z poprzedników pozostawić go w torbie fotograficznej do stopniowego ogrzania całości. Jeżeli wchodzisz do jakiegoś pomieszczenia na krótki czas i zamierzasz kontynuować wkrótce fotografowanie na mrozie to lepiej aparatu nie wnosić (zostaw na zewnątrz o ile jest taka możliwość). Jeżeli chodzi o deszcz to na krótką metę dobre są rzeczywiście torebki z recepturkami ale jeżeli konkretnie leje i masz zamiar dłużej i częsciej focić w takich warunkach to sugeruję jakiś pokrowiec dedykowany do lustrzanki. Sam używam takiego firmy Matin (znajdziesz na znanym portalu aukcyjnym). Może nie jest w cenie torebki i gumki ale daje ci zdecydowanie lepszy komfort i bezpieczeństwo sprzętu.
trixiglk
29-05-2014, 07:28
Przejściu z miejsca A do B gdzie na 100% będziesz miał dużą różnicę temperatur lub wilgotności. Koniecznie zostaw sprzęt w torbie lub na szafce do ogrzania/oziębienia. Dlatego że prawie na pewno wytrąci się kondensat nie tylko na obudowie... Dlatego koniecznie wyjmij baterię i kartę z aparatu. Bateryjka odpocznie a karta do czytnika po kilku minutach.
Co do deszczu, to ja mam torbę z dedykacją na każdą pogodę, body tez wybierałem uszczelnione. Jednak i tak noszę w torbie taki foliowy woreczek na włosy ( w hotelach zawsze to dają). W razie gwałtownego deszczu nakładam woreczek na body i obiektyw od tyłu co zabezpiecza sprzęt i pozwala jednocześnie na robienie zdjęć. Bo woreczek nie przesłania soczewki obiektywu.
Zadne zabezpieczenia nie są konieczne. Aparatem D5100 robiłem zdjęcia przy -27 stp C (kilka godzin na dworze), jak i w małym deszczu. Nic mu sie nie stało. Aparat noszony w zwykłej torrnie foto.
Ważne żeby do ciepłego pomieszczenia wnosić go w torbie i nie wyciągać aż się zagrzeje (30min?). Zdarzało mi się zrobić inaczej i aparat przeżył, ale zdjęcia były mocno zaparowane... Więc i tak to nie ma sensu :-)
Pozdrawiam
wszystkim dziekuję za cenne informacje
Najlepsza metodą ochrony przed deszczem jest użycie reklamówki lub worka na śmieci. Robimy otwór w dolnej części, przyklejamy taśmą do osłony przeciwsłonecznej i zakładamy na obiektyw. Dzięki temu mamy ochroniony obiektyw jak również całe body które można odkryć w razie potrzeby. Daje to też możliwość wymiany obiektywów bez większych komplikacji. Na koncertach w skrajnych warunkach taki system się sprawdza: http://i.imgur.com/jG7EKOX.jpg
Testowałem torebki strunowe odpowiednich rozmiarów i sprawdzają się bardzo dobrze. Trzeba paluchem zrobić dziurę nieco mniejszą od obiektywu i potem na siłę naciągnąć nań torebkę. Jest szczelnie, nie wymaga taśmy, trzyma się. Torba przezroczysta, więc bezproblemowy dostęp do wszystkich guzików.
RobertMiernik
15-06-2014, 14:28
a propos torebek, wie ktoś może gdzie można kupić torebki strunowe ale z zamkiem (rozporkiem?) takie z grubszego plastiku?
Jak tego w ogóle szukać, bo kurczę upośledzony chyba jestem i nic znaleźć nie mogę.
Kupowałem kiedyś spożywcze, były fajne. Dodaj do wyszukiwania na A "suwak"
To ja też wtrące 3 grosze...
IMO nagłe zmiana temperatury sprzętu czyli wniesienie aparatu z dworu (temperatura lekko ujemna) do pokoju z temp. > 20 stopni może być jednak niebezpieczzne dla sprzętu. ( za pierwszym i drugim razem i trzecim razem nic się pewnie nie stanie, ale po kilku miesiącach czuła elektronika może to odczuć)
IMO powinno się to robić stopniowo, tj. wnosząc apart z mrozu np. najpierw do klatki schodowej bloku, stanąć przy samych drzwiach i odczekać kilka minut, potem kilka minut już w wyższej temperaturze przy drzwiach mieszkania, no a potem można już wejść do mieszknia.
Taka procedura chroni także przed gwałtownym osadzeniem się rosy bezpośrednio na szkle, a trwa zależn ie od warunków tj. róznicy temperatur 5 -15 minut.
pzdr Nix
Hmmm naprawdę się do tego stosujesz?
Staram się dbać o sprzęt, niemniej nie wyobrażam sobie narzucania sobie takich ograniczeń jak stanie po kilka minut w różnych strefach klatki schodowej (które zresztą może wątpliwie działać przy półtora kilo metalu i plastiku, powinno być chyba dłużej)
Fotografuję we wszystkich zastanych warunkach atmosferycznych - mrozie, ale i np dżungli i póki co lustrzanki Nikona, z którymi miałem do czynienia (od 5 lat) nie doznały uszczerbku.
skarcity
27-06-2014, 20:54
Taka procedura chroni także przed gwałtownym osadzeniem się rosy bezpośrednio na szkle, a trwa zależn ie od warunków tj. róznicy temperatur 5 -15 minut.
pzdr Nix
Uważaj, bo jeszcze ktoś to potraktuje poważnie...
Pozdrawiam
Cześć,
Podepnę się z pytaniem tutaj bo nie znalazłem lepszego miejsca i jak coś to przepraszam za odejście od tematu.
Oprócz warunków pogodowych jak jest z odpornością na większe drgania?
Chodzi mi o jazdę na rowerze / bieganie z aparatem w plecaku.
Przy obiektywach należy wyłączyć stabilizację o ile jest, to wiem, a jak jest z puszką?
Mam D90 i zastanawaim się bo nie wiem czy na tego typu wycieczki raczej dokupić coolpixa,
W zeszłym roku truchtałem trochę w alpach i jakoś nic się nie stało. Jednak nie wiem czy nie szkoda sprzętu.
Tak samo jak przy transporcie samochodem.
Czyli, tak czy nie...?:)
Transport może być różny, nawet samochodem.;)
Zostawił byś na pace ciężarówki w plecaku? O tego typu wstrząsy mam na myśli.
Nie chodzi mi o wycieczki rowerowe fotografa z mięśniem piwnym o ogniskowej 300, ale ostre wytrzęsienie na downhilu np..:)
Chodzi mi bardziej o takie wycieczki biegowe (http://www.youtube.com/watch?v=qwIE0cSaniA) z lustrzanką w plecaku.
Coolpixy są w powszechnym użyciu na tych imprezach ze względu na gabaryty, ale pomijając to zastanawiam się czy takie wytrzęsienie nie za bardzo sponiewiera lustrzanki.
Czyli, tak czy nie...?:)
Transport może być różny, nawet samochodem.;)
Zostawił byś na pace ciężarówki w plecaku? O tego typu wstrząsy mam na myśli.
Nie chodzi mi o wycieczki rowerowe fotografa z mięśniem piwnym o ogniskowej 300, ale ostre wytrzęsienie na downhilu np..:)
A myślisz, że w jaki sposób ten aparat dotarł do ciebie czy do sklepu ?? Nie na pace samochodu ??
:-D:mrgreen::mrgreen:
Dobra no to biegam z nim.
Ostatecznie będzie powód przejść na FX jak coś:)
sabina20
18-07-2014, 11:32
To ja też wtrące 3 grosze...
IMO nagłe zmiana temperatury sprzętu czyli wniesienie aparatu z dworu (temperatura lekko ujemna) do pokoju z temp. > 20 stopni może być jednak niebezpieczzne dla sprzętu. ( za pierwszym i drugim razem i trzecim razem nic się pewnie nie stanie, ale po kilku miesiącach czuła elektronika może to odczuć)
IMO powinno się to robić stopniowo, tj. wnosząc apart z mrozu np. najpierw do klatki schodowej bloku, stanąć przy samych drzwiach i odczekać kilka minut, potem kilka minut już w wyższej temperaturze przy drzwiach mieszkania, no a potem można już wejść do mieszknia.
Taka procedura chroni także przed gwałtownym osadzeniem się rosy bezpośrednio na szkle, a trwa zależn ie od warunków tj. róznicy temperatur 5 -15 minut.
pzdr Nix
Cenne porady ale często nie ma się wyboru i strata nawet tych 15 minut to za dużo. Jeszcze nie spotkałam nikogo kto faktycznie stosował by się do takich zaleceń. Sama staram się jak mogę ale 5 min na klatce kiedy odpadają mi zamarznięte stopy (zimą) to chyba przesada ;))
Cenne porady ale często nie ma się wyboru i strata nawet tych 15 minut to za dużo. Jeszcze nie spotkałam nikogo kto faktycznie stosował by się do takich zaleceń. Sama staram się jak mogę ale 5 min na klatce kiedy odpadają mi zamarznięte stopy (zimą) to chyba przesada ;))
skarpety/kalesony rozwiązuja problem całkiem skutecznie :)
problem stóp a nie parujacego aparatu rzecz jasna :)
Ja jak foce w warunkach zimowych (np. -40st w Harbinie) to przed wejsciem do pomieszczenia wyciagam karte i tyle. Aparat zostawiam w plecaku, a zdjecia sobie ogladam po 2s od dojscia do komputera (czyli po 3s od wejscia do pomieszczenia).
salvdali
19-07-2014, 08:41
Za przedmówcą: kończąc zdjęcia wyjmuje kartę i chowam w kieszeni spodni, reszta zostaje w plecaku po powrocie. Czasem wkładam do plecaka pochłaniacz wilgoci, ale przy szczelnie zamkniętej komorze to tylko dla spokoju sumienia. A foty mogę zgrywać od razu niż zbędnej zwłoki.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.