PDA

Zobacz pełną wersję : D7000. Uczciwe spojrzenie. Słowa prawdy.



Człowiek Refleksji
07-05-2014, 12:15
Moi przyjaciele.


Oto moje karty zawieszają aparat. Czy spodziewałem się tego? Czy gdyby ktoś, gdy byłem w sklepie, oznajmił mi, że te nieco ponad trzysta złotych, jakie mój portfel opuszczą, iż ta ma krwawica, jaka wypłynie z mego budżetu, przeznaczona zostanie na zakup rzeczy, które stanowić będą przyszłe pole zmagań i problemów, czy zakup swój bym wstrzymał? Gdyby istotnie ktoś oznajmił mi: "Wydasz zaraz sporą sumę na te najwydajniejsze karty pamięci, wyprodukowane przez znanego i cenionego producenta. Wiedz jednak, iż lepiej byś postąpił, gdybyś zakup ten przemyślał.”
Odparłbym niezawodnie: „Skoro zakup sprzętu markowego, o rewelacyjnych parametrach jest wyborem jaki należy przemyśleć dogłębnie, to czy zakup gorszego produktu należy w ogóle rozważać?”
Takiej osoby nie spotkałem. Zamiast tego, moim doradcą był sprzedawca, który skutecznie przekonał mnie, bym zamiast D5200 zakupił ten, jaki spoczywa przy mnie, a który jest jednocześnie, jak już napisałem ostatnio, źródłem mego szczęścia jak i chwil trudnych.

Przyjaciele.

Czym jest fotografia? To próba uchwycenia nie tego, co oczy dostrzegają, to desperacka próba wszystkich pokładów sił, jakie w naszej duszy zalegają, by uchwycić świat takim, jakim pragniemy, aby wyglądał.

To krzyk twego serca, aby to, co wygląda na pospolite, normalne i nudne, przestawić tak, jak należy, chwilę, która skończy się choć ledwo się zrodziła, której repliki nie sposób znaleźć, a która dla wszystkich jest czymś oczywistym i pospolitym.

Zamiast dobrego aparatu i ostrego obiektywu, wolę raczej widzieć to, co nie zaniknie, gdy rdza oraz nieunikniony upływ czasu, uczyni to, na co nasze serce nigdy by się nie poważyło.

Widzę dziewczynę. Jej wzrok w moją stronę zmierza. Jednak to nie to spojrzenie chcę uchwycić, a tę sekundę, ten moment, kiedy to oczy jej przenikała radość wypływająca z tej ulotnej chwili, gdy każdy z nas uświadamia sobie, że nikt poza nami nie dzierży kluczy do naszego szczęścia.
Jesteś wolny i nie stanowisz niczyjej własności.

Uchwyć taką chwilę. Gdy nadejdzie, rodzaj aparatu nie będzie miał dla Ciebie żadnego znaczenia.

Mamy dobry sprzęt. Każdy z nas. Technologia jaka w nich została zawarta jest czymś, co wprawia nas w zachwyt, dla opisu którego ja przynajmniej słów znaleźć nie zdołam.
Jest jak miłość do dziewczyny, która sen Twój czyni krótkim, umieszcza ją przed Twymi oczyma, a której głos jakby w pętli nieskończonej w Twej głowie mieszka.
Istotę tą, która raz czyni dzień rajem, raz piekłem, nazwiesz cudną, piękną i jedyną.
Wiesz jednak, iż te słowa, te i tak wiele innych, prawdy o Twym uczuciu nie oddadzą.
Zatem aparat mój jest cudem techniki. Narzekam na jego wady. Podzieliłem się z Wami historią, jak to jego usterki uczyniły me życie trudniejszym, a już na pewno innym.
To wszystko prawda.
Jednak, gdy aparat ten działał, przez pierwsze osiem miesięcy od chwili gdy otworzyłem pudełko jakie go skrywało, czy zrobiłem choćby jedno zdjęcie, czy znalazłem ten właśnie moment, który nie wyraża piękna jakie wszyscy zdołają ujrzeć, a to, którego nikt nie zdoła opisać, a które nie pozwala o sobie zapomnieć?

Choć szukałem takiej chwili, nigdy nie zdołałem jej znaleźć.
Może byłem blisko, może nawet minąłem ocierając się o nią ramieniem.
Jakkolwiek było, nie uwieczniłem jej.

Zatem, czy słuszne są moje narzekania, skoro moje zdjęcia są, w najlepszym razie, pospolite?
Nad takimi zdjęciami nie płaczesz, gdy zostaną przez omyłkę usunięte.
Choćby odrobiny żalu w twym sercu nie znajdziesz, gdy stracisz je z powodu awarii dysku.

Nie, są jak wszystkie inne.
Nie poczujesz ich straty. Tak jak nie żałujesz pominiętych uwag pod kątem innych.
Zawsze możesz wypowiedzieć je jutro. Kosztować Ciebie będą zero wysiłku i nie będą miały jakiegokolwiek znaczenia.

Nie potrafię robić zdjęć. Choć przeczytałem wiele książek o fotografii, moje zdjęcia wyrażają jedynie pragnienie zaistnienia, nie odnajdywania.


Zobaczcie w swojej wyobraźni chłopca. Kochającego tą, którą gdy raz ujrzał, zapomnieć nigdy nie zdołał. Pisze zatem do niej listy. Jego bujna blond czupryna zakrywa jego rozpalone oblicze, gdy to już dwudziestą, trzydziestą czy jeszcze kolejne strony listu do niej rozpoczyna.
Ciągle jest rozkojarzony. Jest zniecierpliwiony, do zakończenia dobrnąć nie może.
Wszystko to dlatego, iż początku nigdy nie odnalazł.
Tak mijają jego dni. Śpi. Jednak on tylko leży. Jego oczy otwarte, umysł zajęty.
Gdy dzień do jego pokoju się wdziera, on już gotowy. Jeszcze stopami podłogi nie dotknie, a już pióro w dłoni trzyma. Siłą woli odgania nęcące kuszenie, by zrezygnować, i w łóżku, zamiast na kartce, w głowie do swej miłości pisać.
Skończył. Odkłada na bok te kilkanaście stron jakie tego ranka do swej ukochanej napisał.
Tak jak budzi się i pisze. Tak gdy skończy swe wiersze, swej jedynej pod drzwiami kładzie.
Stoi trochę, łudząc się iż doczeka chwili, gdy ujrzy jak po nie się schyla, zaciekawiona, z policzkami od ciekawości rozpalonymi.
Ona nigdy tego nie czyni. Odczekuje aż odejdzie. By być pewną, daje sobie jeszcze kilka minut, gdy ów młodzieniec bramy jej olbrzymiego ogrodu opuści.
Gdy jest już daleko, naciska klamkę, drzwi z piskiem powoli się otwierają.
Cóż ona czyni? To co zwykle. Sięga je z ziemi. Jednak nie czyni tego ostrożnie. Jedynie rutyna z jej
ruchów wypływa. Po chwili zasiada do stołu i czyta.
Bywa, iż przegląda je na stojąco. Nie poświęca im zbytnio uwagi. Pełno w nich tego, co znaleźć mogła w pierwszych jego listach. Ma wrażenie, że od chwili gdy przeczytała pierwszy, poznała wszystkie. Nie przebrnie nawet przez pierwszą stronę, choć list ten długi niezmiernie.
Co zatem czyni? Odkłada na bok. Tam, gdzie inne się znajdują. Nie zważa nawet, że sporo kartek zdążyło już podłogę jej przykryć.

Nagle jej oczy ożywiają. Brwi ku górze się kierują. Dotyka głowę, którą blond włosy zdobią.
Gładzi je. Przewraca na boki. Rzeźbi w nich jakby.
Wszystko to kończy po grzebień sięgając, a końca tym zabiegom długo nie widać.
Na jej obliczu wyraźne oznaki podekscytowania się malują. Serce ożywione, jakby przesadnie.
Czuje jego zmagania w piersi, ta mozolna praca, by uderzenia najdalsze skrawki jej ciała odczuły .
Fryzura w piękny kok ujęta. Słońce, jakie przez olbrzymie okno do jej pokoju się wdziera, nie tylko od jej wielu luster, równie doskonale od jej włosów się odbija.

Choć cała jest ideałem, do ostatniej sekundy kolejne granice swej urody przekroczyć pragnie.
Słyszy jego kroki. Rzuca grzebień, odwraca się szybciej od mrugnięć jej umalowanych na błękitno powiek. Do drzwi biegnie. Nie pozwoli mu czekać, natychmiast je otwiera.

To dla niego pragnie być piękną i taką jest w istocie. Choćby odziać ją w wór cementem ubrudzony, choćby jej głowę jedynie strzępy włosów zdobiły, jej piękno nie zbladnie, nie zaniknie.
To coś, co ona ma w oczach, co żaden strój lichy nie umniejszy.

Adorator, ten, którego miłością darzy. Mówi jej mało, jednak gdy to czyni, ma wrażenie, iż po raz pierwszy swe usta otwiera. Nigdy się nie powtarza. Słowa zawsze inne, atmosfera gdy je wypowiada nigdy ta sama. Choć nie potrafi powiedzieć, co w jego słowach ją wzrusza, jest pewna, że to szczera miłość jaką do niej żywi, to ona je przenika, zamieniając cały przekaz w kanonadę dowodów jego miłości do niej.
W słowach zawiera unikalny wzór do jej serca. Nie potrzebuje słów pięknych, zbędne są także wyszukane.
Jedno jego zdanie, które jej serce w jednej chwili w rozgrzany piec zamienia, od tysięcy stron wierszami przepełnionymi zdecydowanie wybiera.



Moje fotografie liczne, uczyniłem ich tak wiele.
Żadne jednak nie mają w sobie tej iskry prawdy i autentyczności.
Młodzieniec zatracający się w pisaniu oceanu listów do ukochanej – czas tylko tracił, serce swe katował.
Jej prawdziwy wybranek znał natomiast drogę do jej serca.
Nic nie pisał. Nie mówił nawet wiele, jednak gdy to czynił, odnajdywał to, co warte było pracy ust jego.

Walenhovv
07-05-2014, 15:34
Muszę napisać, że od bardzo dawna czytam to forum. A ty jesteś dla mnie największą jego zagadką... Ciekawe jak SMS'y piszesz ;)

zgera
07-05-2014, 21:06
Muszę napisać, że od bardzo dawna czytam to forum. A ty jesteś dla mnie największą jego zagadką... Ciekawe jak SMS'y piszesz ;)

Takiej treści żaden SMS nie zmieści, kolega powinien raczej książkę o D7000 napisać.

Andrzej1974
07-05-2014, 21:19
Widać, że Stasiu uwielbia... monologi...

dominikpl72
07-05-2014, 22:03
Każdy orze jak może... (https://www.flickr.com/photos/daciangroza/14098528646)

Drogi Stanisławie - jesteśmy z tobą w niedoli :)

zbyszekD7000
07-05-2014, 22:31
Takiej treści żaden SMS nie zmieści, kolega powinien raczej książkę o D7000 napisać.

Gdyby zebrać wszystkie teksty Stasia z forum to by już książka z tego była ;-)

adrianek32
07-05-2014, 22:42
mozna usnac przy czytaniu tego

Archibald6803
08-05-2014, 08:22
mozna usnac przy czytaniu tego

no niestety .... to jedna z cech charakterystycznych tzw. ludowej "twórczości literackiej" popełnianej przez naturszczyków .....

Nie problemy ze sprzętem są istotne w przypadku Stasia .......

p_smok
08-05-2014, 20:05
Ojcze Stanisławie, zaprawdę powiadam Ci - idź i nie pisz więcej, albowiem zaiste usnąć można, jak już ktoś wspomniał wcześniej.

Staff
08-05-2014, 20:32
No dobra, ale co z tymi kartami ...
Myślałem, że to one są bohaterami tego eseju ;)

cocodrillo
08-05-2014, 20:32
Mam taką Puentę: Nie rób zdjęć pisz

Rafał_Sz
10-05-2014, 09:05
(...) nie pisz więcej


(...) Nie rób zdjęć pisz

To może... zbieranie znaczków? ;)

zbyszekD7000
10-05-2014, 10:06
No dobra, ale co z tymi kartami ...
Myślałem, że to one są bohaterami tego eseju ;)

A widzsz, niespodziewany zwrot akcji ;-)

Nikkifor
15-05-2014, 10:27
Kończąc czytać ostatnie wersety zapomniałem o czym temat...

ps
Wtykałeś te karty w jakiś czytnik np do kompa czy działają, co to za karty bo teraz większość ich jest najwydajniejszych i wyprodukowanych przez znanych i cenionych producentów:)

Dho'ine
16-05-2014, 10:47
A ja podziwiam czytających, sam nie byłem w stanie tego przeczytać, po dwóch zdaniach odpuściłem. Podejrzewam że nie jestem w tym osamotniony.

soja
16-05-2014, 12:34
ano nie jesteś ;)

Alcatraz
16-05-2014, 13:42
Zdecydowanie nie jesteś... Zastanawiam się nad sensem takich wypowiedzi. Chyba złagodnieli nam Moderatorzy...:-)

nikoniarz
16-05-2014, 14:22
Oczywiście że nie jesteś...