PDA

Zobacz pełną wersję : Bielizna termoaktywna



avedon
06-05-2014, 11:39
Zakładam, że jest tu trochę osób aktywnych co jeżdzą na rowerach, chodzą po górach itd i używają odżieży termoaktywnej.

Mam takie pytanie : Czy w przypadku np. bokserek/slipów termoaktywnych po wysiłku fizycznym są one całkowicie suche, zarówno ze strony wewnętrznej jak i zewnętrznej ?

Pytanie moze błahe ale idzie okres letni a chciałbym uniknąć sytuacji z przeszłości gdzie na nawet krótkich wypadach ze znajomymi na rowerach mam wielką plamę na tyłku :P

ps
Ma ktoś doświadczenia z odzieza z wełny z merynosów?

Dyziek
06-05-2014, 11:59
Na rower spraw sobie dobre spodenki z pampersem i po kłopocie z poceniem, zakładaj na gołe ciało bez bielizny:)

Co do wełny: polecam ten produkt : https://www.polarsport.pl/odzie/bielizna/koszulki-sukienki/koszulka-smartwool-midweight-hoody-smartwool.html używam cało rocznie i jest naprawdę spoko.

avedon
06-05-2014, 12:20
W sumie były by ok tyle, że bardziej zależało by mi na bokserkach/slipach gdyż problem nie dotyczy jedynie jazdy na rowerze ale również codziennego użytkownia. Wiadomo, pocenie ludzka rzecz jednak plamy na tyłku nawet po paru godzinach samego przebywania na mieście podczas upałów nie jest rzeczą komfortową dlatego celuje raczej w bielizne.

Poza tym, nie chciałbym wymieniać całej garderoby :P

RobertMiernik
06-05-2014, 12:27
A oczekujesz, że co się z tą wodą stanie?
Bielizna termoaktywna wyciąga wilgoć od ciała nie teleportuje jej do stratosfery.

zdyboo
06-05-2014, 13:12
Jak bym się znalazł w stratosferze, to dopiero bym się spocił. ;)
Jak Robert napisał, bielizna i odzież termoaktywna ma za zadanie odtransportować pot z ciała na zewnątrz. Do tego znacznie szybciej schnie niż taka bawełna, zatem na problem mokrych plam może pomóc. Za to mogą zostać plamy z soli.
Jeżeli koszulka termoaktywna jest jedyną warstwą odzieży, to zdarza się, że jest sucha po umiarkowanym wysiłku, natomiast jeżeli jest pod bluzą (też termoaktywną) to nie ma bata i jest mokra. Choć nie tak mokra jak bawełna. Do tego nie ma uczucia mokrej szmaty jak w przypadku bawełny.
Nie bawełna nie jest OK. Z naturalnych włókien dość dobrze sprawdza się wełna i to nie tylko ta z merynosów.

pil74
06-05-2014, 22:39
Od dobrych kilku lat używam produktów brubecka. Polska firma, która robi wg mnie całkiem przyzwoite rzeczy. Mam coś cieplejszego na narty i coś lżejszego na rower. I póki co jestem zadowolony. Ostatnio kupiłem sobie bokserki właśnie na rower i są ok. 4 litery jakoś się nie pocą :)
Miałem też komplecik na narty crafta, ale ten się masakryczne zaciągał.

nowart
07-05-2014, 11:32
avedon - mokra plama zawsze będzie, materiał jedynie odciąga wilgoć od skóry na zewnątrz, dlatego też aby pełniła swoją funkcję musi ściśle przylegać o czym wielu zapomina ;)
Podpowiem z doświadczenia - jedyną metodą na uniknięcie mokrej plamy w kroku ;) jest odpowiedni dobór kolorystyki. Czyli ciemne barwy.

Jak już jesteśmy w temacie to może podpowiecie bo mam problem z kilkoma koszulkami. Dokładnie z ich okropnym zapachem. Mam różne firmy, różne materiały ale niektóre jak już raz przepocę, nie wypiorę od razu tylko zaschną to śmierdzą potem tak potwornie, że nawet uprane na wszelkie sposoby śmierdzą dalej. Wyczytałem coś o zamoczeniu w occie i potem dodanie do go ponownie do płukania? Może znacie jakieś inne metody?
Szkoda mi wyrzucać paru fajnych koszulek...

moshica
07-05-2014, 13:24
No niestety to syntetyk więc przesiąka zapachem. Na pocieszenie powiem, że niezaleznie czy masz odzież Brubecka, HiMountain, Quechua, czy z Lidla to efekt końcowy będzie ten sam, takie uroki Panie ;-)

zdyboo
07-05-2014, 13:39
A nieprawda, mam koszulki z coolmaxa, polskiej firmy Jaxa Mount i one zapachem przesiąkają podobnie jak bawełniane t-shirty. Da się je po dwa dni na przykład nosić.

moshica
07-05-2014, 14:12
ja mam z tych 3 firm co opisałem i przesiąka zapach, Zdyboo może nie najmocniej się spociłeś ? a może inny producent ma inny materiał ?

bajcy
07-05-2014, 14:27
a ja mam znów inny problem z koszulką, gdy ją założę to jest wszystko super, wystarczy ze tylko ciut się przy pocę i ma zapach jakby nigdy nie była prawa;/ jakoś dziwnie reaguję na wilgoć.a specialnie kupiłem ciut lepszą z N. face;/

krzysztof jot
07-05-2014, 14:29
No niestety to syntetyk więc przesiąka zapachem. Na pocieszenie powiem, że niezaleznie czy masz odzież Brubecka, HiMountain, Quechua, czy z Lidla to efekt końcowy będzie ten sam, takie uroki Panie ;-)

no tu niekoniecznie - choć znaczący wpływ mają na to osobiste "uwarunkowania" nosiciela :)
Jednak przy standardowej potliwości - dobra odzież nie cuchnie nawet kilka dni :).
I co znaczy termoaktywna - każda firma od Adidasa, Crafta przez Odlo, Masera na UnderArmour skończywszy robi bieliznę na zime i lato. Zdecydowanie polecam Odlo, Craft czy UnderArmour ma linie "heatgear" i "coldgear" Na lato z linii "kiedy jest gorąco" :) - doskonałe włókno dające wręcz uczucie chłodu, równie świetnie spisuje ODLO Light Cool, lub się Adidasa "cooldwear" - znacznie lepsze efekty niz tradycyjny coolmax. No i właściwości antybakteryjne - jony srebra itp - to działa, nie cuchnie ale kosztuje - podkoszulka od 100 do 400 nawet plenów. No i niestety jak kupisz teraz na wyprzedaży - to raczej WARM :) - też zadziała, ale to nie to uczucie co bielizna specjalnie na lato - ma to znaczenie i dobrze jest poznac technologie, a w sklepie sporadycznie spotkałem sie ze sprzedawcą który wie że termoaktywne na lato to co inne niż na zimę. Niezły jest polski Alpinus i bielizna z "bambusa" - w składzie 75-90% "bamboo" :) świetne na lato i w miarę tanie. Brubeck, Hanach - na lato nie ma szału. Cichy tanie - z Go Sportu, Lidla itp - itp... no tak - ale smród już po 30 minutach noszenia.

moshica
07-05-2014, 14:38
Wyjąłeś mi to z ust a chciałem sam napisać, właśnie ta odzież z jonami srebra...powoduje co napisałeś. Ale właśnie cena jest tu wykładnikiem tego czy zacznie "inaczej" pachnieć. Wiele też zależy od potliwości osobnika ;-)

zdyboo
07-05-2014, 14:40
ja mam z tych 3 firm co opisałem i przesiąka zapach, Zdyboo może nie najmocniej się spociłeś ? a może inny producent ma inny materiał ?

Mam też trochę ciuchów innych producentów, na przykład Brubecka i różnica na korzyść cool-maxa jest kolosalna.

Nie wiem czy nie najmocniej, ale używam tych koszulek na wyprawach rowerowych gdzie pedałowania jest cały dzień. W takich samych warunkach koszulka z Brubecka zalatuje już po jednym dniu.

moshica
07-05-2014, 14:50
To fakt potwierdzam, myślę jak napisaliśmy że ta odzież z jonami srebra jest antybakteryjna (sama z siebie i mniej "zapachowa") a zapach powodują właśnie bakterie (chyba;-)

zdyboo
07-05-2014, 14:56
Tak, zapach powodują się rozkładające się bakterie.

Ronin79
07-05-2014, 15:24
Kiedy były dostępne wojskowe z dodatkim srebra, ale nie wiem czy jeszcze są do kupienia. Ich cena była w okolicach 60 zł więc całkiem atrakcyjna. Krój i kolorystyka mało lanserska, ale w górach dawały radę a o to głównie chodzi.

ThomasVoland
07-05-2014, 16:48
@Ronin - pewnie Expedus, bo oni robili dla wojska. Średnie to było, ale za tę cenę OK. Jak na termoaktywne ubrania to dość mało rozciągliwe (a w takich ubraniach ważne jest żeby przylegały do ciała wszędzie idealnie). Generalnie z ciuchami termoaktywnymi to jest tak, że różnica w jakości pomiędzy tanimi, a tymi droższymi jest ogromna. Np. Grene za ok. 60 zł, to bym jedynie jako szmatę do mycia podłogi polecił. Wspomniany Brubeck cena/jakość jest fajny, ale grubszy od droższych modeli. Ja używałem pod kombinezonami motocyklowymi, ale różnych modeli, nie tylko typowo motocyklowych (np. w zimę narciarskie sprawdzały się dobrze). Nie ma co patrzeć tylko na firmę, bo modele różnią się między sobą bardzo mocno.

wilk325
08-05-2014, 10:24
nie wiem jak się spisuje ( muszę sprawdzić ) latem :(
za to zimą używam X-BIONIC i polecam.

elanek
08-05-2014, 12:06
(...)bielizna z "bambusa" - w składzie 75-90% "bamboo" :) świetne na lato i w miarę tanie
Właśnie to moje odkrycie sprzed paru miesięcy - potęga tkwi w bambusie, zwłaszcza w skarpetach. Świetnie się nosi, skarpetek bawełnianych nie chcę już prawie widzieć.


za to zimą używam X-BIONIC i polecam.
Ciut droooooogo :)

nowart
10-05-2014, 10:00
... UnderArmour ma linie "heatgear" i "coldgear" Na lato z linii "kiedy jest gorąco" :) - doskonałe włókno dające wręcz uczucie chłodu, równie świetnie spisuje ODLO Light Cool, lub się Adidasa "cooldwear" - znacznie lepsze efekty niz tradycyjny coolmax. No i właściwości antybakteryjne - jony srebra itp - to działa, nie cuchnie ale kosztuje - podkoszulka od 100 do 400 nawet plenów. No i niestety jak kupisz teraz na wyprzedaży - to raczej WARM :) .


Mozna dostać jeszcze Warmy na sporych przecenach z ubiegłorocznych modeli.
No i zakupiony HeatGear[emoji768] Longsleeve Compression T-Shirt Undear Armour za 50 zł. Wczoraj przeszła ostry, 3 godzinny trening. Wielu ludzi dookoła ćwiczy w tych ciuchach, chwaląc je jako rzeczy nie do zajechania. Ja jednak pamiętałem je jako bardzo kosztowne a tu proszę, niespodzianka :-) Bardzo dobrze wydane pieniądze i juz zamawiam kolejnych kilka sztuk na zastępstwo starych śmierduchów, które lecą do kosza. Za te pieniądze nawet nie ma co sie zastanawiać.

pil74
10-05-2014, 14:56
Mozna dostać jeszcze Warmy na sporych przecenach z ubiegłorocznych modeli.
No i zakupiony HeatGear[emoji768] Longsleeve Compression T-Shirt Undear Armour za 50 zł. Wczoraj przeszła ostry, 3 godzinny trening. Wielu ludzi dookoła ćwiczy w tych ciuchach, chwaląc je jako rzeczy nie do zajechania. Ja jednak pamiętałem je jako bardzo kosztowne a tu proszę, niespodzianka :-) Bardzo dobrze wydane pieniądze i juz zamawiam kolejnych kilka sztuk na zastępstwo starych śmierduchów, które lecą do kosza. Za te pieniądze nawet nie ma co sie zastanawiać.
A gdzie je kupujesz, o ile to nie tajemnica?

nowart
10-05-2014, 23:42
Żadna tajemnica :) Kupiłem u znajomego w sklepie, dał mi cenę jak u dystrybutora, kolejne jednak kupię w mmsport bo tam sporo mojego rozmiaru xxl po 49zl i znacznie większy wybór jak choćby tutaj http://www.mmsport.com.pl/towar/heatgear-longsleeve-compression-t-shirt/

pil74
12-05-2014, 07:20
Żadna tajemnica :) Kupiłem u znajomego w sklepie, dał mi cenę jak u dystrybutora, kolejne jednak kupię w mmsport bo tam sporo mojego rozmiaru xxl po 49zl i znacznie większy wybór jak choćby tutaj http://www.mmsport.com.pl/towar/heatgear-longsleeve-compression-t-shirt/

Dzięki za link. :)
Niestety w moim rozmiarze nie mają już koszulek :(

Pielgrzym
31-05-2014, 09:05
Jeśli chodzi o brak smrodliwości, to u mnie najlepiej sprawdza się 100% merino. Najtańsza bielizna to z kolei - coolmax dla armii brytyjskiej, niestety wystarczy godzina biegania i koszulka wymaga prania :/
UA wprowadził do oferty coś takiego jak - Charged Cotton, ponoć nie łapie tak szybko zapachów jak zwykły heatgear.

nowart
31-05-2014, 23:08
... że niby heatgear szybko łapie zapachy??

Pielgrzym
01-06-2014, 09:14
... że niby heatgear szybko łapie zapachy??
Tak.

W przypadku nowych koszulek trochę wolniej, ale z czasem szybko zaczyna śmierdnąć. Może pranie niszczy technologię Anti-Odor.
edit.
Chyba że prostsze modele nie posiadają technologi Anti-Odor.

stock
08-12-2021, 09:16
po pierwsze to brawo, że odkopałem wątek sprzed 7 lat hehe
po drugie to chciałem zapytać o podobna sprawę jak w tytule wątku - mianowicie spodnie. Rozchodzi się o spodnie co to i w góry się nadadzą do latania jak i ogólnie na jakies tripy. Mam jakies trekingowe North Face (po 3 latach wyglądają jak szmata już) czy Campusy (te o dziwo się trzymają dobrze), ale szukam czegoś nowego i trwalszego. Trafiłem na gacie Fjallraven Barents Pro - używa ktoś ? Po wstępnym rozeznaniu w necie ciężko znaleźć jakieś wady, ogólnie zachwyt. Ktoś może ma jakies solidniejsze doświadczenia górskie i przerobił trochę par galotów i mógłby się wypowiedzieć - rozchodzi się o porównanie z np. Milo, Rab, Arcteryx itp Co do wymagań to nie są mi potrzebne spodnie membranowe czy kompletnie zimowe (mam narciarskie 20.000), ale takie by ogarnąć jesień i ewentualnie zimę z leginsami pod spodem. Mając na uwadze cenę tych Fjallraven, to można powiedzieć, że cena nie ma znaczenia.
Mozliwość woskowania mi się tu podoba - ktoś to robił, sprawdza się częściowe woskowanie w strategicznych miejscach - nogawki, zad ?

TOP67
08-12-2021, 18:02
Mozliwość woskowania mi się tu podoba - ktoś to robił, sprawdza się częściowe woskowanie w strategicznych miejscach - nogawki, zad ?

Ale, że chcesz zjeżdżać na zadzie? Jak byłem mały, to woskowałem sanki i faktycznie dawało to efekt ;)

stock
08-12-2021, 18:10
ja tez woskowałem buty by na górkach szybciej zjeżdżać :) Ale zad woskowany podobno trudniej wilka łapie, no i cieplej jeśli suchy :)

Tomekk
08-12-2021, 18:44
Mam Keby od firmy z liskiem. Używam w zimie, jak bardzo zimno to getry pod spód i jest ok. Wykonanie, trwałość bardzo dobra, choć mam też od nich krótkie spodenki i raczej nie polecam, szybko łapią pot z pleców. Wracając do długich spodni to ich nie impregnowałem. Zobacz jeszcze ostatnie modele Salewy, Dynafita, no i Mammuta w sumie to są podobne pieniądze.

stock
08-12-2021, 19:33
ooo dzieki - o Mammucie zapomniałem a warto i to obczaic :)

TOP67
08-12-2021, 19:52
gacie z mamuta mogą gryźć z d..., one chyba miały szorstką sierść ;)

Robiłem foty na turnieju retro, na którym koleś nałożył wełniane spodnie. Podobno przez 3 pary gaci mu natarło.

Tomekk
08-12-2021, 19:58
gacie z mamuta mogą gryźć z d..., one chyba miały szorstką sierść ;)

Robiłem foty na turnieju retro, na którym koleś nałożył wełniane spodnie. Podobno przez 3 pary gaci mu natarło.
Kiedyś na disko poszedłem w wełnianym, góralskim swetrze...no cóż brania nie miałem :p

sruba
08-12-2021, 21:01
po pierwsze to brawo, że odkopałem wątek sprzed 7 lat hehe
po drugie to chciałem zapytać o podobna sprawę jak w tytule wątku - mianowicie spodnie. Rozchodzi się o spodnie co to i w góry się nadadzą do latania jak i ogólnie na jakies tripy. Mam jakies trekingowe North Face (po 3 latach wyglądają jak szmata już) czy Campusy (te o dziwo się trzymają dobrze), ale szukam czegoś nowego i trwalszego. Trafiłem na gacie Fjallraven Barents Pro - używa ktoś ? Po wstępnym rozeznaniu w necie ciężko znaleźć jakieś wady, ogólnie zachwyt. Ktoś może ma jakies solidniejsze doświadczenia górskie i przerobił trochę par galotów i mógłby się wypowiedzieć - rozchodzi się o porównanie z np. Milo, Rab, Arcteryx itp Co do wymagań to nie są mi potrzebne spodnie membranowe czy kompletnie zimowe (mam narciarskie 20.000), ale takie by ogarnąć jesień i ewentualnie zimę z leginsami pod spodem. Mając na uwadze cenę tych Fjallraven, to można powiedzieć, że cena nie ma znaczenia.
Mozliwość woskowania mi się tu podoba - ktoś to robił, sprawdza się częściowe woskowanie w strategicznych miejscach - nogawki, zad ?

Temat jest wbrew pozorom mocno skomplikowany, bo to zależy i od aktywności i od warunków... Ogólna refleksja - jeśli chodzi o trwałość, to od jakiegoś czasu zauważam tendencję znaną z innych dziedzin, tzn., że trwałość jest coraz mniej istotna dla producentów, i chodzi o to, żeby kupić szybko nowe... Wpisując się w tą filozofię coraz częściej zaczynam kupować w Decathlonie. Może nie brzmi to pro, ale ja ciuchy dosyć szybko zajeżdżam i wolę kupić co roku powerstretcha za stówkę i bardziej się to opłaca, niż kupienie Mammuta za 500-600 zł i... podarcie go w górach... a zarówno jakość, materiały jak i krój są już w Decathlonie na naprawdę wysokim poziomie (oczywiście nie wszystko, ale naprawdę dużo rzeczy już można kupić bardzo w porządku). Wielu moich znajomych, którzy należą do czołówki wspinaczy górskich postępuje tak samo. Z rzeczy, które staram się mieć markowe to goretex, softschel (w tej chwili mam Milleta Touring Speed XCS i TRILOGY V ICON DUAL GTX PRO i bardzo mi dobrze się sprawdzają - choć nie ukrywam, że Millet dlatego, że dostałem akurat Milleta od sponsora. Z drugiej strony nie przywiązywałbym się jakoś bardzo do marek, że Mammut czy Arcteryx będzie dramatycznie lepszy i trwalszy... jakoś nie widzę różnic między wiodącymi markami, wszystko drze i rozwala się tak samo, moim zdaniem to już bardziej kwestia jaki krój komu pasuje, czy estetyka) i puchówkę (Cumulus Incredilite Endurance, choć polecam też Małachowskiego), oczywiście buty, wodoodporne rękawiczki. Czapki, bielizna, powerstretch, cienkie rękawiczki (po kilka sztuk windstopperowych bo w góry biorę po kilka sztuk) kupuję w Decatchlonie, choć odnośnie bielizny mam też Brubecka i też jest bardzo dobra. Nie kupiłbym Xbionica za jakieś kosmiczne pieniądze - raz, że bez przesady, moim zdaniem przerost formy nad treścią, a dwa, że jak piszę, ja to szybko niszczę. Co do spodni - no właśnie - ja używam innych na narty (skitury) - najczęściej bielizna zimowa (kalesony) i gore tex lub softschell - i tu chcę uzupełnić o Millet Touring Speed XCS do kompletu, na trekking w zimie dość grube softschellowe polskiego Montano (bardzo dobre ciuchy w przystępnych cenach), są one na tyle ciepłe, że pod spód już nic nie biorę - więc na jesień chyba nie... Choć to też kwestia gdzie chcesz operować, bo inaczej w Beskidy czy Gorce w listopadzie, a inaczej w Tatry Wysokie. Z wodoodpornych też chciałbym uzupełnić do kompletu Milleta gore texowe, na razie używam bardzo starych Lafumy, są pancerne i używam ich przy dużym śniegu i do wspinania w lodzie. Dlaczego aż tyle? U mnie bardzo istotnym czynnikiem jest ruch i aktywność, dlatego ja bardzo unikam noszenia grubych ciuchów, staram się zakładać ciuchy warstwowo i na podejściu idę na lekko a potem się ubieram. Dlatego nie brałbym jakichś pancernych spodni - ja bym się zagotował - a raczej softschell i ewentualnie ciepłotę jesień/zima regulował cienkimi/grubymi merino kalesonami. Kolejnym czynnikiem dla mnie niesłychanie istotnym jest waga, ja staram się dobierać ciuchy jak najlżejsze... Tych woskowanych ciuchów Fjallraven nigdy nie próbowałem, ale oglądając w sklepie dla mnie wydają się zbyt ciężkie i pancerne... i chyba niezbyt oddychające, więc przy intensywnym wysiłku wydają mi się nie bardzo...

jurkarol
08-12-2021, 22:08
O dobrze, że odkopane.
Z tego co tam w średnich cenach próbowałem na zimne dni, to nic ze sztucznych tworzyw mi nie odpowiada. Przy skórze, która zawsze się poci, czuję zimno, może sucho ale jakoś zimno. Dlatego tylko prawdziwa wełna mnie ratuje. Szukam jakichś niedrogich kalesonów, mogą gryźć, no a podkoszulek to już może czy musi być niestety drogi.

stock
08-12-2021, 22:29
jurkarol W Twoim przypadku wspomniany Brubeck sie powinien sprawdzić ewentualnie inni producenci robiacy z wełny merynosów (merino). sruba, Dzięki za rzeczowe naświetlenie tematu. w przypadku takich aktywnosci jak Twoje kolejna szafa z ciuchami technicznymi staje sie rzeczą zupełnie normalną. U mnie zimowe aktywności to jedynie narty w najbardziej typowej wersji (auto-gondolki-zjazdy-auto) więc tu mam tematu narciarsko zabezpieczone, a poza tym to czysto rekreacyjne łażenie po górach bez wspinaczki (i to tych niezbyt wysokich). Z tego powodu też własnie szukałem jakiegos rozwiązania które mi wystarczy na ogarnięcie spraw przez większość roku. Przed chwila kupiłem jednak Fjallraven Vidda Pro Ventilated (https://fjallraven-shop.pl/pl/p/Vidda-Pro-Ventilated-Trousers-Regular/2215) i zobaczymy jak sie będą sprawowały. Co do jakości to mam podobne odczucia. Windstopper Rab`a mi sie podarł po jakimś miesiącu (w okolicy kaptura więc udało mi się to nieco zszyć), inne ciuchy też trwałością niestety nie grzeszą. Choć plecaki Osprey to hit i jak na razie niezniszczalne - z tego jestem bardzo zadowolony - mimo, że się napis się wytarł, ale to akurat nie rzutuje na nic w kwestii funkcjonalności i trwałości plecaka.

jurkarol
08-12-2021, 23:03
Brubeck robi ale ta wełna stanowi 41%, a poliamid 57% i elastan 2%.
Wątek mi przypomniał, będę szukał

stock
08-12-2021, 23:07
smartwool - robi ze 100% lub prawie 100%. Ale kosztuje niestety.
Dostepne choćby w naszych sklepach typu 8a czy skalnik. https://www.skalnik.pl/catalog/product/view/id/695431/s/leginsy-merino-250-baselayer-bottom-charcoal-heather-695431/category/1097/
Icebreaker tez ma duzo wełny - mam ich rękawiczki i jest git.

cz4rnuch
08-12-2021, 23:11
Brubeck robi ale ta wełna stanowi 41%, a poliamid 57% i elastan 2%.
Wątek mi przypomniał, będę szukałBrubeck ma kilka linii produktów. Jest m.in. extreme wool gdzie zawartość merino w merino jest 2x większa :)

Kojocisko
08-12-2021, 23:20
To ja się wtrącę z zupełnie innym punktem widzenia. U mnie narty, motocykle, ale przede wszystkim codzienne spacery z wyżłem - łąka i las.
Na niskie temperatury przebojem są polarowe legginsy/kalesony z działu myśliwskiego Deacthlona. Na to zakładam zwykle lekki softshell lub hardshell (gore).
I na psie spacery, na psie pazury, na deszcz padający poziomo - daje radę wyłącznie kwatermistrzostwo US Army.
Amerykański wojskowy Goretex - z grubą, pancerną tkaniną nośną (V lub VI? warstwa ECWC). Spodnie i kurtka. Przez kilkanaście lat nie do zajechania, a kupiłem za grosze, kiedy nasi przywozili ciuchy z baz w Afganistanie. Do tego niezwykle grube (350+) polary z Polartexu w wersji dla US Army - za grosze.
To nie są lekkie, finezyjne ciuchy w góry, kolorki też specyficzne. Ale do włóczenia się w każdych warunkach po lesie - nie do zabicia. I za ułamek ceny cywilnych goretexów.
Ciągle nie kupiłem amerykańskiej wojskowej bielizny (Polartex!), ale sądzę, że także daje radę.

Z cywilnych ciuchów jestem psychofanem Marmota - mam pewnie z 6 ich kurtek, ale nie używam ich ekstremalnie.

sruba
08-12-2021, 23:51
Brubeck robi ale ta wełna stanowi 41%, a poliamid 57% i elastan 2%.
Wątek mi przypomniał, będę szukał

To zależy jaka linia produktów - tych z dodatkiem używam właśnie w górach, przy dużym wysiłku. Kojocisko - być może ciuchy wojskowe są trwalsze, ale do aktywności sportowej w górach moim zdaniem ich waga i pancerny krój je dyskwalifikuje. Ale jak pisałem powyżej - temat jest złożony, bo dużo zależy od tego co robisz, kiedy, gdzie i z jaką intensywnością.

Kolekcjoner
12-12-2021, 17:20
Temat jest wbrew pozorom mocno skomplikowany, bo to zależy i od aktywności i od warunków... Ogólna refleksja - jeśli chodzi o trwałość, to od jakiegoś czasu zauważam tendencję znaną z innych dziedzin, tzn., że trwałość jest coraz mniej istotna dla producentów, i chodzi o to, żeby kupić szybko nowe... Wpisując się w tą filozofię coraz częściej zaczynam kupować w Decathlonie. Może nie brzmi to pro, ale ja ciuchy dosyć szybko zajeżdżam i wolę kupić co roku powerstretcha za stówkę i bardziej się to opłaca, niż kupienie Mammuta za 500-600 zł i... podarcie go w górach... a zarówno jakość, materiały jak i krój są już w Decathlonie na naprawdę wysokim poziomie (oczywiście nie wszystko, ale naprawdę dużo rzeczy już można kupić bardzo w porządku). Wielu moich znajomych, którzy należą do czołówki wspinaczy górskich postępuje tak samo. Z rzeczy, które staram się mieć markowe to goretex, softschel (w tej chwili mam Milleta Touring Speed XCS i TRILOGY V ICON DUAL GTX PRO i bardzo mi dobrze się sprawdzają - choć nie ukrywam, że Millet dlatego, że dostałem akurat Milleta od sponsora. Z drugiej strony nie przywiązywałbym się jakoś bardzo do marek, że Mammut czy Arcteryx będzie dramatycznie lepszy i trwalszy... jakoś nie widzę różnic między wiodącymi markami, wszystko drze i rozwala się tak samo, moim zdaniem to już bardziej kwestia jaki krój komu pasuje, czy estetyka) i puchówkę (Cumulus Incredilite Endurance, choć polecam też Małachowskiego), oczywiście buty, wodoodporne rękawiczki. Czapki, bielizna, powerstretch, cienkie rękawiczki (po kilka sztuk windstopperowych bo w góry biorę po kilka sztuk) kupuję w Decatchlonie, choć odnośnie bielizny mam też Brubecka i też jest bardzo dobra. Nie kupiłbym Xbionica za jakieś kosmiczne pieniądze - raz, że bez przesady, moim zdaniem przerost formy nad treścią, a dwa, że jak piszę, ja to szybko niszczę. Co do spodni - no właśnie - ja używam innych na narty (skitury) - najczęściej bielizna zimowa (kalesony) i gore tex lub softschell - i tu chcę uzupełnić o Millet Touring Speed XCS do kompletu, na trekking w zimie dość grube softschellowe polskiego Montano (bardzo dobre ciuchy w przystępnych cenach), są one na tyle ciepłe, że pod spód już nic nie biorę - więc na jesień chyba nie... Choć to też kwestia gdzie chcesz operować, bo inaczej w Beskidy czy Gorce w listopadzie, a inaczej w Tatry Wysokie. Z wodoodpornych też chciałbym uzupełnić do kompletu Milleta gore texowe, na razie używam bardzo starych Lafumy, są pancerne i używam ich przy dużym śniegu i do wspinania w lodzie. Dlaczego aż tyle? U mnie bardzo istotnym czynnikiem jest ruch i aktywność, dlatego ja bardzo unikam noszenia grubych ciuchów, staram się zakładać ciuchy warstwowo i na podejściu idę na lekko a potem się ubieram. Dlatego nie brałbym jakichś pancernych spodni - ja bym się zagotował - a raczej softschell i ewentualnie ciepłotę jesień/zima regulował cienkimi/grubymi merino kalesonami. Kolejnym czynnikiem dla mnie niesłychanie istotnym jest waga, ja staram się dobierać ciuchy jak najlżejsze... Tych woskowanych ciuchów Fjallraven nigdy nie próbowałem, ale oglądając w sklepie dla mnie wydają się zbyt ciężkie i pancerne... i chyba niezbyt oddychające, więc przy intensywnym wysiłku wydają mi się nie bardzo...


Ale jak pisałem powyżej - temat jest złożony, bo dużo zależy od tego co robisz, kiedy, gdzie i z jaką intensywnością.
To jest zupełnie kluczowe :).

I też polecam ciuchy z Decatholna - mam tego wiele i są (jak na swoją cenę) bardzo przyzwoicie wykonane i niektóre nad podziw trwałe. Niestety markowe ubrania mimo że bardzo drogie wcale nie są jakieś super trwałe. Owszem często ce****ą je unikalne właściwości użytkowe ale to że zapłacimy za kurtką Mammuta 2 tysiące wcale nie oznacza że przeżyje więcej od tej za 3 stówki z marketu. Mam kombinezon goretexowy tej firmy i niestety po kilku latach niezbyt intensywnego używania to już kawałek ceraty, a kosztował - lepiej nie przyznawać się publicznie ;). To samo kombi puchowe Eidera - super sprawa ale delikatne jak sukienka ślubna ;).
Polecam też ciuchy Montano "szyje" je mój znajomy. Gość który sam aktywnie się wspina, jest w kontakcie z ludźmi z branży. Ja mam kilka rzeczy z Montano bodaj z początków ich działalności i do dzisiaj ich używam. Wielu znajomych sobie je chwali i to przy różnych aktywnościach. Fakt że niektórzy narzekają że są dla nich za ciepłe.

I tu trzeba powiedzieć jedną rzecz. Nie ma uniwersalnych rozwiązań, nie ma dwóch takich samych osób, a aktywność to cały osobny temat.
Nawet same narty to bardzo różna działalność. Przecież jazda na krzesełku na wyciągu gdzie ja np. marznę jak diabli to zupełnie coś innego niż skitury, czy biegówki gdzie po paru minutach się człowiek zwyczajnie gotuje. U mnie przy jeździe jak ja to nazywam "po warszawsku" - czyli samochód, krzesło, zjazd itp. sprawdza się jedynie ubranie puchowe. Ale są znajomi którzy jeżdżą w nieocieplonych goretexach i pod tym tylko bielizna, czasem polar jak jest zimniej.

Inna sprawa to "końcówki" nie wiem czy nie najważniejsza w zimie. Czyli głowa, ręce i nogi. Nawet w przypadku jeśli się np. wspinam (ja głównie po drzewach i dachach ;)) to reszta ujdzie ale jak marznę w ręce albo w nogi to jest tragedia. Pomijam już że ciuchy dostają wtedy ekstremalnie w d... i obkupowywanie się w jakieś droższe rzeczy w takich sytuacjach staje zupełnie w sprzeczności z ekonomią. To może ekstremalny przykład ale w górach jest bardzo podobnie.

Temat rzeka jednym słowem ale wniosek niestety podobny jak przy sprzęcie foto - jak sama/sam nie sprawdzisz to małe szanse że kupisz coś z sensem, a doświadczenia innych mogą być biegunowo odległe od Twoich potrzeb.