PDA

Zobacz pełną wersję : Dobry bajer nie jest zły czyli o sprzedawcach



ropusz
11-04-2014, 21:32
No właśnie na ile tacy sprzedawcy powinni bajerować a na ile mówić prawdę?

Byłem w zeszłym tygodniu w Komputroniku i jakieś starsze małżeństwo odbierało zamówionego przez internet laptopa Samsunga. Sprzedawca coś tam klepiąc na klawiaturze tak niby od niechcenia mówi, że laptop ma 2 lata gwarancji i że Samsungi mają to do siebie, że się psują w trzecim roku zaraz jak się gwarancja skończy. I czy by nie chcieli dokupić dodatkowej gwarancji? Chyba mimo usilnych starań sprzedawcy jej nie kupili z uwagi na koszt. Dziś byłem w tym samym salonie i młode małżeństwo odbierało zamówionego laptopa Sony. No to sprzedawca zaczął, że Sony sprzedało fabrykę i za dwa lata to już nawet części zamiennych nie będzie. Dobrze, więc rozszerzyć gwarancję na następne 3 lata. Widząc, że to nie poskutkowało powiedział, że był tu dziś Pan, który kupił macbooka i mimo, że obchodził się z nim bardzo delikatnie to wychodząc ze sklepu się potknął i rozwalił laptopa i wtedy dopiero zapytał czy może gwarancję kupić ale niestety było już za późno.

Na początku to mi się śmiać z tych scen chciało ale teraz to w sumie jest mi smutno i żal, że się dajemy tak łatwo robić w kakao...

Czy są jakieś granice, których taki sprzedawca nie powinien przekraczać nakręcając makaron na uszy?

sokolnik
11-04-2014, 21:41
plany sprzedażowe, ciśnienie i na końcu jakaś premia - i się kręci. Na ubezpieczeniach i jakiś dodatkowych usługach takie sieciówki komputerowe zarabiają najwięcej.

mini21
11-04-2014, 21:41
ehhh, sądzę, że granic już nie ma....
Ale postaw się po drugiej stronie - stronie sprzedawcy.
Gość za cały etat pracy w takim sklepie zarobi jakieś 1500 zł za cały etat, a od każdej takiej sprzedanej "usługi" dostaje jakieś 30 - 50 zł, albo jest konkurs ogłoszony przez sieć, który salon sprzeda najwięcej, ten dostaje 1000 zł nagrody.
Dlatego próbują, a Ty, jako świadomy konsument to olejesz i podziękujesz ale na 10 świadomych trafi się ten jeden nieświadomy....

Ja nikogo nie bronię, ale pracowałem w czymś takim i znam to od środka - tak samo jak "mocne doradzanie konkretnej marki", oni albo mają to odgórnie nakazane, albo starają się, żeby dorobić sobie do pensji.

Onsajt
11-04-2014, 21:44
No właśnie na ile tacy sprzedawcy powinni bajerować a na ile mówić prawdę?

Byłem w zeszłym tygodniu w Komputroniku i jakieś starsze małżeństwo odbierało zamówionego przez internet laptopa Samsunga. Sprzedawca coś tam klepiąc na klawiaturze tak niby od niechcenia mówi, że laptop ma 2 lata gwarancji i że Samsungi mają to do siebie, że się psują w trzecim roku zaraz jak się gwarancja skończy. I czy by nie chcieli dokupić dodatkowej gwarancji? Chyba mimo usilnych starań sprzedawcy jej nie kupili z uwagi na koszt. Dziś byłem w tym samym salonie i młode małżeństwo odbierało zamówionego laptopa Sony. No to sprzedawca zaczął, że Sony sprzedało fabrykę i za dwa lata to już nawet części zamiennych nie będzie. Dobrze, więc rozszerzyć gwarancję na następne 3 lata. Widząc, że to nie poskutkowało powiedział, że był tu dziś Pan, który kupił macbooka i mimo, że obchodził się z nim bardzo delikatnie to wychodząc ze sklepu się potknął i rozwalił laptopa i wtedy dopiero zapytał czy może gwarancję kupić ale niestety było już za późno.

Na początku to mi się śmiać z tych scen chciało ale teraz to w sumie jest mi smutno i żal, że się dajemy tak łatwo robić w kakao...

Czy są jakieś granice, których taki sprzedawca nie powinien przekraczać nakręcając makaron na uszy?

Jak będę miał w życiu takie problemy jak Ty to będę szczęśliwy - to mój plan.

freefly
11-04-2014, 21:46
No właśnie na ile tacy sprzedawcy powinni bajerować a na ile mówić prawdę?

Byłem w zeszłym tygodniu w Komputroniku i jakieś starsze małżeństwo odbierało zamówionego przez internet laptopa Samsunga. Sprzedawca coś tam klepiąc na klawiaturze tak niby od niechcenia mówi, że laptop ma 2 lata gwarancji i że Samsungi mają to do siebie, że się psują w trzecim roku zaraz jak się gwarancja skończy. I czy by nie chcieli dokupić dodatkowej gwarancji? Chyba mimo usilnych starań sprzedawcy jej nie kupili z uwagi na koszt. Dziś byłem w tym samym salonie i młode małżeństwo odbierało zamówionego laptopa Sony. No to sprzedawca zaczął, że Sony sprzedało fabrykę i za dwa lata to już nawet części zamiennych nie będzie. Dobrze, więc rozszerzyć gwarancję na następne 3 lata. Widząc, że to nie poskutkowało powiedział, że był tu dziś Pan, który kupił macbooka i mimo, że obchodził się z nim bardzo delikatnie to wychodząc ze sklepu się potknął i rozwalił laptopa i wtedy dopiero zapytał czy może gwarancję kupić ale niestety było już za późno.

Na początku to mi się śmiać z tych scen chciało ale teraz to w sumie jest mi smutno i żal, że się dajemy tak łatwo robić w kakao...

Czy są jakieś granice, których taki sprzedawca nie powinien przekraczać nakręcając makaron na uszy?


A czy lekarz nie przepisuje pacjentom różnym zbędnych medykamentów? To jest ten sam mechanizm.
Mechanik nie wymieni dobrych sprawnych części na sprawne, a pani w banku nie wciśnie 80 latkowi funduszy inwestycyjnych, na których dziadek straci po roku połowę swoich oszczędności.
Takie jest życie.
Pracownik ma sprzedawać dla pracodawcy określone produkty.
Nad czym się tu rozwodzić? Nad mechanizmami znanymi od tysięcy lat?

ropusz
11-04-2014, 21:53
Chyba pozostaje kupować wszystko z dostawą do domu aby nie dać szansy na wciśnięcie sobie kitu. A z lekarzami to faktycznie, jak zapisze taki receptę to kupuję bez gadania i nie pytam czy nie ma tańszego odpowiednika. Do doradców finansowych już nie chodzę jak się zorientowałem, że nie chcą mi doradzić tego co potrzebuję tylko to na czym mają największą prowizję.

Tomeqp
12-04-2014, 00:23
Chyba pozostaje kupować wszystko z dostawą do domu aby nie dać szansy na wciśnięcie sobie kitu.
Jeśli ktoś daje sobie wciskać kit, to lepiej ćwiczyć asertywność, a nie unikać sprzedawców. To się w życiu przydaje. ;) Ja wychodzę z domu do konkretnego sklepu po konkretny zakup, wchodzę, mówię co potrzebuję, płacę, biorę i wychodzę. Wiem po co przyszedłem i koniec, albo jest albo nie ma. Jeszcze nigdy żaden sprzedawca nie wcisnął mi niczego siłą, więc nie przesadzajmy. Można być kulturalnym, ale stanowczym i nie dać sobie wcisnąć kitu.

Wczoraj sprzedawca próbował mi doradzić torbę foto, bo nie było tej co chciałem. To co mówił miało nawet sens, ale chciałem inną, więc podziękowałem. Nigdy nie podejmuję decyzji przy sprzedawcy, ja się muszę z tym przespać. ;)

ekonet
12-04-2014, 20:16
był tu dziś Pan
Ale czemu ja?

bart1
13-04-2014, 11:09
potwierdzam każda usługa dodatkowa jest oddzielnie premiowana i czy to będzie ubezpieczenie raty czy torba, myszka, kabel czy też karta pamięci...
często jest z tego więcej złotych na koniec miesiąca niż z samego urządzenia które to najczęściej sprzedaje się na minimalnej marży...
a tak klient popatrzy porówna z innymi i wychodzi że najtaniej a zysk dopiero będzie na tym co mu dołożymy, samo ubezpieczenie głupie nie jest bo to średnio 10% wartości sprzętu a klient ma 3 lata spokoju, zwłaszcza teraz gdy masowo kupuje się hiper delikatne ultra bezbronne urządzenia.

amirez
13-04-2014, 19:17
Bo... to się nazywa wolność i demokracja. Ale tylko w tym kraju ;)

sokolnik
13-04-2014, 19:35
Bo... to się nazywa wolność i demokracja. Ale tylko w tym kraju ;)

oj tam bez przesady. To się nazywa wolny rynek. Każdy może sprzedawać co chce i każdy może kupić co chce.
Oczywiście jak wszystko ma swoje wady i zalety.

Pracowałem krótko w "sprzęcie RTV" i klient kupił tablet + dodatkową gwarancję mechaniczną. Tablet spadł na asfalt i wyglądał jakby przejechał po nim walec. Klient otrzymał zwrot kosztów. Chyba 100% (tyle ile zapłacił) a nie równowartość sprzętu czy coś tam...

freefly
13-04-2014, 20:20
Bo... to się nazywa wolność i demokracja. Ale tylko w tym kraju ;)

A co masz na myśli? Bo mnie to zaintrygowało?

sokolnik
13-04-2014, 20:23
A co masz na myśli? Bo mnie to zaintrygowało?

proszę - nie brnijmy w to... boo się znowu "samo" napisze 10 stron bzdur

ropusz
13-04-2014, 23:19
Ja tam nie mam nic przeciwko oferowaniu dodatkowych gwarancji czy akcesoriów. Chodzi mi tylko o to, żeby nie ściemniać aby tylko trafić w czuły punkt. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że gość się wykopyrtnął wychodząc ze sklepu i rozwalił macbooka za 10 tysięcy. Pomijam już fakt, że pewnie był w jakimś pudełku, które większe obciążenie w transporcie znosiło.

docxxx
14-04-2014, 09:09
Dziwne. Wierzysz w bajki podawane codziennie w TV, a w opowiadanie sprzedawcy nie jesteś w stanie zaufać?!

ropusz
14-04-2014, 15:35
Kto powiedział, że wierzę w to co w TV? Widomości staram się nie oglądać i nie czytać.

Dorian
15-04-2014, 09:07
samo ubezpieczenie głupie nie jest bo to średnio 10% wartości sprzętu a klient ma 3 lata spokoju

Kupowałem laptopa dwa lata temu za niecałe 4tys. Ubezpieczenie wyniosło mnie 700zł (na 3 lata, ubezpieczenie od wszystkiego). Z początku żałowałem, ale jak po paru miesiącach laptop spadł na ziemię okazało się, że się opłacało. Miesiąc czekania na naprawę (bardzo długo), ale wrócił w pełni sprawny. A koszt naprawy byłby nie mniejszy niż kwota jaką zapłaciłem za ubezpieczenie. Teraz znów muszę skorzystać, ale... zgubiłem gdzieś dokumenty od ubezpieczenia. Orientuje się ktoś, czy da się załatwić z ubezpieczycielem to bez nich? W końcu mają te same dokumenty.

RobertMiernik
15-04-2014, 09:19
Jak znajdziesz numery to powinno się udać (bez numerów to już od humoru konsultanta zależy zwykle).
Pewnie masz jakieś maile z poprzedniej naprawy, może tam są potrzebne dane...

sokolnik
15-04-2014, 09:19
Kupowałem laptopa dwa lata temu za niecałe 4tys. Ubezpieczenie wyniosło mnie 700zł (na 3 lata, ubezpieczenie od wszystkiego). Z początku żałowałem, ale jak po paru miesiącach laptop spadł na ziemię okazało się, że się opłacało. Miesiąc czekania na naprawę (bardzo długo), ale wrócił w pełni sprawny. A koszt naprawy byłby nie mniejszy niż kwota jaką zapłaciłem za ubezpieczenie. Teraz znów muszę skorzystać, ale... zgubiłem gdzieś dokumenty od ubezpieczenia. Orientuje się ktoś, czy da się załatwić z ubezpieczycielem to bez nich? W końcu mają te same dokumenty.

obawiam się że takie ubezpieczenie sprzętu działą do 1 szkody a nie na wszystkie szkody w ciągu 3 lat.
Sprawdź w umowie.

stock
15-04-2014, 09:22
, ale... zgubiłem gdzieś dokumenty od ubezpieczenia. Orientuje się ktoś, czy da się załatwić z ubezpieczycielem to bez nich? W końcu mają te same dokumenty.



Sprawdź w umowie.

...

sokolnik
15-04-2014, 14:28
dobra, za szybko przeczytałem :)

Amadeusz
15-04-2014, 15:20
Ubezpieczenie wykupuje się tylko po to by zmniejszyć koszty, które powstaną w sposób niezależny od nas. Ubezpieczanie na skutek swojej niezdarności to jest dopiero klientela godna opłakiwania.

kamilkamien
16-04-2014, 08:22
Ubezpieczenie jest ale i jest sama gwarancja. Dodatkowa gwarancja jest poprostu jak gwarancja, na rzeczy na które kupujący nie ma wpływu. Ubezpieczenie jest od uszkodzeń mechanicznych czyli upadki, zalania i inne cuda z wyłączeniem działania celowego, zwierząt i dzieci jak się nie mylę. Opcje są w wariantach rożnych od 12 miesięcy za ubezpieczenie do 60 miesięcy pełnej ochrony. W dzisiejszych czasach jedne firmy sprzedały sie drugim. Porobiło sie spółki... Ale w większości sklepów wszyscy sprzedawcy ubezpieczają w jednym Towarzystwie Ubezpieczeniowym. Kasa dla sprzedawcy? Różna... Jeden dostanie 20pln a inny za to samo 120. Wszystko to kwestia sklepu w którym pracuje i jaka jest metoda premiowania. Generalnie zasada, że im więcej wyniesie ubezpieczenie tym więcej kasy 10tego dostaje sprzedawca :) Nie wspominam tu już o innych cudach związanych z ubezpieczeniem takich jak bezpłatne naprawy, odzyskiwanie danych i wykonywanie kopii zapasowych. Na wszystko jest plan. Wszyscy mają plan od sprzedawcy do kierownika sklepu i regionu ale najbardziej niewdzięczne zadanie ma ten najniżej który ma bezpośredni kontakt z klientem i który zrobi wszystko aby doradzić zakup ubezpieczenia bo warto :) kłamstwa kłamstwami na temat upadłości firm produkujących laptopy, braku części zamiennych i upadkiem asteroidy na naszego wychuchanego laptopa bo to juz metoda sprzedawcy jak zamknie sprzedaż. Jeśli dojdzie do uszkodzenia w okresie ubezpieczeniowym koszt wydania kasy na naprawę lub wcześniej ubezpieczenie z reguły są równe a czasami taniej wychodzi ubezpieczenie. Dobra strona jeszcze to diagnoza serwisu o braku możliwości naprawy. Tu dostaje klient bon na nowy sprzęt lub serwis organizuje inny produkt nie gorszy jak poprzedni. No i na koniec jeszcze wspomnę, w sprawach które ja zgłaszałem klientowi potrzebna była umówa ubezpieczeniowa albo jej numer. W przypadku jej braku masa telefonów w rożne miejsca...

!AGresT
16-04-2014, 11:52
Dodatkowo można ubezpieczyć aparat od kradzieży na terenie Europy, trzeba tylko zadbać o zgłoszenie na komisariacie. Za x20 pełna trzyletnie ubezpieczenie wyniosło w MM jakieś 150 zł.

ropusz
16-04-2014, 19:08
Dodatkowo można ubezpieczyć aparat od kradzieży na terenie Europy, trzeba tylko zadbać o zgłoszenie na komisariacie. Za x20 pełna trzyletnie ubezpieczenie wyniosło w MM jakieś 150 zł.


Ale wypłacą raczej tylko jak to będzie kradzież z rozbojem.

Magdalena K.
16-04-2014, 19:40
Znam ludzi którzy skorzystali i takich którzy nie skorzystali....o ile kompakta za 400zł nie szkoda gdy się stuknie to np. lustra tak. Jednak większość klientów od razu mówi ,że nie potrzebuje zanim wysłucha o co chodzi. Znane mi z autopsji ;)

!AGresT
16-04-2014, 19:58
Ale wypłacą raczej tylko jak to będzie kradzież z rozbojem.

O ile się nie mylę, to warunkiem było tylko zgłoszenie na policję. Jak nie zapomnę, to poszukam warunków.

Dorian
17-04-2014, 08:46
Jak znajdziesz numery to powinno się udać (bez numerów to już od humoru konsultanta zależy zwykle).
Pewnie masz jakieś maile z poprzedniej naprawy, może tam są potrzebne dane...

Niestety pocztę straciłem. Spróbuję po prostu zadzwonić, może po moich danych znajdą.


obawiam się że takie ubezpieczenie sprzętu działą do 1 szkody a nie na wszystkie szkody w ciągu 3 lat.
Sprawdź w umowie.

Z tego co pamiętam, to nie było tam takiego zapisu. :) Ale zobaczymy jak ubezpieczalnia na to spojrzy, czy nie podciągnie pod coś, co wyklucza darmową naprawę.