Zobacz pełną wersję : Szczegóły w cieniach i monitor...
Koledzy/koleżanki pomóżcie proszę... Bo już mnie coś trafia.
Historia prosta jest... na monitorach nie znam sie w ogóle. W szczęśliwości swojej robiłem zdjęcia na jakimś laptopie, ostatnio kupiłem używanego Eizo S2243W. Szału oczywiście nie ma, ale budżetu również.
I tak sobie obrabiałem zdjęcia do czasu, gdy nie zobaczyłem ich na zwykłym netbooku toshiby. A nawet dwóch netbookach. I szlag mnie trafił.
Otóż to, co u mnie było smolistą czernią, w której już nie widziałem absolutnie żadnych szczegółów, okazało sie czernią nie być. Akurat lubię zdjęcia z teatru czy w ogóle sceny, gdzie czerń dominuje. Ale obrabiając zdjęcia chciałbym wiedzieć, że to co czarne, jest w rzeczywistości czarne... No i nie wiem, jak mam to osiągnąć. No przeca nie może być tak, że ludzie z najtańszymi netbookami zobaczą na zdjęciu syf i masakrę, której ja szczęśliwy nie widzę, bo mój monitor jej nie wyświetla. Powinno chyba być odwrotnie...
Przerażony ruszyłem do pewnego sklepu foto, gdzie głównie zajmują się wydrukami. I gdzie jest osoba kompetentna. Wrzuciłem tam swoje zdjęcie na jakieś wypasione Eizo i prawie to samo... troszeczkę więcej widać, ale jednak nie wszystko! Syfu mało. No ale czy tak właściwie ma być? Dlaczego netbook przygaszony maksymalnie pokazuje w cieniach znacznie więcej szczegółów niż dobrej klasy monitor?! Który szczegółów nie pokazuje żadnych! Jakże to tak? Co można zrobić, aby jednak pokazywało te szczegóły? No chyba przyjdzie mi robić na netbooku...
Dla ciekawych wrzucam jedno zdjęcie... Na moich monitorach dookoła wachlarza jest całkowita czerń. W sklepie foto również taka czerń była. Wszystko pięknie... do czasu, gdy nie odpalę tego na netbooku. I wtedy czerni już nie ma tylko totalna kasza naokoło wachlarza. Notabene można ją u mnie też zobaczyć, jeśli spojrzę z góry pod kątem ok. 60 stopni. No ale w takiej pozycji ciężko obrabiać fotki...
Co robić?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img266.imagevenue.com/img.php?image=733873153_Taniec_4_122_515lo.jpg)
Lena&TheShadow
25-03-2014, 10:10
podpowiem Ci słowo kluczowe "Gamma".
EDIT: choć może to być kwestia tego, że nie masz włączonego prawidłowego profilu swojego monitora.
U mnie widać koszmarną kaszę do momentu jak wyłaczę profil monitora lub podstawię zamiast niego profil sRGB.
Zagłębiam się w lekturę i dziękuję za szybką odpowiedź :)
Edit 1: Człowiek kompetentny ze sklepu kazał zrestartować monitor, co też uczyniłem. Wiele to nie poprawiło. O kolorach nie wspomnę, bo na razie mam biel wpadającą w róż.
Prawdą jest to co napisała LEna ale nie do końca
Niestety wyświetlacze w różnych sprzętach sa ustawione w najróżniejszy sposób - tego nie przeskoczysz
Za przykład podam jedną z moich sesji:
http://www.pbase.com/fafniak/amp_football
Robiłem ją (obrabiałem) na chyba identycznym monitorze jak twój ale po kalibracji.
Sprawdziłem na 1 plaźmie 42 cale (z racji tego ze miało to iść do filmu dokumentalnego) + tablet + laptop + monitor u syna i jeszcze na czymś.
Mało tego o ile pamiętam wysłałem do znajomego żeby spojrzał czy jakiś baboli nie ma.
I nic - czysto...
Aż tu na forum odezwał się człowiek ze coś tam gdzieś wyłazi - ja do dzisiaj nie mogę tego znaleźć (a on miał podobno kalibrowany monitor)
Jeżeli nie chcesz żeby na jakis głupich ustawieniach coś wyskoczyło - podjaśniasz obrazek do maksimum , zapamiętujesz gdzie jakieś niechciane syfki fukcjonują i "ściemniasz" te partie
Sprawdzasz i tak do skutku
Zdjęcie na dobrze skalibrowanym monitorze ma czarne tło i tak ma być - na netbooku widzisz kaszę, bo ma syfiastą matrycę typu TN (Twoje Nieszczęście), która rozjaśnia lub przyciemnia cienie w zależności od tego, czy odchylisz ją bardziej do przodu czy do tyłu. Nie ma to nic wspólnego z poprawnością reprodukcji, zresztą ogólnie testy polegające na rozróżnianiu detali w cieniach to grube nieporozumienie.
No ale to jak się tym nie przejmować? Przecież część ludzi (nawet znaczna) będzie oglądała zdjęcie właśnie na matrycy pt.: Twoje Nieszczęście. No i to się zmieni w moje nieszczęście, skoro ja nie potrafię wyeliminować rzeczy, które są, a których nie mogę zobaczyć... Myślałem, ze ma być dokładnie odwrotnie :(
Edit: Fafniak >>> No właśnie też tak zamierzałem robić, ale czasami chciałem, aby ludzie widzieli np. czarne zasłony na scenie. No i nie mam nad tym kontroli... Eeehhh... technika... :(
Edit 2: Fafniak>>> świetna sesja :) Możesz mi wierzyć, że ja akurat nic złego tam nie widzę ;)
Lena&TheShadow
25-03-2014, 10:46
Czornyj a może wiesz czemu widzę tę kaszę przy ustawionej przestrzeni sRGB a przy aRGB znika?
żeby nie było to mam monitor kalibrowany sprzętowo i zdjęcie z wzorca barytowego widzę idealnie.
Fennir
ściągnij z sieci i zainstaluj profil swojego monitora, a jeśli masz różową biel to podreguluj monitor - http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3338826&postcount=13
może monitor zmienia sprzętowo poziom "zerowy" dla różnych przestrzeni ?
No cóż... będę walczył. Ale wiele bym dał, aby widzieć wszystko tak jak Lena :) Czuję, ze to właściwa droga... Chyba jednak bardzo daleka, gdy się w to zagłębiam.
Czornyj a może wiesz czemu widzę tę kaszę przy ustawionej przestrzeni sRGB a przy aRGB znika?
żeby nie było to mam monitor kalibrowany sprzętowo i zdjęcie z wzorca barytowego widzę idealnie.
Fennir
ściągnij z sieci i zainstaluj profil swojego monitora, a jeśli masz różową biel to podreguluj monitor - http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3338826&postcount=13
Bo sRGB ma inną TRC niż Adobe, więc jeśli przydzielasz mu profil sRGB lub AdobeRGB, to troszeczkę zmienia się "gamma" (głównie w cieniach).
No ale to jak się tym nie przejmować? Przecież część ludzi (nawet znaczna) będzie oglądała zdjęcie właśnie na matrycy pt.: Twoje Nieszczęście. No i to się zmieni w moje nieszczęście, skoro ja nie potrafię wyeliminować rzeczy, które są, a których nie mogę zobaczyć... Myślałem, ze ma być dokładnie odwrotnie :(
Kalibracja monitora nie ma siły sprawczej, nie spowoduje że zdjęcia na źle skalibrowanych monitorach będą wyświetlały się poprawnie. Możesz jedynie kontrolować to zjawisko zmieniając parametr gamma na nieprawidłowy w menu monitora, bądź używając w Photoshopie softproofingu z "rozjaśnioną gammą", np. View>Proof Setup>Legacy Macintosh RGB (Gamma 1.8 ). Jeśli gamma 1,8 okaże się niewystarczająca, kleimy własny profil z jeszcze "jaśniejszą gammą" - Edit>Color Settings... [more options], RGB: Custom RGB, gamma np. 1,6 albo 1,4 czy dla hardkorów nawet 1, Primaries: HDTV, nazywamy sobie jako np. "profil rozjaśniający", OK, Save RGB. Nie zapominamy na końcu zmienić profilu na profil używanej przez nas przestrzeni edycyjnej (np. sRGB, AdobeRGB itp.) przed wyjściem z ustawień zarządzania kolorem. Po stworzeniu profilu zapinamy go w softproofingu - View>Proof Setup>Custom>Device to simulate: "profil rozjaśniający", Preserve RGB Numbers, OK.
To samo jest ze zniekształceniami JPG - TeN szajs pod odpowiednimi kątami mocno je uwypukla ... i wcale nie chodzi o cienie nawet (!). No ale tak to jest, jak złom wyświetla w sposób przypadkowy.
Kompresja jpeg jest kompresją*percepcyjnie bezstratną, tzn. upraszcza obszary, które nie mogą być wizualnie rozróżnione - przestrzeń 8bit RGB ma 16,7mln koordynatów, oko rozróżnia w przypadku przestrzeni sRGB ok. 900tyś kolorów, więc mamy spore pole pole manewru. Problem pojawia się*w momencie, gdy zaczynamy takim jpegiem majtać - wtedy nie ma zmiłuj, szczególnie w cieniach dopatrzymy się jpegowych artefaktów.
JPG to kompresja stratna (po prostu) i nie wprowadzałbym mieszających pojęć w stylu "percepcyjnie bezstratna", z takiego powodu, że dostrzegalność zniekształceń jest bardzo względna (tak samo jak słyszalność zniekształceń mp3).
JPG to kompresja stratna (po prostu) i nie wprowadzałbym mieszających pojęć w stylu "percepcyjnie bezstratna", z takiego powodu, że dostrzegalność zniekształceń jest bardzo względna (tak samo jak słyszalność zniekształceń mp3).
Z percepcją nie ma "po prostu", jest skrajnie złożona i zrelatywizowana do sześcianu.
Z punktu widzenia podstawowej kolorymetrii kompresja jpeg jest bezstratna, choć oczywiście w zrelatywizowanych warunkach straty mogą być widoczne. Podobnie skalibrowany monitor można b. łatwo "rozkalibrować" warunkami obserwacji. Jeśli jednak zaczniemy rozważać wszelkie możliwe względności, to obraz nieskompresowany kwantyzowany w 24-o bitowym RGB też*będzie "stratny".
Z percepcją nie ma "po prostu".JPG to kompresja stratna ... koniec, kropka.
JPG to kompresja stratna ... koniec, kropka.
Tylko jeśli koniecznie chcesz podejść do problemu binarnie i przyjąć pewien z góry założony aksjomat.
Percepcyjnie też niejednokrotnie się przekonałem, że jest stratna.
Percepcyjnie też niejednokrotnie się przekonałem, że jest stratna.
Podobnie jak wiele razy mogłeś się przekonać, że stratna nie jest ;)
JPG to kompresja stratna ... koniec, kropka.
Idąc tym tokiem myślenia, to wszystko co jest zapisane w sposób cyfrowy jest zapisane z kompresją stratną.
Podobnie jak wiele razy mogłeś się przekonać, że stratna nie jest ;)
... że wszystko jest iluzją? :D
Panowie, nie mieszajcie pojęć i nie twórzcie nowych. JPEG jest kompresją stratną. Traci się pewne informacje konwertując RAW do JPEG. To nasz wzrok/nasza percepcja jest często niedokładna i nieliniowa, przez co jest dość kiepskim instrumentem pomiarowym - wszystkie jego błędy można w przybliżeniu oszacować.
RAW nie jest stratny - straty są na poziomie odczytu danych z czujników, ale nie jest to wina formatu - RAW powstaje przez pobranie jakiejś wartości z ADC ( do którego zaliczam sensor i jego oprogramowanie )
Podobnie jak wiele razy mogłeś się przekonać, że stratna nie jest
Nie mógł się o tym przekonać, bo JPEG jest stratną kompresją. Co najwyżej mógł się dowiedzieć o niedoskonałościach swojej percepcji.
Idąc tym tokiem myślenia, to wszystko co jest zapisane w sposób cyfrowy jest zapisane z kompresją stratną.
Nie. Nie jest kompresją stratną. Straty są na poziomie ADC, całego procesu konwersji do postaci cyfrowej, co jest do oczywiste.
Nie. Nie jest kompresją stratną. Straty są na poziomie ADC, całego procesu konwersji do postaci cyfrowej, co jest do oczywiste.
Konwersja A/C jest elementem zapisu cyfrowego, tak więc każdy zapis cyfrowy jest kompresją stratną, bo analogowy ma nieskończoną dokładność, cyfrowy nie, więc jest kompresją stratną.
A nie tylko JPEG nie jest stratny. Jak zapiszesz z jakością 100, to straty są niedostrzegalne dla człowieka.
A twierdzenie, że JPEG jest stratny w stosunku do RAW - tak samo stratny jest i TIFF, i PSD czy każdy inny 8b zapis.
Mimo, że są to formaty teoretycznie bezstratne.
Tak więc ewidentnie nie rozumiesz pojęcia "kompresji bezstratnej".
Konwersja A/C jest elementem zapisu cyfrowego, tak więc każdy zapis cyfrowy jest kompresją stratną, bo analogowy ma nieskończoną dokładność, cyfrowy nie, więc jest kompresją stratną.
Co to jest "nieskończona dokładność" ?
Konwersja A/D jest stratna ze swojej natury. Nie wszystko jednak, co jest zapisane cyfrowo jest stratne, bo nie zawsze musi być przekazywane w postaci analogowej. Co z transmisją sygnału po np ethernecie? Z jednej strony wrzucasz dane, z drugiej strony je wyciągasz i zapisujesz. Dane masz te same.
Mierzenie wartości fizycznej, szczególnie przy użyciu ADC zawsze nie jest dokładne i zawsze traci się część informacji. Heisenberg pewnie też miałby coś do powiedzenia w tym temacie.
A nie tylko JPEG nie jest stratny. Jak zapiszesz z jakością 100, to straty są niedostrzegalne dla człowieka.
JPEG to format. Konwersja z RAW do JPEG jest stratna.
A twierdzenie, że JPEG jest stratny w stosunku do RAW - tak samo stratny jest i TIFF, i PSD czy każdy inny 8b zapis.
Mimo, że są to formaty teoretycznie bezstratne.
Nie wypowiem się, bo nie znam działania TIFF i PSD. Ale jeżeli po drodze następuje konwersja w wyniku której tracone są jakiekolwiek dane, to nie jest to konwersja bezstratna.
Tak więc ewidentnie nie rozumiesz pojęcia "kompresji bezstratnej".
Konwersja Bezstratna, to konwersja w wyniku której zachowane są wszystkie informacje będące w materiale wejściowym. Oświeć mnie.
Panowie, nie mieszajcie pojęć i nie twórzcie nowych. JPEG jest kompresją stratną. Traci się pewne informacje konwertując RAW do JPEG. To nasz wzrok/nasza percepcja jest często niedokładna i nieliniowa, przez co jest dość kiepskim instrumentem pomiarowym - wszystkie jego błędy można w przybliżeniu oszacować.
Jpeg jest kompresją stratną i zarazem kompresją percepcyjnie bezstratną - "dokładność pomiarowa" percepcji nie ma tu nic do rzeczy. Z perspektywy abstrakcyjnej utraty danych określenie "kompresja stratna" jest niepodważalne, z perspektywy percepcji w danej sytuacji jpeg może być kompresją bezstratną, bo w określonych warunkach różnicy ani kolorymetrycznie, ani wizualnie nie ma, choćby skały sr...ły, gały rozbolały, a do pomiaru użyto wzorcowego spektroradiometru za milion euro. Doktryniarsko uczepiłeś się regułki i patrzysz na problem z poziomu aptekarskiego odmierzania jedynek i zer, w efekcie dziad o chlebie, baba o niebie.
Nie ma dla mnie czegoś takiego jak "percepcyjnie bezstratna". Nazywajmy rzeczy po imieniu. Mówiąc, że coś jest kompresją stratną bądź nie, mówimy o ilości danych zawartych w pliku - niczym więcej. Osobną sprawą jest, jaki wpływ na nasz odbiór ma kompresja. Jeżeli obraz przedstawiony / wyświetlony na monitorze jest taki sam jak ten z JPEG, to percepcja nie ma tutaj nic do rzeczy i można powiedzieć, że JPEG jest kompresją stratną, nie zmieniającą wyświetlanego obrazu. Jeżeli jednak, wyświetlany obraz się zmienia, to można co najwyżej powiedzieć, że jest kompresją stratną, ale różnice przy wyświetlaniu ( tak na prawdę, powinno się powiedzieć ogólniej, o wszystkich mediach przekazu tego pliku człowiekowi ) są na pograniczu / nie są na pograniczu ludzkiej percepcji.
z perspektywy percepcji w danej sytuacji jpeg może być kompresją bezstratną
A z perspektywy czarno białej kliszy to żadnych zmian w kolorach nie ma? To jest takie relatywizowanie, w danej sytuacji, w określonych warunkach. A JPEG ciągle nie jest bezstratny. Po prostu nasza percepcja zawodzi.
Mówię "doktryniarsko" i patrzę z poziomu "aptekarskiego", bo pewne definicje są nam potrzebne, aby się zrozumieć. Rozmawiając o zagadnieniu skomplikowanym, musimy precyzyjnie się wyrażać, bo inaczej, nie mamy wspólnego mianownika rozmowy. Każda komunikacja międzyludzka polega na pewnym wspólnym mianowniku. Po to są definicje - bez ich ustalenia rozmowa nie ma sensu, bo dla mnie, coś będzie 1 a dla Ciebie 0.
Piszemy o stratności algorytmu? To piszmy o stratności algorytmu, a nie naszym postrzeganiu i percepcji tej stratności. Nie mieszajmy jednego z drugim, bo to, czy algorytm jest stratny czy nie jest niezależne od naszej percepcji.
Edit:
Utrata danych nie jest abstrakcyjna. Jest jak najbardziej namacalna - nie potrafimy z JPEG powrócić do RAWa.
Nie ma dla mnie czegoś takiego jak "percepcyjnie bezstratna". Nazywajmy rzeczy po imieniu. Mówiąc, że coś jest kompresją stratną bądź nie, mówimy o ilości danych zawartych w pliku - niczym więcej. Osobną sprawą jest, jaki wpływ na nasz odbiór ma kompresja. Jeżeli obraz przedstawiony / wyświetlony na monitorze jest taki sam jak ten z JPEG, to percepcja nie ma tutaj nic do rzeczy i można powiedzieć, że JPEG jest kompresją stratną, nie zmieniającą wyświetlanego obrazu. Jeżeli jednak, wyświetlany obraz się zmienia, to można co najwyżej powiedzieć, że jest kompresją stratną, ale różnice przy wyświetlaniu ( tak na prawdę, powinno się powiedzieć ogólniej, o wszystkich mediach przekazu tego pliku człowiekowi ) są na pograniczu / nie są na pograniczu ludzkiej percepcji.
Tak jak mówiłem - dziad o chlebie, baba o niebie. Gdzie jest napisane, że nie ma czegoś takiego jak "percepcyjna bezstratność"? To jest wyłącznie kwestia twojego subiektywnego widzimisa, bo od strony semantycznej określenie jest precyzyjne, jasne i zrozumiałe.
To określenie "kompresja stratna" rodzi grube nieporozumienia, bo ludzie przez to mają obsesję wysyłania materiałów do druku w nieskompresowanym TIFF 16bit w obawie, że "stratna kompresja" da im na wydruku/odbitce gorszą jakość. I nie jest tak, że różnice są na "pograniczu percepcji", bo w przypadku kompresji wysokiej jakości są*ze sporym zapasem percepcyjnym i dopiero konkretne miąchanie jest w stanie ujawnić straty względem materiału wyjściowego.
Idąc tym tokiem myślenia, to wszystko co jest zapisane w sposób cyfrowy jest zapisane z kompresją stratną.Nie ... idąc tym tokiem myślenia, nie rozróżniasz pojęć kompresji stratnej i kwantyzacji.
tak więc każdy zapis cyfrowy jest kompresją stratną, bo analogowy ma nieskończoną dokładność, cyfrowy nie, więc jest kompresją stratną.Skoro analogowy zapis jest nieskończenie dokładny (Twoje słowa ... Twoje słowa i twierdzenie), to dla czego istnieje coś takiego jak ziarno na kliszy fotograficznej? Dla czego taśma magnetofonowa ma węższe pasmo/większe zniekształcenia od zapisu 24 bit 96 kHz?
Tak więc ewidentnie nie rozumiesz pojęcia "kompresji bezstratnej".... sam go nie rozumiesz.
Nie ma dla mnie czegoś takiego jak "percepcyjnie bezstratna"Popieram, popieram!
Tak jak mówiłem - dziad o chlebie, baba o niebie. Gdzie jest napisane, że nie ma czegoś takiego jak "percepcyjna bezstratność"? To jest wyłącznie kwestia twojego subiektywnego widzimisa, bo od strony semantycznej określenie jest precyzyjne, jasne i zrozumiałe.... a gdzie jest napisane że jest? Prawda jest taka, że sam wymyśliłeś to pojęcie, które jest błędne w swojej istocie, o czym pisałem wcześniej i nie ma sensu go powielać, bo jest mylące i na prawdę wprowadza grube nieporozumienia.
To określenie "kompresja stratna" rodzi grube nieporozumienia, bo ludzie przez to mają obsesję wysyłania materiałów do druku w nieskompresowanym TIFF 16bit w obawie, że "stratna kompresja" da im na wydruku/odbitce gorszą jakość.Na tej zasadzie wszystko co istnieje na świecie rodzi "grube nieporozumienia". Jak ktoś ma takie problemy, to trzeba go wyleczyć (uświadomić, że TIFF 16 bit nie jest koniecznością/jest problematyczny/cokolwiek z sensem , a jpg przy takiej i takiej jakości kompresji jest w takim i takim stopniu wystarczający)
proponowałbym przeczytanie co to jest percepcja :)
lecę po popcorn i flaszeczkę - już jest ciekawie :)
Nie ma dla mnie czegoś takiego jak "percepcyjnie bezstratna". Nazywajmy rzeczy po imieniu. Mówiąc, że coś jest kompresją stratną bądź nie, mówimy o ilości danych zawartych w pliku - niczym więcej.
Jeśli nazwać rzeczy po imieniu, to jeśli nie zorientujesz się nigdy, że kasjerka wydała Ci za mało reszty, to dla ciebie będzie to "percepcyjnie bezstratne". To czego mózg nie dostrzega, nie istnieje dla Ciebie pod względem psycho-zmysłowym. A to, że ktoś tam naopowiada, że że czegoś jest mniej lub więcej, bo można policzyć lub zmierzyć, to nie ma znaczenia.
Od zawsze powtarzam, że wszystko jest iluzoryczne. :D
I nie ma się co tak napinać.
proponowałbym przeczytanie co to jest percepcja :)Ależ ja wiem że to coś co widzimy (lub słyszymy itd.) ... czyli np. przy odpowiednich parametrach kompresji, zniekształcenia są poza percepcją (nie widać różnicy) ... ale, z drugiej strony to że jedna osoba nie widzi, nie znaczy że nie zobaczy inna ... nawet nie ma pewności, że w inny dzień ta pierwsza osoba zauważy różnicy ... lub po prostu na jednym sprzęcie różnice będą widoczne, a na innym nie (np. TV rubin) - i z tego powodu wprowadzanie pojęcia "percepcyjna bezstratność" jest błędem ... no chyba że "od przypadku do przypadku percepcyjna bestratność". Tak że ja wiem co szanowny Czornyj ma na myśli ... wiem o co mu chodzi ... ja tylko jestem zdania, że używanie zwrotu "percepcyjna bezstratność" jest błędem ... bo czasem , o odpowiedniej porze, na odpowiednim sprzęcie, dla odpowiedniej osoby, odpowiednio odprężonej dany obraz może być "percepcyjnie bezstratny" , a po zmianie sprzętu/pory dnia/osoby ten sam "percepcyjnie bezstratny" obraz staje się obrazem "percepcyjnie stratnym".
GoOrange
27-03-2014, 12:04
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/03/19ca99a61951a8739cb028e113d4d008-1.jpg
źródło (http://img.wiocha.pl/images/1/9/19ca99a61951a8739cb028e113d4d008.jpg)
Właśnie dlatego uczy się dziś dzieci takich zadań żeby w przyszłości nie miały problemu ze zrozumieniem co to jest "kompresja percepcyjnie bezstratna" i tym samym bez obaw z tej wiedzy korzystały. Zamiast zakuwać definicje z Wikipedii na temat kompresji JPEG czy percepcji i kształcić teoretyków, którzy będą tracić swój czas na porównania a czyjś na manipulowanie 100 x większym TIFF-em lepiej postawić na praktyków. Powszechny dostęp do wiedzy mamy od dawna, Wikipedia nie zniknie (jak zniknie to w to miejsce pojawi się kolejna) więc ciągle można sobie sprawdzić to czy tamto w teorii. W głowie praktyka, teoria w kompie, polecam :)
Ale co to ma do rzeczy? Ja nie rozumiem.
Chodzi o to, że aby móc się komunikować, musimy mieć wspólny protokół - w przypadku komunikacji międzyludzkiej są to też zdefiniowane pewne pojęcia, jak kolory, jak pojęcie "bezstratna kompresja". Pojęcie "percepcyjnie bezstratne" zostało wymyślone przez czornyja, ale nie podał jego definicji, a samo w sobie jest głupie, bo miesza 2 pojęcia - faktyczną ilość danych w pliku oraz percepcję tych danych po wyświetleniu. Równie dobrze, można powiedzieć, że częścią percepcji będzie sprawdzenie ilości danych o obrazie w obydwu przypadkach. Zamiast kłócić się o "percepcyjną (bez)stratność", która została później wyjaśniona w sposób taki jak napisał kyle ( czasem kiedyś w odpowiednich warunkach przy odpowiedniej percepcji może... ), można po prostu napisać, że JPEG mimo utraty danych nie powoduje drastycznych zmian w obrazie który postrzegamy i nasza percepcja zazwyczaj nie jest w stanie nawet wychwycić różnic.
To nie dyskusja praktyka vs teoria. To jest dyskusja o definicji bezstratnej kompresji i rozumieniu tego pojęcia. Praktyk, nie znający definicji i nie rozumiejący zagadnienia? Proszę, to nawet brzmi głupio. Czy dobry jest praktyk, który uważa, że skoro JPEG jest "perccepcyjnie bezstratny" jak to napisała osoba z autorytetem w sprawach koloru ( którą czornyj bez wątpienia jest na tym forum ) i wszystko robi w JPEGu i później obrabia też w JPEGu, wyciągając 1-2EV z cieni ? To określenie powoduje tylko zamieszanie, bez odpowiedniego wyjaśnienia i podania jego całkowitej definicji za każdym razem, bo nie jest nikomu innemu znane.
... ale tego nie sposób w sposób sensowny zdefiniować, bez naruszania zasad względnej powagi i szacunku do siebie samego.
Raczej zmierzajmy w drugą stronę i zamiast napuszonych nic nieznaczących frazesów, powiedzmy, że skoro nie widać różnic, to po jaką cholerę komplikować sobie życie?
Lena&TheShadow
27-03-2014, 14:08
Ale co to ma do rzeczy? Ja nie rozumiem.
Chodzi o to, że aby móc się komunikować, musimy mieć wspólny protokół - (...)
Protokół macie zgodny ale inną enkapsulację :D
GoOrange
27-03-2014, 14:38
Ale co to ma do rzeczy? Ja nie rozumiem...
Podaj mi dowolną ilość definicji, które pozwolą komukolwiek wyobrazić sobie to co ja sobie wyobraziłem wymyślając poniższe.
"Właśnie kładę się na cieplutkim, drobnym i zadziwiająco żółtym piasku mojego ulubionego kawałka plaży. Na horyzoncie majaczą ledwo widoczne blado-białe obłoki, prawie nie zakłócając błękitu nieba zapowiadającego udany dzień. Ten kojący porządek burzy tylko czerwony niczym most Golden Gate o zachodzie słońca kostium tłustej baby, która postanowiła rozbić się, na litość Boską tuż obok mnie"
Dodam jeszcze swoją definicję:
Czornyj pewnie siedzi na targach to ja postaram się stworzyć definicję kompresji percepcyjnie bezstratnej :)
Ani TIFF ani JPEG nie istnieje dla swoich zer i jedynek czy dla zajętego w większym czy mniejszym stopniu miejsca. Istotą istnienia owych plików jest nic innego możliwość ich "zobrazowania celem percepcji". Od momentu, kiedy percepcja nie jest w stanie uchwycić różnicy, lub różnica zaczyna się od progu kiedy z punktu widzenia celu w jakim wykonane jest "obrazowanie" nie ma to znaczenia, można w uproszczeniu powiedzieć o "obrazowaniu percepcyjnie bezstratnym" Ustalony, uśredniony pułap możliwości percepcyjnych, (jeśli tylko nie jest powyżej możliwości urządzeń obrazujących, wtedy w ogóle problem przestaje istnieć), stanowi granicę powyżej której można coś uznać za obrazowanie percepcyjnie bezstratne.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.