Zobacz pełną wersję : Stare dyski HDD - co z nimi robić?
Ano właśnie, wchdzą nowe SSD, w między czasie zmieniałem mniejsze na większe i w ostateczności mam w szufladzie kilka HDD 2.5" i 3.5" ATA lub SATA o różnych pojemnościach. Co z tym robić? Sprzedać, zniszczyć czy jakoś wykorzystać?
Borat1979
24-03-2014, 01:00
Sprzedać dopóki jeszcze są cokolwiek warte.
RobertMiernik
24-03-2014, 01:00
Jeśli było na nich coś wartościowego, to duży gwóźdź albo dwa na wylot i dopiero do kosza...
Borat1979
24-03-2014, 01:08
Jeśli było na nich coś wartościowego, to duży gwóźdź albo dwa na wylot i dopiero do kosza...Nie przesadzajmy są programy do niszczenia danych, które skutecznie wymażą zawartość. Przecież ktoś kto kupi nasz używany dysk nie wyda kilku tysięcy złotych aby odzyskać dane, które są na na nim zawarte.
Chyba, że jesteśmy drugim Tedem Kaczyńskim. ;)
Ja polecam termit - idealny pomysł na rozpalenie ogniska dla znajomych, przy okazji pozbycia się kilku TB danych. ;)
Generalnie, HDD w tej chwili to jedynie dyski do przechowywania danych - RAID 0 z 4 dysków HDD średniej klasy nie da Ci nawet połowy wydajności jednego SSD, a ryzyko awarii jest wyższe.
RobertMiernik
24-03-2014, 10:07
Nie przesadzajmy są programy do niszczenia danych, które skutecznie wymażą zawartość. Przecież ktoś kto kupi nasz używany dysk nie wyda kilku tysięcy złotych aby odzyskać dane, które są na na nim zawarte.
Jeśli ktoś ma miesiąc wolnego czasu i prądu to jasne, można i tak.
Tylko wtedy ta stówka, którą za dysk dostanie nawet kosztów prądu nie pokryje...
//...telefonowane...//
Ja mam na starych dyskach kopię, kopii zdjęć. Leżą sobie w szufladzie, bo szkoda prądu, żeby je podłączać na stałe.
Andrzej1974
24-03-2014, 11:37
U mnie też ze 3 Maxtor-y leżą (poza kompem) z danymi. Jak czegoś potrzebuję to sporadycznie je podpinam przez USB.
Ja mam na starych dyskach kopię, kopii zdjęć. Leżą sobie w szufladzie, bo szkoda prądu, żeby je podłączać na stałe.
Spraw sobie coś takiego: http://allegro.pl/stacja-dokujaca-dyskow-sata-ata-ide-3-5-2-5-f-vat-i4070610222.html. :)
Wszystkie dyski mam 2,5". Kupiłem sobie kabelek USB 3.0 za $7.
Lena&TheShadow
24-03-2014, 12:14
Ja polecam termit - idealny pomysł na rozpalenie ogniska dla znajomych,(...)
idź na całość !! http://www.vmc.org.pl/index.php/component/content/article/61-kruszce/252-materiay-wybuchowe-amonowo-saletrzane
Jeśli ktoś ma miesiąc wolnego czasu i prądu to jasne, można i tak.
??? ... przecież pisanie powierzchni losowymi danymi możesz odpalić w tle. Tak więc czas? - bujda. Prąd? - też bujda, bo ile może pobrać pieniędzy, samiuteńki dysk, pracujący nawet kilka godzin? (kompa nie liczę, bo to będzie zadanie w tle, przy okazji robienia czegoś innego)
Co do odzysku:
Właściwie, w praktyce, przy dzisiejszej gęstości dysków, dane są niemożliwe do odzyskania po jednokrotnym zerowaniu (odzyskiwanie fizycznie wymazanych danych , z tego co czytałem, przy dyskach większej gęstości jest nie możliwe ... co innego jeśli mowa o dysku o pojemności np. 40 MEGA bajtów)
RobertMiernik
24-03-2014, 19:13
Co dość ciekawie wypada przy ostatnim projekcie, w którym kupiliśmy 50 dysków na allegro, wszystkie posiadały na sobie dane.
Później próbowaliśmy utrudnić ich odzyskanie za pomocą oprogramowania.
Dopiero prawie sto tysięcy krotne nadpisanie danych (nie pamiętam dokładnie siedemset tysięcy coś) powodowało, że dało się odzyskać mniej niż 10%.
Programowe zapisy są niewydajne i nie dają żadnej gwarancji. Pamiętaj, że nie każde oprogramowanie do odzyskiwania danych jest tak ograniczone jak to 'łatwo dostępne' na torrentach.
Ja kilka dysków czyściłem jakimś bardziej zaawansowanym algorytmem. Czyszczenie 250GB to jakieś 24h. Nie wiem ile z tego dałoby się odzyskać.
RobertMiernik
24-03-2014, 19:41
Nom tak mniej więcej trzeba liczyć, niestety ten czas rośnie wykładniczo (no może nie do końca) a nie liniowo, więc 500GB to ponad dwie doby a terrabajt to prawie tydzień - bez sens...
A to niby z jakiej racji?
RobertMiernik
24-03-2014, 19:49
Nie wiem jakiej, stwierdzonej organoleptycznie, może wina oprogramowania.
Może nawet już naprawiony bo to na studiach było, więc prawie 10 lat temu.
W każdym razie ryzyko tego, że ktoś odzyska moje dane dla mnie jest zbyt wysokie, żeby sprzedawać dyski po stówce się nad tym zastanawiać.
I wracamy do punktu wyjścia - termit, 5 minut i po sprawie. ;)
Później próbowaliśmy utrudnić ich odzyskanie za pomocą oprogramowania.
Dopiero prawie sto tysięcy krotne nadpisanie danych (nie pamiętam dokładnie siedemset tysięcy coś) powodowało, że dało się odzyskać mniej niż 10%.
Programowe zapisy są niewydajne i nie dają żadnej gwarancji. Pamiętaj, że nie każde oprogramowanie do odzyskiwania danych jest tak ograniczone jak to 'łatwo dostępne' na torrentach.Jedno zerowanie (czyli nawet bez danych losowych) dysku przy pomocy EAST TEC ERASER i nic nie odzyskasz z dysku talerzowego dowolnym programem nawet za 1000 000 €. ... NIC
Po rozkręceniu dysku i zabawą odpowiednim sprzętem może coś odzyskasz, jak dysk miał niską gęstość zapisu danych (dokładnej granicy nie znam, ale pewnie max do kilku GB/talerz).
Nie wiem jakiej, stwierdzonej organoleptycznie, może wina oprogramowania.
Może nawet już naprawiony bo to na studiach było, więc prawie 10 lat temu.Używaliście "format C:" itp.. I dane nadpisujące też wrzucaliście byle jak, a nie zapełniając w 100% dysk. ... to nie są moje pytania, tylko kategoryczne stwierdzenia, bo wiem lepiej co robiliście niż wy sami, po tym co napisałeś :) :) :)
velaskez
26-03-2014, 00:29
Nie wiem jakiej, stwierdzonej organoleptycznie, może wina oprogramowania.
Może nawet już naprawiony bo to na studiach było, więc prawie 10 lat temu.
W każdym razie ryzyko tego, że ktoś odzyska moje dane dla mnie jest zbyt wysokie, żeby sprzedawać dyski po stówce się nad tym zastanawiać.
Eee, mam w domu, jeszcze na dyskietce 3.25" program WDClear. Zerowanie dysku...a potem jak chcesz coś odzyskiwać to proszę bardzo, ale domowym sposobem tego nie zrobisz.
EDIT
Kiedyś, jeszcze jak miałem 40GB dysku w kompie, to z 15 lat temu, to reinstalacje systemu zaczynałem właśnie od WDCleara, potem miałem DOSową dyskietkę do sformatowania tych zer i dopiero potem przy instalacji WinXP tworzenie partycji :mrgreen: Stare czasy :mrgreen:
Eee, mam w domu, jeszcze na dyskietce 3.25" program WDClear. Zerowanie dysku...a potem jak chcesz coś odzyskiwać to proszę bardzo, ale domowym sposobem tego nie zrobisz.
Dyski kasuje się ... siekierą (konkretnie ja, robię to toporkiem strażackim, który ma odpowiedni do tego kształt).
Można też dupnięciem magnetycznym, ale sprzęt nie jest powszechnie dostępny.
ps. Rachunki, listy, dokumenty bankowe też tylko drzecie przed wrzutką do kosza?
RobertMiernik
26-03-2014, 01:01
bo wiem lepiej co robiliście niż wy sami, po tym co napisałeś :) :) :)
podeślij mi nr totkowe najbliższe.
podzielę się...
Dla zapobiegliwych link: http://www.demagnetyzery.pl/ .
Dość praktyczny jest też Intimus Hammer.
Kyle sorry, ale pojęcia bladego nie masz o tym zagadnieniu (!).
Możecie mi podać kontakt do firmy, która odzyska nawet jednokrotnie nadpisane dane na całym dysku?
RobertMiernik
26-03-2014, 09:24
Ontrack odzyska dane nawet jeśli wyjmiesz z dysku talerz i wyślesz go do nich w opakowaniu z kulkami od łożyska zalanymi śmietanką do kawy...
Niestety kosztuje to od 1500 za cały dysk, jeśli uszkodzenie jest programowe do okolic 5-15 tys za 10 GB jeśli fizyczne.
To jest zupełnie inna sytuacja.
Na ich stronie na szybko znalazłem:
"Kroll Ontrack jest w stanie dostarczyć dowody nawet w przypadku prób nadpisania danych. Specjaliści są w stanie dotrzeć do niewielkich ilości danych pozostałych po nadpisaniu dysku twardego (czasem 1% danych wystarcza do dostarczenia dowodów przestępstw, jeżeli są to właściwe informacje) lub do prawie całej zawartości taśm. "
"Jeżeli chcesz otworzyć plik c:documents and settingsmy documentssales.xls co zrobi Twój system operacyjny? Poszuka katalogu "documents and settings" w katalogu głównym tam odczytuje pierwszy klaster i następne dane odczytuje już z FAT'u. Procedurę tą powtarza, aż nie znajdzie początkowego klastra pliku sales.xls. Kiedy plik jest kasowany cała informacja o pliku zostaje zachowana z wyjątkiem tego, że pierwsza litera pliku zostaje zmieniona na znak "_" lub "?". Więc aby odyskać plik musisz zmienić tą wartość. Miejsce, w którym plik się znajdował zostało oznaczone jako wolne, zatem istnieje duże prawdopodobieństwo nadpisania tychże danych. Dlatego konieczne jest, aby odzyskiwać dane zanim zostaną nadpisane, szczególnie jeżeli plik był na partycji systemowej."
Ontrack odzyska dane nawet jeśli wyjmiesz z dysku talerz i wyślesz go do nich w opakowaniu z kulkami od łożyska zalanymi śmietanką do kawy...
Niestety kosztuje to od 1500 za cały dysk, jeśli uszkodzenie jest programowe do okolic 5-15 tys za 10 GB jeśli fizyczne.
Tyle jeśli chodzi o teorię i marketing :) W praktyce nie byli w stanie odzyskać nic, z dysku Samsunga 2,5", podłączanego na USB do kompa, który pewnego dnia przestał być przez ten komp wykrywany.
Podobnie drugi gigant MediaRecovery.
RobertMiernik
26-03-2014, 10:55
To dość dziwne, bo po piorunowaniu "serwerowni" klienta, odzyskali wszystko (inkasując za 300GB 25 tysięcy zł).
Jak ktoś ma pecha to w drewnianym kościele cegła mu na głowę spadnie...
Dyski kasuje się ... siekierą (konkretnie ja, robię to toporkiem strażackim, który ma odpowiedni do tego kształt).
Po czymś takim teoretycznie można jeszcze odzyskać częściowo dane na tych dyskach. Czemu macie taką awersję do termitu... Nie jest bardzo niebezpieczny, to wbrew pozorom nie jest materiał wybuchowy w stylu anfo. Przepala się przez dysk, co przy dzisiejszej technice oznacza zero szans na odzyskanie.
Odzyskiwanie z zerowanych dysków, przy dzisiejszej gęstości zapisu i dokładności głowic jest bardzo trudne, pytanie kogo się obawiamy. Śmiem twierdzić, że pewn 3 literowe skróty poradzą sobie ze znacznie większym poziomem zniszczenia / wyzerowania dysku niż Ontrack.
RobertMiernik
26-03-2014, 12:01
Ja się tam efbiajów i siesajów nie boję, za to ukraińskiej mafii szukającej baz danych osobowych bardziej ;]
Dlatego nie sprzedaje.
Jakbym miał do pchnięcia 30-40 dysków rocznie to bym się zastanawiał jak to udrożnić ale przy jednym raz na trzy - cztery lata... a niech sobie bidulek leży 'na czarną godzinę'...
Jak czarna godzina nie nadchodzi przez następne 2-3 lata to gość dostaje gwoździa w kolano i do piachu...
Ano właśnie, wchdzą nowe SSD, w między czasie zmieniałem mniejsze na większe i w ostateczności mam w szufladzie kilka HDD 2.5" i 3.5" ATA lub SATA o różnych pojemnościach. Co z tym robić? Sprzedać, zniszczyć czy jakoś wykorzystać?
Jakie pojemności? Chętnie odkupię.
Jak czarna godzina nie nadchodzi przez następne 2-3 lata to gość dostaje gwoździa w kolano i do piachu...
Chyba lepiej osinowym kołkiem... :)
Ja czekam do sezonu grzewczego i do pieca. Zostaje kulka aluminiowa.
Jakie pojemności? Chętnie odkupię.
W moim przypadku są różne od 80GB do 500GB. Mniejsze to raczej ATA a większe SATA. Ale po tym co się tu naczytałem to już sam nie wiem. A może Ty z Ontracka jesteś i chcesz wykraść moje dane? ;)
Wydaje mi się, że z dyskami to nie tak jak z farbą na ścianie, że po namalowaniu kolejnej warstwy ciągle ta pierwsza tam jest?
Borat1979
26-03-2014, 21:11
To dość dziwne, bo po piorunowaniu "serwerowni" klienta, odzyskali wszystko (inkasując za 300GB 25 tysięcy zł).
Przy piorunie uszkodziło silnik, i elektronikę więc dane na talerzach zostały nienaruszone.
A tak apropos wykorzystania dysku to można zrobić fajny zegarek :)
http://ywd.pl/hdd-clock/
Po czymś takim teoretycznie można jeszcze odzyskać częściowo dane na tych dyskach. Czemu macie taką awersję do termitu... Nie jest bardzo niebezpieczny, to wbrew pozorom nie jest materiał wybuchowy w stylu anfo. Przepala się przez dysk, co przy dzisiejszej technice oznacza zero szans na odzyskanie.
Odzyskiwanie z zerowanych dysków, przy dzisiejszej gęstości zapisu i dokładności głowic jest bardzo trudne, pytanie kogo się obawiamy. Śmiem twierdzić, że pewn 3 literowe skróty poradzą sobie ze znacznie większym poziomem zniszczenia / wyzerowania dysku niż Ontrack.
W przypadku wagi dyskrecji danych na moich nośnikach, to kilkakrotne przekłucie dysku, wspomnianym strażackim narzędziem zniszczenia w zupełności wystarczy.
Nie muszę się uciekać do tak "specjalistycznych" sposobów, jak rozpuszczanie w wodzie królewskiej, wypalanie napalmem, czy w końcu stosowanie granatów EMP. ;)
irek6311
27-03-2014, 00:17
Swoje dyski rozbieram i niszczę nośnik a pozostałe części znajomy majsterkowicz zabiera ,
nigdy dysku nie sprzedałem bo nie wierzę w 100% zamazanie danych .
velaskez
27-03-2014, 00:40
Kurde...Co wy trzymacie na tych dyskach? Nagie zdjęcia żon, kochanek, lewe zeznania podatkowe, dowody przestępstw? :?
Lena&TheShadow
27-03-2014, 00:41
Zaburzenia paranoidalne...
Kurde...Co wy trzymacie na tych dyskach? Nagie zdjęcia żon, kochanek, lewe zeznania podatkowe, dowody przestępstw? :?
haha, dokładnie tak samo myślałem.. :D
Kurde...Co wy trzymacie na tych dyskach? Nagie zdjęcia żon, kochanek, lewe zeznania podatkowe, dowody przestępstw?
Odmawiam udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Swoją drogą, kiedyś w ramach ekhm, eksperymentu odzyskiwaliśmy dane z kilku dysków które zostały sformatowane i został na nich tylko zainstalowany nowy Windows - wbrew pozorom, było na nich bardzo dużo danych które można było wykorzystać na przykład dla kradzieży tożsamości. Wszystkie dyski były z serwisu/komisu komputerowego, możliwe do kupienia. Usuwanie wszelkich danych z dysków jest więc jak najbardziej wskazane. Moim zdaniem, o ile jesteśmy szarym kowalskim, nie mamy za dużo kasy, etc, etc to usunięcie danych poprzez wielokrotne nadpisanie całości dysku, powinno być wystarczające, ale i konieczne.
Nie muszę się uciekać do tak "specjalistycznych" sposobów, jak rozpuszczanie w wodzie królewskiej, wypalanie napalmem, czy w końcu stosowanie granatów EMP.
Dane na dysku to całkiem niezła wymówka, żeby trzymać w domu wielką siekierę strażacką i co pewien czas poznęcać się nad jakimś biednym HDD... ;) Całkowicie popieram.
Jednocześnie, pragnę zauważyć, że termit jest realnym środkiem, tanim i stosunkowo bezpiecznym ( w porównaniu do napalmu, grantów EMP, wody królewskiej czy ewentualnie ostrzału z Warthoga ( A10 Thunderbolt II ) ).
Swoją drogą, kiedyś w ramach ekhm, eksperymentu odzyskiwaliśmy dane z kilku dysków które zostały sformatowane i został na nich tylko zainstalowany nowy Windows - wbrew pozorom, było na nich bardzo dużo danych które można było wykorzystać na przykład dla kradzieży tożsamości.
Przecież to oczywiste. Formatowanie nie usuwa danych z dysku. Ze sformatowanego dysku można bez problemu odzyskać 100% danych darmowymi programami. O ile nie zostały w międzyczasie nadpisane oczywiście. A instalując nowy Windows nadpisałeś głównie pliki systemowe.
To dość dziwne, bo po piorunowaniu "serwerowni" klienta, odzyskali wszystko (inkasując za 300GB 25 tysięcy zł).Dla czego piorun miałby naruszyć talerze dysku?(bo musiałby, by były jakieś problemy z odzyskiem) ... sam bym odzyskał te dane, przekładajac talerze do innego dysku (tego samego modelu itd. - są poradniki w sieci), bo piorun uderzający w instalację spali jedynie elektronikę, może nawet głowice, ale nie talerze.
Kyle sorry, ale pojęcia bladego nie masz o tym zagadnieniu (!).Czyli twierdzisz, że ontrack itp. firma, odzyska mi dane z typowego dysku , czyli np. o gęstości ~0,5TB/talerz(lub większej) 3,5", całkowicie kasowanym 3-krotnym nadpisem losowymi danymi calutkiej powierzchi programem EastTecEraser (typowy program kasowania w tej aplikacji)? ... OK, to zadaj im takie pytanie, bo jak na razie mogę tylko powiedzieć, że sorry, ale pojęcia bladego nie masz o tym zagadnieniu (!)
Swoją drogą, kiedyś w ramach ekhm, eksperymentu odzyskiwaliśmy dane z kilku dysków które zostały sformatowane i został na nich tylko zainstalowany nowy Windows - wbrew pozorom, było na nich bardzo dużo danych które można było wykorzystać na przykład dla kradzieży tożsamości.[...]
Dane na dysku to całkiem niezła wymówka, żeby trzymać w domu wielką siekierę strażacką i co pewien czas poznęcać się nad jakimś biednym HDD... ;) Całkowicie popieram.
Nikt tu nie twierdzi, że formatowanie jest skuteczne do usuwania danych, więc nie wiem po co to piszesz "wbrew pozorom".
Chętnie zobaczyłbym zdjęcia dysku zniszczonego siekierą. Jestem przekonany, że specjaliści z firmy odzyskującej dane są w stanie z takiego dysku odzyskać znacznie więcej, niż po jednokrotnym zamazaniu danych na dysku.
Termit to co innego. Jak ktoś lubi to pewnie - niech używa, ale po co wmawiać mniej obeznanym w zagadnieniu ludziom, że potrzebują takich środków, żeby się pozbyć dysku?
Chętnie poznam firmę, która odzyska cokolwiek z jednokrotnie zamazanego dysku programem typu shred (http://man7.org/linux/man-pages/man1/shred.1.html).
ropusz masz rację, z dyskami nie jest jak z farbą na ścianie. Poprawnie zamazanych danych się nie odzyska.
Niestety jest to trochę bardziej skomplikowane niż malowanie ściany. Załóżmy, że dysk podzielony jest na klastry 4 kb. Pliki większe dzielone są na części i zapisywane do takich małych klastrów. W jednym klastrze mogą być dane tylko jednego pliku. I tak, gdy zapisujesz plik 10 kb potrzebujesz do tego 3 klastrów - dwa zapisane w pełni (4kb) i w jednym tylko 2kb. Pozostała część ostatniego klastra nie jest ruszana, więc mogą tam zostać informacje z innego pliku.
Jak sformatujesz dysk, potem zapchasz go całkiem nowymi plikami, pozostaną szczątkowe informacje o starych plikach (niby nie wiele, ale z punktu widzenia informatyki śledczej jest to często wystarczające). Jeśli natomiast użyjesz odpowiedniego programu do zamazywania dysku nadpisze on wszystkie klastry w pełni.
Zaburzenia paranoidalne...
"Pamiętajcie, drogie dziatki,
Nie żartować z ojca, matki,
Bo paraliż postępowy
Najzacniejsze trafia głowy." Tadeusz Boy-Żeleński
Odrobina empatii by nie zaszkodziła. ;)
...
Czyli twierdzisz, że ontrack itp. firma, odzyska mi dane z typowego dysku , czyli np. o gęstości ~0,5TB/talerz(lub większej) 3,5", całkowicie kasowanym 3-krotnym nadpisem losowymi danymi calutkiej powierzchi programem EastTecEraser (typowy program kasowania w tej aplikacji)? ... OK, to zadaj im takie pytanie, bo jak na razie mogę tylko powiedzieć, że sorry, ale pojęcia bladego nie masz o tym zagadnieniu (!)
Specjaliści są w stanie odczytać dane nawet z mocno rozdrobnionych talerzy HDD, a nie tylko wyzerowanych, jako że zerowanie jest zabawą skuteczną TYLKO dla szczypiorków, choć na ogół wystarcza, nieczęsto bowiem dyski są wydłubywane ze śmietników, celem ich gruntownej analizy. :D
Także swoje możesz z powodzeniem nadal tylko zerować i odsprzedawać z zyskiem, a ja swoje nadal będę rąbał siekierą. :)
Nikt tu nie twierdzi, że formatowanie jest skuteczne do usuwania danych, więc nie wiem po co to piszesz "wbrew pozorom".
Dyskusja jest częściowo humorystyczna, częściowo poważna, ale pomyślałem, że dobrze będzie napisać jakie są podstawy do jakiegokolwiek usuwania danych z dysku przy sprzedaży/pozbywaniu się sprzętu, tak żeby przeciętny kowalski, jak przeczyta o zapalczywym rąbaniu dysków siekierą, czy kilkudniowym zapisywaniu różnymi danymi nie miał wrażenia, że jest to choroba i powinno się to leczyć. Chodzi mi o ogólny wniosek, że trzeba usuwać dane z dysków, bo można mieć sporo problemów, jeżeli ktoś je będzie chciał wykorzystać.
Jak ktoś lubi to pewnie - niech używa, ale po co wmawiać mniej obeznanym w zagadnieniu ludziom, że potrzebują takich środków, żeby się pozbyć dysku?
Akurat, żeby się skutecznie POZBYĆ dysku, to jeden z pewniejszych sposobów xD
Niemniej jednak, dla wyjaśnienia - jest to najlepsza opcja, która większości nie jest po prostu potrzebna, tak samo jak niepotrzebny im jest średni format za cenę mercedesa do pstrykania sweet foci w lustrze.
Lena&TheShadow
27-03-2014, 13:38
(...)
Odrobina empatii by nie zaszkodziła. ;)
(...)
Empatii mam za dużo :-)
natomiast owszem, rozumiem, że wiele osób powinno po sobie "posprzątać".
Jakieś niecałe 20 lat temu zajmowałam się informatyką (wtedy były z tego jeszcze dobre pieniądze) i to co widziałam na komputerach moich klientów często prosiło się o prokuratora :D
Bezsprzeczny nr 1. to wykładowczyni jednej z uczelni w Warszawie, która miała taką kolekcję pornografii dziecięcej w stylu hard, że wymiękłam.
Zdrowy psychicznie człowiek nie powinien czegoś takiego oglądać. Nie wierzę, że potrzebne jej to było do jakiejś pracy naukowej.
Ot taka dygresja...
... Chodzi mi o ogólny wniosek, że trzeba usuwać dane z dysków, bo można mieć sporo problemów, jeżeli ktoś je będzie chciał wykorzystać.
...
Zresztą analogicznie, jak niszczenie papierów z dosyć wrażliwą zawartością, takich jak dla przykładu listy, dokumenty różnorakiego autoramentu, karty kredytowe, zapisane przez nas płyty CD/DVD/BD z prywatnymi danymi i tym podobne śmieci, które co poniektórzy niefrasobliwie wyrzucają w nierozdrobnionej wprost do kontenerów w śmietniku, co głupie jest i kompletnie niepotrzebne.
A jako ciekawostkę dodam, że znany i nieznany człek Kevin Mitnick, potrzebnych mu danych poszukiwał właśnie na śmietnikach !
To tak ku otrzeźwieniu, niektórym Koleżankom i Kolegom. ;)
... ale po co kupować niszczarki o podwyższonej klasie bezpieczeństwa, przecież to pewnie również jakaś paranoja (?).
... ale po co kupować niszczarki o podwyższonej klasie bezpieczeństwa, przecież to pewnie również jakaś paranoja (?).
Dokładnie, lepiej zamontować piec w piwnicy... ;)
Dokładnie, lepiej zamontować piec w piwnicy... ;)
No u mnie to akurat nie problem, ale nie każ komuś kto mieszka w betonowych slumsach, budować pieca w piwnicy. :D
Zresztą względy proekologiczne powinny powstrzymać od spalania plastiku w piecu. ;)
W moim przypadku są różne od 80GB do 500GB. Mniejsze to raczej ATA a większe SATA. Ale po tym co się tu naczytałem to już sam nie wiem. A może Ty z Ontracka jesteś i chcesz wykraść moje dane? ;)
To chętnie bym z kilka wziął.
Nie jestem z ontraka i żadnych innych takich, zobacz moje posty, żadnego merytorycznego w zakresie informatyki :)
Mam bajzel na kilku dyskach (zapchanych) i nie jestem w stanie tego uporządkować bez dodatkowych dysków, które potem i tak mi się przydadzą do archiwizacji.
BTW, mój kolega informatyk zajmuje się obsługą banków i sądów itp. Banki mają jakiegoś softa do kasowania danych, podobno potęga. Drogi jak pierun i skuteczny 100%. Mogę zapytać o nazwę.
...
BTW, mój kolega informatyk zajmuje się obsługą banków i sądów itp. Banki mają jakiegoś softa do kasowania danych, podobno potęga. Drogi jak pierun i skuteczny 100%. Mogę zapytać o nazwę.
Sam jestem ciekaw co to za bank, który programowo kasuje dane z dysków. :D
Z tego co się orientuję, to wiele banków tak robi. Na początek ;)
Specjaliści są w stanie odczytać dane nawet z mocno rozdrobnionych talerzy HDD, a nie tylko wyzerowanych, jako że zerowanie jest zabawą skuteczną TYLKO dla szczypiorków, choć na ogół wystarcza, nieczęsto bowiem dyski są wydłubywane ze śmietników, celem ich gruntownej analizy. :D
Napisz proszę jakimi metodami i kto można odczytać dane z wyzerowanego dysku, albo skończ pisać bzdury.
Łatwiej przecież poskładać rozbity siekierą dysk i z tego coś odczytać.
Z tego co ja się orientuję, to wszystko zależy jak dysk został nadpisany. Po pierwsze - są niedokładności w pracy głowicy, co powoduje, że dane nie są idealnie nadpisywane, po drugie - inaczej wygląda odczyt pola które było 0 a zostało nadpisane 1, a było 1 a zostało nadpisane 0. Stosuje się różne algorytmy heurystyczne, które na podstawie danych odczytanych z talerzy ( przy użyciu bardzo dokładnego sprzętu, mikroskopów elektronowych, etc ) próbują odzyskać faktycznie zapisane dane. Może nie da się w ten sposób odzyskać całego dysku, ale myślę, że fragmenty plików, z dokładnością do kilkunastu bitów da się w ten sposób odczytać nawet ze zniszczonego dysku i nadpisanego jednokrotnie. Jeżeli ktoś potrafi to zrobić, to są to najprawdopodobniej głównie amerykańskie 3 literowe skróty, które mają bardzo duże fundusze i na pewno się tym nie chwalą ;)
Z tego co ja się orientuję, to wszystko zależy jak dysk został nadpisany. Po pierwsze - są niedokładności w pracy głowicy, co powoduje, że dane nie są idealnie nadpisywane,Z tego co czytałem kilka miesięcy temu, to dzisiejsze dyski są już na tyle precyzyjne, że ślad nie zostaje po poprzednim zapisie. Po prostu te metody odczytu nadpisanych danych, były dobre w bardzo mało pojemnych dyskach (niska gęstość zapisu). Tak czy inaczej, wysłałem do ontrack maila z pytaniem, czy coś da się odzyskać po 3-krotnym nadpisaniu losowymi danymi całego dysku (z talerzami 3,5" 0,5TB).
Jeśli chodzi natomiast o zerowanie, to obecnie możliwe jest, że wystarczy to nawet na metody sprzętowe, ale pewne jest, że wystarczy na metody programowe (chyba Johanan pisał że są cudowne programy, które pozwalają na odczyt wyzerowanych danych, z czym się nie zgadzam).
No ale dobra Johanan ... udowodnij że istnieje taki program, że po wyzerowaniu odzyska, to pogadamy.
Ja to zwykle korzystam z darmowego DBANa. Można poczytać o stosowanych metodach tu http://www.dban.org/node/40.
Ja w sumie to prosty człowiek. Załóżmy, że nadpiszemy cały dysk danymi i jesteśmy w stanie odtworzyć jakieś dodatkowe dane, które tam były wcześniej. Jeśli po n próbach jesteśmy w stanie odtworzyć jakieś dodatkowe dane, które były wcześniej to idąc dalej tym tropem im więcej razy zapiszemy dysk tym coraz większą ilość danych odzyskamy. To by znaczyło, że na danym dysku możemy zapisać dużo więcej niż jest nominalnie. To w sumie po co kupować 512GB? Lepiej 256GB zapisać milion razy i się cudownie rozciągnie ;)
Napisz proszę jakimi metodami i kto można odczytać dane z wyzerowanego dysku, albo skończ pisać bzdury.
Łatwiej przecież poskładać rozbity siekierą dysk i z tego coś odczytać.
Masz jakąś awersję do czytania, czy jak?
Podawałem już link do portalu firmy, która zajmuje się w sposób profesjonalny kasowaniem dysków i to kilkoma metodami, jednak każda z nich jest sprzętowa (http://www.demagnetyzery.pl/oczyszczacz-dyskow-hammer.html).
A co do siekierezady, to dyski przed skatowaniem poddawane są u mnie działaniu killdiska i tyle na ten temat.
ps. Może jednak za radą Kurtza, zastosuję termit, bo latka lecą a siekiera coraz to cięższa.
Żeby było jeszcze zabawniej, dodam cytat znanego specjalisty od programowego kasowania dysków.
„Sam Gutmann* przyznaje, że trwałe usunięcie danych wyłącznie za pomocą nadpisywania jest niemożliwe - i to niezależnie od tego, ile razy się tę operację wykona.”
Algorytmy Gutmanna, są wykorzystywane przez lepsze oprogramowanie "kasujące" dane.
A tu materiał do przeczytania: https://www.niszczenie.pl/metody-niszczenia-danych .
RobertMiernik
27-03-2014, 23:59
Oj prosta sprawa, jakby było, to nikt by nie inwestował dziesiątków tysięcy dolarów w demagnetyzery, którymi się czyści dyski przed pocięciem ich na milimetrowe kawałki...
//...telefonowane...//
W linku, który podałem Gutmann pisze, że w nowoczesnych dyskach najlepsze co można zrobić to losowe nadpisywanie. Są tam dwa jego artykuły jakby ktoś chciał poczytać. W DBANie można wybrać rożne metody, w tym Gutmann'a.
Z tego co ja się orientuję, to wszystko zależy jak dysk został nadpisany. Po pierwsze - są niedokładności w pracy głowicy, co powoduje, że dane nie są idealnie nadpisywane, po drugie - inaczej wygląda odczyt pola które było 0 a zostało nadpisane 1, a było 1 a zostało nadpisane 0. Stosuje się różne algorytmy heurystyczne, które na podstawie danych odczytanych z talerzy ( przy użyciu bardzo dokładnego sprzętu, mikroskopów elektronowych, etc ) próbują odzyskać faktycznie zapisane dane. Może nie da się w ten sposób odzyskać całego dysku, ale myślę, że fragmenty plików, z dokładnością do kilkunastu bitów da się w ten sposób odczytać nawet ze zniszczonego dysku i nadpisanego jednokrotnie. Jeżeli ktoś potrafi to zrobić, to są to najprawdopodobniej głównie amerykańskie 3 literowe skróty, które mają bardzo duże fundusze i na pewno się tym nie chwalą ;)
Większość tego co piszesz było jak najbardziej prawdziwe gdzieś do lat 90tych (kiedy swoją pracę na ten temat opublikował przywołany wcześniej Gutmann). Teraz technologia oraz gęstość zapisu jest zupełnie inna. Już wtedy te jego słynne algorytmy były przestarzałe (dotyczyły starszych dysków), a ludzie mieli problem ze zrozumieniem o co mu chodziło. I mają do dzisiaj.
Ja to zwykle korzystam z darmowego DBANa. Można poczytać o stosowanych metodach tu http://www.dban.org/node/40.
Ja w sumie to prosty człowiek. Załóżmy, że nadpiszemy cały dysk danymi i jesteśmy w stanie odtworzyć jakieś dodatkowe dane, które tam były wcześniej. Jeśli po n próbach jesteśmy w stanie odtworzyć jakieś dodatkowe dane, które były wcześniej to idąc dalej tym tropem im więcej razy zapiszemy dysk tym coraz większą ilość danych odzyskamy. To by znaczyło, że na danym dysku możemy zapisać dużo więcej niż jest nominalnie. To w sumie po co kupować 512GB? Lepiej 256GB zapisać milion razy i się cudownie rozciągnie ;)
Niestety, nie jest tak fajnie. Jak nadpiszesz cały dysk, to nie odzyskasz danych. Jak skopiujesz pliki w Windowsie (czy czego tam używasz) to nie zapełnisz całego dysku.
Masz jakąś awersję do czytania, czy jak?
Podawałem już link do portalu firmy, która zajmuje się w sposób profesjonalny kasowaniem dysków i to kilkoma metodami, jednak każda z nich jest sprzętowa (http://www.demagnetyzery.pl/oczyszczacz-dyskow-hammer.html).
A co do siekierezady, to dyski przed skatowaniem poddawane są u mnie działaniu killdiska i tyle na ten temat.
ps. Może jednak za radą Kurtza, zastosuję termit, bo latka lecą a siekiera coraz to cięższa.
Dziękuję za odpowiedź ;)
Żeby było jeszcze zabawniej, dodam cytat znanego specjalisty od programowego kasowania dysków.
Proszę się nie krępować i podać ten cytat. Jak na razie jest całkiem zabawnie.
Oj prosta sprawa, jakby było, to nikt by nie inwestował dziesiątków tysięcy dolarów w demagnetyzery, którymi się czyści dyski przed pocięciem ich na milimetrowe kawałki...
//...telefonowane...//
Często prawo tego wymaga a i dużo nadmiarowości jest w politykach bezpieczeństwa. Jak widać, jest do dobry biznes.
Ropusz, no tu już sam musisz zdecydować w co bardziej wierzysz. Nikt Ci nie poda programu/opisu jak odzyskiwać dane z nadpisanego dysku, a z drugiej strony masz siejące strach, niepewność i zwątpienie strony internetowe (foldery reklamowe?) firm zarabiających na niszczeniu dysków.
www.niszczenie.pl/ jest tu naprawdę dobre. Liquidują dane - na dobre!, cytują czasopismo "Wiedza i Życie", albo policjanta, szefa laboratorium kryminalistycznego, który twierdzi:
"jeśli dysk nie został fizycznie zniszczony, rozbity na kawałki, to my wyciągniemy wszystko od początku jego istnienia”
Jak potrzeba Ci jakiegoś autorytetu, zostańmy przy przywołanym już Gutmannie:
https://www.cs.auckland.ac.nz/~pgut001/pubs/secure_del.html
Nie wiem, jak u Ciebie z angielskim, ale wystarczy rzucić okiem na Epilog i Rekomendacje
skippy, daleki jestem od tego, by Ciebie do czegokolwiek przekonywać, a to w co wierzysz, czy nie wierzysz, kompletnie mnie nie interesuje.
Każdy w końcu ukuł przez lata jakieś swoje przekonania i zwykle nie czuje się zbyt komfortowo, gdy kto próbuje mu z nimi uczynić jakiś misz-masz. ;)
Według mnie jest tak, że dyski HDD są niezwykle trudne do skutecznego wyczyszczenia, a próbowanie czynienia tego w sposób programowy jest zwykłą stratą czasu.
Jest jednak znacznie poważniejszy problem, który stanowią dyski SSD, jako że z kolei kasowanie danych na tych dyskach należy do zadań tak trudnych jak przysłowiowa kwadratura koła.
Można zatem olewać te kwestie, albo się nad nimi pochylać, niemniej jeśli ktoś zechce mieć świadomość faktycznie minimum bezpieczeństwa, to powinien kodować całe dyski od razu po ich zakupie, jakimś skutecznym algorytmem, a po zakończeniu używania tych nośników, po prostu skutecznie je zniszczyć (metoda dowolna).
Nie trzymam na swoich dyskach jakichś tajemnic państwowych, ale są tam obrazki klientów i ich dane, dlatego z mojego punktu widzenia, absolutnie nie może z nich wyciec nawet bit danych, czego i wszystkim rozsądnym życzę.
A nierozsądnych po prostu pozdrawiam. :)
zbyszekD7000
28-03-2014, 19:39
Z tego co się orientuję, to wiele banków tak robi. Na początek ;)
Wiesz, czy tak ci się wydaje ?
Jak tak sądzisz to piszesz o parabankach a nie o Bankach.
Z prawdziwego Banku żaden dysk nie wyjdzie, są specjalne procedury, a każdy dysk podlega demagnetyzacji przed jego utylizacją.
Demagnetyzery nie są kosztownymi urządzeniami ale za to skutecznymi. Trzeba tylko uważać i nie posiadać przy sobie żadnych zegarków, kart płatniczych czy kart dostępu no i rozruszników ;-)
Czytając ten jakże pouczający wątek i zaglądając do podanych odnośników, wymyśliłem taki sposób: rozkręcamy dysk, wyciągamy talerze i szlifierką kątową ścieramy powierzchnię dysku. Ile, to zależy od głębokości namagnesowania (zna ktoś?). Sposób w miarę prosty, tani i (chyba) pewny. Dodatkowo ciepło powstające podczas szlifowania dodatkowo zmodyfikuje powierzchnię talerza. Potem utylizujemy złom. Dla paranoików opcja hard, przed rozebraniem dysku czyścimy dysk programowo.
To taka modyfikacja Diskstroyera. Tam zdaje się dają papier ścierny.
Johanan, ale ja jestem bardzo daleki od przekonywania Ciebie do czegokolwiek. Dałeś się już wiele razy poznać, jako osoba która żyje we własnym świecie i mnie to zupełnie nie interesuje. Zwłaszcza, że nie czuję się komfortowo w retoryce jaką stosujesz. Witki opadają.
Ropusz nie wie co zrobić z dyskami i tylko dla niego staram się podać konkretne i rzetelne informacje. Niestety, padło tu trochę bzdur. No, może część z tego była prawdziwa do połowy lat 90tych.
Przypomnę, może że rozmawiamy tu o kilku dyskach hdd, którymi dysponuje jedna osoba. Nie 100 dysków, których pozbywa się instytucja, nie o dyskach ssd. Mamy tu konkretny przypadek, skuteczne i łatwe rozwiązanie.
Jest bardzo otwarty i chętnie bym zrewidował swój pogląd na temat skuteczności czyszczenia dysków, jednak jedynie co słyszę to widzimisie i plotki oparte na stanie wiedzy i techniki sprzed 20 lat.
W rekomendacjach Gutmanna jest DBAN i jego do tej pory używałem, więc chyba przy nim pozostanę.
plotki oparte na stanie wiedzy i techniki sprzed 20 lat.No właśnie ... dla tego wysłałem pytanie do firmy odzyskującej dane. ... jak odpiszą że mogą odzyskać, to już będzie jakiś punkt zaczepienia.
Wiesz, czy tak ci się wydaje ?
Jak tak sądzisz to piszesz o parabankach a nie o Bankach.
Z prawdziwego Banku żaden dysk nie wyjdzie, są specjalne procedury, a każdy dysk podlega demagnetyzacji przed jego utylizacją.
Dla tego napisałem "na początek". Wiem, że w niektórych miejscach, dyski są najpierw programowo kasowane, a później "utylizowane".
Miałem okazję rozmawiać z kilkoma informatykami pracującymi w bankach i myślę, że zdziwiłbyś się, jakie czasem panują praktyki.
... jednak jedynie co słyszę to widzimisie i plotki oparte na stanie wiedzy i techniki sprzed 20 lat.
Bądź łaskaw zatem przedstawić, jakie to rewolucyjne techniki zaczęły obowiązywać w budowie dysków HDD, że obecnie już ich kasowanie programowe daje Twoim zdaniem, tak spektakularne wyniki.
Wyrzekasz na marketingową propagandę firm zajmujących się usuwaniem danych, a sam jak dotąd nie dałeś z siebie kompletnie nic, ponad opis technik programowych, których skuteczność jest z punktu widzenia specjalistycznych laboratoriów dość znikoma.
ps. I proszę o powstrzymywanie się od ocen mojej skromnej osoby, bo nie to jest przedmiotem tej dyskusji.
zbyszekD7000
30-03-2014, 00:34
Dla tego napisałem "na początek". Wiem, że w niektórych miejscach, dyski są najpierw programowo kasowane, a później "utylizowane".
Miałem okazję rozmawiać z kilkoma informatykami pracującymi w bankach i myślę, że zdziwiłbyś się, jakie czasem panują praktyki.
Jest to o tyle dziwne co piszesz, bo to jest zadanie informatyków właśnie ;-), więc więcej wyjaśniać nie trzeba ;-)
Jest to o tyle dziwne co piszesz, bo to jest zadanie informatyków właśnie ;-), więc więcej wyjaśniać nie trzeba ;-)
W dużych korpo zazwyczaj lepiej są narzucone pewne standardy, ale... Dużo tu mówić nie trzeba - prawie każdy kto pracuje w IT i ma do czynienia z małym i średnim biznesem, a coraz częściej również z dużym ( np oddziały dużych firm ) wie, jak różnie bywa i jak się pewne rzeczy robi. Przykre ale prawdziwe. Myślę, że się rozumiemy.
Johanan, jak pisałem wcześniej nie czuję się komfortowo w sposobie, w jaki prowadzisz rozmowy, więc wybieram nie wdawać się z Tobą w wymianę zdań.
zbyszekD7000
02-04-2014, 20:33
W dużych korpo zazwyczaj lepiej są narzucone pewne standardy, ale... Dużo tu mówić nie trzeba - prawie każdy kto pracuje w IT i ma do czynienia z małym i średnim biznesem, a coraz częściej również z dużym ( np oddziały dużych firm ) wie, jak różnie bywa i jak się pewne rzeczy robi. Przykre ale prawdziwe. Myślę, że się rozumiemy.
jasne, wszyscy wiemy że standardy to często jedno a rzeczywistość to co innego ;-)
Ontrack odzyska dane nawet jeśli wyjmiesz z dysku talerz i wyślesz go do nich w opakowaniu z kulkami od łożyska zalanymi śmietanką do kawy...
Niestety kosztuje to od 1500 za cały dysk, jeśli uszkodzenie jest programowe do okolic 5-15 tys za 10 GB jeśli fizyczne.
czytam i czytam o tych mozliwosciach odzysku danych i az mi zal Panowie ze nie bylo tego watku z rok temu jak mialem dane z dysku do odzyskania ...
bo tak z tym odzyskiwaniem danych z dysku chocby rabanego siekiera to niestety do nie do konca prawda :)
ani ontrack ani datalab ani tez zadna z innych znanych mi firm nie sa cudotworcami :)
doswiadczalnie sprawdzilem ze bez wzgledu na koszty z dysku 500gb udalo sie odzyskac "zaledwie" 4/5 danych.
jak ktos sie podejmie odzyskania pozostalych 100gb - zapraszam
...
doswiadczalnie sprawdzilem ze bez wzgledu na koszty z dysku 500gb udalo sie odzyskac "zaledwie" 4/5 danych.
jak ktos sie podejmie odzyskania pozostalych 100gb - zapraszam
Komercyjne placówki w Polsce nie podołają takiemu zadaniu, ale już Centralne Laboratorium Kryminalistyczne, albo laboratoria wojskowe, to już jak najbardziej.
Nikt nie mówił, że możliwe jest odtworzenie 100% danych ze zniszczonego nośnika, ale że można odczytać dane, nawet przemielonych dość drobno talerzy HDD, albo uszkodzonych w inny sposób (termicznie, chemicznie).
4/5 danych, to i tak sukces.
4/5 danych, to i tak sukces.
W zależności od uszkodzenia/zniszczenia nośnika, to może być ogromny sukces...
Z porąbanego siekierą dysku nie odzyskasz 100% danych.
Również zgadzam się - komercyjne laboratoria nie mają sprzętu, specjalistów i czasu, żeby bawić się w odzyskiwanie poniżej pewnego poziomu.
Borat1979
09-04-2014, 15:30
Również zgadzam się - komercyjne laboratoria nie mają sprzętu, specjalistów i czasu, żeby bawić się w odzyskiwanie poniżej pewnego poziomu.
To raczej kwestia opłacalności takiego zlecenia bo sprzęt i specjalistów z pewnością mają. Nie sądzę aby najlepsi inżynierowie zarabiali w policji czy wojsku więcej niż firmach takich jak ontrack szczególnie w Polsce.
szczególnie w Polsce.
Słowo kluczowe. Patrząc jak biedny jest nasz kraj, to jest to dość oczywiste niestety.
To raczej kwestia opłacalności takiego zlecenia bo sprzęt i specjalistów z pewnością mają.
Nie wydaje mi się, bo sprzęt który jest niezbędny do odczytania danych z mocno uszkodzonego fizycznie dysku jest bardzo bardzo drogi i schodząc poniżej pewnej granicy uszkodzenia, koszta wzrastają w zastraszającym tempie, włącznie z czasem oraz konieczną wiedzą, algorytmami. Nie ujmuję niczego tym laboratoriom, po prostu, odpowiednio zmasakrowany dysk twardy, jest w stanie odczytać tylko organizacja dla której te dane mają ogromną wartość - a to zazwyczaj "instytucje rządowe", mniej lub bardziej znane.
Słowo kluczowe. Patrząc jak biedny jest nasz kraj, to jest to dość oczywiste niestety.
ceny odzyskiwnia danych w kraju sa porownywalne z tymi na zachodzie i wschodzie. wiem bo sprawdzalem. mozliwosci techniczne firm komercyjnych i niekomercyjnych rowniez.co nie zmienia faktu ze z g.. bata nie ukrecisz
jest w stanie odczytać tylko organizacja dla której te dane mają ogromną wartość - a to zazwyczaj "instytucje rządowe", mniej lub bardziej znane.
Panowie .. za duzo CSI sie naogladaliscie... :)
rozumiem ze w to tez wierzycie?:
http://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201008/1282728680_by_7thElement_600.jpg
źródło (http://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201008/1282728680_by_7thElement_600.jpg)
ceny odzyskiwnia danych w kraju sa porownywalne z tymi na zachodzie i wschodzie. wiem bo sprawdzalem. mozliwosci techniczne firm komercyjnych i niekomercyjnych rowniez.co nie zmienia faktu ze z g.. bata nie ukrecisz
Panowie .. za duzo CSI sie naogladaliscie... :)
rozumiem ze w to tez wierzycie?:
...
To nie jest kwestia wiary jeno faktów, że specjalistyczne laboratoria są w stanie odzyskać dane, z nawet poważnie uszkodzonych nośników, co udowadniają choćby odzyskane dane z odgrzebanych dysków z WTC, a które to dyski podlegały skomplikowanym procesom fizykochemicznym (wysoka temperatura, ciśnienie, działanie substancji chemicznych).
Gdyby to miało związek z wiarą, to można by zarejestrować toto jako wyznanie i jeszcze na tym pogonić kilka złociszy. ;)
Oczywiście w wypadku obrazu i brakujących informacji, trudno jest stworzyć coś z niczego, ale tu do gry wchodzi analiza komputerowa, analizująca każdy piksel w pierdylionie zrozumiałych kombinacji, co w efekcie może czasem dawać wymierne wyniki, choć nie tak spektakularne, jak to byłeś łaskaw przedstawić Żeglarzu. :)
W takim wypadku, celem nie jest odzyskanie 100% danych, ale często znalezienie chociaż kilku procent - używa się wielu heurystycznych algorytmów mających rekonstruować chociaż drobne części danych. Jeden znak z 7 znakowej rejestracji, zmienia nam rząd wielkości problemu...
Ciekawa praca na temat odzyskiwania danych z dysków:
privazer.com/overwriting_hard_drive_data.The_great_controversy. pdffgv1Aq
O dyskach z WTC nie znalazłem rzetelnych informacji - jedynie wzmianki na stronach spiskowych 9/11. Cudowna technologia odczytu powierzchni dysków przy użyciu niebieskiego lasera, o której nikt więcej nie słyszał.
Kurtz, znasz może jakiś artykuł opisujący co wyżej napisałeś? Ciekawi mi, jak to może działać i z jaką skutecznością.
W tym momencie nic nie kojarzę - kiedyś jak się tym bardziej interesowałem to byłem bardziej w temacie, ale to było pewien czas temu. Niemniej jednak uważam, że brak możliwości odzyskania czegokolwiek z dysków zapisanych raz to mit, a porąbanie dysku siekierą, wciąż pozostawia pewne ilości danych, które łatwiej bądź trudniej można odzyskać.
Dla wyjaśnienia - nikt nie mówi tutaj o odczytywaniu 100% zawartości, nawet nie 50% - chodzi o odzyskanie czegokolwiek z takiego dysku, nawet szczątkowych informacji.
Ciekawa praca na temat odzyskiwania danych z dysków:
privazer.com/overwriting_hard_drive_data.The_great_controversy. pdfPobieżnie rzuciłem okiem i wnioski takie, że po nadpisaniu, nawet przy zabawie mikroskopem nic praktycznie nie da się dziś odzyskać po nadpisaniu. ... ktoś ma inne wnioski?
ps. nie otrzymałem od firmy ontrack odpowiedzi na pytanie, czy mogą odzyskać cokolwiek z nadpisanego 3x dysku 3,5" 0,5TB/talerz losowymi danymi. NA razie nie ma dowodów na to, że da się coś odzyskać, tylko jakieś bajdurzenia WTC, że niemal po przetopieniu dysku odzyskali wszystkie zapisane pornole (ta końcówka to taki subtelny joke :) ).
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.