PDA

Zobacz pełną wersję : Kambodża i Wietnam - prośba o info.



cz4rnuch
18-03-2014, 23:23
W październiku wybieramy się tam na 3 tygodnie, z czego może ze 2 dni w Bangkoku bo tam lądujemy. Mam prośbę do bardziej oblatanych kolegów o wszelkie przydatne informacje(dla turysty oczywiście) na temat tych krajów, w szczególności co warto zobaczyć a co niekoniecznie figuruje jako atrakcja turystyczna. Pozdrawiam.

stock
18-03-2014, 23:27
multum informacji znajdziesz na wszelkiego rodzaju blogach podróżniczych. Akuratnie są to bardzo mocno oblatane kraje więc informacji będzie całe mnóstwo :) Aczkolwiek chętnie poczytam co też inni tu doradzą. Ja niestety niewiele pomogę bo akurat tam nie byłem. Ale zmieni się to zimą :)

Borowa
19-03-2014, 13:19
Nie dawno wróciłem z północnej Tajlandi, Laosu, Kambodźy,
Z tych rejonów coś mogę powiedzieć

Ale najwięcej znajdziesz na
http://www.travelbit.pl/forum/viewforum.php?f=6

warto się zarejestrować i popytać - a przede wszystkim poczytać bo jest tam dużo do poczytania

cz4rnuch
19-03-2014, 14:38
W necie faktycznie jest tego sporo. Blogi już zacząłem przeglądać, ale jeśli się komuś będzie bardzo nudziło i skrobnie tu kilka zdań to chętnie się zapoznam. Dzięki za linka Borowa. Jeśli masz ochotę to wrzuć tu swoje wrażenia z Kambodży i Bangkoku. Informacje odnośnie cen, transportu, jedzenia, ludzi, ciekawych miejscówek też się przydadzą. Czasu mam bardzo dużo więc nie musi być na jutro. Pozdrawiam.

stock
19-03-2014, 14:45
obczaj to - można zarezerwowac w Bangkoku chociażby nocleg na kilka dni za 0zł. Ja tam zrobiłem :)
http://www.fly4free.pl/airbnb-noclegi-tansze-o-244-pln-mozliwe-takze-darmowe/

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/03/ay0ilz-1.jpg
źródło (http://i57.tinypic.com/ay0ilz.jpg)

doktor
19-03-2014, 14:57
W wietnamie nie byłem, przez Kambodżę jechałem trasą od północy (od granicy z Laosem na Mekongu) do Siem Raep, potem przez jezioro do Batambang, potem przez Kampong do Kep i Rabbit Island i powrót do Phnom Penh i samolotem do Bangkoku. Co potrzeba?

keda
19-03-2014, 22:15
W Kambodży byliśmy tylko kilka dni w okolicach Siem Reap w lutym 2014.
Zobaczyliśmy przez 3 dni Angkor i okolice oraz pływające wioski.
Angkor jak dla mnie po prostu raz w życiu trzeba zobaczyć :)

w wielkim skrócie - dla mnie Kambodża to taka Tajlandia sprzed 10 może 20 lat. Sympatyczni ludzie, pyszne i tanie jedzenie, fajny klimat.

Jak ogarnę temat to na pewno na blogu będzie o tym szczegółowo z danymi... na pewno przed Twoim wylotem teskty ukażą się:)
ale jak masz konkretne pytania to wal śmiało...

cz4rnuch
20-03-2014, 10:14
Dzięki panowie. Zanim ułożymy sobie trasę, kod z airbnb pewnie już nie będzie działał ale i tak się tam zarejestrowałem. Mam kilka pytań do:
1. doktora. Ile czasu zajęło wam przemierzenie tej kambodżańskiej trasy oraz jak tle bardziej turystycznych miast wypada Batambang. Na jakimś blogu pojawiła się ta nazwa i ludzie bardzo chwalili sobie tę miejscowość(tylko nie za bardzo wiem za co). Czy to w Kep jest ten targ gdzie przy okazji można skosztować czegoś pysznego ze skrzelami?

2. i do kedy. Natrafiłem na opis, że trzeba mieć twarde serce żeby po drodze do tych pływających wiosek nie rozdać dzieciom całej kasy. Faktycznie tak jest? Same wioski są autentyczne czy to coś w rodzaju atrakcji dla turystów? A może dwa w jednym? Czekam na wpis na blogu.

doktor
20-03-2014, 19:09
W sumie nie tak długo. Z Muang Kong do Siem Raep dostaliśmy się autobusem w jeden dzień, choć była to podróż od rana do późnego wieczora. Potem 3 dni w Siem Raep (Angkor). Jest tam miła knajpa, do której chyba mam wizytówkę :-). Wersja podróży łodzią do Pnom Penh jest gorsza w stosunku do Batambang, bo łodzie do Pnom Penh są zamknięte (w przeciwieństwie do tych do Batambang). Co do rozdawania pieniędzy, to nie trzeba jechać na jeziora. To bardzo biedny kraj z bardzo sprzedajnymi politykami (nawet jak na polityków) i niezałatwionym rozliczeniem z Czerwonymi Khmerami. Syn (chyba) Pol Pota jest gubernatorem jednej z prowincji. Tam wszędzie możesz spotkać biedę. Właściwie to trudno jej nie spotkać. Co do rozdawnictwa, musisz znaleźć swój sposób. W Kambodży ludzię są mili i serdeczni, ciężko ich nie wspierać, choć popatrz na to w ten sposób, że i tak wydajesz tam pieniądze. Co do twardego serca, chyba nie byłeś jeszcze w Azji...
Batambang to przede wszystkim bamboo train, czyli home made drezyna napędzana silnikiem od kosiarki. Ja jechałem, 60 km/h na tratwie, która ma nieprzypięte koła na krzywych torach. Wiatr we włosach, muchy w zębach. Poza tym w sumie to fajne miejsce, duża hala targowa w centrum miasta, sporo atrakcji w okolicach. Łódź dopływa do samego Batambang kanałami.
W Kep jest Crab market. Ryby, świeże kraby. Kuchnia zbliżona do tajskiej, czyli doskonała.
Co do wiosek, ludzie tam normalnie mieszkają i żyją. Dlatego nie spodziewaj się uroczych chatek. To w większości budki sklecone z różnych materiałów. Toalety na narciarza, za to z bieżącą wodą (wolno bieżącą, bo to jezioro). Atrakcja dla turystów to wycieczka na wschód słońca nad Angkor Wat.

keda
20-03-2014, 21:15
2. i do kedy. Natrafiłem na opis, że trzeba mieć twarde serce żeby po drodze do tych pływających wiosek nie rozdać dzieciom całej kasy. Faktycznie tak jest? Same wioski są autentyczne czy to coś w rodzaju atrakcji dla turystów? A może dwa w jednym? Czekam na wpis na blogu.

twarde serce to trzeba mieć wszędzie... ludzie są bardzo biedni...
może napiszę brutalnie, ale nigdy nie popierałem żebractwa, ani w Europie, ani w Azji
nigdy nie daje żebrakom pieniędzy...

co innego, gdy ktoś wykonał jakiś wysiłek, aby zarobić np. uliczny grajek, znalazł muszle, pozbierał kwiaty, chce nas gdzieś oprowadzić, zawieźć itd... to co innego

rozdawanie pieniędzy jest niewychowawcze... generalnie to temat na długą rozmowę...

pływające wioski są jak najbardziej autentyczne. my pojechaliśmy do Kampong Phluk, jednak wszystko oglądaliśmy z łodzi, bez wchodzenia, bez przeszkadzania, bez ingerencji
tropchę wrażęń jest opisanych w zapiskach z podróży
2014-01-29, 21:45 Siem Reap – pływająca wioska Kampong Phluk
http://www.lkedzierski.com/tajlandia/tajlandia-z-maluchem-u-boku/

cz4rnuch
21-03-2014, 00:17
Doktorro ma trochę racji. Azję znam głównie z filmów z Bolo Yeungiem. Byłem co prawda na Sri Lance, ale tam żebractwo nie rzucało się jakoś w oczy. Przynajmniej tam gdzie byłem, ale przyznaję że były to w większości miejsca turystyczne. Zapytałem bo spotkałem się z dziwnym wpisem na czyimś blogu gdzie wizyta w wiosce a właściwie droga do wioski opisywana była jako droga przez mękę. Widocznie ktoś był przewrażliwiony. Batambang wraz z rejsem zapowiada się ciekawie. Klip z bamboo trainem właśnie sobie wygooglowałem :)

doktor
21-03-2014, 10:41
Co do biedy i rozdawania pieniędzy trudno podjąćdecyzję któremu dać, a któremu nie. Nie jesteś w stanie kubkiem wody ugasić wulkanu. W sumie to i tak je w pewnym sensie rozdajesz. Cena za tuktuka dla ciebie jest wyższa niż dla lokalesa, za owoce czy usługi zapłacisz więcej niż tubylec. Bilety na łódź kupisz w każdym biurze turystycznym w Siem Raep. W cenie biletu jest autobus, który zabiera cię spod biura na ptzystań. W samym Siem Raep wszyscy cię atakują o podwózkę lub pytają czy nie chcesz hotelu. Czasem możesz trafić na właściciela pensjonatu, ale jeśli zawiezie cię gdzieś kierowca tuktuka zapłacisz w cenie pokoju jego prowizję, jaką on dostanie za dostarczenie "pogłowia". W Bangkoku (okolice Kao San Road) uważaj na bilety autobusowe do Siem Raep, były wkręty polegające na tym, że goście sprzedawali bilety na autobus, którego nie było. W samej Kambodży drogi są raczej kiepskie, więc planując przejazdy nie bierz europejskiego przelicznika kilometry - czas. Zwykle podróż jest dłuższa. Wynajmując hotel zobacz pokój i otwórz okno. Część pokoi ma okno wychodzące na mur w odległości metra i kilka skraplaczy od klimy tuż przy nim. Jak się targować nie będę cię uczył, sam musisz zdobyć to doświadczenie, na własnym tyłku.

marszull
22-03-2014, 15:58
W wietnamie co planujesz? Czu caly kraj, polnoc czy poludnie? jak poludnie to moge podpowiedziec bo siedzialem tam 5 tygodni, miesiac temu
sajgon, pozniej phu quoc, pozniej can tho, pozniej sajgon
na fb @slodkokwasna.pl znajdziesz sporo zdjec

cz4rnuch
24-03-2014, 10:11
Nie mamy jeszcze planów co do Wietnamu. Z kilku przeczytanych przeze mnie relacji wynika, że zarówno na północy jak i na południu jest sporo do zobaczenia. Rzuciły mi się w oczy niskie ceny biletów lotniczych z Hanoi do Sajgonu więc być może spędzimy trochę czasu na północy a potem na południu a centralną część ominiemy. Czasu nie będziemy mieli za dużo więc trzeba będzie poczynić jakieś oszczędności, a słyszałem że podróż przez Wietnam zabiera dużo czasu. Przy okazji mam pytanie o wizę do Wietnamu: Czy ktoś starał się o wizę na lotnisku? Robią tam jakieś problemy? I czy to prawda, że przy przejściu lądowym nie ma możliwości wyrobienia sobie wizy na miejscu?

Dzięki za info doktorze.

doktor
24-03-2014, 16:59
Akurat wietnamskiej nie sprawdzałem, ale kambodżańską załatwisz bez problemu. Wprawdzie pogranicznicy biorą oficjalnie łapówki (dolara albo 5 od osoby, leży otwarty neseser gdzie udzędnik wrzuca banknoty), można się postawić, tylko jeśli jedziesz autobusem to reszta pasażerów cię zlinczuje. Aha w Kambodży US dolar jest równorzędną walutą do riela (1 USD 4000 rieli). Bankomaty wypłacają dolary, reszte poniżej dolara dostajesz w rielach.

PS. oczywiście łapówki są na przejściach drogowych (kolei nie ma). Pamięaj o opłatach wylotowych na lotniskach w Kambodży.

arti123
13-04-2014, 23:44
Cześć,

Właśnie wróciłem z Kambodży a dokładnie Siem Reap i Angkor. Jak potrzebujesz info to pytaj. Generalnie wiza do załatwienia na granicy/lotnisku. Powinieneś mieć zdjęcie . Ja nie miałem więc + 1 dolar :) . Nie płaciliśmy żadnej opłaty wylotowej.

cz4rnuch
23-04-2014, 12:13
Dzięki Arti. Aktualnie głowę mam przepełnioną wszelkiego rodzaju informacjami o Siem Reap i Angkorze, ale jak mi się to wszystko poukłada to chętnie dopytam. Przy okazji szukam w Wietnamie fajnego miejsca do leżenia plackiem. Lonely Planet mocno promują Hoi An(piękne plaże, garniaki na miarę itd). Ktoś był i może potwierdzić lub polecić coś ciekawszego?

Franek_
23-04-2014, 12:40
Pytałbym tutaj: http://www.koniecswiata.net/azja/wietnam/encyklopedia/highlight/

fruchu
23-04-2014, 19:21
Trochę informacji i zdjęć możesz też znaleźć tutaj. (http://www.mandalay.pl)

stock
23-04-2014, 20:20
a najwięcej konkretnych rzeczy na forach podróżniczych globtroter, obiezyswiat, travelbit, lotniczych fly4free i oczywiscie lonelyplanet.

cz4rnuch
17-11-2014, 16:06
Wróciłem i mimo, że jadłem po dziesięć obiadów dzienne to schudłem kilogram. Z resztą żarcie w Wietnamie (w Kambodży również choć jak dla mnie ta kuchnia dopiero się odradza po ciężkich latach) to temat na kilka opasłych tomisk. Za jakiś czas wrzucę jakąś mini relację (oczywiście jeśli będzie co wrzucać) a na razie jedna widokówka z widokiem na Angkor Wat z pobliskiej świątyni Phnom Bakheng. Z powodu lenistwa zdjęcie wykonałem w samo południe więc do ideału trochę brakuje. Pozdrawiam.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/11/sigmy22_zps9f0180d2-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/sigmy2-2_zps9f0180d2.jpg)

cz4rnuch
27-11-2014, 13:39
Mówią, że Bangkok jest najcieplejszą stolicą na świecie. Mając to na uwadze po 5 minutach spędzonych pod słońcem Angkoru czułem że zaraz mnie spopieli, ewentualnie w swojej nieskończonej łasce zaaplikuje mi niegroźny udar. Przy okazji mała rada, zamiast statywu czy innego fotobadziewia warto raczej zaopatrzyć się w kilka litrów wody, wziąć pod pachy 2 kokosy, piwa albo coś innego innego w płynie (byle nie ryżówki). Jeśli jednak komuś zależy na zdjęciach to warto mieć ze sobą bardzo szeroki kąt. Ja nie miałem i zdjęcia mam takie jakie mam.

Jako średnio uświadomiony turysta (przeczytałem "Angkor" Pałkiewicza i ze dwa blogi) mimo przestróg pierwsze kroki po zaopatrzeniu się w 3-dniową wjazdówkę(40 zielonych) kieruję w stronę Angkor Wat. Pomysł najgorszy z możliwych. Jest godzina 9 i właśnie tu z tuk tuków, autobusów, jeepów, rowerów i skuterów wysypują się rzesze turystów z Korei, Japonii, jednodniowe wycieczki z Bangkoku, pielgrzymi oraz cała Europa. Tłok jest niemiłosierny, nie ma jak przejść, wszyscy pozują do samojebek z patyka a do tego to słońce. Warto posłuchać kierowcy tuk tuka i odwrócić kierunek zwiedzania (albo najlepiej przygotować własny plan) by do AW powrócić późnym popołudniem. Ruch jest wtedy nieco mniejszy, a przy okazji można sobie zrobić oryginalne zdjęcie Angkor Wat skąpanego w promieniach zachodzącego słońca ;)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/11/sigmy24_zps36054957-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/sigmy2-4_zps36054957.jpg)

Sam AW ze względu na tłumy zrobił na mnie średnie wrażenie choć wielbicielom architektury powinien się spodobać. Wrażenie robią szczególnie setki metrów kwadratowych płaskorzeźb przedstawiające wszystko, od scen bitewnych po codzienne życie mieszkańców królestwa. Po kilku godzinach czuje że zasłużyłem na piwo więc udajemy się do pobliskich baraków na małą Cambodię i Lok Laka. Żarcie jakby na złość zupełnie inne niż w całej azji - drogie i niedobre. Żałuję że wzorem rodaków nie wziąłem ze sobą choćby gotowanego jajka. W dodatku ceny z menu w tych "knajpach" są zawyżane. Gdy już złapiemy się w sidła naganiaczy, po zaprezentowaniu menu należy się demonstracyjnie odwrócić na pięcie i ruszyć w przeciwną stronę. To chyba najszybsza droga do uzyskania "speszal diskąta". Po zapełnieniu żołądka wyruszamy na podbój Angkor Thom. Z potężnego miasta do dzisiaj zachowały się największe budowle, między innymi mury z 4 bramami strzegącymi miasta, taras słoni, taras trędowatego króla, świątynia Phimeanakas (na którą można się wdrapać) oraz bajeczny Bajon - efekt korespondencyjnego pojedynku między Dżajawarmanem VII a "twórcą" Angkor Wat Surjawarmanem II. Bajon miał przyćmić wielką budowlę a czy się udało to każdy musi ocenić sam. Na mnie zrobił ogromne wrażenie mimo że oglądałem jedynie kamienie, które za czasów Dżajego były dodatkowo pokryte złotem (przynajmniej same wieże). W Bajonie nie ma już takiego ruchu, dodatkowo warto się tam wybrać po południu kiedy światłocienie zaczynają grać swoją melodię ale i bez tego czuć atmosferę. Głównie dlatego, że na każdym kroku jesteśmy obserwowani przez 216 par oczu (nie licząc małp). Nieśmiały uśmiech kambodżańskiej Mona Lisy też nie pozwala czuć się zbyt pewnie. Po wypstrykaniu całej karty trzeba zwolnić miejsce innym i odszukać swojego kierowcę, który zabierze nas w tereny gdzie dżungla upomniała się o swoje.

Edit: zapomniałem o linku: <<klik>> (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=255459)

cdn.

Dex
27-11-2014, 14:40
Przeczytane - chcieć więcej ;)

Presley
27-11-2014, 16:49
Jeśli jednak komuś zależy na zdjęciach to warto mieć ze sobą bardzo szeroki kąt.

Jak bardzo szeroki? Biorę ze sobą 17-50 i miałem na dzieję, że jako jeden, w miarę będzie ok (chodził mi po głowie S10-20, ale nie jest tak uniwersalny)

A w ogóle, to pisz coś jeszcze, jakiś parę rad więcej, wszystko się przyda, bo też się tam wybieram, co prawda nie sam, a z Rainbowem "TKV" od 4.01 :), więc pewnych rad być może nie będę mógł zastosować, ale czytam różne takie mikro relacje, może coś mi się przyda. Przede wszystkim co fajnego jeść, jak nie przepłacać tam, gdzie coś dodatkowo zobaczyć itp

Nikolai
27-11-2014, 19:55
Jak bardzo szeroki? Biorę ze sobą 17-50 i miałem na dzieję, że jako jeden, w miarę będzie ok (chodził mi po głowie S10-20, ale nie jest tak uniwersalny)

Z zasady lepiej zabrać coś szerszego bo w 90% problemem będzie odejście dalej żeby całość uchwycić a nie podejście bliżej

cz4rnuch
27-11-2014, 21:46
Prestey, pisząc o szerokim kącie miałem na myśli coś szerszego niż 17mm. Jeśli cenisz sobie wygodę i uniwersalność to 17-50 wystarczy, ale musisz mieć świadomość że wszystkiego tym nie obskoczysz. Ucieknie kilka kadrów z kompleksu Angkor, ciężki do fotografowania jest też Pałac Królewski w Bangkoku, uliczki China Town, targi czy jaskinie zatoki Ha Long. Nie wiem jaki macie plan podróży ale pewnie te miejscówki zaliczycie. Na pewno nie masz się co bać o pogodę w styczniu. Ha Long wyjdzie jak z obrazka. Pozdrawiam.

cz4rnuch
01-12-2014, 14:12
Zasadniczo Angkor pożera się oczami, ale oprócz wszędobylskiego "baj somsing" i "łan dolar" nie sposób nie zwrócić uwagę na coś jeszcze, coś co atakuje uszy z siłą silnika odrzutowego i nie odpuszcza. Ten alarm nie robił wrażenia chyba tylko na tubylcach. Jak się później okazało to była tylko przedpołudniowa próba Królewskiego Chóru Cykad Kambodżańskich <<klik>> (https://www.youtube.com/watch?v=5R6q5uoViMA) Kora byłaby wniebowzięta :)
Oglądając "ruiny" Angkor Wat czy Bajonu można cmokać z zachwytu nad potęgą człowieka, moim zdaniem słusznie, ale gdyby nie Henri Mouhot a przed nim inni którzy jednak nie mieli takiej siły przebicia za jakiś czas dżungla prawdopodobnie wchłonęłaby te cuda khmerskiego imperium zostawiając po nich jedynie kupę kamieni. Tak to przynajmniej wygląda w przypadku Ta Phrom którą zostawiono na pastwę natury. Prace restauracyjne ograniczono tu do minimum, gdzieniegdzie założono jedynie jakieś opaski spinające albo postawiono podpórki. Widać tu jak na dłoni z jaką zapalczywością natura wdziera się do świątyni, kruszy mury, oplata korzeniami ściany czy rozbija posadzki robiąc miejsce młodym drzewom. Ta Phrom będzie musiała odklepać bo z tego uścisku raczej się nie wyrwie. Obserwowanie tych zmagań ma oczywiście swój urok. Niestety i tu roi się od turystów i robią się kolejki do co ciekawszych plątanin korzeni więc albo trzeba być bardzo cierpliwym albo odpuścić sobie i ruszyć dalej. Oczywiście jeżeli nie mamy ochoty na fotkę z miejsc gdzie piękna Andżelina biegała w szortach udając Larę Croft. Jest w Angkorze kilka podobnych miejsc gdzie tłumów nie ma i warto się tam udać na fotograficzne łowy albo po prostu dla klimatu. W Ta Prohm przyda się wspomniany wcześniej szeroki kąt. W mojej torbie go nie było więc zdjęć mam mało.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/TVK_1437Edit_zps7e8d9ec7-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_1437-Edit_zps7e8d9ec7.jpg)

Jeśli ktoś nie ma za dużo czasu na zwiedzanie to polecam chociaż rzucić okiem na Banteay Kdei, Preah Khan, klimatyczną Neak Pean, czy Ta Som. Można je wszystkie pobieżnie zwiedzić w ciągu jednego dnia bo są na jednej trasie (u tuktukowców zwaną wielką pętlą). Przy okazji można zobaczyć kilka wiosek, piramid czy Barai (np: Sras Srang), zbiorników wodnych wchodzących niegdyś w skład systemu nawadniającego pola ryżowe. Ciekawy widok na Angkor Wat rozpościera się ze szczytu piramidy-świątyni Phnom Bakheng. Ciasno jest tu tylko o świcie gdy wszyscy zbierają się na zrobienie foci z klimatem. Koszt wynajęcia tuk tuka na jeden dzień to ok 12-15 $ w zależności od tego jaką trasę obierzemy (warto się potargować jeśli zarzucą wyższą). Warto też wybrać drajwera który dobrze mówi po angielsku, bo bywają oni całkiem pomocni. Mogą podpowiedzieć gdzie zrobić zdjęcie albo gdzie i kiedy się tam wybrać. Zrobią też focię jeśli jest potrzeba. Oprócz kierowców pomocne mogą być dzieciaki które chętnie pokażą co ciekawsze miejsca, albo oficjalni przewodnicy ubrani w specjalne uniformy których można wynająć przy Angkor Wat (pewnie są też inne możliwości ale o nich nie wiem). Można się z nimi ugadać na cały dzień lub na sam AW. Ceny są niestety wysokie (od 10-15 $ za sam AW do ok 50 $ za cały dzień). Z gadki wynikało, że cena raczej nie podlega negocjacjom więc odpuściliśmy. Co do samych cen to dolar w Kambodży stawiany jest na równi z lokalną walutą. Ceny w sklepach są w dolcach, resztę też wydają w zielonych, drobne w rielach. Bankomaty również wypluwają dolary. Ameryka.

W Angkorze (a właściwie w Siem Reap) byłem tylko 4 noce więc za dużo nie zobaczyłem, ale spotkaliśmy ludzi którzy polecali jeszcze zobaczenie czerwonej i pięknie zdobionej Banteay Srei(jest w cenie karnetu) czy rzeki tysiąca lingamów - Kbal Spean. W samym Siem Reap (a przynajmniej w okolicach starego targu) rozrywki typowo europejskie. Mnóstwo knajp(niektóre naprawdę drogie więc warto się stołować w bocznych uliczkach), dyskoteki z She Boy'sami oraz stragany z tanimi jak barszcz koszulkami i srebrem (które o dziwo okazało się srebrem - sprawdziliśmy). Zaskakująco wysokie potrafią za to być ceny takich dóbr luksusowych jak baton Mars czy koreańskie isotoniki także trzeba uważać na ceny w marketach. W okolicy jest także jezioro Tonle Sap i pływające wioski do których można się wybrać z jakimś lokalnym biurem. Minusem takiej wycieczki jest to, że cena może nie być ostateczną. Trzeba jeszcze doliczyć napiwki dla załogi, sprawdzić czy posiłek jest w cenie. W dobrym stylu są zakupy przyborów szkolnych dla dzieci itp. Oczywiście obowiązku "rozdawania" pieniędzy nie ma.

Na koniec kilka klatek.

1.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a1_zpsf02e6ffc-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a1_zpsf02e6ffc.jpg)
2.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a2_zpsd607043d-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a2_zpsd607043d.jpg)
3.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a3_zps04e6c6ed-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a3_zps04e6c6ed.jpg)
4.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a4_zps6825f3f7-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a4_zps6825f3f7.jpg)
5.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a5_zps4504c958-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a5_zps4504c958.jpg)
6.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a6_zps6f1d1cac-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a6_zps6f1d1cac.jpg)
7.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a7_zps0a1facbf-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a7_zps0a1facbf.jpg)
8.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a8_zpse81a2ec3-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a8_zpse81a2ec3.jpg)
9.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a9_zps4105dc81-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a9_zps4105dc81.jpg)
10.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a10_zps81bcefd2-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a10_zps81bcefd2.jpg)
11.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a11_zps0796bc28-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a11_zps0796bc28.jpg)
12.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a12_zpsd66ce756-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a12_zpsd66ce756.jpg)
13.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a13_zps153ed7f3-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a13_zps153ed7f3.jpg)
14.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/TVK_1671_zps2b80bde5-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_1671_zps2b80bde5.jpg)
15.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a15_zps99e8515a-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a15_zps99e8515a.jpg)
16.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a16_zps91bafe02-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a16_zps91bafe02.jpg)
17.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a17_zps953824f9-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a17_zps953824f9.jpg)
18.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a18_zps5504f61d-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a18_zps5504f61d.jpg)
19.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a19_zpsb667908c-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a19_zpsb667908c.jpg)
20.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a20_zps9f0fb50a-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a20_zps9f0fb50a.jpg)
21.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a21_zpsbfc6971d-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a21_zpsbfc6971d.jpg)
22.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a22_zpse6d46e57-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a22_zpse6d46e57.jpg)
23.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a23_zps32b5b67c-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a23_zps32b5b67c.jpg)
24.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a24_zps7c9bba4f-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a24_zps7c9bba4f.jpg)
25.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/a25_zpscc5027cd-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/a25_zpscc5027cd.jpg)

W przyszłym odcinku (prawdopodobnie) delta Mekongu.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/mekong2_zpsb9aa2025-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/mekong-2_zpsb9aa2025.jpg)

Pozdrawiam.

wasilewk
01-12-2014, 21:09
Super !
Oczywiście obejrzałem już 2 razy - na raz nie można tyle wchłonąć.
Spodziewałem się okropnych kontrastów i cieni - ale jest ok.

Pzdr.

Presley
01-12-2014, 21:14
Królewskiego Chóru Cykad Kambodżańskich <<klik>> (https://www.youtube.com/watch?v=5R6q5uoViMA) Kora byłaby wniebowzięta :)
:shock:

... i wódka Hanoi :lol:

Dzięki za info, a pierwsze zdjęcie, to mój ulubiony "klimat", aż drżę ze zniecierpliwienia, bo jeszcze miesiąc.

cz4rnuch
02-12-2014, 21:30
...Spodziewałem się okropnych kontrastów i cieni - ale jest ok... Dzięki. Kontrasty i smoliste cienie oczywiście były. Na szczęście dzisiejsze matryce pozwalają wiele z nich wyciągnąć. Trochę to trąci HDRem, ale mi to osobiście nie przeszkadza. Wole to niż wstawanie z rana tym bardziej że rzadko miałem okazję pojawić się kilka razy w tym samym miejscu.


... i wódka Hanoi... Moja ulubienica, głównie ze względu na cenę. 0,7 tej zacnej ryżóweczki to wydatek 8-12 PLNów. W bonusie zero kaca nawet po obaleniu całej. Piwo też nie jest przesadnie drogie (może poza Tajlandią) bo kufelek zimnego w ogródku piwnym kosztuje od 60 groszy. Smakuje jak woda z Mekongu wiec miłośnikom chmielu raczej nie polecam. Za 1,5 PLNa można kupić coś z butelki co jednocześnie nie pachnie stopami. Mowa oczywiście o Wietnamie, w Kambodży jest nieco drożej.

Dex
04-12-2014, 12:45
Świetnie sie ogląda i czyta a po obejrzeniu wraca na poczatek i ogląda jeszcze raz ;)

Fajne to jasne "szkiełko" :D

cz4rnuch
09-12-2014, 14:14
...Fajne to jasne "szkiełko" :D Bardzo fajne, ale gdy się go za dużo używa potrafi sformatować kartę pamięci a i obraz w wizjerze mocno ciemnieje :)

cz4rnuch
10-12-2014, 00:51
Wszystko ładnie, pięknie. Zaliczyłem Ping Pong Show na Patpongu czyli waginalne sztuczki rodem z Cirque du Soleil, piękną ale nudną jak flaki z olejem zatokę Ha Long, poszwędałem się trochę po starym mieście w Hanoi, pobyczyłem w Hoi An oraz pobiłem rekord obalonych piw w Sajgonie (tylko muszę przyznać, że mają tam tak słabe piwo że nie ma się czym chwalić) ale jakoś najbardziej bojowo byłem nastawiony na deltę Mekongu. Na zdjęciach tego raczej nie zauważycie, ale to naprawdę arcyciekawe miejsce. Ludzie są tu bardzo przyjaźni, jest bardziej swojsko i mniej turystycznie. Ma to niestety odbicie w standardzie hotelowym. Łazienki są prowizoryczne lub lekko udziwnione, np: prysznic można (a nawet trzeba)brać siedząc na klopie, futryna jest na wysokości 1,5 metra a po pokoju biegają dziwne stworzenia itd. Cała reszta na plus. Przy okazji nie chcę żeby ktoś pomyślał, że to była niewiadomo jaka wyprawa. Wykupiliśmy po prostu 3-dniową wycieczkę w biurze Sinh Tourist. Dawniej zwało się to Sinh Cafe, ale namnożyło się tyle podróbek tego biura, że zmienili nazwę. Na jednej ulicy w centrum Hanoi naliczyłem ponad dwadzieścia niby Sinhów. Ceny mają takie same ale ze standardem bywa różnie. Wykupując np rejs po Ha Long można się zdziwić wyglądem łodzi, który może trochę odbiegać od tego co pokazano nam w folderze. Zachęcam do zrobienia małego riserczu jeszcze w domu w sieci i kupna na miejscu bo można się targować. My wytargowaliśmy po 30 dolców upustu od łebka na deltę a ponadto zorganizowano wycieczkę tylko dla nas, bo nie pasowały nam inne terminy. Niewykluczone, że w innych dobrych biurach jest podobnie, nam jednak ze wszystkich tańszych biur właśnie Sinh najbardziej przypasował. Startowaliśmy z Sajgonu busem który zawiózł nas chyba do Ben Tre, potem zmieniając kilka razy łódź dostaliśmy się do Can Tho gdzie spędziliśmy noc. Następnego dnia popłyneliśmy do Chau Doc, by ostatniego dnia speedboutem przekroczyć granicę z Kambodżą gdzie po wpłaceniu dobrowolnego datku na rzecz pięknookich kambodżańskich celników (10 zielonych ekstra do wizy, nie oszczędzili nawet 3-letniej dziewczynki) mieliśmy zaszczyt wpłynąć po chrabiowsku do Phnom Penh na jakieś super regaty które odbyły się tu po raz pierwszy po dłuższej przerwie, podobno po jakiejś krwawej masakrze. W międzyczasie można naprawdę się wyluzować i podziwiać pajęczynę kanałów, dorzeczy, wysepek, ludzi przy pracy (rybaków, farmerów, handlarzy wszystkim) itd. Miejscami było też bardziej turystycznie, odwiedziliśmy kilka wiosek na wyspach gdzie obrabia się kokosy, zbiera miód, uprawia owoce itd. Wysepki te wyglądają z rzeki jakby były niezamieszkane, ale sporo się tam dzieje. Przemili ludzie i zabawne dzieciaki wystarczą za atrakcję a przy okazji coś tam zobaczyliśmy (nowo nabyte umiejętności zamierzam wykorzystać do obierania kokosa i zostać bohaterem w swoim domu :)) Z średnio fajnych rzeczy to niestety tutaj stosunek do zwierząt jest trochę inny niż przywykłem więc są też atrakcje z pytonami itd. Z resztą podobnie jest w całym Wietnamie. Ciężarówki wypchane po brzegi psami nikogo nie dziwią (może i słusznie bo to dla nich mięso takie samo jak każde inne) ale już populane w okolicach Hanoi kolacyjki z żywego węża mnie osobiście nie rajcują. Jedzenie w Wietnamie jest tak pyszne, że można sobie znaleźć tysiąc lepszych sposobów na wypełnienie żołądka. Nocami, jako że zatrzymywaliśmy się w większych miastach można było wyskoczyć na jakąś potańcówkę przy riverfroncie, piwko albo nocny targ. Jest tu mnóstwo świetnego jedzenia, jakiś chiński badziew i koszulki. Większych atrakcji się nie dopatrzyłem. Jest też dużo ludzi, którzy wieczorem spędzają czas na przesiadywaniu w parkach i nad rzeką. Co chwilę zaczapialy nas młodziaki które chciały podszlifować swój angielski. Zazwyczaj już po kilku minutach było jasne kto od kogo może się czegoś nauczyć :( Z moim perfekt angolem nie miałem wyboru i brałem na klatę jedynie małe dziewczynki (trochę dziwnie to zabrzmiało). Przy okazji nie raz się dowiedziałem, że mamy bardzo silną reprezentację w piłce nożnej. Podobno już za cztery lata Ba Lan będzie mistrzem świata. Oprócz uroczych ale nieco męczących pogaduszek niemal wszystkie miasta mają jeszcze jedną fajną (przynajmniej dla białasa) atrakcję, pływające targi. Ale o tym może innym razem. Pozdrawiam i wrzucam jako zajawkę misz masz czarno-biało-kolorowych fociek. Żadnego ładu ani pomysłu na to nie miałem więc walę jak leci.

1.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m1_zpsdabfc573-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m1_zpsdabfc573.jpg)

2.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m2_zps000bc16f-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m2_zps000bc16f.jpg)

3.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m3_zpsfbf04eb9-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m3_zpsfbf04eb9.jpg)

4.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m4_zpsd8a51432-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m4_zpsd8a51432.jpg)

5.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m5_zpsbed473b3-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m5_zpsbed473b3.jpg)

6.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m6_zps65c84b67-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m6_zps65c84b67.jpg)

7.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m7_zps644df691-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m7_zps644df691.jpg)

8.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m83_zps35894d0a-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m83_zps35894d0a.jpg)

9.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m9_zps2aea162b-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m9_zps2aea162b.jpg)

10.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m10_zpsc8595712-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m10_zpsc8595712.jpg)

11.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m11_zps51bbd47b-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m11_zps51bbd47b.jpg)

12.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m12_zpse5948ebb-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m12_zpse5948ebb.jpg)

13.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m13_zpsae2bc80c-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m13_zpsae2bc80c.jpg)

14.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m14_zps27bee335-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m14_zps27bee335.jpg)

15.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m15_zpsa2a2d9e1-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m15_zpsa2a2d9e1.jpg)

16.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m16_zpsca995d6c-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m16_zpsca995d6c.jpg)

17.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/m17_zps7e86f755-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/m17_zps7e86f755.jpg)

tomajk
11-12-2014, 22:10
Zdjęcia super, fajna relacja, wielkie dzięki!
Czekam na CD

cz4rnuch
12-12-2014, 00:03
Dzięki tomajk. Ciąg dalszy się pojawi, ale za jakiś czas bo trochę już mnie zmęczyła ta pisanina. Na razie wrzucam kilka zdjęć z zatoki Ha Long. Piękne miejsce, ale trochę tam nudno. Nam dodatkowo nie dopisała pogoda, na zmianę mgła z deszczem i słaba przejrzystość więc zdjęcia wyszły trochę szarobure. Sama zatoka to około 2000 porośniętych lasem wysepek strzelających pionowo z turkusowej wody na wysokość ok 100m. Wiąże się z tym legenda ze smokiem i Chińczykami, ale jako że jej za dobrze nie pamiętam to nie będę się silił na streszczenie. Można doczytać. Z rozrywek dostępnych na łodzi i lądzie mamy: świetne żarcie (nie wiem który raz to już piszę, ale to prawda :)) w tym świeżo odławiane owoce morza, animacje(w naszym przypadku karaoke z koreańską rodzinką), łowienie na światło latarki, karmienie małp, podglądanie drapieżnych ptaków, zwiedzanie jaskiń, bitwa na browary (dodam, że nielegalna bo na pokład nie można wnosić własnego alkoholu), kąpiele, tai chi, gry karciane, kajaki oraz ogólnie pojęty czilałt. Z informacji praktycznych: dojazd z Hanoi z tego co pamiętam ok 3 godziny (ale głowy nie dam sobie obciąć), koszty rejsu bardzo zróżnicowane (od 50 do 500 zielonych). Jeśli chodzi o wykupywanie rejsów jest sporo naciągaczy tak w Hanoi jak i na miejscu. Byliśmy w kilku biurach i zawsze podawano nam mocno zawyżoną cenę, która z czasem malała nawet o połowę. Trzeba pytać o wszystko, m.in co jest wliczone w cenę, o standard, czy łódź z folderu to ta którą będziemy płynąć czy podobna itd.

Na koniec link do kilku foćków: <<klik>> (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?p=3479549#post3479549)

Nikolai
13-12-2014, 19:50
@cz4rnuch

A możesz napisać coś o poruszaniu się ? Poczynając od wylotu z Polski po podróż Wietnam-Kambodża ?

BBall_Freaker
14-12-2014, 11:30
#12 - wygląda jakby mu niezłego kopa zasadził :D

Niestety jedno muszę dodać... W ubiegłym roku koleżanka była w Kambodży i przywiozła masę zdjęć. Jednak ona używa systemu Canona i jej zdjęcia, cóż, jednak lepsze jakościowo :/ Boli to strasznie, bo znowu Canon wygrywa z Nikonem, a chciałbym by było w końcu odwrotnie :( Choć to oczywiście również kwestia samej obróbki... Do oceny KLIK KLIK (https://www.facebook.com/media/set/?set=a.618208221576264.1073741844.107088992688192&type=3)

wunat
14-12-2014, 12:20
Ostatnio na imprezie firmowej kolega robił zdjęcia 5d Ii, a ja fuji x100. Niestety moje zdjęcia wyszły lepsze, szkoda ze znowu fuji jest lepsze od canona
..

stock
14-12-2014, 14:04
co to za bzdurne teorie ? A co ma do rzeczy czy ktoś robił Nikonem czy Canonem ? Zdjęcia robi człowiek a nie aparat :) Poza tym odbiegacie Panowie od tematu :)

cz4rnuch
14-12-2014, 14:53
Popay, ja wiem że to forum dla sprzętowych onanistów, ale ma też w nazwie "fotograficzne" więc po prostu nie wypada pisać, że to czy zdjęcia są lepsze czy gorsze zależy od aparatu. Poza tym myślę, że koleżanka się na Ciebie obrazi jeśli kiedyś się dowie co tu wypisywałeś. Zamiast bawić się w systemowe wojenki po prostu doceń jej talent. Przy okazji, możecie tu pisać i oceniać moje zdjęcia do woli mimo że to wątek turystyczny a nie zdjęciowy, możecie umieszczać tu ciekawe linki do innych zdjęć i relacji (choć w dobrym stylu byłoby wcześniej zapytać bo akurat fejsbucza nie trawię i używam z musu), tylko nie spierajcie się tu o to co jest lepsze, Canon czy Nikon, bo oba systemy to skamieliny połykające własne ogony i już niedługo Sony wszystkich pogodzi :)

Nikolai, wieczorkiem dopiszę info odnośnie kosztów podróży itp.

cz4rnuch
15-12-2014, 13:24
Odnośnie poruszania się po Bangkoku, Wietnamie i Kambodży to my raczej wybieraliśmy wariant na wygodnego, czyli samoloty. Bilet z Warszawy do Bangkoku (z przesiadką we Frankfurcie) wyszedł ok 1800 (w promocji Lufthansy). Z Bangkoku do Hanoi lecieliśmy z AirAsia. Lotnisko w przeciwieństwie do tego głównego (nie pamiętam nazwy) mimo wczesnej pory bardzo zatłoczone, kolejki masakryczne wiec warto się tam wybrać trochę wcześniej. Z Hanoi do Da Nang i z Da Nang do Sajgonu lecieliśmy z Vietnam Airlines. Całkiem przyjemne linie tylko ciągle światło gasło, za to było dużo miejsca na nogi. Loty wybraliśmy głównie ze względu na oszczędność czasu, ceny za pociąg były praktycznie takie same. Za te 3 loty zapłaciliśmy ok 400 PLNów. Z Siem Reap do Phnom Penh wpłynęliśmy tzw speed boat'em, który wcale nie był taki speedy a miejsca na nogi w nim w ogóle nie przewidzieli. Między miastami poruszaliśmy się także wynajętymi busami (było nas sporo więc wychodziło tanio), ale do większych miast można się też dostać pociągami lub autobusami, w zależności od ceny mają one np siedzenia rozkładające się do pozycji leżącej więc jadąc w nocy można się nawet przespać. Z racji tego, że drogi mają tam słabe to podróż trwa dość długo. Non stop slalom między dziurami i podskakiwanie na pofałdowanym asfalcie. Z Kambodży do Bangkoku dostaliśmy się jakimś Mekong Expresem. Niby polecany był, ale kierowca chciał sobie dorobić więc co chwila się zatrzymywał i łapał jakichś dodatkowych pasażerów. Poupychał nas jak się tylko dało więc było średnio wygodnie. Po przekroczeniu granicy przerzucili nas do innego busa z francuzeczkami i zrobiło się jeszcze bardziej przytulnie. Miłe dziewczęta, ale jakieś choroby skóry miały więc leżenie na sobie było średnio fajne. Mekong Expresa nie polecam. Za to miło się jeździło zwykłymi rejsowymi autobusami. Raz, że tańsze to nawet jeden na nas czekał ponad godzinę, bo kierowcy tuktuków się pomylili i zawieźli nas na inny dworzec w Phnom Penh. Jakaś miła kasjerka załatwiła nam szybko inne tuktuki które za darmo zawiozły nas na właściwy dworzec a tam czekał już nasz wspaniały autobus. Jakoś nikt się nie awanturował, czekały na nas nawet miejsca siedzące mimo, że kilka osób stało. Z Hue do Hoi An wzięliśmy busa z driverem który przy okazji obwiózł na po kilku atrakcjach i punktach widokowych. Bilety na autobusy, wynajem jeepów czy busów można załatwić sobie w dziesiątkach biur na mieście. Czym później się człowiek zdecyduje tym ceny wyższe i trudniej o transport, szczególnie w okresach świąt czy weekendów. Po samych miastach poruszaliśmy się na piechotę lub tuktukami, rzadziej taksówkami. Komunikacją miejską się nie poruszaliśmy (z wyjątkiem SkyTrain którym przejechaliśmy się w drodze z lotniska). Nie jestem ekspertem jeśli chodzi o targowanie się za przejazdy, ale zauważyłem że przynajmniej dla nas najtaniej wychodziło włączenie taksometru. Zazwyczaj tłumaczą się wtedy że za duży bagaż, że muszą jechać bocznymi uliczkami, ale trzeba to przetrwać. Jeśli przy okazji mamy jakiegoś gpsa to też nie zaszkodzi go pokazać. Na oszustów jednak nie trafiliśmy, trzeba tylko uważać na zbyt okazyjne przejazdy. W Bangkoku zdarzało się, że chcieli nas zawieźć w kilka miejsc za grosze, później okazało się koszty przejazdu pokrywali sponsorzy których musieliśmy po drodze odwiedzić. Niby o tym wiedzieliśmy, ale i tak raz daliśmy się złapać. Na wszelki wypadek, gdy ustalamy wcześniej cenę lepiej od razu zaznaczyć że chcemy "noł szoping". Także do dzielnicy Patpong (jeśli kogoś najdzie) lepiej umówić się na sam przejazd, w przeciwnym razie kierowca zawiezie do "swojego" lokalu gdzie mogą sporo z nas zedrzeć. My się niby dogadaliśmy a i tak nas zawiózł gdzie chciał a potem gdy poszliśmy w swoją stronę szedł za nami z pół godziny, wykłócał się i straszył mafią :) W Wietnamie i Kambodży wszystko bardzo tanio i kulturalnie, taksometrów zazwyczaj nie mają ale szybko się można dogadać, może poza Phnom Penh gdzie trochę dłużej to schodzi. Po Siem Reap (Angkor) i Hoi An można też jeździć rowerami. Bardzo przyjemnie się tak zwiedza szczególnie Hoi An które jest małym, kameralnym miasteczkiem, z plażami, fajnym starym miastem i polami ryżowymi okalającymi miasto. Rower na dzień kosztuje dolara, ale wiele guesthousów i hotelu udostępnia swoje rowery za darmo (tzn w cenie pokoju). Są też skutery, ale trochę mnie przerażał ten ruch (szczególnie w Sajgonie i Hanoi) więc nie skorzystaliśmy. Tyle zapamiętałem. Pozdrawiam.

tomajk
15-12-2014, 19:44
`Aż przeglądnąłem te "lepsze" jakościowo zdjęcia KLIK KLIK no i mam całkiem odmienne zdanie. Cóż jak widać każdy ma inny gust, a z tym się nie dyskutuje.

Pawel92
17-12-2014, 07:39
Serdeczne dzięki za opowieść i zdjęcia. Dają (jeszcze większą) ochotę wyskoczyć w tamte strony :smile:

cz4rnuch
17-12-2014, 14:00
Mnie z kolei kopa do podróży (tak w 3% {w tym 1% za muzykę Sigur Rós} bo i tak chciałem się wybrać do TVC) dały te 3 krótkie zajawki które kiedyś sobie obczaiłem przy kompie: <<klik>> (https://www.youtube.com/watch?v=eEasribaRRI) <<klik>> (https://www.youtube.com/watch?v=0tHXHrNaCFg) <<klik>> (https://www.youtube.com/watch?v=jzSW_moklkc) Myślę, że fajnie oddają klimat tamtych miejsc mimo, że trochę teledyskowo to wyszło.

cz4rnuch
29-12-2014, 02:24
W okresie w którym szukaliśmy biletów do Wietnamu najtańsza opcja prowadziła przez Miasto Aniołów więc siłą rzeczy spędziliśmy tam kilka dni, z tego co pamiętam pięć. Nie jest to zbyt dużo by poznać tak wielkie miasto ale wystarczająco długo by nabrać ochoty na ponowną wizytę. To trochę inny świat niż to do czego później przyzwyczaił nas Wietnam czy Kambodża. Miasto miejscami jest bardzo nowoczesne. Widać też że dba się tu o turystów. Na każdym kroku stoi ktoś w rodzaju policjanta turystycznego (w specjalnym uniformie) i bez pytania stara Ci się pomóc (pomoże zamówić taksówkę, uzgodni cenę za przejazd, pokaże drogę lub w który autobus wsiąść itd.). Pomijając piwo jest tu bardzo tanio a jedzenie jest przepyszne. Pół karty zapełniłem fociami talerzy z przepysznymi choć czasami niepozornie wyglądającymi potrawami. Prawie zwariowałem ze szczęścia gdy się dowiedziałem ile kosztują specjały podawane prosto z wózków lub niby-knajpek ulokowanych wprost na ulicy. Stosunkowo tanie są też bilety wstępu do takich atrakcji jak Pałac Królewski, Wat Pho czy Świątyni Złotego Buddy. Ten pierwszy jest strasznie zatłoczony, resztę można zwiedzać na spokojnie (przynajmniej w okresie w którym tam byliśmy). Z resztą miejsc które warto odwiedzić będąc w Bangkoku jest mnóstwo. Są kanały które można zwiedzać speedboatem (drogo) lub tramwajem (nieprzyzwoicie tanio). Są wąskie uliczki Chinatown gdzie od późnego popołudnia mieszają się zapachy gotowanych świńskich łbów z durianami i owocami morza. Są wszechobecne targi które najlepiej zwiedzać pieszo. Co prawda nie są one tak spektakularne jak Maeklong Railway Market przez którego środek przejeżdżają pociągi ale i tak dla białasa jest co oglądać. Są też uliczki takie jak Patpong z klubami Go Go, dyskotekami pełnymi lasek z fajkami czy melinami oferującymi słynny ping pong show. Do ostatniej "atrakcji" zawiezie was każdy drajwer który w charakterystyczny sposób cmoka ustami (domyślam się, że chodzi o odgłos piłeczki wydobywający się z wiadomo czego). Osobiście odradzam wizytę w "Super Pussy", mają tam wybitnie przechodzony towar wymieszany z małolatami na których widok człowiek się zastanawia czy aby przypadkiem nie jest ostatnim draniem. Na szczęście na zewnątrz nie ma bramkarzy przed którymi nas ostrzegano więc po spiciu piwka i otrzymaniu kartki z dedykacją napisaną "własnoręcznie" przez jedną z dam (łelkom tu tajland) można się ulotnić do normalnego klubu z cyckami. Jest też trochę przereklamowana Khaosan Road, gdzie co prawda można się nieźle zabawić i tanio pomieszkać ale człowiek się tu bardziej czuje jak na Rambli w Barcelonie niż w Azji. Widocznie taki urok tego miejsca. Na koniec kilka zdjątek. Niestety żaden ze mnie streetowiec i ciężko będzie mi oddać charakter tego miejsca więc od razu się poddaję i ograniczę się do kilku pocztówek.

P.s W nocy roi się od szczurów.

1.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b1_zps4dd7f3d2-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b1_zps4dd7f3d2.jpg)
2.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b2_zps41ab2068-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b2_zps41ab2068.jpg)
3.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b3_zpsd96cc31d-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b3_zpsd96cc31d.jpg)
4.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b4_zps58f6e433-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b4_zps58f6e433.jpg)
5.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b5_zps003bf259-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b5_zps003bf259.jpg)
6.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b6_zps03ebef9d-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b6_zps03ebef9d.jpg)
7.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b7_zps98dcd50e-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b7_zps98dcd50e.jpg)
8.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b8_zpsc1c1bb71-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b8_zpsc1c1bb71.jpg)
9.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b9_zps11582490-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b9_zps11582490.jpg)
10.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b10_zpsa19b03e9-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b10_zpsa19b03e9.jpg)
11.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b11_zps9160e3a7-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b11_zps9160e3a7.jpg)
12.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b12_zps5cf48c94-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b12_zps5cf48c94.jpg)
13.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b13_zpsb61d8960-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b13_zpsb61d8960.jpg)
14.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b14_zps13e59a92-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b14_zps13e59a92.jpg)
15.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b15_zps4c718033-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b15_zps4c718033.jpg)
16.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b16_zps4f668493-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b16_zps4f668493.jpg)
17.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b17_zps8f86345a-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b17_zps8f86345a.jpg)
18.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b18_zps9a4117f2-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b18_zps9a4117f2.jpg)
19.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/12/b19_zps96bc67d9-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/b19_zps96bc67d9.jpg)

cz4rnuch
15-01-2015, 23:58
Jako, że jestem już za półmetkiem postanowiłem się nie poddawać i dokończyć relację. Przy okazji wizytacji w środkowym Wietnamie (ciężko to nazwać inaczej bo Hue i Da Nang zwiedziliśmy w biegu) postanowiliśmy się kilka dni pobyczyć. Do wyboru było Hoi An i Lang Co. Ostatecznie wybraliśmy to pierwsze z uwagi na to, że miasteczko wpisane na listę Unesco, mnóstwo knajp oraz jak się później okazało względny spokój. Z racji tego, że wypoczynek miał być w założeniu na wypasie więc rzuciliśmy się na droższy hotel (50pln/os) przy rzece i blisko targu. Na mapce dojazd wyglądał na prosty, ale driver się zgubił i kluczyliśmy z pół godziny zanim ktoś z personelu nie wyjechał po nas skuterem. Pech chciał, że kolo zapomniał kasku, dostał mandat i musieliśmy czekać na następnego. Potem już wszystko z górki. Może poza pogodą która była w kratkę. W sumie to na pogodę też nie ma co narzekać bo jedna z kelnerek pokazywała nam zdjęcia z przed dwóch tygodni gdzie tymi samymi uliczkami którym się przechadzaliśmy płynęły rzeki. Samo miasto kameralne i zadbane. W centrum bardzo dużo knajpek od najtańszych po naprawdę wypasione. Do tego na każdym rogu jubiler, kaletnik albo krawiec. Garniak albo buty można sobie uszyć nawet w 6 godzin (nie licząc poprawek). Ceny od podobno niskich (300 pln za garniak z jakiegoś superaśnego materiału) do bardzo wysokich. Nie znam się na tym więc tylko powtarzam. Ja wolałem plaże(w Hoi An są dwie), gdzie prawie nie było ludzi za to pełno było świeżych owoców morza. Wieczorem można pozwiedzać. Jeśli ktoś ma ochotę to można wykupić specjalny karnet wstępu do sześciu wybranych "atrakcji": Do wyboru są stare domy kupieckie, domy zebrań, świątynie, przedstawienia czy japoński most. Właściwie to nie wykupując niewiele się traci bo i tak miasteczko można obejść za darmochę, co najwyżej nie zobaczy się babci oprowadzającej po domu która miała chyba ze 140 lat i przedstawienia podczas którego jakiś wariat skacze po scenie jak poparzony w akompaniamencie nawet niezłej muzy. W ciągu dnia można sobie zrobić zakupy na targu spożywczo-rybnym albo wsiąść na rower i objechać okolicę. Co prawda po pięciu minutach byłem cały mokry bo żar lał się z nieba ale tereny wokół miasta bardzo malownicze więc mimo wszystko warto. Wynajęcie roweru to 1 dolar za cały dzień o ile nie ma darmowych w hotelu i jakieś grosze dla "parkingowych". Jest też życie nocne. Po drugiej stronie rzeki (albo na wysepce - już nie pamiętam) jest od groma pubów i dyskotek. Jako, że byliśmy tam w czasie Helloween to załapaliśmy się na Ebola Party. Skutkowało to tańszym browarem dla tych którzy się przebrali. My byliśmy przebrani za białasów, więc też łapaliśmy się na promo. W Hoi An było też najlepsze jedzenie i ********e kokosowe shake'i. Właściwie co się nie włożyło do ust to palce lizać.

P.s To miejsce okazało się też być rajem dla wietnamskich kotleciarzy. Na każdym rogu ktoś spawał po oczach.

1.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_1_zps3f620c75-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_1_zps3f620c75.jpg)
2.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_2_zps58f72e9e-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_2_zps58f72e9e.jpg)
3.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_3_zpsce7a1e1a-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_3_zpsce7a1e1a.jpg)
4.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_4_zps89b05056-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_4_zps89b05056.jpg)
5.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_5_zps56b5db1c-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_5_zps56b5db1c.jpg)
6.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_6_zpsb18960fe-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_6_zpsb18960fe.jpg)
7.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_7_zpsb12a2d72-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_7_zpsb12a2d72.jpg)
8.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_8_zps997665e2-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_8_zps997665e2.jpg)
9.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_9_zps936b0713-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_9_zps936b0713.jpg)
10.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_10_zps33edc61f-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_10_zps33edc61f.jpg)
11.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_11_zpsa002abeb-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_11_zpsa002abeb.jpg)
12.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_12_zpsba14777b-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_12_zpsba14777b.jpg)
13.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_13_zps4a6051e9-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_13_zps4a6051e9.jpg)
14.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_15_zpsb52320d7-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_15_zpsb52320d7.jpg)
15.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_16_zpsd094b1d7-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_16_zpsd094b1d7.jpg)
16.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_17_zps4540ef33-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_17_zps4540ef33.jpg)
17.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_014_zps06f8bcc5-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_014_zps06f8bcc5.jpg)
18.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_18_zps8fa511f0-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_18_zps8fa511f0.jpg)
19.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_19_zps2b675129-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_19_zps2b675129.jpg)
20.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_20_zps83719d8f-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_20_zps83719d8f.jpg)
21.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/TVK_21_zps3352982f-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/TVK_21_zps3352982f.jpg)

Z góry przepraszam moderację za zbyt dużą liczbę zdjęć, ale wszystkie były jednakowo dobre i nie mogłem się zdecydować a dzielenie na kilka postów chyba nie ma sensu. W sumie to nie wiem czy mogę je wrzucać bo większość z nich robiła moja kobiałka a nie zapytałem o pozwolenie :)

tomajk
16-01-2015, 08:18
To jest relacja i dużo zdjęć to zaleta.

Super, czekam na CD.

kanilka
17-01-2015, 22:52
doskonale zdjecia ;) zazdroszcze

cz4rnuch
04-02-2015, 02:14
Mówią, że wszyscyśmy ze wsi. Może właśnie dlatego postanowiliśmy (chyba niesłusznie) sporą część naszej podróży spędzić w miastach. Prawdę mówiąc, to po lekturze przewodników oraz co poniektórych blogów ( np. szczere wyznanie jednej z blogowiczek, która stwierdziła, że po obejrzeniu świątyni literatury w Hanoi może już spokojnie kłaść się do grobu – polecam Pani park oliwski wiosną ;)) spodziewałem się czegoś bardziej spektakularnego. Trzeba się po prostu przygotować na to, że spora część z tych opisów powstała zapewne pod wpływem chwili i niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. No może poza Bangkokiem, który naprawdę robi duże wrażenie na kimś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z Azją (jak ja). Skrótowy opis miasta aniołów zamieściłem już wcześniej więc skupię się na tym, co widziałem, słyszałem i wywąchałem w Hanoi, Hue, Sajgonie i Phnom Penh. Opis będzie krótki, ale też ze względu na przeładowany plan podróży w każdym z tych miejsc spędziłem zaledwie kilka chwil i nie jestem w stanie głębiej wgryźć się w temat.
Po przylocie do Hanoi, przebrnięciu przez taśmociąg produkujący wizy on arrival (z tego, co pamiętam 35 zielonych) i wynegocjowaniu jako takiej ceny za taksę pojechaliśmy prosto do hotelu. Mieszkaliśmy w okolicy jeziora Hoan Kiem. Polecam tą lokalizację, bo mieści się ona w zabytkowej części miasta, jest tu mnóstwo knajp, targów itd. Samo jeziorko opisywane jako zapierające dech w piersiach, nie robi za dnia większego wrażenia. Na jego środku pływa sobie wysepka żółwia. „Szanownego Prawnuczka”, bo tak tutaj nazywają wielkiego żółwia mieszkającego w jeziorze nie widzieliśmy a szkoda, bo mielibyśmy zapewnione szczęście do końca życia. Znacznie ciekawiej jest wieczorem, gdy nad jeziorem budzą się szczątkowe iluminacje a całe miasto zdaje się wychodzić na wybieg. Przy okazji zauważyłem, że Wietnamczycy ilością samojebek biją na głowę nawet Kim Kardashian. Nieskromnie dodam, że (pewnie przez nasze blade lica) też załapaliśmy się na kilka sesji zdjęciowych. Mieliśmy też trochę szczęścia, bo akurat w weekend w którym się pojawiliśmy odbywały się jakieś świąteczne targi rękodzieła, a wieczorem całą „starówkę” zamykano dla ruchu samochodowego (a raczej skuterowego), na ulicach pojawiały się stragany, ogródki piwne itd. a przez ulice przewijały się uliczne teatry, grajkowie i trochę dziwaków (np. wietnamski Michael Jackson). Najtańsze piwko po ok. 0,6 PLNa a do tego pełno ulicznego żarcia moim zdaniem wystarczą za rekomendację. Mimo że siedzi się przy stolikach dla przedszkolaków na krzesełkach dla niemowlaków a sprzączka paska wbija się w zapasy tłuszczu pod pępkiem, to szybko się o tym zapomina z pierwszym kęsem czegokolwiek. W wyjątkiem barów podających jedno danie (np. zupę PHO) w prawie wszystkich knajpkach jest też menu w języku angielskim więc mniej więcej wie się co przyniosą na talerzu. Mimo to każde danie (przynajmniej dla takiego azjo-kuchennego laika jak ja) to pełne zaskoczenie. Moim zdaniem kuchnia wietnamska ociera się o perfekcję. Jedliśmy sporo i właściwie to na jedzeniu, piciu i łażeniu między straganami upływały nam wieczory. Wieczory, bo ok. 1 nad ranem wszyscy się zwijają, a policja zaczyna wyganiać ludzi. Za dnia można zwiedzić kilka w miarę ciekawych miejsc jak mauzoleum Ho Chi Mina, wspomnianą wcześniej świątynię literatury czy pagodę Tran Quoc mieszczącą się na sporym jeziorem. Wieczorem można się też wybrać do wodnego teatru lalek. Bilet nie jest drogi. Za ok. 10 PLNów można się trochę odchamić i posłuchać ciekawej muzyki. Samo przedstawienie jest raczej skierowane do dzieci (słychać, że bardzo im się podoba) i jest podzielone na kilka części w tym legendę o żółwiu i wygnaniu Chińczyków z Wietnamu. Można zobaczyć. Reasumując Hanoi ma swój charakter, specyficzni są też ludzie. W porównaniu z tymi ze środkowej części i południowcami jakby bardziej spokojni. Na straganach się nie narzucają, mówią trochę ciszej, nawet gdy się ośmielą i poproszą o „lekcję angielskiego” to robią to bardzo taktownie, trochę jakby się wstydzili. Swoją drogą materiał na natiw spikera ze mnie słaby, o czym niestety przekonała się wietnamska, łaknąca wiedzy młodzież. W porównaniu z tym Sajgon wydał się dużo bardziej „brutalny”. Już sam ruch uliczny przyprawiał o zawrót głowy. Mimo że sporo trenowaliśmy w Hanoi to przejście przez jezdnię w Sajgonie jest znacznie trudniejsze i wymaga zdecydowania (co siedem kroków trzeba się przeżegnać, zamknąć oczy i broń boże nie zastanawiać się za długo przed następnym krokiem). Oczywiście trochę dramatyzuję, po kilku chwilach można się przyzwyczaić i idzie to dosyć gładko. No, chyba że się ma panikującą kobietę. Jako że zdjęcia raczej nie oddadzą tego klimatu, polecam jakiś fajny klip np. taki: <<klik> (https://www.youtube.com/watch?v=08OpjYn1BlY) Jeśli chodzi o miasto to na pewno jest znacznie większe niż Hanoi i żywsze . Tak mi się przynajmniej wydaje, bo z racji tego, że postanowiliśmy wydłużyć pobyt na delcie Mekongu nie mieliśmy za dużo czasu dla Sajgonu. Zwiedziliśmy jedynie tereny przyrzeczne w centrum (zwało się to chyba riverfront) gdzie pełno jest wypasionych hoteli, budynków w stylu kolonialnych (np. gmach poczty głównej) i melin serwujących masaże. Nic ciekawego. W ciągu dnia wybraliśmy się do War Remnants Museum. Ja jestem dość gruboskórny, ale dla słabszych osobników muzeum może się okazać niemałym szokiem. Szczególnie zapadające w pamięć obrazy ofiar agent'a orange. W mieście jest też sporo hal targowych, ale wybierając się tam należy pamiętać, że sprzedawcy z Sajgonu nie dają się tak łatwo spławić jak ich stołeczni odpowiednicy. Tureckim zwyczajem zastępują drogę albo nawet wciągają za rękę do sklepu. Na szczęście jest przy tym kupa śmiechu i strojenie sobie żartów z białej twarzy więc można to jakoś przeboleć. Jeśli chodzi o jedzenie to nic się nie zmieniło, jedynie etykiety na butelkach od piwa wyglądają inaczej (Hanoi czy Hue ustąpiło miejsca trzem trójkom). Ktoś kto chce zebrać dodatkowe punkty u miejscowych to może zamówić po wietnamsku – ba ba ba.
Jeśli chodzi o nasze plany to dobra passa skończyła się w Hue gdzie przez oszczędność (czasu) postanowiliśmy spędzić tylko 1 koma 5 dnia ograniczając wizytację do strategicznie dla nas istotnego zakazanego miasta. W tym celu zajęliśmy pozycję (wynajęliśmy hotel) nieopodal cytadeli co miało na celu ułatwić atak. Logistycznie byliśmy przygotowani wyśmienicie, nie uwzględniliśmy jedynie pogody. Pech chciał, że mniej więcej 3 minuty po tym jak wybyliśmy na miasto mocno się rozpadało. Nie był to jednak zwykły deszcz. Na początku postanowiliśmy przeczekać ale z upływem czasu chodniki zaczęły zamieniać się w rwące potoki a te płynnie przechodziły w rzeki. Jedyny plus zaistniałej sytuacji to taki, że cały kompleks mieliśmy dla siebie. Niestety do wieczora padało prawie bez przerwy i z Hue zapamiętam tylko klapka, którego zgubiłem po drodze. Sama cytadela i tak była w remoncie więc nasz plan miał więcej luk niż nam się początkowo wydawało. Może innym razem.
Wpływając do Phnom Penh motorówką czułem się trochę jak król. Zewsząd witały nas tłumy ludzi, oprawa muzyczna i łopoczące flagi. Później okazało się, że były to wielkie doroczne regaty wioślarskie, na których miał pojawić się król. Ze względu na to oraz na przypadające jakieś święto dzielnicę, w której się zatrzymaliśmy zamknięto dla ruchu więc mieliśmy trochę utrudniony dostęp do hotelu. Zamknięty był również pałac królewski, co mnie jako jedynego nie zasmuciło, bo po Bangkoku jeszcze cały czas rzygałem złotem. Zamiast tego powłóczyliśmy się trochę po mieście, które po Sajgonie zrobiło wrażenie znacznie bardziej zadbanego i nowoczesnego. Wrażenie to szybko minęło po skręceniu w pierwszą z bocznych uliczek. Wieczorem na deptaki wychodzą stada żebrzących ludzi. Widok matki z noworodkiem leżącym na chodniku na pewno do przyjemnych nie należy. Dla kontrastu przy rzece jest pełno knajpek, dyskotek czy nawet wesołe miasteczko z diabelskim młynem. Z szerokiej oferty gastronomicznej zdecydowaliśmy się na Happy Pizzę. Zamówiliśmy szyfrem coś Wery Hepy i kilka piwek. Rozczarowanie było duże, bo nie wiedzieliśmy, że na efekty przyjdzie nam poczekać kilka godzin. Zniecierpliwieni postanowiliśmy utopić smutki w piwie. Z satysfakcją informuję, że topienie się udało. Połączenie Cambodii z czynnikiem Wery Hepy okazało się rewelacyjnym pomysłem. Zaliczyliśmy kilka fajnych knajp w tym gejowską(co mnie trochę martwi, bo niewiele z niej pamiętam) i bawarską (gdzie kelnerki i barman poprzebierani byli w regionalne stroje od naszych zachodnich sąsiadów). Nie pamiętam też jak wróciłem do hotelu, że spałem na ławce oraz że przez kilka godzin miotałem się w łóżku i gadałem, że pali mnie skóra. Piszę to ku przestrodze, bo pizza naprawdę działa, choć pewnie alk też trochę pomógł. Gdyby kogoś to interesowało to lokale z Happy Pizzą są też w Siem Reap. Następnego dnia zwiedziliśmy jedynie szkołę, którą zamieniono w więzienie S21 (Tuol Sleng) i pola śmierci. Miejsca ważne dla tych, którzy chcą poznać trochę nowszej historii Kambodży. Do pól śmierci można dojechać np. taksówką. My rzekomo ze względu na święto musieliśmy zapłacić więcej. W Phnom Penh, choć pewnie i w całej Kambodży można spróbować wyśmienitych grillowanych żab.
To by było na tyle. Opis trochę przydługi, ale chciałem mieć to już z głowy. Jeśli komuś udało się dotrzeć do tego miejsca do szczerze gratuluję. Na koniec kilka zdjęć. Jakość niektórych z nich nie powala, ale lustrzanka bardzo mi jakoś ciążyła. Często zostawiałem ją w hotelu i cykałem komórką. Zdjęcia nocne robione z rąsi więc tu też cudów nie ma. Pozdrawiam.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/01_zpseraylvac-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/01_zpseraylvac.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/02_zpsow2kdxcl-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/02_zpsow2kdxcl.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/03_zpsh5dr0hkz-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/03_zpsh5dr0hkz.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/04_zpsmoqnrkns-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/04_zpsmoqnrkns.jpg)

Moja ulubiona zupa, nazwy niestety nie pamiętam. Gdyby ktoś w tych resztkach rozpoznał potrawę, albo podesłał mi przepis to będę dozgonnie wdzięczny.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/05_zps19mdrszb-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/05_zps19mdrszb.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/06_zpsux0z91zn-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/06_zpsux0z91zn.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/07_zpsb8lskjhf-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/07_zpsb8lskjhf.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/08_zpsaplh2ktp-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/08_zpsaplh2ktp.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/09_zpsrc3rk1ok-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/09_zpsrc3rk1ok.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/10_zpsnrc5cmlf-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/10_zpsnrc5cmlf.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/11_zpsevc8xwt6-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/11_zpsevc8xwt6.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/12_zpsguy7qvvd-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/12_zpsguy7qvvd.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/13_zpsnqq3ldww-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/13_zpsnqq3ldww.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/14_zpsorvz8bls-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/14_zpsorvz8bls.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/15_zps1soihvdf-1.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/15_zps1soihvdf.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/16_zpsiqu02zqb-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/16_zpsiqu02zqb.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/17_zpspwzlegzt-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/17_zpspwzlegzt.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/18_zpsz4cr5sj9-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/18_zpsz4cr5sj9.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/19_zps0jvuq0ux-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/19_zps0jvuq0ux.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/20_zpsed3jndhv-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/20_zpsed3jndhv.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/21_zpsd8ewexnl-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/21_zpsd8ewexnl.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/22_zpscc49opfa-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/22_zpscc49opfa.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/23_zpsux8wdpq2-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/23_zpsux8wdpq2.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/24_zpswfryehyl-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/24_zpswfryehyl.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/25_zpswdxmwkul-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/25_zpswdxmwkul.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/02/26_zpsdv2movcu-2.jpg
źródło (http://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/26_zpsdv2movcu.jpg)

tokarool
26-10-2015, 18:24
zapytam krotko. Nowy rok w bangkoku czy hongongu byc polecał?

Presley
26-10-2015, 23:14
zależy jakich rozrywek szukasz ;-) (no i z kim jedziesz)

cz4rnuch
27-10-2015, 08:51
zapytam krotko. Nowy rok w bangkoku czy hongongu byc polecał? Hongkong jeszcze przede mną więc niestety nie pomogę, tym bardziej że dopiero zaczynam przygodę z Azją i za dużo o niej nie wiem. Jedno jest pewne. W Bangkoku pewnie szykuje się dzika zabawa ale nocny widok na Hongkong ze wzgórza Wiktorii połączony z pokazem sztucznych ogni też raczej nie zawiedzie.

P.s Pytasz o nasz czy o chiński nowy rok(luty) bo to ten drugi jest obchodzony najbardziej hucznie w Hongkongu (przez kilka dni)? Z resztą tajski(Songkran) też trwa kilka dni i trochę przypomina nasz Śmigus-Dyngus.

stock
27-10-2015, 14:21
nasz nowy rok bym spędzał w BKK (jesli do wyboru sa tylko te dwa miasta). Chinski nowy rok obchodzony jest hucznie chyba w całej Azji - chinczycy rozlewają się wszędzie i wszedzie robia ten sam syf :) Przerabiałem chinski nowy rok na filipinach, w tajlandii i to wszędzie samo.

golfplayer
18-12-2015, 03:11
W październiku wybieramy się tam na 3 tygodnie, z czego może ze 2 dni w Bangkoku bo tam lądujemy. Mam prośbę do bardziej oblatanych kolegów o wszelkie przydatne informacje(dla turysty oczywiście) na temat tych krajów, w szczególności co warto zobaczyć a co niekoniecznie figuruje jako atrakcja turystyczna. Pozdrawiam.

Polecam pola golfowe ,bajka ? lecę w styczniu po raz drugi. A tak turystycznie trzy tyg. kawał czasu ,można sporo zobaczyć . Wietnam długi kraj,polecam autobusy , miejsca leżące i stopery do uszu. Po kilku dniach w autobusach melodyjka klaksonu w busie wbiła się tak w łeb że słyszałem ją wszędzie a oni lubią trąbić oj lubią ? W miastach są małe uliczne punkty które turystom oferują pranie odzieży na miejscu info turystyczne danego okręgu i wymiane walut . Kambodża podobnie. Have Nice Trip ?