Zobacz pełną wersję : Jaki analogowe body na próbę?
Mam chęć spróbowania sił z aparatem analogowym. Zależy mi na tym, żebym mógł wykorzystać Samyang 85 bez styków oraz kilka innych szkieł typu AF-D no i może AF-S np 35 1.8 DX.
Najchętniej to bym kupił F100 ale obecny ceny są za duże jak na zachciankę.
Więc jak nie F100 to co ?
F90x lub coś całkowicie manualnego jak FM FM2 FE FE2 FA F3 itd
Wybierając między F90x a manualnym korpusem, raczej zdecydował bym się na manualny ze względu na S 85 1.4. Powinno się wygodniej ostrzyć, dobrzy kombinuję ?
Amator777
08-03-2014, 15:55
Jak całkiem na próbę to może Nikon EM? Można wyrwać za 50 zł na Allegro. Nie ma niestety trybu manualnego, a tylko preselekcję przysłony. Mam taki w domu i od czasu do czasu jeszcze zrobię nim rolkę.
f90, f801, f401, czyli korpusy, które UMOŻLIWIAJĄ ustawianie przysłony z własnego meni, fm, fe itp z obiektywami bez pierścienia przysłony będą działać na max dziurze
pastwisko
08-03-2014, 20:04
Jak AF + Samyang + 35/1.8, to F90. Bedziesz miał pomiar z Samyangiem, bedziesz miał AF, bedziesz mógł korzystać ze wszystkich trybów z 35/1.8.
Cały czas wydawało mi się że z F90 z 35/1.8 będzie działać tylko w trybie P i S i nie da się zmienić przesłony. Ale jeśli dostępną przesłoną jest tylko 1.8 to jakoś to przeżyję ;)
Z F90 będzie działać obiektyw G tylko w trybach P i S. W A będzie obiektyw maksymalnie przymknięty. Najbardziej uniwersalny będzie F100, ale go skreśliłeś ze względu na cenę. Może być F80 ale nie będzie mierzył światła z manualami. Chcesz zastosować popularne szkła które masz teraz to kupuj F100, to taki odpowiednik cyfry. Jak prawdziwy manual na kliszę to tak jak pisałem, seria FE/FM i manualne szkła do tego.
Amator777
08-03-2014, 20:47
Z F90 będzie działać obiektyw G tylko w trybach P i S. W A będzie obiektyw maksymalnie przymknięty. Najbardziej uniwersalny będzie F100, ale go skreśliłeś ze względu na cenę. Może być F80 ale nie będzie mierzył światła z manualami. Chcesz zastosować popularne szkła które masz teraz to kupuj F100, to taki odpowiednik cyfry. Jak prawdziwy manual na kliszę to tak jak pisałem, seria FE/FM i manualne szkła do tego.
F100 jest wart swojej ceny. W moim po tylu latach nie ma ani jednej ryski, gumy całe, a nawet obiektywy Sigmy trafiają idealnie.
F100 na pewno jest dobrym aparatem, ale nie wydam na niego 1100 zł ponieważ nie wiem czy spodoba mi się zabawa analogiem.
F100 jest wart swojej ceny. W moim po tylu latach nie ma ani jednej ryski, gumy całe, a nawet obiektywy Sigmy trafiają idealnie.
Zgadza się, to świetny aparat. Mimo że posiadam F5 to F100 zostanie ze mną na wieki. Pod kilkoma względami jest lepszy od F5. To mniej więcej jak rodzinka D3 i D700 :-). Pytanie tylko czy autora wątku wyciągnie fotografia analogowa?
Amator777
08-03-2014, 21:09
F100 na pewno jest dobrym aparatem, ale nie wydam na niego 1100 zł ponieważ nie wiem czy spodoba mi się zabawa analogiem.
Pytanie czego oczekujesz. Chcesz zabawy, trochę dreszczyku itp. to bierz całkiem manualne body, a do tego koreks i powiększalnik. Oczekujesz niezawodności, jakości itp. to lepiej F100, kilka rolek slajdu i dobry lab.
A dobre manualne body wcale nie jest tańsze od F100.
pastwisko
08-03-2014, 21:18
Z F90 będzie działać obiektyw G tylko w trybach P i S.
A sorry wydawało mi się ze bedzie działał, bo w F90 mozna zmieniać przesłonę z poziomu body. Ale skoro działa tryb P, to mozna bedzie chyba skorzystać z fleksji programu, czyli ustawić sobie pokrętłem dostępne kombinacje przesłony i czasu i w ten sposób domknać lub otworzyć przesłonę. Trochę to na około ale umożliwia wybór przesłony.
F100 na pewno jest dobrym aparatem, ale nie wydam na niego 1100 zł ponieważ nie wiem czy spodoba mi się zabawa analogiem.
Tego bym się trzymał. Z analogami roznie bywa w zależnosci od sytuacji na rynku, mozesz odsprzedać z zyskiem, a mozesz mieć problem ze sprzedażą. Trafisz ze bedzie duzo F100 do kupienia i bedzie lipa.
Wszystko drogi prowadzą do F100, pozostaje uzbroić się w cierpliwość i czekać na okazje. Dziękuję za pomoc.
pastwisko
08-03-2014, 22:49
To już nie lepiej F5 od razu? ;)
Kup sobie jakiś lekko dojechany F90 zobacz co i jak. Czy pasuje ci focenie na filmie i cała ta zabawa po zrobieniu zdjeć - bo nie każdy jest swiadomy ze to troche inaczej jak wrocic i zgrac na kompa. Kupować F100 w momencie gdy mozesz skonczyć na 2-3 rolkach jest bez sensu, no chyba ze jego kupienie to jak decyzja i wydatek typu kupić pączka czy drożdżówkę.
Masz racje, ale f90 mi nie podchodzi. Albo jakiś fajny manualny dla Sam85mm/1.4 lub F80 ze względu na 35mm/1.8 i resztę gratów.
Ostatnie pytanie: który, nie drogi manualny aparat będzie najlepszym wyborem pod Sam85/1.4 ?
Również jestem za tym, aby nie zaczynać od F100, gdy nie wiadomo, czy się spodoba. Spokojnie może być coś tańszego, np. wymienione wyżej aparaty, ze szczególnym wskazaniem na F90, F80 lub F801s, albo zupełny manual jak FM2 lub FE2. Znacznie ważniejszy wydaje mi się dobór podstawowego obiektywu. Konkretnie widziałbym to w ten sposób, żeby machnąć ręką na wszystko inne i za psi piniondz dokupić sobie 1,8/50D, jeżeli ma być AF, względnie manualną 50-kę,jeżeli nie musi być AF. Ergo skoncentrować się na tym, co jest elementarne w fotografii. Jeżeli taki - tani a dobry - zestaw nie podejdzie, to znaczy, że na dłuższą metę nic z tego nie będzie.
pastwisko
08-03-2014, 23:54
Z F80 nie bedziesz miał pomiaru dla Samyanga.
A co ci w tym F90 nie podchodzi? To bardzo fajny aparat, pancerny, wygodny, no chyba ze szukasz takiego na Monciak do Sopotu, wtedy polecam wątek M9 z drugiej ręki lub Fuji x100, x100s.
Nie pasowała mi to ,że nie działa z 35/1.8 i domyślam się, że ostrzenie z manualnymi szkłami to tylko na kropkę. Mam racje ?
Na Twoim miejscu zapomniałbym tego 35 do jakiegokolwiek analoga. Raz, że DX. Chcesz mieć solidną winietę na każdym zdjęciu? Dwa, że G. Jak słusznie pisze Ken, G to nie jest ficzer, to jest handicap. Na aparatach analogowych jest to szczególnie dotkliwie odczuwalne. Brak pierścienia przysłony zabija radość z robienia zdjęć.
Zamiast niego używałbym taniego jak barszcz i bardzo dobrego jakościowo 1,8/50D, jeżeli ma być po minimalnych kosztach.
Osobistych doświadczeń nie mam, ale: http://www.kenrockwell.com/nikon/35mm-f18.htm
nie ważne który korpus kupisz, jakość obrazka będzie taka sama :), zależy co masz i chcesz podpiąć, lub co chcesz kupić i podpiąć, i co chcesz później fotografować - to wtedy podejmiesz decyzję, czy potrzebny ci szybki foto-reporterski aparat (Np f100), czy wystarczy ci korpus, aby wykonać jedną przemyślaną klatkę (w tym przypadku wystarczy pudełko po butach ;), aby tylko bagnet się zgadzał)
pastwisko
09-03-2014, 01:38
Nie pasowała mi to ,że nie działa z 35/1.8 i domyślam się, że ostrzenie z manualnymi szkłami to tylko na kropkę. Mam racje ?
No bedzie ci działał w trybach P i S (http://www.kenrockwell.com/nikon/compatibility-lens.htm) - a jak mowiłem w P powinna działaś fleksja programu, ale to by ci powinien ktoś z F90 sprawdzic.
z 401 af nie działa, przysłona przy M, S, P działa - sprawdzone :), więc w wyższych modelach też powinno działać:)
Amator777
09-03-2014, 02:07
Używałem 35 f1.8 G na F100 i daje radę. Podobnie jak ludzie przecież zapinają to szkło do cyfrowych pełnych klatek. Tak do f2.8 da się żyć. Jedyny problem to jak koledzy wspominali brak pierścienia przysłony. A manualne ostrzenie to tylko na matówce z klinem. Ostrzenie na kropkę to jakaś porażka, no chyba że na szerokim kącie.
pastwisko
09-03-2014, 02:32
na szerokim to już chyba sensowniej i pewniej na hiperfokalną
Też obstawiam F90 (właśnie kupiłem sobie drugiego w stanie jak nowy).
Jak popatrzysz przez wizjer, to zapomnisz o autofocusie i kropce ostrości, wszystko widać świetnie.
Dla mnie osobiście to najlepszy korpus do manualnych obiektywów, właśnie z powodu wizjera, no i jest za co złapać.
Mam tez FE ale F90 jest po prostu wygodniejszy.
Przekonaliście mnie, szukam f90 ;)
Do pierwszych prób analogowych spokojnie może być F90 albo któryś inny z wymienianych tutaj, za znacznie mniej pieniędzy, niż kosztuje F100. Masz jak w banku, że na zdjęciach nie zauważysz różnicy.
Nawiasem mówiąc, wczoraj po raz pierwszy od jesieni wziąłem F100 ze sobą na wycieczkę w góry. Muszę powiedzieć, że z założonym małym i lekkim 2,8/24D i z niewiele większym 1,8/85D na zmianę w kieszeni było świetnie, gdy byłem daleko od ludzi. Za to gdy tylko robiło się wokół mnie trochę tłoczniej, natychmiast miałem wrażenie, że aparat jest za duży, mało poręczny i mało dyskretny. Aż mi było głupio go brać do ręki, żeby nie przeszkadzać otoczeniu. Podejrzewam, że z D600/610 albo D800, a nawet z D7000/7100 i jakimkolwiek zoomem czułbym się jeszcze gorzej.
Ale być może to jest moje przewrażliwienie, wynikające z eksperymentów, jakie od zeszłego roku robię z Fuji X100s, a od kilku tygodni z Leiką M3. To są aparaty, które mam ochotę mieć zawsze przy sobie gotowe do strzału i widzę, że prawie nikt dookoła nie zwraca na nie uwagi, natomiast F100 niebezpiecznie zbliża się gabarytami do granicy, za którą kończy się moja tolerancja. Dawniej byłem bardziej tolerancyjny. :)
Faktycznie, coś w tym jest, dlatego fajnie jest mieć też coś mniejszego i zgrabniejszego.
Ale taki F90x lub F100 z gripem pozwala na żyłowanie czasów poza granice przyzwoitości a efekt jest zadziwiająco dobry.
Moja żona poczyniła rekord, zrobiła mi niezłe zdjęcie ze ściennym zdjęciem sławnej chorwackiej drużyny piłkarskiej
F90 film ISO200 sigma 24mm otwarta na 2,8 z czasem 1/2 sekundy, bez gripa, z podpórki, manual focus :-)
P.S. Cena F90x z gripem bywa taka sama jak bez, trzeba sprawdzić czy jest koszyczek do używania bez gripa, przy F90 bez x nie działa spust z gripa.
Ja nie wiem co wy macie z tą wielkością i straszeniem ludzi :-) ja wszystkie swoje sprzęty mam duże i zagripowane a ludziska mi nie uciekają :-)
miron19j
11-03-2014, 08:30
Ja nie wiem co wy macie z tą wielkością i straszeniem ludzi :-) ja wszystkie swoje sprzęty mam duże i zagripowane a ludziska mi nie uciekają :-)
może ich strach paraliżuje? ;-)
pastwisko
11-03-2014, 11:56
Ja nie wiem co wy macie z tą wielkością i straszeniem ludzi :-) ja wszystkie swoje sprzęty mam duże i zagripowane a ludziska mi nie uciekają :-)
No własnie, bo masz wszystkie takie.
Tez kiedyś wszystkie miewałem duze i/lub z gripem, F90, F100, nawet do C645 miałem gripa, psiks, df.. Ale potem się przesiadłem na małą Arię, teraz od 2 lat mam mini GRD. Jak się trochę porobi takimi maleństwami, to potem każde lustro wydaje się wielkim słoniem w składzie porcelany, ze nie wspomnę o tych z gripami. Pamietam pare m-cy temu zaszedlem przy okazji do fotograficznego zerknać na DF - który PONOĆ - jest niewielki - może i jest, ale dla uzytkownika D3, a jak zobaczyłem D800 to sie w ogóle przestraszyłem i zdziwiłem ze ludzie chadzają z takimi na zdjecia z własnej woli i jeszcze często z jakimś panzerzoomem.
Z małych mam FE2 z naleśnikiem 50 ale jak już lustrzanka cyfrowa to wolę większą niż mniejszą, pewny chwyt, lepsze wyważenie ze szkłami a te też raczej małe nie są. Ciężar mi nie przeszkadza a także wielkość sprzętu nie paraliżuje mnie w robieniu zdjęć na ulicy :) Myślę że więcej jest w tym naszej własnej psychologi niż to że faktycznie osoby reagują na widok sprzętu. Mamy takie czasy, że prawie każdy czymś tam pstryka więc i otoczenie jakby mniej wrażliwe się zrobiło.
Kartofelinder
11-03-2014, 12:17
To sie wszystko sprowadza do tego jak robisz zdjecia. Jesli wyruszam na zorganizowana sesje i wiem, ze to jest glowny temat dnia, to tez wygodniej sie czuje ze sporym body, bo wlasnie dla takiej wygody zostaly w taki sposob zaprojektowane.
Jesli wyruszam natomiast na spacer z zona, albo na jakas wycieczke, to nie mam juz takiej ochoty obijac sie o aparat. Zabieram cos niewielkiego i doceniam fakt, ze moge o aparacie zapomniec kiedy go nie uzywam - co jest chyba glownym atutem takiego rozwiazania. Argumenty o dziwnych reakcjach ludzi tez mi sie wydaja w wiekszosci przypadkow przesadzone.
E tam, to nie rozmiar jest problemem, robiłem streeta F100 z gripem. Problemem jest to, że w pewnym momencie dochodzi się do wniosku, że głównym zadaniem fotografa nie jest dźwiganie i kupuje sobie aparat mieszczący się w kieszeni.
Nie wiem na ile ten Samyang jest ważny, ale ja bym kupił F80, małe body i lekkie body, które obsługuje się jak cyfrówkę. Nie ma szoku kulturowego. FE2/FM2 są fajnymi body, ale raz, że warto zainwestować w niewielki, ale kosztowny tuning, a dwa to raczej dla osób, które wiedzą co ze sobą niesie body manualne. Ze wspomnianym Nikkorem E 50/1.8 czy naleśnikami Voigtka robi się wtedy bardzo kompaktowy zestaw.
Dodam tylko, że F100, to najmniej przeszkadzający w fotografowaniu aparat z jakim miałem do czynienia. Takie point&shoot, choć w mało kompaktowym wydaniu.
Wygoda...to właściwe stwierdzenie. Powiem tak, jakbym miał FE2 w wersji cyfrowej ale nie jak Df :) to pewnie też bym chętnie brał na spacer, ale na tą chwilę nie mam za bardzo alternatywy ze względu na swoje wymagania (nie mówię tu o obrazku a o komforcie pracy, szybkości itd).
Ja bardzo liczyłem na Df, ale wyszedł taki pokrak, że szkoda słów. Najbardziej bym chciał cyfrowy film wkładany w miejsce tylnej ścianki serii FE/FM/FA. Może być bez ekranu, ale to pozostanie w sferze marzeń niestety.
miron19j
11-03-2014, 12:56
Ja bardzo liczyłem na Df, ale wyszedł taki pokrak, że szkoda słów. Najbardziej bym chciał cyfrowy film wkładany w miejsce tylnej ścianki serii FE/FM/FA. Może być bez ekranu, ale to pozostanie w sferze marzeń niestety.
może wieczniezbanowany by spróbował? On robi takie różne cuda. Co prawda z obiektywami, ale zawsze... :-)
To jest teoretycznie wykonalne, matryca jest w tej samej odległości od obiektywu co film,
wystarczy :-) ją przykleić wewnątrz tylnej ścianki, procek w miejscu filmu, parę kabelków i już...
LCD odpada, nie zmieści się i jeszcze trzeba by dziurawić aparat, żeby go podłączyć, ale wiadomo, że zdjęcia będą dobre a LCD jest dla tych co muszą zrobić 20 fotek na jedną udaną :-)
pastwisko
11-03-2014, 13:41
Z małych mam FE2 z naleśnikiem 50 ale jak już lustrzanka cyfrowa to wolę większą niż mniejszą, pewny chwyt, lepsze wyważenie ze szkłami a te też raczej małe nie są. Ciężar mi nie przeszkadza a także wielkość sprzętu nie paraliżuje mnie w robieniu zdjęć na ulicy :) Myślę że więcej jest w tym naszej własnej psychologi niż to że faktycznie osoby reagują na widok sprzętu. Mamy takie czasy, że prawie każdy czymś tam pstryka więc i otoczenie jakby mniej wrażliwe się zrobiło.
Ja mowię o uzywaniu wyłącznie małych aparatów, a ty uzywasz naprzemiennie z przewagą duzych. To trzeba pouzywac parę miesiecy, a nie przestrzelic jedną rolkę a potem zaraz wrocic do starego, a nawet w miedzyczasie. Trzeba się troche zdystansować, spojżeć z boku. Mnie nie chodzi tez o reakcje innych na duzy sprzęt, tylko o to własne podejscie do sprzetu. Ze mozna dzwigać to wiem sam, raz polazłem na foty z plecakiem w ktory upchnałem wielki format (metalowa Wista), C645 z gripem, do tego 3 obiektywy, kaset, swiatlomierz, statyw.. jak wracalem usmiechałem się do większości ławek - ba nawet raz rowerem jezdziłem z wielkim w plecaku i statywem na ramieniu. Jak się chce to mozna wszystko.
Bez przesady z tym dźwiganiem, na spacerze dwugodzinnym 2kg nie zabija chyba?
A w góry zabieram coś takiego i też da się żyć :-)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/03/af1mgrand-2.jpg
źródło (http://appareil.olympus.chez.com/af1mgrand.jpg)
pastwisko
13-03-2014, 11:09
Bez przesady z tym dźwiganiem, na spacerze dwugodzinnym 2kg nie zabija chyba?
A w góry zabieram coś takiego i też da się żyć :-)
A czemu nie zabierasz czegoś większego? :)
Bez przesady z tym dźwiganiem, na spacerze dwugodzinnym 2kg nie zabija chyba?
A w góry zabieram coś takiego i też da się żyć :-)
To może kwestia wieku ;) Mnie już powoli przechodzi ochota targać lustrzankę z jasnym obiektywem i coraz chętniej wziąłbym po prostu jakiegoś malucha w rodzaju cyfrowego Fujifilm X20 :D Ostatnio w poszukiwaniu oznak wiosny odbyłem parę długich spacerów z D700 i N105/2.8 (niecałe 2kg) i ręka mi "odpadała" pod koniec :D Że nie wspomnę o D300s w połączeniu z N300/4 ;)
Patent na tylną ściankę do analogowych aparatów ma od dawna Nikon. Pewnie po to, żeby nikt czegoś takiego nie wdrożył.
http://www.f-stopeight.com/wp-content/uploads/2013/08/digital-film-efs-1.jpg
źródło (http://www.f-stopeight.com/wp-content/uploads/2013/08/digital-film-efs-1.jpg)
http://i.imgur.com/eTd2d.jpg
źródło (http://i.imgur.com/eTd2d.jpg)
To też zostało uwalone przy samym starcie przez producentów aparatów, a takie coś by mnie bardziej niż satysfakcjonowało. Choć jakby historia rozwoju aparatów cyfrowych poszła też tą drogą, to ceny puszek analogowych nie byłby tak atrakcyjne jak są.
A czemu nie zabierasz czegoś większego? :)
Bo chadzam na dłużej niż dwie godziny.
A ja właśnie zagripowałem FE2 :-) teraz jest super.
Najbardziej super jest dźwięk. Najpierw jest soczyste mlask, jakby dorodna krasula odgoniła językiem wielkiego gza z czubka nosa, a potem głośne bzzzz... jakby giez wrócił z kolegami nakopać krasuli.
Sprzęt robi się ciężkawy, choć motor to jedyna sensowna opcja, żeby wygodnie obsługiwać długie i ciężkie szkła. Ja jednak wolę ze zblazowaną mina naciągać ręcznie, oczywiście nie patrząc w czasie tego naciągania na aparat. Jakbym do tego wyglądał jeszcze jak hipster, to normalnie wszystkie moje. ;)
To może kwestia wieku ;) Mnie już powoli przechodzi ochota targać lustrzankę z jasnym obiektywem i coraz chętniej wziąłbym po prostu jakiegoś malucha w rodzaju cyfrowego Fujifilm X20 :D Ostatnio w poszukiwaniu oznak wiosny odbyłem parę długich spacerów z D700 i N105/2.8 (niecałe 2kg) i ręka mi "odpadała" pod koniec :D Że nie wspomnę o D300s w połączeniu z N300/4 ;)
Ale tu o analogach się rozmawia, zboczenie cyfrowe trzymania aparatu non-stop w dłoni, wykonanie 200 ujęć na godzinę i oglądanie tego na bieżąco na LCD nie ma tu miejsca.
Ile trzeba by filmów naświetlić żeby się zmęczyły ręce to nie wiem i nie chce wiedzieć :-)
Trzymanie aparatu non stop to nie zboczenie cyfrowe, wszakże najlepszy aparat to ten, który akurat trzymamy w ręku. Nie każdy fotografuje landszafty, że zdąży przed zdjęciem jeszcze zjeść bułkę z salcesonem. Na ulicy raczej nie ma sensu nosić aparatu w torbie, równie dobrze można go nie brać wcale.
Sprzęt robi się ciężkawy, choć motor to jedyna sensowna opcja, żeby wygodnie obsługiwać długie i ciężkie szkła. Ja jednak wolę ze zblazowaną mina naciągać ręcznie, oczywiście nie patrząc w czasie tego naciągania na aparat. Jakbym do tego wyglądał jeszcze jak hipster, to normalnie wszystkie moje. ;)
Mając gripa też można naciągać ręcznie :-) lekką wersję też mam w postaci FE, ale grip daje nam jeszcze coś, miękki spust.
Naciąganie ręczne przy gripie? Owszem można nawet nie wrzucać akumulatorów i będzie wtedy nawet będzie lekko. Jak grip to z całym bogactwem inwentarza.
Mnie tam spust w FM2 i FE2 nie przeszkadza. Różnice w pracy są pomijalne mimo, że jeden jest mechaniczny, a drugi elektryczny. Inaczej było w F3, ale miałem spracowany egzemplarz i na przykład spust nie zawsze wyzwalał migawkę. Ja jeszcze mam MR-3 co pozwala w przypadku gripa uniknąć niewygodnego trzymania przy pionowych kadrach.
Trzymanie aparatu non stop to nie zboczenie cyfrowe, wszakże najlepszy aparat to ten, który akurat trzymamy w ręku. Nie każdy fotografuje landszafty, że zdąży przed zdjęciem jeszcze zjeść bułkę z salcesonem. Na ulicy raczej nie ma sensu nosić aparatu w torbie, równie dobrze można go nie brać wcale.
Nawet na ulicy; nie musisz analizować zdjęć i grzebać w menu, torby i dekielki już dawno zaniechałem, i nie noszę aparatu w dłoni.
Podtrzymuję więc swoja linię, że fajnie jest mieć gripa, dobrze jest mieć aparat wygodny bez gripa (F90 :-) ) i również świetne jest posiadanie małych, lekkich aparatów. Ceny są takie, że przebierać, wybierać.
W większości przypadków grzebanie w menu kończy się przed wyjściem na ulicę. Automatyczny podgląd zdjęć miałem wyłączony od zawsze. Wychodzi, że jednak cyfrą można fotografować tak jak analogiem, z tą różnicą, że wieczorem czy podczas przerwy obiadowej można przejrzeć co się ustrzeliło.
Trzymanie aparatu non stop to nie zboczenie cyfrowe, wszakże najlepszy aparat to ten, który akurat trzymamy w ręku. Nie każdy fotografuje landszafty, że zdąży przed zdjęciem jeszcze zjeść bułkę z salcesonem. Na ulicy raczej nie ma sensu nosić aparatu w torbie, równie dobrze można go nie brać wcale.
+1
A wówczas waga, wielkość i wygląd sprzętu zaczyna robić różnicę. Jak również szybkość ostrzenia (albo i jego brak - 28mm, ISO 640, f/5.6 i ostrość na 2,5 metra do nieskończoności).
pastwisko
14-03-2014, 12:09
Ale tu o analogach się rozmawia, zboczenie cyfrowe trzymania aparatu non-stop w dłoni, wykonanie 200 ujęć na godzinę i oglądanie tego na bieżąco na LCD nie ma tu miejsca.
Ile trzeba by filmów naświetlić żeby się zmęczyły ręce to nie wiem i nie chce wiedzieć :-)
200 fot mozna i na filmie nawalić, to nie jest kwestia cyfra czy analog - ja przez ostatnie dwa lata na swoim jedynym aparacie - cyfrowym wlasnie - zrobilem raptem 9500 fot, z czego ze 2000 mozna spokojnie odliczyć na tajmlapsy. Z wyjscia na foty przynoszę tyle zdjec co z analoga, a czesto mniej bo nie muszę do konca rolki dopstrykać.
A gapienie się w LCD wynika czesto z tego ze duzo/wiekszosc ustawien jest jedynie w menu - np. zmiana pomiaru swiatła czy korekta EV. Dlatego mi sie bardzo podoba nowy Fuji.
Jakbym do tego wyglądał jeszcze jak hipster, to normalnie wszystkie moje. ;)
Trzymanie aparatu non stop to nie zboczenie cyfrowe, wszakże najlepszy aparat to ten, który akurat trzymamy w ręku.
Potwierdzam i przychylam się. :)
Przedwczoraj rano oddawałem samochód do warstatu na przegląd i w drogę powrotną do miejsca zatrudnienia postanowiłem udać się pieszo. Nie wyglądałem jak hipster chyba, albowiem w krawacie byłem. Wiadomo, klient w krawacie jest mniej awanturujący się.:smile: A na szyi sobie zawiesiłem Leikę M3, żeby po drodze kontynuować jej testowanie, bo pogoda i światło u nasz w Bawarii od kilkunastu dni takie, że żal siedzieć w pracy. :)
Tak sobie idę, od czasu do czasu przykładam aparat do oka, coś tam cykam, a tu nagle z przeciwka nadchodzi wybitnie atrakcyjna blondynka z długimi włosami i dużymi niebieskimi oczami. ;) Uśmiecha się do mnie z odległości kilku kroków i zagaduje zachwyconym głosem: "O, jaka piękna stara Leica!" Zatrzymała się, chwilę pogadaliśmy o aparatach, wymieniliśmy uprzejmości i poszliśmy. Każde w swoją stronę, niestety, gdyż sumienie nie pozwoliło mi w godzinach pracy zajmować się wyrywaniem lasek, chociażby nie wiadomo jak piękne były. :)
Analog działa na kobiety. Analog na szyi działa na kobiety jakieś czterdzieści sześć razy bardziej niż analog w torbie. :) :) :)
Ale tu o analogach się rozmawia, zboczenie cyfrowe trzymania aparatu non-stop w dłoni, wykonanie 200 ujęć na godzinę i oglądanie tego na bieżąco na LCD nie ma tu miejsca.
Ile trzeba by filmów naświetlić żeby się zmęczyły ręce to nie wiem i nie chce wiedzieć :-)
Wiem, że o analogach, ale noszenie w ręce jest chyba niezależne od typu aparatu, a bardziej od typu fotografii, który się "uprawia". Street czy reporterka raczej nie zachęcają do trzymania aparatu w plecaku czy torbie, wygodniej i efektywniej jest go nieść w ręce lub na szyi. Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym podczas spaceru ciągle miał się zatrzymywać, wyciągać aparat z wygodnego plecaka, robić zdjęcie i chować sprzęt ;)
(...) w Bawarii (...) atrakcyjna blondynka (...)
Za Wikipedią:
Oksymoron (z gr. ὀξύμωρος czyt. oksýmōros, od oksýs ostry i mōros tępy), antylogia, epitet sprzeczny – figura retoryczna, którą tworzy się przez zestawienie wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach.
pastwisko
14-03-2014, 13:33
to musiałbyć jednak krawat, bo mnie z analogiem zadna nigdy nie zagadała :P
Za Wikipedią:
Oksymoron (z gr. ὀξύμωρος czyt. oksýmōros, od oksýs ostry i mōros tępy), antylogia, epitet sprzeczny – figura retoryczna, którą tworzy się przez zestawienie wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach.
Za Wikipedią:
Claudia Schiffer (ur. 25 sierpnia 1970 w Rheinbergu w Niemczech) – niemiecka modelka i aktorka. ;)
Exceptio probat regulam
Poza tym, za Wikipedią:
Przez ponad 6 lat była w związku z Davidem Copperfieldem.
Magia czyni cuda.
Za Wikipedią:
Oksymoron (...)
Zdziwiłbyś się, jakbyś zobaczył, ile w Monachium na ulicach można spotkać wybitnie atrakcyjnych blondynek. Brunetek zresztą także. :) :) :)
Różnymi językami mówią. Ta akurat posługiwała się literackim Hochdeutschem, więc zapewne nie całkiem miejscowa była. :)
Nie wiem ile blondynek, ale widziałem panów w białych koszulach, w marynarkach, pod krawatem, do kompletu z butami trekingowymi, skarpetami i krótkimi portkami wysiadających z BMW 7 z czarnymi szybami. Jeśli istnieje lepsza definicja bezguścia i kiczu, to nie chcę jej znać.
Heidi Klum też bym nie odmówił. :)
Ja dzięki Canonetowi miałem okazje miło pogadać, zatem Kuba, trzeba mieć dalmierz, lustro jest już passe. Do tego stopnia passe, że w Dublinie jedna taka ładna mnie mocno ochrzaniła, jak próbowałem jej zdjęcie zrobić FE2.
Heidi Klum też bym nie odmówił. :)
Tu już niestety nie mam argumentów. Tym bardziej, że Twoja opinia o dalmierzach i Canonecie mocno koresponduje z tym:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/03/2rd4-2.jpg
źródło (http://imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/706/2rd4.jpg)
(to mąż Pani Heidi)
pastwisko
14-03-2014, 13:50
Nie wiem ile blondynek, ale widziałem panów w białych koszulach, w marynarkach, pod krawatem, do kompletu z butami trekingowymi, skarpetami i krótkimi portkami wysiadających z BMW 7 z czarnymi szybami. Jeśli istnieje lepsza definicja bezguścia i kiczu, to nie chcę jej znać.
No bo twój żart to był taki wyszukany, że hej.
trzeba mieć dalmierz, lustro jest już passe. Do tego stopnia passe, że w Dublinie jedna taka ładna mnie mocno ochrzaniła, jak próbowałem jej zdjęcie zrobić FE2.
Dzisiaj do roboty zabrałem Rolleiflexa, żeby po południu w drodze powrotnej potestować. Zobaczymy, jak dwuobiektywowa lustrzanka działa na kobiety. Podejrzewam, że to koneserki muszą być, żeby doceniły urok TLR. :) :)
No bo twój żart to był taki wyszukany, że hej.
To nie żart. Dwukrotnie byłem w Monachium, za każdym razem byłem świadkiem tego typu scen oraz zestawień modowych. Wszystko fajno, pielęgnacja tradycji itd., natomiast czy mi się to podoba? Niespecjalnie. I sam charakter miasta odczułem jako bardzo hermetyczny i niespecjalnie nastawiony do elementów obcych. Lubię Berlin, jest naprawdę fajnym miastem, natomiast Monachium jest dla mnie traumatyczne jakoś. Stąd też i wtrącenie. Nie chciałem urazić oczywiście niczyjej zakamuflowanej opcji niemieckiej.
pastwisko
14-03-2014, 14:41
miałem na myśli ten w ktorym cytowałeś wikipedię, dobra nie wazne, de gustibus et coloribus etcetibus.
Analog działa na kobiety. Analog na szyi działa na kobiety jakieś czterdzieści sześć razy bardziej niż analog w torbie. :) :) :)
Wrzucam sobie ten cytat na FB ;-)
Rewela stary ;))))
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.