Zobacz pełną wersję : Dlaczego sony ma zla opinie?
Jakub365
24-02-2014, 08:09
Witam.
Dlaczego sony jest firma, ktora przez wiekszosc fotografow jest krytykowana, niekotrzy dostaja goraczki slyszac "lustrzanka sony" a na forach rzadko poleca sie ten system. Dlaczego Nikon nie produkuje wlasnych matryc, tylko bierze je od firmy, ktora ma tak zla opinie? I jak to mozliwe, ze matryce sony w nikonach tak malo szumia i sa najlepiej dopracowane, a natomiast w Sony sa najbardziej szumiace? Nie mowiac juz o zakresie tonalnym. Jesli chodzi o kolorystyke, puszki oddaja podobne kolory czy czyms sie roznia?
Jako uzytkownik Nikona pytam tylko z samej ciekawosci;-)
miron19j
24-02-2014, 09:56
nie zastanawiałem się, dlaczego Sony jest be. :-)
A jeśli chodzi o matryce, to jej opracowanie i wyprodukowanie jest kosztowne. Lepiej kupić ją w firmie, która się w tym specjalizuje. Będzie dużo taniej. Zresztą obecnie większość branż tak robi.
Sama matryca to nie wszystko, trzeba ją jeszcze oprogramować. I z tego wynikają różnice w obrazowaniu.
Jak nie przymierzając w kuchni. Weźmiesz kawałek mięsa i od Ciebie zależy, co z niego zrobisz. Czy pyszną pieczeń czy kotleta jak podeszwa. :-)
Ta opinia o Sony od jakiegoś czasu się zmienia. Myślę, że nikt, kto ma trochę oleju w głowie i śledzi nowości, nie powie o Sony złego słowa.
Lustrzanki Sony były (są?) krytykowane za wtórność. DLSR i SLT z niższych półek wychodziły w sumie co pół roku, a większość z nich była odgrzewanym kotletem. Myślę, że mało kto ogarniał nazewnictwo i funkcje poszczególnych lustrzanek.
Od kilku lat Sony już nikogo nie goni, a samo pokazuje największe innowacje. Linia NEX, A7 i A7R, kompakty RX100, RX1 z pełną klatką, czy ostatnio RX10 - to wszystko są świetne i innowacyjne aparaty. Także trzeba być ignorantem, żeby nadal uważać, że Sony sobie w foto nie radzi.
pastwisko
24-02-2014, 12:41
To wynika z trego ze Sony się nigdy nie zajmowało fotografią i nagle zaczęło wypuszczać aparaty. Ci ktorzy siedzieli lub trochę siedzieli w fotografii uznali to po prostu za czysto marketingowy ruch i uznali ze ktos kto z dnia na dzien zaczyna się zajmować produkcją aparatu nie moze tego zrobić dobrze. Tak wiec powstało z góry założenie ze to nie mogą być dobre aparaty. Dla kogoś kto z fotografią kojarzył raczej Nikona, Canona, Pentaxa czy Olympusa, logo firmy produkującej telewizory musiało wyglądać smiesznie. Więc i taka opinia się wyrobiła ze to śmieszne przedsięwzięcie.
Tyle że taka opinia panowała u wiekszosci jakies ja wiem, ze dwa lata temu moze, jesli teraz ktos nadal tak twierdzi to albo miał wpadkę ze sprzetem tej firmy, albo jest zatwardziałym fanbojem ktorejś z tradycyjnych firm. Stawiam na opcję nr dwa, czyli przekonanie o tym ze coś jest do kitu nie poparte faktyczną wiedzą i doświadczeniem z danym sprzetem. Ot taki klasyk u ludzi ;)
RobertMiernik
24-02-2014, 13:03
No, nie tak do końca chyba, na początku Sony rzeczywiście nie miało się czym pochwalić ale nigdy nie było to spowodowane jakością a raczej brakami w systemie. W momencie kiedy wypuścili pierwsze lustrzanki nie mieli nawet połowy 'systemu', brakowało ogniskowych, lamp, 'akcesoriów' stąd właśnie utarło się przekonanie, że Sony jest do kitu.
Same aparaty zawsze były bardzo fajne, obiektywy też super jakości, ogólnie wiele pomysłów moim zdaniem genialnych, jednak brakowało właśnie kompletnego pełnego systemu. Zresztą dalej nie jest idealnie (chociaż sporo lepiej) - główne problemy to niekompatybilna stopka lampy błyskowej co powoduje problemy strobistom czy innym błyskaczom.
Ostatnie NEXy i A7 mają już ISO stopkę, w lustrzankach pewnie też wprowadzą.
stachmuszel
24-02-2014, 14:04
Ja po przygodzie z NEX C3, 5n i F3 nie dam złego słowa powiedzieć o tej marce. Sam cały czas się zastanawiam, czy nie sprzedać całego nikonowskiego majdanu i wrócić do np. NEX-6/PZ16-50. Przyznam się, że dopóki nie miałem przygody z Sony-m też mówiłem, że Sony to beee etc. To takie polskie powtarzanie stereotypów. Teraz chylę czoła i przepraszam.
To wynika z trego ze Sony się nigdy nie zajmowało fotografią i nagle zaczęło wypuszczać aparaty. Ci ktorzy siedzieli lub trochę siedzieli w fotografii uznali to po prostu za czysto marketingowy ruch i uznali ze ktos kto z dnia na dzien zaczyna się zajmować produkcją aparatu nie moze tego zrobić dobrze. Tak wiec powstało z góry założenie ze to nie mogą być dobre aparaty. Dla kogoś kto z fotografią kojarzył raczej Nikona, Canona, Pentaxa czy Olympusa, logo firmy produkującej telewizory musiało wyglądać smiesznie. Więc i taka opinia się wyrobiła ze to śmieszne przedsięwzięcie.
Sony nie wzięła się za branżę foto od podstaw. Kupili cały dział foto Konica-Minolta wraz z ogromnym bagażem doświadczeń w produkcji sprzętu fotograficznego.
Trudno więc sądzić, ze ktoś siedział branży foto, nie wiedział co robiła wcześniej Konica i Minolta.
pastwisko
24-02-2014, 14:34
Sony nie wzięła się za branżę foto od podstaw. Kupili cały dział foto Konica-Minolta wraz z ogromnym bagażem doświadczeń w produkcji sprzętu fotograficznego.
Trudno więc sądzić, ze ktoś siedział branży foto, nie wiedział co robiła wcześniej Konica i Minolta.
Ja mówię o punkcie widzenia klasycznego posiadacza lustrzanki z logiem Canon czy Nikon, ktory zobaczył aparat z napisem SONY. Mam na mysli to ze Sony było zawsze kojarzone ze sprzętem audio i tv.
Ja mówię o punkcie widzenia klasycznego posiadacza lustrzanki z logiem Canon czy Nikon, ktory zobaczył aparat z napisem SONY. Mam na mysli to ze Sony było zawsze kojarzone ze sprzętem audio i tv.
Ja tam nie wnikam, co się komu, z czym kojarzy.;)
Sony zawsze będzie mi się kojarzyć z PEWEX-em.:D
adriansocho
24-02-2014, 14:54
Ja mam swoje zdanie o firmie Sony (przesiadłem się na N właśnie z S), nie podoba mi się, że w tym systemie najlepsze są albo obiektywy robione przy współpracy z Zeissem, albo starsze obiektywy Minolty, albo obiektywy niezależnych producentów, natomiast własne konstrukcje Sony, również te bazowane na modelach przejętych wraz z Minoltą wypadają blado. Obiektyw kitowy 18-70 Sony to wręcz śmieć w porównaniu z Nikonowskim 18-70. Stabilizacja matrycy działa o niebo mniej skutecznie od stabilizacji w szkłach, a producenci niezależni bardzo niechętnie wypuszczają obiektywy z VC czy OS z mocowaniami do Sony. Mnie to wystarczyło, aby się przesiąść, teraz już nie mam potrzeby, aby sobie Sony zaprzątać głowę.
Chociaż pomysł z bezlusterkowcami potrafił zakręcić na rynku.
wyrwiflak
24-02-2014, 15:21
Sony miało złą opinię parę lat temu gdy użytkownicy bardziej znanych marek foto byli przekonani, że ich producenci odwalają mniejszą masówkę niż sony. Dzisiaj już chyba nikt nie ma złudzeń, że jakość produktu masowego bardzo mało zależy od znaczka na nim naklejonego... Większość produktów foto Sony to rzeczywiście sprzęt dla amatorów - tanio wykonany, ale jakichś kłopotów z serwisem czy z niedopracowaniem/błędami projektowymi to sobie nie przypominam.
W Europie, a w USA chyba nawet bardziej, konsumenci przywiązują wielką wagę do wizerunku marki - marka kojarzy się z określoną grupą produktów określonego typu i klasy. I nawet jeśli producent jest w rzeczywistości ten sam, marki handlowe są różne. Tymczasem koncerny japońskie czy koreańskie nie różnicują marek tak bardzo, i można np. kupić ołówek Mitsubishi i okręt wojenny albo samolot Mitsubishi, nie mówiąc o samochodach czy elektronice. ;-) Stąd może u nas takie automatyczne założenie, że firma stosunkowo nowa w danej dziedzinie nie może zrobić naprawdę dobrego produktu.
Ale, z drugiej strony, jest jednak coś takiego jak "bagaż wieloletniego doświadczenia", którego brakuje firmom, które zabierają się za nową dla nich dziedzinę. Moim zdaniem dobrym tego przykładem jest budowa menu w pierwszych bezlusterkowcach NX Samsunga: w pierwszej zakładce menu są tak "często" zmieniane opcje, jak rozdzielczość i kompresja JPG, przestrzeń barw RGB, zwiększenie zakresu ISO, itp. Widać wyraźnie, że projektował to informatyk, a fotografa przy tym nie było.
RobertMiernik
24-02-2014, 16:51
Moim zdaniem dobrym tego przykładem jest budowa menu w pierwszych bezlusterkowcach NX Samsunga: w pierwszej zakładce menu są tak "często" zmieniane opcje, jak rozdzielczość i kompresja JPG, przestrzeń barw RGB, zwiększenie zakresu ISO, itp. Widać wyraźnie, że projektował to informatyk, a fotografa przy tym nie było.
A propos bagażu doświadczeń to canonach jest tak samo... ;]
No tak, ale wszystko zależy też od tego, czy dana funkcja jest też "wyciągnięta" gdzieś na obudowę aparatu pod jakiś przycisk. Jeśli "na zewnątrz" są takie ustawienia, jak np. tryb pomiaru światła czy tryb i kompensacja lampy błyskowej, to w menu może być na pierwszym miejscu rozdzielczość - bo i tak rzadko się tam zagląda. Natomiast jeśli rzadko zmieniane ustawienia są w pierwszej zakładce menu, a te zmieniane często - w drugiej, trzeciej albo jeszcze dalej, i trzeba się do nich "dokopywać", to świadczy o tym, że menu projektował elektronik czy informatyk, a nie fotograf, który naprawdę z tego korzysta i wie, co jest potrzebne najbardziej i najszybciej.
Poza tym np. lustrzanki Nikona pamiętają nawet po wyłączeniu aparatu, z której zakładki i nawet z której pozycji menu korzystało się ostatnio, i po naciśnięciu przycisku Menu otwiera się ono właśnie na tej pozycji.
Samsungi NX pamiętają to tylko do chwili wyłączenia aparatu - po wyłączeniu aparatu menu zawsze otwiera się na pierwszej zakładce.
To są takie drobne szczegóły, może i nie zawsze bardzo istotne, ale świadczące o tym, że firma bardziej doświadczona wykorzystuje te doświadczenia i opinie ludzi, którzy tego sprzętu używają.
wyrwiflak
24-02-2014, 18:29
Ale, z drugiej strony, jest jednak coś takiego jak "bagaż wieloletniego doświadczenia", którego brakuje firmom, które zabierają się za nową dla nich dziedzinę.
Ale czy może być mowa o braku wieloletniego doświadczenia w przypadku firmy, będącej niegdyś pionierem w dziedzinie cyfrowego obrazowania, która przejmuje cały dział fotograficzny wraz z inżynierami projektantami, całym know-how i wieloma patentami, upadającej firmy z wieloletnim doświadczeniem? A tak przecież było w przypadku firmy Sony i śp. Konica Minolta. Sony nie ukrywa swoich dokonań z czasów systemu Maviki a pokrewieństwo choćby designu nexów jest bardzo widoczne. To nie były jednak produkty popularne w Europie a już szczególnie w komunistycznej Polsce, brak więc w świadomości Polaków skojarzeń Sony z fotografią. Za to pewnie jakby się pokazał na rynku aparat Revue albo Porst to by nie jeden z dawnych czasów skojarzył i chętnie kabzę otworzył ;)
A czy to nie jest tak, że cały czas dużo mniej ludzi korzysta ze sprzętu Sony niż Canona czy Nikona ze względu na obiektywy? Nie twierdzę tylko pytam.
W ubiegłym roku w Ciechocinku poproszono mnie o zrobienie fotki aparatem Sony Mavika, która miała pamięć w postaci płyty CD. Zażartowałem, czy nie wymienią na mojego Nexa-6 ? Pierwszy raz miałem w ręku taką konstrukcję.
Oh, ja kiedyś robiłem zdjęcia Maviką znajomego Anglika, która zapisywała zdjęcia na dyskietce 3,5" 1,44 MB.
wyrwiflak,
Bagaż bagażem, ale wszystko zależy od tego, czy taka firma da aparat do ręki fotografom i zechce słuchać ich opinii, a potem wprowadzi sugerowane zmiany.
Przepaść między dyskietką a płytą CD niewyobrażalnie wielka. Dyskietka - 1.44 MB Płyta CD - 650 MB. Za to na dyskietkę, gabaryty chyba były mniejsze.
Tak, ale ona robiła zdjęcia chyba w rozdzielczości VGA albo nawet mniejszej, więc na jedną dyskietkę wchodziło ich trochę. Tylko zapis dość długo trwał. Zresztą pierwsze karty pamięci też nie były wielkie - 2, 4, 8 MB. Mój pierwszy aparat cyfrowy miał w komplecie chyba kartę 8 MB.
wyrwiflak
24-02-2014, 19:41
A czy to nie jest tak, że cały czas dużo mniej ludzi korzysta ze sprzętu Sony niż Canona czy Nikona ze względu na obiektywy? Nie twierdzę tylko pytam.
Tych zarobkowych fotografów to pewnie, te systemy są najbardziej rozwinięte i mają najlepsze wsparcie, firmowe i producentów niezależnych. Ale dla amatora czy entuzjasty sprzęt sony w tej chwili oferuje całkiem sporo, znacznie więcej niż Konica Minolta za czasów swojej świetności. Z tą stopką na którą wszyscy narzekają to nie był taki głupi pomysł, i można powiedzieć że zadziałało prawidło "lepsze wrogiem dobrego".
Najciekawsze były te pierwsze Maviki z 1981 roku:
http://www.techcn.com.cn/uploads/200910/1254830005IZbUjBHc.jpg
Borat1979
24-02-2014, 19:43
No, nie tak do końca chyba, na początku Sony rzeczywiście nie miało się czym pochwalić ale nigdy nie było to spowodowane jakością a raczej brakami w systemie. W momencie kiedy wypuścili pierwsze lustrzanki nie mieli nawet połowy 'systemu', brakowało ogniskowych, lamp, 'akcesoriów' stąd właśnie utarło się przekonanie, że Sony jest do kitu.
Jak wypuścili pierwsze lustrzanki to już mieli cały system przejęty od Minolty.
Pierwsza lustrzanka sony to była właściwie Minolta z logo Sony.
Minolta Dynax
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://public.dm2303.livefilestore.com/y2pk6_j7l1k2npnY2beGIygOSWnAxcXskC2PzI-h9EKuD3xjtfI84YcFuq2yAxpsRKeb9fu0Ftgb-AnIGmXWnSbaC30CAjxFuo_lPuDJWGoT4Q/5119_dynax_5D_side.jpg?psid=1)
Sony A100
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://public.dm2301.livefilestore.com/y2pH90lNrRExUMow0zRpyHQobGqqs4fXZQ0rcrPCTzFMh1rr9T BZ5juY0u8I0e01RlYXh7N8F_-Vx0PcCNrh2sbuFPC6UEVF-yvzBAf8hnZwzU/Sony-Alpha-100-main4001.jpg?psid=1)
Tak, ale ona robiła zdjęcia chyba w rozdzielczości VGA albo nawet mniejszej, więc na jedną dyskietkę wchodziło ich trochę. Tylko zapis dość długo trwał. Zresztą pierwsze karty pamięci też nie były wielkie - 2, 4, 8 MB. Mój pierwszy aparat cyfrowy miał w komplecie chyba kartę 8 MB.
Do pierwszego Fuji FinePix 2800 /2 mln pikseli/ dokupiłem kartę 128 MB, która kosztowała 11 lat temu majątek - 312 zł. Kto jeszcze pamięta karty SmartMedia ?
Kto jeszcze pamięta karty SmartMedia ?
Ja - używałem w Olku E-10, a wcześniej w Agfie ePhoto 1680. W sumie były podobne do obecnych SD, w pewnym sensie branżunia zatoczyła koło...
jerryjola
24-02-2014, 20:51
Mnie też Sony na początku kojarzyło się wyłącznie z Tv i radiomagnetofonami. No i walkmanami.
Zdanie zmieniłem, jak pojawiła się a700, a w zasadzie ostatnie duża aktualizacja firmware. Wtedy Sony - moim zdaniem - pokazało, na co jest go stać, jak się ma podstawy w postaci know how Konica - Minolty i w postaci dużej kasy. Wtedy też pokazało się R1.
Moim zdaniem, teraz to jest tak samo dobra firma, jak inne.
RobertMiernik
24-02-2014, 21:14
Jak wypuścili pierwsze lustrzanki to już mieli cały system przejęty od Minolty.
Pierwsza lustrzanka sony to była właściwie Minolta z logo Sony.
Tak, tylko Minolta też nie miała systemu - nie mam na myśli tylko kompletu obiektywów ale choćby właśnie wsparcia dla lamp błyskowych/studyjnych/strobingu to jest dalej w Sony ciężkie do opanowania bo duża część akcesoriów firm trzecich jest dalej produkowana tylko dla duetu C/N
myślę że duże znaczenia ma też duży odstęp pomiędzy wypuszczeniem kolejnych "profesjonalnych" body - 4 lata pomiędzy wypuszczeniem a900 i a99 a także a700 i a77.
W Sony nie ma też dokładnych odpowiedników canonowskich 1d czy nikonowskich d3/4.
Mi osobiście brakuje także 85/1.8 - jest albo świetny i drogi Zeiss 1.4 albo bardzo tania 85/2.8
A jaka tam spuścizna po Minolcie - owszem, Sony kupio- ale tylko prawa patentowe bagnetu KM - finansowy strzał w "10".
Przejęcie użytkowników szkieł KM- a trochę ich było ( i jest)
Odnośnie pierwszych konstrukcji alfy - nijak miało się to do wcześniejszych np. Dynaxów ( miałem)
Swego czasu przy wyborze D90, porównywałem do jakiejś alfy-alfa waliła lustem jak końskie kopyta nocą po Krakowskim rynku.
Teraz nie wiem, może jest OK.
Swego czasu przy wyborze D90, porównywałem do jakiejś alfy-alfa waliła lustem jak końskie kopyta nocą po Krakowskim rynku.
Teraz nie wiem, może jest OK.
Teraz lustro wcale się nie rusza :mrgreen:
Teraz lustro wcale się nie rusza :mrgreen:
No tak, racja
Jak nie umiało się zrobić, to najlepiej wywalić :grin:
No tak, racja
Jak nie umiało się zrobić, to najlepiej wywalić :grin:
Ale za to czy znajdziesz jakąś lustrzankę do 3k która zrobi Ci 10 kl/s z af? :p
Tak, tylko Minolta też nie miała systemu - nie mam na myśli tylko kompletu obiektywów ale choćby właśnie wsparcia dla lamp błyskowych/studyjnych/strobingu to jest dalej w Sony ciężkie do opanowania bo duża część akcesoriów firm trzecich jest dalej produkowana tylko dla duetu C/N
O jakim rodzaju wsparcia dla lamp błyskowych Minolty mówisz?
Minolcie w dawnych latach też nigdy nie udało się zawojować rynku profesjonalnego - tu rządziły Nikon i Canon, niektórzy używali Olympusów OM (chyba głównie do zdjęć mikroskopowych itp.), Pentax LX kariery nie zrobił, a próby Minolty wejścia na ten rynek zawiodły. Natomiast świetnie sobie radziła na rynku amatorskim modelami takimi jak X700, 7000, Dynax 7000i, itp. Swego czasu (w latach 80-tych) Minolta była chyba najlepiej sprzedającą się marką w Niemczech Zachodnich.
Co ciekawe, ta tak chwalona, nagradzana i popularna i produkowana przez długie lata X700 miała, z mojego punktu widzenia, sporo "wpadek", np. trudna praca w trybie M (światłomierz pokazuje tylko czas zalecany, a nie pokazuje nastawionego), w trybie M nie działa pomiar błysku TTL, itp.
Co ciekawe, ta tak chwalona, nagradzana i popularna i produkowana przez długie lata X700 miała, z mojego punktu widzenia, sporo "wpadek", np. trudna praca w trybie M (światłomierz pokazuje tylko czas zalecany, a nie pokazuje nastawionego), w trybie M nie działa pomiar błysku TTL, itp.
Z tego co pamiętam X700 nie miała trybu M.
jerryjola
24-02-2014, 22:08
Ale za to czy znajdziesz jakąś lustrzankę do 3k która zrobi Ci 10 kl/s z af? :p
Że tak się zapytam - a ile w serii?
X700 miała P, A i M. Miała też wspaniałą matówkę (nazywało się to Accu Mate czy jakoś tak) - miała strukturę mikroskopijnego plastra miodu i była bardzo jasna. Co więcej, w X700 (i chyba w X500 także) matówka była wymienna na 7 czy 8 innych typów, ale, niestety, tylko w warunkach serwisowych, więc można to było zrobić gdy korzystało się z aparatu dość jednostronnie. Podobnie głupie rozwiązanie wymiany matówki miał np. Canon A1 - matówek było 7, ale też wymienne tylko w serwisie.
Jeszcze jednym niedostatkiem X700 było sztywne trzymanie czasu 1/60s z lampą błyskową - o ile dobrze pamiętam, nawet w trybie M nie można było wymusić innego czasu naświetlania z chwilą, gdy lampa zameldowała gotowość. Utrudniało to zbalansowanie światła zastanego i błyskowego.
Wspomniane niedostatki X700 zostały poprawione w X500, którą pozbawiono jednak trybu P - i nie była ona popularna, bo była tylko nieznacznie tańsza, a tryb P jednak bardziej przemawiał do "pstrykacza".
Dziwiła mnie trochę ta popularność X700 i nagrody, które zbierała, mimo tych właśnie niedostatków.
X700 miała P, A i M. Miała też wspaniałą matówkę (nazywało się to Accu Mate czy jakoś tak) - miała strukturę mikroskopijnego plastra miodu i była bardzo jasna. Co więcej, w X700 (i chyba w X500 także) matówka była wymienna na 7 czy 8 innych typów, ale, niestety, tylko w warunkach serwisowych, więc można to było zrobić gdy korzystało się z aparatu dość jednostronnie. Podobnie głupie rozwiązanie wymiany matówki miał np. Canon A1 - matówek było 7, ale też wymienne tylko w serwisie.
Jeszcze jednym niedostatkiem X700 było sztywne trzymanie czasu 1/60s z lampą błyskową - o ile dobrze pamiętam, nawet w trybie M nie można było wymusić innego czasu naświetlania z chwilą, gdy lampa zameldowała gotowość. Utrudniało to zbalansowanie światła zastanego i błyskowego.
Wspomniane niedostatki X700 zostały poprawione w X500, którą pozbawiono jednak trybu P - i nie była ona popularna, bo była tylko nieznacznie tańsza, a tryb P jednak bardziej przemawiał do "pstrykacza".
Dziwiła mnie trochę ta popularność X700 i nagrody, które zbierała, mimo tych właśnie niedostatków.
Właście ściągnąłem intrsukcję do x700 i wg manuala jest dokładnie tak jak pamiętam. Jest tryb P, A, za zresztą, nie chcę się spierać:
http://www.kenrockwell.com/minolta/images/x700_5052-950.jpg
http://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&docid=NaUWE6bOVRXRbM&tbnid=jqsSPyXgB9S_oM:&ved=0CAUQjRw&url=http%3A%2F%2F35mm-compact.com%2Fmanuels%2Fminolta-x700-fr%2Fslides%2Fminolta-x700-p25.html&ei=h6sLU86cGqqu0QWJkoGYAw&bvm=bv.61725948,d.bGE&psig=AFQjCNHB1h3lafBui8_NLlW0g3WswzQQ3g&ust=1393359912418634
Oj, X700 nie ma typowego dla obecnych aparatów przełącznika trybów pracy, ale to nie znaczy, że nie ma trybu M - uzyskuje się go po prostu nastawiając czas naświetlania w zakresie od 1 s do 1/1000 s lub B tym samym pokrętłem, na którym są też pozycje A i P. Przysłonę w trybie M i A nastawia się pierścieniem na obiektywie. W trybie P pierścień ten powinien być nastawiony na największą liczbę, oznaczoną kolorem zielonym (zwykle 16, 22 albo 32), ale nie było to bezwzględnie konieczne - ustawiając inną wartość przysłony (np. 5,6 albo 8 ) wpływało się na przebieg programu, tzn. uniemożliwiało się aparatowi mocniejsze przymknięcie przysłony i wymuszało skracanie czasu naświetlania. Było to możliwe dzięki temu, że wczesne aparaty z trybem P (i S), takie, jak np. Minolta X700, Nikon FG, FA, F301, Chinon CP5 i CP7, dokonywały dwukrotnego pomiaru światła - raz przy lekkim naciśnięciu spustu, a drugi raz - i dopiero ten pomiar był naprawdę ważny - po domknięciu przysłony a przed podniesieniem lustra. Było to w rzeczywistości coś w rodzaju "automatyki czasu z automatycznym wyborem wartości przysłony i pomiarem przy przysłonie roboczej" - dzięki temu w trybie P można było uzyskać prawidłowo naświetlone zdjęcia także ze starymi obiektywami z inaczej skalibrowanym mechanizmem przysłony, albo z rozregulowaną przysłoną, itp. W przypadku takiego uszkodzonego obiektywu zdarzało się - pozornie paradoksalnie - że w trybie M i A zdjęcia były naświetlone nieprawidłowo, a w trybie P wychodziły dobrze - bo pomiar dokonywał się w ostatniej chwili przy przysłonie faktycznie domkniętej do wartości roboczej i do niego był automatycznie odmierzany czas naświetlania. Z tego też powodu rzeczywisty czas naświetlania mógł być inny, niż wskazany w wizjerze.
Ale to off topic.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.