Zobacz pełną wersję : Do sądu z parą młodą... Próbowaliście?
Witam
Czy ktoś z Was próbował wyegzekwować należność za fotoreportaż ślubny na drodze sądowej? Mam taką sytuację, że klientka zaczęła grymasić przy zdjęciach. Na początku było normalnie a to że plamka na garniturze świadka, a to że twarz się jej świeci od potu. Wprowadzałem te zmiany bez mrugnięcia okiem. Gdy doszło do tego, że powinienem zmodyfikować owal twarzy, retuszować naturalnie powstałe fałdki na szyi (przy skręceniu głowy) albo usuwać flary słoneczne ze zdjęć plenerowych, zacząłem się zastanawiać.
Część zmian wprowadziłem do kolejnych dodałem informację, że nie jestem w stanie tych modyfikacji bez zorganizowania dodatkowej sesji zdjęciowej wprowadzić. Na to moje stwierdzenie kontakt z klientem się urwał. Na natarczywe prośby o wyjaśnienie sytuacji dowiedziałem się... że oni czekają na dalsze poprawki. Dziś skontaktowałem się z prawnikiem i tu okazało się, że mam w jednym punkcie nieprecyzyjnie skonstruowaną umowę. Głównie chodzi o zdanie: "przekaże zdjęcia po starannej obróbce kolorystycznej i retuszu" Prawnik twierdzi, że od sędziego zależeć będzie określenie granic "starannej obróbki i retuszu" więc przynajmniej teoretycznie mogę sprawę przerżnąć...
Wiem, że polski system prawny nie działa w oparciu o wcześniejsze rozstrzygnięcia... ale może ktoś podobną przygodę przeżył. Niby mógłbym sprawę olać, ale kurcze to jednak jest moja praca a na dodatek zdjęcia tej pary należą do bardzo udanych. Poza tym oszustom nie należy pobłażać...
Pozdrawiam
K
olej ich, jak będzie im zależeć na zdjęciach to sami się zgłoszą a droga sądowa hmm... sam o tym piszesz
No właśnie... zdjęcia to sobie złodzieje pewnie wywołali z plików podglądu... złapałem ich na kadrowaniu mojego znaku wodnego do zastosowań na fb... 20x30 cm to z tego nie zrobią, ale jakieś wyrzygane 10x15 to może... Poza tym wiesz problem jest tej natury, że ja podatki muszę zapłacić i skarbówki nie interesuje czy zapłaciły mi łazęgi czy nie, poza tym szkoda bo to naprawdę ładne zdjęcia wyszły... Nic... jestem po pierwszym starciu na maile i telefon... reakcja jest... ale odwlekają o tydzień, pewnie też kogoś będą próbowali podpytać o możliwość wykręcenia się ze sprawy.
militarius
11-02-2014, 22:00
skontaktuj się z jakąś firmą windykacyjną ;)
zawsze możesz ich zrobić na tzw przetrzymanie. To ich ślub i to oni bardziej emocjonalnie do tego podchodzą i to im zależy na fotach. Więc teoretycznie z czasem powinni być bardziej ustępliwi. No chyba, ze za ślub kasujesz bańkę pelenów to faktycznie szkoda by się kasa kurzyła nie na Twoim koncie :)
Generalnie skoro sprawy zabrnęły tak daleko to wziąłbym sobie młodych na ostro - poinformował, że zrobiony retusz jest zgodny z umową, właściwy dla tego typu dzieł i zażądał finalnego rozliczenia ślubu.
adriansocho
11-02-2014, 23:05
Ale chyba nie obiecujesz w umowie, że będziesz robił retusz zgodnie z życzeniami klientów? Jeśli się jakieś zdjęcia nie podobają to można je pominąć i dać inne...
Krzysiek B
12-02-2014, 01:12
zawsze możesz ich zrobić na tzw przetrzymanie. To ich ślub i to oni bardziej emocjonalnie do tego podchodzą i to im zależy na fotach. Więc teoretycznie z czasem powinni być bardziej ustępliwi.
Niestety w mojej opinii nie masz racji.
Jeśli klient z sobie znanych powodów nie chce odebrać zlecenia to czas tutaj działa wyłącznie na niekorzyść fotografa.
Dostali wglądówki (moim zdaniem to błąd).
Pewnie jak pisze vilen wywołali sobie to albo wystarcza im, że mają je na kompie.
Generalnie skoro sprawy zabrnęły tak daleko to wziąłbym sobie młodych na ostro - poinformował, że zrobiony retusz jest zgodny z umową, właściwy dla tego typu dzieł i zażądał finalnego rozliczenia ślubu.
Tutaj masz rację.
Jeśli na ostro nie pomoże to za kilka miesięcy prawdopodobnie nikt i nic ich nie zmusi do zapłaty za zdjęcia i pozostanie tylko olać sprawę i iść dalej swoją drogą.
Z tego co wiem znasz się na windykacji itp więc może podpowiesz koledze jak skonstruowane pisemko ma im wysłać?
okazało się, że mam w jednym punkcie nieprecyzyjnie skonstruowaną umowę. Głównie chodzi o zdanie: "przekaże zdjęcia po starannej obróbce kolorystycznej i retuszu" Prawnik twierdzi, że od sędziego zależeć będzie określenie granic "starannej obróbki i retuszu" więc przynajmniej teoretycznie mogę sprawę przerżnąć...
dobra umowa to skarb. jednakze to zdanie jest do wybronienia. teoretycznie powolany biegly stweirdzi ze zdjecia sa poddane obrobce i retuszowi.
dodaj sobie w umowie ze Klient moze wnosic poprawki dwukrotnie, przy czym nie ingerujesz w zdjecia w sposob mogacy zmienic ich pierwotny charakter i juz mozesz twierdzic ze spocona twarz cioci zosi to jej cecha szczegolna i zaklociloby to artystyczny wyraz zdjecia :)
to jednak jest moja praca a na dodatek zdjęcia tej pary należą do bardzo udanych. Poza tym oszustom nie należy pobłażać...
ustawowo podjales sie wykoannaia dziela, klient to dzielo musi odebrac. moze go nie odebrac w przypadku razacych wad. w przypadku rezygnacji klienta z uslugi nalezy ci sie wynagrodzenie za przepracowany czas.
warto miec w umowie rozgraniczone jaka czesc wynagrodzenia idzie na obrobke a jaka na zdjecia.
No właśnie... zdjęcia to sobie złodzieje pewnie wywołali z plików podglądu... złapałem ich na kadrowaniu mojego znaku wodnego do zastosowań na fb... 20x30 cm to z tego nie zrobią, ale jakieś wyrzygane 10x15 to może...
skoro ich zlapales na ww to mozesz poinformowac ich ze stanowi to naruszenie praw autorskich i zacytowac im pare art. oraz zaproponowac szybkie i polubowne zalawienei sprawy
Poza tym wiesz problem jest tej natury, że ja podatki muszę zapłacić i skarbówki nie interesuje czy zapłaciły mi łazęgi czy nie
widizsz ... ucziciwosc nie poplaca .jakbys robil pod stolem to bys nie martwil sie podatkami :P (a tak serio wspolczuje, to niestety bolaczka wszystkich ktorzy maja nieuczciwych klientow)
zawsze możesz ich zrobić na tzw przetrzymanie.
/ciach/
Generalnie skoro sprawy zabrnęły tak daleko to wziąłbym sobie młodych na ostro - poinformował, że zrobiony retusz jest zgodny z umową, właściwy dla tego typu dzieł i zażądał finalnego rozliczenia ślubu.
to chyba najszybsze i najprostsze rozwaizanie. choc mysle ze referencji ci nie wystawia :)
0. Nie nie kasuję ludzi na "bańkę" - awantura dotyczy 2000 zł :)
1. Muszę zmodyfikować umowę to już wiem. Kilka pomysłów na paragrafy mam z forumowego wątku.
2. Młody mi przez telefon próbował pyskować ale generalnie rurka mu zmiękła, pewnie z prawnikiem się konsultować będą a ten powie im to samo co mnie... że sprawa raczej dla nas jest korzystna, chyba że sędziego kupią...
3. Najgorsze jest to, że mi go trochę żal (przeklęta empatia), bo to tak naprawdę szpila jego małżonki, on przy podpisywaniu umowy nieśmiało nas informował, że będziemy mieli kłopot z nią: "bo jak wracamy z wakacji to ona z 2000 zdjęć nie może wybrać jednego, które się jej podoba". Ona sama zaś pytała nas na poważnie czy nie zrobimy jej takiej fotki, gdzie on ją na dłoni trzyma, "jak małą wróżkę"... (po prostu russian wedding photography)
4. Rekomendacji nie wystawią, ale gdyby próbowali szkodzić i psuć opinię to zawsze można się z nimi ścigać o naruszenie dóbr osobistych... chociaż to kolejna sprawa sądowa
5. Na przetrzymanie nie można brać Panowie... bo umowy ulegają w końcu przedawnieniu...
6. Mają tydzień... dam znać jaki finał tego był...
tez kiedyś miałem taka parę upierdliwą. Przy zdjęciu grupowym stwierdzili, ze byłoby miło gdyby na nim tez znalazły się dwie małe córeczki świadkowej. Problem był taki że grupówke machnelismy w sali około 22.00 a w tym czasie dwie rzeczone dziewczynki juz smacznie spały... Więc było szukanie, wycinanie i doklejanie dziewczynek do zdjęcia grupowego. Potem z kolei młodej nie podobał się jej trzeci podbródek... W strategicznych ujęciach trochę jej kształty podrasowałem ale nie da się tego zrobic w całym materiale. Poinformowałem łaskawie że całość jest zrobiona zgodnie ze sztuka i że jest to REPORTAŻ ze uroczystości weselnej i rejestrujemy ujęcia i momenty takie jakimi są, a jesli chca fotografię glamour z kompleksowym retuszem to niestety pomylili zlecenia. Finał był taki - telefonicznie powiedziałem, ze dodatkowy retusz na życzenie każdego zdjęcia to 50zł na start - jak młoda sobie przeliczyła 50zł x .... zdjęć to stwierdziła ze jest OK i kończymy temat :) Potem gdzieś z młodym bylismy na piwku i powiedział mi w zaufaniu że zonka to taka upierdliwa jest zawsze i jakoś trzeba to przezyć... Życze i Tobie takiego finału i szczęsliwego (dla Ciebie) zakończenia całej sprawy.
A ja ciągle trzymam się pomysłu że trzeba brać pierwszą ratę albo w dniu pleneru albo w ten sam dzień co ślub. Bo jeśli się trafi taka para to przynajmniej nie pracujemy za darmo.
Popieram, warto brać zaliczkę. Druga sprawa - jak wysyłacie miniaturki do ostatecznej selekcji, niech mają max. 600px na dłuższym boku i kompresję na pograniczu zjadania detali. Z tego odbitki nie będzie.
Zamiast szarpać się, lepiej trochę poczekać - przyciśnie ich, to się odezwą. Jeśli cwaniakują, to kesz i tak trudno będzie wyrwać.
a może ... wykasować słowo obróbka, retusz z umowy ... i / lub ... płatność całej kwoty w dniu ślubu.
Jacek S.
12-02-2014, 11:41
Płatność przed oddaniem zdjęć? Przed plenerem? Powodzenia :)
Płatność przed oddaniem zdjęć? Przed plenerem? Powodzenia :)
praktykuja tak. Rozliczaja się nawet po oczepinach. ja osobiście rozliczam się po oddaniu albumów.
Płatność przed oddaniem zdjęć? Przed plenerem? Powodzenia :)
Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Powodzenia
Jacek S.
12-02-2014, 12:08
Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Powodzenia
Ale ja nie odnosiłem się do Twoich słów, także nie wiem o co Ci chodzi?
praktykuja tak. Rozliczaja się nawet po oczepinach. ja osobiście rozliczam się po oddaniu albumów.
Ja nigdy bym tak nie postąpił. U mnie jest zadatek przy podpisaniu umowy i tak jak piszesz, stock, po oddaniu całości reszta zapłaty.
Na szczęście nie zdarzyło mi się (tfu tfu), aby para nie chciała się rozliczyć. Może dlatego, że nie mam tych klientów milion, ze wszystkimi się zaprzyjaźniam i ich szanuję. Z niektórymi stale utrzymuję kontakt, mimo, że od ślubu minęło np. dwa lata.
Ale ja nie odnosiłem się do Twoich słów, także nie wiem o co Ci chodzi?
Ja nigdy bym tak nie postąpił. U mnie jest zadatek przy podpisaniu umowy i tak jak piszesz, stock, po oddaniu całości reszta zapłaty.
Na szczęście nie zdarzyło mi się (tfu tfu), aby para nie chciała się rozliczyć. Może dlatego, że nie mam tych klientów milion, ze wszystkimi się zaprzyjaźniam i ich szanuję. Z niektórymi stale utrzymuję kontakt, mimo, że od ślubu minęło np. dwa lata.
W takim razie zwracam honor. Dla mnie pobranie zadatku w minimalnej kwocie w dniu lub później nie jest czymś niemoralnym ( tu proszę wpisać sobie jakiekolwiek słowo) Przekonasz się gdy zrobisz ślub za darmo a ktoś będzie Ciebie zbywał z zapłatą tak jak tu kolega opisuje. Ja może nie miałem tak drastycznego przykładu. Ale młodzi wyjechali do Francji i wybierali zdjęcia do albumu ho ho i trochę. Następnie jak wszystko miałem gotowe znowu mnie przytrzymali. Dlatego teraz lepiej porozmawiać przy podpisywaniu umowy niż obgryzać paznokcie ;-) brrrrrr.
Jacek S.
12-02-2014, 12:25
Spoko, nie mam urazy :)
Ja jak widzę, że coś ma się przeciągać, to najzwyczajniej w świecie proszę o przelew części kwoty (młodzi w sumie nawet sami to proponują), ale nie dlatego, żeby mi nie uciekli, a dlatego, że z ich "winy" sprawa się przeciąga, a ja po prostu potrzebuję kasy na życie.
Wiem, że kiedyś się przejadę. Prędzej czy później. Ale jeżeli chcą mnie zrobić w kakao, to i tak coś wymyślą.
Wolę, żeby do mnie nikt nie miał zastrzeżeń, aniżeli ja miałbym je mieć.
Płatność przed oddaniem zdjęć? Przed plenerem? Powodzenia :)
Kiedyś miałem płatność przy odbiorze, ale z odbiorami gotowego materiału bywało różnie, rekordziści odebrali zdjęcia po roku ... od tego czasu (już 3 lata) praktykuje 10% zadatku i pozostała kwota płatna w dniu ślubu.
Spotkałem się też ostatnio z sytuacją gdzie zespół rozlicza się z młodymi do godz. 20-tej.
hehe - ja mam na dysku jeden ślub z czerwca 2009. czeka na plener hehehe. Synek PM na fotkach grzecznie śpi w kołysce a dziś juz po boisku biega i w piłke kopie :)
na szczęście ślub zaliczkowany (cywilny plus godzinny obiadek dla rodziny) więc stratny nie jestem zasadniczo. Na szczęście :)
Dla mnie pobranie zadatku w minimalnej kwocie w dniu lub później nie jest czymś niemoralnym ( tu proszę wpisać sobie jakiekolwiek słowo)
jest to najzupelniej normalna sprawa stosowana wszedzie. I nikt ucziwy nie bedzie protestowal. u mnie co prawda inna branza ale po kilku przypadkach przestalem sie zastanawac. przedplata min.30% na podstawie fv proforma i po problemie. z doswiadczenia zauwazylem ze uczciwi klienci nie maja z tym problemu. jesli negocjuja, marudza, czy ociagaja - zapala sie swiatelko ostrzegawcze.
raz mialem tylko przypadek ze proforma nie zostala zaplacona przed sesja tak jak bylo uzgodnione w umowie. klient przyjechal a ekipa w studio je sniadanko, zero przygotowania, muzyczka w tle - istna sielanka. okazuje sie ze nawet pan "ja nic nie moge zrobic" dajrektor jest w stanie wykonac przelew natychmiastowy i to bez udzialu ksiegowej.
Krzysiek B
12-02-2014, 15:01
Kiedyś miałem płatność przy odbiorze, ale z odbiorami gotowego materiału bywało różnie, rekordziści odebrali zdjęcia po roku ... od tego czasu (już 3 lata) praktykuje 10% zadatku i pozostała kwota płatna w dniu ślubu.
Spotkałem się też ostatnio z sytuacją gdzie zespół rozlicza się z młodymi do godz. 20-tej.
Ja pobieram 20% zadatku i twierdzę, że to mało.
Znam ludzi, którzy biorą zadatek/zaliczkę w wysokości 50% i myślę, że to w znacznym stopniu zapobiega powstawaniu sytuacji kryzysowych.
Nie sądzę by PM, która zapłaciła już połowę za zdjęcia nie chciała odebrać zlecenia.
Wiem też o takich fotografach, którzy pracują bez zaliczki ale dla mnie to abstrakcja.
Przed laty mi też się tak zdarzało ale klienci mnie nauczyli ...
O tym, że zespoły rozliczają się do określonej godziny też słyszałem i uważam, że w ich przypadku to bardzo rozsądne wyjście.
Zajawka o rozliczeniach z muzykantami przywodzi mi na myśl film Wesele (http://www.filmweb.pl/Wesele)...
Jacek S.
12-02-2014, 19:58
Zajawka o rozliczeniach z muzykantami przywodzi mi na myśl film Wesele (http://www.filmweb.pl/Wesele)...
"Orkiestra, gwiazdory je****" :D
Borat1979
12-02-2014, 20:12
Spotkałem się też ostatnio z sytuacją gdzie zespół rozlicza się z młodymi do godz. 20-tej.
W tym nie widzę nic nadzwyczajnego bo kilka godzin później ci, z którymi trzeba na ten temat rozmaić mogą być już niezbyt przytomni :)
gerronimo
12-02-2014, 23:46
Ja odkąd jedna para zwlekała z odbiorem zdjęć przez kilka miesięcy nieco zmieniłem umowę. Najpierw pobieram 30% zadatku, w dniu ślubu kolejne 30%, reszta przy odbiorze zdjęć. I przyznam, że to rozwiązanie działa bardzo dobrze. Jeśli chodzi o retusz zdjęć to również mam zapis w umowie:
"Z uwagi na reportażowy charakter utworu fotograficznego autorska obróbka zdjęć nie obejmuje takich operacji jak: usuwanie postaci, usuwanie przedmiotów, dodawanie przedmiotów i postaci, zmiany plastyki twarzy lub postury postaci, retuszu twarzy Młodej Pary i gości weselnych oraz innych tego typu czynności z zakresu grafiki komputerowej."
Na spotkaniach z klientami tę kwestię poruszam osobno, bo zdarzało się, że potem ludzie oczekiwali nie wiadomo jakich cudów.
No i jeszcze jedna sprawa - żadnego pokazywania zdjęć wcześniej, czy dawania klientowi możliwości wyboru zdjęć do albumu. Kiedyś tak robiłem i się przejechałem. Odkąd zmieniłem strategię problemów nie ma :)
gerronimo widzę że jesteś "facetem po przejściach" w branży ślubnej. Jak dla mnie wzór do naśladowania :-)
gerronimo
13-02-2014, 14:29
Hehe, no wiesz, człowiek uczy się na błędach :)
Krzysiek B
13-02-2014, 14:37
No i jeszcze jedna sprawa - żadnego pokazywania zdjęć wcześniej, czy dawania klientowi możliwości wyboru zdjęć do albumu. Kiedyś tak robiłem i się przejechałem. Odkąd zmieniłem strategię problemów nie ma :)
Dokładnie tak.
Wyjątek to zajawka na FB w postaci 1-3 zdjęć przed odbiorem materiału.
Wiecie najgorsze w tym wszystkim jest to,
że to mi się zdarzyło po raz pierwszy a fotografowaniem zajmuję się od 12 lat...
po takim numerze traci się zaufanie do ludzi...
Inną sprawą jest to, że mam o czym teraz pisać i opowiadać...
Niestety taki już jest, na kilkadziesiąt par zawsze się trafi jakiś egzemplarz nietrafiony...
Wiecie najgorsze w tym wszystkim jest to,
że to mi się zdarzyło po raz pierwszy a fotografowaniem zajmuję się od 12 lat...
po takim numerze traci się zaufanie do ludzi...
Inną sprawą jest to, że mam o czym teraz pisać i opowiadać...
Niestety taki już jest, na kilkadziesiąt par zawsze się trafi jakiś egzemplarz nietrafiony...
Przecież w każdej działalności tak jest? Co w tym dziwnego. Ryzyko prowadzenia/ świadczenia usług. :wink:
Co do pokazywania fotografii... u mnie to wygląda tak: 2-3 dni po weselu wrzucam na picasę (zbyt duże wrzucałem pliki bo bo 1600 pix na ileś tam) kilkanaście wybranych zdjęć z narzeczeńskiej, przygotowań, ślubu, wesela i szalonej budki. Potem od czasu do czasu dorzucam którąś z części fotoreportażu. Nie robię jednej Pary "longiem" bo chyba bym się pochorował od polerowania tych samych twarzy. W umowie mam zastrzeżony trzymiesięczny termin na wykonanie prac. Zaliczkę biorę przy podpisywaniu umowy, a potem po weselu połowę sumy należnej. Przy wydaniu materiału kasuję resztę.
Jeśli chodzi o obróbkę, to to co mogę to robię, trafiają do mnie różne pary i każdej staram się przygotować fotki jak najlepiej. Miałem w tym roku pannę młodą o nieprzeciętnej urodzie, niestety z łuszczycą. Dziewczyna tak się zdenerwowała w czasie ceremonii, że zaczął jej schodzić płatami makijaż razem ze skórą... bez słowa poretuszowałem ją i było dobrze. Nawet mi nie musiała o tym mówić.
Ale ta wydra z którą do sądu pójść pewnie będę musiał, z życzeniami pojechała "po bandzie". Zmiana owalu twarzy, retusz fałd na szyi (zawsze głową kręciła, więc anatomiczne fałdy powstają), retusz kolorowych plam powstałych w czasie pracy dyskotekowych laserów. Usunąć miałem flary słoneczne, refleksy płomieni świec w kościele. Wyostrzyć tło miałem bo zdjęcia z plenerów na drugim i trzecim planie są rozmyte (zdjęcia robione d800, portretową 85 1,4 Nikkora). Jak mi przez telefon powiedziała: "jak komórką zdjęcia mąż robi to wszystko jest ostre... i może nowy aparat powinienem kupić"
Fajne były też inne jej teksty, np. awanturowała się, że już 2 tygodnie minęły a ona kompletu zdjęć nie ma. Podobno "kamerun" bez fotek filmu nie mógł skończyć... To jej napisałem, że w umowie ma podany termin (3 miechy), ona na to, że "inni to zaraz po weselu daliby fotki". Ja na to że inne pary po weselu wpłacają zaliczę a nie tłumaczą się głupio, że kasy nie mają (o kopertach nie pomyśleli) Ona do mnie wali taki tekst: "bo myślałam, że Wam te pieniądze są niepotrzebne" ... łapki były opadły...
A jak mi znajomi opowiadali o podobnych przypadkach to myślałem, że koloryzują i nikt taki głupi być nie może...
to faktycznie gruby temat z nia miałeś/masz... :( współczuje i nikomu takich klientów nie życzę - bo z takimi to tylko obrzydzenia do wykonywanej roboty mozna nabrac.
barracuda
14-02-2014, 10:08
Co do pokazywania fotografii... u mnie to wygląda tak: 2-3 dni po weselu wrzucam na picasę (zbyt duże wrzucałem pliki bo bo 1600 pix na ileś tam) kilkanaście wybranych zdjęć z narzeczeńskiej, przygotowań, ślubu, wesela i szalonej budki. Potem od czasu do czasu dorzucam którąś z części fotoreportażu. Nie robię jednej Pary "longiem" bo chyba bym się pochorował od polerowania tych samych twarzy. W umowie mam zastrzeżony trzymiesięczny termin na wykonanie prac. Zaliczkę biorę przy podpisywaniu umowy, a potem po weselu połowę sumy należnej. Przy wydaniu materiału kasuję resztę.
Jeśli chodzi o obróbkę, to to co mogę to robię, trafiają do mnie różne pary i każdej staram się przygotować fotki jak najlepiej. Miałem w tym roku pannę młodą o nieprzeciętnej urodzie, niestety z łuszczycą. Dziewczyna tak się zdenerwowała w czasie ceremonii, że zaczął jej schodzić płatami makijaż razem ze skórą... bez słowa poretuszowałem ją i było dobrze. Nawet mi nie musiała o tym mówić.
Ale ta wydra z którą do sądu pójść pewnie będę musiał, z życzeniami pojechała "po bandzie". Zmiana owalu twarzy, retusz fałd na szyi (zawsze głową kręciła, więc anatomiczne fałdy powstają), retusz kolorowych plam powstałych w czasie pracy dyskotekowych laserów. Usunąć miałem flary słoneczne, refleksy płomieni świec w kościele. Wyostrzyć tło miałem bo zdjęcia z plenerów na drugim i trzecim planie są rozmyte (zdjęcia robione d800, portretową 85 1,4 Nikkora). Jak mi przez telefon powiedziała: "jak komórką zdjęcia mąż robi to wszystko jest ostre... i może nowy aparat powinienem kupić"
Fajne były też inne jej teksty, np. awanturowała się, że już 2 tygodnie minęły a ona kompletu zdjęć nie ma. Podobno "kamerun" bez fotek filmu nie mógł skończyć... To jej napisałem, że w umowie ma podany termin (3 miechy), ona na to, że "inni to zaraz po weselu daliby fotki". Ja na to że inne pary po weselu wpłacają zaliczę a nie tłumaczą się głupio, że kasy nie mają (o kopertach nie pomyśleli) Ona do mnie wali taki tekst: "bo myślałam, że Wam te pieniądze są niepotrzebne" ... łapki były opadły...
A jak mi znajomi opowiadali o podobnych przypadkach to myślałem, że koloryzują i nikt taki głupi być nie może...
A taki zapis w umowie nie rozwiązuje trochę problemu?
"ZAMAWIAJĄCY oświadcza, iż zapoznał się z dorobkiem WYKONAWCY i akceptuje jego percepcje
kadru, obrazu, efekt końcowy postprodukcji, jak i ogólną estetyką wykonywanej fotografii."
Vilen, na jakiej podstawie świadczysz usługi? Działalność gospodarcza? To przestań z nimi dyskutować. Oddaj im wszystkie zdjęcia. Wyślij im poleconym razem z rachunkiem/ fakturę z płatnością natychmiastową. Gdy stwierdzisz brak wpłaty, to wyślij dwa wezwania do zapłaty.
Masz umowę podpisaną przez klienta? To możesz dochodzić należności w trybie nakazowym. Spełniłeś świadczenie niepieniężne wynikające z umowy - zrobiłeś zdjęcia i oddałeś zgodnie z umową - z treścią umowy. Jeśli z treści umowy wynika, że była to umowa o dzieło, gdzie zobowiązałeś się do wykonania oznaczonego dzieła, gdzie nie jest sprecyzowane ile pieprzyków i ile fałdek , komu, z skąd masz usunąć. to niech panna młoda idzie się walić.
Umowa, dowód spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego oraz dowód doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, jeżeli powód dochodzi należności zapłaty świadczenia pieniężnego lub odsetek w transakcjach handlowych określonych w ustawie z dnia 12 czerwca 2003 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz. U. Nr 139, poz. 1323) jest to okoliczność udowadniająca i uzasadniając Twoje żądanie zapłaty. Więc będzie to kwalifikować się do trybu nakazowego
Formularz i opis:
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCcQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.difin.pl%2Fdownloads%2Fproces %2Fnakaz.doc&ei=gdD9Uu4q04GEB4CEgAg&usg=AFQjCNEVNu7UIUhnsNEY-ZK7hUSDuawEUg&bvm=bv.61190604,d.bGE&cad=rja
P.S. jeśli umowę podpisał np. tylko pan młody to młoda nawet nie jest stroną.
A taki zapis w umowie nie rozwiązuje trochę problemu?
"ZAMAWIAJĄCY oświadcza, iż zapoznał się z dorobkiem WYKONAWCY i akceptuje jego percepcje
kadru, obrazu, efekt końcowy postprodukcji, jak i ogólną estetyką wykonywanej fotografii."
Niestety większość Par nie rozumie tego zapisu a po drugie klient wie lepiej ;-)
barracuda
14-02-2014, 10:24
Niestety większość Par nie rozumie tego zapisu a po drugie klient wie lepiej ;-)
No czy rozumie czy nie to już problem pary. Ale jak dojdzie do takiej sytuacji jak opisywana, to dużo może taki zapis pomóc w załatwieniu "formalności".
Vilen, na jakiej podstawie świadczysz usługi? Działalność gospodarcza? To przestań z nimi dyskutować. Oddaj im wszystkie zdjęcia. Wyślij im poleconym razem z rachunkiem/ fakturę z płatnością natychmiastową. Gdy stwierdzisz brak wpłaty, to wyślij dwa wezwania do zapłaty.
Masz umowę podpisaną przez klienta? To możesz dochodzić należności w trybie nakazowym. Spełniłeś świadczenie niepieniężne wynikające z umowy - zrobiłeś zdjęcia i oddałeś zgodnie z umową - z treścią umowy. Jeśli z treści umowy wynika, że była to umowa o dzieło, gdzie zobowiązałeś się do wykonania oznaczonego dzieła, gdzie nie jest sprecyzowane ile pieprzyków i ile fałdek , komu, z skąd masz usunąć. to niech panna młoda idzie się walić.
Umowa, dowód spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego oraz dowód doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, jeżeli powód dochodzi należności zapłaty świadczenia pieniężnego lub odsetek w transakcjach handlowych określonych w ustawie z dnia 12 czerwca 2003 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz. U. Nr 139, poz. 1323) jest to okoliczność udowadniająca i uzasadniając Twoje żądanie zapłaty. Więc będzie to kwalifikować się do trybu nakazowego
Formularz i opis:
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCcQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.difin.pl%2Fdownloads%2Fproces %2Fnakaz.doc&ei=gdD9Uu4q04GEB4CEgAg&usg=AFQjCNEVNu7UIUhnsNEY-ZK7hUSDuawEUg&bvm=bv.61190604,d.bGE&cad=rja
P.S. jeśli umowę podpisał np. tylko pan młody to młoda nawet nie jest stroną.
Dzięki za info, prowadzę firmę, trochę utrudnia sprawę fakt, że jestem vat'owcem a nie znam nipu tej płetwy wrednej... ale faktycznie jak się nie wyprostuje tej sprawy zgodnie z ustaleniami telefonicznymi to zgrywam materiał na płyty i "baj baj maszkaro"
Do umowy dodałem paragraf o percepcji i estetyce :) ale dopiero teraz...
Bo kto by kuźwa podejrzewał ultra religijną niemotę o tak agresywne i pełne pretensji zachowanie... jak ją pierwszy raz zobaczyłem to mi się jej trochę żal zrobiło, że taka "wycofana" i pełna nieuzasadnionych kompleksów ... Się mi na empatię zebrało... mea culpa... nigdy więcej
Bo kto by kuźwa podejrzewał ultra religijną niemotę o tak agresywne i pełne pretensji zachowanie...j
Przecież to jest stały i oczywisty zestaw.
Freefly słusznie prawi.
Przecież to jest stały i oczywisty zestaw.
.
Przestań... bo zęby bolą od głupoty którą napisałeś - jedno z drugim nie ma nic wspólnego
Są ludzie którzy nie będą mieli szacunku do drugiego człowieka niezależnie od tego czy są wierzący czy nie.
Autorowi wątku współczuję, ale faktycznie rada freely-a jest chyba słuszna
RomanZWrocławia
14-02-2014, 11:23
Za freefly (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=1962)
Jeden z niewielu pozytywów działania na legalu, to możliwość takiego właśnie załatwienia sprawy. Kolega z branży tak załatwił sprawę z trudnym klientem. Dzień po otrzymaniu wezwania do zapłaty wszystkie problemy ze strony młodych zniknęły w czarodziejski sposób :)
!AGresT (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=9241)
Mnie też największy dym i masę nerwów zrobiła rodzina o z objawami bigoterii. Najzabawniejsze było to, że przy odbiorze gotowego albumu były łzy wzruszenia i podziękowania. Po dwóch dniach guano walnęło w wentylator z powodu ... braku zdjęć kwiatów z ogródka przydomowego. Tydzień z zadka. Pani straszyła sądem i US.
vilen (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=1147) uśmiechnij się, zrób sobie drinka, wskocz do łóżka z.... .
Dzięki za info, prowadzę firmę, trochę utrudnia sprawę fakt, że jestem vat'owcem a nie znam nipu tej płetwy wrednej... ale faktycznie jak się nie wyprostuje tej sprawy zgodnie z ustaleniami telefonicznymi to zgrywam materiał na płyty i "baj baj maszkaro"
Do umowy dodałem paragraf o percepcji i estetyce :) ale dopiero teraz...
A do czego NIP osoby fizycznej nieprowadzącej DG. Czy usługi fotograficzne masz wpisane do PKD Twojej GD.
Rzeczywiście, mając DG najlepiej jest wystawić fakturę z terminem zapłaty potem dwa wezwania i w razie braku wpłaty tryb nakazowy w postępowaniu upominawczym.
Tak działają wszystkie firmy windykacyjne, tak działa cały świat. Jedyna zmiana ostatnio to fakt znajomości nr PESEL albo NIP zleceniodawcy.
Natomiast zawsze najlepszą opcją jest się dogadać i omijać sądy z daleka.
Coitus Interraptus
15-02-2014, 15:40
Muszę zmodyfikować umowę to już wiem. Kilka pomysłów na paragrafy mam z forumowego wątku.
Znów prosisz się o kłopoty...
Znów prosisz się o kłopoty...
A czemuż to?
Coitus Interraptus
15-02-2014, 15:47
Bo zbiera "mądrości" internetu, zamiast zapłacić fachowcowi.
A kim jest ten fachowiec, który wie lepiej od fotografów z doświadczeniem ślubno życiowym ;-)
Coitus Interraptus
15-02-2014, 15:52
Prawnikiem.
O to ja dziękuje wszelkiej maści specom którzy chcą wyciągnąć kasę z mojego lekkiego portfela.
O to ja dziękuje wszelkiej maści specom którzy chcą wyciągnąć kasę z mojego lekkiego portfela.
Jak widać nie trzeba speców, żeby wyciągnąć kasę. Wystarczy " kobita" która wzięła ślub.:wink:
P.S.
I co może oznaczać np. taki proponowany kilka postów wcześniej zapis w umowie:
"ZAMAWIAJĄCY oświadcza, iż zapoznał się z dorobkiem WYKONAWCY i akceptuje jego percepcje
kadru, obrazu, efekt końcowy postprodukcji, jak i ogólną estetyką wykonywanej fotografii."
Sam fakt zlecenia danej osobie wykonania pracy, świadczy o tym, że domyślnie zamawiajacy zapoznał się z dorobkiem fotografa. Kto logicznie myślący nie da wiary, że może być inaczej.
Po co wiec taki bezsensowny zapis? Żeby zwiększyć ilość punktów umowy?
gerronimo
15-02-2014, 17:16
Sam fakt zlecenia danej osobie wykonania pracy, świadczy o tym, że domyślnie zamawiajacy zapoznał się z dorobkiem fotografa. Kto logicznie myślący nie da wiary, że może być inaczej.
Teoretycznie tak być powinno :) Ale taki zapis w umowie ma sens, bo czasem trafia się klient, który po oddaniu zdjęć marudzi, że a to np. obróbka się nie podoba, a to kadrowanie, mimo że widział wcześniej portfolio. Wtedy wystarczy odesłać takiego klienta do zapisów w umowie.
Teoretycznie tak być powinno :) Ale taki zapis w umowie ma sens, bo czasem trafia się klient, który po oddaniu zdjęć marudzi, że a to np. obróbka się nie podoba, a to kadrowanie, mimo że widział wcześniej portfolio. Wtedy wystarczy odesłać takiego klienta do zapisów w umowie.
Ale co sam fakt, zapoznania się z dorobkiem fotografa, ma do jakości wykonanej przez niego usługi. Chcę po prostu wykazać absurd tego rodzaju zapisu. Taki zapis ma znaczyć wg Ciebie, że skoro widziałem prace w portfolio, to mam zaakceptować wszystko co mi fotograf rzuci na biurko.
A co w sytuacji, gdy usługę fotograficzną świadczy osoba prowadząca działalność gospodarczą i świadczy usługę osobie fizycznej? Masz wtedy konsumencką umowę zlecenie/o dzieło. Konsumentowi przysługują prawa zawarte w prawie konsumenckim. A w umowie nie powinny wystąpić klauzule niedozwolone (UOKiK).
gerronimo
15-02-2014, 19:38
Nie bardzo rozumiem gdzie Ty widzisz tutaj coś, co jest klauzulą niedozwoloną. Taki zapis w umowie jest pewnym zabezpieczeniem dla fotografa, tak samo jak np. zapis o tym, że fotograf w razie jakiegoś zdarzenia losowego zapewni zastępstwo, jest zabezpieczeniem dla klienta.
Ale co sam fakt, zapoznania się z dorobkiem fotografa, ma do jakości wykonanej przez niego usługi.
Taki zapis ma znaczyć wg Ciebie, że skoro widziałem prace w portfolio, to mam zaakceptować wszystko co mi fotograf rzuci na biurko.
Oczywiście, że nie. Jeśli oddam klientowi zdjęcia, które różnią się (in minus) w stosunku do tych, które mam w portfolio,to jak najbardziej może, a nawet powinien usługę zareklamować. Taki zapis w umowie przecież tego nie wyklucza.
Nie bardzo rozumiem gdzie Ty widzisz tutaj coś, co jest klauzulą niedozwoloną. Taki zapis w umowie jest pewnym zabezpieczeniem dla fotografa, tak samo jak np. zapis o tym, że fotograf w razie jakiegoś zdarzenia losowego zapewni zastępstwo, jest zabezpieczeniem dla klienta.
Nic nie pisałem, że widzę klauzulę niedozwoloną.
Zacząłem nowa myśl, , że cześć umów z może być umowami konsumenckimi i przysługują mu prawa konsumencie niezależnie co będzie umowie.
Oczywiście, że nie. Jeśli oddam klientowi zdjęcia, które różnią się (in minus) w stosunku do tych, które mam w portfolio,to jak najbardziej może, a nawet powinien usługę zareklamować. Taki zapis w umowie przecież tego nie wyklucza.
Czym mniej nic nie znaczących zapisów w umowie tym lepiej.
Sławomir
15-02-2014, 20:51
cóż .... tworząc umowy nie od dziś nauczyłem się, że czasami nic nie wnoszące zapisy, powtórzenia już istniejących zapisów w umowie tylko inaczej sformułowane niejednokrotnie chronią strony. Dlaczego? bo każdy inaczej interpretuje nasz kochany język. Dla niektórych z nas - niezależnie od żarliwości wyznawanej religii- słowa znaczą zupełnie co innego niż poeta miał na mysli. Dlatego zachęcam Was do dodawania w umowie różnych wersji tego co chcecie uzyskać w różnych paragrafach. "Czym mniej nic nie znaczących zapisów w umowie tym lepiej." niestety nasz świat stoi inaczej postawiony.
barracuda
15-02-2014, 21:06
Ale co sam fakt, zapoznania się z dorobkiem fotografa, ma do jakości wykonanej przez niego usługi. Chcę po prostu wykazać absurd tego rodzaju zapisu. Taki zapis ma znaczyć wg Ciebie, że skoro widziałem prace w portfolio, to mam zaakceptować wszystko co mi fotograf rzuci na biurko.
Nie wszystko, ale w moim rozumieniu chodzi o właśnie absurdalne sytuacje kiedy np. para młoda stwierdzi, że nie zapłaci, bo na 1/3 zdjęć nie wszystko jest ostre (GO). Taki zapis może i wydawać się absurdalny, ale dotyczy właśnie takich par z absurdalnym podejściem, jak opisywana właśnie w tym temacie.
cóż .... twożąc umowy nie od dziś nauczyłem się, że czasami nic nie wnoszące zapisy, powtórzenia już istniejących zapisów w umowie tylko inaczej sformułowane niejednokrotnie chronią strony. Dlaczego? bo każdy inaczej interpretuje nasz kochany język. Dla niektórych z nas - niezależnie od żarliwości wyznawanej religii- słowa znaczą zupełnie co innego niż poeta miał na mysli. Dlatego zachęcam Was do dodawania w umowie różnych wersji tego co chcecie uzyskać w różnych paragrafach. "Czym mniej nic nie znaczących zapisów w umowie tym lepiej." niestety nasz świat stoi inaczej postawiony.
Nie wszystko, ale w moim rozumieniu chodzi o właśnie absurdalne sytuacje kiedy np. para młoda stwierdzi, że nie zapłaci, bo na 1/3 zdjęć nie wszystko jest ostre (GO). Taki zapis może i wydawać się absurdalny, ale dotyczy właśnie takich par z absurdalnym podejściem, jak opisywana właśnie w tym temacie.
Barracuda, jeśli nie zapłacą, to jedyną drogą na dochodzenie należności będzie droga sądowa, bez względu co tam sobie wysmarujesz w umowie. W postępowaniu uproszczonym (nakazowym lub upominawczym) nie będzie to miało żadnego znaczenia.
Gdyby doszło do postępowania procesowego to i tak każda ze stron będzie interpretować zapisy na swoją korzyść. Sąd celem ustalenia zgodnego zamiaru stron będzie interpretował po swojemu. Czym bardziej zawiła, tym gorzej. Nie zawsze treść umowy decyduje o tym, której stronie sąd przyzna rację.
gerronimo
15-02-2014, 22:55
Dokładnie, zgadzam się z dwoma poprzednimi wpisami (barracuda i Sławomir). To nie jest tak, że takie niby absurdalne zapisy nie mają sensu. Dla nas może są absurdalne, ale klienci są czasami naprawdę bardzo upierdliwi i dopiero, gdy człowiek się przejedzie, to zmienia podejście. Ja jestem zwolennikiem jak najbardziej szczegółowych umów, nawet jeśli umowa miałaby mieć z 10 stron. Potem unika się takich sytuacji jak np. opisywana przez autora tego tematu. Oczywiście umowa to jedno, z klientami trzeba też po prostu pogadać i wszystko dokładnie wyjaśnić zanim się umowę podpisze. Chyba nikomu z nas nie zależy na tym, żeby umowami straszyć ;)
Gdyby doszło do postępowania procesowego to i tak każda ze stron będzie interpretować zapisy na swoją korzyść. Sąd celem ustalenia zgodnego zamiaru stron będzie interpretował po swojemu. Czym bardziej zawiła, tym gorzej. Nie zawsze treść umowy decyduje o tym, której stronie sąd przyzna rację.
No ale co jest zawiłego w zapisie, że zamawiający usługę oświadcza, że zapoznał się z portfolio fotografa i akceptuje fakt, że zdjęcia, które otrzyma nie będą odbiegać jakościowo od tych z portfolio? Moim zdaniem właśnie brak takiego zapisu byłby gorszy, gdyby doszło do rozprawy w sądzie. Tak samo na przykładzie, który opisuje autor tego tematu - czy nie byłoby z korzyścią dla niego, gdyby w umowie zawarł zapis, że "obróbka zdjęć nie obejmuje takich operacji jak: usuwanie postaci, usuwanie przedmiotów, dodawanie przedmiotów i postaci, zmiany plastyki twarzy lub postury postaci, retuszu twarzy Młodej Pary i gości weselnych oraz innych tego typu czynności z zakresu grafiki komputerowej. "? Czy to jest też absurdalny zapis wg. Ciebie? :)
No ale co jest zawiłego w zapisie, że zamawiający usługę oświadcza, że zapoznał się z portfolio fotografa i akceptuje fakt, że zdjęcia, które otrzyma nie będą odbiegać jakościowo od tych z portfolio? Moim zdaniem właśnie brak takiego zapisu byłby gorszy, gdyby doszło do rozprawy w sądzie. Tak samo na przykładzie, który opisuje autor tego tematu - czy nie byłoby z korzyścią dla niego, gdyby w umowie zawarł zapis, że "obróbka zdjęć nie obejmuje takich operacji jak: usuwanie postaci, usuwanie przedmiotów, dodawanie przedmiotów i postaci, zmiany plastyki twarzy lub postury postaci, retuszu twarzy Młodej Pary i gości weselnych oraz innych tego typu czynności z zakresu grafiki komputerowej. "? Czy to jest też absurdalny zapis wg. Ciebie? :)
Po co w ogóle pisać o zdjęciach w umowie?
Zleceniobiorca zobowiązuje wykonać sesję fotograficzną w trakcie uroczystości takich to, a takich. a zleceniodawca zapłacić. Do tego załącznik z wymaganiami młodych.
Chcą retuszy komputerowych? Niech określą co i jak? Określić w odrębnej umowie stawkę roboczo godzinową grafika komputerowego. I niech sobie życzą wtedy zmian na zdjęciach.
gerronimo
16-02-2014, 00:08
freefly, po prostu mamy inne podejście. Nie wiem, czy zajmujesz się, albo zajmowałeś fotografią ślubną, ale moim zdaniem trzeba by mieć sporo szczęścia, żeby nigdy nie trafić na wyjątkowo upierdliwą młodą parę, która będzie się z Tobą kłócić, mimo że absolutnie nie ma racji. Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy próbowali wmówić mi, że umawialiśmy się na album, mimo że w umowie jak wół stało, że oddam im tylko odbitki. Kłócili się ze mną nawet gdy im umowę pokazałem. Twierdzili, że się pomyliłem :) Inna para miała pretensje, że kartki albumu są kremowe, a oni chcieli czarne. Pokazuję umowę, a tam wyraźnie zaznaczone - karty kremowe. Zerknęli jeszcze raz na swój egzemplarz umowy. I co? U nich też zaznaczone karty kremowe. Moja pomyłka? Mało prawdopodobne, zwłaszcza że omawiam z klientami każdy punkt umowy zanim podpiszemy. Więc problem z głowy :)
Oczywiście takich upierdliwych klientów jest garstka, ale właśnie dla tej garstki tworzy się te "absurdalne" zapisy. Jak dla mnie umowa musi być jak najbardziej szczegółowa i zdania nie zmienię.
Rzeczywiście, mając DG najlepiej jest wystawić fakturę z terminem zapłaty potem dwa wezwania i w razie braku wpłaty tryb nakazowy w postępowaniu upominawczym.
Tak działają wszystkie firmy windykacyjne, tak działa cały świat. Jedyna zmiana ostatnio to fakt znajomości nr PESEL albo NIP zleceniodawcy.
Wszczynając spór sądowy, musisz sądowi podać swój numer ewidencyjny PESEL/NIP. Jego brak jest traktowany jako brak formalny pozwu/wniosku. Obecnie nie musisz (choć oczywiście możesz, jeżeli jest Ci znany) sądowi podawać PESELu/NIPu pozwanego/uczestnika. Sąd ustali go sam (przynajmniej w "moim" sądzie ustalamy go sami). Natomiast, numer ewidencyjny PESEL/NIP pozwanego, musisz podać składając wniosek do komornika sądowego o wszczęcie postępowania egzekucyjnego.
Odpuść to sami przyjdą , szkoda zdrowia i czasu na procesy.
W piątek mamy się wymienić pamiątkami, ja mam otrzymać banknoty,
oni fakturę wraz z płytą...
ale bezczelność tej pary nie ma granic...
próbują jeszcze wyłudzić album...
skąd się tacy ludzie biorą?
Żeby już było po wszystkim...
RomanZWrocławia
19-02-2014, 16:33
Pamiętaj wspiąć się na wyżyny elegancji. Poczęstunek, kawusia, świeże kwiaty na stole, perfumy w powietrzu. I oczywiście na każdą prośbę wykraczającą na mikron poza to do czego obowiązuje cię umowa odpowiadasz "tak, ale ..." i tu wstawiasz kwotę wystarczająco wysoką by od...eszli, lub zrekompensowała ci konieczność dalszych z nimi styczności.
A i pamiętaj że "chamstwu należy się przeciwstawiać siłom, i godnościom osobistom"
nonnatus
21-02-2014, 14:06
zgadzam się z geronimo co do zadatku.
wysoki zadatek to dla mnie absolutnie podstawa, zwykle 30-40 proc.
im wyższy zadatek, tym mniej problemów później. to naprawdę działa.
zwykle to uzasadniam, tym że zdarzyło mi się, gdy... i tu opowieści z życia wzięte.
Młodzi takie wyjaśnienia rozumieją, choć oczywiście czasami muszę być bardziej elastyczny, ale rzadko.
natomiast nie zgadzam się z geronimo jesli chodzi o zbytnie uszczegółowienie umowy.
kiedyś miałem 4 stronicową umowę. teraz mam dwustronicową, z tego pierwsza to elementy konieczne, czyli: nazwiska, daty, miejsca, kwoty. druga strona to zaledwie kilka punktów. to co zostawiłem to:
- jestem jedynym foto w kluczowych momentach uroczystości,
- że wjazd na plener to koszt młodych i właśnie to,
- że nie usuwam/nie dodaję postaci, nie robię retuszu twarzy.
umowa jest prosta jak obsługa parasola, czcionka 12:), wszystko jasne.
zawsze spotykam się z Młodymi na herbat przy podpisaniu umowy, (poza wyjątkowymi sytuacjami, np. gdy młodzi są z drugiego końca kraju). zdecydowanie wolę spotkanie niż załatwianie wszystkiego via phone/mail.
...bo na spotkaniu, oprócz tego, że mogę dokładnie wyjaśnić punkty mojej umowy, pokazać swoje prace, ...poznaję też młodych. widzę jak reagują, jakie mają podejście do mojej skromnej osoby.
jeśli widzę, że są problemowi, kłótliwi, kombinują i są niesympatyczni, to zapala mi się czerwona lampka i po prostu rezygnuję z podpisania umowy. namawiam ich, żeby się jeszcze zastanowili. czasem podrzucam ich konkurencji :)
Hmm pierwsza runda za nami i to raczej ja odniosłem zwycięstwo...
Ale Drodzy Moi... to są egzemplarze nieprzeciętne... tak roszczeniowej, aroganckiej parki w życiu nie spotkałem... Jako że muszą zapłacić, bo ten fakt dotarł do nich w końcu, postanowili mnie chyba wykończyć nerwowo. W chwili obecnej mają zastrzeżenia do ... kadrowania... jest to swoiste novum... do tej pory problemy były z grzywką, owalem twarzy, itp. itd. Na moje wyjaśnienia zawierające informacje o podstawach kompozycji, mocnych punktach itp... odpowiedzieli, że nie zamierzają tego komentować ale nic nie przekona ich do tego co piszę... Poza tym oczywiście ma być album i płyty z nadrukiem fullcolour... Standardowo robię nadruki lightscribem, ale chyba dla świętego spokoju poszukam kogoś, kto nadrukuje mi ich paskudne facjaty na płyty... W sumie to mam taki plan, żeby się już z nimi nie spotykać, tylko wysłać cały ten bardach do nich pocztą wraz z fakturą przelewową z 7 dniowym terminem płatności...
Zobaczymy jak się wszystko skończy...
blaise1973
23-02-2014, 10:44
Hmm pierwsza runda za nami i to raczej ja odniosłem zwycięstwo...
Ale Drodzy Moi... to są egzemplarze nieprzeciętne... tak roszczeniowej, aroganckiej parki w życiu nie spotkałem... Jako że muszą zapłacić, bo ten fakt dotarł do nich w końcu, postanowili mnie chyba wykończyć nerwowo. W chwili obecnej mają zastrzeżenia do ... kadrowania... jest to swoiste novum... do tej pory problemy były z grzywką, owalem twarzy, itp. itd. Na moje wyjaśnienia zawierające informacje o podstawach kompozycji, mocnych punktach itp... odpowiedzieli, że nie zamierzają tego komentować ale nic nie przekona ich do tego co piszę... Poza tym oczywiście ma być album i płyty z nadrukiem fullcolour... Standardowo robię nadruki lightscribem, ale chyba dla świętego spokoju poszukam kogoś, kto nadrukuje mi ich paskudne facjaty na płyty... W sumie to mam taki plan, żeby się już z nimi nie spotykać, tylko wysłać cały ten bardach do nich pocztą wraz z fakturą przelewową z 7 dniowym terminem płatności...
Zobaczymy jak się wszystko skończy...
Współczuję Ci, ale w jednym się mylisz - to, że muszą zapłacić, dotarło do nich już dawno. A teraz robią wszystko, żeby Ci nerwy puściły, żebyś machnął ręką i oddał im materiały za darmo. Dopóki tego nie zrobisz, będą kolejne zastrzeżenia.
Moim zdaniem do sądu oni nie pójdą, bo musieliby ponieść koszty (prawnik itd.) bez gwarancji wygranej, więc po prostu wyślij im dotychczasowe materiały z fakturą, a po terminie zapłaty - egzekucja. Na ich dobrą opinię, nawet gdybyś oddał zdjęcia za darmo, i tak nie masz co liczyć.
nic nie wysyłaj, bądź cierpliwy i nie ustępuj to w końcu im zależy na zdjęciach.
Jacek S.
23-02-2014, 11:04
Nadruk na płycie to pikuś, spokojnie to za 5 zł zrobisz.
Zastanawia mnie jednak, czy pokazywałeś im jak wyglądają płyty na spotkaniu przy podpisywaniu umowy? Jeżeli je widzieli, to nie powinni mieć do tego zastrzeżeń. Jeżeli nie, to sorry, ale lightscribe nie wygląda najlepiej :) Poszukaj w okolicy jakiegoś punktu, w którym możesz robić nadruki na płytach, ewentualnie kup drukarkę z tą funkcją.
Myślę, że nie powinieneś też o nich pisać tak bardzo negatywnie ("paskudne facjaty" itp). Pamiętaj, że to forum jest publiczne. Może oni szukają po necie informacji jak zagiąć fotografa, a jeżeli trafią na ten wątek, to niekoniecznie będzie miło :) Rozumiem Cie, sam bym pewnie piorunami ciskał na takich klientów. Ale pamiętaj, jaki klient by nie był, trzeba go szanować, bo to, że nie zrobią Ci dobrej reklamy, nie oznacza, że nie obsmarują Cie na wszystkich możliwych forach.
PS Trzymam kciuki, że cała sprawa zakończy się dla Ciebie pomyślnie :)
blaise1973
23-02-2014, 11:14
nic nie wysyłaj, bądź cierpliwy i nie ustępuj to w końcu im zależy na zdjęciach.
To rozwiązanie jest rozsądne, ale ma dwa minusy:
1. Kolejne spotkania będą dla kolegi ciężkim doświadczeniem.
2. Czekać może ten, kto nie musi płacić swoich rachunków.
tylko nie przelew bo będziesz tym co "czeka na przelew", gotówka ma pewne oczywiste i nie dające się niczym zastąpić zalety.
No właśnie... zdjęcia to sobie złodzieje pewnie wywołali z plików podglądu... złapałem ich na kadrowaniu mojego znaku wodnego do zastosowań na fb... 20x30 cm to z tego nie zrobią, ale jakieś wyrzygane 10x15 to może... Poza tym wiesz problem jest tej natury, że ja podatki muszę zapłacić i skarbówki nie interesuje czy zapłaciły mi łazęgi czy nie, poza tym szkoda bo to naprawdę ładne zdjęcia wyszły... Nic... jestem po pierwszym starciu na maile i telefon... reakcja jest... ale odwlekają o tydzień, pewnie też kogoś będą próbowali podpytać o możliwość wykręcenia się ze sprawy.
Po jaką cholerę fotografowie dają młodym zdjęcia przed rozliczeniem? Przeciez sam się prosiłeś żeby Cię wydymali. Druga sprawa, jestem pełen podziwu co do faktu jak te wszystkie wskazówki co jeszcze poprawić i zrobić uczynnie wykonujesz. A już prośby z nadrukami fullcolor... WTF? Po tym jak oni się zachowali to bym im dał to co w umowie, nic dodać nic ująć, bez żadnych poprawek ich durnych facjat czy celulitu na szyji. Naprawdę, dziwię się, że jeszcze im w tyłek wchodzisz.
Bierz swoje, daj im to za co zapłacili i niech spadają. Nie ma ktoś szacunku do Ciebie to i Ty do tego kogoś nie miej. Za to miej odrobinę honoru i bądź bardziej asertywny, bo Cię widzę baba pożarła w całości i wypluła.
Za to miej odrobinę honoru i bądź bardziej asertywny, bo Cię widzę baba pożarła w całości i wypluła.
dajcie spokoj chlopakowi .. stara sie rozwiazac sprawe jak najbardizej ugodowo. ja tam go za to podziwiam bo ja bym juz dawno przekazal numer do pranwika z ktorym maja sie kontaktowac. po wielu latach uzerania sie z klientami zaczalem szanowac wlasne serducho i nerwy. ale jak mawia przyslowie - "za kazdy dobry uczynek kiedys trzeba bedzie zaplacic" to facet placi .. niestety
wydaje mi sie ze rada blaise1973 jest najrozsadniejsza - wydrukowac co trzeba, zakonczyc sprawe, wyslac material za potwierdzeniem odbioru z informacja ze po 7 dniach spraw aoddana zostanei do egzekucji.
"dawno mnie nie było tutaj" a tu dyskusja wre...
tak już kończąc wątek... wygrałem... pismo z kancelarii uczyniło cuda...
Ale żeby nie było, że pożarła mnie baba :)
no i że sam sobie jestem winien :) :) :) bo zdjęcia dałem wcześniej...
1.
Podgląd w pikasie daję bo chcę żeby klienci mieli poczucie bezpieczeństwa i świadomość oferowanej jakości.
Robię tak bo ich lubię, z większością z nich utrzymuję kontakt przez długie lata (są wyjątki... teraz to wiem).
Poza tym niektórzy mają czasem jakieś dodatkowe prośby... o usunięcie pryszcza itp...
jak takich rzeczy jest stosunkowo niewiele, to robię to bez marudzenia :)
2.
Dzięki tej parce marudnych trolli mam teraz poprawioną i bezpieczną dla mnie umowę...
Nigdy nie mamy gwarancji na kogo trafimy, ale teraz jestem ostrożniejszy w doborze klientów...
3.
Podniosłem ceny na ten rok o 20% i wypytuję ludzi dokładnie o to co ich skłoniło do wyboru mojej oferty.
Nie podpisuję umów na kolanie, przy pierwszym spotkaniu. Na pierwszy sygnał, że coś jest "niehalo" stawiam krzyżyk w notesie.
Następnie po paru dniach informuję delikwentów, że termin przepadł... nawet jeśli nadal jest wolny.
Do dziś wykonałem ten manewr dwukrotnie i nie żałuję.
4. Mogę każdemu, z ręką na sercu polecić wariant z prawnikiem...
za pismo dałem 50 zł... a satysfakcja była bezcenna,
Co do Parki... obudzili się po wezwaniu, odebrali materiał i otrzymali fakturę przelewową ze stempelkiem firmy faktoringowej
(akurat mój kolega korzysta i ma taki stempel) kwota wpłynęła na konto w terminie i po ptokach...
Grozili mi, że opinie mi zszargają na forach, fb i takich tam... ale uprzedziłem ich o następstwach naruszenia dóbr osobistych
i jeśli mi szkodzą, to raczej sygnałów o tym nie mam.
Korespondencję z dowodami na ich próby cwaniakowania na wszelki wypadek zachowałem na płycie... nigdy nic nie wiadomo.
No to tyle...
Pozdrawiam wszystkich :)
Brawo ja też kilku parom podziękowałem. Moje zdrowie ważniejsze wole z córką na grila jechać w sobote niż się użerać.
Robię tak bo ich lubię, z większością z nich utrzymuję kontakt przez długie lata (są wyjątki... teraz to wiem).
Ja też w większości lubię swoich klientów. Ale biznes to biznes. Gratulacje że sprawa się rozwiązała po Twojej myśli. Pozdrawiam!
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.