Zobacz pełną wersję : Nikon coolscan 9000… Czy on tak lipnie skanuje czy to ja za dużo wymagam…
MzMarcin
19-04-2007, 17:24
Jakiś czas temu wysłałem do zeskanowania prawie 70 klatek skanu…
Opcja full wypas skan ręczny wszystko w 4000dpi… Przyznam, że po penach chwalebnych Czornyj (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=1509)-a i innych użytkowników tych skanerów spodziewałem się niemal cudu… Czornyj (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=1509) napisał wyraźnie o tym że 9000 potrafi wyciągnąć z cieni informację jakiej żebym pękł to nie wycisnę na podświetlarce… to samo kolor itd…(ale już kolor zostawmy), a chłop przecież chyba wie co pisze.
Powiem szczerze, po tym co widziałem z tych slajdów na ekranie/ścianie z rzutnika spodziewałem się, że dostanę pliki dosłownie gotowe na papier…(tym bardziej że wybrałem opcję ręcznego skanu).
BA! że te skany kodaka 100g i velvi 100F „wdepczą w ziemię” D200…
Dostałem natomiast 150 megowe 16bitowe tiffy pełne MYDŁA, SZUMU(tak szumu kolorowego…). Zdjęcia po prostu wypłowiały, straciły totalnie kontrast, a o czymś takim jak magic to nawet nie ma co mówić… Każde jedno jest po prostu totalnie płaskie…
Przede wszystkim jednak od razu rzuciła mi się w oczy bardzo mała rozpiętość tonalna…
Uwielbiam te zdjęcie... Otwieram piwko i mogę się na nie patrzeć i patrzeć na rzutniku… a tutaj to wstyd wspominać… Tam gdzie był delikatny detal na nieoświetlonym slajdzie to jest czarna plama…
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img264.imageshack.us/img264/5872/image53podforumko9.jpg)
Jak patrzę na każdą z prawie 70 klatek to na moim monitorze wydaje się jak by to było skanowane przez jakąś matową szybę… Crop...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img440.imageshack.us/img440/4734/image49crop2bg1.jpg)
Tak wahałem się czy podjąć temat na forum czy wysłać przykłady dla kogoś by stwierdził czy to norma…
Ostatnio już nawet się mniej udzielałem bo już nie mogłem czytać tych zachwytów negatywami i ogólnie jaki to analog oh ah eh…
Bo jak patrzę na to co ja dostałem to ten mój D200 z cholernym bandingiem, szumami itd… to sorry, ale w tym konkretnym przypadku to on „ZABIJA” tą profesjonalną przecież velvię 100f/kodaka E100g skanowaną na skanerze za 9tys zł…
MzMarcin
19-04-2007, 17:34
Przepraszam, ale NAPRAWDĘ nie potrafię wkleić tutaj linków/miniaturek... Moderatorze help…
Marcinie, mysle ze jak kazde urzadzenie, tak i ten czy inny skaner jest obslugiwany TYLKO przez ludzi.
Ja pracowalem JEDYNIE na Coolscanie 5000
I uwierz mi ze z tej samek klatki mozna bylo osiagnac kilka roznych efektow, przeciez wiesz jak jest, znasz sie przeciez.
To tylko narzedzia w ludzkich rekach. Szkoda ze nie mozesz sam sobie poskanowac troche... Ja mialem swego czasu taka okazje, i niestety nie do konca ja wykorzystalem.
A na D200 nie powinienes tak bardzo narzekac ;) swoja droga slajd i plik cyfrowy z D200 to inne media i ciezko je porownywac.
Ja pracowalem JEDYNIE na Coolscanie 5000
I uwierz mi ze z tej samek klatki mozna bylo osiagnac kilka roznych efektow, przeciez wiesz jak jest, znasz sie przeciez.
To tylko narzedzia w ludzkich rekach. Szkoda ze nie mozesz sam sobie poskanowac troche... Ja mialem swego czasu taka okazje, i niestety nie do konca ja wykorzystalem.
A na D200 nie powinienes tak bardzo narzekac ;) swoja droga slajd i plik cyfrowy z D200 to inne media i ciezko je porownywac.
Coolscan 9000 to praktycznie to samo co 5000, z opcją skanowania 120-tek. Parametrycznie skanery są identyczne - 4000dpi, dmax=4,8
W niczym nie zmienia to faktu, że po prostu o analogu krążą mity greckie. Pod względem ziarnistości nawet wściekle drobnoziarniste diapozytywy Fuji nie mają szans z cyfrą - już gdzieś od 2000 dpi zaczyna się ujawniać struktura ziarna.
Być może z tego skanu można by nieco więcej wyciągnąć - ale takiej gładkości jak w D200 @ ISO100 nie uzyskasz z małego obrazka choćby skały srały.
Jeżeli na skanie nie widać jakichś partii, które są widoczne na podświetlarce, to na pewno można to wyciągnąć. Coolscan wyciąga z cieni nawet te informacje, których na slajdzie zupełnie nie widać.
I jeszcze jedno - nie należy niestety liczyć na to, że na monitorze skan będzie wyglądał tak pięknie jak rzucony na ścianę. Nie ten kontrast, nie ten gamut...
MzMarcin
19-04-2007, 20:57
Czornyj (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=1509)- dzięki za pomoc na Pm ten sampelek i wasze wyjaśnienia tutaj mnie uspokoiły… No cóż pozostaje cmoknąć D-tkę w piękny wyświetlacz i robić zdjęcia :)
Do tematu jeszcze…
Jakie teraz ludzie mają możliwości z otwartym nefem w Nc NX to się w pale nie mieści…, a takie narzekania…
Ehhh mam na dysku jeszcze tak dla porównania skan ciętego chyba nawet kodaka E100G z sinara na mokro… Ale i tak to co daje D200/cyfra to jest „git” dla moich potrzeb...
orion_64
19-04-2007, 22:36
Na pierwszym zdjęciu to nawet dobrze wyszło to skanowanie, ja już po pierwszym skanowanym slajdzie doszedłem do wniosku że, powinien on skończyć się właśnie na rzutniku, wszelkie próby "ucyfrowienia" działają tylko na jego niekorzyść.
Ja nadal bedę uważał, że warto robić analogiem, a w kwestii wyświetlania obrazów na ścianie to plikom cyfrowym jeszcze bardzo daleko do połowy jakości przechwalonej choćby velvii(jeśli już mam je oglądać wyświetlane na ścianie). Nie chcę tu podnosić (kolejnej) dyskusji o wyższości jednej nad drugą itd., a chciałbym zaznaczyć że mowa o niespecjalnej jakości skanowanych pozytywów była już poruszana, najwidoczniej spodziewałeś się czego innego,a tu raczej dla analoga jako sposobie robienia zdjęć, to nie widzę powodu aby się dostawało :)
Warto robić na slajdach i je oglądać w sposób(powiedzmy) tradycyjny, nie warto robić z nich plików cyfrowych(choć miło by móc opublikować te kolorki:roll:)
Uwierz mi że też lubie sobie pooglądać slajdy.. przy browarku... aj, aż by się chciało pokazać ten klimat komuś choćby poprzez forum,a tu d..., niu technolodży nie poradziła sobie z kompatybilnością :mrgreen:
MzMarcin
19-04-2007, 23:52
"Uwierz mi że też lubie sobie pooglądać slajdy.. przy browarku... aj, aż by się chciało pokazać ten klimat komuś choćby poprzez forum,a tu d..., niu technolodży nie poradziła sobie z kompatybilnością "
Hyhy dokładnie tak :)
Ale jeśli chodzi o: "Nie chcę tu podnosić (kolejnej) dyskusji o wyższości jednej nad drugą itd., a chciałbym zaznaczyć że mowa o niespecjalnej jakości skanowanych pozytywów była już poruszana, najwidoczniej spodziewałeś się czego innego,a tu raczej dla analoga jako sposobie robienia zdjęć, to nie widzę powodu aby się dostawało "
Wiesz dla mnie zawsze końcowym etapem wciśnięcia spustu migawki jest efekt końcowy w postaci papieru... Zabawa w ciemni z barytem i EL nikkorem 50... nauczyła mnie "respektu" do analogowego materiału... Teraz jednak już wiem i raczej nikt mnie nie przekona..., albo skan na mokro za bajońskie pieniądze albo lepiej „cyfrowymi zabawkami” tego materiału nie ruszać…
Szkoda… te kadry żyją na rzutniku… i więdną po skanie… :(
Moze bedzie znowu, ze zla analogia ale przypomnialo mi sie taka anegdotka odnosnie sprzetu Hi-Fi. Pewna firma zlecila badania nad tym jaki dzwiek sluchacze uwazaja za najlepszy - wynik wyszedl co najmiej zaskakujacy wiekszosc uznala za najlepszy dzwiek ze swojego starego samochodowego radia z czasow mlodosci. Moze cos takiego wystepuje tez w przypadku foto analogowej?
wszystko dobre byle by było odpowiednio stare ...
Analog lepszy ... ale w formie analogowej , przeniesiony na format cyfrowy z reguły (pomijajac ! profesjonalne ! skanowanie slajdów i to ze średniaków ) jest o wiele słabszy niz efekty otrzymywane z matryc .... i wielu w to nie wierzy ... bo niby dlaczego miałby byc lepszy
orion_64
20-04-2007, 09:22
Wiesz dla mnie zawsze końcowym etapem wciśnięcia spustu migawki jest efekt końcowy w postaci papieru... Zabawa w ciemni z barytem i EL nikkorem 50... nauczyła mnie "respektu" do analogowego materiału... Teraz jednak już wiem i raczej nikt mnie nie przekona..., albo skan na mokro za bajońskie pieniądze albo lepiej „cyfrowymi zabawkami” tego materiału nie ruszać…
Szkoda… te kadry żyją na rzutniku… i więdną po skanie… :(
Łoj.. żyją żyją, czasem mi się wydaje że aż wyłażą ze ściany, a mam zwykłego diapola i aż boję się kupować coś "normalnego" :mrgreen:, i choćby ze względu na to, nie będę już skanował slajdu(na negatyw jestem jeszcze, można powiedzieć skazany, ale i to mi nie przeszkadza). Slajdy z wyjazdu do Grecji zawsze oglądam i miło wspominam, a odbitki ze skanów to wstydzę się ludziom pokazywać, choć już powoli przestaję się tym przejmować, bo to całkiem fajny efekt, najpierw oglądają spaprany skan slajdu, a następnie "kiedyś tam" spotykamy się przy browarku, odpalamy slajdy a te same ujęcia wgniatają :mrgreen: choć te w Grecji robiłem zestawem bardzo ekonomicznym(wtedy miałem 28-100G i do tego polar hakuba)
wszystko dobre byle by było odpowiednio stare ...
Analog lepszy ... ale w formie analogowej , przeniesiony na format cyfrowy z reguły (pomijajac ! profesjonalne ! skanowanie slajdów i to ze średniaków ) jest o wiele słabszy niz efekty otrzymywane z matryc .... i wielu w to nie wierzy ... bo niby dlaczego miałby byc lepszy
Analog małoobrazkowy zawsze był pod względem jakości żenujący, tylko mało kto wykorzystywał go do zastosowań, w których fakt ów się ujawniał. Gdyby było inaczej, to po cholerę ludzie zawracaliby sobie głowę potwornie niewygodnymi, drogimi i trudnymi w obsłudze średnioformatowcami, że o zupełnie już hardkorowych wielkoformatowcach nie wspomnę? Już na głupich zajęciach z fotografii, gdzie konieczne było wykonywanie powiększeń wystawowych min. 30x40 pierwsze co zrobiłem, to pizdnąłem swoim cudownym Nikonem aż jęknęło i potem użerałem się wyłącznie z Mamiyą 645, która już od bidy się do tego nadawała. Pominąwszy ziarnistość, plamkowanie powiększeń 30x40 z małego obrazka doprowadza do qrvii i rozpaczy...
Współczesny DSLR jakością pod względem "szumu" jest gdzieś w okolicach 6x7, ilością detalu między małym obrazkiem a 645 i tylko z kolorami i kontrastem nadal jest trochę w lesie (choć nowa M8 - niekoniecznie). Oczywiście dla kogoś urocze ziarenko z analoga może być warunkiem sine qua non i gdy mu go zabraknie, to zdjęcie jest plastikowe, sztuczne i nie do przyjęcia...
Kiedys skanowalem LS20 TU (http://www.zie.pg.gda.pl/%7Empisarew/zamek.jpg) i TU (http://www.zie.pg.gda.pl/%7Empisarew/cocacola.jpg) masz skany ze zwyklej superii, bodajze 200...jesli mnie pamiec nie myli.
Wspolczesnym szumofobom proponuje obejrzec skany np z Kodaka GOLD 400 :) Iso 3200 z D200 jest przy tym super gladkie :)
czornyj doprowadzasz ludzi do rozpaczy :-D Maciej kupił powiększalnik, a ty mu "zakazujesz" :-D robić 50x60. Przysłał mi PW z tym wątkiem - on chciał 50x60 i pyta czy mozna więcej, napisałem że tak - a on na to - że chyba nie, bo ty piszesz, że max 30x40.
Maciej - da się - duże zdjęcia się ogląda z większych odległości. Bilboardy idą czasami z małego obrazka. A że łatwiej i lepiej ze średniego formatu - to oczywiste.
:D
Tu np. Czornyj pisze, że 30x40 i już kiszka... Ty Jacku piszesz 50x60 i więcej da się. Mój kolega z ASP robi takie duże i chyba nie wyglądają aż tak kiszkowato (choć nie pamiętam, bo pokazywał mi te zdjęcia jak jeszcze się nie znałem). Jedni piszą właśnie, że 30x40 to maksimum a inni, że dużo, dużo da się wyciągnąć z małego obrazka.
Chyba zainwestuję w średni format...
Maciej - przeczytaj uważnie. Wszystko się da, tylko robienie powiększeń wystawowych z małego obrazka to jest mordęga - byle farfocel zasłania pół kadru, najmniejszy syfek wypala białą dziurę i trzeba to potem mozolnie plamkować. Dodam tutaj, że u mnie nie było przebacz i powiększenie musiało być po pierwsze - wyplamkowane, po drugie - wyplamkowane tak, by nie było plamkowania widać. Wszelka fuszera, gdzie widoczne były matowe plamy tuszu powodowała, że powiększenie trzeba wywalić do kosza, a w najlepszym wypadku zmyć i wyplamkować od nowa.
Kolejny zonk pojawiał się przy kadrowaniu - maestro zobaczył se coś fajnego na styku/wglądówce, kazał z tego wykadrować 50%, a po wykonaniu powiększenia okazywało się, że jakość jednak była już tak żałosna, że znowu pół hektara mozolnie wyplamkowanego i wściekle drogiego multigrade-a (nie wspominając o chemii) szło w kosz.
Do tego dochodziło moje obrzydzenie do powiększeń ziarnistych i nieostrych, które mimo całkowitego braku jakiejkolwiek ambicji dawało mi się jednak poważnie we znaki, że o analogicznym obrzydzeniu mojego profesora (będącego nb. pod wrażeniem perfekcjonizmu ś.p. Rysia Avedona) nie wspomnę. Gdybym mu przyniósł jakieś kwadratowe sru-bździu, z narzyganą wokół rameczką i obesrane ziarenkiem - czyli w stylistyce szalenie obecnie jazzy wśród internetowych ahtystóf - pewnie zabił by mnie śmiechem...
W średni format nie ma sensu inwestować. Moja sytuacja była specyficzna - musiałem przy okazji zaliczeń i wystaw zrobić kilka sporawych powiększeń, a Mamiyę 645 po prostu przypadkowo miałem. Koleżeństwo robiło byle jakimi małoobrazkowcami i po prostu musieli się bardziej upieprzyć przy plamkowaniu. Choć z pewną satysfakcją muszę przyznać, że jak pyknąłem na kolorowy portret 50x60, to zabijał jakością i na tle szarzyzny i ziarnistości wystawy robił piorunujące wrażenie, a wręcz wyglądał jak kolorowy ptak nie z tej bajki...
Analog małoobrazkowy zawsze był pod względem jakości żenujący, (..)
Współczesny DSLR jakością pod względem "szumu" jest gdzieś w okolicach 6x7, ilością detalu między małym obrazkiem a 645
(..)
Konkretnie do których aparatów to odnosisz? Wszystkie cyfraki apsc i z większymi matrycami?
Do wszystkich. Różnice pomiędzy DSLR APS-C tak naprawdę są aptekarskie. 5D ma trochę więcej detalu i mniej szumu.
Czornyj to chyba zacznę z większą sympatią spoglądać na swój aparat :) No i dziękuję - wyleczyłeś mnie z pomysłu typu 'analogowy średni format' :)
Czornyj to chyba zacznę z większą sympatią spoglądać na swój aparat :) No i dziękuję - wyleczyłeś mnie z pomysłu typu 'analogowy średni format' :)
Jeśli ktoś chce coś, co naprawdę niszczy cyfrę jak psa, to czekają go poważne wydatki. Min. dobre 6x7, a do tego dobry skaner, albo 4x5" i do tego kiepski skaner. Godne polecenia są dalmierzowce - ostatnio na dpreview był fajny temat, gdzie zademonstrowano jak Mamiya7 robi z 5D szmatę - ale Mamiya7 to aparat drogi, z 6-cioma stałkami, z który da się używać 5-ciu, a bezproblemowo 3-ech, potwornie kiepsko wykonany i zwykle "na dzień dobry" wymagający wizyty w serwisie na justowanie dalmierza ze szkłami - jednym słowem jej szczęśliwy posiadacz "musi być twardym, a nie miękkim".
może jeśli idzie o ziarno to cyfra wygrywa. ostrość ,
,cóż zawsze w cyfrze te zdjęcia są jakoś podostrzane bo filtr przed matrycą zmiękcza zdjęcia itd,ale jednak pełna klatka daje więcej szczegółow i plastyki anoalogicznie średni format jescze lepiej taka matematyka.troche mnie jednak nie pasuje ta teoria że niby dslr apsc leży wg czornego między flimowym 35mm a 6x4,5 . Jednak nie ta plastyka a ostrość jak sądze to rzecz obróbki bo z nieobrabianych plików mamy jednak miętkie fotki z dslrów.
byleby to znow sie nie przerodzilo w te znana nam dyskusje.....
Robcie fotki miast gadac!
Czornyj (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=1509)- dzięki za pomoc na Pm ten sampelek i wasze wyjaśnienia tutaj mnie uspokoiły… No cóż pozostaje cmoknąć D-tkę w piękny wyświetlacz i robić zdjęcia :)
Do tematu jeszcze…
Jakie teraz ludzie mają możliwości z otwartym nefem w Nc NX to się w pale nie mieści…, a takie narzekania…
Ehhh mam na dysku jeszcze tak dla porównania skan ciętego chyba nawet kodaka E100G z sinara na mokro… Ale i tak to co daje D200/cyfra to jest „git” dla moich potrzeb...
Wiesz Marcin napiszę jeszcze raz to co pisałem Tobie wcześniej.W Białymstoku robi się fotki na Lipowej w Kodaku.Tam też robi się skany, i to takie byle jakie 1800X1200 za 8 zł za film.Nie wiem dlaczego ale z ich Frontiera wychodzą najlepiej i nie ma sensu chodzić gdzie indziej...Przy obecnej technice cyfrowej jaką oferuje choćby D200 w połączeniu z PS nie ma sensu moim zdaniem babrać się w slajdy i ich skanowanie po 3 złote za klatkę albo i lepiej.Jest to strata pieniędzy.I tak nie uzyska się tego co widzi się ze slajdu na ścianie.Z kolei takie D200 daje takie możliwosci ze ho,ho...ale ostatnimi czasy niewiele osób o tym pamięta i chcą by zdjęcia same się robiły.Jest jednak moim zdaniem sens bawienia się w negatywy gdyż digitalizowany z nich obraz jest po prostu inny niż z takiego D200,tylko nie można popaść w ślepy zaułek w szukaniu jakości i topieniu pieniędzy na super skany z nieiwadomo jakich bębnów...skany na monitor w zupełności wystarczaja z dobrego labu,maja super dynamikę i nie potrzebują ślęczenia w PS.Mogą się jednak niektórym szukajacym ostrości i gładkości ze względu na swoją specyfikę nie podobać czyli co komu...Ja mam dużo fotek z gór robionych Olympusem E1 , Fuji S3pro, oraz skanów negatywów i zdecydowanie wolę skany negatywów choć kto inny by powiedział ze są słabe jakościowo bo "takie nieostre"...
MzMarcin
22-04-2007, 01:48
Wiesz Marcin napiszę jeszcze raz to co pisałem Tobie wcześniej.W Białymstoku robi się fotki na Lipowej w Kodaku.Tam też robi się skany, i to takie byle jakie 1800X1200 za 8 zł za film.Nie wiem dlaczego ale z ich Frontiera wychodzą najlepiej i nie ma sensu chodzić gdzie indziej...Przy obecnej technice cyfrowej jaką oferuje choćby D200 w połączeniu z PS nie ma sensu moim zdaniem babrać się w slajdy i ich skanowanie po 3 złote za klatkę albo i lepiej.Jest to strata pieniędzy.I tak nie uzyska się tego co widzi się ze slajdu na ścianie.Z kolei takie D200 daje takie możliwosci ze ho,ho...ale ostatnimi czasy niewiele osób o tym pamięta i chcą by zdjęcia same się robiły.Jest jednak moim zdaniem sens bawienia się w negatywy gdyż digitalizowany z nich obraz jest po prostu inny niż z takiego D200,tylko nie można popaść w ślepy zaułek w szukaniu jakości i topieniu pieniędzy na super skany z nieiwadomo jakich bębnów...skany na monitor w zupełności wystarczaja z dobrego labu,maja super dynamikę i nie potrzebują ślęczenia w PS.Mogą się jednak niektórym szukajacym ostrości i gładkości ze względu na swoją specyfikę nie podobać czyli co komu...Ja mam dużo fotek z gór robionych Olympusem E1 , Fuji S3pro, oraz skanów negatywów i zdecydowanie wolę skany negatywów choć kto inny by powiedział ze są słabe jakościowo bo "takie nieostre"...
Ehhhh slajd to zawsze był i pewnie zawsze dla mnie będzie pokaz na ścianie… obraz mierzony w metrach… a nie w centymetrach…
Te chwile, gdy siadam z kumplami… Zaciemniamy pomieszczenie, napełniamy aż się przelewa szklanice :), ja nabijam Irish Oak do fajki… Iiiiiiiii nagle jesteśmy te x lat wstecz kompletnie nawaleni na środku jeziora w jakiejś przeciekającej „łudeczce”
…
Iiiiiiiii nagle jesteśmy te x lat wstecz kompletnie nawaleni na środku jeziora w jakiejś przeciekającej „łudeczce”
…
No to pogratulować, że w takich warunkach jeszcze byłeś w stanie dokładnie naświetlić slajd :-D
MzMarcin
22-04-2007, 22:13
Ło tam matrix Nikłona jest niezawodny ;)
Wierze na słowo. Mam puchę nikona prawie rok, ale jak żyję to jeszcze nie użyłem. Tylko spot i czasem CW, no powiedzmy 50:50
MzMarcin, a powiedz, gdzie skanowałeś te sladjy?
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.