Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Job Noise Reduction w D800: czy ma to sens?



HiPhoto
01-01-2014, 15:58
Pytanie trochę poniewczasie, ale wskazówka może się przydać za rok.
Czy jest sens włączać redukcję szumów dla długich czasów naświetlania, jeżeli zdjęcia (NEF'y) dalej będą obrabiane w LR5?
Dzisiaj robiłem fajerwerki i haltowanie systemu przez obróbkę szumów było cokolwiek irytujące, przepadło sporo ujęć. Myślałem, że jak obstawię wyłącznie NEF, to Job nr z automatu się dezaktywuje, ale najwyraźniej trzeba to zmienić w ustawieniach.
Jeśli ktoś przeprowadził już takie porównanie (podkreślam dość specyficzną tematykę - fajerwerki) chętnie zapoznam się z konkluzjami.

Pozdróv,
HiP

PS. w LR w sumie niewiele było do poprawiania :)

vvojtek
01-01-2014, 17:26
Skoro przez job NR przepadają fajne momenty, to odpowiedź nasuwa się sama: NR Off. :)

HiPhoto
01-01-2014, 18:10
Skoro przez job NR przepadają fajne momenty, to odpowiedź nasuwa się sama: NR Off. :)

Chyba przekonam się do tych 4-ch banków pamięci, bo pamiętanie o zerowaniu wszystkiego, co akurat było zmienione... Dlatego podoba mi się Df - patrzysz na pokrętła i masz przynajmniej jasność co do czułości, korekty ekspozycji i migawki (o PASM nie wspominam, bo u mnie wystarczą w praktyce A i M). Tylko w kitowym obiektywie do Df'a Nikon znów dał ciała (żeby nie powiedzieć zagrał wała) - znów G, czyli gelded, po naszemu wałaszony, bez pierścienia przysłon :P .

Borat1979
01-01-2014, 18:35
Parząc w wizjer czy wyświetlacz w trybie LV i też masz jasność co do czułości iso i korekty ekspozycji. Szczególnie wieczorem jest to wygodniejsze niż gapienie się po ciemku na napisy na pokrętłach.

Zresztą jak fotografujesz w RAWie to wyłączasz wszelkie odszumiajace "ulepszacze" raz po zakupie body i tak już zostaje.

loki_p
01-01-2014, 19:38
Noise reduction dla długich ekspozycji warto używać zawsze jeśli mamy na to czas. Jest to istotne zwłaszcza latem gdy temperatura otoczenia jest wysoka. Wyjątek to robienie jednego zdjęcia po drugim, czyli startrails, fajerwerki, itp.

HiPhoto
01-01-2014, 22:50
Czyli, jak rozumiem, w bracketingu pod HDR też NR:off, bo mi księżyc pół kadru przewędruje ;-)

GonzoG
02-01-2014, 03:25
Redukcji szumów dla długich czasów używam tylko przy długich (2+ minuty) czasach i wyższych ISO (800+)
Przy ISO 100-200 i 2 minutach jeszcze nie pojawiają się żadne świecące punkty czy zbędny szum. No chyba, że jest to upalne lato - jak wspomniał loki_p - to wtedy szybciej wychodzi. A to w D7000, który raczej szybciej łapie szum niż D800.

HiPhoto
06-01-2014, 13:48
Jak zwykle odpowiedź już została gdzieś tam udzielona ;-) Niekoniecznie w trybie RTFM, ale na stronie z Nikonem powiązanej: http://www.szerokikadr.pl/poradnik/wstep-do-fotografii-cyfrowej-czesc-1
Tomasz Kulas napisał:
"Czas naświetlania
Dla użytkowników aparatów cyfrowych mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra jest taka, że matryce cyfrowe nie są wrażliwe na efekt Schwarzschilda, czyli nie ma konieczności korygowania ekspozycji przy bardzo długich czasach naświetlania. A teraz wiadomość zła – matryce światłoczułe niezbyt lubią bardzo długie naświetlanie obrazu ze względu na skłonność do nagrzewania się.
Oczywiście dużo tu zależy od konkretnego modelu matrycy, bo również pod tym względem dokonał się w ciągu ostatnich lat znaczny postęp. Zresztą nawet nie o samą matrycę chodzi – bywa tak, że ten sam typ sensora włożony do różnych modeli aparatów w jednym grzeje się bardziej, a w innym mniej, ponieważ na przykład bardziej zaawansowany model lustrzanki może mieć lepiej opracowany system odprowadzania ciepła oraz izolacji sensora od warunków zewnętrznych. Te większe korpusy droższych modeli wbrew pozorom naprawdę z czegoś wynikają… ;-)
Efekt takiego „grzania” najlepiej zlikwidować, włączając w aparacie funkcję odszumiania przy długich czasach ekspozycji. Działa ona w ten sposób, że aparat wykonuje dodatkowo drugie zdjęcie, ale już bez podniesionej migawki – tak aby zarejestrować sam szum. Następnie odejmuje szum z drugiego zdjęcia od zdjęcia pierwszego.
Działa to naprawdę skutecznie, ale ma jedną wadę. Jeśli zdecydowaliśmy się wykonywać długie ujęcia jedno po drugim (np. przy astrofotografii), nie możemy sobie pozwolić na naświetlanie zdjęcia przez 5 minut, a następnie 5-minutową przerwę na „ciemną klatkę”. W takim wypadku trzeba ten sposób redukcji szumów wyłączyć i walczyć z niechcianymi artefaktami w inny sposób, chociażby podczas obróbki zdjęć na komputerze."

Ergo: dwukrotne naświetlanie, raz dla zarejestrowania obrazu, drugi dla utworzenia wzorca odniesienia niezbędnego w odszumianiu. Przy odczuwalnej temperaturze -10C... (zimny wiaterek 25 m/s) można było sobie to darować. Chociaż z drugiej strony ten sposób odszumiania (można rzec hardware'owy) bardziej mi przemawia do wyobraźni, niż późniejsze odszumianie z pomocą programu. Wiadomo z pierwszej ręki i konkretnie, "co autor miał na myśli" ;-)

pawulon
06-01-2014, 14:54
Ja już to przeszedłem.
Odszumianie długich ekspozycji warto używać, gdzy czas naświatlania jest bardzo długi, np 5 min lub więcej. Przy dłuższym casie, powstają już plamy, których nie da się odszumić przy LR.

Przy fajerwerkach odszumianie jak najbardziej wyłączone.