PDA

Zobacz pełną wersję : Czy jest na sali prawnik? Problem: kto dysponuje domeną?



Aeon88
22-12-2013, 21:19
Witam, problem opisałem tu: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/493046-kto-ma-prawo-dysponowac-domena-pilna-sprawa.html

To pilna sprawa także proszę o odpowiedź prawnika również tu, jeśli oczywiście jakiegoś prawnika mamy na forum (a pewnie tak). Sprawą oczywiście zajmie się jakaś kancelaria jednak opinia online kilku prawników z różnych miejsc też będzie pomocna.

Onsajt
22-12-2013, 22:09
Czy jest na sali fotograf ślubny, który wpadnie cyknąć kilka zdjęć? Oczywiście wynajmę profesjonalną agencję fotograficzną, ale wolę mieć zdjęcia z kilku źródeł.
I pomyśleć co by było jakbym umieścił taki anons w dziale dla"ślubniaków"...
Ps.1 Nie jestem prawnikiem, ślubniakiem też.
Ps.2 Oczywiście, ktoś kto szuka darmowej porady w internecie w 99% na pewno uda się do kancelarii.
Ps.3 Jak można ufać anonimowej poradzie prawnej przy założeniu, że temat jest więcej warty niż paczka fajek?

RobertMiernik
22-12-2013, 22:18
Niestety ten kto płaci ten decyduje, ciężko będzie raczej obronić przed sądem inny stan rzeczy.

Nie jestem prawnikiem, ale kiedyś miałem podobną sytuację, nie skończyło się w sądzie ale wszystkie zasięgnięte opinie i przez jedną i drugą stronę były takie same:

Sprawa była dość podobna, tyle że stronami były osoby fizyczne, jedna tworzyła stronę (w sensie była redaktorem i 'konfiguratorem') druga strona płaciła za hosting i domenę. Mimo że redaktor był właściwym twórcą i administratorem, wszyscy zapytani prawnicy stwierdzili, że nie ma to znaczenia i o stronie decydować będzie ten, kto opłacił domenę.

W twoim przypadku dochodzi jeszcze kwestia tego, że jesteś pośrednikiem, więc można by się jeszcze bronić tym co się znajduje na fakturach, ja na fakturach wprost pisałem "wykupienie domeny xxx" "przedłużenie i hosting domeny xxx" więc wprost wskazane było, za co płacą. Jeśli Ty na fakturach piszesz "usługa" albo nie podajesz nazwy domeny, za którą płacą, to może istnieje szansa, że się wybronicie takim 'kruczkiem'...

Władca Pixeli
22-12-2013, 22:33
W Stanach wchodzisz na stronę
http://www.register.com/whois.rcmx
i tam znajdziesz informację kto jest administratorem i kto jest rejestratorem strony. Jeżeli administrator robi jakieś problemy to kontaktujesz się centralną firmą, która zajmuje się rejestracją, przesyłasz skan dowodu z nazwiskiem i adresemi bardzo szybko to naprawią.

Polskie strony muszą mieć gdzieś taki sam server.
Tak więc to jest podstawa ustalenia kto jest właścicielem strony. Jeżeli ktoś tego nie dopilnował w momencie rejestracji to zostaje tylko dochodzenie sądowe.

GeparD
22-12-2013, 22:46
W bazie WHOIS masz wyszczególnione wszelkie dane, kto jest właścicielem domeny (Registrant), kto tą domeną zarządza i administruje (Administritive Contact). Z tego co rozumiem kolega Aeon88 jest wymieniony w obu tych pozycjach więc jest i adminem i właścicielem tej domeny. Także to co pisze Władca Pixeli nic nie da bo w tym przypadku jest podmiot trzeci, płacący za domenę.

Aeon88
22-12-2013, 22:50
Onsajt, po pierwsze i najważniejsze to jest cafe, pisze w wątku kto chce i co chce (powiem jaśniej - nie chce ktoś pisać to nie pisze), więc możesz mnie cmoknąć w.. cztery litery. Poza tym:
1. To chyba nie masz nic do dodania, prawda?
2. Uda się, bo jak przyjdzie mi tłumaczyć się przed sądem z decyzji jaką podjąłem będę musiał podeprzeć się opinią prawną z pieczątką i odpowiednimi paragrafami.
3. Tu nie chodzi o zaufanie, tylko różny pogląd na tą samą sprawę. Ktoś tu może poruszyć kwestie które ktoś z kancelarii gdzie się udam może pominąć, zbagatelizować. Dobrze jest mieć jakieś pojęcie orientacyjne na dany temat zanim się gdzieś pójdzie. Serio.

Wladca, poczytaj link który zamieściłem. Ja jestem właścicielem domeny. Firma A ją opłacała, stowarzyszenie B zajmowało się administracją. Firmy się rozeszły i teraz A chce wylączyć domenę (powołując się na to, że jeśli ją opłaca to ma takie prawo), natomiast firma B na to nie chce pozwolić (powołując się na to, że współtworzyła projekt więc również ma prawo decydować o domenie, tyle, że nie ma tego jednoznacznie na piśmie).

Gwoli ścisłości, ja domenę wyłączyłem, bo firma A która ją opłaca wydala takie polecenie, a dopóki nie minie jej okres rozliczeniowy za który zapłacili mają prawo dysponować tym gdzie domena ma być przekierowana. Problem w tym że firma B rości sobie prawo do współzarządzania domeną (czyli również chce decydować o tym gdzie jest przekierowana) i nie zgadza sięz firmą A, ale nie ma na to papieru, tylko maile z i do firmy A świadczące że przy projekcie pracowali wspólnie. Dochodzą do tego groźby firmy B o sprawę sądową wymierzoną również mi, z racji odłączenia domeny "bezprawnie". Stąd cała sytuacja.

Sorry Onsajt za pierwsze zdanie, ale czepiasz się totalnie bez sensu. Na forum jest masę porad od ludzi którzy na żywo za takie porady biorą pieniądze (choćby cały dział fotograficzny), i nie robisz z tego problemu. Więc i tu się nie wpierniczaj i daj innym wypowiedzieć.

zbig1972
22-12-2013, 22:58
Jeśli Ty jesteś właścicielem domeny, to każda ze stron może Cię cmoknąć.
Wniesienie opłaty w rozumieniu prawa daje tylko prawo do dysponowania domeną w zakresie treści.
Wg. zasady, kto płaci, ten ma prawo za pośrednictwem właściciela domeny umieścić tam taką treść jaką sobie zażyczy wg, stosownej umowy. Nawet jeśli ona jest tylko ustna.
Właściciel jest tylko jeden i póki on nie zrzeknie się praw do domeny albo jej nie sprzeda to nie ma takiej siły która mogłaby mu ją odebrać.
Mam takiego Klienta u siebie. Ja jestem właścicielem domeny - on opłaca raz w roku kaskę i umieszczam tam treści związane z jego działalnością.
Jak przestanie płacić to pożegnam go czule i zrobię z domeną co będę chciał.

Władca Pixeli
22-12-2013, 23:08
Płacenie nie ma nic wspólnego z własnością.
Jak chcesz to możesz płacić za moją domenę ale właścicielem i tak nie zostaniesz. :mrgreen:

Kilka lat temu firma znajomego została podzielona między obecnych współwłaścicieli. Główny właściciel kilka lat wcześniej zarejestrował kilka domen. Po podzieleniu firmy jedna z oddzielonych firm wysłała list na piśmie firmowym z prośbą o zmianę właściciela domeny. Nazwa firmy się zgadzała, ktoś nie sprawdził dokładnie i pewnego dnia stracili kontrolę na domeną. Na szczęście znajomy który rejestrował te domeny zarejestrował je na swój prywatny email i po jednym emailu odzyskali domenę ponieważ dla firmy rejestrującej to jest najważniejsza informacja. Ich wewnętrzne spory nie interesują.

Aeon88
22-12-2013, 23:14
Obydwie firmy nie spierają się z tym kto jest wlaścicielem, obydwie przyznają że jestem nim ja i nie mają z tym problemu. Sęk w tym że firma A która ją opłaca żąda jej wyłączenia (przeparkowania na pusty katalog), a firma B która jej nie opłaca twierdzi że projekt robili wspólnie (bo rzeczywiście robili) tylko nie ma żadnych umów z firmą A ani ze mną. Jednak grozi mi (firma B) że jeśli w sądzie pokaże emaile z firmą A i udowodni że ma takie samo prawo do kierowania domeną jak firma A bo firma A opłaciła domenę niby z konta firmowego ale pieniędzmi z projektu, to udupi mnie z racji tego, że ją wyłączyłem tylko na prośbę firmy A, nie uwzględniając prośby firmy B o nie robienie tego.

Bylem u jednego prawnika osobiście przed wylączeniem domeny, powiedział że jeśli kasę otrzymałem z konta firmowego firmy A i między nikim nie ma żadnych umów, to firma B żeby żądać ode mnie wlączenia domeny musi najpierw udowodnić że ma takie prawo, i to nie przesyłając mi korespondencję z firmą A, bo ja nie jestem sędzią, tylko albo otrzymując pismo od firmy A albo sądownie, jeśli się nie dogadają. Dopiero wtedy firma B jak uzyska prawa do kierowania domeną (do tego gdzie ma być przekierowana) może zaskarżyć firmę A o utrudnianie jej pracy i narażanie na straty. Bo narazie wszystko ma na gębę, równie dobrze sąsiad może do mnie przyjść i mi powiedzieć że na gębę się umawiał z firmą A że będzie też wszystkim zarządzał, więc żebym to przekierował gdzie chce.

I mi to wygląda na logiczne podejście. Ale że jacyś prawnicy firmy B twierdzą inaczej i owa firma mi grozi, wolę pójść do kancelarii po oficjalne przedstawienie sprawy na piśmie poparte paragrafami. Jednak dobrze posłuchać czyjegoś zdania wcześniej, np tu.

rb_zg
22-12-2013, 23:27
Aeon88, a czy wystawiałeś fakturę firmie A (tej płacącej) za domenę? Jeśli tak, to wystaw fakturę korygującą za ostatnią płatność za domenę, zrób zwrot tej kwoty na ich konto i możesz swobodnie zdecydować, co robić z domeną.

piter670
22-12-2013, 23:45
Obawiam się, że nie otrzymasz jasnej odpowiedzi od nikogo.

1. Nie ma sporu - co sam piszesz, kto jest właścicielem domeny - obie strony uznają, że Ty.

2. Problem jak rozumiem dotyczy stanu faktycznego, czy Ciebie jako właściciela domeny łączy jakaś umowa dotycząca obowiązku umieszczenia treści na stworzonej przez Ciebie stronie. I sprawa zasadnicza, kto ma prawo żądać od Ciebie umieszczania lub likwidowania na tej stronie treści. Biuro twierdzi, że tylko ono, bo ono Ci płaci. Stowarzyszenie twierdzi, że ono, bo jak się domyślam, uważają się za pomysłodawcę przedsięwzięcia i uważają, że treści zamieszczane na stronie stanowią ich własność, a biuro wykonywało dla nich czynności techniczne.

3. Moja sugestia przejrzyj maile, korespondencje, itp. i pokaż to prawnikowi. To co piszesz w dużej mierze, dotyczy określenia w pierwszej kolejności stanu faktycznego i ustalenia jaka była treść łączącej Ciebie umowy (i z kim). Np kto przekazywał Ci treści do zamieszczenia na stronie? Stowarzyszenie czy Biuro? Być może Stowarzyszenie rozliczało się z Biurem i w ramach wynagrodzenia za usługę Biuro miało płacić za stronę?

4. To co pisze RG_ZB powyżej dotyczy prawa dysponowania domeną, ale nie wyklucza stwierdzenia, że zapłacono Ci za utrzymywanie na twojej domenie określonych treści przez pewien czas.

Aeon88
23-12-2013, 00:03
I tu jest pies pogrzebany. Nie mam pojęcia jak oni się rozliczali. Sprawa byla jasna - stowarzyszenie zajmowalo sie treściami na stronę, jednak byly to tez treści nalezace do biura (zdjecia, czesc tekstow), natomiast biuro zajmowalo sie platnosciami. Przez co ciezko mi podjąć decyzje o przywróceniu domeny bo nie wiem jak oni sie dogadywali miedzy sobą formalnie. Dlatego tego jak dotąd nie zrobilem.

piter670
23-12-2013, 00:14
Dlatego sam nie kombinuj. Sprawdź korespondencję, maile, pisma i pokaż prawnikowi. Zastanów się też na co umawiałeś się ze stronami, może masz coś w mailach, tak aby można było przynajmniej z grubsza określić Twoje obowiązki wobec stron.
Obawiam się, że złotego środka nie będzie. Prawnik na podstawie dokumentów będzie musiał coś wybrać szacując Twoje potencjalne ryzyko, czyli czy bardziej wystawisz się wyłączając domenę, bo Stowarzyszenie cię pozwie, że przez twoje działania (jeżeli okazałyby się nieuprawnione) poniosło straty bo nie zrealizowało programu (nie zarobiło?) na organizacji wycieczki, versus Ryzyko, że Biuro Podróży Cię pozwie, że nie wyłączyłeś strony.

Aeon88
23-12-2013, 00:52
I tu jest pytanie klucz - czy stowarzyszenie może mnie oskarżać o nieuprawnione działanie skoro zakwestionować wylączną władzę biura nad przekierowaniem domeny może jedynie sąd? Stowarzyszenie nie jest w stanie w żaden sposób przedłożyć mi obecnie ani umowy z firmą A, ani żadnego upoważnienia do kierowania domeną. Nic nie mają. Stąd wymaganie ode mnie abym im wierzył na gębę na moją logikę jest bez sensu. Fakt, współtworzyli projekt, to jest bezsprzeczne. Ale.. Tu najpierw powinien być sąd, potem odblokowanie domeny jeśli sąd uzna że firma B ma do niej prawa. A nie na odwrót, ja tylko przekierowuję adres.

Zresztą, nawet jeśli maile by wskazywały że wszystkim się zajmowało stowarzyszenie (wybierało nazwę domeny, pomagało tworzyć stronę) a biuro tylko płaciło, no to sorry ale skoro biuro płaciło to dla mnie, firmy zewnętrznej, nie związanej z ich umową na gębę, kto ma mieć pierwszeństwo w decydowaniu o domenie? Ktoś kto płaci, czy ktoś kto mówi jaka czcionka ma być na stronie?


PS. W każdym razie słuszne uwagi z tym wybieraniem mniejszego zła. Mam tylko nadzieję że dzięki odpowiednim paragrafom nie będzie trzeba strzelać w ciemno i liczyć że sędzia strzeli tak samo.

Dorian
23-12-2013, 12:10
IMHO B może Cię cmoknąć. Ty nie jesteś stroną. Zlecenie masz od firmy A, robisz więc to, czego A oczekuje. To, co dzieje się dalej, nie obchodzi Cię wcale.

Weźmy taką sytuację - programista Ziutek dostaje zlecenie na wykonanie strony, chcą by strona była pod adresem firemka.pl. Ziutek decyduje, że podobają mu się Twoje ceny, więc rejestruje domenę za Twoim pośrednictwem i bierze hosting. Strona powstaje, ale firemka nie chce zapłacić całej sumy Ziutkowi za wykonanie zlecenia, bo uznali, że witryna jednak nie jest tyle warta. Firemka nie ma też żadnej faktury od Ziutka, bo dogadali się mailowo. Ziutek więc wyłącza im stronę, której jest właścicielem. Czy na życzenie Firemki włączysz ją ponownie? A może zrobisz nową za Ziutka?

Sprawy dalsze Cię nie powinny interesować, bo nie jesteś w nich żadną stroną. Ty dostałeś zlecenie od firmy A, na firmę A wystawiłeś fakturę, firmy A słuchasz, co robić z domeną. A przelew? Mógł pójść choćby z konta cioci Heli. Istotny jest fakt, że usługa została opłacona. Skąd mają pieniądze i kto je przelewa nie ma dla Ciebie znaczenia. Jedyną drogą dla B, w tej sytuacji, jest proces z A i sądowe pismo, że mają prawo do zarządzania domeną.

Jacek_Z
01-01-2014, 19:42
Obydwie firmy nie spierają się z tym kto jest wlaścicielem, obydwie przyznają że jestem nim ja i nie mają z tym problemu. No więc w czym problem?
Urządź sobie licytację - powiedz im, że domenę dostanie ten, co więcej zapłaci. Wtedy ta domena zostanie przerejestrowana na nowego właściciela.
Prawnicy tamtych stron wykazują, że domena sie nalezy ich klientowi, bo taka ich rola. A nalezy się tobie (z tego co piszesz). Jeśli wszystko jest "na gębę" to faktycznie tak jest. Wg mnie masz komfortową sytuację - jesteś właścicielem domeny o cennej nazwie. Możesz na tym zarobić (jak chcesz). Przypadkowo, ale tak jest.

Aeon88
02-01-2014, 13:48
Ogólnie sprawa się potoczyła z deczka inaczej. Przed świętami przegadałem z obiema stronami sporo czasu na telefonie, rozwiewając kilka spornych kwestii. Byłem też w kancelarii zasięgnąć porady. Stanęło na tym że:
- biuro podróży nie neguje że stowarzyszenie współtworzyło stronę wyprawy i że ma prawo współzarządzać stroną jak i tym gdzie kieruje domena, nawet rozliczenie całości współpracy wysłało stowarzyszeniu gdzie wyszczególniona jest opłata za domenę i stronę, tak więc obie strony mają równe prawo do strony www i decydowania o przekierowaniu domeny póki jest przez nich opłacona
- biuro zgłosiło chęć blokady strony powołując się na ochronę dóbr osobistych - stowarzyszenie organizuje nową wyprawę bez biura a do reklamy tej wyprawy wykorzystało stronę www która jest wspólna bez wiedzy i zgody biura, nawet program wyprawy został stary co tez zostało wykorzystane bez zgody biura, na taki wniosek (prośba o tymczasowe wyłączenie strony ze względu na ochronę dóbr osobistych do czasu wyjaśnienia sprawy) musiałem wykonać wyłączenie strony i zrobiłem to zgodnie z prawem.
- obecnie wysłałem pismo do obu stron z przedstawieniem sytuacji i informacją, że będę wykonywał tylko te dyspozycje co do strony które będą zgodnie zatwierdzone przez obie strony sporu, natomiast strona tymczasowo jest wyłączona na w.w. wniosek biura podróży, który jak najbardziej jest podstawny.

Także sprawa jest jak dla mnie skończona, prawa nie złamałem, czekam na rozwiązanie sporu przez strony, do tego czasu nic nie robię. A domena jest opłacona do jutra, więc po tym terminie zostanie wystawiona na sprzedaż. Kto będzie chciał to ją kupi. Dzięki za pomoc.

Jacek_Z
02-01-2014, 14:04
A domena jest opłacona do jutra, więc po tym terminie zostanie wystawiona na sprzedaż. Kto będzie chciał to ją kupi. Dzięki za pomoc.Nie chcesz zarobić? Opłać ją sam i wtedy sprzedaj. Domenę, nie stronę www.

Aeon88
04-01-2014, 00:49
Tak zrobiłem, domena była opłacona do dziś, sprzedalem ją jednej ze stron (była licytacja miedzy nimi) i jutro wykonam cesję.