PDA

Zobacz pełną wersję : Fotograf ślubny - opóźnienie w oddaniu zlecenia



dikanda
11-12-2013, 23:22
Witajcie,
może to już było, może sprawa jest banalna, ale chciałabym poznać Waszą opinię...

Moja siostra we wrześniu wychodziła za mąż, pomogłam jej wcześniej wybrać fotografa na tę okoliczność (znana fotografka z doskonałą opinią, za nie małe pieniądze). Umowa została podpisana, pieniądze zapłacone... Pani fotograf w umowie zaznaczyła, że po wykonaniu zdjęć na ślubie i weselu musi otrzymać całą kwotę, żeby w ogóle zabrać się za obróbkę zdjęć. Wszystko zostało przez młodych dopięte. Czas na oddanie materiału oznaczony w umowie - 60 dni roboczych (!). W międzyczasie siostra dzwoniła i pytała czy jest jakaś szansa na wcześniejsze przejrzenie zdjęć - ale nie było... Fotografka stwierdziła, że na pewno nie zdąży oddać przed czasem. OK. Młodzi czekali cierpliwie. Dziś mija 10 dni od rzekomej daty oddania materiału, a kontaktu z fotografką nie ma. Zapadła się pod ziemię... Telefonów nie odbiera, przez te wszystkie dni włącza się poczta głosowa, na facebooku jej nie widać. Zastanawiamy się, czy już się martwić, czy jeszcze czekać...

freefly
11-12-2013, 23:36
Martwić się.

P.S. Zaraz pojawią się pewnie teksty pouczające, po co płacili całą kwotę itp.

miron19j
11-12-2013, 23:42
a może padł jej komputer, złamała nogę, rękę?
I nie ma cojones, żeby zadzwonić do klientów?

phantomek
11-12-2013, 23:45
P.S. Zaraz pojawią się pewnie teksty pouczające, po co płacili całą kwotę itp.


Zaraz to będzie kolejny 100 stronowy wątek kłótni itd ;)
że to był fotograf który pewnie nie znał podstaw, że mogli wziąć takiego po szkole, bo taki to profesjonalista, a inny to już nie itd ;)

fafniak
11-12-2013, 23:46
Podobno niedługo wprowadza specjalna ścianę do rozstrzeliwania ślubniaków nieterminowych

freefly
11-12-2013, 23:50
Wiesz gdzie mieszka lub pracuje owa pani fotograf?

GonzoG
11-12-2013, 23:57
bez OT.

Martwić się.
A co oprócz tego - wysłać jej maila oraz dobrze by było pisemny polecony za potwierdzeniem odbioru z informacją, że nie wywiązuje się z umowy, jeśli jeszcze dłużej będzie się ociągać, to chcecie zwrotu części zapłaconej kwoty, a w przypadku braku odpowiedzi zgłaszacie sprawę na policję.

dikanda
12-12-2013, 00:57
Dziękuję za podpowiedzi. Sama nie wiem, czy czekać z tym do "po świętach", czy już działać... kwestia etyki...
Młodzi wiedzą gdzie mieszka, więc jutro ją odwiedzą, tylko czy otworzy drzwi...

Od razu dodam, żeby uciąć spekulacje, że fotografka jest znana w świecie fotografii ślubnej i z całą pewnością doskonale zna wszystkie zasady, sama prowadzi kursy itp. Nie będę rzucać nazwiskami, ale właśnie dlatego cała sprawa jest dla mnie dziwna. Może faktycznie coś jej się stało, albo... zwinęła interes i wyjechała na zachód...

docxxx
12-12-2013, 01:12
A mówiłem w innym wątku, że szczęśliwy ten, co nie żyje z fotografii ;)

galaza
12-12-2013, 09:57
Ja na swoje czekałem grzecznie i je dostałem 20 dni po czasie ale w międzyczasie dostawałem po kilka sztuk na przekąskę więc widziałem, że prace postępują.
Inna sprawa, że jestem wyrozumiały bo mi też się zdarzają poślizgi w terminowym oddawaniu klientom projektów :D

stock
12-12-2013, 10:31
zacząłbym się martwić. Myślę ze wizyta w miejscu zamieszkania/pracy fotografki jest bardzo na miejscu. Na dobry poczatek.

dikanda
12-12-2013, 10:48
Ja na swoje czekałem grzecznie i je dostałem 20 dni po czasie ale w międzyczasie dostawałem po kilka sztuk na przekąskę więc widziałem, że prace postępują.
Inna sprawa, że jestem wyrozumiały bo mi też się zdarzają poślizgi w terminowym oddawaniu klientom projektów :D

No właśnie nie byłoby problemu, gdyby był kontakt z panią fotograf. Każdy może mieć poślizg i wypadki losowe. Ale są telefony, maile i powinno się takie sprawy załatwiać. Nikt by nie miał pretensji, gdyby zadzwoniła, lub też odpowiedziała nawet SMS - ze się o miesiąc spóźni z oddaniem materiału.



Podobno niedługo wprowadza specjalna ścianę do rozstrzeliwania ślubniaków nieterminowych

Może dla Ciebie to normalka, ale dla młodych, którzy zwykle nie mają takich doświadczeń, bo PO RAZ PIERWSZY SIĘ POBIERAJĄ, PO RAZ PIERWSZY SZUKAJĄ FOTOGRAFA, PO RAZ PIERWSZY MAJĄ DO CZYNIENIA Z UMOWĄ ZA ZDJĘCIA za które płacą kilka tysięcy złotych, bo fotograf twierdzi, że jeśli kwota nie wpłynie, to nie zabierze się za obróbkę... Chciałoby się rzec, że za DRUGIM RAZEM będzie lepiej :-). Oby tego drugiego razu jednak nie było :)

elanek
12-12-2013, 11:10
Ślub we wrześniu... toż miała przecież nawał lipcowych i sierpniowych! Normalka takie zachowanie...
Ja bym ją nie pospieszał bo obrobi w pośpiechu. Napisałbym, że grzecznie czekam, że liczy się dla mnie jakość roboty. Po odebraniu zdjęć sprawę bym nagłośnił. I tyle. Jak ma za dużo roboty to niech grafika zatrudnia. Sam się spóźniam czasem, ale to wynika z wydziwiania klienta raczej niż z mojego lenistwa.
Kilka lat temu miałem taki gorszy okres i spóźniałem się z oddawaniem materiału. Odbiło się to w następnych dwóch latach na klientach i czasem fama idzie jeszcze dziś.
Dawaj namiary fotografki :)

anghan
12-12-2013, 11:31
Ładnie ta Pani stawia warunki. Czy to jest standardowy zapis w umowie? Pewnie za niedługo sam się tym zainteresuję jako klient ;) W każdym razie rozumiem, że klient ma zapłacić jak wszystkie zdjęcia są obrobione. Fotografka zabezpiecza się pewnie przed sytuacją kiedy klient mówi, że mu się zdjęcia nie podobają i nie płaci. No, ale żeby kazać płacić cała kwotę ponad dwa miesiące przed otrzymaniem czegokolwiek...

Tak wiem, można poszukać innego fotografa. Ten wątek jest chyba jednak także po to by ta Pani zweryfikowała podejście do klientów.

gerronimo
12-12-2013, 13:05
Ładnie ta Pani stawia warunki. Czy to jest standardowy zapis w umowie?

Nie jest, no przynajmniej ja nie widziałem takiej umowy, w której fotograf wymaga od klientów zapłaty całości wynagrodzenia w dniu ślubu. Ciekaw jestem co to za zanana i szanowana fotografka ;) W tej sytuacji po prostu pojechałbym do niej i osobiście wyjaśnił tą sprawę.

dikanda
12-12-2013, 13:11
Nie jest, no przynajmniej ja nie widziałem takiej umowy, w której fotograf wymaga od klientów zapłaty całości wynagrodzenia w dniu ślubu. Ciekaw jestem co to za zanana i szanowana fotografka ;) W tej sytuacji po prostu pojechałbym do niej i osobiście wyjaśnił tą sprawę.

Osobiście młodzi byli wczoraj wieczorem, ale Pani fotograf nie zastali...

miron19j
12-12-2013, 13:14
ta pani to pewnie nawet tu nie zagląda. A dokąd są chętni na taką umowę, to nie zmieni swojego postępowania. Dopiero, gdy wszyscy potencjalni klienci ją wyśmieją.

!AGresT
12-12-2013, 13:32
Zdaje się, że to jest ten moment, kiedy można podać o kogo chodzi - może to ułatwi rozwiązanie, w sensie, że ktoś, coś będzie wiedział?

anghan
12-12-2013, 16:03
Zdaje się, że to jest ten moment, kiedy można podać o kogo chodzi - może to ułatwi rozwiązanie, w sensie, że ktoś, coś będzie wiedział?

Młodzi upublicznienie nazwiska powinni mieć w takiej sytuacji jako argument i do nich należy decyzja. Niemniej skoro już wątek został zaczęty to oczekuję, że potem będzie tutaj wyjaśnienie. Bo jeśli Pani się nie kontaktuje bo złamała nogę i w końcu wszystko zrobiła dobrze to może nie jestem zainteresowany jej nazwiskiem, ale zakończenie chciałbym poznać. Znam 2-3 znane fotografki ślubne i nie chciałbym podejrzewać, że którakolwiek jest nieporządku.

Jeśli jednak Pani jest naprawdę nieporządku jak mój dostawca okien to chciałbym nazwisko poznać, bo kiepskie usługi gdzie dostawca nie stara się naprawić wpadki, należy wskazywać palcem.

!AGresT
12-12-2013, 16:37
Nie tyle chodziło mi o piętnowanie, co o możliwość, że ktoś będzie wiedział, co się z panią XY dzieje.

dikanda
12-12-2013, 20:53
Dowiedziałam się właśnie, że Pani fotograf dziś się odezwała... Nie chciała rozmawiać o przyczynach swojej nieobecności w ostatnich dniach i braku kontaktu. Przeprosiła i w ramach rekompensaty zaproponowała dorzucenie większej ilości zdjęć niż to jest zapisane w umowie. Za tydzień obiecała oddać foty. Mam nadzieję, że tak się stanie.
Dziękuje za Wasze posty, być może miały one wpływ na "cudowne odnalezienie się" fotografki... A może zadziałały kroki poczynione przez młodych, czyli próba kontaktu przez jej znajomych (wizażystkę i dalej kolejne osoby). Mam nadzieję, że cała sprawa dobrze się zakończy :-)

JAP
13-12-2013, 01:01
Czyli jednak forum czyta.. :)

anghan
13-12-2013, 10:54
Poczuliśmy się potrzebni i pomocni :D Daj znać, że dobrze się skończyło.

Kurtz
13-12-2013, 17:59
Jak będzie trzeba, to i pochodnie się znajdą... ;)

manfred
13-12-2013, 18:47
Różnie w życiu bywa. Ja też wymagam od ludzi że jeśli się umawiamy to terminy trzeba dotrzymywać. Do czasu gdy mnie nie spotkały problemy rodzinne. I co mam zrobić zostawić bliskich samych sobie i siedzieć i obrabiać zdjęcia? Najważniejsza to rozmowa i jakiś kompromis.

!AGresT
13-12-2013, 20:43
Najważniejsza to rozmowa i jakiś kompromis.

Ale tu właśnie chodziło głównie o brak tej rozmowy, jakiegokolwiek kontaktu.

manfred
13-12-2013, 21:35
No czasami tak się zdarza. Za brak kontaktu fotografka jak czytałem dodała gratisy. Może nie chciała kłamać albo mówić prawdy.

Jędrula
15-12-2013, 01:41
Hmm... Faceci potrafią czasem mieć "tygodniówkę", ale co potrafią mieć kobiety...? :shock:

rychu_cmg
15-12-2013, 02:22
Hmm... Faceci potrafią czasem mieć "tygodniówkę", ale co potrafią mieć kobiety...? :shock:

Miesiączki

marekb
15-12-2013, 10:14
opóżnienie tutaj akurat nie tak wielkie, tylko ten brak kontaktu :P

Archibald6803
15-12-2013, 10:21
opóżnienie to norma, sam je mam, ............................ Na pocieszenie 10 dni opóźnienia to jeszcze nie tak wiele ;)

uuuu chłopie , jak ja bym był Twoim klientem to chyba byśmy się mocno pogniewali .....

manfred
15-12-2013, 10:34
Oj żeby tak wszyscy na świecie przestrzegali wszelakich umów ale by było fajnie.

RomanZWrocławia
15-12-2013, 13:59
a ja nie mam opóźnień.
ale dla klientów z końca sezonu bywa że i półroczne terminy oddania usługi. Najważniejsze jednak powiedzieć o tym jasno i wyraźnie w momencie podpisywania umowy. Niemożliwe? A jednak. Nikt z tych, którym odpowiada mój sposób fotografowania nie zrezygnował dowiedziawszy ile trzeba będzie poczekać na zdjęcia.
Czasy wypruwania sobie oczu przed monitorem, i zarywania nocy tylko po to żeby zrobić zlecenie tydzień lub dwa wcześniej minęły. Życie jest zbyt krótkie. Dodatkowo jak napisał Manfred są przygody niezaplanowane. Ostatnią rzeczą jaką jestś w stanie wtedy robić jest twórcza praca nad kolejnym zlecniem
W sytuacji z Panią XY najważniejszym problem faktycznie wydaje się brak kontaktu z jej strony

gerronimo
15-12-2013, 20:54
Ja mam w umowie wpisany termin do 60 dni. Nie zdarzyło mi się jeszcze nie oddać zdjęć na czas. Umowa to umowa i choćbym się zesr....ł, to wiem, że muszę się wyrobić ;). Natomiast kilka razy zdarzyło się, że klient zwlekał z odbiorem, ale to nieco już inna bajka.

fafniak
17-12-2013, 11:43
No cóż , w życiu zdarzają się sytuacje których nie da sie przewidzieć - tylko tyle powiem
Oby wszystkim którzy są idealni udawało się pozostać idealnymi ;)

JAP
17-12-2013, 13:24
Zawsze się dziwię jak dla ludzi opóźnienia są normą..
Rozumiem jak jacyś masochistyczni nowicjusze prowadzą życie przed komputerem wierząc, że ich dłubanie robi wielką różnicę..
Ale jak ludzie pracujący od lat jako ślubniacy piszą, że "obsuwa to norma" to mam takie fantazje, że:
- biorą na siebie za dużo zleceń (zamiast zawyżać stawki)
- za dużo czasu spędzają przy obróbce
- za długo siedzią na forum :p
- inaczej marnują czas..
- nie pamiętają, że w życiu można sporo fajnych rzeczy robić poza pracą

I nie piszcie mi o pojedynczych przygodach typu: dwa wesela w tygodniu, 3 sesje wyjazdowe za granicę i choroba etc.
Nawet jak coś takiego wyskoczy kilka razy w sezonie - przeważnie mając 60 dni roboczych da radę nadrobić. A jak ktoś ma takie wzięcie (chętnie poznam takiego mastera, ale pewnie na forum nie spędza czasu..) to niech szybko zwiększy stawki - dopiero się rozwinie.

BTW sam nie jestem lepszy bo też przerabiałem etapy "grafika", "spóźniającego się artysty" czy "zawalonego pracą wziętego fotera", ale szybko poszedłem po rozum do głowy i trochę się zorganizowałem; teraz wszyscy są bardziej zadowoleni: mój wyspany organizm, rodzinka i klienci :)

marekb
26-12-2013, 20:22
- biorą na siebie za dużo zleceń (zamiast zawyżać stawki)

ot co, a co do stawek, to chciałbyś mieć takie ;) uważam je za dobre, solidne i odpowiednie do tego co oddajemy.

jeśli do tego dochodzi drugi biznes ( albumy ) to niestety można mieć obsuwy, sporadycznie ktoś jest niezadowolony że dostanie materiał dwa tygodnie później. Tak naprawdę to nie zrzucanie węgla do piwnicy i nie wiemy, że obróbka 200 zdjęć do 5 godzin bo czasem trwa to i 8 ;)

RobertMiernik
26-12-2013, 20:44
Żeby z trzech godzin obsuwy zrobiło się 60 dni to tych obsuw musi się uzbierać z pierdylion...

Sorrki ale zdjęcia dwa miesiące po ślubie to absolutny max, później już równie dobrze może ich nie być - i to opinia ze strony klienta w umowie można mieć cokolwiek ale bardzo źle się dzieje jeśli ludzie akceptują terminy 6 miesięczne. Kolejna niestety przesłanka dla twierdzenia, że rynek ślubnego reportażu jest u nas patologiczny.

Maniek_DDZ
26-12-2013, 21:24
jeśli do tego dochodzi drugi biznes ( albumy ) to niestety można mieć obsuwy

Ja dodatkowo robie na pełny etat w zakładzie produkcyjnym (nieraz po 12h), i terminów dotrzymuję... Jeśli ten drugi biznes może powodować obsuwy to widocznie nie ma co sie za niego brać...

dikanda
27-12-2013, 10:45
Moi drodzy, nawiązując do początku wątku uroczyście oświadczam, że zdjęcia zostały przekazane Młodym :-). Na razie w formie prewek do wybrania do fotoksiążki, ale już cały komplet Młodzi widzieli i są zadowoleni. Zdjęcia naprawdę super. Takie, jak się spodziewałam :-). Tak więc szkoda tylko, że w fazę oczekiwania został wprowadzony niepotrzebnie dreszczyk emocji związany z dość długim brakiem kontaktu z fotografką. Na szczęście jest szansa, że wszystko dobrze się skończy :-)