PDA

Zobacz pełną wersję : Zalety winiety...?



minorek
27-11-2013, 19:32
Witam.
Mimo, że forum obserwuję od dłuższego czasu, dopiero kilka dni temu postanowiłem dołączyć do Was.

Lubię ,ba nawet bardzo lubię oglądać zdjęcia. Należę do pokolenia analogowego i długo broniłem się przed cyfryzacją ale stało się. Zmieniłem też system z canon'a.
Ponieważ musiałem kupić szkła systemu, którego nie znam, oczywistym było czytanie wszelkiego rodzaju testów i opisów nieznanych mi obiektywów.
Jedną z wad opisywanych i strasznie wyolbrzymianych przez testerów a później komentatorów jest winietowanie.
Zanim przejdę do pytania podzielę się jeszcze dwoma spostrzeżeniami. Po pierwsze wiem, że to wada zespołu optycznego i producenci starają się ją zniwelować, po drugie do tego stopnia, że nawet lustrzanki mają korekcję tej wady.

I pytanie... Jaki zabieg ma w zdjęciach celowe "robienie" winiety czyli albo oświetlanie modela w studio, w taki sposób,że brzeg kadru jest mocno zacieniony, albo w programie celowe użycie funkcji zacieniania brzegów kadru?
Dużo zdjęć w innych działach jest właśnie w takiej"technice". Nie pasuje mi to do tych wszystkich maruderów oceniających słabo obiektyw z okazji winiety.
Znaczy wnioskuję, że to celowe bo nie widziałem aż tak winietujących szkieł... ;)

RobertMiernik
27-11-2013, 19:42
Winieta nie jest zła, pozwala skupić wzrok tam gdzie chcemy, przy portrecie jest rzeczywiście często stosowana.

Problem z winietującymi obiektywami jest jeden - to nie Ty wybierasz, na którym zdjęciu i w jakim stopniu chcesz mieć tą winietę.

Dodatkowo winietujące obiektywy mają zwykle oprócz winiety (która jest tylko skutkiem) sporo gorsze parametry w rogach, też gorszą rozdzielczość czy inne dolegliwości...

minorek
27-11-2013, 19:54
Ok. W pełni rozumiem to nie ja decyduję, również to że skupia wzrok .
Skoro jednak w szkle to wada to nie rozumiem, że na fotografii to zaleta. :)
No tak teraz jedyne reguły to ograniczenia głowy :D
Dzięki za odpowiedź.

TOP67
27-11-2013, 21:13
Winieta bywa dodawana ze względów artystycznych do zdjęć, najczęściej do portretów, czasami krajobrazu. Ale jest wadą w zdjęciach technicznych, np. w architekturze. Jest też utrudnieniem np. w składaniu panoram.

SligoDarek
28-11-2013, 11:13
podepnij sobie 35mm f1.8 pod FX i juz masz pieknie i dosc mocno winietujace szklo:)

kkokosz
28-11-2013, 11:45
Ok. W pełni rozumiem to nie ja decyduję, również to że skupia wzrok .
Skoro jednak w szkle to wada to nie rozumiem, że na fotografii to zaleta. :)


Hm, no bo właśnie na tym to polega - w szkle to wada, bo nie możesz przez nią zarejestrować obrazu bez winiety, gdybyś chciał. Co oznacza, że szkło przeszkadza Ci zrobić zdjęcie takie, jakiego oczekujesz. Natomiast jeśli masz szkło pozbawione tej wady, to zawsze odpowiednią (tj. o dobranym przez Ciebie zasięgu i mocy) winietę jesteś w stanie dodać programowo. Czyli z dwojga złego lepiej mieć szkło niewinietujące, bo jeśli chcesz, to winietę dodasz. A jak masz szkło winietujące, to nawet jeśli uda się rozjaśnić naroża, to często pokazuje się, że w tych rogach ostrość spada lub stają się widoczne inne wady optyczne.

Natomiast co do samego "efektu winiety", jak go nazywam, to jedni go lubią i stosują często, inni nie lubią i nie stosują nigdy, a jeszcze inni stosują tylko wtedy, gdy ich zdaniem poprawia to odbiór zdjęcia (skupienie się na głównym motywie, odwrócenie uwagi od obiektów przy skraju zdjęcia).

2pompony
28-11-2013, 14:15
Winietowanie, czy też ogólniej manipulacja winietą należy do podstawowych narzędzi rzemiosła fotografii i jest tak stara jak sama fotografia, a przynajminej jak odbitki papierowe. Stanowi też w - jakby to powiedzieć - „strumieniu sztuki” pewne novum, które z istoty rzeczy wniosła sama fotografia.

Do tych spraw w powiększalniku służyła długa rurka, na której wisiała żarówka - regulując odległość żarówki od kondensora regulowało się na plus czy minus winietę, a jak było się wystarczająco zręcznym i cwanym, dodatkowo przemieszczając położenie żarówki na osiach wschód/zachód/północ/południe regulowało się winietę nawet na wycinku kadru (np. ta funkcja weszła dopiero w trzeciej wersji LRa), lub stosowało coś, co weszło dopiero w LR5, tam nazywa się Radial Filter i podobno robi furorę w niektórych kręgach. :) Jak widzisz winieta, jej stosowanie czy wpływanie na jej ostateczny kształt i siłę nie jest wymysłem ani ostatnich czasów, ani nawet całej, nie najmłodszej już epoki cyfrowej.

Najprościej powiedzieć, że winietę trzeba traktować jak wszystkie inne podobne możliwości techniczne: korekcja ekspozycji (levelsy, krzywe), gradacje papieru czy głowice kontrastujące (j.w.), filtry (kolorowe czy efektowe), selektywne doświetlanie/maskowanie (burn, dodge), celowa zamiana chemii (cross) i sto innych - czyli możliwości wpływania na efekt końcowy. To znaczy na pokazanie na odbitce tego, jaki pomysł siedzi Ci w głowie.

Z drugiej strony można by się ze smutkiem przychylić do zdania, że się jej często i bezmyślnie nadużywa.

minorek
28-11-2013, 19:35
Świetnie że temat nie umarł...
Miałem do swojego Opemusa 6 komplet filtrów ILFORDA Multigrade oraz używałem papieru multigrade tak więc miałem pojęcie jak robić różne efekty włącznie z winietą (wycinanki-przysłanianki ;) itd). Mi chodził o coś innego.
Skoro można zrobić winietę i faktycznie są sytuacje, w których zabieg ten wzbogaca fotkę, można także ją usunąć. Czyli szkło, które winietuje i jest ogólnie słabe optycznie naświetlając matryce zmienia faktyczną perspektywę. Można te wady skorygować w każdym niemal programie. Skąd więc taki lament testerów, że szkło jest wadliwe skoro na docelowej odbitce tego nie widać. Ciekawostka: ostatnio oglądałem fotki z kamery obscura zrobionej z pudełka, która naświetlała na średnim formacie. Takie klimatyczne maziaje jak dla mnie nabierające wartości po przyswojeniu dużej ilości albo THC albo C2H5OH :). Jednak ponieważ fotografia to sztuka a nie tylko zamrożenie odpowiedniego momentu, okazało się, że to super extra "maziaje".
Innymi słowy, nie rozumiem skąd płacze nad wadami obiektywów skoro niemal każdą wadę można naprawić programem? Trzeba płakać nad programami aby te wady można łatwiej i taniej korygować...
Dopóki matryca będzie płaska dopóty ciężko będzie zrobić obiektyw "idealny" optycznie.

2pompony
28-11-2013, 20:04
Skąd więc taki lament testerów, że szkło jest wadliwe skoro na docelowej odbitce tego nie widać.





Odpowiedź jest zawarta w pytaniu: bo są to testerzy. :)

Taka analogia: często w sklepach zwłaszcza z lepszym sprzętem RTV słyszałem wypowiedzi „znawców hi endu”, że takiego CD lub innego wzmacniacza nie sposób słuchać, bo ma straszliwie duże zniekształcenia pi-gamma-beta-sreta, albo że tamten jest lepszy, bo ma cewki na miedzi o czystości 99.7%, a ten niemiecki na zwykłej. Raz jeden gość puszczał mi do znudzenia ze trzy takty, zwaracając uwagę na coś, co nazywał, cytuję „transcjenty na werblu”.

Spytalem go (a jestem muzykiem i mam pojęcie o tym co grają), czy słyszy jak muzycy cieszą się frazowaniem, czy słyszy jak kontrabas podąża za 2-5-1 pianisty, jak muzycy po kolei grają triole bawiąc się rytmem i czy słyszy, jak rozpiera ich radość grania... W ogóle nie zrozumiał, bo miał duszę przepełniona procentową zawartością miedzi w cewce, spojrzał na mnie pustym wzrokiem mówiącym: jesteś profanem debilu i poszedł.




Myślę, że - dokąd nie mówimy o zastosowaniach profesjonalnych jak NASA czy te rzeczy - po prostu należy zachować zdrowy rozsądek. Nie kupować chłamu, ale i nie dać się złapać w poszukiwanie doskonałości na czwartym miejscu po przecinku w danych technicznych.

minorek
28-11-2013, 21:01
2pompony "profan..." to pojechał grubo. :D

Zdrowy Rozsądek - pointą.

kkokosz
29-11-2013, 08:03
Można te wady skorygować w każdym niemal programie. Skąd więc taki lament testerów, że szkło jest wadliwe skoro na docelowej odbitce tego nie widać. (...) Innymi słowy, nie rozumiem skąd płacze nad wadami obiektywów skoro niemal każdą wadę można naprawić programem?

No właśnie chodzi o to "niemal". Winietę da się zazwyczaj korygować, ale są przypadki, gdy się tego zrobić nie da, bo jakość w rogach dramatycznie spada. Poza tym są różne zastosowania obiektywów - w fotografii (nazwijmy ją) "artystycznej" efekt ten nie przeszkadza, w hobbystyczno-spacerowej też pewnie nie, ale w architekturze, fotografii produktowej czy reprodukcyjnej liczy się wysoka jakość. Choć lubię winietę, to chciałbym ją dodawać samodzielnie tylko tam, gdzie potrzebuję i wydaje mi się to dużo wygodniejsze niż usuwanie jej tam, gdzie jej nie chcę. Zwłaszcza że usuwanie obniża jakość, a dodawanie - nie :)

Natomiast z praktycznych obserwacji - kupiłem w życiu kilkanaście obiektywów i z tego, co pamiętam, NIGDY nie sprawdzałem przed zakupem, czy któryś z nich winietuje (a większość oczywiście to robi). Ważniejsze były ostrość, rodzaj rozmycia, jasność i (naturalnie) ogniskowa. Nie jest to więc cecha obiektywu, która spędza mi sen z powiek :)