Zobacz pełną wersję : Organizacja zdjęć w Lightroomie
robinhood
04-10-2013, 20:26
Cześć,
Do tej pory fotki wrzucałem sobie do folderów, kazdy rok osobno, w środku miesiące, a w miesiącach poszczególne 'eventy'. Do nawigacji po tych folderach używałem Adobe Bridge, a zdjęcia obrabiałem w Photoshopie. Ostatnio jednak zaprzyjaźniłem się bardziej z Lightroomem i chciałbym do niego te wszystkie zdjęcia zaimportować i używać go do zarządzania zdjęciami.
Mam jednak problem ze zorganizowaniem sobie jakiegoś spójnego systemu zarządzania tymi zdjęciami. Chodzi mi o te wszystkie opcje oznaczania i filtrowania zdjęć, gwiazdki, kolory, flagi, tagi itp. Możecie napisać w kilku zdaniach jak Wy sobie z tym radzicie? Używacie tylko jednego narzędzia? A może wszystkich, tylko każdego do innych celów?
Może uda mi się zainspirować czyimś rozwiązaniem, zamiast wymyślać wszystko od nowa.
Pozdrawiam
Kuba
robinhood
08-10-2013, 15:22
Hmm, nikt nie ma systemu zarządzania zdjęciami? Czy to taka intymna kwestia, że nikt nie chce się podzielić? ;-)
Jacek z Nikonem też
08-10-2013, 15:36
Jest bardzo duzo tutoriali na ten temat, mozliwosci katalogowania zdjec w LR jest tak duzo wlasnie dlatego, by kazdy mogl miec swoj wlasny odpowiadajacy mu system.
Foldery - podział na "sesje" zdjęciowe
Tagi - dowolnie - ja mam hierarchię z podziałem na ludzi (nazwiska), gatunek, miejsca, statusy workflow
Collections - dowolnie, np. kalendarz 2011. Na potrzeby wrzucania na bloga mam kolekcję automatyczną działającą na tagach
Flagi - oznaczam te, które są do wyrzucenia (poruszone itp) i te które lubię
gwiazdek nie używam
witajcie,
Właśnie tego szukałem, mam wszystko w jednym miejscu tylko ile czasu teraz mi zajmie zrobienie porządku :-|
Amator777
16-10-2013, 23:11
Podepnę się pod temat. Od niedawna bawię się w LR. Jak zrobić kopię zdjęć z katalogu, żeby zachować historię edycji? Powiedzmy, że nie chcę już tych zdjęć trzymać na dysku (nie mam za wiele miejsca) i chciałbym je przerzucić na CD, ale tak, żeby zachować tagi i historię moich zmian w edycji. Widziałem, że jest opcja eksportu jako katalog. Jest jeszcze jakiś inny sposób ? Program jest bardzo przyjemny, ale jak na razie jeszcze wiele rzeczy nie ogarniam.
Hej,
do tej pory już pewnie znalazłeś co trzeba, ale jeśli nie to zmiany w zdjęciach można zapisywać także w plikach XMP, tzw. sidecars. Można to włączyć w ustawieniach katalogu/ metadata. Wtedy jeśli skopiujesz sobie folder na CD to razem z xmp i powinieneś mieć również historię.
Amator777
07-11-2013, 13:31
Hej,
do tej pory już pewnie znalazłeś co trzeba, ale jeśli nie to zmiany w zdjęciach można zapisywać także w plikach XMP, tzw. sidecars. Można to włączyć w ustawieniach katalogu/ metadata. Wtedy jeśli skopiujesz sobie folder na CD to razem z xmp i powinieneś mieć również historię.
Dzięki :) Słyszałem o XMP, ale nie miałem pojęcia, gdzie to włączyć. A w ogóle konwertowanie RAW do DNG przy imporcie to dobry pomysł? Czy lepiej trzymać też oryginalne RAW ?
Dzięki :) Słyszałem o XMP, ale nie miałem pojęcia, gdzie to włączyć. A w ogóle konwertowanie RAW do DNG przy imporcie to dobry pomysł? Czy lepiej trzymać też oryginalne RAW ?
Jeżeli dokonujesz wielu poprawek w programach Adobe, to *.dng jest jak najbardziej na miejscu, jako że wszelkie zmiany odnotowywane są w zaszytym w negatyw pliku *.xmp.
Wygodnie i prosto, no i w jednym kawałku. ;)
DNG vs RAW
Z pewnością ten temat był już niejednokrotnie poruszany na forum.
- Nie wiem czy podczas konwersji do DNG nie ma straty informacji. Adobe zapewnia, że nie.
- Nie wiem czy Adobe Lightroom 100% efektywnie wykorzystuje pliki RAW.
- DNG zawiera już informacje przechowywane w *.xmp dla plików RAW.
- Wielkość plików DNG (bez kompresji) jest mniejsza niż odpowiedniego RAW o ok. 15-20%.
- Praca w LR na DNG jest szybsza (podczas importu możesz zaznaczyć "Embed Fast Load Data" na oknie ustawień konwersji do DNG). Od LR wer. 4.0. Przy generowaniu podglądu szczególnie istotne.
- Możesz stratnie kompresować DNG pomniejszając wielkość do ok 75%. Od LR wer. 4.0. Przydatne dla plików, których nie chcesz obrabiać i nie chcesz wyrzucać.
- DNG jest formatem uniwersalnym dla wszystkich wytwórców aparatów. Przydatne jeśli używasz aparatów innych producentów. DNG obslugiwane jest przez wszystkie chyba programy do obróbki.
- Import i konwersja do DNG zajmuje więcej czasu niż tylko import RAW.
To tak z najważniejszych moim zdaniem punktów. Musisz spróbować na jakiejś partii zdjęć i poćwiczyć. Oczywiście daj znać jakie masz wrażenia.
Amator777
07-11-2013, 14:49
Jak na razie mam wrażenie, że LR potrzebuje sporo mocniejszego sprzętu niż Capture NX. I brakuje mi gumki z tego programu, bo np. usunięcie jakiegoś włosa za pomocą spot healing z LR jest upierdliwe. Nie wpadłem jeszcze na to, żeby sprawdzić czy NX otworzy mi DNG z LR. A czy w ogóle LR ma sens, gdy nie ma się macierzy RAID na trzymanie całego katalogu z kilku lat?
A ta domyślna opcja - Copy as DNG - pliki są z kompresją czy bez ?
Powiedzcie mi Koledzy, skąd taka dziwna tendencja, by iść w przesadną jakość negatywu, skoro to de facto, przy małych powiększeniach nie ma praktycznie żadnego znaczenia?
Jakież to wielkie odbitki drukujecie na papierze, że wiercicie dziurę w brzuchu o straty przy ewentualnej kompresji, które są praktycznie pomijalne?
A już szczególnie komiczne jest to w kontekście kogoś, kto przygotowuje pozytywy do druku w rozmiarze 10x15, albo sporadycznie 13x18.
Znacząca większość bywających na tym forum, mogłaby sobie w ogóle darować obróbkę negatywową i zapisywać od razu do formatu *.jpg, co oszczędziłoby im czasu i tysiąca wątpliwości, a przede wszystkim pieniędzy, na coraz szybsze komputery i wcale nietanie oprogramowanie.
Powiedzcie mi Koledzy, skąd taka dziwna tendencja, by iść w przesadną jakość negatywu, skoro to de facto, przy małych powiększeniach nie ma praktycznie żadnego znaczenia?
To dość filozoficzne pytanie. Nie jestem filozofem, więc pozostawię bez odpowiedzi. Ale zadam Ci pytanie, bo ciekawi mnie co nazywasz "przesadną"?
Jakież to wielkie odbitki drukujecie na papierze, że wiercicie dziurę w brzuchu o straty przy ewentualnej kompresji, które są praktycznie pomijalne?
Coś Cię ugryzło?
A już szczególnie komiczne jest to w kontekście kogoś, kto przygotowuje pozytywy do druku w rozmiarze 10x15, albo sporadycznie 13x18.
Ja nie zwykłem się śmiać z innych, więc dla mnie to nie jest komiczne.
Znacząca większość bywających na tym forum, mogłaby sobie w ogóle darować obróbkę negatywową i zapisywać od razu do formatu *.jpg, co oszczędziłoby im czasu i tysiąca wątpliwości, a przede wszystkim pieniędzy, na coraz szybsze komputery i wcale nietanie oprogramowanie.
Nie wiem czy znacząca większość, bo do tego są potrzebne wyniki, ale z pewnością znajdą się osoby mogące skorzystać z tych oszczędności. Z tym się zgadzam.
Nie powiesz mi, że to jest normalne, że ktoś zapisuje w nefach wywołuje np. LR-em, albo CNX-em, na który wydaje swoją gotówkę, poprawia zwykle "pożyczonym" PSem, tylko po to, by wydrukować toto w formacie dużej pocztówki?
A kiedy angażuje do tego jeszcze masę kasy na szybkie komputery i monitory szerokogamutowe, to jest to już nie tyle nienormalne, co idiotyczne.
Broń mnie Panie Boże przed szyderstwem, ale liczyłem na odpowiedź, że te profesjonalne zabiegi mają jakieś uzasadnienie, a nie są tylko przerostem formy nad treścią.
ps. Zawsze mam taki kiepski humor, gdy wracam z działu zdjęciowego, sorry.
Nie powiesz mi, że to jest normalne, że ktoś zapisuje w nefach wywołuje np. LR-em, albo CNX-em, na który wydaje swoją gotówkę, poprawia zwykle "pożyczonym" PSem, tylko po to, by wydrukować toto w formacie dużej pocztówki?
A kiedy angażuje do tego jeszcze masę kasy na szybkie komputery i monitory szerokogamutowe, to jest to już nie tyle nienormalne, co idiotyczne.
Broń mnie Panie Boże przed szyderstwem, ale liczyłem na odpowiedź, że te profesjonalne zabiegi mają jakieś uzasadnienie, a nie są tylko przerostem formy nad treścią.
ps. Zawsze mam taki kiepski humor, gdy wracam z działu zdjęciowego, sorry.
Hej,
spoko, rozumiem nastrój. Ale znowu, widzisz, nie wiem co jest "normalne".
Przecież mamy wolny kraj i w takich sprawach jak ta, czyli obróbka zdjęć, to możemy mieć w zasadzie nieograniczoną dowolność. Jeśli ktoś ma takie życzenie, zasoby i czas to czemu ma tego nie robić?
Być może celem w samym sobie jest nauka procesu, narzędzi itd. I wtedy też byłby idiotą? Raczej nie...
Amator777
07-11-2013, 17:05
Może się mylę, ale z cyfry to chyba odbitki robi się z the best of, a resztę ogląda się na laptopie lub dużym telewizorze w salonie ?
Może się mylę, ale z cyfry to chyba odbitki robi się z the best of, a resztę ogląda się na laptopie lub dużym telewizorze w salonie ?
To zależy kto do czego cyfry używa.
Amator777, zapisz na próbę serię zdjęć na swoim body do jotpegów w wysokiej rozdzielczości, po czym wyświetl toto na ekranie choćby i nawet jakości 4, czy 8k i sprawdź naocznie, czy to Ci nie wystarczy (?!).
Dobra fotka, będzie dobra nawet wtedy, kiedy zapiszesz ją od razu do jotpega i co do tego nie mam cienia wątpliwości.
Amator777
07-11-2013, 17:35
Amator777, zapisz na próbę serię zdjęć na swoim body do jotpegów w wysokiej rozdzielczości, po czym wyświetl toto na ekranie choćby i nawet jakości 4, czy 8k i sprawdź naocznie, czy to Ci nie wystarczy (?!).
Dobra fotka, będzie dobra nawet wtedy, kiedy zapiszesz ją od razu do jotpega i co do tego nie mam cienia wątpliwości.
Ale z jpeg nie przestawię sobie trybu z Normal na Landscape, gdy zmienię zdanie :) Ale nie chcę już robić offtopa. Jestem amatorem i po prostu mogę się bawić w sofcie dla samej przyjemności eksperymentowania.
Ale z jpeg nie przestawię sobie trybu z Normal na Landscape, gdy zmienię zdanie :) Ale nie chcę już robić offtopa. Jestem amatorem i po prostu mogę się bawić w sofcie dla samej przyjemności eksperymentowania.
To ja Ci powiem tak, wywodzę się z archaicznej linii fotografujących, którzy biegali z naprawdę ciężkimi aparatami, a później moczyli łapska w szkodliwej chemii, pośród mroków ciemni, by faktycznie ubogacić techniki i warsztat, więc kiedy teraz macie tak dobrze i możecie zaznać prawdziwej wolności, trzepiąc migawką, niczym ćma przed lampą, wytwarzając setki czy tysiące obrazków podczas jednego wyskoku, a później decydujecie się najczęściej zupełnie bezsensownie, na ślęczenie przez ekranem monitora, na którym najczęściej nie widzicie nic poza przestrzenią sRGB, a siedzicie przy LR-rze jedynie dlatego, że bezzasadnie zapisaliście swoje obrazki w postaci negatywów cyfrowych, to mnie, czytając tutaj wasze dylematy, po prostu opadają ręce do samej ziemi.
Z pewnością jest tu grono amatorów świadomych na tyle, że podbudowani sprzętowo, są w stanie wykonać każde profesjonalne zadanie, łącznie z dobrze przygotowanymi pozytywami do wielkoformatowego druku, ale śmiem twierdzić, że jest ich tutaj szczególnie niewielu.
Amator777
07-11-2013, 18:13
To ja Ci powiem tak, wywodzę się z archaicznej linii fotografujących, którzy biegali z naprawdę ciężkimi aparatami, a później moczyli łapska w szkodliwej chemii, pośród mroków ciemni, by faktycznie ubogacić techniki i warsztat, więc kiedy teraz macie tak dobrze i możecie zaznać prawdziwej wolności, trzepiąc migawką, niczym ćma przed lampą, wytwarzając setki czy tysiące obrazków podczas jednego wyskoku, a później decydujecie się najczęściej zupełnie bezsensownie, na ślęczenie przez ekranem monitora, na którym najczęściej nie widzicie nic poza przestrzenią sRGB, a siedzicie przy LR-rze jedynie dlatego, że bezzasadnie zapisaliście swoje obrazki w postaci negatywów cyfrowych, to mnie, czytając tutaj wasze dylematy, po prostu opadają ręce do samej ziemi.
Z pewnością jest tu grono amatorów świadomych na tyle, że podbudowani sprzętowo, są w stanie wykonać każde profesjonalne zadanie, łącznie z dobrze przygotowanymi pozytywami do wielkoformatowego druku, ale śmiem twierdzić, że jest ich tutaj szczególnie niewielu.
To może Cię zaskoczę, ale focę również analogiem, a nawet robię odbitki pod powiększalnikiem. Po prostu fotkę z cyfry chciałbym tak samo dopieścić, jak wybraną klatkę pod powiększalnikiem. Robiąc kolejne próby, eksperymentując z gradacją czy doświetlaniem.
A czy po zrobieniu odbitki wyrzucasz negatyw? Czy przechowujesz go starannie, aby kiedyś móc znów zrobić odbitkę, być może lepszą niż kiedyś ?
To może Cię zaskoczę, ale focę również analogiem, a nawet robię odbitki pod powiększalnikiem. Po prostu fotkę z cyfry chciałbym tak samo dopieścić, jak wybraną klatkę pod powiększalnikiem. Robiąc kolejne próby, eksperymentując z gradacją czy doświetlaniem.
A czy po zrobieniu odbitki wyrzucasz negatyw? Czy przechowujesz go starannie, aby kiedyś móc znów zrobić odbitkę, być może lepszą niż kiedyś ?
O, to faktycznie należysz do gatunku, który trzeba pielęgnować, bo to obecnie rzadkość. :) (nareszcie coś miłego)
A wracając do "zabawy" z cyfrowymi negatywami, to jest ona ogromnie kosztowna, ponieważ wymaga monitorów pracujących w przestrzeni aRGB i drogiego oprogramowania, czyli że generalnie nie jest to "zabawa" dla wszystkich, a już szczególnie nie dla tych, którzy przygotowują pozytywy pod odbitki wielkości pocztówek.
Negatywy analogowe przechowuję, ale między Bogiem a prawdą, coraz częściej mam ochotę powierzyć toto Szatanowi, wrzucając do ognia, bo moja chata choć niemała z gumy raczej nie jest. ;)
ps. Cyfrowe również przechowuję, ale pisałem już o tym, więc nie będę się powtarzał.
Amator777
07-11-2013, 18:31
Chemia i filmy też kosztują, a coraz bardziej cenię sobie możliwość dorobienia efektu czerwonego filtra suwaczkiem, niż noszenie go w plecaku. Ale teraz może niech jakiś admin poczyści wątek, bo naśmieciliśmy :)
Chemia i filmy też kosztują, a coraz bardziej cenię sobie możliwość dorobienia efektu czerwonego filtra suwaczkiem, niż noszenie go w plecaku. Ale teraz może niech jakiś admin poczyści wątek, bo naśmieciliśmy :)
Monitor + oprogramowanie, to równowartość jednego szkła (8k), więc nie są jakieś demoniczne koszta, ale do małych również nie należą.
Kto nosi analoga, uczy się dość skutecznie, oszczędnie posługiwać się spustem migawki. ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.