ov_darkness
25-09-2013, 00:32
Będzie już ze 4 lata, jak mój nowiutki (wtedy) aparat z nowiutkim (wtedy) obiektywem wypadł mi z plecaka na płytki z wysokości ok. 1.5m.
Sprzęt wyszedł prawie bez szwanku.
W sensie robi zdjęcia, nawet ostre, co tylko pokazuje klasę szkła sprzed 20 lat :)
Jest jednakże jeden feler, bardziej kosmetyczny, który ostatnio zaczął mnie irytować i postanowiłem go usunąć.
Mianowicie filtr UV (a właściwie jego mosiężny pierścień), który najprawdopodobniej uratował mi w trakcie tego feralnego upadku przednią soczewkę dalej tkwi w gwincie. Nie udało mi się go wykręcić, a Dremela trochę się boję użyć.
Czy jest jakaś (tania) metoda jego usunięcia, a najchętniej także naprawy rzeczonego gwintu?
Za 2 miesiące wyjeżdżam, więc serwis Nikona w grę nie wchodzi ;)
Sprzęt wyszedł prawie bez szwanku.
W sensie robi zdjęcia, nawet ostre, co tylko pokazuje klasę szkła sprzed 20 lat :)
Jest jednakże jeden feler, bardziej kosmetyczny, który ostatnio zaczął mnie irytować i postanowiłem go usunąć.
Mianowicie filtr UV (a właściwie jego mosiężny pierścień), który najprawdopodobniej uratował mi w trakcie tego feralnego upadku przednią soczewkę dalej tkwi w gwincie. Nie udało mi się go wykręcić, a Dremela trochę się boję użyć.
Czy jest jakaś (tania) metoda jego usunięcia, a najchętniej także naprawy rzeczonego gwintu?
Za 2 miesiące wyjeżdżam, więc serwis Nikona w grę nie wchodzi ;)