Zobacz pełną wersję : Ktoś publikuje moje zdjęcia..
charlie_kr
24-09-2013, 21:17
Ktoś pubikuje moje zdjęcia, a właściwie jego mały fragment.
Mianowicie:
portal goal.pl , eredivisie.pl , seriea.pl
na kazdym z nich widać miniaturkę, która pochodzi z mojego zdjęcia.
http://www.eredivisie.pl/zawodnik/remigiusz-sobocinski-682.html
http://www.kadra.pl/146361-sobocinski-rozwiazal-kontrakt-ze-slaskiem.html
http://www.seriea.pl/index.php?dzial=pilkarz&id=682
Co z tym zrobić? Pisać do redakcji każdego z portali?
Nie chce mi się szukać, czy jest więcej moich materiałów, ale kto wie..
Ja jeszcze znalazłem costakiego:
http://francja.goal.pl/zawodnik/remigiusz-sobocinski-682.html
PPM klikasz na zdjęciu i "search google...coś tam coś tam".
Na początek najlepiej napisać o usunięcie a później chyba tylko drogą sądową jeżeli się nie dostosują.
Następnym razem najlepiej znak wodny umieścić i udostępniać odpłatnie.
ewentualnie niech dopiszą autora fotki
Powinieneś cieszyć się, że ktoś docenił Twoje foty.
Po tych wielu latach na tym forum, doszedłem do wniosku, że jest wielu użytkowników, którzy są wręcz niepocieszeni, że nikt im nigdy nie ukradł zdjęcia.;)
charlie_kr
24-09-2013, 22:08
Są namiary, wszystkie portale są zarejestrowane na :
Goal.pl Sp. z o.o.
ul. Brata Z. Żebrowskiego 4 lok. 97
07-410 Ostrołęka
e-mail:
[email protected]
tel. 0 513 05 77 05
W dziale " O nas" piszą o sobie w samych superlatywach, szkoda że nie piszą, że kradną materiały.
Co więcej, ich zasięg jst ogromny
Cytuję:
Grupa Goal.pl to sieć osiemnastu zintegrowanych serwisów piłkarskich. Czytelnikom zapewniamy kompleksową informację na temat najsilniejszych lig europejskich, rozgrywek piłkarskich w kraju oraz reprezentacji Polski. Reklamodawcom dajemy możliwość dotarcia do ponad 500 tysięcy unikalnych użytkowników (źródło: Google Analytics, maj 2013).
Jutro dzwonię zapytać o co chodzi.
robak_wroc
25-09-2013, 00:08
Zrzuty ekranu potwierdzone notarialnie, a potem notę odszkodowawcza.
charlie_kr
25-09-2013, 08:45
jak cenowo?
Ech zaraz Ci napiszą ile to możesz ugrać, jakie szczęście Cię spotkało itp.
Prawda jest taka że jeśli nie zarabiasz na zdjęciach to w sądzie nie ugrasz nic, mała szkodliwość.
Chyba że stać cię na papugę mocno kumatą w takich sprawach to wtedy może, niestety dla polskich sądów sprawy o kradzież zdjęć to abstrakcja...
charlie_kr
25-09-2013, 08:58
ech.. w polsce takie debilizmy istnieją, że czesto poszkodowany jest bezradny.
Ech zaraz Ci napiszą ile to możesz ugrać, jakie szczęście Cię spotkało itp.
Prawda jest taka że jeśli nie zarabiasz na zdjęciach to w sądzie nie ugrasz nic, mała szkodliwość.
Chyba że stać cię na papugę mocno kumatą w takich sprawach to wtedy może, niestety dla polskich sądów sprawy o kradzież zdjęć to abstrakcja...
Nie jest abstrakcją dla sądów. Abstrakcją jest dla osób, którzy dochodzą swoich roszczeń. Nie potrafią przed sądem uzasadnić kwot, których oczekują w ramach odszkodowania/zadośćuczynienia, tak samo jak nie potrafią wycenić swojej pracy (stąd pytania na forum ile wziąć za takie zdjęcia).
A adwokatowi jest wszystko jedno, bo i tak koszty (stawki) zastępstwa procesowego określa Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności adwokackie. Czy przegra, czy też wygra to i tak zapłatę dostaje od jednej ze stron.
Zapewne masz rację freefly, wiem że masz dużą wiedzę w zakresie prawa. Ale słyszałem też od adwokatów i od jednego sędziego, że owszem przepisy dot praw autorskich istnieją ale dla wielu prawników i sędziów internetowe kradzieże zdjęć są trochę takie abstrakcyjne i szkoda na nie czasu.
Fakt że roszczenia często są z kosmosu i sposób ich dochodzenia jest nie właściwy (niestety w pl jeszcze się nie nauczyliśmy do końca po co są adwokaci) ale też łatwiej jest zakończyć temat stwierdzeniem, że nie zarabia powod na zdjęciach to nie może rządać kasy za swoje zdjęcie. Za pewne uprościłem stwierdzenie, ale nie jestem tak obcykany w kodeksach i na pewnym etapie rozmów z prawnikami przestaję nadążać
Nie jest abstrakcją dla sądów. Abstrakcją jest dla osób, którzy dochodzą swoich roszczeń. Nie potrafią przed sądem uzasadnić kwot, których oczekują w ramach odszkodowania/zadośćuczynienia, tak samo jak nie potrafią wycenić swojej pracy (stąd pytania na forum ile wziąć za takie zdjęcia).
czesciowo to co piszesz to prawda ale to tylko jedna strona medalu. w momencie gdy dojdzie do rozprawy sadowej ciezko jest trafic na sedziego ktory podejdzie powaznie do sprawy. Niestety w naszym kraju wlasnosc intelektualna to nadal pojecie abstrakcyjne, pewnie ze wzgledu na to ze zarwono prokuratorzy jak i sedziowie nie widza nic zlego w sciaganiu zdjec/filmow/muzyki z netu. jest w spoleczenstwie ogolne przyzwolenie na taka kradziez i w zwiazku z tym podchodzi sie do tego po macoszemu.
Interpretacja ze poszkodowany nie zarabia na zdjeciach wiec odszkodowanie mu sie nie nalezy jest kretynska do granic mozliwosci.
inna sprawa ze zadanie niebotycznych kwot za skradzione zdjecie to idiotyzm w druga strone. dlatego tez zasadzana stawka 3krotnosci stawek zpafu jest logicznym rozwiazaniem. szkoda tylko ze zpaf odpuscil ich aktualizacje, bo niekeidy sa smieszne.
trzecia sprawa ze najlepsza opcja jest porozumienie - unika sie wtedy dlugotrwalego procesu i kopania sie z koniem. w tym celu nalezy zarchiwizowac zawartosc strony - najlepiej notarialnie ale to sa koszta, po czym napisac list za poswiadczeniem odbioru z wezwaniem do usuniecia.
w wezwaniu do usuniecia nalezy powolac sie na wykorzystanei zdjec bez zgody autora, oraz na brak oznaczenia zdjecia imineiem i nazwiskiem. po czym nalezy przedstawic propozycje rekompensaty za oba ww (uczciwej, malego zdjecia na storne nie sprzedasz za miliony). nalezy rowniez napisac ze autor z przyjemnoscia udzieli licencji na dlasze wykorzystywanie utworu w za jedyne $.
i tyle. jesli po drugiej stornie siedzi ktos rozsadny to sie odezwie i ponegocjuje. jesli siedzi jakas grzechotka to albo zignoruje pismo albo zadzwoni i powie ze ma cie w powazaniu.
Pismo tradycyjne ma wieksza sile przekonywana w przeciwienstwie do maila, na maila moze ci odpowiedziec sekretarka piszac ze ma cie w koncowym odcinku jelita grubego i nic jej nie zrobisz.
jak pismo nie pomoze - pozostaje prawnik i sad. wtedy nealezy sobie zadac pytanie czy warto. owszem scigac i tepic takei postepowanie nalezy - pytanie tylko czy masz na to czas i pieniadze.
ale nie jestem tak obcykany w kodeksach i na pewnym etapie rozmów z prawnikami przestaję nadążać
zawsze podkreslalem ze chcac zarabiac na zdjeciach ustawa o prawie autorskim powinna byc podstawowa lektura do momentu nauczenia sie na pamiec potrzebnych akapitow :)
jesli chodzi o prawnikow to specjalistow od prawa autorksiego ktorzy sa w tym naprawde dobrzy jest niewielu i sie cenia. ja w swojej pracy przerobilem chyba z 6 prawnikow - kazdy specjalista. szlag mnie trafial kiedy musialem ich poprawiac w podstawowych pismach przeslanych mi do akceptacji. W koncu trafilem na takiego ktorego pisma czytam z usmiechem bo z reguly skutkuja porozumieniem.
inna sprawa ze jakby mial sie zajmowac wszystkimi swoimi zdjeciami ktore sa kradzione to nie robil bym nic innego. na blogi itp nawet nie zagladam. ale portale i firmy komercyjne tepie z premedytacja.
Zapewne masz rację freefly, wiem że masz dużą wiedzę w zakresie prawa. Ale słyszałem też od adwokatów i od jednego sędziego, że owszem przepisy dot praw autorskich istnieją ale dla wielu prawników i sędziów internetowe kradzieże zdjęć są trochę takie abstrakcyjne i szkoda na nie czasu.
To sądy oddalałyby takie powództwa, gdyby sądom było szkoda czasu. A tu chodzi o to, że sprawy się odbywają, ludzie przegrywają sprawy bo nie potrafią uzasadnić swoich roszczeń. Są poszkodowanymi, sami zakładają sprawę, a gdy sąd zada pytanie, to są w takim stresie, że dukają jakby byli po paru głębszych, zmieniają zeznania, co innego piszą w pozwie,a co innego mówią przed sądem i wychodzą na krętaczy. Jaja po prostu, a później płaczą, że przegrali.
a tu akurat masz 200% racji - ale wynika to po raz kolejny z nieznajomosci przepisow i z braku umiejetnosci wyceny walsnej pracy. czyli wracamy do podstaw tzn matematyki w zakresie dodawania i odejmowania
przy wycenie w naszym kraju niestety dochodzi jeszcze czynnik jakie ceny są na rynku a jakie powinny być....
przy wycenie w naszym kraju niestety dochodzi jeszcze czynnik jakie ceny są na rynku a jakie powinny być....
to jest czynnik ktory powstaje z tego co pisalem powyzej - braku umiejetnosci dodawania i odejmowania. uczmy dalej dzieci religii w szkolach zamiast matematyki a niedlugo na maturze trzeba bedzie pokolorowac swiety obrazek zamiast wykazac sie wiedza.
Autorze tematu miałeś dzisiaj zadzwonić. Zdaj relację czy się dogadałeś czy po prostu do osła nie dotarło?
charlie_kr
26-09-2013, 14:05
Sprawa się wyaśniła. Serwis kupił zdjęcie od agencji, która mnie akredytowała. To było w 2007 roku, za zdjęcie dostałem 30 zł..
Zmyliło mnie tylko to, że pod żadnym ze zdjęć nie było żadnego podpisu, ani mojego nazwiska ani nazwy agencji, stąd myślałem, ze kradzione..
... zakończyć temat stwierdzeniem, że nie zarabia powod na zdjęciach to nie może rządać kasy za swoje zdjęcie...
Bardzo interesująca koncepcja.
Czyli, Kolega nie używa prywatnego autka zarobkowo /np. jako taksówki/ to mogę Koledze spokojnie to autko "pod...ć", bo w sądzie i tak wyjdzie, że to autko to nie zarobkowe? Czyli ja niczemu winien?
Nawet jeżeli robię fotki do tzw. szuflady wiąże się to z kosztami. A te można spokojnie wyliczyć.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.