PDA

Zobacz pełną wersję : [Psychologia w fotografii] Fotografia okolicznościowa - efekt czy efekciarstwo?



Blacksmith
30-07-2013, 09:24
Cześć

Aby być dobrym fotografem, nie wystarczy być dobrym rzemieślnikiem. Dziś nie wystarczy także bycie artystą, osobą o niebanalnym punkcie widzenia, doskonale pracującą ze światłem, operującą cieniem, szukającą symetrii i asymetrii, kolorów, faktur, wzorów... Pracując z ludźmi, trzeba być także poniekąd psychologiem - wnikać w duszę bohaterów kadrów, podążać za ich myślami, ale i pozyskać ich zaufanie, zbliżyć.

Chciałbym więc zapoczątkować dyskusje nt. tego, w jaki sposób pracować z ludźmi, rozmawiać, podchodzić psychologicznie, przekraczać bariery. Odpowiadać na ich potrzeby bądź przekonywać do swoich racji. I właśnie z tym ostatnim wiąże się pierwsze pytanie.

Jak powszechnie wiadomo, De gustibus non est disputandum. O ile pracując nad autorskim projektem możemy sobie pozwolić na pracę nad efektem, który tylko nam przypadnie do gustu, o tyle pracując nad zleceniem dla kogoś musimy pod uwagę brać także - a może przede wszystkim - gust i oczekiwania zleceniodawcy. Szczególnie widoczne jest to w fotografii okolicznościowej. Ja osobiście jestem zwolennikiem zdjęć o klimacie reportażowym - w którym obróbka służy tylko do poprawienia efektu, a nie do jego stworzenia. Zauważyłem jednak, że jeśli oddaję np. nowożeńcom zdjęcia, w których obróbka sprowadziła się do przekadrowania, poprawienia kontrastu, delikatnej zmiany ekspozycji, to słyszę "Bardzo ładne, dziękujemy!". Jeśli natomiast - nawet tej samej parze - dam zdjęcia przejaskrawione, mocno dokontrastowane, skonwertowane do BW bez powodu, z winietą, z jakąś dominantą kolorystyczną, to wówczas jest "WoW! Świetne!". Moim osobistym zdaniem szczytem tandety jest selektywna desaturacja, która - jak wiem - jednak także często bardzo podoba się Nowożeńcom. Efektem tego obrabiając zdjęcia zawsze mam dylemat - obrabiać zgodnie z moim systemem wartości, ale licząc się z tym, że Młodzi nie krzykną "WOW", czy też czasem pozwolić sobie na tanie efekciarstwo, odwieszając własny gust i poczucie estetyki na kołek celem wywołania większego efektu wśród osób, które bądź co bądź nam za ów efekt płacą. Jak to jest u Was?

popi
30-07-2013, 09:58
Blacksmith, a robisz zdjęcia dla siebie czy PM? Jeśli będziesz miał parę której "doklejone" gołąbki i inne pierdołki przypadną do gustu to będziesz krytykował ich "poczucie estetyki" czy, jak to nazwałeś, taniego efekciarstwa?


to wówczas jest "WoW! Świetne!".

To Młodzi, przede wszystkim, powinni być zadowoleni ze zdjęć.

Tak mi się wydaje.

SligoDarek
30-07-2013, 10:45
Czesc, moja opinia jest oparta na moim wlasnym doswiadczeniu, ktore moze mijac sie z tym co jest na naszym rynku (polskim) bo pracuje za granica i mozliwe , ze inne mody panuja w poszczegolnych krajach.
Poniekad podejscie biznesowe moze byc podobne. Ja nie zgodze sie z opinia, ze fotograf powinien brac pod uwage gust (to w jakim stylu pm chce miec zdjecia) mlodej pary, to mloda para powinna wynajac fotografa ktorego styl jej pasuje i zaufac mu.
I wydaje mi sie , ze poniekad tak sie dzieje, wiadomo kazdy ma jakis budzet ale w tym przedziale cenowym maja do wyboru jakas grupe fotografow i zapewne po okresleniu budzetu przegladaja ich portfolia i wybiora tego ktory im najbardziej przypadnie do gustu (oczywiscie potem jest tez sposob podejscia przy spotkaniu, sample albumow jakie oferuje, jak wyglada jego branding, publikacje..etc i duzo innych drobnych rzeczy ktore sie skladaja na efekt koncowy czyli wplacenie zaliczki:)

To oczym piszesz czyli dopasowanie sie do klienta :
Ten biznes dziala w duzej mierze na polecaniu fotografa innym parom i jesli zrobisz jednej parze "odbarwione zdjecia" i nastepna potencjalna para je b.polubi to cie zabukuja i oczekuja tez odbarwianych zdjec , wiec nie bedzie wow jesli oddasz "zwykle" wiec jesli po raz kolejny oddasz "odbarwione, przejaskrawione" (nazewnictwo tu nie ma znaczenia chodzi o zdjecia, ktore nie odzwierciedlaja twojego stylu) tym samym poszerzasz swoje portfolio i okreslasz sie na rynku jako ten od "odbarwionych zdjec" kolo sie zaczyna zamykac i po pewnym czasie jest z niego coraz ciezej wyjsc bo masz specyficzna grupe klientow.
Jesli bedziesz robic zdjecia w swoim stylu, mozliwe , ze zajmie ci to dluzej czasu ale po kilku latach beda docierac do ciebie klienci, ktorzy chca twoje zdjecia i chca za nie zaplacic.
Budowanie swojego stylu,reputacji,brandingu,portfolia to niesamowicie ciezka sprawa, sa tu tysiace niuansow jak wyglada twoj blog, jak twoje wizytowki, jak wygladaja twoje albumy (czy to wielkie chinskie ksiegi czy delikatne albumy cypress)
jak oddadjesz cd,usb czy w plastikowej okladce jak z wypozyczalni dvd z papierowa wkladka z nadrukiem obraczek i golabkow czy to eco-USB z twoim logo w recznie robionym pudelku. Gdzie sa twoje publikacje w lokalnej szarej papierowej gazecie z kiepskiej jakosci drukiem czy w kolorowych magazynach o tematyce slubnej, etcetc tym wszystkim okreslasz siebie, swoj styl i grupe klientow jaka masz zamiar pozyskac.
To ciezka i zajmujaca praca ale napewno jestes w stanie zadbac w pewniej mierze o to jakich klientow bedziesz fotografowal.
Przyklad z podworka znajomy fotograf otrzymuje takie zapytanie:
Czesc zabukowalismy fotografa w tamtym roku na nasz slub, zaplacilismy zaliczke, ale dzis po roku nam sie nie podobaja jedo zdjecia i jego styl, chcemy zabukowac ciebie:) Czyli traca zaliczke i bukuja nowego, pokazuje to, ze pary patrza na to co oferujesz a nie za ile (choc calkiem mozliwe , ze tamten byla tak drogi, ze nawet po stracie zaliczki ten nowy jest tanszy choc to malo prawdopodobne)
Moim zdanie zlecenia trzeba brac:)ale wykonywac je w swoim stylu.

kkokosz
30-07-2013, 11:18
To ja może napiszę z punktu widzenia fotografa (ale nie ślubnego) oraz ubiegłorocznego nowożeńca :) Nie jestem może do końca miarodajny, ale w końcu i tacy "młodzi" się trafiają :) Przy wyborze fotografa kierowaliśmy się nie tylko ceną (która była istotna, choć nie decydująca), ale przede wszystkim portfolio. Chcieliśmy z żoną przede wszystkim kogoś, kto wykona poprawne zdjęcia pamiątkowe (!). Co rozumiem przez "poprawne"? Ostre, czytelne, obrobione (ale nie "podkręcone"), staranne. Żeby widać było najważniejsze fragmenty ceremonii, a na weselu - wszystkich bawiących się gości. Czyli trzeba nam było kogoś, kto robi niezłe, reportażowe zdjęcia, których nie trzeba później miesiącami rzeźbić w Photoshopie, bo np. obsługa lampy jeszcze kulała. Nie mieliśmy kamerzysty, więc te zdjęcia są dla nas główną pamiątką po uroczystości.

Szczerze mówiąc, nasz fotograf Marcin sprawdził się bardzo dobrze. Zrobił dokładnie to, czego chcieliśmy po obejrzeniu innych jego reportaży ślubnych i co zostało omówione przed ślubem. Zdjęcia po prostu rzetelne i solidne, kilka pomysłowych (i dobrze wykonanych) ujęć, kilka BW do albumu. Żadnych na siłę "artystycznych", krosowanych, podbarwianych, montowanych... Po prostu normalna, rzemieślnicza praca, do której w końcu się fotografa ślubnego wynajmuje. Nie wiem, na ile Marcin studiował psychologię i podejście do ludzi, a na ile po prostu było dobrze wychowanym, kulturalnym człowiekiem, który potrafi się zachować - śmiem twierdzić, że raczej to drugie.

Z naszego doświadczenia zatem - to nie Marcin musiał rezygnować i "równać w dół" do naszych "nieokrzesanych i prostych" oczekiwań ;), ale on po prostu takie właśnie, podobne do naszego, reportaże wykonuje i właśnie DLATEGO go wynajęliśmy :) My jesteśmy zadowoleni i to jest chyba w tym biznesie najważniejsze, bo dzięki temu poleciliśmy go znajomym, którym również nasze zdjęcia ślubne autorstwa Marcina się podobały.

manfred
31-07-2013, 08:22
A możesz zapodaj link do jego zdjęć na priw jestem ciekaw jego portfolio. Uroczyście przysięgam nie komentować zdjęcia tu na forum

Aeon88
01-08-2013, 16:36
Nie rób zdjęć pod młodych. Rób pod siebie. Tobie się mają podobać, oczywiście młodym też, ale głównie Tobie. Inaczej zaczniesz robić zdjęcia jak sąsiad meble na wymiar, panna zechce gołąbka to jej dokleisz gołąbka, młody zechce białą winietkę to mu zrobisz białą winietkę. A jak ktoś nie zechce, to nie zrobisz żadnej winietki, bo ktoś nie chce. Robienie pod kogoś zarżnie Cię od wewnątrz, po kilku latach to będzie odpier... fuchy, branie kasy i do przodu, a nie przyjemność. No, chyba że to ma być czyste rżnięcie kasy a przyjemność chcesz czerpać z rwania panien na weselu i placków pod nosem, to inna sprawa.

ars
02-08-2013, 16:43
Za aeon88 , popieram. To styl prac fotografa przeciez powinien byc przycz6nkiem do wyboru jego.