PDA

Zobacz pełną wersję : Orientacyjne koszty życia w UK



Pawel.S
10-07-2013, 15:59
Jako że nikoniarze są wszędzie, mam pytanie do mieszkających w UK: jakie są u Was orientacyjne koszty życia ?
Rozważamy poważnie kilkuletni wyjazd i zbieram informację z różnych źródeł. Mam oczywiście Google, oferty wynajmu mieszkań itp też sobie przejrzałem także nie jestem zupełnie zielony - chciałbym po prostu poznać wasze doświadczenia w tym zakresie. Ile z grubsza wydaje się na życie zakładając normalne funkcjonowanie: raz na jakiś czas restauracja czy wycieczka gdzieś, menu bogatsze niż fasolka z Tesco itp.

PS. Wyjedziemy 3 osobową rodziną (córka jest jeszcze mała, w pierwszym etapie na pewno żona nie będzie pracować), co do miejsca to jeszcze nie jest to pewne ale obecnie najbardziej prawdopodobne wydają się okolice Birmingham.

Z góry dzięki !

GeparD
10-07-2013, 17:08
Sam już wiesz, że co miasto/region to inne warunki pracy, zarobków, kosztów utrzymania się. U mnie (Belfast) wynajem mieszkania 2-3 pokojowego plus salon z kuchnią to wydatek rzędu £500+ na miesiac. Oczywiście można taniej. Wszystko zależy od tego jakie masz wymagania. Macie już dziecko więc będziesz chciał wynająć mieszkanie/dom w lepszym stanie, w lepszej (bezpieczniejszej) dzielnicy - a to wszystko składa się na cenę wynajmu lokalu. Do tego dochodzą opłaty za wodę/prąd/ogrzewanie/podatek.

W Irlandii Północnej Council Tax przeważnie płaci właściciel mieszkania. Zmieniałem mieszkania 4 razy i za każdym razem było tak samo. Wiem, że są rejony w UK (np Londyn), gdzie tym podatkiem obarczony jest najemca. Jest on zależny od wartości domu/mieszkania, który wynajmujesz. Także zwracaj uwagę, bądź dopytaj się kto go płaci przed wynajęciem mieszkania.

U mnie za wodę nie płaci się - jeszcze, bo plany były by wprowadzić taką opłatę. Na szczęście bezskutecznie. Za wodę płacą tylko firmy.

Prąd: dwie opcje - albo płacisz haracz kwartalnie, albo masz małe ustrojstwo z klawiaturą i kupujesz prąd zanim go zużyjesz. Ile kosztował cię będzie prąd - nie wiem - dostawców jest dużo. W poprzednim miejscu płaciłem ok 120 GBP na 3 miesiące przy praktycznie nie wyłączanym komputerze i telewizor tez swoje chodził. Piekarnik elektryczny i mikrofalówka też nie były oszczędzane. Czy to dużo, czy mało? Nie wiem. Za kilka miesięcy porównam ile wydaje w aktualnym mieszkaniu (większym).

Ogrzewanie: są 3 rodzaje. Elektryczne, gazowe i olejowe. Miałem do czynienia tylko z pierwszymi dwoma i najgorszemu wrogowi nie polecę ogrzewania elektrycznego, tutaj zwanego jako Economy 7 (skąd ta nazwa, nie mam pojęcia, bo z ekonomią to nie ma nic wspólnego). Z gazowego jestem bardzo zadowolony. Tu w większości dostaniesz kartę gdzie "kupujesz" gaz w sklepie i doładowujesz przed użyciem. W okresie grzewczym i przy srogiej zimie wydawałem ok 100 funtów miesięcznie na sam gaz. Z olejowym nie miałem do czynienia, jednak wszyscy moi znajomi przesiadający się z ogrzewania olejowego na gazowy są zadowoleni ze wzgl. na wygodę i niższe koszty.

Reszta wydatków to już indywidualnie. TV licence (abonament telewizyjny) - ok 12GBP/miesiac, telefon stacjonarny to koszt 14GBP za dzierżawę linii plus to co oferuje dostawca, komórka - w zależności od oferty dostawców a jest w czym wybierać. Nie posiadam samochodu wiec tutaj nic nie napisze.

Jedzenie - tutaj też raczej ci nie pomogę bo można "przeżyć" za 50GBP tygodniowo a można wydać i 200, wszystko to kwestia gustu i wymagań.

To tak z grubsza. Jak masz szczegółowe pytania to wal śmiało. Może ktoś z Birmingham bądź okolic bardziej ci pomoże.

RAF7705
10-07-2013, 18:42
Widzę sporo różnic do Irlandii.
Tax płaci najemca.
Pierwsze słyszę że właściciel.
Za dwie sypialnie ze 450-500 na miesiąc. Plus opłaty licznikowe.
Opcja prepaid jest sporo droższa.
Za wodę w UK się płaci i to sporo:-)
Na dziecko jest jakieś dofinansowanie szczególnie jak jeden rodzic pracuje.
Na zakupy około 100 funtów tygodniowo. 2 osoby bez szaleństw i bez sknerzenia.

pilon
10-07-2013, 23:57
(...)
Za dwie sypialnie ze 450-500 na miesiąc. Plus opłaty licznikowe.
(...)
Nie chcę się spierać, ale w Londynie 450-500 na miesiąc to pokój dwuosobowy o ŚREDNIM standardzie, przeważnie bez telewizora i np sofy itp. Pokój w domu dzielonym, tzn. dzielisz kuchnię i łazienkę oraz salon z innymi domownikami. Często w pokojach w takiej cenie w domu nie ma salonu. Tzn jest, ale jest czyjąś sypialnią, kolejnym pokojem. Za tę cenę dzielisz dom z 3-6 innymi osobami.
Rachunki za prąd, gaz, wodę, często pojawiają się kwartalnie. Unikaj jak ognia domów z ogrzewaniem gazowym i rachunkami NIE wliczonymi w umowę. Za kwartał od listopada do lutego otrzymałem rachunek za gaz rzędu 1450 funtów. Cóż, chciałem mieć cały czas 25 stopni w domu, mój błąd.
Wygodne studio, z osobnym wejściem, łazienką, aneksem kuchennym, to koszt zaczynając od 900 funtów na miesiąc. Zależnie od standardu, rachunki są wliczone lub nie.
Koszty prądu i gazu na dwukondygnacyjny dom, pomijając zimowe szalone grzanie, to około 100 funtów miesięcznie. Woda - dokładnie 54,16 co miesiąc. Przyjeżdżając tutaj pamiętaj o tzw. depozycie najemczym. Jest to wartość 4-8 tygodni najmu, na poczet zabezpieczenia umowy i szkód. Zamrożone pieniądze, dostaniesz je z powrotem kończąc umowę, jeśli się nie zadłużysz i nie dokonasz szkód.

Chleb, makaron, jakieś sosy, masło, ser, szynka (baaardzo podstawowe, supermarketowe, pakowane w folie, blistry) - około funta za artykuł. Jeśli chcesz spróbować czegoś prawdziwego, "ukrojonego" na wagę itp - przemnóż to razy trzy.
Proszek do prania, papier toaletowy, środki czystości - 3-5 funtów.
Zestaw naczyń, garnków - 25-55 funtów.
Wieczór w knajpce, bez wina - 30-60 funtów.
Wieczór w restauracji, z winem (1 butelka), starter lub dwa, danie główne - 60-150 funtów. (dla dwóch osób)
Kino - 15-30 funtów.
Telefon komórkowy - 30 funtów na mc z Sams. Gal. S3 i nielimitowanym wszystkim.
Telewizja, internet, tel. stacjonarny (300 kanałów, 30 HD; 15 mbps, nielimitowane rozmowy na europę i świat) - 55 funtów.
Sypialnię umeblujesz za 300 funtów (Ikea) - lóżko, stolik, garderoba.
Nie mieszkaj nigdzie bez umowy najmu! Od razu, zaraz po przyjeździe, z umową najmu (jako dowodem adresu) idź do banku i załóż konto (polecam Barclays). Następnego dnia idź do jobcentre lub zadzwoń do okręgowego tego właście centre, by zarejestrować NIN interview. To sakramentalnie ważne!!! Po kilku miesiącach z banku spłynie Ci oferta na kartę kredytową. Zaakceptuj tę ofertę. Kupuj coś za 10 funtów i po kilku dniach spłacaj w całości balans. Budujesz pozytywny credit score w ten sposób. Nie zgadzaj się na pracę opłacaną gotówką lub czekami. Tylko przelewy. Zarejestruj 2-3 polecenia zapłaty na konto debetowe. NIE POZWÓL by kiedykolwiek nie było na te polecenia środków.
Nie idź po telefon komórkowy z długą umową i drogą słuchawką od razu. Nie dostaniesz go a tzw. "failed credit check" będzie wisiał 90 dni w systemach i będzie blokował kolejne próby. Zamów online tylko kartę sim, tzw. 30-day rolling contract. Po 3 mcach sami do Ciebie zadzwonią z propozycją pełnej umowy z tel. za free.
Po 3-4 miesiącach pracy rozliczanej wedle systemu podatkowego wystąp o rejestrację do listy wyborców (electoral roll). To również buduje rating kredytowy i jest pewną podporą w staraniu się o rezydenturę.
Jak mi coś spłynie do czaszki nowego, to napiszę ;)

Ps. Wszystkie ceny dla Londynu, Pn-Zach, 25 minut do ścisłego centrum.

RAF7705
11-07-2013, 07:27
Fajne porady.
Jedyne z czym mogę dyskutować to ceny mieszkań.
Londyn jest najdroższy.
W innych miastach będzie taniej.
Jedzenie i media to raczej bez różnicy w cenie. Wędliny to najlepsze oczywiście w polskim sklepie, jakość i ceny dużo lepsze niż w marketach.
To sobie kolega pogrzał ładnie.
Przy 25 stopniach to bym się chyba udusił.
Ps.
Ja miałem fantastyczny credit score, tak w banku powidzieli.
Bez karty kredytowej, stałe wpływy na konto i zlecenia płatności rachunków.

pilon
11-07-2013, 07:48
Oczywiście, Londyn jest chorobliwie drogi jeśli chodzi o wynajem.

Wędliny, mięso, sery, pieczywo, ryby kupuje w sklepach regionalnych (portugalskie, hiszpańskie, włoskie). Wszystko inne w Sainsbury's lub M&S...
Co do grzania - 21 lat przeżyłem w domu gdzie zawsze było 25-26 stopni. Potem 3 i 4 lata w domach gdzie było tak latem, a zimą się dawało nastawić. Potem trafiłem tutaj, z dnia na dzień, w listopadzie -- 16 stopni w dzień, 11 w nocy, bez grzania. Pierwsza rzecz -- angina i zapalenie ucha. No to grzałem :D
Dokładnie, jeśli nie nawalisz, to cred. scr. zbudujesz tylko debetówką, bardzo prędko. Kredytówka to przyspiesza dwukrotnie.

RAF7705
11-07-2013, 07:54
Ja lubię 19 - 21 w nocy może być 17. :-)

Rafał_Sz
11-07-2013, 08:14
Od siebie dodam, nie jedź w ciemno bez kasy. Musisz mieć środki przynajmniej na 2 miesiące skromnego życia. Jeśli nie masz z góry ustawionej pracy, to nawet na dłużej. Eldorado na Wyspach się skończyło, i jeśli chcesz tam zostać na dłużej, wszystko zaplanuj sobie na spokojnie wcześniej. Jedna przyzwoita pensja (jak na nowego imigranta) często nie wystarcza na przeżycie. Jeśli nie zakotwiczysz się w większym mieście, to przydałby Ci się jakiś pojazd do dojazdów do pracy - komunikacja publiczna nie zawsze zapewni Ci taką możliwość, lub będzie nieopłacalna.

Tak na marginesie, masz już załatwioną pracę? Czy jedziesz na zasadzie "mam już dość Polski, gorzej być nie może, na miejscu na pewno coś się znajdzie"?

Pawel.S
11-07-2013, 10:16
Dzięki wszystkim za podpowiedzi, bardzo się przydadzą.


Tak na marginesie, masz już załatwioną pracę? Czy jedziesz na zasadzie "mam już dość Polski, gorzej być nie może, na miejscu na pewno coś się znajdzie"?

Bez żartów :)

Jadę (a może raczej wybieram się, jeszcze szukam pracy) ze względu na rozwój zawodowy (jestem inżynierem), żeby trochę się ruszyć, poznać kawałek świata. Względy finansowe też nie są bez znaczenia, ale to nie jest czynnik decydujący. W Polsce mi dobrze, aż za dobrze - nie chcę popaść w rutynę, musi się coś dziać. Jak wspominałem mam żonę i dziecko, na pewno nie zrobię żadnego ruchu bez umowy o pracę (w zawodzie, żadnej chałtury).

Rafał_Sz
11-07-2013, 10:26
A, to luz. ;)

moshica
11-07-2013, 11:46
Jak wspominałem mam żonę i dziecko, na pewno nie zrobię żadnego ruchu bez umowy o pracę (w zawodzie, żadnej chałtury).

Rzuciłeś pracę w PL czy wziąłeś bezpłatny urlop bo Ci dali, że wyjeżdżasz ?
Czy jak znajdziesz tam to tutaj rozwiążesz umowę ?

Pawel.S
11-07-2013, 11:56
Jak znajdę to rozwiążę umowę. Uprzedzając pytanie, wiem co to okres wypowiedzenia, Kodeks Pracy itp.

moshica
11-07-2013, 12:43
nie o to chodzi Pawle, tylko o kwestię czy warto czasem mocno ryzykować...fakt że na wyspach już też zielono nie jest...

Pawel.S
11-07-2013, 13:30
W moim przypadku nie warto mocno ryzykować, dlatego nie ryzykuję. Podejmę decyzję o zmianie pracy dopiero wtedy, gdy będę miał na 100% klepniętą nową pracę gdzieś indziej, z satysfakcjonującym mnie wynagrodzeniem i zakresem obowiązków.

Wiem, że czasy kiedy można było od tak pojechać do UK i po wakacjach wrócić z workiem pieniędzy już się skończyły. Pytanie co to znaczy że nie jest zielono. W Polsce mogę bez problemu się utrzymać, ale odłożenie kwoty oscylującej w okolicach ceny mieszkania w Warszawie jest dość trudne. Z moich wyliczeń wynika że wykonując podobną pracę w UK będę w stanie utrzymać się i systematycznie odkładać pewną sumę, która biorąc pod uwagę przebicie walutowe wydaje się być całkiem rozsądna.

!AGresT
11-07-2013, 13:37
Z moich wyliczeń wynika że wykonując podobną pracę w UK będę w stanie utrzymać się i systematycznie odkładać pewną sumę, która biorąc pod uwagę przebicie walutowe wydaje się być całkiem rozsądna.

Doświadczenia kilku moich znajomych potwierdzają Twoje wyliczenia.

RAF7705
11-07-2013, 13:40
Dobrze kalkulujesz.
Ja chyba w te wakacje kupię druga kawalerkę w Wawie za cash i mam dom w UK

I nie jestem inżynierem.

A propos.
Mam do wynajęcia umeblowaną wyposażoną koło Tesco w Piastowie.

!AGresT
11-07-2013, 13:41
Kolega z mycia okien kupił działkę, postawił i wykończył w 1,5 roku dom pod Warszawą. A w Londynie ma dom na kredyt.

moshica
11-07-2013, 13:43
ja też jestem inż. w PL i różowo nie jest !
No to co robisz RAF, że w UK można dobrze pożyć ?


Kolega z mycia okien kupił działkę, postawił i wykończył w 1,5 roku dom pod Warszawą. A w Londynie ma dom na kredyt.

to dowodzi że w PL za wykształcenie i doświadczenie się nie płaci, nie jeden mój znajomy ze średnim ma lepiej niż moje otoczenie inżynierów !

RAF7705
11-07-2013, 13:48
5 lat jako murarz.
A ostatnie 4 lata Programuję takie wielkie multi giętarki cnc.

Pawel.S
11-07-2013, 13:52
to dowodzi że w PL za wykształcenie i doświadczenie się nie płaci (...)

Nigdzie się za to nie płaci. Płaci się za wykonywaną pracę i związaną z tym odpowiedzialność. Tyle że w PL nie do końca jest rynek dla niektórych usług inżynierskich. Nie w tym zakresie co na zachodzie w każdym razie. Ja np. specjalizuje się w obliczeniach wytrzymałościowych. Trochę w Polsce się liczy, ale mało. Za mało, żeby firmie opłacało się sowicie opłacać obliczeniowców, tak jak ma to miejsce na zachodzie. Nie ma przemysłu, nie ma obliczeń. Ot i cała historyja.

moshica
11-07-2013, 13:53
kolega ma firmę w CNC na maszynie HAAS, w EdgeCam zatrudnił pracownika i też mu lepiej płaci niż kadrze inżynierskiej w paru firmach ....
także myślę warto pracować w tym co się lubi i się ma z tego pieniądze. nie zasłaniając się dyplomami bez pokrycia !


5 lat jako murarz.
A ostatnie 4 lata Programuję takie wielkie multi giętarki cnc.

murarka fajna rzecz, prywatnie sam wolę się napracować fizycznie i widzieć jak z pod moich rąk coś fajnego wychodzi, z pracy umysłowej nigdy nie miałem takiej satysfakcji (niezapłacona), choć żal mi zejść poniżej swoich kwalifikacji...

Boryszuk
11-07-2013, 14:04
Kolega z mycia okien kupił działkę, postawił i wykończył w 1,5 roku dom pod Warszawą. A w Londynie ma dom na kredyt.

Ja zarabiam przyzwoite nawet jak na UK pieniądze a o kupnie domu nawet nie mam co myśleć. Wszystko zależy od zacięcia i samodyscypliny. Znałem kiedyś braci, którzy, żeby oszczędzić na czynszu, kupili starą przyczepę kempingową i tułali się w niej ze swoimi dziewczynami po lokalnych parkingach a myli się w MacDonaldzie. Ktoś inny potrafił iść 4km do ASDY na piechotę bo tam chleb jest 20p tańszy.

!AGresT
11-07-2013, 14:08
Może nieprecyzyjnie się wyraziłem. Kumpel (to ten, do którego pojutrze lecę) jest w Londynie "od przedunii" i kombinował z różnymi robotami. Od kilku lat myje okna - on i kilku jego pracowników. Ma dom w Londynie, jednak w większości wynajmuje (najemcy spłacają mu kredyt i jeszcze na tym zarabia). Lata cały czas - tam 2-3 tygodnie, w kraju 2-3 tygodnie. Kiedy jest w Londku pracuje intensywnie i ma praktycznie monopol na dzielnicy :)

Acha, poznałem też dwa lata temu polaków wynajmujących u niego - większość z nich żyje na bieżąco, zarabia - wydaje i jest w niewiele lepszej sytuacji niż kilka lat wcześniej. Wyspy dają możliwości, czy ktoś umie z nich skorzystać - to już inna para kaloszy.

moshica
11-07-2013, 14:11
to zmienia postać rzeczy, myślałem że z mycia okien w centrum Wawy się dorobił domu, choć wszystko jest możliwe, jak się ma rynek i układy w ręku ;-)

!AGresT
11-07-2013, 14:12
myślałem że z mycia okien w centrum Wawy się dorobił domu,

:) :) :)

RAF7705
11-07-2013, 15:35
Moshica.
Ja bardzo lubiłem przedmiot.
Konstrukcje budowlane w technikum i te obliczenia belek.
Niestety dostałem się na studia wojskowe zamiast iść dalej w budownictwo.
Mój brat jest inżynierem w PL, nadzoruje prace na jakiejś nowej sieci marketów, nie narzeka.
Ale on dopiero zaczyna, chyba od roku ma uprawnienia budowlane.

A co do chleba to najlepszy jest teraz w piekarniach Lidla.
Taki żytni bochen za1.50.

moshica
11-07-2013, 15:56
A co do chleba to najlepszy jest teraz w piekarniach Lidla.
Taki żytni bochen za1.50.

mnie smakują bułki z makiem i słonecznikiem ;-)

RAF7705
11-07-2013, 16:28
Bodajże z pestkami dyni kupowałem non stop kilka tygodni:-)

Greg77
11-07-2013, 16:41
Ja zarabiam przyzwoite nawet jak na UK pieniądze a o kupnie domu nawet nie mam co myśleć. Wszystko zależy od zacięcia i samodyscypliny.

Tez tak pomyslalem, mam dokladnie tak samo w IE, czasy sie troche zmienily, zarabiasz ok, ale i tak nie jest to to samo co kiedys kiedy bylo latwiej o kredyt na dom.

RAF7705
11-07-2013, 18:03
W UK kredyt na dom to moment.
Warunki dużo lepsze niż w PL.
Przynajmniej na razie.
Po nowym roku sobie dom upatrzyłem a 20 lutego miałem klucze.

Onsajt
11-07-2013, 18:35
Kolega z mycia okien kupił działkę, postawił i wykończył w 1,5 roku dom pod Warszawą. A w Londynie ma dom na kredyt.

No to jest jakimś wyjątkiem, myjąc okna z przerwami 2-3 tyg., jest w stanie utrzymać się i miesięcznie odłożyć 30-40 tys, bo mały dom bez udziwnień na małej działce to minimum 500-600 tys.
Niewiele mu brakuje do dochodów kapitana statku offshore.

!AGresT
11-07-2013, 20:36
Tłumaczyłem już wcześniej, że wyraziłem się nieprecyzyjnie. Jest w Londynie od prawie 10 lat, rok przed naszym wejściem do Unii zarejestrował legalną działalność i od tamtego czasu ją rozwija. !,5 to czas od zakupu działki do wprowadzenia - oczywiście nie budował tylko z bieżących pieniędzy, miał też oszczędności. Do tego żyje normalnie - auta tu i tam to 2-3 letnie Astry, żadnych finansowych ekstrawagancji, hobby itd. Kredyt na dom w Londynie finansuje z wynajmu pokoi i jeszcze na tym zarabia.

RAF7705
11-07-2013, 20:43
Co to za mieszkanie z lokatorami.
Tak to można jak się ma naście lat.
Chyba że ma dwa domy. ..

Onsajt
11-07-2013, 21:55
Co to za mieszkanie z lokatorami.
Tak to można jak się ma naście lat.
Chyba że ma dwa domy. ..

Święte słowa.
Nie ciągnę już dalej tematu bo to OT.
Ale zawsze mnie zadziwiają "Wasi" szwagrowie, znajomi, jak ja się spotykam z moimi to świetnie się bawię i gadam o dupie Maryni, a "Wy" znacie całą ich finansową historię ze wszystkimi szczegółami, czy to kupno domu/samochodu. Pewnie jestem dziwny.

robin102
11-07-2013, 22:43
nie o to chodzi Pawle, tylko o kwestię czy warto czasem mocno ryzykować...fakt że na wyspach już też zielono nie jest...
W życiu trzeba ryzykować, nie ma ryzyka to nie ma życia, ale to się wie po latach. Pieniądze hmmmm biorą się z dwóch rzeczy z ryzyka, albo z pieniędzy :) Miał bym z 10 lat mniej to bym się zabierał w tego naszego grajdołka w tri miga i to byle gdzie. Nawet do Budapesztu lub NRD. Niestety jak były możliwości to nie było odwagi. Paweł jedź, jedź. W kosmos nie wylatujesz, najwyżej wrócisz. Jak nie pojedziesz to będziesz żałował do końca swoich dni, że może jednak jak byś pojechał to ... życie wyglądało by inaczej.

6868
11-07-2013, 23:03
(...) Niestety jak były możliwości to nie było odwagi. Paweł jedź, jedź. W kosmos nie wylatujesz, najwyżej wrócisz. Jak nie pojedziesz to będziesz żałował do końca swoich dni, że może jednak jak byś pojechał to ... życie wyglądało by inaczej.
Ty zalujesz, ze nie wyjechales, ja czasami ze wyjechałem - ot druga strona medalu.

lortek
12-07-2013, 03:26
siema :-) ja coś o samochodzie. ceny aut sobie sprawdź na ebay.co.uk lub autotrader.co.uk ubezpieczenie sprawdź sobie na confused.co.uk podając dane auta i gdzie będziesz mieszkał możesz sprawdzić koszt ubezpieczenia. dodam ze na chwile obecna tylko elephant.co.uk zaakceptował mi zniżki z Polski. z tego co zdążyłem zauważyć to ciężko tu kupić auto o które ktoś dbał. im mniejsze auto tym tańsze ubezpieczenie.
mieszkań szukaj np na rightmove.co.uk, ceny w sklepach podobne do tych w Polsce po przeliczeniu, dużo się płaci za usługę np za wymianę 4 opon krzyczeli mi £80 podczas gdy za bardzo dobra oponę można kupić za ok £70 na mytyres.co.uk tak ze tutaj to przepaść w tej kwestii.
jeżeli chcesz liczyć na bardzo dobry zarobek to język to rzecz oczywista, i fach w ręku

Pozdro

Pawel.S
12-07-2013, 08:20
Dzięki za info samochodowe.

Robin, decyzja już zapadła (jeden z moich "mentorów" już jakiś czas temu zainfekował mnie myślą o wyjeździe), teraz pytanie tylko gdzie dokładnie i kiedy. Europa się teraz bardzo skurczyła (Stany i Australię z premedytacją wykreśliłem z listy), czas podróży samolotem do Skandynawii, Niemiec czy na Wyspy jest krótszy niż droga samochodem do Białegostoku, także nie ma się co mazać, trzeba atakować :)

!AGresT
12-07-2013, 12:47
Co to za mieszkanie z lokatorami.
Tak to można jak się ma naście lat.
Chyba że ma dwa domy. ..

Większość czasu mieszka w Polsce, tak lata nadzorować pracę - 3-4 tygodnie tu, 2-3 tam. Wiem, przerąbane, ale na razie nie wymyślił innego wyjścia.

Osjant - a ja ze swoimi przyjaciółmi gadam o wszystkim. Z Marcinem przyjaźnimy się od dwudziestu kilku lat, i znam całą jego historię finansową. On moją też. Nie widzę w tym nic dziwnego.

pilon
13-07-2013, 11:34
(...) Eldorado na Wyspach się skończyło, i jeśli chcesz tam zostać na dłużej, wszystko zaplanuj sobie na spokojnie wcześniej. Jedna przyzwoita pensja (jak na nowego imigranta) często nie wystarcza na przeżycie. (...)

Potwierdzam... w pewnym sensie, nie uogólniając, ale patrząc przez pryzmat włożonego we wszystko wysiłku psychicznego (pomijam pracę, czy to umysłową, czy fizyczną) potrzebnego do przebicia się jakiegokolwiek (nie znalezienia pracy, a ulokowania się ideowego, osiągnięcia pewnego constans pozytywnego), to jest gorzej niż w Polsce.

Perły tu na ulicy nie leżą, jest ciężka praca... Przyjechałem na gotowe, bazę miałem zapewnioną, a pierwszy raz w życiu dopiero w UK zrozumiałem i doceniłem weekendy, i czas wolny.
Przygotuj się na kompletne przewartościowanie życia.

Ps. pensja w Londynie, próg, od którego kompletnie przestajesz się martwić - jak na moje oko to 3750 GBP miesięcznie. Powiedzmy, że jesteś wtedy zamożny zarobkami, masz dobry standard życia, ale nie jesteś jeszcze zamożny majątkiem. Jednak masz pewność że zawsze coś konkretnego odłożysz i naprawdę budujesz przyszłość, a nie trwasz. Zaczynasz budować majątek.

Ja się póki co jeszcze martwię ;)

DonMaliniacco
14-07-2013, 12:50
Kuba, polemizowalbym w kwestii 3750 - w miare jedzenia apetyt rosnie. Masz wtedy zupelnie inne potrzeby, inne priorytety. Ja osobiscie wychodze z zalozenia, ze pracuje sie, zeby zyc a nie zyje, zeby pracowac :) LIVE FAST DIE YOUNG ;)

docxxx
14-07-2013, 13:04
LIVE FAST DIE YOUNG ;)

Powiedz to dzieciom, żonie i rodzinie. Każdy ma inne priorytety. Nie mierz swoją miarą.

DonMaliniacco
14-07-2013, 13:12
tam jest przymruzenie oka na koncu - znaczy, zeby nie brac tego powaznie do serca (a przynajmniej nie tak, jak niedzielnego kazania tuz przed wyborami parlamentarnymi) ;)

kinioo
14-07-2013, 13:44
Kolega z mycia okien kupił działkę, postawił i wykończył w 1,5 roku dom pod Warszawą. A w Londynie ma dom na kredyt.

I jak juz wroci do Polski zeby mieszkac w wybudowanym domu to bedzie dalej myl okna I z tego zyl.....??

Wiem, ze czasem (lub nawet czesto) mozna duzo wiecej zarobic w UK pracujac 'na budowie' czy wlasnie np. myjac okna niz pracujac jako chocby dyplomowany inzynier...tylko pytanie czy na 'dluzsza mete' gdy juz zadecydujemy, ze wracamy po kilku lub kilkunastu latach do ojczyzny by mieszkac w upragnonym, wybudiwanym domu zrobimy uzytek z 10letniego doswiadczenia w myciu okien z blisko czterema dychami na karku???

!AGresT
14-07-2013, 22:45
kinoo - patrz post 39.

drhardware
18-07-2013, 13:53
Ja moge dodać, iz moja żona wyjechała w kwietniu do Edynburga. Na miejscu miała koleżankę, u której darmo mieszkała. Jedyne, co jej się udało znaleźć, to praca w w sklepie z pamiątkami, na pół etatu, za minimum socjalne. Mimo usilnych poszukiwań, nic lepszego nie była w stanie znależć, a jest osoba wygadaną, angielski perfect, dwa lata studiów MBA. W najlepszy miesiąc, w czasie festiwalu Fringe, wyciągnęła 700 funtów. Także jak nie masz gotowego lokum, przygotowanej pracy, odradzałbym wyjazd.

Boryszuk
18-07-2013, 13:55
Nie w całej Wielkiej Brytanii jest tak źle. Szkocja (a w szczególności duże miasta) są najgorsze pod tym względem.

Rafał_Sz
18-07-2013, 14:13
Mój szwagier jest już ósmy rok w Anglii. Mieszka w najbogatszym hrabstwie. I od ośmiu lat tyra za minimum ustawowe, bo nawet w sklepie nie jest się w stanie dogadać. No ale cóż, szwagra się nie wybiera... ;)

ekonet
18-07-2013, 15:00
Mój szwagier jest już ósmy rok w Anglii. Mieszka w najbogatszym hrabstwie. I od ośmiu lat tyra za minimum ustawowe, bo nawet w sklepie nie jest się w stanie dogadać. No ale cóż, szwagra się nie wybiera... ;)
No bo po co się uczyć języka?

Boryszuk
18-07-2013, 15:03
Jak kcom to niech się polskiego nauczom angole jedne!

Rafał_Sz
18-07-2013, 15:19
No właśnie. W domu "enka" bo po polsku, w necie tylko polskie portale, w pracy na migi albo "Kali zrobić to, Kali zrobić tamto". Ech...

robin102
18-07-2013, 15:44
A królowa podobno szuka do pracy w ogrodzie królewskim za podobna nikczemnie niską pensję 26 tys pfuntów ichniejszych rocznie i od 2 lat nie może nikogo nająć. Dziwne to jakieś :)

MstrG
18-07-2013, 16:04
18+ http://www.youtube.com/watch?v=LdWXRE-57_E :)

ekonet
18-07-2013, 16:20
No właśnie. W domu "enka" bo po polsku, w necie tylko polskie portale, w pracy na migi albo "Kali zrobić to, Kali zrobić tamto". Ech...
A ja, kurna, muszę ze Szwedami po angielsku komunikować. I z Włochami też czasem.

Boryszuk
18-07-2013, 16:28
A królowa podobno szuka do pracy w ogrodzie królewskim za podobna nikczemnie niską pensję 26 tys pfuntów ichniejszych rocznie i od 2 lat nie może nikogo nająć. Dziwne to jakieś :)

26k to dość słaba pensja jak na stolicę.


(...) po angielsku (...) I z Włochami też czasem.

Jak ją Ci współczuję...

ekonet
18-07-2013, 17:17
Jak ją Ci współczuję...
Ją? Czy nią? :mrgreen:

ku6i
18-07-2013, 17:26
Nie w całej Wielkiej Brytanii jest tak źle. Szkocja (a w szczególności duże miasta) są najgorsze pod tym względem.



Borsuk, coś ściemniasz! Mam paru znajomych w Aberdeen i nie narzekają na zarobki :P

Boryszuk
18-07-2013, 17:32
Ją? Czy nią? :mrgreen:

Be damned T9!


Borsuk, coś ściemniasz! Mam paru znajomych w Aberdeen i nie narzekają na zarobki :P

Jak się ma pracę to źle nie jest, gorzej jeśli się szuka.

gALL
18-07-2013, 18:11
26k to dość słaba pensja jak na stolicę.

Wbrew pozorom 26k jest magiczna liczba nawet w londynskim City dla ludzi w administracji (czesto pensje do 22k rocznie), nizszej rangi doradcow czy inzynierow (zaleznie od firmy ale sa takie co starszym inzynierom placa ponizej 30k). Zlotych gor nie ma i nie bedzie, szczegolnie jak ktos zaczyna prace czy to w UK czy w Polsce. Frycowe placi sie wszedzie.

A jak jest z praca ... roznie, zaleznie od branzy. Moja branza cierpi na brak ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami/wiedza ... Dziwne? A jednak, nie ma ludzi w UK czy nawet w Europie. Studia inzynierskie nie sa latwe a przyszle zarobki nie naleza do genialnie wysokich, szczegolnie dla kogos kto liczy na kokosy przed 30.

RobertMiernik
18-07-2013, 19:01
A ja, kurna, muszę ze Szwedami po angielsku komunikować. I z Włochami też czasem.

No to przechlapane, taki Szwed to czasem ma taką brodę, że nie wiadomo czy jeszcze rozmawiasz ze Szwedem czy już z Włochem...



gALL a jaka to branża?

gALL
18-07-2013, 19:20
gALL a jaka to branża?

Enegetyka zawodowa, przesył i dystrybucja energii (sieci od 20kV w gore). Ogólnie brak ludzi od urzadzen stacyjnych, obwodów wtórnych (zabezpieczenia i sterowanie) czy znających się na modelowaniu systemów elektroenergetycznych.

RAF7705
19-07-2013, 00:24
Drhardware.
Pracy po MBA to się nie szuka chodząc po mieście tylko aplikujac ze strony firmy na konkretne ogłoszenie.
No i oczywiście doświadczenie, bo inaczej to co najwyżej na praktyki może się załapać.
Chodząc po Edynburgu najszybciej można znaleźć pracę w usługach, bo to miasto turystyczne w dużej mierze.

!AGresT
19-07-2013, 00:34
Jak kcom to niech się polskiego nauczom angole jedne!

Dwa lata temu w London Zoo Angielka w sklepiku, jak uslyszala, ze syn zwraca sie do mnie po polsku, to probowala sie z nim lamana polszyzna porozumiec :)

RAF7705
19-07-2013, 00:49
Jak wszędzie.
Są tacy co łapią obce słówka w lot i tacy co po paru latach z partnerką Polką nic nie łapią.

GeparD
19-07-2013, 01:24
Jeszcze mogę taką postawę zrozumieć wśród ludzi przyjeżdżających stricte na zarobek. Nie potrafię pojąć tych, którzy mają w nosie naukę języka a przyjechali tutaj z zamiarem zostania na stałe. Znam ludzi, których dzieci niedługo będą za tłumacza robiły. I nie piszę o ludziach starszych, a o przedziale wiekowym 20-30 lat. Porażka...

RAF7705
19-07-2013, 02:41
Ja akurat o Brytyjczykach pisałem.
Bo to że my powinniśmy porozumiewać się po angielsku, to sprawa oczywista.

gALL
19-07-2013, 09:32
A co do szukania pracy przez agencję jak Hays czy inne takie molochy, należy je olać. Czas zabiorą, będzie chodzić się na durne spotkania z nimi z ktorych i tak nic nie wyniknie.

pilon
19-07-2013, 23:12
Ja przyjechałem na gotowe co prawda, ale Telegraph Jobs o ile wiem jest bardzo pomocne...

BTW, o Polsce w UK:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img855.imageshack.us/img855/8903/gl4t.jpg)

RAF7705
19-07-2013, 23:15
:-) :-) ale news, z poziomu brukowca.

gALL
20-07-2013, 08:56
Ja przyjechałem na gotowe co prawda, ale Telegraph Jobs o ile wiem jest bardzo pomocne...

Jest w UK troche naszych co przyjechalo z umowami w rece. Ale w kraju pokutuje zdanie o rodaku na zmywaku lub na budowie, ewentualnie na tasmie w fabryce.

Mnie juz przestaly mierzic pytania "Ile zarabiasz?", albo "No jak tam na budowie?". A na glupie zaczepki odpowiadam "Jestem na wykladach ... wykladam towar w Tesco".

Praca jest jaka jest i jakas ktos sobie wybral.

motoko
24-07-2013, 16:08
...(czesto pensje do 22k rocznie...



http://www.youtube.com/watch?v=flESd2vFXy4