Zobacz pełną wersję : Fotografia artystyczna.
hellbike
08-05-2013, 19:25
Ostatnimi czasy doszedłem do pewnych, rewolucyjnych dla mnie wniosków o fotografii. Myśl ta formułowała się w mojej głowie już od dawna, jednak dopiero teraz została przeze mnie w pełni zrozumiana. Lubię konfrontować swoje przemyślenia z opiniami postronnych, dlatego też chciałbym podzielić się tym, co mi się ujawniło. Jest to drugi zakładany przeze mnie temat natury filozoficzny – jego istota jest jednak inna i mam nadzieje, że nie zostanie on błędnie połączony z tematem poprzednim.
Od zawsze interesował mnie dysonans, którego doznawałem porównując zdjęcia z galerii internetowych – z tym, co widzę w galeriach, magazynach fotograficzny (z pominięciem tych, które 50% papieru poświecaja na rozmowe o aparatach i obiektywach), albumach.
Zdjęcia pokroju tych z 500px – tak doskonałe, cudowne wizualnie i wychwalane pod niebiosa przez większość użytkowników Internetu, są czymś zupełnie nieobecnym w *poważniejszych* formach prezentacji zdjęć. Z drugiej strony – najwięksi fotografowie, najbardziej uznane serie – często składają się zdjęć pozornie kiepskich, nieatrakcyjnych wizualnie. Praca nad tego typu projektem to dni, tygodnie, miesiące. Setki, tysiące wykonanych zdjęć. Z tak ogromnego zbioru wybiera się zaledwie kilka, kilkanaście najlepszych – i z pośród tego ogromu zdjęć, wybierane jest zaledwie kilka, kilkanaście najlepszych. Dlaczego te zdjęcia – te, które są najlepszymi – bywają tak słabe? I dlaczego nigdy nie trafiają się tam zdjęcia takie, jak te z 500px.com?
Odpowiedz na to pytanie jest różnicą pomiędzy techniką, a sztuką.
Zdjęcia z galerii internetowych są zdjęciami dla zdjęcia. Nie są one nawet zdjęciami dla fotografii – ponieważ nawet jej historia (fotografii) pozostaje tu czymś nieistotnym. Nie istnieje żaden kontekst; jest jedynie zdjęcie, jako w pełni autonomiczny twór. Zdjęcie takie jest dobre tylko wtedy, kiedy jest dobre samo w sobie. Nie ma żadnej myśli, lub ewentualnie myśl bardzo prosta – możliwa do zawarcie w jednym zdjęciu – jak na przykład, często obecne w fotografii ulicznej – „pan z plakatu ma minę podobna do miny pana z przodu”. Nie istnieje też żaden kanon, zestaw niezłamanych jeszcze reguł, poza który autor stara się wyjść.
Natomiast w fotografii artystycznej i ogólnie w sztuce (przynajmniej współcześnie) – podstawą jest myśl, idea, pewien problem. Zdjęcie jest jedynie narzędziem służącym prezentacji, zagłębieniu się w temat przewodni. Nie istnieją bez kontekstu. Temat, seria zdjęć, a często również szerszy opis – stanowią nierozerwalną całość. Dobre zdjęcie nie jest zdjęciem najlepszym wizualnie, lecz takim, które najlepiej oddaje myśl.
Jest jeszcze coś, co nazwałbym „zdjęciami dla fotografii” – tzn. zdjęcia, które są dobre dzięki kontekstowi historii fotografii. Zdjęcia wprowadzające do obecnych norm i przyjętych kanonów cos nowego; cos, na co do tej pory nikt jeszcze nie wpadł. Zdjęcia te nie są dobre same w sobie – są dobre, ponieważ są czymś świeżym. Cały świat robi pejzaże i portrety – a tu nagle pojawia się ktoś, kto skupia się na zdjęcia codziennych przedmiotów,, ktoś robi zdjęcie pisuaru – boom, rewolucja. Nie chodzi o to, że to zdjęcie samo w sobie jest tak niesamowite – ale o to, że rozwija i poszerza to, czym jest fotografia. Do docenienia tego typu prac niezbędna jest znajomość historii fotografii, a najlepiej również historii sztuki.
Swoją drogą – tłumaczy to, dlaczego sztuka pozostaje niezrozumiana dla większości i dlaczego sztuka popularna wcale nie jest tą najlepszą, ale to już przemyślenia na kolejny temat.
hellbike
08-05-2013, 20:04
kolejne forum, na ktorym nie mozna edytowac postow. Zapomnialem wyciac kilku zdan, przez co tekst jest malo zrozumialy. Poprawione:
Ostatnimi czasy doszedłem do pewnych, rewolucyjnych dla mnie wniosków o fotografii. Myśl ta formułowała się w mojej głowie już od dawna, jednak dopiero teraz została przeze mnie w pełni zrozumiana. Lubię konfrontować swoje przemyślenia z opiniami postronnych, dlatego też chciałbym podzielić się tym, co mi się ujawniło. Jest to drugi zakładany przeze mnie temat natury filozoficzny – jego istota jest jednak inna i mam nadzieje, że nie zostanie on błędnie połączony z tematem poprzednim.
Od zawsze interesował mnie dysonans, którego doznawałem porównując zdjęcia z galerii internetowych – z tym, co widzę w galeriach, magazynach fotograficzny (z pominięciem tych, które 50% papieru poświecaja na rozmowe o aparatach i obiektywach), albumach.
Zdjęcia pokroju tych z 500px – tak doskonałe, cudowne wizualnie i wychwalane pod niebiosa przez większość użytkowników Internetu, są czymś zupełnie nieobecnym w *poważniejszych* formach prezentacji zdjęć. Z drugiej strony – najwięksi fotografowie, najbardziej uznane projekty – często składają się zdjęć pozornie kiepskich, nieatrakcyjnych wizualnie. Praca nad tego typu projektem to dni, tygodnie, miesiące. Setki, tysiące wykonanych zdjęć. Z tak ogromnego zbioru wybiera się zaledwie kilka, kilkanaście najlepszych – i z pośród tego ogromu zdjęć, wybierane jest zaledwie kilka, kilkanaście najlepszych. Dlaczego te zdjęcia – te, które są najlepszymi – bywają tak słabe? I dlaczego nigdy nie trafiają się tam zdjęcia takie, jak te z 500px.com?
Odpowiedz na to pytanie jest różnicą pomiędzy techniką, a sztuką.
Zdjęcia z galerii internetowych są zdjęciami dla zdjęcia; tworzą w pełni autonomiczny twór. Zdjęcie takie jest dobre tylko wtedy, kiedy jest dobre samo w sobie - to znaczy jest atrakcyjne wizualnie. Nie ma żadnej myśli, lub ewentualnie myśl bardzo prosta – możliwa do zawarcie w jednym zdjęciu – jak na przykład, często obecne w fotografii ulicznej – „pan z plakatu ma minę podobna do miny pana z przodu”.
Natomiast w fotografii artystycznej i ogólnie w sztuce (przynajmniej współcześnie) – podstawą jest myśl, idea, pewien problem. Zdjęcie jest jedynie narzędziem służącym prezentacji, zagłębieniu się w temat przewodni. Nie istnieje bez kontekstu. Temat, seria zdjęć, a często również szerszy opis – stanowią nierozerwalną całość. Dobre zdjęcie nie jest zdjęciem najlepszym wizualnie, lecz takim, które najlepiej oddaje daną myśl.
Jest jeszcze coś, co nazwałbym „zdjęciami dla fotografii” – tzn. zdjęcia, które są dobre dzięki kontekstowi historii fotografii. Zdjęcia wprowadzające do obecnych norm i przyjętych kanonów cos nowego; cos, na co do tej pory nikt jeszcze nie wpadł. Zdjęcia te nie są dobre same w sobie – są dobre, ponieważ są czymś świeżym. Cały świat robi pejzaże i portrety – a tu nagle pojawia się ktoś, kto skupia się na zdjęcia codziennych przedmiotów, ktoś robi zdjęcie pisuaru – boom, rewolucja. Nie chodzi o to, że to zdjęcie samo w sobie jest tak niesamowite – ale o to, że rozwija i poszerza to, czym jest fotografia. Do docenienia tego typu prac niezbędna jest znajomość historii fotografii, a najlepiej również historii sztuki.
Swoją drogą – tłumaczy to, dlaczego sztuka pozostaje niezrozumiana dla większości i dlaczego sztuka popularna wcale nie jest tą najlepszą, ale to już przemyślenia na kolejny temat.
donkiszot
08-05-2013, 23:29
Zamiast słowa artystyczna (za Tomkiem Sikorą) lepiej użyć słowa autorska. Moim zdaniem słowo to lepiej oddaje sedno i ułatwia niewtajemniczonym zrozumieć o co w tej zabawie chodzi.
Z całą resztą się mniej więcej zgadzam. ;)
PS
Na edycję postów masz 30 minut, potem pozostaje raport do moderatorów (aby to zrozumieć trzeba znać historię fotogra... tego forum ;)).
A do mnie artystyczna przemawia.
Autorska uważam za chybione. Kojarzy mi się z przeraźliwą sztampą.
Ja pozwolę sobie wnieść taką refleksję, dotyczącą wątku.
Pragnę zauważyć, iż to co ludzie postronni, tak jak kolega hellbike słusznie zauważył, odbierają jako udaną fotografie są czyste walory estetyczne (gra brzydotą też pod ten termin się kwalifikuje). Osoby bardziej zaangażowane w fotografiię z reguły starają się przedstawić głębszą treść, wywołać emocje, skojarzenia, czasami grać nimi z odbiorcą. Tu, uważam, jeszcze przed samym procesem wytwórczym obrazu powstaje wizja i koncept tego, co uzyskać planujemy na zdjęciu. Tą tematykę w pewien sposób poruszał już Ansel Adams, który podkreślał rolę przewidywania docelowej prezentacji fotografii już podczas jej wykonywania.
Niemniej - chwyty kompozycyjne typu wykorzystywanie teorii gestalt, charakterystycznych linii konstrukcyjnych, czy świadome operowanie dynamiką w kadrze jest wychwytywane już przez niezaznajomionych z takimi technikami odbiorców. Dlatego uważam, że znajomość kontekstu fotograficznego jest niezwykle istotna nie tyle może dla odbiorców (w końcu do dla nich jest tworzona w zamyśle sztuka - poza awangardą), co dla samych artystów pracujących nad wywołaniem konkretnej reakcji. Chciałbym jednocześnie potępić oportunistów, którzy po zrobieniu zdjęcia przypisują mu niestworzony proces twórczy, który nigdy nie miał miejsca, a samo zdjęcie powstało w sposób przypadkowy. Tego typu fotografii jest obecnie uważam zbyt dużo, a przez brak elementarnej wiedzy odbiorców (również tutaj z forum) jako cuda uchodzą fotografie z podstawowymi błędami kompozycyjnymi, łamiących dobry smak i pretendujących do dziedzin, w której w ogóle nie powinny się znaleźć.
Chciałbym tu poruszyć tematykę aktu, który obecnie coraz częściej jest używany do pokazania przysłowiowych cycków, wywołania ekscytacji u odbiorcy właśnie takim a nie innym widokiem. W tym momencie nie potrafię sobie przypomnieć autora słów (Prawdopodobnie Czech z tego co pamiętam) o tym, iż największym świństwem, którego powinno się zabronić jest uprzedmiotowienie kobiety w fotografii. W dzisiejszych czasach, ba, nawet na naszym forum, ciężko mi cokolwiek nazwać aktem, a co pretenduje do tego tytułu. Tu w dziale na forum możemy otwierając niemalże każdy wątek zobaczyć "gołe cyce", które nie mają żadnych nawet przesłanek, by na fotografii się znaleźć! A wykonywane jest to tylko i wyłącznie do zdobycia poklasku, czy zjednania sobie większej rzeszy odbiorców. Inną tego typu kwestią jest, iż z nieznanych mi przyczyn przez środowisko fotograficzne fotografowie aktu są odbierani jako hierarchicznie wyżej postawieni od reszty. Kompletnie nie rozumiem takiego stanu rzeczy i pragnę wyrazić w tym momencie swój sprzeciw. Reasumując - akt powinno nazywać się aktem, erotykę erotyką a pornografię - pornografią.
Chcę tu także poruszyć kwestię fotomontażu. Wiadomo - w dzisiejszych czasach można wszystko. Ale moralnie nie jestem w stanie wytłumaczyć jakim prawem fotografowie dokonujący głębokiej manipulacji cyfrowej są w stanie publikować swoje zdjęcia bez zawierania informacji o tym. O ile przez środowiska fotograficzne jest to dosyć łatwo wychwytywane, to przez laików już nie zbyt, stąd bierze się, uważam, zepsucie i telewizyjny kicz. W tym miejscu (za co mogę otrzymać opr) chce powiedzieć, iż absurdalnym uważam to, co robi w tym momencie Saudek. Abstrahując od totalnego upodlenia kobiety, poruszania tematów już sztampowych i używania ich tylko dla zdobycia poklasku, chciałbym zwrócić uwagę na sposób w jaki ingeruje on w swoje zdjęcia. Rozpowszechniana z uporem maniaka informacja, że wszystkie fotografie wykonuje w swojej piwnicy jest wręcz absurdalna, gdyż scenerie które umieszcza lub manipuluje nimi na swoich zdjęciach są po prostu cyfrowyą manipulacją. Na podobnej zasadzie można przedstawić sytuację, iż artysta X wykonuje zdjęcia tylko i wyłącznie z okna swojego balkonu. Oczywiście artysta ten wycinałby postacie ze scenerii i umieszczał choćby na Antarktydzie. "I to jest artysta!".
Tendencję którą tu zauważyłem zaczęło powoli dostrzegać również społeczeństwo. Stąd popularyzacja Instagrama, czy planowane wznowienie produkcji Polaroida.
Ludzie pragną odchodzić od manipulacji, tak, by dostępny był jedynie pozytyw, którego modyfikować już nie ma możliwości.
Chociaż takie kroki uważam za zbyt radykalne. Mniemam jednak, iż w dzisiejszych czasach należy wyraźną kreską oddzielić fotograficzną manipulację, czy grafikę od fotografii.
Tutaj może paść zarzut, że fotomontaż istniał od początku fotografii - zgadzam się. Nie twierdzę, że fotomontaż, czy edycja są niewłaściwym procederem. Czasem pozwalają przybliżyć do pożądanej reakcji odbiorcy. Lecz dopiero w dobie cyfrowej doszliśmy do momentu, gdy obróbką tworzymy całkowicie odrealniony, wręcz abstrakcyjny świat, który do tej chwili był zarezerwowany dla marzycieli. Trudno odróżnić prawdę od rzeczywistości, dlatego uważam iż powinno się z de facto grafiką pretendującą do miana fotografii walczyć. Gdzie leży różnica? Fotografia to sztuka obserwowania i rejestracji światła przez przyrządy mechaniczne, natomiast grafika to jego swobodna kreacja. Z nieznanych mi przyczyn więc cyfrowe obrazy są nazywane fotografią.
Można się tylko zadumać, szczególnie nad wątkiem fotomontażu/grafiki komputerowej.
Ale, ale - zaraz Cię tu zjedzą, zdajesz sobie z tego sprawę?
;)
donkiszot
09-05-2013, 01:41
A do mnie artystyczna przemawia.
Autorska uważam za chybione. Kojarzy mi się z przeraźliwą sztampą.
Z artystami, fotografią artystyczną czy z samą sztuką problem jest taki, że nikt tak naprawę nie wie co to znaczy. A i ja nie podejmę się zdefiniowania powyższych słów.
Natomiast co to jest działalność autorska jest jednoznaczne i nie ma tu miejsca na niedomówienia. A przecież poruszamy się w obrębie przekazu siebie, swoich emocji, skojarzeń, swojego wewnętrznego świata. A przecież jeśli ktoś się tego podejmuje to z własnej woli, według własnej myśli, zgodnie ze sobą. Sam sobie sterem, żaglem i okrętem.
Zdecydowanie wolę określenie fotografia autorska (moja, osobista, prywatna, personalna).
[...]Mniemam jednak, iż w dzisiejszych czasach należy wyraźną kreską oddzielić fotograficzną manipulację, czy grafikę od fotografii.
A co ma do tego drzeworyt?
Fotografią jest to co powstało przy użyciu technik fotograficznych i nie ma znaczenia jak to potem zostanie przetworzone, fotografią zostanie już na zawsze, a grafiką jest to co posiada matrycę (w senie formy), z której można powielać odbitki. Fotografia należy do działu grafiki od zawsze, zatem każde zdjęcie jest grafiką, ale nie każda grafika jest fotografią. (Po raz tysiąc pięćset sto dziewięćsetny.)
[...]Fotografia to sztuka obserwowania i rejestracji światła przez przyrządy mechaniczne, natomiast grafika to jego swobodna kreacja.[...]
Absolutnie nie zgadzam się na takie ograniczanie fotografii! To od zawsze było wyłącznie narzędzie, również narzędzie kreacji, o abstrakcji nie wspominając. Nie żaden dogmat realistów dokumentalistów. Historia fotografii świadczy o tym dobitnie, a ostatnimi czasy miewam wrażenie, że początki fotografii były o wiele bardziej wyzwolone, kreacyjne, swobodne i nieskrępowane ortodoksyjnym podejściem przedstawiania wyłącznie świata realnego (co notabene jest niemożliwe tak czy siak) niż dzisiejsza fotografia.
Nie daj się oszukać, bo to zdradliwa dziewka, fotografia kłamie -- w każdej swej formie i choćbyś nie wiem jak się starał.
Mosquito
09-05-2013, 23:00
Absolutnie nie zgadzam się na takie ograniczanie fotografii! To od zawsze było wyłącznie narzędzie, również narzędzie kreacji, o abstrakcji nie wspominając. Nie żaden dogmat realistów dokumentalistów. Historia fotografii świadczy o tym dobitnie, a ostatnimi czasy miewam wrażenie, że początki fotografii były o wiele bardziej wyzwolone, kreacyjne, swobodne i nieskrępowane ortodoksyjnym podejściem przedstawiania wyłącznie świata realnego (co notabene jest niemożliwe tak czy siak) niż dzisiejsza fotografia.
Nie daj się oszukać, bo to zdradliwa dziewka, fotografia kłamie -- w każdej swej formie i choćbyś nie wiem jak się starał.
Podpisać się chciałem pod powyższym.
_Ocean_ Możliwe, że źle Cię odczytałem. Jednak jedna rzecz w tym co napisałeś mnie martwi.
Wydajesz się odbierać prawo fotografii perfekcyjnej technicznie do bycia fotografią wartościową, do posiadania treści. Do posiadania tego statusu działa sztuki. Dlaczego? Czy nie jest to skrajność? Skrajność równie szkodliwa, dla Twojej kreatywnej duszy, jak zapatrzenie się w technikalia?
Czy w sztuce nie ma miejsca dla naturalistów? Jest, podobnie jak i miejsce znalazło się dla abstrakcji, dadaizmu, czy surrealizmu.
Czy warto wyznawać tylko jedną szkołę? Dla mnie osobiście wartość leży w otwarciu się na różne formy i kierunki w fotografii. Wszystko po to aby posiadać wachlarz narzędzi, które pozwolą mi wyrażać siebie.. być może będzie to naiwna sztuka bliska prymitywizmowi.. to nieistotne, dla mnie liczy się to aby była szczera.
W fotografii, niezależnie od jej stylu, nie lubię jedynie przeciętności.
''Odpowiedzią na to pytanie jest różnica pomiędzy technika a sztuka'' - tylko przy jednoczesnym przyjęciu założenia, ze fotografia = sztuka. A założenie to jest niewątpliwie błędne. Fotografia może być oczywiście sztuka (to, co oglądasz w galeriach, to co wieszasz na ścianie, to co kupujesz, w co inwestujesz, co zbierasz), ale sztuką być nie musi. Nie nazwiesz fotografii dokumentującej - bo ja wiem - lądowanie człowieka na księżycu albo otwarcie sarkofagu z mumią w Egipcie fotografią artystyczną czy sztuką właśnie. Ale tez nie odmówisz takiej fotografii sensu istnienia i wykonywania.
Tak samo z fotografia 'atrakcyjna wizualnie' (rozumiem, ze pijesz tu do zdjęć z 500px.com) - ma ona co prawda dużo wspólnego z retuszowaniem i techniką obróbki, lecz również dla takiej fotografii jest miejsce. Wśród analogowych technik zamiast Photoshopa wyróżnić można stosowanie filtrów czy cropowanie pod powiększalnikiem, nie mówiąc o wielokrotnej ekspozycji tej samej klatki, inscenizowaniu scen w studio czy wręcz tworzeniem w ciemni zdjęcia z połączenia kilku. Też w celu wizualnej atrakcyjności.
Moim zdaniem nie można niczego odbierać fotografii, która powstaje / jest uprawiana w inny sposób niż ten najbardziej tradycyjny (by nie rzec ortodoksyjny).
Natomiast co do fotografii artystycznej jako takiej (wolę to określenie swoją drogą, gdyż każda fotografia jest autorska, ale nie każda autorska jest artystyczna) to tak, jak z każda inna dziedzina sztuki - jest pewien kanon. I albo w jego obrębie (bardziej lub mniej świadomie) się poruszasz, będąc artystą, albo nie. Problemy są dwa - potężna powszechność fotografii i niesamowita jej łatwość (pięciolatek z aparatem jest w stanie zrobić zdjęcie jak Henri Cartier - Bresson, ale pięciolatek z pędzlem nie namaluje Dalego czy Moneta, pięciolatki maja większy kontakt z aparatami niż farbami olejnymi) oraz płynna granica między tym, co sztuka jest, a tym, co nią nie jest. Zawężanie się w tej kwestii do rozróżnienia pojęć 'technika' i 'artyzm' jest w mojej ocenie błędne i spłycające całą dyskusję. Są bowiem artyści, którzy masę czasu spędzają w ciemniach, doskonaląc pierwotne obrazy i to może być sztuka. Są tez tacy, którzy od obróbki (wspomnianej 'techniki') stronią, i też zobaczysz prace takich w galeriach.
Natomiast jeśli chodzi Ci o to, że dobre zdjęcia to takie, przy których trzeba się chwilę zastanowić, takie w tworzenie których włożono pewien wysiłek intelektualny, takie które nie zamykają się w samej wizualnej atrakcyjności - to oczywiście, pełna zgoda. Jednocześnie dość oczywistą jest konkluzja, dlaczego taka fotografia nie dominuje. Równie oczywistą jest też konkluzja, dlaczego na forum internetowym o sztuce nie pogadasz. Ale mi to akurat nie przeszkadza - ani brak rozmów na nikoniarzach, kanoniarzach czy innych srarzach, ani portale typu 500px.com (swoją drogą, po przeczytaniu Twojego posta pierwszy raz w życiu odwiedziłem tą stronę, nie wiedziałem o jej istnieniu nawet). Fotografia jest dla wszystkich - nie unikniesz tego, ale i unikać tego nie trzeba. Pewnie Picasso też narzekał, że grafomani pędzla zabierają się za malowanie. Fotografią wszyscy się wzajemnie ze sobą dzielą - tego też nie unikniesz, bo jest internet. Natomiast w internecie sztuki nie obejrzysz - od tego masz właśnie wspomniane galerie (choć z tym w Polszy to akurat bieda).
Tutaj może paść zarzut, że fotomontaż istniał od początku fotografii - zgadzam się. Nie twierdzę, że fotomontaż, czy edycja są niewłaściwym procederem. Czasem pozwalają przybliżyć do pożądanej reakcji odbiorcy. Lecz dopiero w dobie cyfrowej doszliśmy do momentu, gdy obróbką tworzymy całkowicie odrealniony, wręcz abstrakcyjny świat, który do tej chwili był zarezerwowany dla marzycieli. Trudno odróżnić prawdę od rzeczywistości, dlatego uważam iż powinno się z de facto grafiką pretendującą do miana fotografii walczyć. Gdzie leży różnica? Fotografia to sztuka obserwowania i rejestracji światła przez przyrządy mechaniczne, natomiast grafika to jego swobodna kreacja. Z nieznanych mi przyczyn więc cyfrowe obrazy są nazywane fotografią.
Blablabla...
http://www.creativepro.com/content/scanning-around-gene-old-way-photo-retouching
saint - chodziło przypuszczam bardziej o skalę zjawiska niż o pojedyncze / mniej masowe 'wybryki' tego typu. Bo przyznasz sam, że jest tego znacznie więcej.
donkiszot
10-05-2013, 23:58
No właśnie nie. Może jest więcej ilościowo, ale proporcjonalnie to pewnie nawet mniej. Moim zdaniem najmniej modyfikowanej fotografii było w czasach środkowych, czyli przy maksimum popularności małego obrazka, ale jeszcze przed cyfrą. Wtedy to masy robiły zdjęcia, ale nie miały narzędzi do ich modyfikowania (modyfikowali za nich ludzie w labie, ale ciii, nikt o tym nie wiedział). Wcześniej zdjęcia robili tylko nieliczni, o dużej dozie wtajemniczenia w temat i oni sobie z modyfikacjami radzili świetnie. A potem (czyli dziś) przyszły narzędzia ułatwiające modyfikacje, przy czym nadal żyje spora grupa, która nadal robi zdjęcia, a wychowała się w czasach środka właśnie -- stąd całe oburzenie.
A co do fotografii autorskiej, to nie tak, że jak się jest autorem, to to od razu jest fotografia autorska. Fotografia na zlecenie, bądź wykonana w konkretnym ale nie moim celu, nadal jest mojego autorstwa, ale nie jest moją autorską fotografią. W języku polskim brakuje tu idealnego słowa aby to jednoznacznie określić. Nadal jednak wolę tak (choć na siłę nie zamierzam przekonywać, co najwyżej argumentować), niż, zgodnie ze sztuką, artystycznie.
S4INT - mi nie chodziło o właśnie taki retusz czy drobny fotomontaż, jak podesłałeś.
Chyba przyznasz rację, że dopiero w fotografii cyfrowej trendem cieszą się paniusie latające na chrabąszczach, motylach i ważkach, stojące jedną nogą na odwłoku, do tego kręcące lody na maszynce do robienia mięsa i tańczące makarenę jednocześnie, podrzucające płonącymi autami.
Natomiast w fotografii artystycznej i ogólnie w sztuce (przynajmniej współcześnie) – podstawą jest myśl, idea, pewien problem. Zdjęcie jest jedynie narzędziem służącym prezentacji, zagłębieniu się w temat przewodni. Nie istnieją bez kontekstu. Temat, seria zdjęć, a często również szerszy opis – stanowią nierozerwalną całość. Dobre zdjęcie nie jest zdjęciem najlepszym wizualnie, lecz takim, które najlepiej oddaje myśl.
Nie wierzę, że na forum sprzętowo-ślubnym padły takie słowa ;) Niestety niewielu jest takich świadomych odbiorców medium.
Co do kwestii artystyczna czy autorska, to jest ona w tej całej sprawie najmniej istotna i w wielu przypadkach z powodzeniem można stosować zamiennie.
W kwestii montażu, nie każda fotografia jest hardcorowym dokumentem. Metoda pracy jest indywidualnym wyborem artysty i jeśli to co chce on powiedzieć uzasadnia użycie takiego czy innego środka, używa go. Oczywiście jeśli ktoś w photoshopie osiąga efekty, które mógłby osiągnąć bez obnaża słabość techniki, a jeśli służy to wyłącznie podniesieniu atrakcyjności wizualnej zmierza w stronę kiczu, ale przy zachowaniu umiaru i merytorycznym uzasadnieniu zabiegów wszystkie chwyty dozwolone.
czytam ten watek i czytam i az mnie swierzbi zeby napisac co mysle .. ale obiecalem sobie ze ni ebede sie wdawal w bezsensowne dyskusje .. wiec poczytam go dalej ..
chcialbym tylko zauwazyc jedna rzecz - niewazne jak bardzo bedizecie sie nazywac artystami i swoja fotografie artystyczna - to nie fotograf decyduje czy zdjecie jest sztuka czy nie
chcialbym tylko zauwazyc jedna rzecz - niewazne jak bardzo bedizecie sie nazywac artystami i swoja fotografie artystyczna - to nie fotograf decyduje czy zdjecie jest sztuka czy nie
Decyduje. Kwestia, czy ktoś go posłucha...
... rzekl doktor filozoficznie.
De Camtrois
13-05-2013, 11:01
''[I]Problemy są dwa - potężna powszechność fotografii i niesamowita jej łatwość (pięciolatek z aparatem jest w stanie zrobić zdjęcie jak Henri Cartier - Bresson, ale pięciolatek z pędzlem nie namaluje Dalego czy Moneta, pięciolatki maja większy kontakt z aparatami niż farbami olejnymi) oraz płynna granica między tym, co sztuka jest, a tym, co nią nie jest.
Cartier Bresson był najpierw malarzem, po dobrej szkole sztuk pięknych, a jednak wybrał fotografię i to z niej słynie:)
Wiem, że był malarzem, nie wiedziałem, że po jakiejś szkole. Ale nie zmienia to clue - przez łatwość i powszechność fotografii, ludzie nie garną się do pędzli, tylko do cyfrówek. Zdjęcie zrobić łatwo, stąd też zalew różnej jakości fotografii.
Wiem, że był malarzem, nie wiedziałem, że po jakiejś szkole. Ale nie zmienia to clue - przez łatwość i powszechność fotografii, ludzie nie garną się do pędzli, tylko do cyfrówek. Zdjęcie zrobić łatwo, stąd też zalew różnej jakości fotografii.
Sztuką nie jest sam obraz, ale i jego kontekst, treść i motywacja. Tak naprawdę sztukę współczesną zdefiniował Duchamp swoją "fontanną". Okazało się że wystarczy zmienić kontekst przedmiotu żeby poruszyć umysły i emocje. Twój pięciolatek być może zrobi zdjęcie jak Bresson, ale zrobi to nieświadomie i przypadkowo. Jego działania będą niepowtarzalne i pozbawione treści, jak przypadkowo leżące kamienie na polu, które być może tworzą piękną kompozycję, ale o niczym nie mówią. Treść sztuce nadaje twórca, nie odbiorca. Inna sprawa, że działania Bressona opierały się na kompletnie archaicznym decydującym momencie i pojedynczych zdjęciach, oczywiście kontekst także był ważny, ale istnieje możliwość wykonania takiego zdjęcia przypadkowo. Dziś zarzucono decydujący moment (może bywa on jeszcze w reportażu, ale to nie szuka) pracuje się cyklami, tego nie da się zrobić przez przypadek.
Zgadzam się Łukasz. W dużej mierze pracuje się całymi seriami. Zbiór składa się na myśl, a pojedyncza fotografia to zazwyczaj chwila. Tu upatruję różnicy pomiędzy konceptualizmem a dokumentalizmem. Choć nie zawsze musi tak być, ale wtedy zaczynamy operować na płaszczyźnie sztuki. Bo warto zauważyć, że przez wiele kręgów fotografia dokumentalna czy fotoreportaż nie są kwalifikowane jako dziedzina sztuki.
Z tym dokumentem i reportażem to jest pewna różnica, trzeba pamiętaj jaką ewolucję przeszedł dokument. Reportaż raczej nie ma szansy być sztuką, ma on bowiem konkretne zadanie czyli opowiedzieć możliwie wiernie o jakimś wydarzeniu rejestrując obrazy, które będą jego esencją. Autor ma więc małe pole do popisu ograniczające się do nadania materiałowi pewnej atrakcyjności wizualnej. Jego wrogiem jest czas i fakt że powinien on być raczej transparentny. Współczesny dokument dawno już odkrył, że obiektywizm jest całkowicie niemożliwy i odrzucił ten dogmat. Obecnie polega on na tym, że autor pokazuje nam nie świat jaki jest, lecz mocno subiektywną wizję tego jak on go postrzega. Efekt jego pracy jest więc zdecydowanie osobisty, przesiąknięty jego poglądami, jego wrażliwością i nim samym. Ten typ dokumentu zdecydowanie można już zaliczać do sztuki i poza Polską, gdzie większość krytyków sztuki w ogóle nie uznaje fotografii, nikt raczej nie ma co do tego wątpliwości.
De Camtrois
13-05-2013, 16:01
Reportaż raczej nie ma szansy być sztuką, ma on bowiem konkretne zadanie czyli opowiedzieć możliwie wiernie o jakimś wydarzeniu rejestrując obrazy, które będą jego esencją. Autor ma więc małe pole do popisu ograniczające się do nadania materiałowi pewnej atrakcyjności wizualnej.
Spójrz na przykład na zdjęcia Paolo Pellegrina i jeszcze raz przemyśl swoje słowa:)
Jeżeli sztuką może być pusta kartka w ramce powieszona w galerii, albo stos puszek po piwie rozrzuconych na podłodze, to tym bardziej może nią być fotoreportaż, jeśli oczywiście fotograf wie co chce pokazać, i jak to zrobić...
De Camtrois
13-05-2013, 16:04
PS: wydaje mi się, że Ci którzy najbardziej walczą o nazwanie ich artystami, najmniej wnoszą do sztuki którą uprawiają. Ostatnio przejrzałem ksiażkę o fotografii artystycznej w empiku... Nie było tam ani jednego zdjęcia, które zatrzymałoby mnie na dłużej! Cały czas powtarzane te same schematy, te same pomysły, praca odtwórcza a nie twórcza...
donkiszot
13-05-2013, 16:34
No dobrze, ale kto to taki ten artysta? I czy jest to tytuł dozgonny? Co to jest sztuka? I dlaczego nie może być nią coś odtwórczego? Dlaczego reportaż nie może być naszpikowany subiektywnymi emocjami autora?
To jest bardzo grząski grunt, który i tak zostanie po latach liczonych w setkach oceniony zupełnie inaczej. Dziś zachwycamy się komercyjnymi zleceniami z dalekiej przeszłości, a gardzimy codzienną komercją gloryfikując piękniejsze lub bardziej błyskotliwe efekty działań kilu osób, o których z jakiegoś powodu jest głośno. Czy to na pewno jest to, o czym warto rozmawiać? A może codzienne, już za dwa lata zapomniane, fotograficzne zmagania dziewczynki zza płotu z humorami motyli mają w sobie więcej wartości i uczuć niż to wszystko o czym mowa powyżej?
PS: wydaje mi się, że Ci którzy najbardziej walczą o nazwanie ich artystami, najmniej wnoszą do sztuki którą uprawiają. Ostatnio przejrzałem ksiażkę o fotografii artystycznej w empiku... Nie było tam ani jednego zdjęcia, które zatrzymałoby mnie na dłużej! Cały czas powtarzane te same schematy, te same pomysły, praca odtwórcza a nie twórcza...
W pełni popieram, tu świetnym mi się zawsze wydawał cytat z Ferdydurke o artystach i sztuce.
hellbike
13-05-2013, 23:44
PS: wydaje mi się, że Ci którzy najbardziej walczą o nazwanie ich artystami, najmniej wnoszą do sztuki którą uprawiają. Ostatnio przejrzałem ksiażkę o fotografii artystycznej w empiku... Nie było tam ani jednego zdjęcia, które zatrzymałoby mnie na dłużej! Cały czas powtarzane te same schematy, te same pomysły, praca odtwórcza a nie twórcza...
Pewnie dlatego, ze ogladanie wiekszosci z tych zdjec nie ma sensu bez znania kontekstu.
Zgaduje, ze odpowiesz, ze zdjecie powinno bronic sie samo - ale to juz jest fotografia dla fotografii, zdjecie dla ladnego zdjecia, a nie sztuka.
Dzisiaj doszedlem do kolejnego wniosku, wyjasniajacego (dla mnie) dlaczego swiat fotografii wyglada tak, a nie inaczej.
500px to odpowiednik hollywoodzkiego kina akcji, popu i harrego pottera. Wiekszosc ludzi nie wie nic lub prawie nic o *ambitnych* filmach, ksiazkach, muzyce. Nie wiem dlaczego oczekiwalem, ze z fotografia, wsrod samych fotografow, mialoby byc inaczej. moze dlatego, ze z zalozenia nie jest to medium sluzace rozrywce? Moje oczekiwanie bylo bledne i teraz jest to dla mnie jasne.
Spójrz na przykład na zdjęcia Paolo Pellegrina i jeszcze raz przemyśl swoje słowa:)
Jeżeli sztuką może być pusta kartka w ramce powieszona w galerii, albo stos puszek po piwie rozrzuconych na podłodze, to tym bardziej może nią być fotoreportaż, jeśli oczywiście fotograf wie co chce pokazać, i jak to zrobić...
To, że reportaże Pellegrina mają znakomitą formę wizualną nie czyni ich sztuką, a reportażem na wysokim poziomie. Fakt, że reportaż nie jest sztuką nie oznacza, iż jest gorszy, po prostu ma inną, bardziej dziennikarską formułę i służy innym celom.
Mi pasuje tu definicja Tatarkiewicza dot. sztuki:
"Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć – jeśli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać."
Wiem, że można podać tu wyjątki, które kwestionują takie podejście, ale ze względów praktycznych mi takie określenie pasuje do fotografii artystycznej.
Mam tylko jeden problem, właśnie z reportażem: chyba to autor powinien być "producentem" tych wrażeń, tzn. prosta rejestracja drastycznej sceny nie byłaby sztuką (co najwyżej sztuką reportażu); jeżeli powodem naszych przeżyć będzie prosta informacja typu: wydarzyło się coś makabrycznego. Chociaż makabryczne obrazy mające poruszającą formę wizualną jak najbardziej do fotografii artystycznej bym zaliczył (np. niektóre zdjęcia Salgado).
Natomiast umiejętne przedstawienie rzeczy nieoczywistych, przekaz, który nas porusza dzięki swojej formie (odpowiednie zestawienie, zastosowanie formy, która robi na nas wrażenie wizualne, nie wyklucza to wrażeń poznawczych) mogłoby nazwać się fotografią artystyczną. Jeżeli to fotografia ma być artystyczna to chyba to wizualne poruszenie nas jest nieodzowne? Chociaż przy klatkach najczęściej pokazywane jako najlepsza fotografia prasowa granice się zacierają.. Wstrząsa nami i to i to.
To takie moje subiektywne zdanie, którego pewien nie jestem bo za wiele na ten temat jeszcze nie myślałem :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.