Zobacz pełną wersję : Publikacja zdjęcia bez zgody autora
Mam taki oto problem.
W grudniu 2012 r. pewne czasopismo motoryzacyjne zamieściło na łamach swojego numeru pewne zdjęcie, dokładnie rzecz biorąc to:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/02/12285770-2.jpg
źródło (http://www2.picturepush.com/photo/a/12285770/640/12285770.jpg)
Powyższa fotka jest po prostu zdjęciem zdjęcia wykonanym telefonem z tego czasopisma. Tak się składa, że ja jestem autorem foty i w oryginale wygląda ona tak:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/02/7991580852_b61d2f20b0_z-2.jpg
źródło (http://farm9.staticflickr.com/8444/7991580852_b61d2f20b0_z.jpg)
Fotkę wykonałem w pewnym salonie samochodowym w W-wie, ale nigdy nie wyrażałem zgody na jej publikację. Rozumiem, że salon mógł chcieć ją wykorzystać, ale nikt mnie o to nie zapytał, a na łamach czasopisma nie napisano, kto jest autorem. Fotka pojawiła się w czasopiśmie przy krótkim artykule informującym, że taki salon w W-wie został ostatnio otwarty. Reasumując, wykorzystano moje zdjęcie bez mojej zgody. Jak doradzacie zeby procedować w tej sprawie? Polubownie próbować załatwić z salonem/czasopismem? Macie jakieś doświadczenia w tym zakresie? Chętnie wysłucham Waszych opinii/rad/uwag. Zapraszam!
RobertMiernik
26-02-2013, 15:23
najlepiej zadzwoń do salonu i powiedz, że za dwie z tych bryczek możesz ewentualnie zapomnieć o sprawie...
Rozważałem i taką opcję :mrgreen: ...
Amadeusz
26-02-2013, 15:54
najlepiej zadzwoń do salonu i powiedz, że za dwie z tych bryczek możesz ewentualnie zapomnieć o sprawie...
:mrgreen:
A wracając do fotek, ta z telefonu jest super klimatyczna ;)
A wracając do fotek, ta z telefonu jest super klimatyczna ;) Dzięki, to też moje dzieło :-P :mrgreen: :-P
Jeżeli sprzedajesz (najlepiej regularnie) tego typu fotosy, to możesz się procesować. Jeżeli nie, to dla własnego zdrowia, lepiej sobie odpuść sąd.
Możesz zredagować samodzielnie lub przy pomocy prawnika pismo do czasopisma, jako publikującego Twoje zdjęcie bez zgody.
zdyboo, dzięki za feedback.
marszull
26-02-2013, 17:06
do czasopisma sie odzywaj, tak jak pisze Zdyboo przelicz przez 3x i wystaw fakture
przy okazji skad gazeta miala fotke? od salonu czy sciagnela z netu? niby nie wazne ale moze zawazyc na tym czy sie beda chciali ukladac
Wygląda na to, że od salonu dostali to foto, przynajmniej tak twierdzi redakcja czasopisma. Ponadto szukając info o salonie wpadłem na jeszcze jedną fotę mojego autorstwa, która znalazła się w innym czasopiśmie...
Nie napisałeś czy sprzedałeś już coś, zatem, może niesłusznie, zakładam, że nie.
Szanse masz małe, jak redakcja czasopisma oleje, to ja na Twoim miejscu bym odpuścił. Oczywiście zostaje sąd, ale zakładając, że nie będziesz miał prawnika melepety, to oczywiście racja będzie po twojej stronie i może dostaniesz odszkodowanie co Ci akurat na kilka piw w pubie wystarczy. Sąd nie mając podstaw do oszacowania Twojej straty, przyzna symboliczna kwotę. Oczywiście dla zasady można tak zrobić, ale "w zamian" za odszkodowanie dostaniesz jeszcze część kosztów sądowych do pokrycia. Co oznacza, że będziesz krewny państwu polskiemu minimum kilkaset złotych.
Zatem interes nie jest dochodowy i najlepiej będzie obrazić się na salon, skoro masz pewność, że to oni przekazali fotosy.
Nie sprzedaję fot, nie zarabiam w ten sposób na życie. Dam znać za jakiś czas jak rozwiązałem sprawę.
Mam takie pisemko, szablonik, w ktorym opisuje, ze kazde z ukradzionych zdjec jest warte 600 zl. Dziala to naprawde pobudzajaco i zacheca czasopisma do rozmow z pozycji sily ;) Mojej, nie ich ;)
Z tym, ze ja mam to w regulaminie, a kolega napisal, ze nie zyje z fotografii.
Skoro sąd będzie nie za ciekawym wyjsciem, to proponowałbym dogadać się z czasopismem, abyś dostał jakieś profity, ktore mogą Cie zainteresować. Nie mowie o pieniadzach...lecz o czyms, co redakcja w ramach przeprosin moze Ci np. załatwić.
Po pierwsze tutaj wchodzi osobiste prawo autorskie, a nie tylko majątkowe. Zdjęcie zostało przerobione bez zgody autora, co jest naruszeniem prawa osobistego, nawet jak autor nie ma praw majątkowych do zdjęcia. Warto więc też poruszyć ten temat, bo to jest dodatkowy bodziec do rozmowy dla kradnącego zdjęcia.
wer, zgadza się, była ingerencja w fotkę i to też mam zamiar wyjaśnić. Poza tym tak jak pisałem inne foto z samochodem zostało wykorzystane w innym czasopiśmie, co też średnio mi się podoba, bo bez wskazania kto jest autorem. Ja nie podpisuję fot bo uważam to za zbędne, nie lubię. Do tej pory każdy kto korzystał z moich zdjęć, w tym też jeden salon samochodów luksusowych, zawsze wskazywał na mnie jako autora dając tez link do moich innych zdjęć, bloga, etc. Tak jak pisałem, nie zarabiam robiąc foty na życie, lubię unikatowe auta i staram się jak najlepiej pokazywać je na zdjęciach, takie hobby ;) Poprostu nie będę się godził na to żeby korzystać z moich zdjęć nie pisząc, że ja je wykonałem, przygotowałem itd. Nie chodzi mi też o żadne finansowe odszkodowanie, po prostu nie będę tolerował "cwaniactwa". Redakcja poinformowała mnie, że są gotowi umieścić przeprosiny jeśli to zamknie sprawę. Z salonem jeszcze nie gadałem, ale wiem, że to oni przekazali fotę i w sumie wygląda na to, że wprowadzili w błąd redakcję.
miron19j
27-02-2013, 11:40
jeżeli chcesz kogoś udupić (salon, redakcja?), a nie chcesz na tym zarobić, możesz pozwać do sądu o naruszenie Twoich praw, a całe odszkodowanie przeznaczyć (zaznaczając to w pozwie) na cel dobroczynny. Jakiś dom dziecka czy schronisko dla zwierząt. Sądy łaskawiej patrzą na tekie sprawy.
Sendilkelm
27-02-2013, 12:06
Możesz też wynegocjować prenumeratę :) Na takie coś może pójdą bez sądów, a może się okazać, że wartość będzie wyższa niż przypuszczalna zapłata za zdjęcia.
Gadałem z pracownikiem salonu i... generalnie podejście typu "to nie możliwe, my tylko swoje zdjęcia mamy". Naturalnie stwierdził, ze właściciela nie ma i że to on kontaktuje się z prasą. Cóż to wiem od redakcji, że to właściciel. Najzabawniejsza była cisza w telefonie w pewnym momencie mojego zdania, halo halo... cisza i odłożenie słuchawki przez pracownika, ciekawa ta sprawa ;)
Wygląda na to, że od salonu dostali to foto, przynajmniej tak twierdzi redakcja czasopisma. Ponadto szukając info o salonie wpadłem na jeszcze jedną fotę mojego autorstwa, która znalazła się w innym czasopiśmie...
dwie metody
- jesli mozesz udowodnic ze sprzedajesz zdjecia to prawnik i wezwanie do zaplaty. wzor wezwania:
W związku naruszeniem praw autorskich, określonych w art. 16 ustawy o prawie
autorskim (prawo do podpisu i identyfikacji autora), a także z brakiem licencji na
rozpowszechnianie zdjęć mojego autorstwa, na podstawie art 78 tejże ustawy wzywam
firmę ____________________________
do natychmiastowego zaniechania powyższego naruszenia - usunięcie zdjęcia mojego
autorstwa lub wykupienie licencji na publikację.
W związku z tym, iż powyższe naruszenie praw autorskich zostało dokonane z
premedytacją i w celach komercyjnych - poza zaniechaniem naruszenia, na mocy art 79
ustawy o prawie autorskim, wzywam firmę _________________________
do wypłaty jednorazowego odszkodowania w wysokosci ________________ na poniższe konto:
___________________________________
w terminie 7 dni od daty otrzymania tego pisma. Wezwanie jest ostateczne i w przypadku
braku wpływu w/w kwoty w powyższym terminie, a także w przypadku dalszego
naruszania praw autorskich sprawa zostanie skierowana na drogę sądową.
Wpłata odszkodowania nie jest jednoznaczna z udzieleniem licencji na wykorzystanie
zdjęć.
- jesli nie to napisze ci na priwa :)
poszlo. moze malo eleganckie rozwiazanie ale dosc skuteczne. jakby co pytaj.
z reguly skutkuje powyzsze pismo i powoduje zawarcie ugody. wazne - odszkodowania domagasz sie od tych co publikuja. a oni jak chca to neich przerzucaja koszty na salon i z nimi sie sadza
Na dzień dzisiejszy redakcja nie widzi swojej winy, twierdzą, że zdjęć w tekstach informacyjnych typu "news" nie podpisują, wyrazili tylko "telefonicznie" żal, że skorzystali nie ze swojej foty. Uważają też, że publikacja przeprosin nie ma sensu ;) Z salonem z kolei nadal nic nie ustaliłem bo właściciela na razie nie ma. Wsio normalno... amatorka dziś w wielu dziedzinach gości ;)
miron19j
27-02-2013, 15:10
zdjęć może i nie podpisują, ale czy mają zgodę na publikację?
A jeżeli tak, to przez kogo podpisaną?
Ano właśnie, zgody nie mają, a jeśli to nie moją. Wogóle dziś już jakoś pokrętnie było bo nie do końca byli pewni czy to moja fota czy nie ;) ech... swoją drogą czasopismo dość renomowane w światku "moto", aż dziw bierze...
miron19j
27-02-2013, 15:23
jest jeszcze taka opcja:
na stanowisku człowieka od wyboru zdjęć (fotoedytor?) zatrudnili jakiegoś "znajomego królika", wychowanemu w duchu, że co w internecie, to jest darmowe. Znalazł gdzieś w sieci, może na stronie salonu?, Twoje zdjęcie, to je zassał. A teraz redakcja wypiera się, jak żaba błota. Przemawiała by za tym postawa osoby kontaktowej w redakcji. Najpierw się przyznała, a jak się zorientowała, kto narozrabiał, to odkręca kota ogonem.
Nie znam standardów postępowania w takich przypadkach, ale może zrób tak - skoro i tak jesteś z Wawy. Zaproponuj, że o sprawie zapomnisz jak dadzą Ci kilka zleceń do swojej gazety (za normalną ich stawkę i z podpisem). Portfolio motoryzacyjne masz spore - w ciemno nie idą. Może się zgodzą. Ty zarobisz i zdobędziesz doświadczenie. Jak widzę na procesowaniu lub ugodzie i tak się nie dorobisz...
dammiz, na publikacjach w gazetach aż tak mi nie zależy, poprostu chcę robić foty motoryzacyjne, które się podobają, staram się takie robić. Teraz czekam na publikację jednego wątku w czasopiśmie motoryzacyjnym, pomysł żeby to tam dać nie wyszedł ode mnie. Poza tym zapytałem redakcję o ugodowe rozwiązanie, a oni na to "nie poczuwamy się do winy żeby Pana gratyfikować w żaden sposób" No więc o czym i z kim tu rozmawiać ;) Na procesowaniu nie mam się zamiaru dorabiać, nie toleruję takich postaw jak reprezentuje to czasopismo i salon "justice for all" :)
@pes, za "nie poczuwamy się do winy żeby Pana gratyfikować w żaden sposób" opłaciłbym prawnika i zażądał przeprosin w gazecie na tej samej stronie co news z moim zdjęciem. PS. Mam nadzieję, że nie przekroczyłoby to kosztu 1000PLN po mojej stronie.
dammiz, tak się składa, że ja nawet jestem skłonny zainwestować w sprawę sądową ;)
To powodzenia. Pomyłkę czy niedopatrzenie rozumiem, ale wtedy trzeba posypać głowę popiołem i chociaż przeprosić. Bez problemu mogliby dać prenumeratę na rok... Ale z takim podejściem to należałoby do sądu pójść, bo są bezczelni. Następnym razem się zastanowią. Daj znać jak poszło.
Narazie chcę jeszcze porozmawiac z salonem. Decyzję co dalej podejmę po tej rozmowie.
Dam tez przykład dobrych praktyk. Mianowicie jest taki salon auto-sim. Mieli kiedyś pięknego Mercedesa 190 SL. Zadzwoniłem czy zgodziliby się na to żebym zrobił kilka zdjęć. Powiedzieli OK. Zdjęcia się spodobały i wrzucili na swoją stronkę naturalnie pisząc kto to zrobił. Brawo, jakie to proste. Oni zadowoleni bo była fajniejsza niż zwykle reklama Merca, który szybko się sprzedał, a ja miałem okazję uwiecznić w kadrze ładnego klasyka do mojej kolekcji i przy okazji już kilka razy słyszałem "aaa to Pan robił zdjęcia tego Mercedesa w auto-sim, fajne foty" proste i fajne ;) wszystko za darmo na zasadzie ja wam foty wy mnie reklamę. Dla mnie bardzo fajny układ i wpasowujący się w moje podejście do fotgrafowania aut, czyli chcesz moje zdjęcia, proszę bardzo umieść je na swojej stronie i zareklamuj, że są MOJE :) link do fotek na stronach auto-sim: http://www.auto-sim.com.pl/t346,Wyjatkowy_mercedesbenz_190sl_r121_w_ofercie_a utosim.html Fotki były dawno temu też na tym forum ;)
@pes, za "nie poczuwamy się do winy żeby Pana gratyfikować w żaden sposób" opłaciłbym prawnika i zażądał przeprosin w gazecie na tej samej stronie co news z moim zdjęciem. PS. Mam nadzieję, że nie przekroczyłoby to kosztu 1000PLN po mojej stronie.
Za duzo filmow ogladasz. Wystarczy sprawa w sadzie i znaczek. To nie oznacza jednak, ze cos sie uda zrobic. Takie mamy prawo.
dajmy spokój już z tą kasą, nie o to tu chodzi przecież, nikt na "dorobienie się" nie liczy
Za duzo filmow ogladasz. Wystarczy sprawa w sadzie i znaczek. To nie oznacza jednak, ze cos sie uda zrobic. Takie mamy prawo.
Raczej chodziło mi o wynagrodzenie dla prawnika...
marszull
27-02-2013, 23:05
jak nie chodzi o kase to zacznij od FB, to ostatnimi czasy bardzo dobry kanal komunikacji z firmami
i koniecznie podaj tutaj linka, na pewno pare osob cos chetni napisze i udostepni ;)
a swoja droga to po takim tekscie od gazety ja bym im nie odpuscil
Mozesz tez obsmarowac ich i wrzucic wszystko na wykop.pl :)
Nie napisałeś czy sprzedałeś już coś, zatem, może niesłusznie, zakładam, że nie.
Szanse masz małe, jak redakcja czasopisma oleje, to ja na Twoim miejscu bym odpuścił. Oczywiście zostaje sąd, ale zakładając, że nie będziesz miał prawnika melepety, to oczywiście racja będzie po twojej stronie i może dostaniesz odszkodowanie co Ci akurat na kilka piw w pubie wystarczy. Sąd nie mając podstaw do oszacowania Twojej straty, przyzna symboliczna kwotę. Oczywiście dla zasady można tak zrobić, ale "w zamian" za odszkodowanie dostaniesz jeszcze część kosztów sądowych do pokrycia. Co oznacza, że będziesz krewny państwu polskiemu minimum kilkaset złotych.
Zatem interes nie jest dochodowy i najlepiej będzie obrazić się na salon, skoro masz pewność, że to oni przekazali fotosy.
sądziłeś się kiedyś? nie chcę wchodzić w głebszą dyskusję lecz z tego co piszesz widzę że nie. Jeśli sąd przyzna rację powodowi to i zasądzi jemu koszty sądowe, chyba że pójdą na ugodę, gdzie koszty będą podzielone. Tutaj nie chodzi o stratę, bo i wiele firm produkujących oprogramowanie "nie ponosi strat" jeśli ktoś im ukradnie program, a z założenia nigdy by go nie kupił, tu jest kradzież jak każda inna. Jedynie można się obawiac małej szkodliwości czynu.
sądziłeś się kiedyś? nie chcę wchodzić w głebszą dyskusję lecz z tego co piszesz widzę że nie. Jeśli sąd przyzna rację powodowi to i zasądzi jemu koszty sądowe, chyba że pójdą na ugodę, gdzie koszty będą podzielone.
Ja nie. Opisałem, kolejny raz, sytuację, która spotkała mojego kolegę.
freefly tłumaczył kiedyś dlaczego, koszty sądowe są rozdzielane pomiędzy strony sporu pomimo, że jest wygrany i przegrany. Z tego co się orientuję, to ma to podstawy prawne. Możliwe, że jeżeli skarżący nie domaga się satysfakcji finansowej, rozdział kosztów postępowania będzie inny. Ja opisałem tylko jak było w przypadku mojego kolegi, zatem to nie teoretyzowanie.
Na dzień dzisiejszy redakcja nie widzi swojej winy, twierdzą, że zdjęć w tekstach informacyjnych typu "news" nie podpisują, wyrazili tylko "telefonicznie" żal, że skorzystali nie ze swojej foty. Uważają też, że publikacja przeprosin nie ma sensu ;)
coz .. tak to jest jak zatrudniaja gimanzjalistow.
uswiadom redakcje ze oznaczenie utworu imieniem i nazwiskiem autora to ic psi obowiazek zapisany w ustawie i ich zwyczaj ze newsow nie podpisuja moga sobie wsadzic tam gdzie plecy traca swa szlachetna nazwe. szkoda ze nie masz tego na pismie bo przez telefon to kazdy madry. co do tego ze publikacja przeprosin nie ma sensu - polecam jak sie nie uda dojsc do porozueminia zrobic im ladna kampanie fejsbukowa :) forumowicze pewnie pomoga wypromowac ich jakze zacne zasady wspolpracy
sądziłeś się kiedyś? nie chcę wchodzić w głebszą dyskusję lecz z tego co piszesz widzę że nie. Jeśli sąd przyzna rację powodowi to i zasądzi jemu koszty sądowe, chyba że pójdą na ugodę, gdzie koszty będą podzielone. Tutaj nie chodzi o stratę, bo i wiele firm produkujących oprogramowanie "nie ponosi strat" jeśli ktoś im ukradnie program, a z założenia nigdy by go nie kupił, tu jest kradzież jak każda inna. Jedynie można się obawiac małej szkodliwości czynu.
sadzilem sie i nadal sadze .. uwierz mi to nie takie proste .. niesety sady nadal sa w epoce krola cwieczka, a o prawie autorskim maja takie pojecie jak my o temperaturze zoladka krokodyla w czasie godowym.
powiem ci wiecej - nawet radcy prawni specjalizujacy sie w prawie autorskim potrafia walic takie babole ze nic tylko usiasc i plakac. bo jesli radca mowi ze mozesz sprzedac zarowno prawa majatkowe jak i autorskie to chyba czytal inna ustawe.
teoretycznie idzie ku lepszemu bo zwracaja na to wieksza uwage ale to na razie tylko teoria
marszull
28-02-2013, 19:56
polecam jak sie nie uda dojsc do porozueminia zrobic im ladna kampanie fejsbukowa :) forumowicze pewnie pomoga wypromowac ich jakze zacne zasady wspolpracy
o tym juz pisalem ;)
sadzilem sie i nadal sadze .. uwierz mi to nie takie proste .. niesety sady nadal sa w epoce krola cwieczka, a o prawie autorskim maja takie pojecie jak my o temperaturze zoladka krokodyla w czasie godowym.
powiem ci wiecej - nawet radcy prawni specjalizujacy sie w prawie autorskim potrafia walic takie babole ze nic tylko usiasc i plakac. bo jesli radca mowi ze mozesz sprzedac zarowno prawa majatkowe jak i autorskie to chyba czytal inna ustawe.
teoretycznie idzie ku lepszemu bo zwracaja na to wieksza uwage ale to na razie tylko teoria
100% prawdy, dlatego zawsze najlepszym wyjsciem jest ugoda, na ktora czesc firm sie godzi biorac pod uwage PR i to co jest w pierszym cytacie od Sailora
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.