PDA

Zobacz pełną wersję : [ Przyroda ] spotkanie w czatowni...



wld
27-03-2007, 22:04
Sobota, las, parenaście km od Poznania. Siedzę sobie grzecznie i cichutko w czatowni i nagle słyszę delikatne pochrzękiwanie. Wzrok szybko znalazł tego przyczynę - w moim kierunku jak gdyby nigdy nic zmierzała kolonia dzikich dzieci w ilości ca 12 sztuk. Matko jedyna, strach odebrał mi czucie w rękach i nogach, bo może za gromadką dzieci idzie ich wychowawczyni. Jeszcze chwila i przekonuję się, że lochy nie ma. Ulga, wraca czucie, mija strach i pstrykam maluchom fotki. Patrzą na mnie rozkosznie i z ciekawością. Idą dalej... Po godzinie wracają i podchodzą znowu do mnie. Wraca uczucie strachu. Ufff, znowu same. Zniknęły w pobliskich zaroślach. Rozkoszne maleństwa, fascynujące spotkanie. Fotka technicznie nie powala ale z powodu licznych zarośli trudno było zrobić czystą fotę :)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us)

Pinki
27-03-2007, 23:27
Urocze maluchy.
Mimo tego strachu zazdroszcze spotkania

hicks
27-03-2007, 23:29
No ja bym jednak wolal nie spotkac, choc maluchy swietne .

kronos28
27-03-2007, 23:38
no ja bym, tak dla zasady, już siedział na jakimś ładnym drzewie ;)

Swoją drogą rzadko się zdarza aby warchlaki sam się bez lochy pałętały :shock: Słyszałem o tym ale jeszcze nie widziałem. Dawaj więcej tych fotek ;)

TiTeUF
27-03-2007, 23:47
Ladne ujecie, chociaz fota troszke przeostrzona w fotoszopie

wld
28-03-2007, 08:57
Ladne ujecie, chociaz fota troszke przeostrzona w fotoszopie

Fakt, że nie przyłożyłem się solidnie do wywołania z RAW-a. :oops: Ot fotka poglądowa jako pamiątka z niezwykłej przygody, która skończyła się dla mnie szczęśliwie :)

Rozmawiałem z kolegą, który jest fascynatem przyrody. Twierdzi, że prawdopodobnie locha została skłusowana, bo to niemożliwe, żeby dzieci chodziły same. Być może jej szukały :( Jeśli by tak miało być, to bardzo przykre i żal maluchów sierot... :(

jm
28-03-2007, 18:49
wiesz co? Ja po oglądnięciu wczoraj tej fotki bardzo długo rozmyśłałam nad tym co się z matką tych maluszków stało...właściwie ta myśl nie opuszczała mnie aż do czasu kiedy usnęłam...
Teraz wydaje mi się, że hipoteza Twojego znajomego jest chyba prawidłowa - niestety...
Fotka - bardzo, bardzo sympatyczna:)

wld
28-03-2007, 20:17
jutro zadzwonie do Ligi Ochrony Zwierząt i podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Może coś poradzą. Maluchy zginą same :( Smutna historia, tak mi ich żal...

fIlek
28-03-2007, 20:23
Rzeczywiście, locha nie odstępuje warchlaków na krok. Ale musiało się do zdarzyć niedawno, są jeszcze w dobrym stanie, dobrze odżywione. Niestety, lisy lub psy zrobią swoje :(

zkrzysztof
28-03-2007, 22:02
Niezłe spotkanie,
zdjęcie też fajne.:)

sprocket
29-03-2007, 00:56
A ja was pociesze - jako fan dzikow widzialem nie raz wedrujace warchlaczki po okolicy locha wtedy spi spokojnie w zaroslach i tylko kwik malych moze ja zbudzic. Wiele razy widzialem baraszkujace malenstawa ktore jednak nie odchodzily zbyt daleko.
Powiem wam ze tak naprawde jesli ktos ma mocne nerwy nie ma sie czego obawiac, jesli nie bedziemy chwytac dziczkow locha nic nam nie zrobi ale kwik malego moze nas drogo kosztowac :)

jm
29-03-2007, 01:21
A ja was pociesze - jako fan dzikow widzialem nie raz wedrujace warchlaczki po okolicy locha wtedy spi spokojnie w zaroslach i tylko kwik malych moze ja zbudzic. Wiele razy widzialem baraszkujace malenstawa ktore jednak nie odchodzily zbyt daleko.
Powiem wam ze tak naprawde jesli ktos ma mocne nerwy nie ma sie czego obawiac, jesli nie bedziemy chwytac dziczkow locha nic nam nie zrobi ale kwik malego moze nas drogo kosztowac :)


To mnie trochę uspokoiło...
z drugiej strony pamiętam jak w Jastarni taka locha "przechadzała się" po lesie z małymi - hmmm matki z małymi dziećmi miały porządnego stracha....

tomek61
29-03-2007, 07:55
Fota fajna a ze warunki w lesie s nie najlepsze to trudno o tzw.czyste ujęcie.
Fotografuje przyrodeęod przeszlo 20 lat i wielokrotnie spotykałem Dziki ale nigdy nie trafiłem na same warchlaczki.Zawsze gdzies w poblizu bylł Locha.
Gratuluje i "zazdroszczę" spotkania no i wrażen!!

jchyra
29-03-2007, 18:17
fajniutkie w tym figlarnym świetle
szkoda, że z góry - skróciłeś im nóżki
jak były tak na wyciągnięcie ręki, to ja bym położył się na ziemi, jedną ręką przytrzymał warchlaka a drugą fotografował z niskiej perspektywy ;-)

PS informacja dla ekologów: żartowałem

fIlek
29-03-2007, 19:01
Hehe, trzeba by jeszcze Jarku wziąć pod uwagę, że z pełnymi gaciami trudno się kłaść ;) Wychodzi na to, że czatownie pancerne trzeba będzie robić...

wld
30-03-2007, 00:42
rozmawiałem dzisiaj z leśniczym. Nieco mnie uspokoił, mówiąc, że skoro małe nie były niepokojone to nie interweniowała. Mogło się też zdarzyć, że lochę przejechał samochód. Tak, czy owak stwierdził, że natura sama musi sobie z tym poradzić - przeżyją najsilniejsze. Ucieszył się na wrażliwość ludzi... :)

cinek85
03-04-2007, 01:11
hmmm 12 sztuk... to powiem tylko tyle, że to musiało być potomstwo z 2 matek, bo dzik europejski tak licznych miotów nie uświadcza. tym bardziej ciesz się, że mam nie spotkałeś, bo wedle przysłowia co 2 lochy to nie jedna. pozdrawiam

tomajk
03-04-2007, 06:46
Locha pozostawia młode w legowisku, idąc poprostu się najeść i napić, i nic w tym dziwnego, mioty po 10 do 12 sztuk też nie są czymś niezwykłym, z pewnością pasiaki są jeszcze za małe by były połączone od dwóch matek.
Młode podążają za lochą gdy troszkę podrosną, i wtedy łączą się z innymi.
Małe wyglądają bardzo dobrze, i nie ma powodów do niepokoju, dopóki nie zaczną kwilić, że robi się im krzywda nic nie grozi.