PDA

Zobacz pełną wersję : [ Przyroda ] Spotkaliśmy się przed blokiem...



cz4rnuch
26-01-2013, 22:13
...a że miałem przy sobie pstrykadełko więc szkoda by było nie nacisnąć spustu migawki. Na zdjęciach przyrodniczych się nie znam, tym bardziej jestem ciekawy waszych opinii. Strzelone 60ką. Pozdrawiam.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img39.imageshack.us/img39/6830/dzikun.jpg)

timi
26-01-2013, 22:25
Szkoda ze nie kucnąles by uzyskać niższa perspektywę.

cz4rnuch
26-01-2013, 22:31
Nie miałem takiej sposobności. Zwisałem z drzewa, ale oczyma wyobraźni widzę to zdjęcie i bardziej mi się podoba :)

tedd46
27-01-2013, 01:05
Nie miałem takiej sposobności. Zwisałem z drzewa, :)

Bałeś się takiego sympatycznego malucha?

TMB
27-01-2013, 01:28
Bałeś się takiego sympatycznego malucha?

Go moze nie, ale mamusi to tak ;)

cz4rnuch
27-01-2013, 07:45
Go moze nie, ale mamusi to tak ;)
Mamusi, tatusia, rodzeństwa oraz wujostwa. Znam tą rodzinkę bo odwiedza mnie kilka razy w tygodniu i choć spokojne to zwierzęta to zdarza im się od czasu do czasu jakiegoś psa pogonić. By nikogo za bardzo nie stresować, wolałem zejść im z drogi.

dominikpl72
28-01-2013, 10:39
Nie miałem takiej sposobności. Zwisałem z drzewa, ale oczyma wyobraźni widzę to zdjęcie i bardziej mi się podoba :)

Fajna historia. :) Zdecydowanie powinieneś dać fotce tytuł - "Zwisając z drzewa" :) :) :)

12jelonkow
28-01-2013, 19:17
Nie miałem takiej sposobności. Zwisałem z drzewa, ale oczyma wyobraźni widzę to zdjęcie i bardziej mi się podoba :)

:D

Szardin
29-01-2013, 14:30
tak to już z nimi jest , jedni chodzą za nimi po lesie a inni uciekają przed nimi na drzewa :-)

cz4rnuch
29-01-2013, 22:25
Wyszedłem na tchórza i podejrzewam, że już nic tego nie zmieni :) Prawda jest jednak trochę inna. Myślę, że osoby które mieszkają w 3city potwierdzą, że tutejsze dziki są niemal oswojone i zazwyczaj nie trzeba się ich obawiać(pomijam Sopockie szatany). Samemu zdarzało mi się nieraz prawie nadepnąć podczas spaceru z psem na starego odyńca ochrzczonego u nas na dzielni imieniem "Wojtek", który lubi się czasem zdrzemnąć pod kupą liści nieopodal mojego M4 i nic sobie nie robi z towarzystwa ludzi i ich szczekających pupili. Nie zmienia to faktu, że do mamusi z warchlakami podchodzę z należytym respektem. Z resztą nie miałem się czego obawiać, bo w momencie gdy w lesie rozniosło się echem pierwsze klapnięcie lustra po dzikach nie było już śladu.