PDA

Zobacz pełną wersję : Natchnienie z D600? ;)



LudwikXVI
17-01-2013, 17:48
ROZDZIAŁ I : WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO „FOTO U CZEŚKA”

/Klient Kazio - pseudonim "Smukła Dzida" z metryki licząc lat 29, garniturowe spodnie mysio-szarej barwy i przydeptane lakierki niegdyś na wysokim połysku czyli z wyglądu lat 47/.
/Sprzedawca Edziu - pseudonim "Big Cochones" z metryki i wyglądu lat 25/
/Miejsce - Sklep Fotograficzny "Foto U Cześka" w mieście X/

Kazio tego dnia wcześniej wyszedł z pracy. Droga do sklepu dłużyła się okrutnie. Macając nerwowo kieszeń poczuł przyjemny garb zwitka banknotów. Numery seryjne niektórych znał na pamięć. Od ponad 2 lat zbierał na wymarzony aparat i wreszcie przyszedł ten dzień. (pomyślał: jeszcze dwa przystanki i będę na miejscu, będę go miał, mój Nikon D600, mój wymarzony samospełniający się prezent … mój, mój , mój … zasyczał niczym Gollum z Hobbita tulący złotawy pierścień). Krótkie spojrzenie na wyświetlacz Samsunga Galaxy oraz naręczny zegarek zgasiło podejrzenie, iż niedawne telefoniczne potwierdzenie w sklepie „Foto U Cześka”, że na magazynie leżą jeszcze 3 nie macane puszki Nikona D 600 - powinno być aktualne. Wywołało to na Kaziowej twarzy grymas rozkoszy, a jednocześnie strachu bo słyszał już o tabunach Białorusinów wykupujących Nikony na pniu ! Wreszcie przystanek docelowy. Tramwaj zakołysał, zgrzytnęły elektromagnesy hamulców trących o szyny. Bezwiednie sprawdził czy kieszeń na piersi nadal nosi papierowy garb. Zupełnie niepotrzebnie. Baczny obserwator zauważył by, że Kazio praktycznie nie zdejmował ręki z kieszeni. Na szczęście od przystanku do galerii handlowej gdzie znajdował się „Foto U Cześka” nad jezdnią przeprowadzono kładkę dla pieszych. Oślepiony pożądaniem Kazio oszczędził problemów ewentualnemu kierowcy samochodu bowiem zupełnie nie zwracał uwagi na otoczenie wobec czego kładka nad jezdnią choć raz uzasadniła sens jej budowy i finansowania z gminnego budżetu. Kazio z niepokojem zaobserwował, że obok równym krokiem maszeruje podenerwowany jegomość. Zapamiętał go z tramwaju. Facet dyskutował z kimś przez telefon co chwilę błyskając złotymi zębami. Stał zbyt daleko w tramwaju by słyszeć rozmowę ale gość wyraźnie zaciągał po rusku. Rozmawiał z jakąś Moniką aczkolwiek mogło tam paść słowo Nikon. Kazio przyśpieszył kroku i prawie biegiem wpadł do holu galerii. Nikt nie wie jak to się stało, że w pobliżu sklepu fotograficznego nagle bez zewnętrznie uzasadnionego powodu zaatakował idącą tamtędy kobietę wyrywając z ręki foliową żółtą reklamówkę sklepu Netto. On sam pamięta zażenowanie kiedy gorączkowo wyciągnął z torby trzy złote kartony z napisem „Pstrąg Norweski”. Dałby się zabić za to, że wcześniej widział tam trzy ostatnie pudełka z Nikonem D 600 – tak się przynajmniej tłumaczył rosłemu ochroniarzowi oraz tęgiej kobiecie gdy na kolanach pakował z ziemi jej zakupy.
CIĄG DALSZY NASTĄPI

Leśny Władek
17-01-2013, 18:11
Powiem Ci Ludwik że jednak mam nosa do ludzi i od razu poznałem się na Tobie.
Tak jak kiedyś pisałem szkoda chłopie że mieszkasz w czarnej d.... (z mojej strony patrząc oczywiście).

LudwikXVI
17-01-2013, 18:34
Właśnie dyktuję sekretarce II rozdział. Cierpliwości :)

RAF7705
17-01-2013, 18:47
Ludwik.
Czytam ten temat od początku i do tej pory się tak nie ubawilem.
Świetne. Czekam na C.D.

LudwikXVI
17-01-2013, 18:56
Uwaga: do czytania zalecam włączenie w tle w osobnej zakładce utworu CHI MAI : http://www.youtube.com/watch?v=05PwZDSEzfE

ROZDZIAŁ II: BRATNIA DUSZA

Na szczęście kobieta nie należała do tych z roszczeniową postawą i dała się przeprosić zaniesieniem ciężkiej torby na parking. Kazio dźwigając zakupy do auta wciąż jedną z dłoni przyciskał do najbardziej wartościowej kieszeni w swoim smutnym życiu. Do sklepu wracał w szybkim tempie starając się nie patrzeć na pękate torby z zakupami jakie nieśli liczni klienci galerii handlowej. Żałował dnia kiedy minął termin ważności recepty na Relanium jakie przepisał jemu zakładowy lekarz. Dzisiaj powinien zażyć podwójną dawkę. Dotarł do sklepu „Foto u Cześka” i mimo olbrzymiej kartki na drzwiach „ZAMYKAĆ DRZWI – KLIMATYZACJA” jego selektywny wzrok od razu wyłapał wewnątrz złoto zębnego typa rozmawiającego ze sprzedawcą. Zrezygnowany pchnął drzwi i mimo, że były zwyczajne szklane jednoskrzydłowe – czuł jakby otwierał dębowe wrota katedry. Niewielki sklep fotograficzny pełen szklanych gablot wypełnionych aparatami kompaktowymi z wściekle kolorową reklamą jakiegoś BENQ-a nad drzwiami zaplecza nie wyróżniał się niczym szczególnym. Z nogami miękkimi w kolanach doszurał matowymi lakierkami do lady sprzedażnej. Oczami wyobraźni widział jak współpasażer z tramwaju szczerzy do niego klejnoty radzieckiej stomatologii pakując do torby ostatnie trzy sztuki wiadomo czego. Ze zrezygnowaniem, powłóczystym spojrzeniem niczym Humphrey Bogart w filmie „Pożegnanie z Afryką” czy też stosownie do sytuacji „Pożegnanie z Nikonem” wbił wzrok w kontuar. Po raz drugi tego dnia pożałował, że nie wykupił Relanium. Serce z emocji o mało nie wyrwało bawełnianego sejfu kieszeni z banknotami. Złoto zębny typ kupował … PENTAXA ! Nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście Kazio cedził w myślach każdą przeczytaną na pudełku literkę : P E N T A X. Nie zwracał już uwagi na model tej zabawki jak arystokrata nie zwracający uwagi na posługacza obmywającego swemu panu dłonie po zjedzeniu tłustej gęsi faszerowanej jabłkiem. Zaciągający po rusku jegomość okazał się Kaszubem z Bytowa. Płacąc wymienił ze sprzedawcą kilka uprzejmych uwag, że teraz to plastikowe Master Card, a jeszcze niedawno jego dziadek wspominał jak za sierp u kowala płaciło się muszelkami. Kaszub opuścił sklep z towarem. W tym samym momencie z głośnika pod sufitem menager centrum handlowego zaserwował słynny CHI MAI pana Ennio Morricone. Mimo lekkiego szmeru klimatyzacji, mimo chłodu płynącego z nawiewu w sklepie zrobiło się jakoś ciepło i sympatycznie. Może to wina muzyki, a może maleńkich znaczków „nikoniarze.pl” jaki Kaziu oraz sprzedawca Edziu mieli wpięte w bluzy tam gdzie pulsuje serce każdego człowieka. Kaziu już wiedział, że spotkał człowieka, który zrozumie każde jego pytanie. Sprzedawca Edziu zrozumiał, że spotkał klienta, który doskonale wie gdzie w Warszawie znajduje się ulica Postępu !

CIĄG DALSZY NASTĄPI

* do posiadaczy Canonów: na ul. Postępu w Warszawie znajduje się serwis Nikona.

Leśny Władek
17-01-2013, 19:06
...tam gdzie pulsuje serce każdego człowieka...

Ale jazda :D

LudwikXVI
17-01-2013, 19:32
Anar ... mogę wpleść epizod z Tobą w następnym rozdziale ?? Plisss !!??

oper
17-01-2013, 20:35
na ul. Postępu w Warszawie znajduje się serwis Nikona.
Poprawka - znajdował się, teraz jest na Łopuszańskiej. Ale fakt, legenda pozostała ;-)

Fraglesso
17-01-2013, 20:36
Anar ... mogę wpleść epizod z Tobą w następnym rozdziale ?? Plisss !!??

Ale musisz to później opublikować w całości i wrzucić w pierwszy post tego wątku :D

LudwikXVI
17-01-2013, 20:44
spox .... piszę z doskoku.

cz4rnuch
17-01-2013, 20:58
Ludwik, mam nadzieję że nie polecisz sekretarce po premii, ale albo walnęła się wpisując tytuł filmu z tym Hamfrejem albo zwlekali z premierą ze 3 dekady bo w latach 50ych mu się zmarło.

LudwikXVI
17-01-2013, 21:00
ROZDZIAŁ III GWIEZDNY PYŁ I KUJAWSKIE PRZYSMAKI

„Witaj ziom z foruma” powiedział, a raczej wycharczał Kazio starając się by zabrzmiało to młodzieżowo. W końcu sprzedawca był wyraźnie młodszy od niego. Wyglądał na mniej niż miał faktycznie. Sprzedawane w sklepie chińskie chemikalia do fotolabów ze swoimi zagiętymi niedomkniętymi nakrętkami nie działały najlepiej na cerę Edzia. Nawet jego mama narzekała „stary koń, a pryszczaty jak małolat”. Nie chciał jej martwić opowieścią o chińskich towarach po tym jak wcześniej wspomniał, że pracuje na jedną ósmą etatu z ubezpieczeniem zdrowotnym do kwoty trzystu złotych w razie śmierci z powodu choroby lub do stu tysięcy złotych w przypadku nieszczęśliwego wypadku z udziałem co najmniej czterech jednocześnie walących się wieżowców w słoneczną pogodę na trzech różnych kontynentach. Galeria handlowa była budynkiem parterowym, a ubezpieczenie obowiązywało najdalej do kładki koło przystanku tramwajowego więc raczej nie było szans na poprawę sytuacji materialnej pozostałych członków rodziny. Dziewczyny Edziu nie posiadał. Właściwie to miał kiedyś dziewczynę - do momentu jak próbowała paluchami wyciągać lustro z jego Nikona. Powiedziała wtedy „siedziało za głęboko żebym swobodnie użyła cienia do powiek”. Chłopaki z Nikon Professional Serwis nie mogli uwierzyć skąd w lustrzance Edzia wziął się fioletowy tips z diamencikami. Tak czy inaczej naprawili, skasowali dwie Edziowe pensje, Nikon D 90 śmigał jak nowy, a była dziewczyna Edzia śmigała z nowym chłopakiem.
Na przywitanie Kazia sprzedawca z rezerwą odpowiedział „dzień dobry szanownemu panu”. W sumie miał głęboko w poważaniu klienta jako klienta ale ten znaczek na piersi mógł znaczyć, że właśnie rozmawia z adminem forum. Taki to może wcześniej zdjąć bana za wyklinane po pijaku przekleństwo albo jeszcze co innego … nie ważne co. Dobrze być z tymi co trzymają władzę, którzy w poufnych sms-ach do siebie piszą tajemne T.K My !
- daj spokój jaki ja szanowny pan ciągnął luzacko Kazio. Jestem z naszego forum. Nick „Smukła Dzida”.
- Edzio rozpromieniał i już swobodniej na bezdechu wyszeptał: No hej ja jestem „Big Cochones”
Mimowolnie wzajemnie spojrzeli na siebie sięgając wzrokiem poniżej klamry w spodniach. Przez umysły przebiegło to samo pytanie o genezę wyboru formowego nicka. Nie znajdując w myślach odpowiedzi, odkładając rozwikłanie zagadki na inny termin obaj mężczyźni uścisnęli sobie ręce.
- Więc co cię sprowadza Kaziu ?
- tak sobie przechodziłem obok galerii, żona chciała żebym kupił jakieś ostrygi na kolację ale chyba sobie odpuszczę bo sprzedają te nasze krajowe z Odry pod Szczecinem.
- spod Szczecina ? Nie kupuj, na pewno syf. Te cofki na Bałtyku i zakłady chemiczne POLICE nad samą Odrą. To nie może być zdrowe. Koleś ze Szczecina to nawet nie kupuje żadnej chemii do fotolabu tylko od razu rozkłada odbitki na płyciźnie. Foty normalnie jakbyś Velvią robił. Zero ziarna, a jak wrzucisz nie naświetlony papier to ci się obłoki z nieba i przybrzeżne krzaki zarejestrują na zdjęciu ! Raz się jakiś pijak odlewał niedaleko wprost do rzeki to nawet dwa zdjęcia mu w 3D wyszły. Serio, pełen trój wymiar i to bez okularów !
No dobrze, skoro już tu jestem i nie będę brał ostryg to może wciągnę jakiś aparat z Nikona u Ciebie ? Tak myślę sobie o Nikonie D 600. Noooooo … rozpromienił się Edziu. Widzę, że trafiłem na konesera porządnego sprzętu. Trochę się na tym znam odpowiedział Kazio. W końcu codziennie wstawiam po kilka postów na każdy możliwy temat, a D 600 to moja specjalność ! No tej grejt zamerykanizował atmosferę Edzio. Mam trzy sztuki ale pięć minut temu dzwonił jakiś palant i tak się nakręcał, że chyba chce kupić wszystkie. Kazia zabolał wyraz „palant” ale nie dał nic znać po sobie. To może zapodaj mi tutaj tego D 600 niech sobie oblukam puszkę – tym razem zamerykanizował Kazio. Akurat mam jakieś drobne to bym se zakupił – zadrwił Kazio z polszczyzny udając, że sejf w kieszeni to saszetka na miedziaki. Edzio ochoczo wyciągnął spod lady trzy kartony nowiutkich D 600. No po co od razu trzy sztuki. Ja nie jestem jak ten palant co wydzwania do ciebie. Jeden może kupię jak mi przypasi do dłoni. W ogóle to co ty te D 600 tak pod ręką trzymasz. Nie masz miejsca na zapleczu ? Spokojnie Kaziu. Miejsca u nas dosyć ale co godzinę ktoś ogląda u nas obiektywy SIGMY i podpinam je na zmianę do każdego body D 600. Żadna franca z SIGMY nie chce ostrzyć w punkt ! Zarechotali rubasznie z klientów – frajerów, przy czym Kazio dyskretnie przełknął flegmę po wilgotnym kaszlnięciu bowiem on właśnie miał w domu jeden obiektyw od SIGMY ale od tego momentu nie miał zamiaru się do tego przyznawać. Ze zdziwieniem spojrzał na Edzia, który z drukarki na biurku wyjął białą kartkę i uformował z niej lejek, który następnie włożył do sporego słoika po ogórkach. W połowie wypełniony był ciemnym proszkiem z białawymi farfoclami. A to co to jest zapytał ? Eeee … taki tam zbiornik. Zbieram czarny proszek dla chłopaków od Paint Balla. Robią sobie strzelanki na kulki z farbą ale tak się wczuli w zabawę, że na wzór Navy Seals malują sobie mordy na czarno. Sprzedaję im ten proszek do malowania twarzy. Ale o tym to cicho bo to w ramach dorabiania na boku. No, no … zagwizdał z podziwem Edzio. Jednym słowem obrotny z ciebie gość. Faktycznie masz duże cochones. Zwyczajnie nie jestem gamoń i oram jak mogę powiedział Edzio. Chyba orzesz jak możesz ? Nie mówi się „ore jak mogę” tylko „każdy orze jak może” – sprostował czy może zaprotestował Kaziu. Oj czepiasz się spochmurniał Edziu. No fakt, czepiam się, mam to z naszego forum i nie mogę niczym wyleczyć, wybacz – Kazio porozumiewawczo mrugnął okiem wyginając silnym łukiem wszystkie zmarszczki na czole. Przez chwilę ułożyły się w łyżwę firmy NIKE po czym wróciły na swoje miejsce symbolizując zaskoczenie Kazia bo nie widział związku między D 600, lejkiem i słoikiem po ogórkach. Chwilę później Edziu wypakował trzy lśniące Nikony D 600, potrząsnął każdym kilka razy jakby szykował drinka z palemką po czym otworzył korpusy i z wnętrza każdego z nich wysypał do lejka cienką ale wyraźną ścieżkę czarnego pyłu. Zerknął na rozdziawiony otwór gębowy Kazia mówiąc : co ? zdziwko ? trzeba się starać, trzeba dobrze trząść puchą by leciał taki piękny proszek. To prawie jak zbieranie szafranu z pręcików górskiego krokusa. Kazio oblizał wargi mówiąc: dużo tych Nikonów D 600 wytrzepałeś w ten sposób ? Jak to dużo parsknął Edzio. Każdego jaki przeszedł przez nasz sklep. To ile tych D 600 już wytrzepałeś. Oj sporo, może z tysiąc sztuk. No to pięknie rzekł Kazio … widzę, że w tym słoiku jest może z pół kilo czarnego proszku matrycowego ! W słoiku zmieści się jeszcze ze dwa kilogramy odparł Edziu. Skąd wiesz, że jeszcze tyle ? Ponieważ to już szósty słoik jaki napełniam tym proszkiem z matryc zarechotał Edziu postukując w ostatnie body z którego małymi seriami wylatywały stróżki pyły. Trzeba dobrze obstukiwać na końcu bo jak przyjdzie frajer kupić D 600 to dwa razy chce dekiel z obiektywu ściągać. Jak dwa razy – nie zrozumiał Kazio ?
No zwyczajnie. Najpierw tak jak trzeba zdejmują zatyczkę, a później trzeba jeszcze stuknąć aparatem , żeby reszta pyłu spadła z matrycy i z lustra bo nic nie widać w wizjerze. Ahaaaaaa … Kazio pokiwał głową ze zrozumieniem … To co, chcesz obejrzeć tego D 600 rzekł Edzio zakręcając pięciolitrowy słoik po ogórkach „ Kujawskie Przysmaki”. No dawaj to cudo , dawaj … tylko uderz w puszkę … wiem, wiem … czytałem o tym na forum !

Ciąg Dalszy Chyba Nastąpi :)

kaku
17-01-2013, 21:16
Dawno żaden teks mnie nie wciągnął. "Ze zdziwieniem spojrzał na Edzia, który z drukarki na biurku wyjął białą kartkę i uformował z niej lejek, który następnie włożył do sporego słoika po ogórkach. W połowie wypełniony był ciemnym proszkiem z białawymi farfoclami." Przeczytawszy i domyśliwszy się skąd ten proszek, zarechotałem niczym galerianka przed Vistulą.

josephebeloki
17-01-2013, 21:28
.... przeczytałem wszystkie części ... czekam na jeszcze... wydaje mi się, że zawodowo piszesz takie rzeczy. Spory zasób słów i niesamowita fantazja...

ALE SIĘ OŚMIAŁEM ... :) co za napięcie, co za teksty... ale wciąga :)

volkerball
17-01-2013, 21:29
ROZDZIAŁ III GWIEZDNY PYŁ I KUJAWSKIE PRZYSMAKI

ona chciała żebym kupił jakieś ostrygi na kolację ale chyba sobie odpuszczę bo sprzedają te nasze krajowe z Odry pod Szczecinem.

Za ten tekst, czyścisz mi monitor z jedzenia :D

Proponuje wysłać ten cały tekst do Serwisu Nikon'a. Chociaż pewnie go nie zrozumieją, w końcu nie maja pojęcia o problemach swoich produktów, a szkoda :(. :]

Leśny Władek
17-01-2013, 21:29
Właśnie uzgodniłem warunki kontraktu z AUTOREM co oznacza że wszelkie pytania dotyczące praw autorskich, terminów wydania książki, audiobooka oraz obsady aktorskiej w przyszłej ekranizacji bestseleru proszę kierować do mnie, Jego WYDAWCY na PW.

edit:
jestem po rozmowie telefonicznej z naszym drogim AUTOREM. Niestety nie będzie miał dostępu do netu przez najbliższe kilka godzin więc na następny odcinek BESTSELERU trzeba będzie trochę poczekać.
Jednocześnie zostałem zobowiązany do przekazania informacji o pozytywnym nastawieniu AUTORA do D600 które to chce sobie kupić jako drugie body.

LudwikXVI
17-01-2013, 23:26
Zepchnięto mnie na boczny tor ... ale dokończę ... jestem w trakcie :) O ile ktoś to jeszcze czyta.

freefly
17-01-2013, 23:33
Zepchnięto mnie na boczny tor ... ale dokończę ... jestem w trakcie :) O ile ktoś to jeszcze czyta.

Nie umieszczaj więcej niż 90 znaków(wliczając znaki interpunkcyjne i spacje) w jednym wersie. Takie teksty na całą szerokość strony forum po prostu źle się czyta.

cz4rnuch
18-01-2013, 00:19
Nie umieszczaj więcej niż 90 znaków(wliczając znaki interpunkcyjne i spacje) w jednym wersie. Takie teksty na całą szerokość strony forum po prostu źle się czyta.Zaznacz pierwszy wers a potem sukcesywnie SHIFT + strzałka w dół, jest trochę łatwiej :)

Zolty
18-01-2013, 00:23
Zepchnięto mnie na boczny tor ... ale dokończę ... jestem w trakcie :) O ile ktoś to jeszcze czyta.

Jasne że czyta.... masz TALENT, gratuluje i w sumie trudno mi wybrać co najbardziej mnie rozbawiło.
Chyba szczecińska Velvia...

Subskrybowałem wątek coby mnie nie ominęło.

cz4rnuch
18-01-2013, 00:30
Ciekawe czy w finale powróci Złotozęby.

bart1
18-01-2013, 00:56
czy można już wyłączyć ten kawałek Ennio czy dalej trzymać klimat?

LudwikXVI
18-01-2013, 00:58
ROZDZIAŁ IV ZDRADZIECKI CHWYT I ZJAWISKOWA BLONDYNA

Wiesz … skoczę po jakieś paszteciki, a ty popilnuj tej budy i pobaw się sześćsetką … dobrze ? Chyba mogę ci zaufać zapytał z przekonaniem Edziu ? Co, słucham ...na chwilę wyrwany z zachwytu Kazio tulił do piersi korpus D 600 zawieszając mydlany wzrok na Edziu z wyrazem zapytania „o co kaman brother ?”. Pytałem czy popilnujesz sklepu na chwilę to przewinę małego w toalecie, a wracając kupię jakieś paszteciki. Zgłodniałem od tego wytrząsania proszku, a do fajrantu muszę jeszcze pogrzebać imbusami przy autofokusach. Jak ? Co ? Dlaczego ? Gdzie ? … że jak przy autofokusach ? Normalnie, żeby klienci mogli rozpoznać własne dziecko na zdjęciu. Znaczy, żeby obraz był ostry ! To popilnujesz czy nie ?! Tak, tak … zasapał Kazio i ponownie pogrążył się w medytacji nad świętym gralem z srebrzystym napisem D600. Do tej pory mimo setek postów jakie napisał na jego temat – po raz pierwszy trzymał go w dłoni. Niby dobrze znany aparat ale dotąd tylko z wyszukiwarki Google. Teraz miał go realnie, fizycznie ogrzewał swym ciałem, palcami muskał delikatną plastikową fakturę na którą dotąd narzekał w prawie każdej wypowiedzi na forum. Synapsy połączeń nerwowych iskrzyły różowym blaskiem jak w reklamie kucyka Pony. Kanciasta krawędź tylnej ścianki wreszcie była prawdziwym bodźcem, a nie tylko wyimaginowanym wrażeniem posiadania jak to było z Grażyną od Paciaków z III piętra sąsiedniej kamienicy gdzie mieszkał. Wielokrotne orgazmy w samotności. Tym razem byli razem. Wzorowa para kochanków: Kazio i Nikon D600. Norwegowie mogli by zazdrościć tej łuny, zielonkawej aury szczęścia unoszącej się nad galerią handlową w doskonalszej formie niż najpiękniejsza zorza polarna w rejonie Nordkapp. Nagle do opuszczonego sklepu wkroczyła postawna długowłosa blond piękność. Obcisła lateksowa sukienka w odcieniu urugwajskiego pomidora z Tesco uwydatniała naturalne krągłości ud, bioder, pośladków przemykając przez płaski brzuch i dalej jej krawędź kończyła się na sterczącym obfitym biuście. Klimatyzacja robiła swoje. Dwa rosnące od chłodu punkty w kształcie guzików zaznaczały symetryczność piersi. Takiego błękitu oczu nie widział nikt kto nie obrabiał zdjęć w Lightroomie. Pisali później w gazetach, że do galerii tego dnia zawitał anioł … ale Kazio przeczytał o tym tydzień później i bardzo żałował że w tym czasie nie było go na zakupach. Miała nie więcej niż 26 lat i przy 178 centymetrach wzrostu jest buty w rozmiarze 36 na dwunastocentymetrowym obcasie wyglądały jak igła gramofonu tańcząca winylowymi rowkami zataczając kręgi wokół osi lecz nie tym samym torem. Wciąż bliżej, bliżej, bliżej … Podeszła do Kazia sądząc, że jest sprzedawcą. Słodkim mruczandem zagadnęła „czy to pański sklep” ? Podeszła na tyle blisko, że ciepły oddech torpedą wysłał w jego kierunku oszałamiającą woń perfum Dior Addict. Prowokacyjnie rozchylone usta i śnieżna biel zębów w każdym normalnym facecie obudziła by chęć mordu choćby za jeden dotyk. Samo patrzenie na nią doprowadzało do wzwodu … ale nie w Kaziu. Przeciwnie. Spojrzał na nią i od razu chwycił za kieszeń mając w pamięci, że kobieta równa się niepotrzebne wydatki. Taka trauma od czasu gdy nieopatrznie powiedział TAK w urzędzie stanu cywilnego a obok stała jakaś babka w gremplinowej garsonce w kolorze śliwki. Ja tu nie sprzedaję, ja tu pilnuję sklep dla kolegi, bo on przewija małego i je paszteciki … mówił nieskładnie, w kącikach ust pojawiła się biała piana co nie umknęło uwadze kobiety. Rozważnie odsunęła się od Kazia starając się ogarnąć jego gorączkową składnię, a raczej jej brak. Bo ja chciała bym kupić Nikona D 600. Poleciła mi koleżanka z Niu Jorku … zaczęła ponownie ale bez przekonania gdyż Kazio jedną ręką starał utrzymać wyślizgujący się z zapoconej dłoni aparat natomiast drugą dłoń trzymał przyciśniętą na płasko do piersi jakby chciał zatamować krwawienie. Prawdopodobnie krótkie niestabilne przeciążenie sieci energetycznej spowodowało, że klimatyzator wypluł wyraźnie chłodniejsze powietrze powodując otrzeźwienie Kazia. Ręka spłynęła z kieszeni i spoczęła obok drugiej na uchwycie D 600. W tym samym czasie powrócił Edziu. Otaksował wzrokiem blondynę żałując w duchu, że prócz przewinięcia „małego” na wszelki wypadek powinien go jeszcze umyć bo nigdy nie wiadomo, kogo przyniesie do sklepu. Tym razem przyniosło zjawiskową piękność. „W czym mogę pani służyć” rzekł obniżając maksymalnie tembr głosu co spowodowało uśmiech kobiety. Jestem dla niej sexy pomyślał Edziu. Gada jak Daewoo Matiz z silnikiem 3,5 litra z turbo doładowaniem – zaśmiała się w duchu kobieta. Zaraz też zagadnęła, że chciała by kupić Nikona D 600 ale nie wie jak wygląda bo informacje o nim uzyskała od koleżanki ze stanów. Edziu nie bez problemów wyjął aparat z rąk Kazia i podał kobiecie. Chwyciła niepewnie i nieporadnie. Ależ on wielki … ten aparat. Mam za szczupłe dłonie. Czy on musi mieć taki wielki i głęboki uchwyt ? Proszę pani to najlepszy aparat pod słońcem. Na forum nikoniarze wciąż o nim piszą także o walorach jego uchwytu ! No tak ale jakoś nie mogę objąć go dłonią i boję się, że wypadnie. Bez obaw droga pani. Do tego modelu Nikon dodaje zestaw FISKARS ! To znaczy ? To jest taka siekiera. Z jednej strony ostra jak brzytwa, a z drugiej zakończona tępym obuchem. Jeśli użytkownik ma dłonie w sam raz to nie musi niczego robić. Jeśli za małe to obuchem uderza po łapach, które puchną, robią się duże i po chwili w sam raz pasują do uchwytu ! No jak to tak tym Fiskarsem w dłoń, i ta opuchlizna ….. brrrrry wzdrygnęła się piękność i skierowała do drzwi ze słowami: to ja jednak kupię Samsunga u nas w kiosku na osiedlu. Kazio, który ochłonął z pierwszego piorunującego wrażenia wyraźnie słyszał końcówkę rozmowy i zapytał. Edziu – żaden problem przywalić sobie obuchem siekiery, żeby łapka dojrzała do uchwytu sześćsetki ale co zrobić gdy ktoś ma za duże dłonie ?! Tego nie przewidziałeś chyba, a przecież aparat nie jest z gumy – rzeczowo i mądrze zakończył pytanie wskazując jednocześnie, że palce jego dłoni wyraźnie wystają poza korpus de sześćsetki. Edziu podszedł do lady i wyjął stamtąd siekierę z żółciutką rękojeścią lecz zamiast czarnego wyrazu NIKON odczytać można było napis FISKARS. Widzisz Kaziu rzekł powolnie idąc w jego stronę … siekiera ma dwie części robocze. Na temat obucha już słyszałeś … a tutaj z drugiej strony jest taka srebrzysta wąska krawędź … masz włóż sobie ten flamaster między zęby tylko wcześniej obrysuj palce niepotrzebnie wystające poza uchwyt … No co ty Edek ? Żartujesz … puść moją rękę …..nie masz jakiegoś gripa albo … no coś ty Edek …. Może wezmę D 800 ….. Edeeeeekkkkkkk ….

PS. To dziwne ale ciąg dalszy nastąpi.

volkerball
18-01-2013, 01:08
… masz włóż sobie ten flamaster między zęby tylko wcześniej obrysuj palce niepotrzebnie wystające poza uchwyt … No co ty Edek ? Żartujesz … puść moją rękę …..nie masz jakiegoś gripa albo … no coś ty Edek …. Może wezmę D 800 ….. Edeeeeekkkkkkk ….

Leże, po raz kolejny jak boga kocham leże na ziemi :D. I ta wzmianka z D 800. Majstersztyk ;]

bart1
18-01-2013, 01:09
cholera pod koniec tekstu gupi jutub przeskoczył mi na http://www.youtube.com/watch?v=ZvCI-gNK_y4




oj zrobiło to klimat!

LudwikXVI
18-01-2013, 01:14
Moje grafomańskie wygłupy zbliżają się do końca. Został ostatni rozdział ... dział marketingu może zdradzić jedynie tytuł: LONG WAY FROM HOME & OBRONA CYWILNA

RAF7705
18-01-2013, 02:34
Ludwik wymiatasz chłopie.
"Muszę pogrzebać imbusami przy AF"
Posikałem się prawie ze śmiechu.

ekonet
18-01-2013, 03:01
O matulu... Tylu błędów dawno nie widziałem... "Stróżki pyły" na razie rządzą.
Od razu dodam, że nie czytałem całości, bo niesformatowany tekst wyjątkowo trudno się czyta. I najeżony wielokropkami (i czemu wielokropki mają ponad trzy kropki i są przed nimi spacje?). Przed pytajnikiem spacja też jest niedopuszczalna.

RAF7705
18-01-2013, 03:55
Mi na telefonie się elegancko czyta.

pgaik
18-01-2013, 09:07
Masz chłopie talent.



Ale chciałabym pisze się razem;). Ale z drugiej strony mówiła to blondynka, także mogła zrobić bład. ;)

credka
18-01-2013, 09:54
Zdecydowanie wciągające! :D

LudwikXVI
18-01-2013, 10:23
Dzięki za miłe słowa. Co do błędów ... praktycznie dostaliście do przeczytania brudnopis. Nie zwracałem uwagi na odstępy, ilość kropek, ortografię, itp. Raczej staram się pisać poprawnie. Moim zamiarem była jak najszybsza publikacja ku uciesze gawiedzi. Opowiadanie w ostatecznej formie planuję wrzucić jednym ciurkiem już poprawione i bardziej czytelne. Przyznaję, że III rozdziału nawet nie przeczytałem kontrolnie przed wrzuceniem na forum. (Wszystko pisane w Office więc późniejszy wygląd na forum - wytnij/wklej - to zupełnie inna bajka).

pgaik
18-01-2013, 10:26
Eeeee... I tak jest super, zaczytałem się i tylko szkoda, że rozdziały takie krótkie. Człowiek się rozkręci, napali a tu koniec. ;)

Leśny Władek
18-01-2013, 11:00
Jako oficjalny wydawca mogę Was zapewnić że Mistrz się tylko kryguje. Kolejna cześć już niebawem....

A Ty Ludwik weź się za pisanie, musisz zarobić na swój ZUS.

LudwikXVI
18-01-2013, 11:13
Jako oficjalny wydawca mogę Was zapewnić że Mistrz się tylko kryguje. Kolejna cześć już niebawem....

A Ty Ludwik weź się za pisanie, musisz zarobić na swój ZUS.

Dobrze tato :)

Podpowiadam, że tekst można bardzo wygodnie czytać powiększając go poprzez wciśnięcie klawisza CTRL + (zoom) kręcenie kółkiem w myszce.

erbe
18-01-2013, 11:23
czyta się super.
czekam na kolejny i niestety ostatni rozdział.

JanTarn1
18-01-2013, 12:02
Ludwik,
wyluzuj, bo straciłem wzrok i zalało mi podłogę - od łez. Jeszcze jeden odcinek i bedę miał basen lepszy niż na Stadionie Narodowym.

Leśny Władek
18-01-2013, 12:03
Nic nie luzuj, dokręć śrubę....

LudwikXVI
18-01-2013, 14:45
Zalecany aczkolwiek nie konieczny podkład muzyczny do lektury: http://www.youtube.com/watch?v=R4yQWIWQq8A
Powiększenie tekstu klawiszem Ctrl + kółko myszki

ROZDZIAŁ V: NA PÓŁNOCY BEZ ZMIAN I CHIŃSKIE IMBUSY

Jak w większości początkowych scen wojennych filmów w pierwszym momencie Kazio ujrzał jasną plamę światła by po chwili już zupełnie wyraźnie rozpoznać pochylającego się nad nim Edzia. Prawa dłoń parzyła lecz bał się widoku obciętych palców, nie chciał widzieć gorącej stróżki krwi płynącej wprost na podłogę.
Kazio no weź proszę cie nie świruj zawołał Edzio usiłując podnieść Kazia z podłogi. Zostaw mnie wyszeptał słabo Kazio, wezwij karetkę, muszą ratować moje palce, niech zatamują krwotok … zimno mi, to chyba koniec. Nie przesadzaj, zwyczajnie zemdlałeś … i zabierz łapę z torby bo ci gorące paszteciki przyniosłem. Kazio uniósł prawicę spodziewając się bezpalcego kikuta ale zobaczył, że dłoń ma całą, dużą, niezgrabną, uzbrojoną w brudne paznokcie w ilości sztuk pięć – wszystkie na swoim miejscu. Osłabienie po przekonaniu o dekapitacji palców przerodziło się w natychmiastową wściekłość. Skoczył na równe nogi i celując palcem, którego przecież mógł już nie mieć wskazał oskarżycielsko w stronę Edzia. Jak mogłeś oszołomie … jak mogłeś wycedził przez szparę po mlecznym siekaczu, którego dziwnym trafem natura nigdy nie zastąpiła oryginałem zęba stałego. Oj przestań Kaziu. Nie znasz się na żartach ? Łykasz wszystko jak młody rekin. Ten numer z Fiskarsem to z naszego forum jest. Taka ściema dla ludzi z dorobkiem poniżej sześćdziesięciu postów.
Uspokajanie Kazia trwało jeszcze kilka minut. Zajadał lekko spłaszczone paszteciki doceniając, że bez kciuka ciężko było by utrzymać je w ręku. Edzio rzucił w jego kierunku szmatką z mikrofibry – masz wytrzyj łapy po tym tłustym żarciu. Tylko nie wyrzucaj szmaty bo to do klienta jedzie, zamówiona przez internet. Ciekawe czy użyje od razu na obiektyw ? Po dziesięciu dniach będzie mógł mnie pocałować w d**** zwrotów nie przyjmujemy – zarechotał mrugając porozumiewawczo do Kazia.
No to chyba już będę szedł. Dzięki za paszteciki i w ogóle, że mogliśmy pogadać powiedział Kazio bez przekonania. No nie tak szybko kolego. Ja Tobie paszteciki, a tym mi tu przytrzymasz puszki D 600. Trzeba wyregulować autofokus w każdej z nich. Normalnie to zapinam je w imadło ale wczoraj pożyczyłem kolesiom ze sklepu Canona bo mieli duża dostawę pięć de mark trzy. Dobrze, chętnie zobaczę jak się reguluje AF w D600. Fajnie, tu przytrzymaj a ja będę kręcił. Kazio z ciekawością przyglądał się wygibasom Edzia jęczącego co chwilę „weź stań bokiem bo mi światło zasłaniasz” … lub co gorsza … „opssss imbus omsknął mi się na lustro, znowu zrobiłem ukośne linie kadrowania”. Pierwszy autofokus wyregulowali w pięć minut korzystając jedynie z imbusa numer 4,341. Kazio zapytał dlaczego klucz jest pordzewiały, bez napisów testowych i rozmiarze jakiego nie przewiduje żadna norma ISO ?! Widzisz Kaziu – chińskie śruby to i chińskie klucze imbusowe. Te z firmy Beta w ogóle nie pasują … albo za duże albo za małe. W sumie nie jest źle. Ostatnio namawiałem szefa, że mógłbym serwisować PENTAXY ale się nie zgodził. Może to jakaś polityka firmy ? - zapytał Kazio. Nie, żadna tam polityka. Zwyczajnie tokarka nie zmieści się nam na zapleczu. Ahaaaa … pokiwał głową Kazio kładąc na stole druga puszkę Nikona De Sześćset. Niestety z drugim body nie poszło tak łatwo. W miejscu nielicznych w tym modelu uszczelnień część śrubek trzeba było potraktować odrdzewiaczem WD 40, inne rozwiercić i ponownie nagwintować. Trzecia puszka nie sprawiła większych problemów za wyjątkiem konieczności liźnięcia krawędzi migawki czarną farbą do felg. Kazio chciał nawet zaprotestować ale Edziu objaśnił, że tak wyślizgana na srebrno szczelina może uszkodzić wzrok fotografa podczas korzystania z wizjera. Maźnięcie farbą było więc niezbędne.

No to prawie fajrant powiedział Edziu. To do której masz otwarty sklep ? Na drzwiach jest do 19:00, a już 19:10 … nadgodziny ci płaca czy co ?! Widzisz koleżko Kazimierzu. Wszystko przez te problemy z obiektywami SIGMY. Przychodzą tu różne typy i testują co chwila, uśredniają trafność fokusa … czasem przez dwie godziny muszę im patrzeć na łapy bo nie wiadomo kiedy coś ukradną ze sklepu. Najczęściej oszczędzają własne aparaty więc daję im do testowania te D 600. Na innych modelach od razu załapali by, że obiektywy są do niczego, a tak dostając losowe AF w body i losowy AF w obiektywie zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa mam większą szansę na sprzedaż. Jak dostają trzy puszki do testowania to głupieją i zamiast samodzielnie wyciągać wnioski - od czasu do czasu coś kupią. Najlepiej jak przyjdą we dwóch czy trzech. Wtedy dopiero jest komedia. Wygadują te wszystkie bzdury wyczytane na forum, a ja leżę jak żaba na liściu i płaczę ze śmiechu. No tak ale dlaczego zostajesz dłużej w pracy ? To proste ! Wyliczyłem, że jak o godzinie 19:15 uruchomię w każdej z puszek D600 tryb seryjny to na otwarcie sklepu, dokładnie o 9:04 licznik każdej z puszek przekręca się i wraca do pozycji ZERO. Rozumiesz moje intencje ? Sprzedajemy tylko nowe, tylko nie macane ! Ściereczki z mikrofibry mamy najtańsze w europie … zaśmiał się okrutnie i rozpoczął uruchamianie trybów seryjnych we wszystkich trzech Nikonach D 600. Szum wyłączonego klimatyzatora zastąpiło rytmiczne klikanie migawek trzech korpusów. No … teraz możemy iść ! Gdzie postawiłeś samochód Kaziu ? Ja … ja przyjechałem tramwajem, moje Audi A6 dałem do serwisu. Sam wiesz … niby nowe, a łańcuch rozrządu już do wymiany. Wiem coś o tym, pracowałem u dealera Audi 6 na Madalińskiego niedbale rzucił Edzio … Kazio spojrzał na kolegę myśląc o tym jak dobrze, że nie kupił Audi A 6 … w kredycie 598932 rat x 0 %. Wieczór był ciepły, rodziny z małymi dziećmi kierowały się z wolna do swoich pojazdów, rozgrzany asfalt parkingu niósł woń paliw o tak różnej i niesprawdzalnej ilości oktanów jak ilość sprawnych Nikonów D 600 … Kazio i Edzio skierowali się w stronę kładki …
Tymczasem gdzieś na północy kraju złoto-zębny jegomość z co raz gorszym skutkiem próbował wyczyścić obiektyw w swoim PENTAX-ie. Co chwilę zerkał to na rozmazaną przednią soczewkę to na ściereczkę z mikrofibry jaką otrzymał w zestawie, to na palec który zostawił dziewiczy ślad na szkle. Z czego oni robią tą margarynę, zamruczał pod nosem po czym wyrzucił niedojedzoną, bogato zaopatrzoną kanapkę z szynką w pobliskie krzaki. Słońce wisiało nisko nad horyzontem obiecując piękny pejzaż na Pentaxowej matrycy …

gryson
18-01-2013, 15:09
Aż się rozczuliłem na zakończenie :) Piękne :)

LudwikXVI
18-01-2013, 15:14
Jeśli stwierdzę, że jest dla kogo pisać (w sensie odpowiedniej frekwencji) ... ten odcinek nie będzie ostatnim ... pomysł na następny już jest :)
Tymczasem biorę się za rozpakowywanie kartonu ... kurier dostarczył statyw Manfrotto ... huraaaa ...

kondziu
18-01-2013, 15:17
Gratki Ludwik, czekam na dalsze rozdziały.

bart1
18-01-2013, 15:24
A mnie olśniło co jest nie tak z moją mikrofibrą...

Fraglesso
18-01-2013, 15:27
LudwikXVI... pisz dalej... to jest świetne... powinno być na początku wątku o D600 (kurz)... wszyscy nowi byliby uświadomieni :D

Badol
18-01-2013, 15:30
LudwikXVI - czekam na więcej. DOBRZE co to idzie - dajwaj - dawaj.

LudwikXVI
18-01-2013, 15:34
Tak dla wyjaśnienia. Nikon D 600 bardzo mi się podoba, a w szczególności jego rozmiar i waga. Posiadam D 800 i przyznam, że gdyby posiadał parametry D 600 było by cool. Jeśli zajmę się zawodowo fotografią ... następny będzie D 600 - nie mam nic do tej puszki, a już użytkowników w szczególności. W opowiadaniu piszę o nim prześmiewczo ale zainspirowały mnie do tego dziesiątki komentarzy gdzie kolega X lub Y pisze setki negatywów po czym post nr 3942 brzmi : Mam go, kupiłem, jest świetny ... Miłego czytania.

PS. Rozpakowałem swojego Manfrotto ... dżizus jaka zaje*** fajna maszyna. Gdy kupiłem D 800 - przestraszył mnie, natomiast statyw od razu uradował.

kakersik
18-01-2013, 15:37
LudwikXVI, mam nadzieję, że będzie następny rozdział...

Leśny Władek
18-01-2013, 15:38
No właśnie. Pisz dalej....

credka
18-01-2013, 15:39
Jeśli stwierdzę, że jest dla kogo pisać (w sensie odpowiedniej frekwencji) ... ten odcinek nie będzie ostatnim ... pomysł na następny już jest :)
Jak w ogóle możesz mieć wątpliwości?! :)
Czekamy z niecierpliwością :)

kaku
18-01-2013, 15:51
I ja czekam.

matomi
18-01-2013, 16:12
Też przeczytałem z zaciekawieniem i z uśmiechem, gratuluję polotu :)

LudwikXVI
18-01-2013, 16:28
Tytuł roboczy: ROZDZIAŁ VI: GERMAŃSKI ŚLAD & KOMANDOR APUTA

RAF7705
18-01-2013, 17:41
No to czekamy. ..

Fraglesso
18-01-2013, 17:59
Z niecierpliwością :)

ksviper
18-01-2013, 18:09
Nie wiem co to jest ale dilera masz dobrego :)
Rozdział XIII pewnie będzie jak XIII księga PT ;)
Cze-ka-my na na-stę-pny roz-dział...

Zolty
18-01-2013, 18:09
Super, to ja poprosze cos o tych imbusach do AF - skoro już masz D800 ;)

marciing
18-01-2013, 19:05
„opssss imbus omsknął mi się na lustro, znowu zrobiłem ukośne linie kadrowania”

muszę monitor przez Ciebie wyczyścić ;)

JanTarn1
18-01-2013, 20:04
Ludwik,
kiedy pojawia się kolejny odcinek, to powoli pustoszeją fora Canona, Pentaxa, Sony, Smieny...
Teraz już nie mmasz odwrotu - chcemy igrzysk, chleba i c.d. !

LudwikXVI
18-01-2013, 21:22
ROZDZIAŁ VI PEJZAŻ Z INDII & MASKA TYPU SŁOŃ

Najłatwiej powiedzieć, że wszystko jest do dupy dogi Kazimierzu prawił cierpliwie Edzio co rusz trącając go w ramię. Nie była to zachęta do bliższej poufałości, a zwyczajnie bujanie tramwajem kierowanym przez starszą panią, której oprawki okularów pamiętały firmowe katalogi optyków sprzed ponad 20 lat. Spaczone remontami szyny rzucały wózkami tramwaju to na wschód to na zachód. Gdzieś w tylnej części na ostatnim siedzeniu ocknął się gentelman, niemrawo spojrzał za okno po czym bełkocąc wstał ciężko i niepewnym krokiem ruszył do kabiny motorniczej. Smród taniego alkoholu zawładnął przestrzenią pasażerską i nikt nie miał wątpliwości, że część alkoholu mężczyzna rozlewał sobie na odzież. W połowie pojazdu gdzie przez przetarte gumy łącznika wiły się jeszcze resztki słonecznego blasku, mężczyzna przystanął zawieszając ramię na najbliższym siedzeniu, zgiął się w pół i rzygnął białawą treścią z większymi fragmentami czegoś co nikt wrażliwy nie chciał by nazwać, a tym bardziej oglądać. To kawałki parówki i surówka z kapusty beznamiętnie rzekł Edzio wpatrując się w niestrawione resztki jakby wróżył z fusów. Nie cieszył się długo tym widokiem ponieważ tramwaj nagle skręcił na południe i po chwili zatrzymał. Menel krokiem sapera na polu minowym dotarł do drzwi i wysiadł czy raczej wypadł z tramwaju. Kazio wysiadł przednimi drzwiami zaniepokojony faktem, iż Edzio nie chciał pożegnać się i wysiadł razem z nim. No wiesz ziomku, pomogłeś mi z tymi D 600 to odprowadzę cię do domu. Cały dzień w sklepie więc spacer jak najbardziej mi się przyda. W końcu mam czas do 9:04 zaświergotał akcentując ponownie swój spryt w kwestii liczników. W drodze do domu Kazio kalkulował czy dobrym pomysłem będzie zaproszenie Edka do domu na wódkę. Co prawda Zocha jego żona nie grzeszyła pięknością ale zawsze to ryzyko – obcy facet sprowadzony do domu. Właściwie kwestia nicka „Big Cochones” nie została wyjaśniona, a jego treść mogła budzić obawy co do temperamentu kolegi. Po wódce dzieją się różne rzeczy – pomyślał, a jak zwykle po pierwszej setce będę chciał się zdrzemnąć. Gdy kota nie ma – myszy harcują. Obawy może niepotrzebne ale zawsze. Niby znał swoją żonę, ich życie było uregulowane i chyba nawet trochę nudne. W poniedziałki i czwartki pomidorówka na obiad, niedziele i czwartki rosół z korpusów kurczęcych i tylko w środy i soboty jakieś ziemniaki i sztuka mięsa – nie koniecznie z surówką odkąd pomylił trociny dla chomika z białą kapustą na czarnym pieprzu. Pod domem przy kiosku jak zwykle kręciła się spora grupa młodych matek czytających tą część gazet jakich nie zasłaniały plastikowe samochodziki, pistolety na wodę i inne chińskie badziewie jakie wciskała na szybę kioskarka. Dzielnica była biedna ale honorowa dlatego gdy nazbyt głośno poprosił o doładowanie telefonu za pięć złotych w sieci BIEDRONKA wręcz czuł powszechną pogardę młodych mamusiek oblegających w tym momencie lewą ścianę kiosku na której wisiała reklama „Faktu”. Udawał, że nie jest skrępowany i chciał to wyrazić do Edzia ale ten już bajerował czarnulę z oficyny łypiąc jednocześnie na pozostałe foczki wyraźnie podniecone pojawieniem się nowego faceta na dzielnicy. Rozmowa musiała być płodna ponieważ czarnula co rusz poprawiała kosmyk włosów na czole bardziej usiłując przykryć odrosty niż odsłonić zielonkawe blado wodniste oczy. To ja tu mieszkam w tej klatce numer 23 pod piątką. Jak chcesz to możesz wejść ale uprzedzam, że moja Zośka jest chora na grypę – skłamał Kazio do kolegi, który najwyraźniej zamierzał dłużej spędzić czas między kioskiem, a pustym od zawsze płatnym parkingiem pana Janka z sąsiedniej ulicy. Nie, dzięki, nie będę zawracał ci głowy, właściwie to zmieniłem plany … ale (w tym miejscu Edzio znacząco uniósł palec wskazujący) jakby co to wiem gdzie mieszkasz … zakończył z uśmiechem. Kazio udał zasmuconego i skierował się do domu rozmyślając czy znajomość jego adresu przez Edka powinien traktować jako groźbę czy obietnicą.
Szalony dzień niespodzianek nie skończył się założeniem kapci i pomidorową z marchewką na drugie danie wyciągniętą z tego samego garnka co zupa. Co prawda był już w domu od kilku minut lecz od drzwi udał się do komputera w salonie i wciskając POWER uruchomił stoper zegarka. Od tygodnia grzebał w ustawieniach z nadzieją, że start WINDOWSA tym razem potrwa krócej niż sześć minut. Gdzieś w mieszkaniu słyszał przytłumiony głos Zośki ale nie chciał spojrzeć jej w oczy , cieszyło go odwlekanie rozmowy z żoną i tłumaczenie dlaczego nie kupił wymarzonego de sześćset. Siedząc przed komputerem , czytając znany komunikat URUCHOM TRYB AWARYJNY F8 zdał sobie sprawę, że przytłumione słowa żony dobiegają jakby zza jego pleców, jakoś tak za blisko, bliżej niż zawsze. Odwrócił się i po raz kolejny tego dnia chwycił za serce. Zośka jako sanitariuszka ochotniczka z lokalnego klubu Obrony Cywilnej miała bzika na punkcie środków ochrony osobistej. Stała teraz przed nim z założoną maską przeciwgazową typu „SŁOŃ”, wielkie brązowe oczy wytrzeszczała każde oddzielnie do pojedynczych szybek okularowych maski. Karbowana rura oddechowa zwisała , a właściwie majtała się swobodnie nie uzbrojona w pochłaniacz. No co ty Zocha … brwi zgoliłaś ? … zapytał kąśliwie i powrócił do studiowania obrazu monitora na którym zaczynały pojawiać się pierwsze objawy kolorowej grafiki by za chwilę zlepić obrazek Nikona D 600 w HD. Muszę zmienić tą tapetę pomyślał … może na Canona … no nie … pożyczone imadło … chyba jednak na tapetę z PENTAX-em … Po chwili system stabilnie zabuczał i był gotowy do pracy. Kazio odpalił forum wklepując cierpliwie login. Właściwie mieszkał tylko z żoną ale każdorazowo oddzielnie wklepywane trzydziesto literowo-cyfrowego hasła dawało poczucie bezpieczeństwa, że żaden drań-włamywacz nie podszyje się pod niego na forum nikoniarzy i durnymi wpisami nie zepsuje reputacji speca od de sześćsetek na którą pracował od dwóch lat. Szybko przeczytał co raz bardziej rozbudowany dział science fiction o Nikonie D 400 i płynnie przełączył na dział Nikona D 600. Warto wspomnieć, że Zośka przez cały czas stała przy nim i bełkotała coś przez maskę lecz on nie był zainteresowany kolejnymi plotkami kto z kim i dlaczego w Szpitalu Świętego Anara gdzie pracowała jako salowa. Chcąc skupić się na nowych teoriach spiskowych przy produkcji de sześćsetki podniósł wreszcie spod biurka beżową skarpetę, której Zośka od tygodnia nie mogła skompletować do samotnej białej po praniu. Z całą siłą wetknął ją do wylotu majtającej przy nim karbowanej rury. Następnie wrócił do lektury forum. Pobieżnie przeleciał wzrokiem posty użytkowników z dwucyfrowym dorobkiem oraz dokładniej z trzy i cztero cyfrowym bo ci wymądrzali się szczególnie, do tego pyskaci byli wybitnie. Nie opuścił żadnego wpisu użytkowników, których imiona wypisane były różowo, granatowo i zielono. Nigdy nie wiadomo kiedy zostanie pochwalony przez administrację forum, a nawet kto wie, może kiedyś zaproszą go do palestry czego pominąć nie miał zamiaru. Rozmarzył się na okoliczność możliwości wielokrotnego zbanowania forumowicza o nicku „HENIO D3X NA FULL WYPASIE”. Za co ? Za sam nick name oraz zdjęcia z podróży do Indii jakie zamieścił w ubiegłym roku w dziale „ PEJZAŻE ” jednocześnie nabijając się z fotografii Kazia wykonanych podczas „DARMOWYCH DNI KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ”. Przeglądanie innych ciekawych stron na forum przerwała Zośka, której truchło pacnęło głucho o podłogę zaraz przy biurku Kazia. Podskoczył się do żony, natychmiast zerwał z jej twarzy maskę p.gaz typu SŁOŃ. Leżała nieruchomo. Oczy wytrzeszczone jakby oglądał fotkę zrobioną obiektywem Fisheye 10 mm, twarz w kolorze nie do obrobienia z żadnego NEF-a … Przestraszony Kazio zaczął potrząsać Zośką, oklepywać twarz po czym przystąpił do sztucznego oddychania. Kiedy tylko ustami dotknął ciepłych jeszcze warg … Zośka przycisnęła jego plecy do siebie wkładając jednocześnie język głęboko w usta Kazika. Przerwała na chwilę śmiejąc się i zawołała tadaaaammmm kochanie … tylko udawałam ! Następnie znowu zatopiła wilgotny jęzor w ustach Kazika obejmując nogami jego biodra. No tak to już drugi raz w tym roku ten babsztyl wykorzysta mnie do seksu … pomyślał Kazio kątem oka widząc jak sierpniowe słoneczne światło zniknęło i powitało drugą półkulę globu. Fajny poranek musi być teraz w Indiach pomyślał po czym zaczął się skupiać na sobie, żeby nie rozczarować Zośki, która właśnie rozpinała jemu spodnie. Akcja „Liść Dębu” jak miał zwyczaj nazywać zbliżenia z Zośką zajęła mu prawie pół godziny z czego połowę czasu stracili na wyplątanie Zośki z rajtuz którymi zaczepiła o klatkę dla chomika. Wymęczony hardkorową erotyką Kazio wdrapał się przed monitor, otworzył stosowna zakładkę i zaczął pisać … „ Mam nadzieję, że te Japońce czytają nasze forum i pójdą po rozum do głowy, że tak nie może być z produkcją Nikona De Sześćset ... Może dotrą do nich wątpliwości mądrzejszej części narodu … może ich księgowy … na szczęście na pewno będzie w to wyposażony D400 ale ileż wreszcie …” Godzinę później znużony przygodami w galerii handlowej oraz przymusowym wysiłkiem na rzecz małżonki … padł głową w klawiaturę i zasnął. Na szczęście system wcześniej automatycznie wylogował go z forum. Zaspokojona Zofia czule pogłaskała kark męża, wyjęła z kieszeni zwitek banknotów i przykryła Kazia kocem po psie, który im uciekł na wiosnę … Gdzieś daleko na północy złoto zębny jegomość obrabiał kolejnego RAW-a by później na zawsze schować go w czeluściach twardego dysku tak jak to robi większość ambitnych fotografów … na zawsze … na wieczność …

Leśny Władek
18-01-2013, 21:52
Podczas darmowych dni komunikacji miejskiej...

ASAHI
18-01-2013, 22:24
Konkurencja dla Kazika :D

ekonet
18-01-2013, 22:34
Konkurencja dla Kazika :D
E, Kazik to mistrz lapidarnej formy.

credka
18-01-2013, 23:26
Nooo, to teraz się dopiero zacznie... nie idę dziś spać! :D

kazwita
19-01-2013, 00:41
Konkurencja dla Kazika :D

Pewne podobieństwa występują. Debiutowałem w wątku o D700. :D

LudwikXVI nieźle dałeś do pieca, dawno się tak nie obśmiałem. Czekam na więcej. :D

RAF7705
19-01-2013, 01:29
Ludwik szacunek.
Dawaj dalej.
To ja teraz jak Kazio, zerknę na S-F o d400 potem d600 i 800 i spać :)

marciing
19-01-2013, 10:16
"twarz w kolorze nie do obrobienia z żadnego NEF-a …"

:mrgreen:

Jędrula
19-01-2013, 17:57
Podczas darmowych dni komunikacji miejskiej...
Kurde, że u mnie nie ma takich dni... Bym podgonił portfolio.

LudwikXVI
19-01-2013, 21:31
Pozdrowienia z Domu Pomocy Społecznej w Bornym Sulinowie. Pewnie w poniedziałek spłodzę jakieś dalsze głupotki :)

RAF7705
20-01-2013, 09:16
Czekamy...

Jędrula
20-01-2013, 21:26
Ludwiku! Żądam jutro na śniadanie kolejnego odcinka!

(Czy Zośka dostanie od Kazia nowe rajtuzy...?)

LudwikXVI
20-01-2013, 23:19
Raczej nie będę pisał na ogólnym. Ewentualne subskrypcje na PW. Będę przesyłał bezpośrednio zainteresowanym. Zobaczymy jak to będzie. Wiem, że TYLKO na "opowiadanko" wchodzą tutaj kolesie z Pentaxa i Canona ... miłe :)

bart1
20-01-2013, 23:42
ale że co się zmieniło? doczytałeś kontrakt? wydawca zagroził? skąd ta nagła zmiana formy?

Fraglesso
20-01-2013, 23:48
ale że co się zmieniło? doczytałeś kontrakt? wydawca zagroził? skąd ta nagła zmiana formy?

Ja sie zapisuje do subskrybcji...

A odpowiadajac na pytanie... chyba sie paru osobom powalilo w glowkach... stad pewnie ta zmiana formy publikacji :). A swoja droga, chyba prawda kogos boli :).

RAF7705
21-01-2013, 00:07
To nie będzie kontynuacji w tym temacie. ...
To ja też się zapisuję do subskrypcji.

Leśny Władek
21-01-2013, 00:16
Ja jako wydawca to poproszę wersję do ocenzurowania dla wywołania fotograficznych uśmieszków ;)

bart1
21-01-2013, 00:20
zerkłem w "źródło" i tam widzę poważnie na noże jazda idzie.....
ale nie ma co panikować za antykomora chłopaka uniewinnili to i za to bić nie będą



chyba...

ekonet
21-01-2013, 00:27
to i za to bić nie będą
My tu, jako ZOMO (Złowrogie Oddziały Moderatorów Okrutników), mamy prawo buszu jednak. ;)

bart1
21-01-2013, 00:29
aha to przepraszam.............







:)

Zolty
21-01-2013, 00:55
....dla wywołania fotograficznych uśmieszków ;)

To jest zamach.

Leśny Władek
21-01-2013, 00:56
Widzę że naród kumaty jest ;)

Zolty
21-01-2013, 01:02
Nigdy w to nie wątpiłem, tylko z poczuciem humoru różnie bywa - no ale jakbym był nożycami, też bym się tymże nie wykazał. ;)

matomi
21-01-2013, 12:44
Ale jak to nie będzie na ogólnym? Fajnie się czytało. Też czekam na dalszy ciąg.

smieciucha
21-01-2013, 13:30
To ja też chcę pliz pliz pliz

Leśny Władek
21-01-2013, 13:42
Niestety jest duże ryzyko że moderatorzy zaostrzą jeszcze bardziej cenzurę i powieść będzie skasowana, więc autor waha się czy pisać/zamieszczać...

Jacek_Z
21-01-2013, 13:46
Skasowana??? Skąd te obawy? Zupełnie niepotrzebnie. W cafe taka powieść może spokojnie sobie istnieć.
Co innego gdy była w dziale technicznym, w wątku o konkretnym modelu body. Tam to nie było odpowiednie miejsce. Wycięto z wątku, przeniesiono i to tyle. Nie doszukujcie się drugiego dna.

Leśny Władek
21-01-2013, 14:06
W takim razie...
Ludwiczku już nie miej oporów, mamy ZIELONE światło, wal na całego i nie miej skrupułów dla głupoty ;)


Niech naszym orężem będzie satyra!

d90
21-01-2013, 14:31
Dawajcie.
Ludzie czekają ....

:)

LudwikXVI
21-01-2013, 20:25
Powrót z DPS z odwiedzin u brata lekko rozwalił mi konstrukcję ... coś tam naklikałem ale jakoś tak ... brak weny.

ROZDZIAŁ VII OBERLEJTNANT CHICHOT & AUGUST CZOSNEK

… Kazio popierdywał chwilę przez sen aromatyzując przykrywający go koc. Przejście z uśpienia w stan REM nadało jego ciału bezwiedność i zupełny bezruch. Odgłosy puszczanych gazów zamilkły, a Morfeusz, bóg sennych marzeń, istota niezwykle mądra tym razem nie popisał się serwując jaskrawo historyczną rzeczywistość zamiast nurkowania z delfinami, romantycznej kolacji z nieznaną blond pięknością czy też fotografowaniem zebry na śniegu. Senne marzenie, z założenia przyjemne nagle z potoku zielonkawych ciągów liter i cyfr biegnących pionowo w dół, z matrixa równoległej rzeczywistości wyłoniły ciemne pomieszczenie wielkości osiedlowego spożywczaka … Kazio niespokojnie poruszył się na taborecie, którego jedna z nóg wyraźnie niedojrzała do pozostałych towarzyszek. Chybotanie mebla nie było jednak gorsze od jaskrawego światła padającego na twarz Kazia wprost z klasycznej lampki biurowej. Nie grzeszą oszczędnością elektryczności … pomyślał próbując dłonią osłonić rzęsisty potok światła padający na jego twarz. Prawa ręka podniesiona na wysokość brody została zatrzymana brutalnie przez zwój kabli elektrycznych, poliwęglanowych rurek z wielobarwnymi płynami i szybko-złączkami. Przewody wnikały pod skórę poczynając od palców i dalej aż do łokcia. Co tu się kur**** dzieje wyszeptał, gdy nagle zza reflektora padło pierwsze pytanie. Męski głos tonem nie znoszącym sprzeciwu zapytał : Vorname, der name und die namen der eltern ?? … Kazio w młodości widział kilka odcinków „Stawki większej niż życie” stąd nie miał wątpliwości, że po drugiej stronie odezwał się miłośnik ojczyzny Goethego. Jestem Kazimierz, nazwisko Kiran, rodzice Andrzej i Bożena. Genaue adresse ? … padło w następnej kolejności … Kazio już gotów był podać adres gdy na biurku zadzwonił telefon. Stary bakielitowy model z metalową tarczą wybieraka i żelazkowym sznurem między słuchawką, a aparatem. Osobnik po drugiej stronie biurka wyprężył się na siedząco posztur****ąc lampę przez co Kazio mrużąc oczy był w stanie choć w przybliżeniu zorientować się z kim ma do czynienia. Był tam młody mężczyzna, może trzydziestoletni. Ubrany w czarny mundur galowy i czapkę połyskującą lakierowanym daszkiem. Po środku czapki metalowa wrona podobna do tych na czapkach kolejarzy trzymała w szponach żółtą emotikonę uśmieszka. W jednej z klap marynarki tkwiły cztery błyskawice, a na drugiej bliźniaczej … forumowy znaczek Canoniarzy !
Mężczyzna zameldował do słuchawki „ Oberlejtnant Chichot Maine fuhrer … wodzu mamy go. Ja naturliś, super agent Elza pseudonim Wilczyca wystawiła nam tego szpiega … naturliś … mamy baterie z wysokim napięciem, w rozpalonym koksowniku przygotowaliśmy znakownik … nie main fuhrer … tylko te z napisem „I Love Canon” …. Wspaniały pomysł wodzu … tak, tak oczywiście, rozkaz wodzu … zaraz zrobimy znakowniki „I Love Nikon D600” …. Wodzu – jest pan doskonale okrutny ! … mistrzu ! … „ Oberlejtnant Chichot udawał jeszcze, że prowadzi rozmowę z naczelnym wodzem, ale Kazio wyraźnie słyszał od kilkunastu sekund wolny sygnał … biiiip biiip biiiip. Oberlejtnant Chichot odłożył niedbale słuchawkę, zauważył też, że skierowana w oczy jeńca lampka przestała pełnić swoją funkcję i tenże obserwuje go spod przymrużonych powiek. Sher Gut herr Kazio. Wiemy o tobie wszystko, pełnie dane zanotowaliśmy już w protokole przesłuchania. Przejdźmy zatem do sedna. Oszczędzisz sobie cierpień jeśli będziesz mówił … Ale ja nie wiem o czym mam mówić drżącym głosem wyłkał Kazio gdyż zrozumiał, że znalazł się w wielce niefortunnym położeniu. Nie wiesz o czym gnido ? Kto wypisuje antyforumowe tezy w internecie ? Kto próbuje na wzór Wyborcza Zeitung zamknąć usta mądrzejszej części narodu ? Kto chce odwrócić uwagę od rzeczywistego problemu z Nikonem De Sześćset ? Kto spłyca problem kiczowatymi publikacjami , posługuje się puro nonsensem ? Puro co !? – zapytał Kazio by zyskać na czasie. Ty mi tu herr Kazio nie pajacuj. Wszyscy już sprawdzili w wikipedii co to jest puro nonsens. Gadaj kto to jest ! Kim jest Ludwik VXI !? Kto go finansuje, kto kupił laptopa oraz licencje na antywirusa ? Skąd nadaje te swoje wywrotowe teorie ?! Gadaj natychmiast bo inaczej … w tym miejscu oberlejtnant Chichot znacząco spojrzał na przewody przyczepione do ręki Kazia i powiódł wzrokiem w bok. Wiedział, że zatrwożone spojrzenie Kazia pobiegnie w to samo miejsce … na podłogę gdzie w skrzyni po ptysiach leżały szeregowo połączone z sobą słynne akumulatory Nikon EN-EL15. Kazio stęknął boleśnie pytając … czy to jest to o czym myślę ? Naturliś, że właśnie TO, oberlejtnant błysnął w ciemności zębami. To może niech pan oberlejtnant sprawdzi jaka jest dziewiąta litera w numerze fabrycznym tych akumulatorów bo podobno te z literką E i F są wybuchające ! Donośnym hahahaha zagrzmiał Chichot. Marna istoto … w fabryce Nikona pracują nasi ludzie. To my decydujemy jaka literka jest na akumulatorze, to my do oryginalnych beczek tłoczymy naszą czarną farbę do felg, to właśnie nasi agenci sabotują produkcję podmieniając śruby z chińskim gwintem do ustawiania autofokusa ! Dbamy o to by na waszym forum nie zgasł żar dyskusji , a jednocześnie by nie zgasła iskra nadziei na Nikona De Czterysta ! Jednocześnie nie możemy pozwolić na wyprodukowanie idealnego Nikona D 600. To zagrażałoby istnieniu forum nikoniarzy peel, a jednocześnie obniżyło sprzedaż oraz ilość użytkowników forum Canona ! Głupcze pytam po raz ostatni: kim jest Ludwik XVI !? … W tym momencie dla Kazia wszystko stało się jasne !

Nagle drzwi pokoju przesłuchań otworzyły się i wszedł feldwebel August Czosnek. Trzasnął obcasami wyciągając rękę w pozdrowieniu. Oberlejtnant Chichot na wyciągniętą rękę Augusta położył 5 feningów napiwku pytając co się stało. Melduję, że LudwikXVI znowu nadaje. Co tym razem napisał ? Właściwie to tylko o Nikonie De Osiemset, że zaj***sty jest i w ogóle, że każdemu poleca. Oberlejtnant wyraźniej uspokoił spięty głos mówiąc: melduj tylko i wyłącznie o temacie Nikon D 600. Na razie nasi agenci opanowali fabrykę Nikona na Tajwanie, a De Osiemset jest japoński. Ten de osiemset w ogóle nas nie interesuje … rozumiesz ! Nie interesuje nas – zakończył lekko histerycznie ! Feldwebel trzasnął obcasami, schował monetę do kieszeni i wyszedł energicznie zatrzaskując drzwi. Wóóóóóóććććć … August ! Drzwi otworzyły się tym razem delikatnie. Wiem, wiem herr oberlejtnant … przepraszam. Nie o to chodzi August. Coś mi przyszło do głowy. Pamiętasz tego japońskiego turystę z fabryki Nikona ? Tego co w marcu chciał popełnić samobójstwo jak mu na wycieczce do Warszawy w serwisie Nikona na Łopuszańskiej chcieli wymienić gumy z terminem na październik ? … zapytał August. Tak, dokładnie tego. Oczywiście, że pamiętam. Wyszło, że musi jeszcze wyczyścić matrycę i przesunęli mu termin na grudzień rzekł August … Ojej … ale mi go szkoda … Chichot zaśmiał się ironicznie po czym spoważniał i ciągnął dalej. Do grudnia mamy jeszcze pół roku. Trzeba zająć czymś Japończyka, najlepiej pożycz mu swojego XBOX-a i przy okazji zarekwiruj paszport. Mam tu sobowtóra z którego zrobimy podwójnego agenta. To powiedziawszy z samouwielbieniem skierował wzrok na Kazia, któremu najwyraźniej spodobało się, że jedna z nóg taboretu jest krótsza i fajnie można się majtać do przodu i do tyłu. Majtaniu taboretem towarzyszyło rytmiczne stukanie o podłogę ale po ostatnich słowach Chichota w pokoju zapadła grobowa cisza. No co wy ? Mnie na agenta ? Do fabryki Nikona w Japonii ? Przecież ja nawet nie mam paszportu ! Poza tym jestem europejczykiem. Kto uwierzy, że nazywam się Hayat Kaminadze ? Mam bladą skórę, nie mam skośnych oczu … chyba was lekko poniosło … pyskował Kazio. Milczeć … ryknął oberlejtnant Chichot po czym zapytał. Słuchaj August … gdzie jest Hans, ten rudy z działu Pentaxa. Dalej w szpitalu czy już w domu ? Z tego co wiem szefie to jeszcze w szpitalu i raczej nie prędko wyjdzie bo choruje na żółtaczkę. Widziałem go wczoraj jak palił w oknie. Morda żółta jak jakiś … No właśnie August, no właśnie … dzwoń po niego … i niech na razie nie łyka tabletek. Przerażony Kazio spadł z taboretu uderzając głową o kant biurka. Kiedy wstał jego twarz była poprzecznie wykrzywiona na wysokości oczu. Uszkodziłem nerw twarzy, uszkodziłem nerw … muszę szybko do lekarza … autentycznie płakał. No nie jest tak źle rzeczowo skomentował nieszczęście Kazia oberlejtnant Chichot. Widzę, że obejdzie się bez inwazyjnej charakteryzacji po czym otworzył szufladę biurka i schował maleńkiego Fiskarsa wyciągając w zamian z wnętrza butelkę. Napijesz się przyjacielu … nagle zmienił ton na bardzo, bardzo przyjazny. Tak, napije się, chętnie … płakał Kazio próbując palcami naprostować swoje skośne spojrzenie… co mi pan tu nalewa, co tak pachnie ? Jak to co … oryginalna Sake … uśmiechnął się oberlejtnant … będziesz świetnym agentem … moim najlepszym.

d90
21-01-2013, 20:38
Ludwiczku
Będziesz sławny
Hehe

Fraglesso
21-01-2013, 20:57
hihihi, dobre, dobre... rozkręca się jak te chińskie śrubki od AF :D

kazwita
22-01-2013, 00:17
Jest i wątek szpiegowski. Tylko tak dalej! :D

bart1
22-01-2013, 00:32
oj ale ja dalej liczę na takie poradnikowe wpisy ala Bear Grylls bo z szmatką z mikro fibry się wyjaśniło to może i dowiem się czemu gruszka mi pluje na matrycę jak i czemu te chusteczki z lidla zostawiają dziwny wzór na przedniej soczewce.....

credka
22-01-2013, 11:04
Nie wiem Kaziu, tzn. Ludwiku, co bierzesz, ale... to działa! :mrgreen:

LudwikXVI
22-01-2013, 11:58
Nie wiem Kaziu, tzn. Ludwiku, co bierzesz, ale... to działa! :mrgreen:

Dosyć dwuznaczne. Obraza czy pochwała ?!

... niektórzy, żeby dobrze się bawić muszą wypić kilka setek, wyćpać ... niektórzy na co dzień , żeby uruchomić kreatywną wyobraźnię do pracy muszą się doładować ... ale nie dotyczy to wszystkich ... 4500 wejść w 7 dni ... ktoś to czyta ... i raczej powraca czytać następne rozdziały ...

Leśny Władek
22-01-2013, 12:10
Bardzo cię proszę, pisz dalej. Czekamy z żoną na dalsze części...

credka
22-01-2013, 12:30
Dosyć dwuznaczne. Obraza czy pochwała ?!
Że też masz w ogóle jakieś wątpliwości :) Gdyby tekst był godny obrazy, nie traciłabym czasu na jego czytanie, nie zaglądałabym przy każdej okazji, czy powstał kolejny odcinek ;)
Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy! :)

NIKOLAY
22-01-2013, 19:16
Podobno następny odcinek najwcześniej jutro :)

kazwita
22-01-2013, 20:12
Podobno następny odcinek najwcześniej jutro :)

Nie jestem pewien, przecież gołąb pocztowy z „Kraju Kwitnącej Wiśni” może zaginąć po drodze. Pewne grupy nacisku nie cofną się przed niczym. ;)

Leśny Władek
22-01-2013, 20:51
A ja myślę że uśmiechnięte-foto czyli OBERLEJTNANT CHICHOT nie da na siebie dłużej czekać niż do jutra ;)

LudwikXVI
23-01-2013, 12:47
ROZDZIAŁ VIII DROGA DO SENDAI

Senne buczenie silników bombowca Yokosuka model 43 powodowało, że podwójny agent Kazio San przez dłuższą drogę spał jak zabity. Pilot lekko pochyli ster w prawo omijając Yokohamę i kierując się dalej na północ wprost na fabrykę Nikona w Sendai. Silna turbulencja na granicy starcia ciepłych i zimnych mas powietrza o kilka metrów podrzuciła kadłub lecz 1560 konne silniki szybko wyrównały pułap lotu. Wystarczyło to jednak by przebudzić Kazio San. Niewyraźny smak w ustach po wczorajszym pijaństwie przypomniał, że po rzyganiu najlepiej umyć zęby, a już całowanie z języczkiem jakie zaproponował oberlejtnant Chichot było najgorszym pomysłem od czasu zakupu filtrów Hoya do szerokiego kąta w aparacie Kazia. Wyjrzał przez okno. Ocean Spokojny na łamiących grzbietach krótkich fal świecił pobudzonym ruchami planktonem . Lecieli nisko wzdłuż wybrzeża. Na piasku widać było podłużne, spasione ludzkie kształty. Zupełnie jak u nas w Międzyzdrojach pomyślał Kazio San i skierował się w stronę kabiny pilota. Dzień dobry panie pilocie, powiedział. Czekam i czekam na stewardesę ale nikt nie przychodzi, a mnie łeb tak napierda** po tej sake, że nie wytrzymam ! Daj pan coś do picia ! Za sterami siedział dziewięćdziesięcioletni bohater walk o Pearl Harbor koreańczyk Vang Nahoojmito. Skórzana pilotka ciasno opinająca głowę i wielkie oddzielne okulary jak z wyścigów Le Mans w ubiegłym wieku sprawiały wrażenie przyklejonych na stałe do twarzy Vanga. Pilot zarozumiale przechylił głowę do tyłu tak, że źrenice oparły się o dolne krawędzie okularów po czym wycedził serię japońsko-koreańskich przekleństw, krótką opowieść oraz przydługą puentę z których wynikało, że nie ładnie naśmiewać się z czyjejś rodziny, a Godzilla z której nabijał się Kazio San to akurat drugie imię jego matki. „O Main Got” pomyślał Kazio San zaskoczony przy okazji, że jedna flaszka z Chichotem tak bardzo go zgermanizowała. Panie Nahoojmito bardzo przepraszam, musieliśmy się nie zrozumieć. Ja uwielbiam Godzillę, jestem jej fanem od maleńkości – Kazio skutecznie usiłował odwrócić negatywne nastawienie pilota. Kilka minut później popijał zimną zieloną herbatę jaką Vang wyjął z otworu w lewym skrzydle, dokładnie tam gdzie kiedyś zamontowane miał automatyczne działko kaliber 20mm. Wdzięczny Kazio San odwzajemnił poczęstunek pękatą butelką z wizerunkiem Darumy z której Vang Nahoojmito ochoczo pociągał tęgie łyki. W oddali widoczne były przedmieścia Sendai. Papierowe domy z dachami wygiętymi jak wiaty PKS na Podlasiu przylegały do siebie jakby z każdej strony czaił się wróg. Cześć zaniedbana, wraki rybackich łodzi, ulice brudne od błota. Widać było, że nie do końca uporano się z niedawnym tsunami. Pas lotniska odcinał się szarym betonem, rzędami ostrych świateł reflektorów i białymi pasami. Pilot zredukował prędkość nie przestając śpiewać „szła dzieweczka do laseczka” której w kilka sekund nauczył się od Kazio San. Ten z kolei zrozumiawszy, że pękata butelka z wizerunkiem bożka Darumy jaką podarował pilotowi – wcale nie była mszalnym winem na lekkich procentach – zapierał się w podłogę rozpaczliwie kalkulując jaka wysokość gwarantuje bezpieczne otwarcie spadochronu. Rzecz w tym, że Vang każdorazowo kończąc zwrotkę piosenki w momencie „… do zielonego hohooo” podciągał ster do siebie. Samolot podrygiwał co chwilę to w górę to w dół i tylko sekundy dzieliły go od złamania podwozia na betonowej nawierzchni lotniska. Kazio San zaparł się jeszcze mocniej i czując żołądek podchodzący do gardła na wszelki wypadek odryglował drzwi toalety. To był istotny błąd. Bombowiec Yokosuka model czterdziesty trzeci nie posiadał toalety. Od lat nie używany luk bombowy otworzył się z rdzawym trzaskiem, a wraz z opadającą na dół klapą poleciał całkiem spory pakunek tym razem nie wyposażony w zapalnik. Spadająca bryła miała szczęście w nieszczęściu upadając na błotniste pole kończące się kilkanaście metrów od pasa lotniska. Po chwili przedmiot ciężko wstał, otrzepał spodnie i z bólem wyprostował plecy. No to się kurde życie lekko skomplikowało powiedział Kazio San wypluwając błoto i sadzonki ryżu …

Leśny Władek
23-01-2013, 14:32
To już nie jest "opowiastka" tylko powieść się z tego zrobiła ;)
Kto by się spodziewał kilka dni temu że Kazio idący po D600 "wyląduje" dupskiem za oceanem...

d90
23-01-2013, 15:40
Dzięki
Za chwile relaksu i uśmiech na twarzy
Czekam na kolejne części
pzdr

Jędrula
24-01-2013, 23:14
... No to się kurde życie lekko skomplikowało powiedział Kazio San wypluwając błoto i sadzonki ryżu …

Przewiduję, że to będzie za parę lat kultowe powiedzenie! ;-)

cdc
25-01-2013, 00:09
Witam.
http://bankier.tv/fpbn-czterdziesty-szosty-czwartek-na-zywo-czyli-canon-6d-12475.html
CZAS: 40:50 :)

Pozdrowienia.

volkerball
25-01-2013, 00:20
Ha Ha Ha, nie wierze "dlaczego Kazio alias smukła dzida, powinien wybrać 6D zamiast D600" leże po raz setny ;)

Parówka
25-01-2013, 15:22
Jest dobrze!!! Kiedy dalszy ciąg? :-)

LudwikXVI
25-01-2013, 15:49
Witam.
http://bankier.tv/fpbn-czterdziesty-szosty-czwartek-na-zywo-czyli-canon-6d-12475.html
CZAS: 40:50 :)

Pozdrowienia.


O Boshe ... "trafiłem" do telewizji :) :) Dzięki za link ... No teraz muszę dźwigać ten krzyż i pisać dalej :)

Zolty
25-01-2013, 17:24
Łał!

No to kiedy będziesz miał swój autorsko-celebrycki program w TV - np. "(Matrycy) Odkurzanie na śniadanie"?

RAF7705
25-01-2013, 18:49
no to dawaj ;-)

Fraglesso
25-01-2013, 23:12
Ludwiku... czekamy :D

d90
28-01-2013, 12:51
Chyba entuzjazm minął ...

volkerball
28-01-2013, 22:04
Entuzjazm nie minał, ale nie ma co naciskac na artyste, jak weny nie ma. Nic na siłę ;).
Lepiej skończyć historie w dobrym smaku, niż zrobić z tego modę na sukces, chociaż nie obraziłbym się, jakby Kazio San potknął się i upadał przez 5 odcinków ;]

d90
29-01-2013, 11:10
To tez ja nie naciskam...ale by sie poczytalo co dalej :)

LudwikXVI
30-01-2013, 03:54
Trudno powiedzieć czy to kwestia weny. Część nowego rozdziału jest już napisana ... będzie ciąg dalszy. Spodziewam się zakończyć opowiastkę w jednym maksymalnie dwóch rozdziałach. W opowiadanku jak widać szydzę z tego ogólnoforumowego onanizowania nad kurzami, nieistniejącymi aparatami ... i przestaje mnie to bawić. Mam jeszcze pół roku wolnego więc teoretycznie czas jest. Forum trochę uzależnia ... z drugiej strony jak widzę, że wbijam się w technikalia zamiast w fotografię i fotografowanie to zaczynam się zastanawiać CO JA TUTAJ ROBIĘ !? Najlepiej byłoby wejść na forum, doczytać co mi potrzebne i wyjść ... jak z Wikipedii.

ekonet
30-01-2013, 09:03
Nikolay... ;)

LudwikXVI
01-02-2013, 04:52
Właściwie to prawie czuję się jakby ten dział był moja prywatną własnością. Kilka osób pewnie czeka na dalszy ciąg bzdurko-opowieści i na pewno doczeka się. Problem w tym, że to co miało być śmieszne - dla mnie przestało nim być. Ponownie obejrzałem milion galerii ... wszystko takie nierealnie doskonale ostre. Wszechobecne dążenie do perfekcyjnej ostrości w HD, do barw idealnych, doskonałych kompozycji.Widziałem zdjęcie ściany z oddali, zdjęcie lasu ... popatrzyłem na swoją ścianę, na las który mam na wprost okien i ... widzę, że w rzeczywistości nie są takie HD jak na tych wszystkich zdjęciach. Obejrzałem dziesiątki galerii ślubnych ... sztuczne twory, wszystko nierealne ... Może ciekawe, na pewno w wielu przypadkach godne podziwu za kreatywność ... umiejętność eksponowania przy pomocy PS, LR, NX ... te wszystkie nocne zdjęcia gdzie mimo ciemności widoczny jest każdy najdrobniejszy szczegół ...chociaż w rzeczywistości nawet ludzkie oko musiało by poddać się i nie zobaczyć wielu z tych szczegółów ... Zdałem sobie sprawę, że to co mam zamiar fotografować to kopiowanie wciąż tego samego co zobaczyłem na setkach galerii , chęć powielania tych super ostrych doskonałości ... od tandety chroń mnie panie. Czas spać.

RAF7705
01-02-2013, 06:09
Widzę kolejny kolega ma załamanie weny.
Ja sobie odpuściłem. Fotografuję kiedy tylko ma okazję i ochotę, nieraz tygodniami nie wyjmuję aparatu.
Teraz mi się szykuje sesja ciążowa dla znajomych, nie mogę się doczekać.

LudwikXVI
01-02-2013, 11:36
Widzę kolejny kolega ma załamanie weny.
Ja sobie odpuściłem. Fotografuję kiedy tylko ma okazję i ochotę, nieraz tygodniami nie wyjmuję aparatu.
Teraz mi się szykuje sesja ciążowa dla znajomych, nie mogę się doczekać.

Opssss ... szampan wyraźnie mi nie służy. Nawet ten markowy ... no chyba, że nie powinno się obalać 1 litra na jeden raz :) Nie jest tak źle ... chętnie wyjdę z nory na fotograficzne łowy ... ale jakoś te hiper-super HD Galerie (przyznaję się, że najbardziej te ślubne) przybiły mnie tą powtarzalnością. To było wczoraj w nocy. No ale mamy nowy dzień, wszystko jest super i podobno dzisiaj mamy piątek :)

RAF7705
01-02-2013, 11:44
Oczywiście piąteczek mamy :)

LudwikXVI
01-02-2013, 12:57
Żeby nie być niesprawiedliwym - jest taki zawodnik od ślubnych fotografii. Ta radość, ten żar, emocje jakie pokazuje na zdjęciach ... mistrz : http://www.jerryghionisphotography.com/
Cierpliwości .... dajcie się załadować stronie ... ręczę, że warto.

furtian
01-02-2013, 13:25
Żeby nie być niesprawiedliwym - jest taki zawodnik od ślubnych fotografii. Ta radość, ten żar, emocje jakie pokazuje na zdjęciach ... mistrz : http://www.jerryghionisphotography.com/
Cierpliwości .... dajcie się załadować stronie ... ręczę, że warto.

to jest zaprzeczeniem tego co pisałeś "pod wpływem"
ładne ale nie ma nic wspólnego z łapaniem chwili, a więc tym, czym jest dobra fotografia. Zgadzam się, że HD, hiper super i głęboka obróbka nie zastępują talentu. To jest potrzebne komercyjnie ale nie jest sztuką.
Emocje i żar na pozowanych zdjęciach nie wychodzą - wujek włodek pod wpływem może złapać lepszy żar telefonem :mrgreen:
szacunek za zdrowe poglądy

LudwikXVI
01-02-2013, 14:45
Masz rację furtian ... Może nie doprecyzowałem kilku spraw, zrównałem fotografię jako sztukę z fotografią jako produktem komercyjnym zgodnym z trendami, potrzebami itp. W sumie o talencie chyba nic nie napisałem ?! W podanym linku z komercyjnymi produktami zwróciłem uwagę na fantastycznie oddane emocje. Zapewne wniebowzięty rozmarzony wzrok panny młodej, szczęście i miłość w spojrzeniu to ustawka ale musisz przyznać, że fotki Jerrego doskonale oddają emocje ... przynajmniej moim zdaniem ... patrzę na te foty i uśmiecham się razem z osobami na zdjęciach .... pozytywne emocje ...:)
Miłego weekendu :)

LudwikXVI
08-02-2013, 22:51
Widzę, że wątek odwiedzany przez WSZYSTKICH. Zrodziła się we mnie myśl napisania książki o fotografii. Tak jest - laik napisze książkę. Wkrótce wybrani fachowcy z forum otrzymają zapytania na PW w sprawie wykorzystania ich wiedzy oraz przykładów w tej książce. Planowane wydanie 2014/2015 rok. Solidna, rzetelna wiedza poparta przykładami. Mam nadzieję, że właściwe osoby zechcą przejść do historii poprzez współtworzenie porządnego "podręcznika". To wszystko. Dziękuję za uwagę.

Kuba_
08-02-2013, 22:55
Ehhh, nie wszyscy korzystają z czarnego forum.

Życzę powodzenia z książką!! Bardzo fajny pomysł;]