Zobacz pełną wersję : Wycena zdjęcia
Art Erie
14-01-2013, 12:52
Mam pytanie, czy nie przesadziłem z wyceną?
Zostałem poproszony przez kolegę o wykonanie zdjęcia do firmowego kalendarza dla firmy transportowej.
Na zdjęciu 15 ciągników siodłowych ustwionych na stosunkowo niewielkim placu, teren na tyle mały, że razem że statywem musiałem się rozpłaszczyć na płocie by złapać sensowny kadr Tokiną 11-16. Do tego nieciekawe, ostre światło z prawej strony z którym poradziłem sobie przy pomocy 8 klatek z różną ekspozycją.
W kadrze mnóstwo przeskadzajek typu latarnie, kominy i podobne artefakty, które musiałem usunąć. Do tego parking wybrukowany kostką typu "puzle", ta z kolei upstrzona ogromną ilością plam oleju.
Zdjęcie musiało być wykonane w okresie pomiędzy Świętami, a Nowym Rokiem gdyż tylko wtedy wszyskie auta można zgromadzić w jednym miejscu; czas na tyle nie ciekawy, że kontakt z firmą tylko poprzez kolegę (kierowca), więc wszelkie uzgodnienia " na gębę"; na pytanie "ile?" - odpowiedziałem: "jak dla Ciebie 200-300zł + podatki na fakturze, wszystko zależy ile godzin mi zajmie usunięcie tego syfu".
Zajeło mi to 3 dni, tak bez przesady; po kilka godzin pracy dziennie + dojazd 20 km w jedną stronę, więc bardziej 300 niż 200 ze względu na te plamy oleju, od "obcego" wołałbym 500zł.
Zrobiłem kilka wersji, każda z nich powoduje opad szczęki, wybrali jedną wszystko pasuje; prócz ceny :D
Zdjęcia nie publikuję, bo uważam że nie powinienem; tego typu zlecenia wykonyję raczej sporadycznie i okolicznościowo, więc pytanie: czy naprawdę przesadziłęm z wyceną?
Wydaje mi się, że rozsądna cena - oczywiście biorąc pod uwagę 500 zł (dla znajomych 300). Klient często nie bierze do bani, że Ty jeszcze musisz nad tym zdjęciem siedzieć kilka godzin ( jak w Twoim wypadku).
sokolnik
14-01-2013, 13:00
ja się nie znam, ale pewnie zaraz ktoś napisze że wyceń swoją pracę na tyle na ile uważasz.
Jakiś super PRO zrobił by taki kalendarz za 5 tyś zł a inny dobry człowiek - amator-pasjonat za 500 zł a inny dla swojej reklamy za darmo itd.
I wiesz co? To chyba najlepsze rozwiązanie.
Nikt Ci nie napisze ile masz skasować klienta. Każdy mierzy swoją miarą. Jak zdjęcia im się podobają a Ty się napracowałeś, bo wołaj 500 zł, oby tylko wzięli bo inaczej praca na darmo :/
RobertMiernik
14-01-2013, 13:01
500 zł za zdjęcie do kalendarza to absolutne minimum minimalis, za tyle na pewno bym się tematu nie podjął a pewnie nie jestem jedynym...
sokolnik
14-01-2013, 13:05
bierz 100zł za każdy miesiąc z kalendarza :)
nawet po 50 zł za miesiąc(zdjęcie), to wyjdzie 600 zł (12 miesięcy, nie wiem ile zdjęć, ale pewnie każdy miesiąc ma inne zdjęcie (zdjęcia?)
Art Erie
14-01-2013, 14:11
bierz 100zł za każdy miesiąc z kalendarza :)
nawet po 50 zł za miesiąc(zdjęcie), to wyjdzie 600 zł (12 miesięcy, nie wiem ile zdjęć, ale pewnie każdy miesiąc ma inne zdjęcie (zdjęcia?)
Nie, nie; jedno zdjęcie, do dużego formatu i miesiące pod spodem.
No właśnie, jak ma mi nie zostać 100zł za dzień, to wolę sobie pójść na spacer z psem...
Nie mam jakiegoś szczególnego ciśnienia, w sensie że napracowąłem się za darmo, gdyby zrezygnowali; bo to raczej taka usługa - przysługa dla kolegi, ale jeśli im takie minimum nie pasuje, to niech sobie plik leży w komputerze ;)
EDIT
100zł za zdjęcie do kalendarza, to można sobie brać jak nie ma samego stempolowania na 12 godzin
sztefanek
14-01-2013, 15:18
100zł za zdjęcie do kalendarza, to można sobie brać jak nie ma samego stempolowania na 12 godzin
To też zależy czy robisz w minutę czy godzinę to zdjęcie.
Przy okazji zapytam się ile kosztuje godzina pracy fotografa, takie minimum za które warto podnieść aparat?
Michał Jędrak
14-01-2013, 15:21
Przyznam, że cenę dałeś dość skromną i to bez względu na znajomości, profesjonalizm wykonawcy czy też lokalizację. Zadzwoń sobie do hydraulika lub jakiegoś innego gościa od prymitywnej roboty to zobaczysz ile by wziął za siedzenie nad czymś przez kilka dni. Pewnie by wyszło około 1500zł. I to za robotę wymagającą prymitywnej wiedzy i tanich narzędzi. Nie wspomnę o tym, że hydraulik nie musi wywalić też kasy na photoshopa czy lightrooma. Po prostu na każdym kroku fotografów się poniża i tyle.
Do mnie w sobote zgłosiła się babeczka (włascicielka sklepu z odzieża - nie internetowego). Tworzą katalog czy strone i potrzebowała zdjęć ciuchów na modelce i akcesoriów (buty, torebki paski i inny babski szmelc :) Dawała modelkę, wizaż i stylistkę. Do zrobienia około 50 stylizacji/alcesoriów. Uprzejmie poinformowałem ze zaczniemy od 30zł/zdjęcie. A że do każdej ze stylizacji potrzebne były 3 foty dorzuciłem tez z 10% rabaciku. No i co się dowiedziałem? Ze fotografia to prosta sprawa, wystarczy wcisnąc i właczyc lampę i ona jako zleceniodawca ma na to 300zł (50 stylizacji x 3 foty !!!). Juz nie wnikałem czy brutto czy netto heheheh. Dojazd 50km w jedną stronę oczywiście po mojej stronie. Po oprzeczytaniu owego maila ręce mi odpadły, odpisałem iz wspołpraca na takich warunkach jest niemozliwa i otworzyłem relaksacyjnego browara :)
Ech... właczyć lampe i wcisnąc.... hehehehe
Art Erie
14-01-2013, 15:46
Przyznam, że cenę dałeś dość skromną i to bez względu na znajomości, profesjonalizm wykonawcy czy też lokalizację. Zadzwoń sobie do hydraulika lub jakiegoś innego gościa od prymitywnej roboty to zobaczysz ile by wziął za siedzenie nad czymś przez kilka dni. Pewnie by wyszło około 1500zł. I to za robotę wymagającą prymitywnej wiedzy i tanich narzędzi. Nie wspomnę o tym, że hydraulik nie musi wywalić też kasy na photoshopa czy lightrooma. Po prostu na każdym kroku fotografów się poniża i tyle.
Mam dokładnie taki sam sposób rozumowania jak napisałeś w swoim poście. Gdyby zlecenie dotyczyło firmy X, to nie ma problemu, ale z robotą po znajomości jest trochę tak jak z rodzinką - albo zrobisz za free, albo ktoś się na ciebie obrazi :)
Kiedyś zostałem poproszony o wycenę zdjęć zdjęć szkła do sklepu internetowego ( z opcją użycia niektórych do druku ); jak usłyszeli cenę za zdjęcie to myśleli że za całość :D
Dokładnie rok potrzebowali by przełkąć moją propozycję, ale w końcu się zdecydowali ;)
Co do tego kalendarza, to na podstawie tego co piszecie tutaj, widzę że cena jest na poziomie minimlanego minimum za takie "zdjęcie dla kolegi", więc moje wątpliwości zostały rozwiane.
Za darmo, to można zrobić sesję dla koleżanki (znaczy się za pozowanie), ale za zdjęcia do użytku komercyjnego dla firmy, poprostu nie wypada, trzeba przynajmniej jakąś symboliczną opłatę naliczyć.
marszull
14-01-2013, 16:32
za poswiecony czas, uwzgledniajac kolege to mysle ze 500 netto by bylo ok
czy naprawdę przesadziłęm z wyceną?
przesadziles. i to sporo.
zabraklo dowolnej cyfry z przodu wiekszej od zera :)
Art Erie
14-01-2013, 20:12
przesadziles. i to sporo.
zabraklo dowolnej cyfry z przodu wiekszej od zera :)
Oj nie przesadzajmy ;) Może nie porównujmy moich zdjęć i Twoich, zresztą jak napisałem wcześniej to poniekąd przysługa i wynagrodzenie na poziomie powiedzmy zwrotu kosztów ;)
Swoją drogą, wszystkim żyjącym z fotografii życzę samych świadomych klientów :)
Oj nie przesadzajmy ;) Może nie porównujmy moich zdjęć i Twoich, zresztą jak napisałem wcześniej to poniekąd przysługa i wynagrodzenie na poziomie powiedzmy zwrotu kosztów ;)
Swoją drogą, wszystkim żyjącym z fotografii życzę samych świadomych klientów :)
mysle jedynka z przodu dala by zarowno satysfakcje tworcy jak i poczucie nieokradania zamawiajacemu :)
co do swiadomych Klientow - oby wszyscy tacy byli :)
Art Erie
14-01-2013, 20:33
Za jedynkę z przodu, pewnie bym się bardziej przyłożył, choć wątpię by takie dopracowanie szczegółow klient by zauważył.
I jest info z ostatniej chwili :D
Po czterech dniach kalkulacji, kwota 300zł została zaakceptowana :)
Aż starch pomyśleć o tej "jedynce" z przodu ;)
Cena rzekłbym symboliczna, 3/4 darmo jak za taką robotę...
Art Erie
21-01-2013, 19:35
Cena rzekłbym symboliczna, 3/4 darmo jak za taką robotę...
Miała być symboliczna, tak "po znajomości". Jednak po akceptacji sprzed tygodnia, jakoś im się nie śpieszy; a ja myślałem że to miał być kalendarz na rok bieżący :D
Chłopie - masz doświadczenie na przyszłość.
Wpierw wołaj "pół bańki", a potem po "koleżeńsku" zjedź do ceny, która Cię usatysfakcjonuje.
"po znajomości"
zapamietaj ze "po znajomosci" i "dla rodziny" zawsze +200%, bo narobisz sie duzo wiecej niz przy normlanym kliencie a i tak nie beda zadowoleni :)
Art Erie
21-01-2013, 20:26
zapamietaj ze "po znajomosci" i "dla rodziny" zawsze +200%, bo narobisz sie duzo wiecej niz przy normlanym kliencie a i tak nie beda zadowoleni :)
To wiem, ale czasem trudno jest zrobić tak by wilk był syty i owca cała ;)
cheyenne
21-01-2013, 20:42
niedawno wpadł do mnie na godzinkę, półtorej jeden pan z gazowni z pomocnikiem
przenieśli mi gazomierz kilkadziesiąt cm w bok i wyprostowali pion
przytulili 500 zł
nie odpuszczaj, 500 zł to dobra cena
Art Erie
21-01-2013, 20:55
niedawno wpadł do mnie na godzinkę, półtorej jeden pan z gazowni z pomocnikiem
przenieśli mi gazomierz kilkadziesiąt cm w bok i wyprostowali pion
przytulili 500 zł
nie odpuszczaj, 500 zł to dobra cena
"W gazie" też pracowałem, tam nie płaci się za usługę, a za pieczątkę; choć przyznam że na 500zł za półtorej godziny nie miłałbym sumienia. A tak na marginesie, to wymiana licznika i wypełnienie dokumentów w akordzie zajmowała góra 3 minuty (dwie osoby).
Ja juz pisalem to wczesniej, a sailor dolozyl swoje. Nielatwa jest taka wycena. Normalnie z tysiac zlotych, po kolezensku pincet, a jak nie ma co do gara wlozyc to i stowe sie zawola. Wszystko zalezy od sytuacji. Jesli przyjmiemy standardowe warunki, czyli "nie za duzo, nie za malo" to takie 500 zl netto jest ok.
Sailor z tego zyje i wzialby wiecej, a ja znam goscia, ktory przychodzi na zuzel z D3s + D3 + Nikkor 300/2,8 + 70-200 2,8 + 24-70 + 14-24 i oddaje zdjecia ZA DARMO. Facet zyje zupelnie z czego innego i robi to dla hobby. Kazdy inny dba o sprzet, a on nie martwi sie, ze wraca ujeb... jak swinia, nieobracajac sie, jak zawodnicy "pluja" mu "piachem" w obiektyw. Kupi nowy.
Dla kontrastu, kiedys zadzwonil do mnie menadzer jednego z zuzlowcow, ktorego kontrakt opiewal na ok. 2 miliony zlotych (jeden z krajowych liderow). Zapytal, ile wezme za zdjecia tego zawodnika, jego teamu i jakis wariacji, typu start, jazda na jednym kole itd. Zdjecia wykorzystane wszedzie. Nie bede tu pisal tej niskiej kwoty, jaka mu zaproponowalem, bo wstyd (mialo byc "na godzinke Pan przyjedzie"), ale w sluchawce uslyszalem, ze albo zrobie za stowe, albo mam spadac.
Art Erie
21-01-2013, 21:49
Jest tak jak napisałeś, ale za darmo, to mogę "Owsikowi" zrobić; zdjęcie do komercyjnego zastosowania i nawet to "po znajomości" poprostu nie wypada.
A cwanieczek za "stówę" niech się sam buja :D
Inaczej mowiac, jeden ma kredyt i zone na glowie i temu 1000 zl bedzie malo, a drugi mieszka z rodzicami i 200 zl w zupelnosci wystarczy. Nauczylem sie juz, ze nie wazne ile sie zarabia, ale ile zostaje po oplaceniu wszelkich zobowian. Moze sie okazac, ze ten co zarabia 900 zl ma wiecej w miesiacu niz ten, co "trojke" wyciagnie.
A cwanieczek za "stówę" niech się sam buja :D
Oczywiscie znalazl goscia, ktory to zrobil. Az zsikal sie w gacie, jak uslyszal, ze moze robic dla goscia o nazwisku XYZ.
Art Erie
21-01-2013, 22:03
Inaczej mowiac, jeden ma kredyt i zone na glowie i temu 1000 zl bedzie malo, a drugi mieszka z rodzicami i 200 zl w zupelnosci wystarczy. Nauczylem sie juz, ze nie wazne ile sie zarabia, ale ile zostaje po oplaceniu wszelkich zobowian. Moze sie okazac, ze ten co zarabia 900 zl ma wiecej w miesiacu niz ten, co "trojke" wyciagnie.
Tu nawet nie chodzi o komercję, bo jeśli robisz dla pieniędzy ( nie ważne co ) to sprawa jest jasna, masz stawkę, negocjujesz, ustalasz warunki albo odpuszczasz. A tu taka sytuacja, że "jak się nie obrócisz, d...pa zawsze z tyłu".
Oczywiscie znalazl goscia, ktory to zrobil. Az zsikal sie w gacie, jak uslyszal, ze moze robic dla goscia o nazwisku XYZ.
Obecnie z "fotografem" jest dokładnie tak jak z "informatykiem" - znajdziesz go na każdym rogu ;)
Jest tak jak napisałeś, ale za darmo, to mogę "Owsikowi" zrobić; zdjęcie do komercyjnego zastosowania i nawet to "po znajomości" poprostu nie wypada.
A cwanieczek za "stówę" niech się sam buja :D
Ale "komercyjne zastosowanie" jest tu mocnym słowem. Nie wiemy, co to za firma (a zakładam, że nie DHL). Ciężko nazwać komercynym zastosowaniem produkcję 50 (strzelam zupełnie, mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi) kalendarzy do 5 oddziałów firmy. Zakładam, że firma nie będzie tego sprzedawać, ani rozdawać klientom (już nie ten okres, a zresztą, kto by chciał oglądać na kalendarzu flotę innej firmy).
W dobie kosmicznych wyliczeń strat przy "kradzieży" muzyki w sieci możemy sobie policzyć (a co!), że pracownik patrząc na kalendarz ze swoim samochodem (czy innym, firmowym, który widzi codziennie) jest o 10 zł dziennie bardziej produktywny i firma zarabia majątek na tych kalendarzach. Ale czy nie jest to zbyt naciągane?
P.S.Gwoli wyjaśnienia: nie twierdzę, że można takie zdjęcia zrobić za darmo, lub za grosze. Zaplata powinna być rozsądna, ale niektóre kwoty jakie tu padły są przesadzone. Firma to bierze w koszta, zysku z tego nie będzie - ktoś będzie chciał 1000 zł za zdjęcie - to nie będzie kalendarza i nikt na tym nie zyska.
No ok, ale co kogo obchodzi, do czego te zdjecia? Trzeba z czegos zyc. Stojac przy kasie w Biedronce Pani nie pyta mnie, czy mam za co zaplacic, czy to prywanie, do jedzenia, czy na bankiet dla firmy. Plac i juz. Nie rozumiecie tego?! Naprawde nie interesuje mnie, gdzie zostana wykorzystane moje zdjecia. Przeciez nie pojade za darmo ze sprzetem za 20 tysiecy zlotych, aby Caritasowi zrobic kilka fot za darmo "bo dla biednych dzieci". Ale w imie czego?! Moze w innym kraju jest inaczej, ale w Polsce trzeba wziac pieniadze, aby sie utrzymac.
Pomylsmy nawet inaczej. Robie zdjecia i obrabiam je w ciagu dwoch dni i nie mam z tego NIC. Idac "do lopaty" mam X zlotych. Nie trzeba doktoratu, aby policzyc, iz X > 0.
To miedzy innymi w fotografi popieprzylo sie tak, ze daje sie dupy za darmo. Zwykly gosc w kiosku wymienia baterie w zegarku za 20 zl + bateria 12 zl. I nie patrzy, ze kupil ja w sklepie obok za 4 zl.
Ktos tu opisal sprawe z gazownikiem. Ja chcialbym takiemu zaplacic 500 zl za fuche nie myslac przy tym "ja pierd..., piec stow?!". To jest cos, czego nie rozumieja politycy w tym kraju. M.in. mniejsze podatki to bardziej wydajna gospodarka. Wolalbym dac 200 zl wiecej robotnikowi, niz systemowi, ktory te pieniadze pieprzed...
Art Erie
22-01-2013, 01:24
Ale "komercyjne zastosowanie" jest tu mocnym słowem. Nie wiemy, co to za firma (a zakładam, że nie DHL). Ciężko nazwać komercynym zastosowaniem produkcję 50 (strzelam zupełnie, mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi) kalendarzy do 5 oddziałów firmy. Zakładam, że firma nie będzie tego sprzedawać, ani rozdawać klientom (już nie ten okres, a zresztą, kto by chciał oglądać na kalendarzu flotę innej firmy).
W dobie kosmicznych wyliczeń strat przy "kradzieży" muzyki w sieci możemy sobie policzyć (a co!), że pracownik patrząc na kalendarz ze swoim samochodem (czy innym, firmowym, który widzi codziennie) jest o 10 zł dziennie bardziej produktywny i firma zarabia majątek na tych kalendarzach. Ale czy nie jest to zbyt naciągane?
P.S.Gwoli wyjaśnienia: nie twierdzę, że można takie zdjęcia zrobić za darmo, lub za grosze. Zaplata powinna być rozsądna, ale niektóre kwoty jakie tu padły są przesadzone. Firma to bierze w koszta, zysku z tego nie będzie - ktoś będzie chciał 1000 zł za zdjęcie - to nie będzie kalendarza i nikt na tym nie zyska.
Zachodnia firma transportowa, chyba nie duża; 20 ciągników, więc z drugiej strony nie taki znowu "Węgiełek"; co i tak jest bez znaczenia, bo chodzi o zdjęcie do kalendarza, a nie audyt finansowy.
Kalendarz firmowy służy raczej do budowania wizerunku firmy, czy to rozdawany na zewnątrz dla klientów, czy też w jednym egzemplarzu do zawieszenia w gabinecie "prezesa" jednoosobowej firmy ma zastosowanie jest stricte komercyjne.
Nie o to mi chodziło. A nie patrzysz czasem ile Twój klient jest w stanie zapłacić?
Oczywiście mam na myśli zróżnicowaną jakoś usług, inna za 100, 500 czy 1000 zł. Inaczej, czy każde Twoje zdjęcie jest warte 1000 zł, czy raczej jesteś w stanie sprzedać za 500 jeśli nie poświęcisz więcej niż godzinę na obróbkę i godzinę na przygotowanie ujęcia (czasu robienia zdjęcia nie wliczam ;) ).
Sprzedawanie tej samej pracy za 500 zł i za 1000 zł byloby dziwne. Ale jeśli górna granica klienta to 500 zł, powyżej której odpuszcza temat i woli zorganizować paintbala? Jeśli ta kwota jest za niska to racja, nie ma sensu, trzeba przecież za coś żyć.
Art Erie
22-01-2013, 02:15
Nie o to mi chodziło. A nie patrzysz czasem ile Twój klient jest w stanie zapłacić?
Oczywiście mam na myśli zróżnicowaną jakoś usług, inna za 100, 500 czy 1000 zł. Inaczej, czy każde Twoje zdjęcie jest warte 1000 zł, czy raczej jesteś w stanie sprzedać za 500 jeśli nie poświęcisz więcej niż godzinę na obróbkę i godzinę na przygotowanie ujęcia (czasu robienia zdjęcia nie wliczam ;) ).
Sprzedawanie tej samej pracy za 500 zł i za 1000 zł byloby dziwne. Ale jeśli górna granica klienta to 500 zł, powyżej której odpuszcza temat i woli zorganizować paintbala? Jeśli ta kwota jest za niska to racja, nie ma sensu, trzeba przecież za coś żyć.
Nie nigdy nie wyceniam swojej pracy na zasadzie ile ktoś może mi za nią zapłacić. Robię to na podstawie prostej kalkulacji dotyczącej stopnia trudności, poświęconego czasu i kosztów własnych. Przecież nie będziesz pracował przez miesiąc dla kogoś, kto jest Ci w stanie za to zapłacić 100zł, lepiej pracować dla 30 innych za 100zł dziennie ;)
Ale odchodzimy nieco od tematu, jeśli klienta nie stać by zapłacić mi za moją pracę wartą 1000zł, to go odpuszczę ( a może on mnie ;) ).
Za 500zł dokładnie taką samą usługę mogę zrobić koledze, licząc się z faktem że jest to jakieś tam pokrycie moich kosztów własnych i czasu, który mogłem przeznaczyć na pracę zarobkową, lub picie wódki.
Problem w tym, że w powszechnym mniemaniu zdjęcie samo wyskakuje z aparatu, za główkę do paszportu trzeba zapłacić 20zł i to jeszcze można przełknąć, bo bez tego nie będzie egzotycznych wakacji; odkręcenie dwuch śrubunków przy gazomierzu i wyprostowanie jakiejś rury jest warte "pińset"...
Bo brak plomb przy liczniku gazowym to jest big problem; kompakt, czy nawet "luszczanka" bez fotografa też nie wypluje ślitaśnego zdjęcia i o tym każdy wie.
Jak napisałem wyżej miałem uprawnienia gazowe i taka przysługa dla znajomego zajmnie powiedzmy pół godziny włączając w to wypicie browarka i wypalenie papierosa, w ramach rekompensaty znajomy może dać flaszkę na drogę i nikt krzywdy mieć nie będzie. Więc można sobie sobie chyba odpowiedzieć w dość prosty sposób czy 300zł za kilkanaście godzin poświęconych na wykonanie jednego zdjecia jest kwotą wygórowaną, czy nie.
Nie nigdy nie wyceniam swojej pracy na zasadzie ile ktoś może mi za nią zapłacić. Robię to na podstawie prostej kalkulacji dotyczącej stopnia trudności, poświęconego czasu i kosztów własnych.
i slusznie.
no jakby kazdy wiedzial to cennik bylby inny :)
[quote] Więc można sobie sobie chyba odpowiedzieć w dość prosty sposób czy 300zł za kilkanaście godzin poświęconych na wykonanie jednego zdjecia jest kwotą wygórowaną, czy nie.
zakladajac 15h pracy wyszlo 20pln/h w cenie doswiadcznie, sprzet, transport i podatek.
klient powinien cie na rekach nosic
Art Erie
22-01-2013, 14:51
[...]no jakby kazdy wiedzial to cennik bylby inny :)
Wiedzą, wiedzą testowali to komórką :mrgreen:
[...]zakladajac 15h pracy wyszlo 20pln/h w cenie doswiadcznie, sprzet, transport i podatek.
klient powinien cie na rekach nosic
Jak pisałem wcześniej to była przysługa ( 20zł/h plus podatek), nie liczyłem tego jako usługi.
Borat1979
22-01-2013, 14:52
Jak bym miał jechać 20 km żeby zrobić fotki, później siedzieć dwa czy trzy wieczory nad obróbką i dostać za to 300 zł to bym znajomemu powiedział żeby się bujał i niech sobie kupi kompakcik w Media Markcie i i sam sobie to zdjęcia zrobi.
Art Erie
22-01-2013, 14:59
Jak bym miał jechać 20 km żeby zrobić fotki, później siedzieć dwa czy trzy wieczory nad obróbką i dostać za to 300 zł to bym znajomemu powiedział żeby się bujał i niech sobie kupi kompakcik w Media Markcie i i sam sobie to zdjęcia zrobi.
No wiesz, każdy ma różnych znajomych. Mam też takiego, dla którego zrobiłbym to za winko; tyle że to działa w obie strony i jak potrzebuję zmienić kompa, to on też siedzi przy tym 3 dni żeby postawić mi dwa systemy których używam razem z resztą softu. Taki barter, a po robocie winko ;)
Borat1979
22-01-2013, 15:10
No wiesz, każdy ma różnych znajomych. Mam też takiego, dla którego zrobiłbym to za winko; tyle że to działa w obie strony i jak potrzebuję zmienić kompa, to on też siedzi przy tym 3 dni żeby postawić mi dwa systemy których używam razem z resztą softu. Taki barter, a po robocie winko ;)
Z tego co zrozumiałem to zdjęcie nie było dla kolegi a dla firmy, w której jest kierowcą (chyba, że coś źle przeczytałem)
Art Erie
22-01-2013, 15:15
Z tego co zrozumiałem to zdjęcie nie było dla kolegi a dla firmy, w której jest kierowcą (chyba, że coś źle przeczytałem)
Zgadza się, ale to on zwrócił się do mnie w tej sprawie, a nie firma. Skoro tak zrobił, to znaczy że ma jakiś układ ze swoim szefem ( a może jest poprostu "wporządku"); jak załatwi mu przykładowe zdjęcie po cenie niższej niż rynkowa, będzie to przysługa którą pewnie kiedyś szef mu odwzajemni...
Ale to tylko moja pokrętna logika, zbudowana na głównie na doświadczeniu.
Ale to tylko moja pokrętna logika, zbudowana na głównie na doświadczeniu.
oj pokretna i naiwna ... tez sie na nia czesto lapie :) na szczescie jest troche znajomych ktorzy wracaja wiare w ludzi :)
bo z reguly odbywa sie to brutalnie wg twierdzenia:
"kolega potrzebowal pomocy to mu pomoglem, a jak ja potrzebowalem pomocy to tez sobie pomoglem" :)
Zlecenia dla znajomych to prawdziwa "zmora". Nie wiadomo ile wziąć. Ze wszystkich mądrych książek, które przeczytałem wynika, że trzeba brać tyle, ile od normalnego klienta.
Szczerze mówiąc podziwiam, że chciało Ci się "bawić" za 300 zł :) Ja "dla znajomego" rzuciłbym jednak wyższą cenę, tym bardziej, że tu beneficjentem jest firma, a nie kolega...
A argument o świadomości społeczeństwa, że zdjecia są za darmo - właśnie przez takie zlecenia "za parę groszy" kształtuje się rynek...
Jak firma by dostała kilka ofert zrobienia zdjeć na 2000-3000 zł to by z pocałowaniem ręki wzięła ofertę od znajmego za tysiaka :)
Art Erie
22-01-2013, 18:49
oj pokretna i naiwna ... tez sie na nia czesto lapie :) na szczescie jest troche znajomych ktorzy wracaja wiare w ludzi :)
bo z reguly odbywa sie to brutalnie wg twierdzenia:
"kolega potrzebowal pomocy to mu pomoglem, a jak ja potrzebowalem pomocy to tez sobie pomoglem" :)
Różnie to bywa, fakt.
Zlecenia dla znajomych to prawdziwa "zmora". Nie wiadomo ile wziąć. Ze wszystkich mądrych książek, które przeczytałem wynika, że trzeba brać tyle, ile od normalnego klienta.[..]
Książki sobie, życie sobie; z pewnością tak było by prościej; choć z drugiej strony samochód też serwisuję u jednego ze znajomych.
Szczerze mówiąc podziwiam, że chciało Ci się "bawić" za 300 zł :) Ja "dla znajomego" rzuciłbym jednak wyższą cenę, tym bardziej, że tu beneficjentem jest firma, a nie kolega...
A argument o świadomości społeczeństwa, że zdjecia są za darmo - właśnie przez takie zlecenia "za parę groszy" kształtuje się rynek...
Jak firma by dostała kilka ofert zrobienia zdjeć na 2000-3000 zł to by z pocałowaniem ręki wzięła ofertę od znajmego za tysiaka :)
Gdybym takie rzeczy robił na codzień, to fotografia wychodziła by mi pewnie już "bokiem", z punktu widzenia amatora jest w takim zleceniu jednak nieco frajdy i przyjemności, w każdym razie jest to inne podejście.
Nie było czasu na tak głębokie uświadamianie klienta, termin na koniec grudnia w przypadku zdjęć do kalendarza to przecież masakra. Z drugiej strony zadbałem o to by widzieli moją pracę włożoną w usługę, dostali wydruki "przed" i "po", jasne że nie są wstanie jej ocenić, ale widzą różnicę.
Co do psucia rynku, to myślę że tego typu zlecenia "po znajomości", czy upusty dla stałych klientów (wiem są mniejsze ;) ) nie psują rynku; rynek jest psuty poprzez żle pojętą konkurencję. "Świeża krew" w każdej branży walczy ceną, a nie jakością i mamy to co mamy - masę tandety w cenie 1,99.
Władca Pixeli
22-01-2013, 20:33
Zgadza się, ale to on zwrócił się do mnie w tej sprawie, a nie firma. Skoro tak zrobił, to znaczy że ma jakiś układ ze swoim szefem ( a może jest poprostu "wporządku"); jak załatwi mu przykładowe zdjęcie po cenie niższej niż rynkowa, będzie to przysługa którą pewnie kiedyś szef mu odwzajemni...
Ale to tylko moja pokrętna logika, zbudowana na głównie na doświadczeniu.
Miałem kiedyś taki przypadek i dopiero znajomi mnie donieśli, że osoba której robiłem przysługi robiła na tym dobry biznes z którego ja nie miałem nic.
Art Erie
22-01-2013, 20:39
Miałem kiedyś taki przypadek i dopiero znajomi mnie donieśli, że osoba której robiłem przysługi robiła na tym dobry biznes z którego ja nie miałem nic.
Dobre :) W moim przypadku są to przypadki jednostkowe, albo okazjonalne.
sokolnik
22-01-2013, 20:43
Miałem kiedyś taki przypadek i dopiero znajomi mnie donieśli, że osoba której robiłem przysługi robiła na tym dobry biznes z którego ja nie miałem nic.
to ma swoją nazwę. S*u%&&&&&@@wo
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.