MariuszJ
10-01-2013, 14:37
Trochę luźnych uwag na temat nowych czy względnie nowych spacerówek na FX. Nie poprę ich zdjęciami, bo otoczenia sklepów ABFoto i Fotojoker nie należą do spektakularnych, oczywiście jak ktoś się uprze mogę jakiegoś kropa wstawić. Post ten w żaden sposób nie pretenduje do fachowej, technicznej opinii, od tego macie Photozony i Optycznych. To opinia amatora, w końcu do niego ta oferta jest kierowana.
Przymierzałem do D700 nowe 24-85(VR), 24-120/4 oraz 28-300. Będę przywoływał dla porównań niedawno sprzedany 24-70.
Jeżeli chodzi o budowę, to szkła prezentują podobny poziom "wizualnej solidności", niestety - bardzo przeciętny. Często na tym forum używa się określenia "plastic fantastic", myślę że wszyscy wiedzą o co chodzi i mogę spokojnie się odwołać do Waszej wyobraźni. Odruchy obrzydzenia po obcowaniu z 24-70 całkowicie zrozumiałe. Na niekorzyść wyróżnia się 24-85, który wygląda dodatkowo na trochę niespasowany, jakby np. pierścień ostrości zrobili w Tajlandii a fazę pod niego w Chinach...
Ponieważ to spacerówki, dość podstawowym kryterium oceny jest poręczność. Tu wyraźnie punktuje najkrótszy z obiektywów, fajnie się go trzyma, ma zgrabną, szczupła osłonę p-słon, po skręceniu na tele nie wygląda jak aktor krowiego porno. Trochę to wszystko lata po wysunięciu (podobnie jak w 28-300, tu 24-120 się wybija elegancką pracą wysuwanych członów), ale nie mam wrażenia że zepsuje się na pierwszym spacerze. Jest przy tym lekki.
24-120 to niestety duże szkło, krótsze co prawda od 24-70, ale pękate (a przynajmniej robiące takie wrażenie). Nie powiem, żeby mi się to dobrze nosiło i kręciło, ale to być kwestia przyzwyczajenia. Dochodzi do tego rozklapiona potężnie osłona p-słon, przez którą wpychanie obiektywu do torby czy slinga może być przykre.
Paradoksalnie, 28-300 trzymało mi się lepiej. Jest trochę cięższy od 24-120, ale sprawia wrażenie smuklejszego. Trzeba to oczywiście przefiltrować przez zakres ogniskowych które oferuje. Niestety, po wysunięciu robi się z tego potwór koszmarny, no ale cudów nie ma.
Autofocus jest bardzo pewny w każdym z testowanych, ale jego prędkość i precyzja już nie. 24-85 ostrzy bardzo wolno, AF-C wydaje się natomiast całkiem dokładny. W sumie może to skutkować jego wysoką używalnością, w granicach niedużych szybkości zmian odległości celu. W 24-120 zarówno prędkość, jak i odczuwalna precyzja działania AF-C jest na wysokim poziomie. Myślę, że uwzględniając wspólny zakres jest niewiele mniejsza od 24-70. Najgorzej w tej kategorii wypada dla mnie 28-300 - autofocus jest wolny, a AF-C pracował mi dość nerwowo. Coś za coś pewnie.
Stabilizacja we wszystkich działa perfekcyjnie. Naprawdę robi wrażenie. Nie jestem w stanie wyróżnić żadnego obiektywu z tej trójki, ale jeżeli dla kogoś stabilizacja ma znaczenie to niech wie, że Nikon się postarał. 24-120 robi najgłośniejszy klik na końcu pracy żyroskopu, ale nie jest to coś czym warto się przejmować.
A teraz coś co powinno być najdłuższym fragmentem tej pseudo-recenzji, a będzie najkrótszym. Wg mnie szkła są całkowicie porównywalne optycznie we wspólnych zakresach, z dokładnością do używanych przysłon. Więcej powiem - ostrość 24-85 na 85mm oceniłem na wyższą niż 85mm w 24-120, 120mm w 24-120 jest natomiast niewiele lepsze od 120mm w 28-300, jeżeli w ogóle.
Dystorsje geometryczne widać we wszystkich, oczywiście w 28-300 największe, ale naprawdę bym się nimi nie przejmował w kontekście aplikacji. Nie zauważyłem żadnych specjalnych różnic między tymi szkłami w dziedzinie aberracji chromatycznych, jakaś tam AC+koma w rogach 24-85 i 28-300 szpeciła trochę w powiększeniu 1:1, ale nie było nic co można by było określić jako kryminał.
Bardzo ważna dla mnie praca pod światło - nie miałem za bardzo jak tego sprawdzić, jakieś tam próby robienia zdjęcia "w lampę" nie mogą być autorytatywne. Coś tam złapałem w 28-300, bagatelizowałbym to - nowe Nikkory bardzo dobrze pod światło pracują en bloc, zarówno jeżeli chodzi o spadek kontrastu jak i bliki.
Czas na jakieś finalne, subiektywne konkluzje.
Właściwie powinno się te obiektywy porównywać parami: 24-85 vs 24-120 jako obiektywy uniwersalne z 24mm i krótkim tele, oraz 24-120 vs 28-300 jako samotne all-aroundy. Spróbuję jednak zamiast ustawiać ranking, wygłosić kilka uwag, które nie pretendują do twierdzeń i nie zamierzam specjalnie ich dowodzić.
Nie widzę żadnego specjalnego powodu, aby amator kupował 24-120 zamiast 24-85. Mi osobiście 24-85 się całkiem podobał. Jest to, zdaję sobie sprawę, całkowite odwrócenie rekomendacji Optycznych, że ją przypomnę:
"Starcie z drugim z wymienionych powyżej obiektywów jest dla Nikkora 24–85 mm VR szczególnie bolesne. Pomimo mniejszego zakresu ogniskowych oraz w ogólności trochę gorszego światła, model 24–85 mm przegrywa z 24–120 mm VR prawie we wszystkich kategoriach. Jedynym argumentem za Nikkorem 24–85 mm VR jest jego cena – będzie on nas kosztował aż 1500 zł mniej. Pomimo tego, wszystkim zainteresowanym tego typu sprzętem radzimy bardzo poważne rozważenie problemu i zastanowienie się nad dopłatą do droższego ale znacznie lepszego i bardziej uniwersalnego modelu."
Uważam tę opinię za bullshit, żeby nie użyć wulgarnego polskiego odpowiednika. Cena 24-85 będzie leciała w dół kiedy pojawią się w większej ilości z kitowych zestawów, 24-120 najwyraźniej nie będzie natomiast w kicie dostępny, co uczyni go za chwilę obiektywem dwa razy droższym od konkurenta. Dla mnie: money for nothing. Suma zalet i wad się znosi nawet przyjmując że to ta sama półka cenowa. A nie jest ta sama, niestety, oj nie.
28-300 natomiast jest bardzo fajną propozycją "all-arounda ekstremalnego". Za niewielki kompromis jakościowy, moim zdaniem w zastosowaniach amatorskich pomijalny, mamy lufę do wszystkiego. Wiem że tym samym brzmię trochę w swych konkluzjach jak Ken, ale czasami i małpa w pokera wygrywa. Jeżeli tego potrzebujesz - bierz 28-300. Różnica pomiędzy 85mm a 120mm, szczególnie biorąc pod uwagę jakość tego 120mm z 24-120 jest użytkowo niewielka w porównaniu z różnicą 120mm (które chyba i tak w 24-120 musisz na większym dystansie przymknąć) a 300mm.
24-120 byłem może nie rozczarowany, a lekko zniesmaczony ceną, która nijak się ma do tej oferty. Podczas gdy w Canonie 24-105L był moim ulubionym szkłem, tu mam wrażenie że musiałbym długo pracować nad tym obiektywem, żeby go polubić. Pojawiające się tu i ówdzie na forum opinie, że 24-120 może zastąpić nawet 24-70 (oczywiście w zastosowaniach typowych dla prosumerskiego użytkownika) traktuję jako racjonalizację własnych wydatków na to drogie i niestety przeciętne szkło. Dla mnie taka opinia jest kompletnie od czapy.
Oczywiście nie kupiłem i nie zamierzam chwilowo kupić żadnego z tych obiektywów.
Przymierzałem do D700 nowe 24-85(VR), 24-120/4 oraz 28-300. Będę przywoływał dla porównań niedawno sprzedany 24-70.
Jeżeli chodzi o budowę, to szkła prezentują podobny poziom "wizualnej solidności", niestety - bardzo przeciętny. Często na tym forum używa się określenia "plastic fantastic", myślę że wszyscy wiedzą o co chodzi i mogę spokojnie się odwołać do Waszej wyobraźni. Odruchy obrzydzenia po obcowaniu z 24-70 całkowicie zrozumiałe. Na niekorzyść wyróżnia się 24-85, który wygląda dodatkowo na trochę niespasowany, jakby np. pierścień ostrości zrobili w Tajlandii a fazę pod niego w Chinach...
Ponieważ to spacerówki, dość podstawowym kryterium oceny jest poręczność. Tu wyraźnie punktuje najkrótszy z obiektywów, fajnie się go trzyma, ma zgrabną, szczupła osłonę p-słon, po skręceniu na tele nie wygląda jak aktor krowiego porno. Trochę to wszystko lata po wysunięciu (podobnie jak w 28-300, tu 24-120 się wybija elegancką pracą wysuwanych członów), ale nie mam wrażenia że zepsuje się na pierwszym spacerze. Jest przy tym lekki.
24-120 to niestety duże szkło, krótsze co prawda od 24-70, ale pękate (a przynajmniej robiące takie wrażenie). Nie powiem, żeby mi się to dobrze nosiło i kręciło, ale to być kwestia przyzwyczajenia. Dochodzi do tego rozklapiona potężnie osłona p-słon, przez którą wpychanie obiektywu do torby czy slinga może być przykre.
Paradoksalnie, 28-300 trzymało mi się lepiej. Jest trochę cięższy od 24-120, ale sprawia wrażenie smuklejszego. Trzeba to oczywiście przefiltrować przez zakres ogniskowych które oferuje. Niestety, po wysunięciu robi się z tego potwór koszmarny, no ale cudów nie ma.
Autofocus jest bardzo pewny w każdym z testowanych, ale jego prędkość i precyzja już nie. 24-85 ostrzy bardzo wolno, AF-C wydaje się natomiast całkiem dokładny. W sumie może to skutkować jego wysoką używalnością, w granicach niedużych szybkości zmian odległości celu. W 24-120 zarówno prędkość, jak i odczuwalna precyzja działania AF-C jest na wysokim poziomie. Myślę, że uwzględniając wspólny zakres jest niewiele mniejsza od 24-70. Najgorzej w tej kategorii wypada dla mnie 28-300 - autofocus jest wolny, a AF-C pracował mi dość nerwowo. Coś za coś pewnie.
Stabilizacja we wszystkich działa perfekcyjnie. Naprawdę robi wrażenie. Nie jestem w stanie wyróżnić żadnego obiektywu z tej trójki, ale jeżeli dla kogoś stabilizacja ma znaczenie to niech wie, że Nikon się postarał. 24-120 robi najgłośniejszy klik na końcu pracy żyroskopu, ale nie jest to coś czym warto się przejmować.
A teraz coś co powinno być najdłuższym fragmentem tej pseudo-recenzji, a będzie najkrótszym. Wg mnie szkła są całkowicie porównywalne optycznie we wspólnych zakresach, z dokładnością do używanych przysłon. Więcej powiem - ostrość 24-85 na 85mm oceniłem na wyższą niż 85mm w 24-120, 120mm w 24-120 jest natomiast niewiele lepsze od 120mm w 28-300, jeżeli w ogóle.
Dystorsje geometryczne widać we wszystkich, oczywiście w 28-300 największe, ale naprawdę bym się nimi nie przejmował w kontekście aplikacji. Nie zauważyłem żadnych specjalnych różnic między tymi szkłami w dziedzinie aberracji chromatycznych, jakaś tam AC+koma w rogach 24-85 i 28-300 szpeciła trochę w powiększeniu 1:1, ale nie było nic co można by było określić jako kryminał.
Bardzo ważna dla mnie praca pod światło - nie miałem za bardzo jak tego sprawdzić, jakieś tam próby robienia zdjęcia "w lampę" nie mogą być autorytatywne. Coś tam złapałem w 28-300, bagatelizowałbym to - nowe Nikkory bardzo dobrze pod światło pracują en bloc, zarówno jeżeli chodzi o spadek kontrastu jak i bliki.
Czas na jakieś finalne, subiektywne konkluzje.
Właściwie powinno się te obiektywy porównywać parami: 24-85 vs 24-120 jako obiektywy uniwersalne z 24mm i krótkim tele, oraz 24-120 vs 28-300 jako samotne all-aroundy. Spróbuję jednak zamiast ustawiać ranking, wygłosić kilka uwag, które nie pretendują do twierdzeń i nie zamierzam specjalnie ich dowodzić.
Nie widzę żadnego specjalnego powodu, aby amator kupował 24-120 zamiast 24-85. Mi osobiście 24-85 się całkiem podobał. Jest to, zdaję sobie sprawę, całkowite odwrócenie rekomendacji Optycznych, że ją przypomnę:
"Starcie z drugim z wymienionych powyżej obiektywów jest dla Nikkora 24–85 mm VR szczególnie bolesne. Pomimo mniejszego zakresu ogniskowych oraz w ogólności trochę gorszego światła, model 24–85 mm przegrywa z 24–120 mm VR prawie we wszystkich kategoriach. Jedynym argumentem za Nikkorem 24–85 mm VR jest jego cena – będzie on nas kosztował aż 1500 zł mniej. Pomimo tego, wszystkim zainteresowanym tego typu sprzętem radzimy bardzo poważne rozważenie problemu i zastanowienie się nad dopłatą do droższego ale znacznie lepszego i bardziej uniwersalnego modelu."
Uważam tę opinię za bullshit, żeby nie użyć wulgarnego polskiego odpowiednika. Cena 24-85 będzie leciała w dół kiedy pojawią się w większej ilości z kitowych zestawów, 24-120 najwyraźniej nie będzie natomiast w kicie dostępny, co uczyni go za chwilę obiektywem dwa razy droższym od konkurenta. Dla mnie: money for nothing. Suma zalet i wad się znosi nawet przyjmując że to ta sama półka cenowa. A nie jest ta sama, niestety, oj nie.
28-300 natomiast jest bardzo fajną propozycją "all-arounda ekstremalnego". Za niewielki kompromis jakościowy, moim zdaniem w zastosowaniach amatorskich pomijalny, mamy lufę do wszystkiego. Wiem że tym samym brzmię trochę w swych konkluzjach jak Ken, ale czasami i małpa w pokera wygrywa. Jeżeli tego potrzebujesz - bierz 28-300. Różnica pomiędzy 85mm a 120mm, szczególnie biorąc pod uwagę jakość tego 120mm z 24-120 jest użytkowo niewielka w porównaniu z różnicą 120mm (które chyba i tak w 24-120 musisz na większym dystansie przymknąć) a 300mm.
24-120 byłem może nie rozczarowany, a lekko zniesmaczony ceną, która nijak się ma do tej oferty. Podczas gdy w Canonie 24-105L był moim ulubionym szkłem, tu mam wrażenie że musiałbym długo pracować nad tym obiektywem, żeby go polubić. Pojawiające się tu i ówdzie na forum opinie, że 24-120 może zastąpić nawet 24-70 (oczywiście w zastosowaniach typowych dla prosumerskiego użytkownika) traktuję jako racjonalizację własnych wydatków na to drogie i niestety przeciętne szkło. Dla mnie taka opinia jest kompletnie od czapy.
Oczywiście nie kupiłem i nie zamierzam chwilowo kupić żadnego z tych obiektywów.