teatralniak
23-12-2012, 13:58
Mam problem i potrzebuję porady osób, które same mają serwis, albo mają potrzebną wiedzę. W D700 padło zasilaie, więc oddałem go w Białymstoku do jedynego serwisu zajmującego się naprawą sprzętu foto. Miało to miejsce na początku października. Koleś po tygodniu stwierdził, że winna jest jakaś część czy układ i musi sprowadzić go z USA. Zgodziłem się i miałem czekać około 3 tygodni na sprowadzenie i naprawę. Czekam aż do dnia dzisiejszego... Teraz okazuje się, z tego jak podaje mi osoba naprawiająca, że część jest już zamontowana, ale nie do końca jest zgodna z oryginałem i nie zgadza się napięcie w zasilaniu aparatu. W związku tym, że o najprawdopodobniej nie da rady tego naprawić aparat ma wrócić do mnie dalej niesprawny i będę musiał go wysłać do ponownej naprawy do serwisu Nikona na Postępu. I teraz mój dylemat. Obawiam się czy przypadkiem koleś nie spier...lił mi bardziej aparatu niż był przed oddaniem go niego do naprawy. Czy mogę wymagać od niego na piśmie co zrobił i czy autoryzowany serwis będzie mógł zweryfikować na ile usterka jest winą samego sprzętu, a na ile ingerencji zewnętrznej? Czy w związku z tym, że aparat wraca nienaprawiony mam prawo zażądać przywrócenia go do stanu w jakim go oddałem z zamontowanymi oryginalnymi częściami? Dodam, że nie mam absolutnie zamiaru zwracać pieniędzy za sprowadzenie części i dotychczasową "naprawę", ponieważ podejmując się naprawy facet zobligował się moim zdaniem do zwrócenia mi w pełni sprawnego sprzętu... Proszę napiszcie co radzicie! Jestem wkur...ny, bo to niestety nauczka na przyszłość, żeby nie oddawać sprzętu w niesprawdzone łapy!