Zobacz pełną wersję : Indie, Delhi - ktoś był? co warto zobaczyć?
Witam,
Tak jak w temacie. Jak narazie jest 80% szans na to, że w styczniu pojadę na ok. 9 dni do Indii. Kraj jest ogromny i pewnie w ciągu tych kilku dni można jedynie jakąś prowincję zobaczyć.
Może ktoś z Was ma jakieś wskazówki, pomocne linki itp? Zatrzymuję się w Delhi, bo mam tam znajomego, który notabene w tym czasie bierze ślub - taka dodatkowa atracja dla europejskiego turysty :)
Pozdrawiam,
Damian.
Google odpowie na większość Twoich pytań ( nawet w nadmiarze ).
Jak 9 dni to myślę, że standard: Delhi, Jaipur, Agra i jak dasz radę to np. Varanasi.
Na Delhi 2-3 dni, Jaipur 1-2 i tyle samo na Agrę i Varanasi. Tak ok. 1 dzień na przejazdy ( ok. 200 km "Złoty trójkąt i chyba ok. 700 km z Agry do Varanasi ).
Google, google... W sieci jest aż nadmiar informacji dlatego pytam tu. Dzięki za konkrety. Mam już jakieś punkty zaczepienia. :)
9 dni to mało czasu... ale obok Delhi tak jak było pisane wyżej, czyli bardzo warto,
a w zasadzie obowiązkowe punkty! :
New Delhi - miejsce kremacji Ghandiego, Brama Indii, grobowiec Humajuna, a po południu przed wieczorem stara dzielnica okolice meczetu JamaMasjid przejazdzka rykszą, świątyna Hanumana (elewacja w kształcie twarzy małpy i wchodzi sie przez pysk) , świątynia Sikhów;
Agra - Taj Mahal, Red Fort;
Jaipur - Jantar Mantar (Palace of the Winds), Hawa Mahal, Jal Mahal (jakoś po drodze do Amber Fort) i koniecznie w odległości 11km od Jaipur jest Amber Fort (z wjazdem na górę słoniami);
Varanasi - rano o ***świcie*** wyprawa nad Ganges, bilet na łódkę i podziwianie z rzeki "Ghat"-ów czyli tych miejsc gdzie schodzą do Gangesu na obmywanie, wieczorem wyprawa ponownie na nabrzeże gangesu ale na obrzęd "kładzenia spać świętej rzeki"
i to taka indyjska pigułka, moze ci uda się, okazje do fotografii nieziemskie,
zlecane branie riksz tutuk/rower/nogi w zaleznosci od dystansu
generalnie Idie i tez Nepal to kosmos, must see,
jak mi powiedział moj przewodnik tam na miejscu: "Indie to smak, zapach i kolor, może na początku odrzucać i brzydzić, ale po wyjeździe szybko dopadnie tęsknota za powrotem" ... miał rację :)
Jantar Mantar to nie pałac wiatrów. Pałac wiatrów to Hava Mahal.
-----------
Zrobiłbym Delhi - Agra - Jaipur - Delhi. Varanasi jest tak magiczne i cudne ze ja tam 4 dni siedziałem - więc szkoda byłoby na 1 dzień tylko przyjeżdżac.
Jantar Mantar to nie pałac wiatrów. Pałac wiatrów to Hava Mahal.
ano, racja pomyłka, sorki powinno być o przecinek dalej
ranbir kapoor
26-11-2012, 21:37
pytanie co cie kreci
bo tu padly propozycje czysto turystyczne, wziete prosto z przewodnika
zawsze powtarzam - w delhi sie laduje i tego samego dnia jedzie dalej
czasu malo wiec rajastan moze byc sensownym wyborem
ale rownie dobrze mozna by sie zaszyc w varanasi na tydzien
kolega wyżej wie co mówi ...
Ja tez przychylę się do przedmówców.
9 dni...
szybki wyjazd z Delhi i 1 góra 2 miejsca.
Nocnym pociągniem do Varanasi, na powrocie Jaipur lub Agra.
Dziękuję panowie :) Ja tam niczego się nie boję - równie dobrze mogę sie zaszyć na totalnym bezludziu i podziwiać wspaniałości natury. Niestety moja lepsza połówka wolałaby jednak nieco wygody i turystycznych widoków. Na dzień dzisiejszy pozostają nam 2 dni w Delhi (ślub i wesele kolegi), 2 dni w Agrze i 2 dni w Varanasi. Reszta to czas poświecony na podróż z punktu A do punktu B, ewentualny odpoczynek i nieprzewidziany dłuższy pobyt w danym miejscu - z doświadczenia wiem, że nie warto się spieszyć..
Jeśli jeszcze macie jakieś konkrety to chętnie wysłucham. W piątek piwinienem wiedzieć napewno czy jedziemy czy nie - nie tak łatwo to podzielić ze szkołą, pracą i budżetem.
Jeśli masz w planie przejazdy koleją, to radzę zająć się tematem z dużym wyprzedzeniem. Bilety i miejscówki bywają niedostępne na długo przed wyjazdem.
Z doświadczenia podpowiem, że w przypadku kolei chyba skończy się na prośbie o zakup przez kogoś w Indiach. Ostatnio aby zarezerwować bilet przez internet z zagranicy trzeba mieć koniecznie kartę American Express.
powiedziałbym że wrecz bardzo duzym - tym bardziej ze będziesz tam w tzw sezonie. Ja szukałem ponad 2 miesiące przed i nawet o tatkalach można zapomnieć :(
Jak zdecydujesz sie na zloty trojkat to jakies 40km od Agra na trasie 45 do Jaipur odwiedz Fatehpur Sikri, niewielka miescina ale wielki meczet z calym kompleksem jest w idealnym stanie, czesto przesiaduja tam wyznawcy guru Baba, efekciarsko wygladaja :wink:
nie robię reklamy
Wrzucam info tutaj
wejdz i zobacz :)
Wyprawa 2008 luty
http://blog.pawelborowka.pl/?p=260
http://blog.pawelborowka.pl/?p=437
pokazy slajdów
https://vimeo.com/10592121
8 godzin jazdy pociągiem jest Amritsar na granicy z Pakistanem BARDZO WARTO POJECHAĆ
https://vimeo.com/11549744
Varansi - niestety dalej ale kultowe miejsce
https://vimeo.com/12065533
Marcin Z.
27-11-2012, 14:48
Ja byłem jeszcze i polecam http://www.ranthamborenationalpark.com/
oraz wycieczkę do Kaszmiru, ale to raczej samolotem. Tam jest dopiero inny świat. My trafiliśmy do Shrinagaru.
Po kilku dniach w brudnym, zaśmieconym i zatłoczonym, Delhi poczuliśmy się jak na odludziu - nasz kierowca powiedział, ze faktycznie, nie za wiele ludzi tam mieszka, jak na ichnie warunki - jakieś trochę ponad milion :)
Ponownie dziękuję :) A jak wygląda sprawa z bezpieczeństwem? Ile wypadałoby mieć ze sobą gotówki i gdzie można płacić kartą (visa)?
jak nie będziesz łaził noca po slumsach to luzik zupełny. Bardzo bezpieczny kraj. Raczej gotówa - riksiarzowi nie zapłacisz raczej karta :) najlepiej mieć dolce lub euro - do wyboru i koloru. Wymieniasz na miejscu.
Nigdy nie małem karty, więc tu nie dopomogę. Jeśli chodzi o koszty utrzymania, to mogę się wypowiedzieć tylko o tanich miejscach ( takie odwiedzałem z założenia ).
Noclegi na Main Bazaar w New Delhi to koszt ok. 800-1000 rupii za pokój z klimą i raczej brudną pościelą w cenie ( miałem swoją powłoczkę na kołdrę, w której spałem ). Posiłki na ulicy w okolicach dworca głównego to ok. 80-120-140 rupii z herbatą. Bardzo smaczne, głównie vegetariańskie, ale również sycące. Czasami wystarczał mi jeden posiłek dziennie - przy intensywnych pieszych wycieczkach. Polecam paneer tikka masala ( ser,sos, ryż - wszystko ostrre ). Trzeba przymknąć oko na "wystrój" wnętrz. Ja byłem z kumplem, więc nie było problemu, ale z żoną to inna historia...
Za 800 rupii w Jaipurze mieliśmy nocleg w Anurag Villa - najlepszy w ciągu całych 3 tyg. włóczęgi.
Na począku listopada 1 USD był ok. 50 rupii indyjskich.
mnie się zdarzał choćby w Haridwarze obgonić całodzienne wyżywienie (bez wody) za 120 rupci na 2 osoby. A i czasem za dyszkę brałem z ulicy te trójkaty żółte ziemniaczane i też było gites. Ogólnie tanio.
Bankomaty znajdziesz w kazdym wiekszym miescie a w jakis turystycznych regionach np Goa, znajdziesz je i w malych miescinach, w hotelach placilem karta, nie bylo najmniejszego problemu. Co do zarcia, nie bierz nic innego niz tamtejsza kuchnia i bron Boze zeby Cie nie wzielo na spaghetti :mrgreen:
Na wybrzeżu polecam ryby. Z gilla lub pieca.
Fajna odmiana po tym całym vegetariańsko-indyjskim żarciu.
Które owszem jest ok.
Bankomaty znajdziesz w kazdym wiekszym miescie a w jakis turystycznych regionach np Goa, znajdziesz je i w malych miescinach, w hotelach placilem karta, nie bylo najmniejszego problemu. Co do zarcia, nie bierz nic innego niz tamtejsza kuchnia i bron Boze zeby Cie nie wzielo na spaghetti :mrgreen:
zestaw Maharadży w McDonalds też odpuść. Brak się skusił przed wylotem i potem w samolocie wyżarł wszystkie tabletki jakie załoga lufthansy miała na pokładzie :) :) A i tak wrócił do kraju z temp +40 w cieniu :)
mcdonaldy raczej odpuśc - tam bywa dziny zwyczaj wielokrotnego mrożenia składników ;).
Na wypadek awarii układu pokarmowego najlepsze są żółte tabletki od miejscowych.
A z jedzenia jest spory wybór, ogólnie chicken tukpa rządzi i nie ma po niej problemów.
Na kasę i inne kosztowności uważaj zwłaszcza w pociągu - w nocnym przejeździe można je stracić jeśli nie trzymasz bagażu w okolicy głowy (kolega tak zbiedniał o kilka dolarów).
Tak się składa, że indyjską kuchnię bardzo lubię i nawet sam potrafię coś upichcić ;) Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to spodziewałem się wielu kieszonkowców. Nie brakuje ich tu gdzie mieszkam, a co dopiero w kraju gdzie jest dużo biedoty.
no kieszonkowcy i naciagacze to standardzik. Pewnikiem jest ich procentowo tyle co w Polsce - czyli w Indiach w przeciętnym mieście około 5 milionów :D :D
Nasz kierowca nas kiedyś zapytał co jakie miasto jest stolica Polski i czy jest duże. Więc ja mu że Warszawa i że ma 2 miliony mieszkańców, a co !! :) A on na to: "ooo współczuje wam, to taka mała mieścina raczej co ?" :)
W Delhi akurat nie byłem. W dużych miastach ceny noclegów jak podane powyżej - 800-1000 rupii, z czystą pościelą i sprzątanym kiblem 1200-1800. Samosa (pierożki z ważywnym, pikantnym nadzieniem) - 5 rupii sztuka, chapati - placek na ulicy 2-5 rupii, w knajpie 8-15 rupii, śniadanie tzw. europejskie (omlet, tosty, masło dżem) - 100 - 120 rupii. Czarna herbata raczej nie występuje (zwłaszcza na prowincji), czaj masala, czyli herbata z mlekiem i przyprawami na ulicy 5-10 rupii.
Nie brakuje ich tu gdzie mieszkam, a co dopiero w kraju gdzie jest dużo biedoty.
Wbrew pozorom w biednych, prowincjonalnych rejonach Indii złodziei jest mniej niż w dużych miastach. Złodziei może jest więcej niż w Polsce, ale i populacja w Indiach większa, więc nie wiem czy procentowo więcej wychodzi. Co do pociągów, przedsprzedaż biletów zaczyna się na 90 dni przed terminem podróży. Teraz by kupić samodzielnie bilet trzeba mieć hinduską komórkę (dostajesz smsa z biletem). Cleartrip również już bez rejestracji w serwisie hinduskich kolei nie sprzedaje biletów. Bez komórki może ci kupić bilet biuro turystyczne, ale potrzebuje twoich personaliów. Bilet kolejowy ok. 600 km luksusowy 800 rupii, na ten sam dystans rzeźnia kosztuje połowę.
Kraj jest bezpieczny. Oczywiście zdrowy rozsądek w podróży wskazany (nie tylko w Indiach). Warto korzystać raczej z butelkowanej wody. Nieprawdą jest jakoby tubylcy podrabiali fabrycznie butelkowaną wodę. Bakterie nie są wielkości prosiaków a szczury nie porywają dzieci. Hindusi łypią na blondynki, które są tam żadsze niż mercedesy, choć nie są namolni i nie zjadają białych kobiet. Euro to 68 rupii, US dolar 54 (mniej więcej, kursy z zeszłego tygodnia)
chicken tukpa Chyba chicken tikka. Tikka to forma przyrządzenia dania, czyli szaszłyk. Odpowiednio fish tikka to szaszłyk z ryby. Chicken tikka masala to zdjęte już z patyka mięso podane w sosie masala.
A tukpa to rodzaj zupy, może trochę podobnej do naszego rosołu, ale inaczej doprawionej i z większą ilością warzywnych dodatków. Bezpieczne dla układu pokarmowego, smaczne i całkiem pozywne coś, wywodzące się z okolic północy Indii, prawie Tybetu, gdzie jest już wyżej i bywa chłodniej. Chociaż udało mi się to zjeść w regionie Mathury, czyli wcale nie wysoko.
Mały update!
Urlop w pracy załatwiony, bilety w kieszeni i zostaje jeszcze tylko wiza, którą mam odebrać z ambasady wraz z paszportem w czwartek.
Wylot za tydzień w środę! :)
Tak się zastanawiam co ze sobą zabrać. Nie chcę się tłuc z wielką walizką i pewnie się ograniczę do minimum. Może plecak turystyczny (czy jak to się zwie)?
Znajomi radzą wybrać się do apteki przed wyjazdem. Wszyscy straszą biegunką.
Najważniejsze... aparat! Zabezpieczać go jakoś? Tzn. czytałem, że niektórzy zaklejąją znaczek nikona, zaciągają skarpety na obiektyw itp.
no zdecydowanie zaciągnij skarpete na obiektyw - ino nie zapomnij w niej dziury zrobić :)
Ja bym nie przesadzał - jedź i rób dobre zdjęcia. Jak mają Cię skroić (choc 99.95% sądzę) to nieważne czy będziesz miał Nikon, Zenit czy Leica..
Jak nie masz żołądka ze stali a zamierzasz się stołowac na ulicy - to apteka zdecydowanie powinna być kierunkiem zakupów zamiast sklepu ze skarpetami :)
Do tego cienkie ciuchy bo upał i do dzieła :)
Co do bagaży i ciuchów, to po raz pierwszy, ale za to z dobrym skutkiem zastosowałem system 3 ( 3 pary gaci, 3 pary skarpet, 3 pary t-shirt'ów ) + proszek do prania. Wieczorem zdejmujesz ciuchy, pierzesz, mocno wykręcasz i wieszasz pod klimą lub wentylatorem. Rano często jest suche ( jak jest klima ). Znakomicie zmniejsza objętość bagażu ( zastanawiam się nad upgrade'm do systemu 2 :) . Ręcznik turystyczny ( szybko schnie ), no i na koniec NEX 5N + ze dwa szkła ( zdjęcia wyszły b.dobrze, przy małej objętości "sprzętu" ).
Ciuchy głównie zaleza od tego co się będzie robić - jesli w planach jest i miasto i pustynia i Himalaje - to plecak rośnie kolosalnie. Ale jak większośc podróży w jednych warunkach to system 2 się sprawdzi perfekcyjnie. Ja np ciuchy kupiłem na miejscu. Lniana koszula schła w 30 minut :) Tak samo spodnie. Skarpety olałem bo i na co do sandałów. Choć w sumie następnym razem biore sandały ciutkę bardziej zabudowane z wiadomuych względów :)
Ja raczej preferuję system 3, a nawet 4. W Sikkimie wieczorem może być 3-5 stopni, i to wcale nie na szczytach górskich. Ciuchy kupowane na miejscu mają swoją zaletę. Po kilku tygodniach podróży nie musisz się martwić, żeby zabierać je do plecaka. Zwykle bez żalu można je porzucić.
Skarpety olałem bo i na co do sandałów.
Coś ty! Z sandałami i skarpetami zadawałbyś szyku. Doradzam konsultację ze stylistą w kwestii aktualnych trendów modowych.
Choć w sumie następnym razem biore sandały ciutkę bardziej zabudowane z wiadomuych względów
Chodzi ci o to, że jak wdepniesz w krowi placek to mniej się nabiera do buta?
Chodzi ci o to, że jak wdepniesz w krowi placek to mniej się nabiera do buta?
i zdecydowanie mniejsza dopłata za nadbagaż w samolocie - krowioplackowa
Mały update!
Urlop w pracy załatwiony, bilety w kieszeni i zostaje jeszcze tylko wiza, którą mam odebrać z ambasady wraz z paszportem w czwartek.
Wylot za tydzień w środę! :)
Tak się zastanawiam co ze sobą zabrać. Nie chcę się tłuc z wielką walizką i pewnie się ograniczę do minimum. Może plecak turystyczny (czy jak to się zwie)?
Znajomi radzą wybrać się do apteki przed wyjazdem. Wszyscy straszą biegunką.
Najważniejsze... aparat! Zabezpieczać go jakoś? Tzn. czytałem, że niektórzy zaklejąją znaczek nikona, zaciągają skarpety na obiektyw itp.
Rzeczy bierz jak najmniej, na 9 dni to spokojnie można się spakować w bagaż podręczny. Aptekę warto odwiedzić, na miejscu też dostaniesz leki, nawet bez recepty, ale po co tracić czas. Odchorowanie zmiany żarcia zwykle trwa 1 dzień, ale raczej jesteś wtedy wyłączony i ważne żeby toaleta była blisko ;-)
Dla świętego spokoju możesz sprzęt okleić. Indie są raczej bezpieczne, ale strzeżonego...
Życzę udanego wyjazdu :-)
Odchorowanie zmiany żarcia zwykle trwa 1 dzień, ale raczej jesteś wtedy wyłączony i ważne żeby toaleta była blisko ;-)
)
wszystko zalezy od żołądka. Znam wiele osób co przetrwały to bez żadnych awarii :) Choć i znam takie co w Malezji klasyczną grype odchorowały omdleniami i lezeniem z goraczką 40 stopni przez 5 dni w obskurnym hotelu.
W Deli koniecznie zamieszkaj na Paharganj , cudowna dzielnica :) Jeśli chcesz szybko złapać lokalną florę bakteryjną polecam Banana Lassi, trzymaj się z daleka od jedzenia na ulicy z "wiadra". Najlepiej podróżować koleją, bilety trzeba kupować poprzez "lokalesów". Poruszając się koleją zakładaj margines opóźnienia w dotarciu do celu na poziomie 12h.
wszystko zalezy od żołądka. Znam wiele osób co przetrwały to bez żadnych awarii :) ....
Ja tam miesiąc w Indiach przeżyłem bez kłopotów, natomiast po powrocie spędziłem 5 dni w szpitalu na chorobach tropikalnych ( fajnie było i tu i tam :) ).
Jodhpur i AMritsar. Jeśli jeszcze raz pojechałbym do Indii tych dówch miejsc nie mogłoby zabraknąć na liście rzeczy do zwiedzenia. Choćbym musiał tam lecieć*drogim samolotem :)
Amritsar i Sikhowie są super tematem do zdjęć, a przy okazji super ludźmi
A Jodhpur... Samo miasto nie jest może najbogatsze w zabytki, ale... to ulubione miasto do fotografowania przez Setev'a Mccury'ego... :)
Pozdrawiam
Amritsar potwierdzam. Miasto cudne i ludzie przewspaniali. Choć i Haridwarem nie pogardziłbym ponownie :)
no zdecydowanie zaciągnij skarpete na obiektyw - ino nie zapomnij w niej dziury zrobić :)
hehe :D dzięki, uspokoiłeś mnie
O tej porze roku aż tak ciepło na sandały ma tam nie być. Nawet się zastanawiałem czy nie zabrać ze sobą butów do hikingu z Gore-Texu. Jak uważacie?
Dziękuję wszystkim za rady i sugestie. ;)
wszystko zależy od tego gdzie się udajesz :) dla przykładu w Bombaju 33 stopnie.
Pogoda wygląda nie najgorzej choć nie ukrywam, że chętnie dla odmiany wygrzałbym tyłek na słońcu. ;)
http://www.meteoprog.pl/pl/weather/NewDelhi/
heheh - to leć za 2-3 miesiące do Delhi. Gwarantowane 35 :)
Zabieranie lekow "na sraczke" z Polski nie do końca jest dobrym pomysłem. Chyba, że wiesz co kupić i potrafisz choć w podstawowym zakresie sam się zdjagnozować. Hinduskie tzw. tabletki na biegunkę to mix przynajmniej 2 składników. I nie jest to ziołowa mieszanka pt. "szaman - specjalność zakładu". Ze środków ogólnodostępnych radzę zwykły węgiel. Tylko trzeba zjeść go przynajmniej listek (albo opakowanie) za jednym zamachem.
A te goretexowe buty po co ci jak tam kropli deszczu nie będzie?
A te goretexowe buty po co ci jak tam kropli deszczu nie będzie?
a jak trafi na krowe ze sraczką to co ? :) Lepiej być przygotowanym hehehe
A tak na poważnie to jeśli autor pija alkohole to zakupić 40% troszkę - i tym popijać :) W miarę rozsądku rzecz jasna. Nie zaszkodzi a nawet może pomóc :)
Marcin dobrze prawi - nic tak nie oczyści organizmu jak kropelka wysokoprocentowego trunku. ;) Domyślam się, że lokalni szamani mają złoty środek na wszytko, ale wolałbym jednak nie eksperymentować.. Znajoma spisała mi na kartce co kupić w aptece.
Veni, vidi, vici !! Po ponad 22 godzinnej podróży dotarłem do domu. Było świetnie i mam wiele do opowiedzenia. Niestety rozwaliłem mój główny i jedyny jaki ze sobą zabrałem obiektyw już pierwszego dnia - śliskie marmurowe schody jednej ze świątyń załatwiły mi uraz pleców, utratę obiektywu i pęknięty aparat, który nota bene nadal działa.
Tak czy inaczej na szybko kupiłem 50/1.8 i trochę zdjęć jednak przywiozłem. Jak tylko to wszystko ogarnę założę odpowiedni wątek i spróbuję przelać notatki na ekran komputera.
Dziękuję wszystkich za wskazówki. Teraz ja służę pomocą ;)
Uuaaa, taki niefart w pierwszy dzień :-( Dobrze, że nic gorszego się nie stało. To czekamy na relację.
Podpinam się pod temat i czekam na fotorelację! ;)
Panowie, co się dziś niedobrego dzieje z imageshack.us? Nawet moich poprzednich zdjęć nie mogę otworzyć. Nigdy wcześniej mi tak nie muliło.
Pierwszą uliczną serię mam już gotową...
Proszę moda o połączenie postów.
Tymczasem pierwsza seria jest już gotowa. Zapraszam :)
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=222641
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.