Zobacz pełną wersję : Kompletowanie narzedzi do domu/warsztatu - czyli wybor prezentow na rozne okazje
Mam pytanie i prosbe do osob, ktore sprawdzily to i owo w swoim przydomowym warsztacie by podpowiedzialy co warto kupic.
Zostalem zapytany co chcialbym dostac pod choinke, a z racji tego, ze 'mam juz wszystko' pomyslalem, ze dobrym pomyslem bedzie zaczac kompletowac jakies narzedzia przydatne w domu i garazu. wprawdzie przeprowadzka do nowego domu dopiero za 2 lata, ale lepiej takie zakupy rozlozyc w czasie to mniej sie odczuje ich zakup. Prosze zatem o wymienianie sprawdzonych w boju, markowych i porzadnych narzedzi. Najlepiej konkretne firmy i modele.
Na poczatek pomyslalem o: wiertarce, zestawie kluczy, mlotku, jakiejs pile (metal, drewno), itd.
zapraszam do wymiany doswiadczen.
Ja ostatnio kupiłem takie fajne coś co się nazywa multitool. Czyli oscylacyjne narzędzie, którym można coś podpiłować lub spolerować lub uciąć itp., w szczególności w trudno dostępnych miejscach. Ja akurat mam Makitę (http://www.makita.pl/prod/urzadzenie_wielofunkcyjne_tm3000cx6-679-77.html) ale Bosch (http://www.bosch-do-it.pl/boptocs2-pl/Majsterkowicze/Narz%C4%99dzia/PL/pl/hw/Narz%C4%99dzia+wielofunkcyjne/95226/PMF+180+E/14153/3165140337267/index.htm) (jest też niebieska wersja PRO), Black&Decker, Dremel i inni też mają coś podobnego u siebie.
Vavamaka
20-11-2012, 17:02
Wiem, że nie jest to stricte odpowiedź na Twoje pytanie, ale jako gadżet dla majsterkowicza polecam multitool Leatherman Sidekick. Kupiłem go kilka miesięcy temu i skórzana kaburę, która można przymocowac do paska. Zakup raczej z ciekawości, czy takie małe narzędzie może być przydatne. Okazało się, że jest mega przydatne- ryby, grzyby, działka, rower, wakacje; jeździ ze mną wszędzie. Polecam jako prezent z czystym sumieniem.
ppfalcon
20-11-2012, 18:17
Ja ostatnio widziałem porządną wiertarkę na promocji (a w zasadzie to młotowiertarkę). Szukałem porządnego narzędzia i już miałem na oku Makitę HR2470, ale ostatecznie padło na Hitachi DH24PC3 (porównanie tutaj: http://rankingmlotowiertarek.narzedzia.pl/ - o dziwo, Hitachi ma lepsze parametry). Dostępne jest na promocji w Leroy Merlin za 500, ale nie wiem do kiedy - jakoś chyba ta promocja się kończy. Wiem, że to dużo, ale w porównaniu do Makity za 620 + przesyłka czy Boscha za 800 to jednak chyba najlepszy wybór. Powiem tylko jedno - wchodzi w ścianę jak w masło :)
porządna siekiera, piła płatownica ............ stanley
Ja ostatnio widziałem porządną wiertarkę na promocji (a w zasadzie to młotowiertarkę). Szukałem porządnego narzędzia i już miałem na oku Makitę HR2470, ale ostatecznie padło na Hitachi DH24PC3 (porównanie tutaj: http://rankingmlotowiertarek.narzedzia.pl/ - o dziwo, Hitachi ma lepsze parametry). Dostępne jest na promocji w Leroy Merlin za 500, ale nie wiem do kiedy - jakoś chyba ta promocja się kończy. Wiem, że to dużo, ale w porównaniu do Makity za 620 + przesyłka czy Boscha za 800 to jednak chyba najlepszy wybór. Powiem tylko jedno - wchodzi w ścianę jak w masło :)
Makita to wół roboczy, sprawdzony sprzęt. A to Hitachi - no nie wiem. Widziales jakiegos budowlanca co uzywa Hitachi?
robin102
20-11-2012, 20:02
Makita to wół roboczy, sprawdzony sprzęt. A to Hitachi - no nie wiem. Widziales jakiegos budowlanca co uzywa Hitachi?
Makitą oscylacyjną dokładnie tą wyżej z linka
http://www.makita.pl/prod/urzadzenie_wielofunkcyjne_tm3000cx6-679-77.html
wyryłem 55metrów kwadratowych fugi cementowej Mapei bo glazurnik obcokrajowiec pomylił kolory :mrgreen: szło jak w masło. Zajęło mi to 6-7 godzin diamentowym brzeszczotem segmentowym też makity.
Co do Hitachi to mój kumpel prowadzący ogromną wypożyczalnie elektronarzędzia twierdzi , że te urządzenia są bardzo dobre jak na cenę. Tak mi się ta makita spodobał, że kupiłem sobie do amatorskich zastosowań coś takiego podobnego tylko nie ta liga trwałości
http://www.blackanddecker.pl/powertools/productdetails/catno/MT250KA/
Jak by mi ktoś kiedyś powiedział, że oscylacyjnym można coś uciąć bym nie wierzył, a jednak bez obrotowego narzędzia da się pracować i to bardzo bezpiecznie, zemkło mi się ostrze makity na kolano i nic, zupełnie nic. Kątową szlifiera już bym był kaleka bez kolana :(.
Najpierw sobie odpowiedz na pytanie czemu ma to służyć:
- okazjonalne dłubaniu na niskim poziomie (zawieszenie obrazka, przecięcie listewki itp.), a do reszty wzywasz "fachowców"
- sam bierzesz na klatę sporo robót "okołodomowych" plus jakieś drobne roboty budowlane/stolarskie
Jeśli to drugei to musisz stawiać na jakość (oszczędzisz pieniądze, czas, zdrowie), przyzwoite marki to: makita, metabo, niebieski bosch, polska celma
Zacząłbym od (elektronarzędzia):
- wiertarka (najlepiej sds)
- wkrętarka aku
- wyrzynarka
- szlifierka kątowa
- pilarka ręczna
....
oczywiście w ślad idą:
- młotki (ślusarski, ciesielski)
- komplet długich imbusów
- komplet bitów
- komplet kluczy płaskich
- komplet kluczy nasadowych najlepiej z grzechotką
- imadło
Do tego co powyżej jeśli to dom to zawczasu zaplanuj miejsce na stół warsztatowy
Generalnie jak napisałem...określ się czemu to ma służyć, póki co pytasz: chcę robić zdjęcia - jaki aparat i jakie obiektywy?
Ps. wszelkie "multitoole" są dobre na biwak - w domu się nie sprawdzą (piszę o tych scyzorokowatych)
wlasnie chodzi o to zebym mogl duzo zrobic samemu. mam zamiar wykonywac wiekszosc napraw, remontow i takich tam. mam w planie samodzielne wykonanie jakiegos murowanego grilla, czyli bede musial zrobic jakies lawki, zadaszenie. z cala pewnoscia zrobie wedzarnie i drewutnie. ma to wiec byc sprzet porzadny bo po pierwsze ma mi umozliwic wykonanie robot na wysokim poziomie a co najwazniejsze ma pomoc w tym zeby robienie tego wszystkiego bylo przyjemnoscia i milym urozmaiceniem po calym dniu pracy.
wspomniano o siekerze - slyszalem, ze rewelacyjne robi Fiskars. tylko pytanie jakiej wielkosci powinna byc siekiera do rabania pieńków, tak żeby przygotować drewno do kominka?
rychu_cmg
20-11-2012, 21:08
wspomniano o siekerze - slyszalem, ze rewelacyjne robi Fiskars. tylko pytanie jakiej wielkosci powinna byc siekiera do rabania pieńków, tak żeby przygotować drewno do kominka?
Do rąbania drewna do rozpałki coś takiego:
http://pol-pl.fiskars.com/Produkty/Obrobka-drewna/Siekiery/121420-Siekiera-X7
Do grubszego:
http://pol-pl.fiskars.com/Produkty/Obrobka-drewna/Siekiery/122480-Siekiera-rozlupujaca-X25
wlasnie chodzi o to zebym mogl duzo zrobic samemu. mam zamiar wykonywac wiekszosc napraw, remontow i takich tam. mam w planie samodzielne wykonanie jakiegos murowanego grilla, czyli bede musial zrobic jakies lawki, zadaszenie. z cala pewnoscia zrobie wedzarnie i drewutnie. ma to wiec byc sprzet porzadny bo po pierwsze ma mi umozliwic wykonanie robot na wysokim poziomie a co najwazniejsze ma pomoc w tym zeby robienie tego wszystkiego bylo przyjemnoscia i milym urozmaiceniem po calym dniu pracy.
wspomniano o siekerze - slyszalem, ze rewelacyjne robi Fiskars. tylko pytanie jakiej wielkosci powinna byc siekiera do rabania pieńków, tak żeby przygotować drewno do kominka?
Czyli trzymaj się tego co pisałem:
- kupuj markowe/porządne narzędzia - tu akurat nie chodzi o "szpan"
- zacznij od tych podstawowych, które wymieniłem - reszta wyjdzie w praniu, uwierz mi, że jak planujesz robić to o czym piszesz po 2-3 latach będziesz miał masę sprzętu (tak jak pisałem pomyśl już o miejscu na to włącznie ze stołem), dojdą wszelkie przebijaki, zestaw różnych tarcz/brzeszczotów, piły ręczne, piły ukośnice, kielnie, pace, siekiery, łopaty, poziomice, lutownica, klucz nastawny, "żabka", "koziołki"..później piły stołowe, strugi....
Piszę to na podstawie własnych doświadczeń, a nie z internetu czy od znajomego
I jeszcze jedno - tzw. środki ochrony osobistej:), przede wszystkim okulary ochronne
Ps. Ja mam trochę *******ca na tym punkcie:) w ramach ciekawostek/hobby zobacz ten sklep: www.dluta.pl (poza kupnem tam paru rzeczy nie mam z nim nic wspólnego - siekiery do rąbania też są:))
ja tylko wtrącę iż Hitachi to bardzo fajne maszynki całkiem solidne i dobrze wykonane fakt wygląd mają dość specyficzny ale nie jest to zabawka.
Sprzęt najlepiej kupować w salonach i u dealerów (sprzęt pewny+gratisy+negocjacja ceny), unikać marketów giełd i okazji w internecie.
Ktoś wyżej wspomniał o polskiej celmie i tu sprawa się komplikuje gdyż od kilku miesięcy pod swoim szyldem sprzedają także jakiś chiński badziew.
Ktoś wyżej wspomniał o polskiej celmie i tu sprawa się komplikuje gdyż od kilku miesięcy pod swoim szyldem sprzedają także jakiś chiński badziew.
To byłem ja... moje celmy mają kilka lat więc dlatego napisałem, jeśli to prawda to faktycznie tandeta raczej....
Jeszcze jedno: jeśli masz dobrych znajomych w branży budowlanej to dasz radę kupić z dużym rabatem sprzęt hilti
myślę że koledze do garażu sprzęt pokroju hilti i dewalt nie będzie potrzebny, chyba że faktycznie nowy dom będzie przerabiał....
a wracając do celmy to mają w ofercie te stare modele np "zieloną" ale powoli dokładają swoją nalepkę na sprzęt typu ferm, einhell i inne wynalazki.
Ja ostatnio miałem wyciąć kawałek podłogi w szafie co by dobrać się do przyłącza do kablówki. Nie dało się podejść piłą ręczną ani wyrzynarką to zakręciłem końcówkę do frezowania w wiertarkę. Było dość ciasno więc operowałem wiertarką jedną ręką. Na początku szło dobrze i nagle ostrze wyskoczyło z rowka i jak nie dostanie speedu - normalnie jak Formuła 1. Wpadła w kable telefoniczne, ta końcówka owinęła się nimi i zaczęła iskrzyć. Szybko wyłączyłem, to była chwila. Jakby się kręciła w lewą a nie prawą stronę to by mi centralnie w czoło wjechała :)
Potem poszedłem kupić multitool i wybrałem tą Makitę. Jest bardzo mocna w porównaniu do zielonego Boscha (na poziomie niebieskiego). Ma większy zestaw narzędzi niż ten zielony. Same końcówki są kompatybilne. Zielony PMF kosztuje ok 350 zł, ja dałem za Makitę 700 zł, a niebieski Bosch był za ponad 1 tys. zł. Ja do swojej dostałem jeszcze fajną mocną torbę w zestawie, wybrałem wersję na 220V. Jak ktoś preferuje akumulatory to w Makita czy niebieskim Boschu jest tak, że jeden akumulator pasuje do różnych narzędzi.
ppfalcon
21-11-2012, 11:59
Makita to wół roboczy, sprawdzony sprzęt. A to Hitachi - no nie wiem. Widziales jakiegos budowlanca co uzywa Hitachi?
Co do budowlańców to niekoniecznie jest dobry przykład. Bo kilka razy widziałem ekipy (może nie jakieś super-hiper Profi, ale nie też typu "pan Heniek") które wierciły otwory w betonie... najtańszymi wiertarkami z Biedronki czy Lidla. Jak pytałem się czemu tak robią to zawsze mi odpowiadali, że przy takim intensywnym wykorzystywaniu każdy sprzęt prędzej czy później padnie. Oczywiście ten Biedronkowy prędzej, ale oni mają kilka młotów w zapasie i jak padnie to zamiast dawać do serwisu po prostu biorą następny. I tym sposobem zamiast jednego młota kupią 3 czy czasem 4. Natomiast taki system ciężko wykorzystać w przypadku amatora, który nie ma miejsca na ileś sztuk sprzętu, a trzyma tylko jeden, za to lepszy jakościowo i bardziej niezawodny.
Siekierą Fiskars (taką większą) porąbałem u rodziców na działce naprawdę sporo drewna, ta siekiera to prawdziwy rzeźnik, zdecydowanie polecam.
Ktoś wspominał o stole warsztatowym - dodam od siebie, że warto ten stół porządnie zamocować (beton mile widziany), a do niego przykręcić DUŻE imadło. Niewiele jest rzeczy bardziej wkurzających niż huśtający się stół z kiepskim imadłem.
Siekierą Fiskars (taką większą) porąbałem u rodziców na działce naprawdę sporo drewna,.
Jeśli tego drewna jest naprawdę sporo, powiedzmy ok 20m na sezon albo lepiej, to siekierą, nawet najlepszym siekieromłotem można się zarąbać na śmierć. Albo trzeba kupić łuparkę hydrauliczną z silnikiem, tylko nie elektryczną a spalinową, albo dać stówkę tym co przywożą drewno za porąbanie i ułożenie. Rekreacyjnie porąbać trochę to nawet dobrze, w sensie gimnastyka, ale jeśli ktoś pali drewnem to przestaje być zabawne a staje się uciążliwą, ciężką robotą.
A co do narzędzi. Zacząć zawsze dobrze od ręcznej wiertarki i kompletów wierteł, do drewna, betonu. Plus oczywiście jakiś młotek, śrubokręty, płaskie, krzyżaki, piłka do drewna, metalu, koniecznie imadło i jak wspomniano wcześniej, dobry, ciężki stół warsztatowy. Przy pracach budowlanych w drewnie przydaje się pilarka tarczowa, dobre wiertło-frezy do drewna, wkrętarka, poziomnica, pędzle, dłuto, klucze płaskie, oczkowe. Grzechotki niepotrzebne, to raczej narzędzie mechaników. Dobra grzechotka kosztuje majątek a tanie to badziewie. Lepiej za te same pieniądze kupić normalne klucze firm Tona, Stanley, Beta. Potem to co życie przyniesie. Wg potrzeb. Unikać należy wszelkich wielofunkcyjnych. Z praktyki powiem, że kompletnie się nie sprawdzają. Przy własnym domu i w ogrodzie dość szybko okaże się, że potrzebny szpadel, łopata, grabie, piła łańcuchowa, walec do trawnika, taczka, normalna siekiera, jedna mała, jedna duża, sekatory itd. Po kilku katach aż dziw bierze ile się tego gractwa zbiera.
Michał Jędrak
21-11-2012, 14:18
Ja mam taki zestaw, jak w linku poniżej.
Narzędzia Makita (http://tlc80.com/zestaw-narzedzi-makita-gratka-dla-majsterkowicza/)
Ten sprzęt jest boski. Przeżył sporo pracy przy samochodach, wkręcanie wielu wkrętów w twarde drewno, a ostatnio zbudowałem tymi maleństwami garaż wraz ze znajomym. Powierzchnia około 100m2: drewniane belki, przykręcanie krokwi, przykręcanie dachu itd. Sprzęt nawet nie jęknął. Jakość, moim zdaniem, lepsza niż Boscha. No i made in Japan a nie Malezja, Filipiny czy Chiny, tak jak Bosch. Są też tańsze zestawy, np wkrętarka, latarka, bity, wiertła, dwie baterie i skrzynka za jakieś 500-600zl.
Zabaweczki. Ale do drobnych prac z pogranicza modelarstwa się nada. ;)
Jeśli tego drewna jest naprawdę sporo, powiedzmy ok 20m na sezon albo lepiej, to siekierą, nawet najlepszym siekieromłotem można się zarąbać na śmierć. Albo trzeba kupić łuparkę hydrauliczną z silnikiem, tylko nie elektryczną a spalinową, albo dać stówkę tym co przywożą drewno za porąbanie i ułożenie. Rekreacyjnie porąbać trochę to nawet dobrze, w sensie gimnastyka, ale jeśli ktoś pali drewnem to przestaje być zabawne a staje się uciążliwą, ciężką robotą.
O Wyrocznio :D Mozesz wytlumaczyc dlaczego rębarka spalinowa a nie elektryczna?
O Wyrocznio :D Mozesz wytlumaczyc dlaczego rębarka spalinowa a nie elektryczna?
Moc, po prostu moc. No chyba, że elektryczna profesjonalna z konkretnym silnikiem trójfazowym, ale to znacznie wykracza poza definicję domowego narzędzia. Jeśli chodzi o małe "domowe", to są bardziej zabawki do łupania polan, które i siekierką łatwo się rąbie. Jak się trafi konkretne drewno, grube, ciężko się rozszczepiające, które ciężko wręcz postawić na blat łuparki, to elektryczna zabawka jest za słaba. A chodzi o to żeby narzędzie ułatwiało robotę a nie zaprzątało głowy własnymi problemami. Jest na rynku sporo chinoli, które rzecz jasna nie nadają się do profesjonalnego zastosowania, ale przy domu, przy niedużym obciążeniu w sensie ilości, sprawdza się dobrze a swoją moc ma. Półmetrowe "oziomy", przy których trzeba mordować się we dwie osoby, siekieromłotem jako klinem i 10kg młotem, łuparka załatwia w 15 sek.
Michał Jędrak
22-11-2012, 04:11
Zabaweczki. Ale do drobnych prac z pogranicza modelarstwa się nada. ;)
O Wyrocznio!!! Rozmiar nie świadczy o jakości i o mocy. Te zabaweczki mają taką moc, że jak wiertło złapie za dużo metalu to nadgarstek wykręca. A są małe po to, aby działać w miejscach trudno dostępnych. Porównywałem te Makity z większymi wkrętarkami, które mam w domu i po prostu są o wiele silniejsze. Poza tym cena wszystko tłumaczy. No i zapewniam, że pół domu można tym wyremontować.
eristoff
22-11-2012, 08:11
Zabaweczki. Ale do drobnych prac z pogranicza modelarstwa się nada. ;)
O Wyrocznio! Najlepszy do wszystkich prac domowych będzie iphone (dla nie wtajemniczonych poczytajcie wątek o telefonach)
O mocy świadczy akumulator. A raczej akumulatorek i prąd jaki można z niego pociągnąć. Rozmiar silnika zresztą też. W środku siedzi najnormalniejszy komutatorowy silnik prądu stałego a fizyki się nie oszuka. Decyduje strumień elektromagnetyczny a ten wynika m.in. z wielkości uzwojenia. Istnieją co prawda silniki o podobnych rozmiarach a wielokrotnie silniejsze, trójfazowe, synchroniczne sterowane falownikiem, używane w modelarstwie. Silniczek wielkości dużego kieliszka od wódki może mieć 2KM mocy, czyli więcej niż motorower marki Komar. Ale takich się powszechnie nie stosuje w narzędziach bo mają mocno zmienny moment w funkcji prędkości. To zresztą cecha konstrukcyjna silnika synchronicznego. Cena też świadczy o tym, że to nie chińszczyzna, ale mimo wszystko, za tyle kupuje się dwa elektronarzędzia a nie cztery. Jak mówiłem do majsterkowania się nadaje.
Wrażenie "rękę wykręca" nie świadczy o mocy a raczej sile trzymającego. Akumulatorowa wkrętarka może nadgarstek wykręcać - bez urazy, dziecku. Jaką "szmoc" może mieć takie miniaturowe elektronarzędzie akumulatorowe? 50-100W? Więcej nie da rady bo wymagałoby to ciągnięcia z akumulatorka kilkudziesięciu amperów, a to oznaczałoby max kilka minut wiercenia i akumulator na którym można smażyć jajka. Normalna wiertarka ma powiedzmy 600W lub więcej. Co ciekawe zarówno na zabawce jak i normalnej napisane jest, że wierci np wiertłem 10mm. Różnica jest taka, że zabawką się memła pół godziny a normalną przyciśnie i jest dziura.
Podobnie z "piłą" z zestawu. Listewki toto potnie, fakt, ale nic poważniejszego.
Drogi wątkotwórco. Nie daj się wciągnąć w dziwy opowiadane o akumulatorowych elektronarzędziach. Kup normalną wiertarkę na 230V. Kosztuje połowę ekstrawaganckich zabawek a normalnie wierci. Nie musi być Makita. Amatorowi wystarczy zielony Bosch i będzie działał wiele lat. Akumulatorową owszem warto mieć, ale wkrętarkę. Jeśli ma normalny uchwyt wiertarski, można ją używać do drobnych wierceń, ale jako uzupełnienie wiertarki, nie podstawową.
Tako rzekła wyrocznia.
Sorki za OT ale muszę......
Od dłuższego już czasu, dzień bez postów Toma01, jest dniem straconym... To już jest tak zabawne, ze nawet rodzinę w to wciągnąłem, która widząc że jestem na forum, pyta "co tam nowego SUPER SPEC OD WSZYSTKIEGO CO MA NAJLEPSZE napisał?"
Ale jak każdy inteligentny powie "ktoś kto się zna na wszystkim, na niczym nie zna się dobrze".....
Ale pisz Tom01, pisz, te swoje prawdy objawione, pochmurny dzień, dzięki tobie staje się lepszym, i kawa z uśmiechem lepiej smakuje......
I dobre to określenie "WYROCZNIA naszego forum w temacie wszelakim".....
Od dłuższego już czasu, dzień bez postów Toma01, jest dniem straconym...
Hm... nie wiedziałem, że mam też takie talenty. :)
A co do "specowania", ludzie oświecenia też częściej byli uważani za wariatów. Zresztą, pochwała ignorancji to jakiś znak naszych czasów. W dobie kiedy przeciętny "konsument" nie potrafi w praktyce zastosować twierdzenia Pitagorasa, nabijanie się z "wymądrzania się", jest mechanizmem obronnym. W psychologii to ma nawet jakiś fachowy termin.
PS. Poproszę chyba Admina o zmianę "Gaduła" po nickiem na "Wyrocznia". Podoba mi się ten pomysł.
PS. Poproszę chyba Admina o zmianę "Gaduła" po nickiem na "Wyrocznia". Podoba mi się ten pomysł.
Pod warunkiem, że zmieni "Gaduła" na ""Wyrocznia"". Będzie ujęte w cudzysłów. :P
Co moge Ci zaproponowac, to poziomica laserowa. Oczywiscie jako uzupelnienie tej zwyklej. No i jak Tom pisze akumulatorowe swoja droga ( np 18V tak jak ja mam) a sieciowe swoja droga. Jedno drugiego nie wyklucza a wrecz przeciwnie.
Co moge Ci zaproponowac, to poziomica laserowa.
Fajny bajer, tylko co HYPER będzie tym robił? Podwieszane sufity? Rzutował poziomy podłóg? Układał glazurę? Przy mebelkach ogrodowych lepsza jest zwykła, tym bardziej, że w dzień na podwórku lasera nie widać. Nie mówiąc o ekwilibrystykach z jej ustawieniem. Poza tym laserówka to koszt spokojnie kilkuset zł. Wydaje mi się, że lepiej ten pieniądz ulokować w bardziej przydatne narzędzia. Później, jako uzupełnienie warsztatu, czemu nie?
Na poczatek pomyslalem o: wiertarce, zestawie kluczy, mlotku, jakiejs pile (metal, drewno), itd.
zapraszam do wymiany doswiadczen.
Mam wrażenie że większość koleżeństwa doradza Ci sprzęt jakbyś miał zostać profesjonalnym stolarzem/cieślą/ślusarzem/drwalem... na boga, nie dajmy się zwariować.
Proponuję wyjść z założenia by kupować to co będzie Ci niezbędne i za kwoty które gotów jesteś na taki cel przeznaczyć, dywagacje czy makita czy hitaczi jest przy domowym wykorzystaniu praktycznie bez sensu.
Cztery lata temu kupiłem na szybko najtańszą wkrętarkę i wiertarkę z castoramy do nowo zakupionego mieszkania w stanie deweloperskim, sprzętem tym zrobiłem całe wykończenie i sprzęt do tej pory nie chce się zepsuć, choć miałem nadzieję że szybko padnie i będę miał pretekst do kupienia jakiejś fajnej markowej maszyny.
Dopiero tej wiosny skusiłem się na wkrętarkę z udarem pod pretekstem konieczności zrobienia półek w piwnicy i skrzynek na balkon i sugestii że niby w starej wkrętarce już akumulatory nie trzymają (fakt że słabiej ale godzinkę dało się pracować co przy dwóch aku nie jest problemem).
Z nowej zabawki jestem zadowolony, a stare ponieważ działaja oddałem ojcu bo ma większy warsztat :)
Kupowanie rębaczki do drewna tchnie lekkim absurdem, prawdziwy mężczyzna siekiery się nie boi a każda siekiera rąbie, jak jeszcze się tym bawiłem (w młodości uwielbiałem rąbać ;)) za czasów komuny rąbała każda tylko trzeba było naostrzyć ;)
Nie popadaj w paranoję i nie kupuj sprzętu z najwyższych półek, te pieniądze można z dużo większą przyjemnością przepić ;) lub inaczej spożytkować.
Jeden kolega ma świętą rację, porządny stół warsztatowy i imadło to podstawa, ja bym dodał jeszcze wiertarkę stołową, reszta to bajery ;)
np 18V tak jak ja mam
Trafna uwaga. Elektronarzędzia akumulatorowe występują z akumulatorami o różnych napięciach. Im wyższe tym lepiej. Firmy w ten sposób nawet rozróżniają poziomy jakościowe traktując to jako parametr-wyróżnik. Jeśli nie ma podanego napięcia wcale, mamy do czynienia z zabawkami, śrubokrętami elektrycznymi itd. W typowych elektronarzędziach spotyka się 12V, 14,4V, 18V. Jest to o tyle ważne, że proporcjonalnie do wyższego napięcia, przy tej samej mocy, pobiera się mniejszy prąd. Lub w drugą stronę, przy stałym prądzie maksymalnym, właściwym dla konkretnego typu akumulatorów, otrzymujemy większą moc. Napięcia wynikają z zastosowanych ogniw, najczęściej Ni-Cd, które mają zdolność głębokiego rozładowania bez uszkodzenia, co jest dużą zaletą w elektronarzędziach. W podanych cacuszkach Makity jest akumulatorek 10,8V złożony z trzech cel Li-Jon. Zaletą jest większa pojemność niż Ni-Cd i brak efektu pamięciowego (dla amatora ważne), ale wadą niska trwałość (3-4x krócej niż Ni-Cd) i konieczność kontroli procesu ładowania i rozładowania. To ostatnie jest problemem, bo przy rozładowaniu poniżej 3V na celę, akumulator ulega trwałemu uszkodzeniu. W modelarstwie, gdzie obciąża się takie akumulatory bardzo mocno, zdarzają się wypadki pójścia z dymem. Czasem razem z całym modelem który może kosztować wiele tysięcy zł. Toto jest jak mała bomba. Dym, ogień, słowem efektownie może przenosić się na tamten świat. W przypadku narzędzi zasilanych takim akumulatorem, nie można go obciążyć zbyt mocno, jak przy zasilaniu Ni-Cd. Jeśli urządzenie jest "mądre", powinno przy dużym obciążeniu, np zablokowaniu wiertła, samoczynnie odciąć zasilanie. Inaczej krótki żywot akumulatora litowo-jonowego.
Kupowanie rębaczki do drewna tchnie lekkim absurdem
Ten absurd staje się koszmarem, kiedy na podwórku leży góra pieńków wielkości ciężarówki. Ale i tak, jak mówiłem, lepiej dorzucić stówę dostawcy drewna albo dwóm z jego pomiagierów. Porąbią z miłą chęcią mając w perspektywie zarobek na skrzynkę jabola.
Z tą najtańszą wiartarką to przesada. Ja rozumiem, że dziurę w ścianie to większością wiertarek zrobisz ale spróbuj w np. w betonowym suficie (juz pomijam, że po 15s to Ci ręcę omdlewają) albo w gresie coś wywiercić.
Z tą najtańszą wiartarką to przesada. Ja rozumiem, że dziurę w ścianie to większością wiertarek zrobisz ale spróbuj w np. w betonowym suficie (juz pomijam, że po 15s to Ci ręcę omdlewają) albo w gresie coś wywiercić.
Zależy ile dziur masz do wywiercenia. Jeśli nawet tysiąc ale jednorazowo, to bardziej się opłaca wypożyczyć. Ile przeciętny familyguy wywierci dziur rocznie w swoim domu?
Ten absurd staje się koszmarem, kiedy na podwórku leży góra pieńków wielkości ciężarówki. Ale i tak, jak mówiłem, lepiej dorzucić stówę dostawcy drewna albo dwóm z jego pomiagierów. Porąbią z miłą chęcią mając w perspektywie zarobek na skrzynkę jabola.
Ja tam bym się ucieszył z takiego prezentu :) nie ma lepszego relaksu po pracy niż wyjść na godzinkę po obiedzie i narąbać stosik drewna. Niestety w mieście, w bloku se ne da.
U mnie jest tak te częściej używane narzędzia (wiertarka, szlifierka kątowa) kupić jakieś lepsze, te które planujesz używać mniej nie muszą być przecież odrazu serii pro :) Wybór zabawek jest ogromny ale lepiej będzie dla autora wątku jeśli zapyta konkretnie o dane narzędzie. Najlepiej narzędzia kompletować sobie pod daną robotę a nie teoretycznie.
Dokładnie. Po co zbierać wszystko? Pomijam, że ktoś może być kolekcjonerem narzędzi. Jeśli jest coś do zrobienia to trzeba się zastanowić czym to zrobić a potem zastanowić się czy narżedzie musi być PRO czy nie?
jacek dr
22-11-2012, 15:59
Spawarka .
Fajny bajer, tylko co HYPER będzie tym robił? Podwieszane sufity? Rzutował poziomy podłóg? Układał glazurę? Przy mebelkach ogrodowych lepsza jest zwykła, tym bardziej, że w dzień na podwórku lasera nie widać. Nie mówiąc o ekwilibrystykach z jej ustawieniem. Poza tym laserówka to koszt spokojnie kilkuset zł. Wydaje mi się, że lepiej ten pieniądz ulokować w bardziej przydatne narzędzia. Później, jako uzupełnienie warsztatu, czemu nie?
O takim uzupełnieniu właśnie piszę. Głupia sprawa zawieszanie szafki w łazience. Przymocowałem "poziomkę" do kabiny prysznicowej i jazda z lusterem to samo. Sprawdzałem majstra, który układał płytki, czy robi popeliny :).
Sorki za OT ale muszę......
Od dłuższego już czasu, dzień bez postów Toma01, jest dniem straconym... To już jest tak zabawne, ze nawet rodzinę w to wciągnąłem, która widząc że jestem na forum, pyta "co tam nowego SUPER SPEC OD WSZYSTKIEGO CO MA NAJLEPSZE napisał?"
Ale jak każdy inteligentny powie "ktoś kto się zna na wszystkim, na niczym nie zna się dobrze".....
Ale pisz Tom01, pisz, te swoje prawdy objawione, pochmurny dzień, dzięki tobie staje się lepszym, i kawa z uśmiechem lepiej smakuje......
I dobre to określenie "WYROCZNIA naszego forum w temacie wszelakim".....
Potwierdzam. W kazdym watku dotyczącym porad "co kupic" Tom01 jest wyrocznia i kazdemu psuje dzien swoimi nieomylnymi uwagami. Z jednej strony podziwiam go za uperdliwosc, a z drugiej marze o funkcji, ktora juz dawno jest na innych forach: ignorowania wypowiedzi. X osob klika na "minus" i nie trzeba Toma czytac ;)
Tom01 jest wyrocznia i kazdemu psuje dzien swoimi nieomylnymi uwagami.
Skąd te pokłady złośliwości? Jest pytanie, jest odpowiedź. Jasna, precyzyjna, oparta o fakty, najlepszą własną wiedzę i doświadczenie. Z czystej chęci pomocy. Po prostu. Jednak za nią zaraz pojawia się kółko różańcowe z szerzeniem jakichś herezji, mądrości ludowych, sufitologii i czepianiem się byle czego. Przerasta mnie ten fenomen.
Jak osoba umiarkowanie się udzielająca ale sporo czytająca, spieszę z wyjaśnieniem fenomenu.
W jednych wątkach polecasz podejście super-pro (pianino, maszyna do rąbania drewna, monitory, telewizory) i udowadniasz, że każdy kto chce cokolwiek mniej niż super pro jest laikiem, dyletantem i się nie zna. A z kolei nie widzisz nic złego w kupieniu ekspresu do kawy ze średniej półki, bo po co lepsze. I ta o to niekonsekwencja, w połączeniu z dosyć mocnym określeniami ("Pan się myli", "na pewno Pan nie umie", "tylko ślepy nie zobaczy różnicy" ) oraz powszechnym lekceważeniem pewnych sprawy ("parapeciarz", "chodzing") jest przyczyną podejścia pewnej części forumowej społeczności.
Od razu podkreślam, że nie dążę tu do żadnej polemiki ani nie krytykuję - ot czytam sobie, to zauważyłem.
Jasna, precyzyjna, oparta o fakty, najlepszą własną wiedzę i doświadczenie.
Należało by dodać jeszcze słowo kluczowe "kieszeń".
Kolekcjonowanie narzędzi profesjonalnych do gier i zabaw warsztatowych jest niezwykle kosztowne. Oczywiście, kto zabroni bogatemu amatorowi mieć D4 ze szkłami za 100 tys.?
Mieszkam w starym, wielkim drewnianym domu, co chwila coś robię, grzebię, remontuję. Drobne rzeczy robię sam, resztę robią miejscowi fachowcy. Do swoich robótek używam sprzętu marketowego. I da się. Jedyne markowe rzeczy to Karcher (myjka do terenówki), Stihl (piła) i wykaszarka (Husqvarna).
Drugim słowem kluczowym jest "miejsce" na cały szpej. Jak radość będzie w wielkiej ilości narzędzi jak będziemy się o nie potykać, albo będą ekstremalnie spakowane w małym garażu? Blok odpada, mała działka z małym garażem troszkę też.
Trzecim kluczowym słowem jest "bezpieczeństwo". Może się okazać, że zbierane przez lata błyskotki mogą zniknąć w ciągu kilkunastu minut, więc tak naprawdę trzeba mieć gdzie to trzymać.
Każdy zakup dobrze by było przemyśleć pod względem finansowym, zwłaszcza jeśli dla kogoś taki problem istnieje.
Polecanie drogich rozwiązań jest najłatwiejsze. Ale nie każdego na to stać, albo po prostu szkoda na pewne rzeczy kasy. Przecież na rodzinne wypady na weekend poza miasto nie polecę takiej Toyotki: http://otomoto.pl/toyota-land-cruiser-hzj-76-C18910654.html
W jednych wątkach polecasz podejście super-pro (pianino, maszyna do rąbania drewna, monitory, telewizory)
Polecanie drogich rozwiązań jest najłatwiejsze.
Troszkę popolemizuję offtopicznie. Proszę łaskawie zwrócić uwagę, że nigdzie nie proponuję drogich i nieadekwatnych do potrzeb rozwiązań.
Przykłady:
- Rębarka była podana jako jedno z wyjść, ale zaznaczyłem że lepiej, dać zarobić fachowcom od drewna.
- Pianino to stwierdzenie faktu że nie ma innej drogi na rozwijanie talentu muzycznego u dziecka, ale wyraźnie zaznaczyłem że nie kupuje się żadnego instrumentu. Ojciec widzi w tym fajną zabawkę i przegląda katalogi modeli, ok, ale niech nie plecie bzdur że to do kształcenia. Dziecko śle się do szkoły a instrument kupuje po ok roku, jeśli jest w ogóle sens.
- Telewizory plazmowe sensownej jakości są tańsze niż super-hiper-bomba-łał LEDy jakieś lipne.
- Skrytykowałem ekstrawaganckie zabawki Makity za tysiąc zł, sugerując tańsze i lepsze klasyczne narzędzia.
- Wiele innych...
Mój własny wybór odnośnie ekspresu jest zupełnie nieadekwatny, bo nie mam aspiracji baristy ani podniebienia wybitnego smakosza i nie mam ochoty palić kawy, mleć, ubijać, parzyć a potem czyścić cały majdan. Pytałem o ekspres automat, co daje sensowną kawę po naciśnięciu guzika. Zarzucanie mi nierównych kryteriów przy poradach i własnych wyborach jest conajmniej nieobiektywne. Jeśli się na czymś nieco znam, radzę ludziom po ludzku, rozsądnie. Bez szaleństwa, ale i bez wywalania kasy w błoto. Takie same wybory jak i ja bym dokonał.
Mam nadzieję, że wyjaśnione i zakończmy off topic.
Mieszkam w starym, wielkim drewnianym domu, co chwila coś robię, grzebię, remontuję.
To podobnie jak ja. I dlatego pisałem, że nie ma najmniejszego sensu kupować proponowanych "multitooli" i zabaweczek na akumulatoreczki, fajnych, ładnych ale drogich jak na walory użytkowe. To zabawki dla snobów. Najlepsze są: Normalna wiertarka, normalna piła, ludzkiej klasy narzędzia ręczne. I tyle.
Sendilkelm
23-11-2012, 14:35
Mój własny wybór odnośnie ekspresu jest zupełnie nieadekwatny, bo nie mam aspiracji baristy ani podniebienia wybitnego smakosza i nie mam ochoty palić kawy, mleć, ubijać, parzyć a potem czyścić cały majdan. Pytałem o ekspres automat, co daje sensowną kawę po naciśnięciu guzika. Zarzucanie mi nierównych kryteriów przy poradach i własnych wyborach jest conajmniej nieobiektywne. Jeśli się na czymś nieco znam, radzę ludziom po ludzku, rozsądnie. Bez szaleństwa, ale i bez wywalania kasy w błoto. Takie same wybory jak i ja bym dokonał.
Mój własny wybór odnośnie telewizora jest zupełnie nieadekwatny, bo nie mam aspiracji kinomana ani wybitnego sokolego wzroku i nie mam ochoty kalibrować, dostosowywać wyświetlanie do oświetlenia a potem wyszukiwać jedynych słusznych kabli do podłączenia. Pytałem o telewizor plug and play, co daje sensowny obraz po naciśnięciu "włącz".
a potem wyszukiwać jedynych słusznych kabli do podłączenia
Kurde, czy Wy umiecie czytać i zrozumieć co się czyta? Właśnie napisał mi Pan wersję z ekspresem, paleniem, młynkiem, ubijaniem kawy. W wątku telewizorowym zaproponowałem kilkukrotnie NORMALNY, ludzkiej jakości telewizor. Nie marketowe badziewie LED gotujące żywcem gałki oczne, świecące czernią, a zwyczajny, dobrej jakości sprzęt. I do tego tańszy lub co najwyżej równoważny cenowo.
To podobnie jak ja. I dlatego pisałem, że nie ma najmniejszego sensu kupować proponowanych "multitooli" i zabaweczek na akumulatoreczki, fajnych, ładnych ale drogich jak na walory użytkowe. To zabawki dla snobów. Najlepsze są: Normalna wiertarka, normalna piła, ludzkiej klasy narzędzia ręczne. I tyle.
O wyrocznio! Mam dla Ciebie problem, z którym się musiałem zmierzyć. Masz kawałek płyty MDF dociśnięty do samej ściany (spód szafy) i musisz wyciąć prostokąt 15x30 właśnie od strony ściany? Czym byś to zrobił? Wiertarką, normalną piłą czy jakimiś normalnymi narzędziami ręcznymi? A zapomniałem dodać, że nad rzeczoną płytą jest kolejna płyta ok 40 cm powyżej. Wielkośc płyt to tak 80x100, więc dojście ogólnie kiepskie.
Rany, ależ problem. ;)
Jeśli to takiego "zadania" potrzebna jest walizka snobistycznych zabawek od Makity, za bagatelka tysiąc złociszy, to współczuję.
Normalnie, prostokątne otwory w drewnie wycina się nawiercając wzdłuż krawędzi i wyrównując darnikiem. Trudne dojście załatwia przejście kątowe do wiertarki. Ew uchwyt wiertarski zakładany do "flexa" z regulacją obrotów, o ile ktoś takiego ma. Ja bym tak zrobił. Snob, o przepraszam, miłośnik ładnych narzędzi, poleciałby zapewne do Leroya po Dremela i pierdzieliłby się pół dnia "tarczą" wielkości złotówki.
Michał Jędrak
23-11-2012, 21:08
Tom, znowu przesadzasz... Przecież każdy wie, że wystarczy wziąć prostokątne wiertło i po problemie.
Tom, znowu przesadzasz... Przecież każdy wie, że wystarczy wziąć prostokątne wiertło i po problemie.
He, he... faktycznie. Znów się zagalopowałem w swoim super-pro zapędzie. :)
Fakt Tom, zapomniałem, że mogłem wiertarką robić dziurki co 5 mm, a przy okazji co to ten darnik bo nie mogę w necie znaleźć? Wiadomo, można było wziąć rębarkę i wyrąbać pół szafy ale chciałem to zrobić elegancko.
a przy okazji co to ten darnik bo nie mogę w necie znaleźć?
Tarnik - pilnik do drewna. Literówka.
ja takie otwory robię frezarką ręczną górnowrzecionową (jakiś "majsterkraft") ale może ja dziwny jestem ..........
Nie chce mi sie przelatywac calego watku jeszcze raz bo ostatnio widzialem samo pierdzenie wiec...
Ja uzywam paru narzedzi w stylu:
1. jakis tani zielony Bosch, wiertarka z udarem (a raczej czyms co go udaje :D), ale do tego mam komplet wiertel Milwaukee (do drewna, do betonu i od metali) i stara wiertarka od mojego taty, nawet nie pamietam co to, z nasadka na glowice zeby mozna bylo tego uzywac jako szlifierki katowej :twisted:
2. wkretaki Beta
3. lutownica oporowa i transformatorowa z Kerfura (ale tu, czyli w Kitaju, mam lepsza oporowke wiec kerfurowe oddam potrzebujacym, a kitajska przyjedzie do PL)
4. do auta mam duzy zestaw plasko-oczkowych Dedry i zestaw nasadowych Honitona.
5. mlotek, brzeszczoty, kombinerki, obcinaczki, szczypce, pila do drewna, papiery scierne i inne *******y - wszystko ze sklepow typu Castorama
6. do roweru mam zestaw narzedzi firmy jakiejs tam, podstawowy komplet
7. pare Victorinoxow (male i duze)
Wszystko do tej pory dziala, mimo ze najdrozsza rzecz kosztowala mniej niz 250zl (zaliczony remont generalny mieszkania, gdzie byla rzezba total bo sciany z kryptonitu, instalacja elektryczna z masy solnej i inne niespodzianki z PRLu, do tego naprawy samochodow, rowerow itd...).
Brakuje mi tylko porzadnego multitoola, ciezkiego i stabilnego stolu, imadla. Jakbym mial szalec to jeszcze spawarka i kompresor z setem do malowania. Jak mi czegos brakuje to pozyczam od znajomych albo oddaje im do zrobienia :D Co do siekier to polecam Fiskarsa, a jak kogos stac to Gransfors Bruks.
Jeszcze taki wniosek na koniec - jak ktos ma dwie lewe rece to mu nawet narzedzia za miliard nie pomoga. Najpierw polecam sie podszkolic, a potem wydawac kase. A do domowych zastosowan nie ma sensu kupowac pro narzedzi, chyba ze ktos ma za duzo kasy. Jak cos to podam numer konta, na ktora mozna ja wplacac ;)
Jeszcze taki wniosek na koniec - jak ktos ma dwie lewe rece to mu nawet narzedzia za miliard nie pomoga.
Amen.
A tak na serio u mnie z narzędziami jest różnie. Mam różnych klamotów pół piwnicy. Przeważnie jak czegoś nie mam to lece do kogoś pożyczyć i tak jakiś 0,5 roku temu grzebałem coś przy tarczach w samochodzie i potrzebowałem gwintownik 6, oczywiście były wszystkie oprócz 6. Poleciałem do kumpla i pożyczyłem i obiecałem sobie że muszę go dokupić, gwintownik w sensie.
Ale jak już wszystko zrobiłem, gwintownik oddałem i co, oczywiście "zapomniełem" sobie kupić. Aż do zeszłego tygodnia kiedy to znowu potrzebowałem rzeczonego gwintownika i znowu musiałem biec w te pędy do kumpla i pożyczać.
A morał z tego taki że nie można mieć wszystkiego, czasem trzeba coś pożyczyć.
To ja może nieco merytoryczniej:
Z jednej strony podziwiam go za uperdliwosc, a z drugiej marze o funkcji, ktora juz dawno jest na innych forach: ignorowania wypowiedzi. X osob klika na "minus" i nie trzeba Toma czytac ;)
Wchodzisz w profil użytkownika > "Lista użytkowników" > "Dodaj do listy ignorowanych".
To nie to samo. Np. na pclab jest taka fajna opcja minusowania. Ustalasz sobie po ilu minusach od uzytkownikow ty nie widzisz danej wypowiedzi. Kapitalne rozwiazanie! Ktos w danym watku pisze bzdety, to zaraz go ludzie zaminusuja i czytasz same wypowiedzi na temat. W innym watku dany uzytkownik moze przeciez pisac z sensem. Ja nie twierdze, ze Tom01 ogolnie pisze glupoty, bo wiedze ma ogromna, ale czasami przesadza ;)
velaskez
29-11-2012, 12:32
Klucz dynamometryczny ;) Dostałem od dziewczyny kiedyś, i się przydaje bardzo często.
Migomat
Gumówka
Zestaw kluczy nasadowych Yato
+ masa różnych małych i dużych pierdół ;)
Klucz dynamometryczny ;) Dostałem od dziewczyny kiedyś, i się przydaje bardzo często.
Migomat
;)
Fakt, podstawa w domu to dokręcenie z odpowiednim momentem wcześniej oczywiście policzonym...migomat w sumie też jest niezbędny, student politechniki (zgaduję) zawsze jest rozgarnięty.
Klucz dynamometryczny ;) Dostałem od dziewczyny kiedyś,
Odwdzięczyłeś się oczywiście rękawicami do zmywania naczyń lub drabinką do wieszania firanek.:wink:
velaskez
02-12-2012, 21:48
Fakt, podstawa w domu to dokręcenie z odpowiednim momentem wcześniej oczywiście policzonym...migomat w sumie też jest niezbędny, student politechniki (zgaduję) zawsze jest rozgarnięty.
Dla mnie, niezbędny.
Odwdzięczyłeś się oczywiście rękawicami do zmywania naczyń lub drabinką do wieszania firanek.:wink:
A śmiejcie się, będzie ktoś chciał kiedyś pożyczyć Garbusa na zdjęcia :-P
Boryszuk
02-12-2012, 21:54
Fakt, podstawa w domu to dokręcenie z odpowiednim momentem wcześniej oczywiście policzonym...migomat w sumie też jest niezbędny, student politechniki (zgaduję) zawsze jest rozgarnięty.
Zwłaszcza jeśli naprawia się dębową szafę. Wtedy przyda się dębowy drut do migomatu.
Zwłaszcza jeśli naprawia się dębową szafę. Wtedy przyda się dębowy drut do migomatu.
Wiem z na Wyspach lubuja sie w drewnie. Ale mi przydałby sie mig. Glupiego wieszaka na pranie nie mam gdzie zespawać a i zaczep od tłumika sie "odkleił". Zawias do słupka który na przekór wszystkim concrete post bedzie metalowy.
Do domowych zastosowan polecam TIG'a. Nie leca odpryski, mozna we wnetrzach spawać, dużo mniejszy, nierdzewke spawa. Wadą jest troche trudniejsza obsługa.
ech... panowie...
Takie rzeczy od zera robię mając literalnie 0,5m2 warsztatu, większość klamotów z castoramy i żadnej maszyny oprócz wkrętarki:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/12/DSCF5495-1.jpg
źródło (https://lh3.googleusercontent.com/-itR_reFnAlA/T5cbzurdrPI/AAAAAAAABnc/hTXaE8ee36Y/s720/DSCF5495.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/12/DSCF5507-1.jpg
źródło (https://lh5.googleusercontent.com/-VTFnwIUnfJI/T5cbzh_XyOI/AAAAAAAABnY/V7gQGax1JfY/s720/DSCF5507.jpg)
a tak wygląda mój "warsztat:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/12/20120330100-1.jpg
źródło (https://lh5.googleusercontent.com/-Y6i2NbSElsc/T5eqDjW71pI/AAAAAAAABoA/REKiam4pZ6o/s640/20120330100.jpg)
jak się chce to się da.
Kupowanie migomatu dla trzech spawów to.... trochę drogie spawy...
Boryszuk
03-12-2012, 12:00
Wiem z na Wyspach lubuja sie w drewnie. Ale mi przydałby sie mig. Glupiego wieszaka na pranie nie mam gdzie zespawać a i zaczep od tłumika sie "odkleił". Zawias do słupka który na przekór wszystkim concrete post bedzie metalowy.
Wieszak na pranie (suszarka?) Kosztuje kilka(nascie) funtow. W porywach kilkadziesiat. Zaczepd od tlumika pospawaja Ci w kazdym zakladzie tlumikarskim, w kazdym warsztacie samochodowym.
Ja rozumiem, tez chcialbym miec fajny warsztat z narzedziami, ktorych uzylbym 2 razy w roku. Ale miec zeby miec to troche bez sensu. Sporo jest narzedzi ,ktore sa bardziej przydatne w warsztacie majsterkowicza niz MIG/TIG.
Generalnie popieram co w wątku napisał już Tom01. Przede wszystkim dobry stół, ciężkie imadło, najlepiej piła tarczowa lub inne wynalazki do cięcia długich krawędzi. Dodatkowo sprzęt ogrodniczy kupowany na bieżąco najlepszy na jaki stać (w granicach rozsądku). Szpadle i siekiery np. Fiskarsa robią różnicę i robota idzie o wiele sprawniej niż jakimś źle wyprofilowanym i trzeszczącym drewnianym i połatanym sprzętem sprzed lat. Można się rozejrzeć za porządnym kluczem nastawnym hydraulicznym - to przy domu jednak przydatna rzecz. Młot pneumatyczny - kupić do 200 zł w markecie. Wystarczy spokojnie do domowych prac. U mnie w "wielkiej płycie" jakiś MacAllister zrobił tyle, że spokojnie obdzieliłby niejeden domek. Jasne, że przewód podklejony, bicie na boki znaczne - jednak nadal działa i zabawki typu młotowiertarka bez SDS w ogóle nie mają racji bytu. Jedynie sensowne wiertła ratują jeszcze sprawę jako tako. Lepiej kupić więc specjalizowany, a nawet tańszy sprzęt, niż coś, co ma być do wszystkiego. Wyrzynarkę oraz szlifierkę kątową polecam dobrych firm - z regulacjami skoku i obrotów. Prócz wymienionych firm warto zerknąć na elektronarzędzia DeWalt - to także dobry sprzęt. Do szlifierki i wyrzynarki warto poszukać i dokupić tarcze/brzeszczoty do cięcia aluminium (tarcze milimetrowe najlepiej). Są kompletnie inne i sprawdzają się też do szerokiej gamy innych materiałów.
Z banalnych i codziennych dla montera/robotnika sprzętów polecę również ręczny śrubokręt/wkrętak Stanleya - konkretnie ten model: http://stanley.irma.pl/2249/wkretak-na-bity-z-6-ma-koncowkami.htm. Jedyna taka konstrukcja, którą sobie bardzo chwalę. Szczególnie jeżeli dłubiemy przy elektryce, gniazdkach, przy wkręcaniu różnorakich wkrętów do drewna i metalu. Ma dwie świetnie wyprofilowane krzyżakowe końcówki oraz dwie płaskie. Dodatkowo można użyć dwóch różnych nasadek sześciokątnych. Generalnie banalny, tani, a niesamowicie wygodny. Jeżeli coś z nim się stanie, kupić następny i tyle. Są dostępne w marketach budowlanych.
Do ogrodu i cięcia gałęzi warto kupić łukowo wygięte piły. Mogą być najtańsze z Biedronki czy Lidla, kiedy będą mieli w ofercie. Chodzi bardziej o kształt, niż o trwałość, czy jakość. Za to sekator już jak najlepszy. Dobra kosa spalinowa to też jest chyba fajna rzecz, choć tu akurat nie mam bezpośrednich relacji i doświadczeń. Wiem, że tego brakuje, ale nie wiem co się do końca sprawdza.
Przydatne rzeczy, które się przydają, a nie każdy ma (potrzebuje) to:
- pompa głębinowa (chyba tak to się nazywa) - do osuszania różnych zbiorników, studni, piwnic itd
- myjka ciśnieniowa, czy idąc dalej sprężarka
- spawarka
- jakaś najtańsza zgrzewarka do rur PCV/PP
Ja bym nie szedł w nagłe zakupy, ale pomalutku przyglądał się, co jeszcze niedomaga i to wymieniał na dobre - markowe. Lub wspominał jako sugestię prezentu. :)
ech... panowie...
Takie rzeczy od zera robię mając literalnie 0,5m2 warsztatu, większość klamotów z castoramy i żadnej maszyny oprócz wkrętarki:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/12/DSCF5495-1.jpg
źródło (https://lh3.googleusercontent.com/-itR_reFnAlA/T5cbzurdrPI/AAAAAAAABnc/hTXaE8ee36Y/s720/DSCF5495.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/12/DSCF5507-1.jpg
źródło (https://lh5.googleusercontent.com/-VTFnwIUnfJI/T5cbzh_XyOI/AAAAAAAABnY/V7gQGax1JfY/s720/DSCF5507.jpg)
a tak wygląda mój "warsztat:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/12/20120330100-1.jpg
źródło (https://lh5.googleusercontent.com/-Y6i2NbSElsc/T5eqDjW71pI/AAAAAAAABoA/REKiam4pZ6o/s640/20120330100.jpg)
jak się chce to się da.
Kupowanie migomatu dla trzech spawów to.... trochę drogie spawy...
Eee, przez chwilę pomyślałem, że klingę zrobiłeś, a Ty drewienko przyciąłeś i oszlifowałeś.;-)
Eee, przez chwilę pomyślałem, że klingę zrobiłeś, a Ty drewienko przyciąłeś i oszlifowałeś.;-)
klinga też była mocno poprawiana, teraz robię santoku z płaskownika nc6 całkowicie od zera
Do rąbania drewna do rozpałki coś takiego:
http://pol-pl.fiskars.com/Produkty/Obrobka-drewna/Siekiery/121420-Siekiera-X7
Do grubszego:
http://pol-pl.fiskars.com/Produkty/Obrobka-drewna/Siekiery/122480-Siekiera-rozlupujaca-X25
Siekiery i sprzet Fiskarsa polecam w calej rozciaglosci,
Mam 2 siekierki, 2 sekatory (wahalem sie pomiedzy fiskarsem a gardena i w sklepie kazali mi przeciac trzonek od szpadla-garena nie dalem rady), lopaty, widly - kup porzadnie, raz a dobrze.
Co do wiertatki najlepiej sds.
klinga też była mocno poprawiana, teraz robię santoku z płaskownika nc6 całkowicie od zera
No! To jest prawdziwy twardziel. Najpierw robi sobie narzędzie a potem będzie wycinał te kwadratowe otwory w szafie. ;)
Rafał_Sz
07-12-2012, 22:42
Polecam skompletować sobie zestaw narzędzi Makita bazujących na 18 V akumulatorach Li-Ion. Można zacząć np. od takiego zestawu : http://www.narzedzia.pl/lxt314-combo,16633.html
A następnie dokupywać sobie pojedyncze urządzenia, nawet za śmieszne pieniądze na Alle, bo bez akumulatorów i ładowarki, ponieważ akumulatory ładują się tylko 30 minut i wystarczą te z pierwszego zestawu.
Używam zawodowo tych narzędzi od lat i mogę tylko potwierdzić ich jakość i odporność na ciężką pracę.
Polecam skompletować sobie zestaw narzędzi Makita bazujących na 18 V akumulatorach Li-Ion. Można zacząć np. od takiego zestawu : http://www.narzedzia.pl/lxt314-combo,16633.html
A następnie dokupywać sobie pojedyncze urządzenia, nawet za śmieszne pieniądze na Alle, bo bez akumulatorów i ładowarki, ponieważ akumulatory ładują się tylko 30 minut i wystarczą te z pierwszego zestawu.
Używam zawodowo tych narzędzi od lat i mogę tylko potwierdzić ich jakość i odporność na ciężką pracę.
Tylko po co do użytku wokół chałupy?? W miarę dobrą wiertarkę za 400zł, wkrętarkę za 300zł i halogen za 100 a 1200zł których nie wydasz spokojnie przepić...
Rafał_Sz
10-12-2012, 13:55
Tylko po co do użytku wokół chałupy?? W miarę dobrą wiertarkę za 400zł, wkrętarkę za 300zł i halogen za 100 a 1200zł których nie wydasz spokojnie przepić...Ludzie kupują D800 z 70-200/2.8 żeby dziecku w piaskownicy zdjęcie zrobić, a Ty się pytasz o jakieś drobne narzędzia. ;):)
Dobra kosa spalinowa to też jest chyba fajna rzecz, choć tu akurat nie mam bezpośrednich relacji i doświadczeń. Wiem, że tego brakuje, ale nie wiem co się do końca sprawdza
Ja dwa lata temu zakupiłem w Castoramie kosę NACa za 200 zł...2KM. Lepszej nie potrzeba, przynajmniej mi. Do podkaszania i koszenia rowów wystarczy. Ważne żeby miała możliwość założenia ostrza tnacego, a nie tylko głowicy z żyłką
Ja dwa lata temu zakupiłem w Castoramie kosę NACa za 200 zł...2KM. Lepszej nie potrzeba, przynajmniej mi. Do podkaszania i koszenia rowów wystarczy. Ważne żeby miała możliwość założenia ostrza tnacego, a nie tylko głowicy z żyłką
Ja to bym się bał, że taki nóż się urwie i nogi poucina :)
Moim zdaniem najlepiej kupować narzędzia pod bieżące zadania, nie na zapas. Kiedyś kompletowałem wymarzony warsztat, zakładając, że to czy śmo z pewnością będzie mi niezbędne. Po kilku latach obrobili mi garaż z całego sprzętu i wtedy zdałem sobie sprawę, że połowy nigdy (poza wypróbowaniem) nie użyłem. Przy dzisiejszej dostępności narzędzi/urządzeń właściwie wszystko można kupić z dnia na dzień. Ja tak robię i pozwala mi to uniknąć zbierania zbędnych gratów. Nie dość, że radocha przy zakupach, to jeszcze od razu wykorzystujemy narzędzie w pełni racjonalizując jego zakup :)
sokrates
19-12-2012, 15:43
Podstawowe narzędzia (stół, imadło, porządna wiertarka, wkrętarka, zestaw kluczy, imbusy, szlifierka kątowa, dremel itp. że o siekierce czy szpadlu nie wspomnę) to trzeba mieć, bardziej specjalizowane i droższe - wg. mnie kupować gdy najdzie potrzeba.
Aha, zawsze staram się kupować narzędzia najlepsze na jakie mnie stać, i tak wszelkiej maści klucze, wkrętaki itp. od lat używam Yato - droższe niż marketowe topexy, ale naprawdę można takimi narzędziami pracować, i nie boję się że czasami grzechotka robi za młotek, bo np nie ma go pod ręką, a jest aktualnie, niezbędnie potrzebny. Mam wkrętak-grzechotkę yato i naprawdę odkręcałem / dokręcałem nim różne rzeczy z taką siłą, że pewnie niejednego marketowego "śrubexa" bym po prostu ukręcił :-)
Odświeżę wątek.
Będę w najbliższym czasie urządzał sobie dom. M.in. będę chciał zrobić drewniane techniczne schody do piwnicy. W późniejszym czasie pewnie jakieś drobniejsze prace w drewnie - jakieś elementy do ogródka itp.
Zastanawiałem się nad zakupem cyrkularki. Ale czy to aby na pewno dobre rozwiązanie? Duże to i nieporęczne - nie dało by się coś mniejszego do powyższych zastosowań?
mehmet efendi
15-02-2013, 19:32
Piła łańcuchowa starczy...
Krajzega przy domu przydaje się, choć dobra to wielkie i ciężkie bydlę. Na chińskie szkoda pieniędzy a i krzywdę można sobie zrobić.
Krajzega przy domu przydaje się, choć dobra to wielkie i ciężkie bydlę. Na chińskie szkoda pieniędzy a i krzywdę można sobie zrobić.
Bez przesady. Najtańsza krajzega za kilkadziesiąt zł. przydała mi się np. przy układaniu paneli podłogowych, urządzaniu piwnicy (przycinanie desek, słupków itp...) i przy wielu innych drobnych pracach domowych. Służy do dzisiaj. Nie zabiła mnie, nie zbankrutowałem przy jej zakupie, a jak się zepsuje to bez cienia żalu wywalę ją na śmietnik i kupię nową, też najtańszą (ale przy moim użytkowaniu to pewnie za kilka lat dopiero).
Do zwykłych prac domowych (takich "od czasu do czasu") wystarczą jedne z najtańszych narzędzi. Kupowanie profi sprzętu do domowych pierdół jak dla mnie jest zwykłym wyrzucaniem pieniędzy. Można i owszem, bo w sumie kto bogatemu zabroni. Ale wszem i wobec głoszenie takiej prawdy objawionej jak mantry jest... bee... :lol:
A coś mniejszego niż "krajzega"?
Bez przesady. Najtańsza krajzega za kilkadziesiąt zł. przydała mi się np. przy układaniu paneli podłogowych, urządzaniu piwnicy (przycinanie desek, słupków itp...) i przy wielu innych drobnych pracach domowych. Służy do dzisiaj. Nie zabiła mnie, nie zbankrutowałem przy jej zakupie, a jak się zepsuje to bez cienia żalu wywalę ją na śmietnik i kupię nową, też najtańszą
Też taką kupiłem do układania paneli. I korzystałem dopóki nie wyskoczył skądś jakiś element, wpadł między tarczę a obudowę, walnęło że się machina przewróciła a tarcza się skrzywiła na jakiś centymetr. Dobrze że nikogo nie było w polu rażenia i nie rozerwało tarczy. Co prawda tarczę wymieniłem, przejrzałem całą i co ciekawe nie znalazłem skąd się wzięło to co zablokowało tarczę. Podokręcałem i używam, ale następnej takiej na pewno nie kupię i każdemu odradzę.
Też taką kupiłem do układania paneli. I korzystałem dopóki nie wyskoczył skądś jakiś element, wpadł między tarczę a obudowę, walnęło że się machina przewróciła a tarcza się skrzywiła na jakiś centymetr. Dobrze że nikogo nie było w polu rażenia i nie rozerwało tarczy. Co prawda tarczę wymieniłem, przejrzałem całą i co ciekawe nie znalazłem skąd się wzięło to co zablokowało tarczę. Podokręcałem i używam, ale następnej takiej na pewno nie kupię i każdemu odradzę.
Tom1, Ty chyba jesteś jakimś generatorem wszelakich nieszczęść związanych z niemarkowymi rzeczami.
Jeżeli coś podlega podejrzeniu że się może zepsuć/niedziałać/szwankować, to wystarczy zastukać do Ciebie, a Ty już napewno będziesz miał gotową historię z życia wziętą (oczywiście z Twojego życia) na temat tej właśnie rzeczy/narzędzia (pewnie potrawy też) i również gotową receptę jak na przyszłość unikać przykrych niespodzianek. Receptą jest oczywiście zakup najdroższych produktów, najlepszych marek, sprawdzonych w warunkach kosmicznych/podwodnych/bojowych, a co najważniejsze w warunkach Twojego użytkowania.
Tak wogóle producenci powinni uzyskiwać certyfikat jakości swoich produktów zanim wypuszczą je na masowy rynek... certyfikat "Tom1". Co tam CE, ISO, Q i inne, "Tom1" rządzi... ;)
E, tam bez przesady. Mam sporo tanich, chińskich rozwiązań i korzystam z nich jak my wszyscy. Ale daleki jestem od ich polecania bo widać czarno na białym że to badziewie.
A coś mniejszego niż "krajzega"?
Pilarka tarczową też można przyciąć deski, ale i tak potrzebny do tego odpowiedni stół, bo w powietrzu nie da się ciąć.
mehmet efendi
20-02-2013, 18:43
Można kupić uniwersalny stół, do którego można przykręcić sporo rożnych narzędzi z wiertarką stołową włącznie. Jest w marketach tego sporo. Składanych.
Można kupić uniwersalny stół, do którego można przykręcić sporo rożnych narzędzi z wiertarką stołową włącznie. Jest w marketach tego sporo. Składanych.
To do użytku amatorskiego dość rozsądne rozwiązanie np. Mastercut 1000 + elektronarzędzia w miarę potrzeb. Ogólnie stół to w/g nie jedno z najważniejszych "narzędzi" w warsztacie...bez niego łatwo o wq..... a nawet utratę zdrowia.
To do użytku amatorskiego dość rozsądne rozwiązanie np. Mastercut 1000 + elektronarzędzia w miarę potrzeb. Ogólnie stół to w/g nie jedno z najważniejszych "narzędzi" w warsztacie...bez niego łatwo o wq..... a nawet utratę zdrowia.
O to wygląda ciekawie. Stół widzę nie jest drogi. Do niego da się wpiąć tylko dedykowane narzędzia?
O to wygląda ciekawie. Stół widzę nie jest drogi. Do niego da się wpiąć tylko dedykowane narzędzia?
Da się wpiąć elektronarzędzia różnych producentów, bo np. pilarki tarczowe mają z reguły znormalizowaną stopkę. Wolfcraft raczej nie produkuje elektronarzędzi. Natomiast moża być kłopot z dołączaniem różnego rodzaju obcych przymiarów lub listw prowadzących. Ale w komplecie ze stołem dostajesz prowadnice zarówno proste jak i kątowe.
http://www.youtube.com/watch?v=VYCt1kxcryY
IMHO dobra rzecz, bo można przechowywać w stanie złożonym.
Bardzo pomysłowa rzecz, choć jak patrzę po tych blaszeczkach, śrubeczkach i nicikach to raczej stabilne to nie jest, ani nadające się do poważniejszej pracy. Nawet po wadze 24kg i sposobie reklamowania widać, że to zabawka do drobnego majsterkowania. Ktoś może widział coś podobnego ale porządniej zrobione?
Bardzo pomysłowa rzecz, choć jak patrzę po tych blaszeczkach, śrubeczkach i nicikach to raczej stabilne to nie jest, ani nadające się do poważniejszej pracy. Nawet po wadze 24kg i sposobie reklamowania widać, że to zabawka do drobnego majsterkowania. Ktoś może widział coś podobnego ale porządniej zrobione?
Festool MTF/3 + przystawki. Stabilne, solidne, drogie. Jak w przypadku Apple'a - dodatkowo płaci się za logo ;)
Festool MTF/3 + przystawki. Stabilne, solidne, drogie.
28kg, nóżeczki na motylki. Lipa. Myślałem żeby pospawać z konkretnego kątownika, nogi z zastrzałami, płyta 10cm na wierzch. Będzie miało ze 100kg, nie będzie się gibać przy byle stuknięciu. I trzeba chyba tak zrobić. Stół do warsztatu się sprawia raz na pół życia. Albo i na całe.
28kg, nóżeczki na motylki. Lipa. Myślałem żeby pospawać z konkretnego kątownika, nogi z zastrzałami, płyta 10cm na wierzch. Będzie miało ze 100kg, nie będzie się gibać przy byle stuknięciu. I trzeba chyba tak zrobić. Stół do warsztatu się sprawia raz na pół życia. Albo i na całe.
Pytałeś o coś podobnego do Wolfcrafta, ergo przenośnego. Oczywiście nic nie pobije stabilności solidnego, stacjonarnego stołu bądź strugnicy. Jeśli chodzi o rozwiązania przenośne - Festool jest niesamowity. Pomimo niewielkiej różnicy wagi (24 vs 28kg) jest zdecydowanie stabilniejszy i dokładniejszy od Wolfcrafta.
Pytałeś o coś podobnego do Wolfcrafta, ergo przenośnego.
Bardziej chodziło mi o patent do zamontowania pilarki tarczowej albo ręcznej frezarki. Choć montaż ręcznej piły do góry nogami nie jest najlepszy, bo w osłonie piły zbierają się trociny. Zrobiłem takie rozwiązanie sam i musiałem odkręcić jedną z osłon bo trociny wręcz blokowały tarczę.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.