PDA

Zobacz pełną wersję : Cholerne DPI. Ja chyba tracę rozum przez grafików.



Michał Jędrak
14-11-2012, 02:12
Wytłumaczcie mi, bo ja już głupieję. Spotykałem się z poniższą sytuacją 12 lat temu, ale ostatnio znów mi się to często trafia. Albo ja jestem niedouczony, albo graficy nie znają się na swojej robocie...

- Mam wysłać do firmy X zdjęcia. Obrabiam je, pakuję z ZIPa (rozdzielczość maksymalna aparatu) i żyję sobie spokojnie...
- dzwoni/pisze grafik, że zdjęcia się nie nadają bo mają 72dpi a on musi mieć 300! Mi szczęka opada.
- biorę dokładnie te same pliki z ZIPa i w photoshopie zamieniam 72dpi na 300dpi. Pikseli tyle samo, jakość ta sama itd...
- grafik sika ze szczęścia po nogach, jakie to prześliczne pliki dostał...

No i moje pytanie brzmi 'łata fak?" Albo ja nie dostrzegam jakiejś magicznej zmiany w pliku po zmianie dpi, albo graficy to głąby. Jak to jest? Po drugie po co grafikom dpi, skoro zdjęcia się po prostu wrzuca do jakiegoś Photoshopa i można je myszką obracać, skalować, rozciągać itd... Dpi nie ma tu znaczenia, bo to tylko fikcyjna liczba potrzebna drukarce a nie w przypadku tworzenia folderu, wizytówki, okładki, gdzie zdjęcie wrzuca się na pusty plik (np. jako smart object) i tak samo manipuluje jeśli ma 20dpi lub 920dpi. Jakość zdjęcia jest definiowana poprzez rozdzielczość (czyli fizyczną wielkość) a nie dpi, które jest tylko jakimś zmiennym, umownym przelicznikiem. No i tym bardziej mnie zastanawia dlaczego graficy tak sikają z radości gdy zmieniam dpi w dokładnie tym samym pliku. Kurcze masakra jakaś.

No i mam też drugą sytuację z tymże 'dpi' związaną... Tu już mam więcej wątpliwości, bo ja drukarzem nigdy nie byłem. Z tego co zaobserwowałem pod lupą to raster drukarski jest całkiem spory i wygląda mi na to, że na 25mm nie zmieści się 300 kompletów kropek (każda zawierająca po trzy/cztery składowe CMYK). Zmieści się pewnie 300 kropek łącznie, czyli będzie możliwość umieszczenia około 100 odcieni na jednym calu. Dobrze rozumuję, czy mam zbyt sokoli wzrok? Oczywiście kropek nie liczyłem, ale tak na oko to mi się więcej nie zmieści. Odwrotnie jest w przypadku DPI wpisanych w pliku, gdzie każdy piksel ma dowolny kolor a nie tylko jeden z czterech podstawowych (CMYK).

Czyli jeśli mam plik jpg o rozmiarze 10x15cm i 300dpi to tak naprawdę mogłbym zrobić wydruk około 30x45, przyjmując, że jeden piksel pliku zajmuje mi 3dpi. Ja zawsze tak rozumowałem i często moje zdjęcia szły na dość spore wydruki, ale równie często odzywał się do mnie grafik i mówił, że po lekkim przycięciu pliku (12mpx) już ma problem bo mu wychodzi za mały rozmiar na okładkę. Kurcze o co tu chodzi? Ze zdjęcia 12mpx spokojnie robiłem 80x120cm, więc po lekkim przycięciu nadal jest kilka razy więcej niż na okładkę A4, a tymczasem grafik mi mówi, że jakość ledwo starczy na A5!!!

No i na koniec dodam, że nauczyłem się przez lata, że można spokojnie, przy dużych wydrukach, powiększyć plik dwukrotnie lub nawet trzykrotnie (najprościej bicubic interpolation i potem lekki sharpen), gdyż wydruki mające po 7-11 metrów i tak się ogląda z dużej odległości. Ilekroć wysyłałem plik oryginalny (chciałem być rzetelny) to grafik od razu w nerwach pisał, że przecież mam wysłać oryginalny rozmiar pod duży wydruk. A więc ja powiększałem zdjęcie w PS i grafik był wniebowzięty i rozpływał się nad ilością detalu i jakością. Wydruki, co oczywiste, wychodziły pięknie.

A więc o co chodzi tym grafikom? Nie umieją korzystać z 'image size' w PS? Nie chce im się? A może to ja coś wielkiego pominąłem z tym DPI i powinienem posypać głowę popiołem i przyznać się do błędu. Chociaż zdjęcia świadczą na moją korzyść...

Przedwczoraj miałem rozmowę z pewnym grafikiem, który błagał, aby zdjęcie miało 1500px i koniecznie 300dpi i dzisiaj to samo: mam przesłać 2000px i koniecznie ileśtam dpi... ŁATA FAK???

GonzoG
14-11-2012, 02:34
Z dpi jest tak, że dużo osób nie wie co to jest i jak się to zmienia... Brzmi to dziwnie, ale tak jest.

Miałem kilka lat temu podobną sytuację, kiedy dwa moje zdjęcia trafiły do publikacji. Zdjęcia robiłem przy okazji pracy przy całej sesji zdjęciowej... Kilka dni później dostałem maila, z prośbą o dostarczenie zdjęć z określonym dpi... Z powodu, że zdjęciami już nie dysponowałem, to odesłałem informację, przeprowadza się tą "skomplikowaną" procedurę zmiany dpi i pan z drukarni był bardzo zadowolony.

Ja znalazłem tylko dwa wytłumaczenia takiej sytuacji:
1) osoby, które się tym zajmują nie mają zielonego pojęcia co to dokładnie jest dpi oraz że nie ma ono nic wspólnego ze zdjęciem
2) korzystają z programów, które nie mają możliwości zmiany dpi

Borat1979
14-11-2012, 03:13
U mnie w pracy są nieraz lepsze jaja.
Znakujemy i tniemy laserem różne materiały.

Kiedyś klient się pyta w jakim programie przysłać projekt do cięcia z plexi.
Odpowiadamy, że grafika wektorowa CorelDraw, Ilustrator.
No to koleś sru wkleja bitmapę do Corela zapisuje plik i zadowolony :)

A jak dzwonimy, że ten plik się nie nadaje bo to bitmapa to zdziwiony: Jak to przecież wysłałem w Corelu :)

zdyboo
14-11-2012, 09:04
Grafikom się nie chce tego sprawdzać, a drukarnia na to zwraca uwagę i potem muszą poprawiać. Wolą zakładać, że każdą bitmapę dostają w 300 dpi i nie sprawdzać za każdym razem czy tak jest.

fafniak
14-11-2012, 09:12
Potwierdzam problem z dpi ;)
Miałem dokładnie to samo. Jedynym wytłumaczeniem jest dla mnie sytuacja że pracują w jakimś programie do składu który "czyta" zaszyte dpi i na jego podstawie wkleja zdjęcie.
Inną sprawą jest niechęć do radzenia sobie z tym problemem i wymaganie żeby jeszcze raz przesłać pliki.

To drugie co opisałeś - nie do końca rozumiem, ale z 12 mpix nie usłyszałem jeszcze żeby a4 nie dało się wydrukować LOL. Druk był robiony z 6 mpix i też było dobrze. Jedyna "wpadka" to była jak firma ukradła nam zdjęcia iz 6 mpix jpg mocno skompresowanych wydrukowali standy 1,50mx70 cm

zdyboo
14-11-2012, 09:24
Zarówno Indyk jak i Karol czytają dpi, a grafikowi jak się wklei fotos wielkości A1 to nie wróci do PSa, tylko zmniejszy to w programie do składu. Z tego co wiem niewielkie zmiany są do łyknięcia na ripie ale przeskalowanie o kilka rzędów potrafi zrobić problem w drukarni. Drukarnia zwraca projekt grafikowi, więc grafik po pierwszej takie wpadce, zaczyna dbać, żeby dostawał materiał wejściowy taki jak potrzebuje.

pilon
14-11-2012, 10:34
Michał, odrobineczkę namieszałeś, a właściwie byłeś nie do końca precyzyjny, chociaż masz też dużo racji.

Ogólnie powiem, że wszystko w odniesieniu do DPI rozgrywa się na linii: rozdzielczość wirtualna pliku (px) a celowa fizyczna wydruku (cm). DPI pokazuje pewną granicę jakości, i zgoda, przy plikach 12 Mpx na wydruk 10x15 nie ma co trząść portkami, natomiast są pewne wartości graniczne, które spowodowały, że niektórzy zawsze chcą mieć tyłkochron przy drukowaniu i wsad w dpi pod maszynę. Tak, żeby nic nie trzeba było skalować i słuchać narzekań klienta po przeskalowaniu ;)

Raster drukarski nie ma szczególnie ustalonego wymiaru, istotne jest to, że drukuje tablicami 16x16 pkt. Więc jeden Twój piksel to 256 strzałów (w lilniach poziomych po 16).

Wszystko Ci pięknie wyjaśnię po południu, bo zbieram się na tour de urzędy. Niestety tutaj trzeba się rozpisać i krokami to wyjaśnić. Mnie też to męczyło :D A wyjaśnił dopiero grafik, projektant opakowań...

EDIT:
Cała zabawa polega na tym maszyna zawsze przeskaluje z Twoich 72 dpi do swoich 300 dpi, tu jest szkopuł. Ty na monitorze nie widzisz po interpolacji kompletnie nic, bo masz piksele. Patrzysz okiem pixseli i w aparacie, i na monitorze. Natomiast drukarka patrzy okiem dpi, czyli strzałów tablicami, np. po 256 walnięć na piksel. I cała gra leży po stronie ewentualnego skalowania na zadrukowanie tymi strzałami. Np. z 72 na 300 dpi.

Więc grafik prosząc o różne dpi chce mieć najlepsze odwzorowanie pliku wsadowego z wydrukiem, zgodnie z umiejętnościami maszyny :)

Wyjaśnię na przykładzie po 15:00, chyba że ktoś mnie ubiegnie ;)

fafniak
14-11-2012, 11:02
chętnie poczytam

d-spot
14-11-2012, 11:07
Niech grafik sprawdzi czy ma w programie ustawione piks/cal czy piks/cm różnica znaczna a wiele ludzi jej nie zauważa.

pilon
14-11-2012, 11:09
chętnie poczytam

No problem :) Sedno sprawy: różne dpi to zawsze skalowanie w języku drukarki. Najczęściej niewidoczne ze względu na rozmiar odbitki, rozdzielczość matrycy zapisu i ułomność gołego oka :)

ajt
14-11-2012, 12:14
Również chętnie poczytam
Wyjaśnij dokładnie, dlaczego plik zawierający za każdym razem identyczny zestaw pikseli, ma być róznie odwzorowany, w zależności tylko od tego, ile dpi ktoś mu wpisał w nagłówku :)

Czornyj
14-11-2012, 12:21
To jawna bzdura, rozdzielczość w dpi NIE MA znaczenia, ważna jest ilość pikseli. Po wypuszczeniu PDF raportowana rozdzielczość na RIP będzie realna, a nie zadana w PS, świetliki złego słowa nie powiedzą.

adachor
14-11-2012, 12:30
Prowadzę firmę graficzną dobrych kilka lat i na początek trzy sprawy:
1. Zależy jaki zakres zlecenia dostał grafik. Jeśli przygotowanie grafik do druku, to powinien oczywiście dostarczyć grafikę do drukarni o odpowiednich parametrach CHYBA ŻE jakość plików źródłowych nie kwalifikuje się do danego typu druku. Powinien poinformować o tym klienta i poprosić o pliki które da się przygotować. Klienta nie powinny interesować pojęcia techniczne.
2. 300 dpi nie jest jakąś sztywną cezurą jakości. Utarło się wśród niedouczonych grafików, że poniżej trzystu jest nie do przyjęcia a powyżej 300 może być tylko lepiej. Rozdzielczość plików kierowanych do druku jest wartością płynną uzależnioną od wielu czynników, poziomu oczekiwań, skali i przeznaczenia. Nie ma z góry ustalonych sztywnych wytycznych.
3. Przełożenie rozdziałki grafiki na konkretną maszynę dysponująca określoną liniaturą rastra pozostaw człowiekowi obsługującemu tę maszynę w drukarni (w druku offsetowego jest to RIP). Nawet nie próbuj być mądrzejszy od niego i zbytnio dociekać. Jeśli człowiek z RIPa zauważy coś niepokojącego - skontaktuje się z grafikiem, który mu dostarczył materiały i tak wracamy do punktu 1.

Ja tak pracuję i te punkty nie wzięły się z powietrza. Pamiętaj, że prawdopodobieństwo spotkania dyletanta w drukarni jest znikome, natomiast niedouczonych grafików-amatorów, którzy mylą pojęcia - jest od cholery i trochę. Miłego dnia:-)

Czornyj
14-11-2012, 12:39
Nie ma się nad czym rozwodzić i mieszać do tego specyfiki technik reprodukcyjnych - wartość dpi podana w pliku ma znaczenie wyłącznie informacyjne, pozwala zorientować się grafikowi jaka będzie rozdzielczość przy zadanym formacie i vice versa. Jedyną ew. negatywną dla projektanta konsekwencją ustawiania 72dpi jest fakt, że pliki wrzucone hurtem na żywca do dokumentu ID mają dużą powierzchnię, który to arcyproblem można rozwiązać wciskając [ctrl] [shift] podczas importu.

Jawnym dowodem kretynizmu w tym przypadku jest choćby fakt, że ktoś zadzwonił, zawracał d... i czekał na poprawione pliki marnując czas swój i innych, choć sam mógł z IDENTYCZNYM skutkiem zmienić wartość dpi w plikach akcją w PS i mieć to zrobione w ciągu minuty z hakiem, nawet jeśli zdjęć było kilkaset.

adachor
14-11-2012, 12:43
To jawna bzdura, rozdzielczość w dpi NIE MA znaczenia, ważna jest ilość pikseli. Po wypuszczeniu PDF raportowana rozdzielczość na RIP będzie realna, a nie zadana w PS, świetliki złego słowa nie powiedzą.

Dokładnie. To zdanie powinno rozwiać wszelkie wątpliwości.

freefly
14-11-2012, 12:45
To jawna bzdura, rozdzielczość w dpi NIE MA znaczenia, ważna jest ilość pikseli. Po wypuszczeniu PDF raportowana rozdzielczość na RIP będzie realna, a nie zadana w PS, świetliki złego słowa nie powiedzą.

Miałem kiedyś aparat (Leica Digilux1) który zapisywał zdjęcia w 72 dpi, a Canon G5 zapisywał w 180dpi, bo jak piszesz to nie dpi jest problemem.

RobertMiernik
14-11-2012, 12:56
Tylko trzeba jeszcze jedną rzecz wziąć pod uwagę.

To, że w drukarni czasem mogą nie mieć 'uprawnień' do majstrowania przy plikach, po co się później tłumaczyć klientowi, że to albo tamto wynika nie ze zmiany DPI tylko z tego, że plik wejściowy był taki a nie inny.

To jest często tylko i wyłącznie 'problem' organizacyjny, jeśli drukarnia ma odpowiadać tylko za wydruk, to nikt nie będzie chciał brać na siebie 'ryzyka' majstrowania przy materiale wejściowym.
I wcale nie ma znaczenia, to że taka zmiana 'nic' nie zmienia, dla niedouczonego klienta trzeba było stworzyć standard, którego należy się trzymać z prostej przyczyny - chęci uniknięcia problemów.

Ewentualne rozstrzyganie sporów w takim przypadku jest dużo prostsze, klient wysłał plik - drukarnia wydrukowała, problem z jakością jest po stronie klienta a drukarnia odpowiada wyłącznie za aspekt przeniesienia materiału na 'papier'.

Nie pracuję w drukarni, ale często korzystam z materiałów 'od klientów' i (w zależności od umowy) często się zdarza, że 'nie mam uprawnień' do zmiany choćby przecinków czy błędów ortograficznych.

Tak działa biznes niestety, że trzeba się zabezpieczać przed ewentualnymi wątpliwościami co do modyfikacji i ich wpływu na efekt końcowy. Mało kto w drukarni podejmie się poprawiania błędów ortograficznych w książce przeznaczonej do druku, mimo że, je nawet zauważy, prawidłowe zgodne z 'procedurą' działanie, to zwrócenie na to uwagi odpowiednich osób, lub po prostu puszczenie machiny.

Ot takie czasy dupochronek...

Czornyj
14-11-2012, 13:09
Daj spokój, nic nie trzeba majstrować - podałem to tylko jako przykład dowodzący czyjejś bezmyślności. Wystarczy wrzucić pliki do dokumentu, złożyć i wszystko będzie ok.

Wartość dpi ma taki sam wpływ na przygotowanie zlecenia do druku jak np. wartość przysłony lub czasu w EXIFie - jak byś zareagował, gdyby grafik kazał pozmieniać wartości przysłony w EXIF, bo f/11 jest wg. niego za duża i konieczna jest f/5,6?

RobertMiernik
14-11-2012, 13:18
Czornyj, tak, nic nie trzeba, ale jednak parametry wejściowe nie zostały zachowane, jeśli w specyfikacji zlecenia jest napisane 300, albo 174,5 to tak ma być i tyle, bo za przyjęcie niezgodnego ze specyfikacją pliku, odpowiadać będzie drukarnia a nie ten, kto dostarczył ten plik.

pilon
14-11-2012, 13:21
Dobra, to tak na szybko, bo wiele już zostało powiedziane:

Po stronie grafików to to jawne lenistwo. Mogą to zrobić sami w czasie przeznaczonym na wystukanie Twojego telefonu. Nie usprawiedliwia ich ani używane oprogramowanie ani docelowe parametry pod druk (rozdzielczość, gęstość, przestrzeń barwna). To lenistwo albo głupota. Wydaje mi się, że pracują na innych gęstościach i wywala im ogromne pliki lub sypią im się akcje/zadania w zależności od użycia bądź nie resamplingu przy wrzuceniu w akcję/zadanie Twojego pliku.

I wszystko jest fajnie, jeśli praca przejdzie przez naprawdę pro RIPa, tak jak pisze Czornyj. Ale załóżmy, że punkt druku (nie zawsze studio graficzne drukuje w prze pro drukarni), dostanie Twój super plakat albo ultotkę, diabeł wie co, np w postscripcie. I zamiast puścić to przez RIPa, otwiera np w Photoshopie albo dostarczonym programie do druku. Zamienia to się na mapę bitową, dorabia sie przestrzeń barwna i wszystko leci jeszcze przez sterownik, który resamplinguje dpi, które sie pewnie uwaliło przy otwarciu...

Czy ja dobrze myślę? Bo tak mnie właśnie uczono... Mogę się mylić...

Ps. Cały czas mówię o DPI pod wydruk, a nie pod obróbkę :)

Czornyj
14-11-2012, 13:30
Specyfikacja pliku musi zawierać stosunek rozdzielczości do formatu, a nie samą rozdzielczość.
Sama wartość 300dpi w oderwaniu od formatu to nie jest żaden parametr, to jest mniej-więcej tak, jakby ktoś domagał się, by piasek dostarczony został w metrze sześciennym, nie podał ile tych metrów sześciennych ma być, a potem czepiał, że w opakowaniach jest po pół metra sześciennego zamiast po metrze.

Ogólnie problem z zakresu algebry na poziomie nauczania początkowego.

pilon
14-11-2012, 13:35
Specyfikacja pliku musi zawierać stosunek rozdzielczości do formatu, a nie samą rozdzielczość, sama wartość 300dpi w oderwaniu od formatu to nie jest żaden parametr, to jest mniej-więcej tak, jakby ktoś domagał się, by piasek dostarczony został w metrze sześciennym, nie podał ile tych metrów sześciennych ma być, a potem czepiał, że w opakowaniach jest po pół metra sześciennego zamiast po metrze.

Ogólnie problem z zakresu algebry na poziomie nauczania początkowego.

Oczywiście, to jest kompletnie jasne. Dlatego, sugerując się tylko formatem, a nie również DPI, można być niezadowolonym z efektów interpolacji tegoż DPI "na maszynie".

Bo jeśli tak nie jest, to ja już nie kumam :-P

Czornyj
14-11-2012, 13:43
I wszystko jest fajnie, jeśli praca przejdzie przez naprawdę pro RIPa, tak jak pisze Czornyj. Ale załóżmy, że punkt druku (nie zawsze studio graficzne drukuje w prze pro drukarni), dostanie Twój super plakat albo ultotkę, diabeł wie co, np w postscripcie. I zamiast puścić to przez RIPa, otwiera np w Photoshopie albo dostarczonym programie do druku. Zamienia to się na mapę bitową, dorabia sie przestrzeń barwna i wszystko leci jeszcze przez sterownik, który resamplinguje dpi, które sie pewnie uwaliło przy otwarciu...

Odniosłem wrażenie, że mamy tu sytuację w której grafik dostał materiał zdjęciowy i ma go przygotować do druku podejmując stosowne decyzje, tymczasem prosi o przeprowadzenie absurdalnej operacji.

Nawet gdyby chodziło o druk bezpośrednio z plików, to jest to bez znaczenia - przecież istotny jest docelowy format zlecenia, a plik niezależnie od zadanej wartości dpi wydrukuje się dokładnie tak samo, chyba że ktoś jest idiotą i puści go do druku bez skalowania. Photoshop co do zasady to też praktycznie RIP, o całkiem sporych możliwościach.

Sposób interpolacji jest w omawianym przypadku kompletnie bez znaczenia, bo autora nie proszono o interpolację, tylko wyłącznie o zmianę wartości parametru "dpi" w plikach.

Mimo najszczerszych chęci i ~20 lat zawodowego doświadczenia w dtp nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której wartość parametru dpi w pliku może stanowić problem dla kogoś, kto szumnie mieni się "grafikiem". Chyba, że autor źle zrelacjonował wytyczne grafików, zrobił co innego niż prosili, a oni z niedbalstwa tego nie sprawdzili. Ale tak czy owak na interpolacji również powinien znać się grafik, nie fotograf.

pilon
14-11-2012, 13:51
Ok, tutaj mamy identyczne zdanie.

Ja sie rano spieszyłem i może niepotrzebnie wszedłem w gadkę o DPI ogólnie, a wszedłem odnośnie tego jak Michał przeliczał to DPI na różne formaty.

Co do zachowania grafików, to sytuacja jest jasna - głupota. I też napisałem, że Michał ma dużo racji.
Jeśli kogoś zmyliłem, to pardon, pośpiech i brak multicytatów...

Erie
14-11-2012, 13:58
Odniosłem wrażenie, że mamy tu sytuację w której grafik dostał materiał zdjęciowy i ma go przygotować do druku podejmując stosowne decyzje, tymczasem prosi o przeprowadzenie absurdalnej sytuacji.

Nawet gdyby chodziło o druk bezpośrednio z plików, to jest to bez znaczenia - przecież istotny jest docelowy format zlecenia, a plik niezależnie od zadanej wartości dpi wydrukuje się dokładnie tak samo, chyba że ktoś jest idiotą i puści go do druku bez skalowania.

Sposób interpolacji jest w omawianym przypadku kompletnie bez znaczenia, bo autora nie proszono o interpolację, tylko wyłącznie o zmianę parametru dpi.

Mimo najszczerszych chęci nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której wartość parametru dpi w pliku może stanowić problem dla kogoś, kto szumnie mieni się "grafikiem"

Marcinie podejrzewam, że problemem jest właśnie to co pisał RobertMiernik - dupochron i koniec.

Sądzę że problemem jest nie to, że w pliku jest taka, a nie inna wartość DPI, co fakt, że być może będzie potrzebne skalowanie, które się nie spodoba zleceniodawcy. Np. masz plik 2100 x 3000 pikseli i chcesz go wydrukować w rozmiarze okreslonym. Dla 300 DPI to będzie ładnie 7 x 10 cali, prawda? Ale jeśli Ty chcesz wymiar np. 10 x 14,286 cala i dostarczysz taki plik to będzie wynikowa rzeczywista rozdzielczość 210 DPI i jeśli drukarnia przesampluje to do 300 DPI określonym algorytmem - np. nearest neighbour to będzie nieładnie.

Dlatego każą Ci dostarczyć plik "w 300 DPI" przesamplowany przez Ciebie i w domyśle jest również informacja że plik powinien mieć prawidłową do oczekiwań wielkość w pikselach. Czyli już nie 2100 x 3000 px tylko 3000 x 4286 px, a sam obrazek będzie np. przeskalowany jakimś super algorytmem Pebala czy innym spline'owym cudem ;). I tylko o tym drukarz "zapomina" powiedzieć bo on to uważa za oczywiste.





Z innej beczki: Wiesz jak postępowała pewna drukarnia z plikami, które nie spełniały określonych wymogów? Sami zmieniali te śmieszne DPI na poprawne i... doliczali do zlecenia koszt "pracy grafika" - 100 zł za rozpoczętą godzinę (nieważne, że trwało to sekundę, czy dwie, liczy się rozpoczęta godzina).

Czornyj
14-11-2012, 14:01
Powtarzam, mowa była wyłącznie o zmianie wartości dpi bez interpolacji:

- biorę dokładnie te same pliki z ZIPa i w photoshopie zamieniam 72dpi na 300dpi. Pikseli tyle samo, jakość ta sama itd...
- grafik sika ze szczęścia po nogach, jakie to prześliczne pliki dostał...


Gdyby kazali zmienić rozmiar pliku, to co innego - wprawdzie też absurd, ale rozumiem - dupochron. No ale w tym wypadku nikt mi nie wmówi, że to nie był debil...

Erie
14-11-2012, 14:11
Powtarzam, mowa była wyłącznie o zmianie wartości dpi bez interpolacji:

A ja powtarzam "dupochron" - plik nie miał 300 DPI, więc szef grafika/ drukarza zakazał przyjmować i koniec - a że to wydaje się absurd to niestety tylko powierzchownie. W tym przypadku to była tylko zmiana DPI bo plik miał zakładam prawidłową wielkość, ale podejrzewam, że nie zawsze tak będzie. Stąd łatwiej odrzucić każdy plik który nie spełnia wytycznych niż się potem biedzić.

Czornyj
14-11-2012, 14:20
Mz. dorabiasz niepotrzebną ideologię do zwykłego przejawu bezmyślności, ignorancji lub głupoty.

Z perspektywy operatora dowlonej aplikacji do składu czy dowolnego kontrolera druku/naświetlarki (RIP) wartość dpi w plikach jest równie istotna, co zeszłoroczny śnieg - istotna jest wyłącznie ilość pikseli, lub rozdzielczość w wymiarze docelowym.

pilon
14-11-2012, 14:25
Jak mnie uczono opakowań i np trafiały się pliki od innej agencji, o innym parametrach niż zakładano, zabroniono mi samemu interpolować - dopiero w porozumieniu z agencją współpracującą i pokazaniu próbki klientowi.

Jakkolwiek to może się wydawać zbyt wydumane - trzymano się tego mocno...

fafniak
14-11-2012, 14:28
Biorąc pod uwage koniecznosć "zaistnienia" przedstawicieli agencji i przedstawicieli producenta oraz kłótnie czy to białe jest bardziej białe od tego drugiego białego - to jest zrozumiałe

Czornyj
14-11-2012, 14:29
Jak mnie uczono opakowań i np trafiały się pliki od innej agencji, o innym parametrach niż zakładano, zabroniono mi samemu interpolować - dopiero w porozumieniu z agencją współpracującą i pokazaniu próbki klientowi.

Jakkolwiek to może się wydawać zbyt wydumane - trzymano się tego mocno...

A zabraniano nieinterpolować? :lol:

Erie
14-11-2012, 14:30
Mz. dorabiasz niepotrzebną ideologię do zwykłego przejawu bezmyślności, ignorancji lub głupoty.

Z perspektywy operatora dowlonej aplikacji do składu, czy dowolnego kontrolera druku RIP wartość dpi w plikach jest równie istotna, co zeszłoroczny śnieg - istotna jest wyłącznie ilość pikseli, lub rozdzielczość w wymiarze docelowym.

I o to własnie chodzi - w przypadku Michała zakładam że rozdzielczość w wymiarze wynikowym była prawidłowa, np. chciał 240 DPI to miał 240, chciał 300 DPI to miał 300 DPI, chciał 275,4 DPI to miał tą wartość. Ale w wielu przypadkach tak nie jest i stąd zabezpieczanie tyłka.

Uwierz mi, że drukarnie nie drukują tylko zleceń od osób świadomych co i jak, ale również od ludzi którzy przyniosą np. plakat zaprojektowany w... PowerPoint (np. doktorzy z Politechniki Śląskiej tak przygotowują plakaty). W tymże plakacie jest np. zdjęcie pikoskopijnych (już nawet nie mikroskopijnych) rozmiarów 100 x 100 pikseli, które ma potem być wydrukowane w wielkości 50 x 50 cm. I nie trafia do delikwenta, że to za mało. Dlatego podają określony parametr i oczekują prawidłowych materiałów.

pilon
14-11-2012, 14:31
A zabraniano nieinterpolować? :lol:

Nie no, to jest istna głupota, zmiana DPI bez interpolacji :D Pełna zgoda, zdania nie zmieniam :)

Czornyj
14-11-2012, 14:46
I o to własnie chodzi - w przypadku Michała zakładam że rozdzielczość w wymiarze wynikowym była prawidłowa, np. chciał 240 DPI to miał 240, chciał 300 DPI to miał 300 DPI, chciał 275,4 DPI to miał tą wartość. Ale w wielu przypadkach tak nie jest i stąd zabezpieczanie tyłka.

Uwierz mi, że drukarnie nie drukują tylko zleceń od osób świadomych co i jak, ale również od ludzi którzy przyniosą np. plakat zaprojektowany w... PowerPoint (np. doktorzy z Politechniki Śląskiej tak przygotowują plakaty). W tymże plakacie jest np. zdjęcie pikoskopijnych (już nawet nie mikroskopijnych) rozmiarów 100 x 100 pikseli, które ma potem być wydrukowane w wielkości 50 x 50 cm. I nie trafia do delikwenta, że to za mało. Dlatego podają określony parametr i oczekują prawidłowych materiałów.

Czyli ponieważ klienci to nader często idioci, grafik ma równać do ich poziomu?

Sprawdzenie rozmiaru pliku po przy docelowej rozdzielczości - 3 sekundy.
Dzwonienie, zawracanie d..., czekanie na "poprawione" pliki (które można było w tym wypadku "poprawić" w minutę) - średnio 3 godziny (przy dobrym wietrze).

pilon
14-11-2012, 14:47
Biorąc pod uwage koniecznosć "zaistnienia" przedstawicieli agencji i przedstawicieli producenta oraz kłótnie czy to białe jest bardziej białe od tego drugiego białego - to jest zrozumiałe

Były różnice przy wyborze metody, wierz mi, szczególnie jak się miało do dyspozycji prehistoryczne niemieckie loga po 300 pikseli, z tekstem i wywijasami i trzeba z nich było robić element na pudełko jednostkowe i karton zbiorczy. Nikomu się tego nie chciało odtwarzać do ludzkiej rozdziałki jakiejś i i klient, i drukarnia kręciły nosem na efekty...

GonzoG
14-11-2012, 14:51
Tu nie chodzi o drukarnie, a o grafików czy ludzi zajmujących się składaniem do druku. O ile rozdzielczość maksymalną mogę zrozumieć - nie chcą grzebać bezpośrednio w plikach, to dpi jest czysto abstrakcyjną wartością.

Niestety większość osób składających druk nie co to DPI i stąd jest problem. Chcą takie DPI w jakim przygotowują materiał, mimo, że zdjęcia i tak często skalują.
Przykład z firmy oferującej kubki i koszulki ze zdjęciem:

(...)Zdjęcia muszą być w formacje jpg lub tiff o rozdzielczości 300 dpi i nie więcej niż 3000x3000 pikseli(...)

3000 pix i 300 dpi daje 10" - niech ktoś mi powie jak oni chcą to zmieścić na kubku....

WojtehP
14-11-2012, 14:55
byłem przez 5 lat szefem przygotowani produkcji w dużej spółce która tłukła duże nakłady b.duże - od największego klienta w umowie było zastrzeżenie ze nie można w plikach nic edytować - przyjęto wiec taka zasadę do innych klientów - może tu tak samo ?? gdy zależało na czasie mailem dostarczano akceptacje na określona zmianę - tylko tu akurat dotyczyło to rynku farmaceutycznego

pilon
14-11-2012, 14:58
W farmacji nie wolno Ci zaingerować w plik w żaden sposób. Nie masz prawa nic tknąć, nawet poza liniami cięcia, czyli na przyszłym odpadzie.

Obowiązuje wymagany prawnie protokół wprowadzenia zmiany. Nie ruszysz nawet palcem.

WojtehP
14-11-2012, 15:06
wiem ... produkowałem dla polpharmy i biotonu :)

Czornyj
14-11-2012, 15:07
Panowie, ale przeca (jak rozumiem) Michał jest fotografem, nie grafikiem - więc on, do cholery, dawał tylko materiał wyjściowy, który miał być wykorzystany przez grafika do złożenia publikacji!

Mam wysłać do firmy X zdjęcia. Obrabiam je, pakuję z ZIPa (rozdzielczość maksymalna aparatu) i żyję sobie spokojnie...
W tym się z założenia zwykle ostro rzeźbi, a tutaj gluś na "dzień dobry" ma problem moralny z jakąś cyferką bez znaczenia?

Gdzie wy macie napisane, że chodziło o materiał zamknięty, który szedł do przygotowalni na produkcję? Nie bądźcie Pewexami, nie mieszajcie dwóch systemów walutowych.

pilon
14-11-2012, 15:09
wiem ... produkowałem dla polpharmy i biotonu :)

Pisali Ci po prostu maila, a u siebie pisali protokół wprowadzenia zmiany i analizę ryzyka, czyli w najprostszych przypadkach klauzulę, że ryzyko nie istnieje itp.



Panowie, ale przeca (jak rozumiem) Michał jest fotografem, nie grafikiem - więc on, do cholery, dawał tylko materiał wyjściowy, który miał być wykorzystany przez grafika do złożenia publikacji! W tym się z założenia zwykle ostro rzeźbi, a tutaj gluś na "dzień dobry" ma problem moralny z jakąś cyferką bez znaczenia?

Gdzie wy macie napisane, że chodziło o materiał zamknięty, który szedł do przygotowalni na produkcję? Nie bądźcie Pewexami, nie mieszajcie dwóch systemów walutowych.
Zgadza się i

PRZEPRASZAM, bo to ja się zapędziłem z rańca i zacząłem iść w tym kierunku. Niepotrzebnie sie rozdmuchało...

Dodam tylko, że pisząc to:

Michał, odrobineczkę namieszałeś, a właściwie byłeś nie do końca precyzyjny (...)

odnosiłem się do tego:

No i mam też drugą sytuację z tymże 'dpi' związaną... (...)

Czyli jeśli mam plik jpg o rozmiarze 10x15cm i 300dpi to tak naprawdę mogłbym zrobić wydruk około 30x45, przyjmując, że jeden piksel pliku zajmuje mi 3dpi. (...)

A pisząc to:

chociaż masz też dużo racji. (...)

odnosiłem się do tego:

(...) Albo ja nie dostrzegam jakiejś magicznej zmiany w pliku po zmianie dpi, albo graficy to głąby. (...)

Tylko troszku mi nie pokolei wyszło, bo myśałem, że rozwinę nim się rozkręci taka dyskusja ;)

rlat
14-11-2012, 17:47
Panowie specjaliści od druku, jak już jest wątek to przybliżcie może rożnice oraz kiedy i gdzie się używa pojęć dpi, ppi, lpi.

Czornyj
14-11-2012, 17:53
W zasadzie cała pow. rozmowa tyczyła się ppi (pixels per inch), kolokwialnie zwanego dpi (dots per inch), którego to określenia powinno się używać w odniesieniu do rozdzielczości urządzeń wyjściowych (drukarek itp.). Natomiast lpi (lines per inch) odnosi się do liniatury rastra periodycznego i to już całkiem inna bajka.

pilon
14-11-2012, 20:08
(...) Natomiast lpi (lines per inch) odnosi się do liniatury rastra periodycznego i to już całkiem inna bajka.

Tak, i cała ta inna bajka i zabawa z tym, zaczyna się tutaj:

(...) Z tego co zaobserwowałem pod lupą to raster drukarski jest całkiem spory i wygląda mi na to, że na 25mm nie zmieści się 300 kompletów kropek (...)

mcl
14-11-2012, 22:50
tak trochę z boku tematu, kiedyś konwertowałem jpgi na tify i wysyłałem setki MB w celu poprawy jakości ;)

Michał Jędrak
15-11-2012, 00:38
Phi, ja niemalże na porządku dziennym tak robię, bo to kolejne durne uprzedzenie niedouczonych grafików. Oni myślą, że jak się zapisze JPG z jakością 12, to będzie kiszka i mnóstwo artefaktów 8x8, a tymczasem powyżej jakości 9 to już w sumie nic nie widać. Ja ciągle wysyłam JPG 12 i słyszę narzekania. Jak się nie podoba to zmieniam JPG na TIFF i znowu radość grafików jest nie do opisania, łącznie ze stwierdzeniem 'no teraz to już zdjęcie wygląda dobrze'. Śmiechu z ich wiedzy i intelektu mam co niemiara.

Greg77
15-11-2012, 01:52
No dobra a co sie stanie jak dam plik 300dpi a drukarnia zaleca 72dpi, mam sie tym martwic?

Czornyj
15-11-2012, 01:57
Jeśli drukują twardym solwentem, a ty wysłałeś do realizacji plik 30x20m @ 300dpi, to tak - możesz i powinieneś obawiać się ataku agresji wqvionego operatora.

Erie
15-11-2012, 09:32
Phi, ja niemalże na porządku dziennym tak robię, bo to kolejne durne uprzedzenie niedouczonych grafików. Oni myślą, że jak się zapisze JPG z jakością 12, to będzie kiszka i mnóstwo artefaktów 8x8, a tymczasem powyżej jakości 9 to już w sumie nic nie widać. Ja ciągle wysyłam JPG 12 i słyszę narzekania. Jak się nie podoba to zmieniam JPG na TIFF i znowu radość grafików jest nie do opisania, łącznie ze stwierdzeniem 'no teraz to już zdjęcie wygląda dobrze'. Śmiechu z ich wiedzy i intelektu mam co niemiara.

Wiesz... jak grafik dostanie TIFFa prosto z NEFa to faktycznie jest łatwiej obrabiać niż JPGa nawet w jakości 12, a co dopiero 9, o której wspominasz (wbrew pozorom zapis JPG w PSie przy tej jakości wcale najlepszy nie jest - choćby NX produkuje lepsze JPGi, aczkolwiek też sporo większe) - to że my nie "widzimy" różnicy to jedno, ale atwiej i lepiej jest wówczas obrabiać bardzo delikatne przejścia tonalne - tam wówczas kompresja potrafi poczynić spustoszenie. Łatwiej jest również operować wszelkimi magicznymi różdżkami itd - krawędzie też są przez JPGa mniej lub bardziej niszczone. Podobnie muzycy - lepiej im się pracuje na dźwiękach nieskompresowanych niż na np. MP3, prawda? A większość ludzi nie słyszy różnicy.

Ale jeśli grafik uważa, że TIF zrobiony z JPGa będzie miał więcej informacji w sobie to tylko można załamać ręce. Obrazowo można to wytłumaczyć im tak: mamy baniak 10l z wodą (TIF), nalewamy do dużego kubka 1l (JPG), resztę wylewamy. Przelanie wody z kubka do baniaka nie zapewni nam powrotu tych wylanych 9l. I nawet jak dolejemy wody z innego baniaka to wciąż nie będzie to samo co było pierwotnie.

Łącza są teraz szybkie, więc nie wiem czy wielką różnicą jest wysyłanie skompresowanego pliku TIF (powiedzmy 20 MB) lub JPG (powiedzmy 6 MB). Oczywiście to pierwsze zajmie ponad 3 razy więcej czasu, ale tak czy saiek będzie to dość krótki moment.


Jeśli drukują twardym solwentem, a ty wysłałeś do realizacji plik 30x20m @ 300dpi, to tak - możesz i powinieneś obawiać się ataku agresji wqvionego operatora.

uhm... 354 000 x 236 000 pikseli = 250 632 000 000 bajtów w formie nieskompresowanej (dla RGB 8 bit), no w sumie zrozumiałbym agresję