PDA

Zobacz pełną wersję : Okazjonalny analog



elrond2000
11-11-2012, 19:13
Witam; aktualnie rolę cyfrowego notatnika spełnia olympus xz-1 (bardzo dobry ;)
pokusiło mnie na lustrzankę analogową (z cyfrowych miałem pentaxa k10d i 350-tkę canona)
celuję w mało zaawansowaną puszkę pokroju f65 lub f80 (czy warto dopłacać)
podstawowe potrzeby sprawny AF i punktowy pomiar światła
f65 mogę mieć za 70zł f80 to już wydatek 150zł
myślę że na
obiektywy to na początek 35-70 3.3-4.5 lub 50mm f 1.8; miesięcznie maksymalnie dwie rolki filmu
jakieś pomysły (tylko o f100 nie mówcie ani o 90x)?
albo ktoś kupił i nie używa i chce się pozbyć jednego z powyższych??

J1
11-11-2012, 22:41
Skoro nie mówić (kusić F100, którego uwielbiam) to polecę F80. Miałbym go do dzisiaj gdyby nie okazja przesiadki na F100. F80 ma wszystko czego potrzeba i to w rozsądnej cenie. Gdyby go połączyć z 50mm F1.8 G byłby fajny zestaw ;-)

Olszi
11-11-2012, 22:52
Jak czasem zerkam na alledrogo to nieraz F90-tki można za niewiele ponad stówkę wyłapać... Więc może go nie skreślaj ;)

bogdi64
11-11-2012, 23:03
F801 - F90, najmniej "kłopotliwe" zasilanie (w razie problemu pomoże kiosk lub stacja benzynowa) pancerne i oby trafić niezajechane
ze starszych F50 (tam jeszcze był metal ;)), lub rzadziej spotykany, trochę niedoceniany (nietypowe sterowanie) F70
uwaga - F65 nie miał punktowego pomiaru światła, tak samo jak F50 i F801 (dopiero dołożono w 801s) i następne pytanie, czy w analogu z porządną matówką jest potrzebny AF ? zwłaszcza przy optyce, którą wymieniasz ?

Olszi
11-11-2012, 23:11
Ja miałem F601 dopóki się coś w sciance z tyłu nie spieprzyło i zwyczajnie nie chciało mi się wymieniać, szczegółnie ze samą puchę wylicytowałem za 40 zł z groszami. Ale jeśli szukam taniej puchy to F601 jest fajną puszką, pewnie na początek by Cię zadowoliła.

foveon
12-11-2012, 14:45
A ja znów stawiam na 801s :)
A tak z ciekawości zastanawiam się czemu wszyscy kochają tak F100 a F5 już nie skoro ceny są dość podobne. Ja swoją wyszarpałem za 650 a wiem że cena F5 waha się od 500 do 2000 czyli podobnie jak F100.

szelas
12-11-2012, 15:10
A ja znów stawiam na 801s :)
A tak z ciekawości zastanawiam się czemu wszyscy kochają tak F100 a F5 już nie

Moim zdaniem gabaryty i masa powodują, że f100 jest lepszym wyborem

siwyozzman
12-11-2012, 15:11
A ja znów stawiam na 801s :)
A tak z ciekawości zastanawiam się czemu wszyscy kochają tak F100 a F5 już nie skoro ceny są dość podobne. Ja swoją wyszarpałem za 650 a wiem że cena F5 waha się od 500 do 2000 czyli podobnie jak F100.
Ceny nie są podobne... ładne F100 to 700zł, ładne F5 to 1800 zł
F5 to sprzęt do pracy zawodowej a teraz już się tego analogiem nie robi...aparat jest ciężki - wiem że to zaleta, ale jak bierzesz go na urlop....
F100 zrobisz takie same zdjęcia jak F5...też jest wygodny w użyciu....
To takie oczywistości - nie żebym chciał kolegę pouczać ale to są chyba argumenty dlaczego F100 a nie F5

zdyboo
12-11-2012, 15:42
Miedzy F801s, a F100 jest przepaść. Na papierze obie puszki wydają się bardzo podobne, ale w działaniu już tak nie jest. F100 jest bardzo transparentny, nie przeszkadza w ogóle w zdjęciach. F801s ze swoim kiepskim AFem, już taki nie jest. Do tego dochodzi wizjer, w który należy odpowiednio spojrzeć, żeby zobaczyć wyświetlacz.

F5 jakby miał odczepianego gripa, jak F4 i F6, byłby tak samo popularny jak F100, a tak to w obecnych czasach, gdzie analogiem fotografują pasjonaci i raczej nie potrzebują zbyt ciężkiego, profesjonalnego klamota.

foveon
12-11-2012, 17:57
Fakt F5 to przerost formy nad treścią bo w sumie podobnie jest to co w F100 ale jak bierze się F5 w łapsko to jest to jedyne uczucie.
W analogach nie jest tak ważny korpus tylko szkło. Mam F5 miałem 401, 501, 601, 801, 80, 100, 4 dostałem niedawno 55 więc miałem prawie przegląd wszystkich analogów nikona z systemem AF. Wszystkie te aparaty świetnie naświetlają z AF jest inaczej ale teraz kiedy świat cyfrowy przyśpiesza coraz bardziej świat analogowy zwalnia i prędkość AF nie jest tak istotna. Przy zdjęciach analogowych zastanawiamy się nad ujęciem kompozycją ostrością znacznie dłużej niż przy cyfrze. Nie wierze żeby ktoś tak naprawdę kupował teraz analoga do reportażu. Jedynie co dało mi F5 to to że nie zastanawiam się nad całą otoczką przy robieniu zdjęcia (czas ostrość) choć oczywiście kontroluje to, czyli tak jak napisał kolega zbyboo jest transparentny ale jego waga nie daje o nim zapomnieć . Po drugie i chyba najważniejsze, mogę podpiąć większość nowych szkieł nawet z VR i bez pierścienia przesłony na co trzeba zwrócić myśląc przy łączeniu cyfrowego zestawu Nikona z analogowym.
I na koniec, jestem pasjonatem fotografii i nie wyobrażam sobie F4 bez MB-21/22 F5 z obciętym spodem tak jak w F6. Właśnie uwielbiam te puszki za ten ciężar bo właśnie jestem pasjonatem tak jak ci co latają ze statywami i wielkim formatem z pelerynką bo to oni są dla nie mega pasjonatami.

JacekB
12-11-2012, 20:43
Miedzy F801s, a F100 jest przepaść. Na papierze obie puszki wydają się bardzo podobne, ale w działaniu już tak nie jest. F100 jest bardzo transparentny, nie przeszkadza w ogóle w zdjęciach. F801s ze swoim kiepskim AFem, już taki nie jest.


W analogach nie jest tak ważny korpus tylko szkło. Mam F5 miałem 401, 501, 601, 801, 80, 100, 4 dostałem niedawno 55 więc miałem prawie przegląd wszystkich analogów nikona z systemem AF. Wszystkie te aparaty świetnie naświetlają z AF jest inaczej ale teraz kiedy świat cyfrowy przyśpiesza coraz bardziej świat analogowy zwalnia i prędkość AF nie jest tak istotna.

Ano właśnie. Jest przepaść, gdy porównujemy autofokusa, ale jeżeli nie fotografujesz szybkiej akcji, to ta przepaść ma drugorzędne znaczenie. Ja robię na ogół spokojne motywy. Gdy założę do obu korpusów taki sam film i przekładam obiektywy, to potem praktycznie wcale nie jestem w stanie rozróżnić, co zrobiłem F801s, a które klatki wyszły z F100. Z jednych i drugich jestem jednakowo zadowolony. Albo jednakowo niezadowolony, gdy po raz kolejny odkrywam znaną nam wszystkim banalną prawdę, że najbardziej wyrafinowany sprzęt nie jest w stanie zrekompensować braku talentu i umiejętności fotografa.
Wziąwszy to pod uwagę, można autorowi tego wątku z czystym sumieniem polecać coś skromniejszego, np. z półki F601/F70/F80. Z niższych linii raczej nie, gdyż aparaty niższych klas na ogół nie mają pomiaru punktowego, który został wymieniony jako jedno z ważnych kryteriów wyboru. Aczkolwiek z drugiej strony ceny modeli klasy F801/F90 są obecnie tak niskie i podaż na rynku wtórnym jest tak duża (np. w Niemczech - czyżby ich posiadacze właśnie przesiadali się na D600?), że aż się prosi, żeby je brać i się nimi cieszyć. F100 to jest raczej opcja dla większych zapaleńców niż tylko do okazjonalnego fotografowania.

zdyboo
12-11-2012, 21:12
Jacku, ciężko żebyś rozróżniał zdjęcia z tego samego szkła, a zrobione różnymi puszkami. Jak pucha nie rysuje, nie drukuje exifu czy nie zostawia innych charakterystycznych śladów, to jest to niemożliwe wręcz do rozróżnienia.

Ja F100 kupiłem kiedyś jako aparat tylko do slajdów, ze względu na genialny i jak koledzy twierdzą kalibrowany pod diapozytywy pomiar światła. I faktycznie tak na początku było, a na ulice targałem FM2n. Z czasem jednak mimo nauczenia się, ostrzenia ręcznego, czułem, że za bardzo grzebię przy aparacie, zamiast przyłożyć oko do wizjera i zając się kadrem. Zabrałem więc F100 na ulicę i tak zostało.
Przy zakupie F801s zachowałem się jak galerianka, znaczy nikomu akurat nie robiłem loda, ale było tanio, to wziąłem. W stanie mięta minus, powiedzmy. W zasadzie mógłbym go nawet pchnąć obecnie, ale ile za niego dostanę? Stówę? Lepiej niech leży w szufladzie jako backup, bo mimo wszystko od czasu do czasu wyprowadzam go na spacer. Co nie zmienia faktu, że do "poważnej" roboty wolę F100.

JacekB
13-11-2012, 05:07
Jacku, ciężko żebyś rozróżniał zdjęcia z tego samego szkła, a zrobione różnymi puszkami.

Miałem na myśli głównie to, że jeśli np. na F801s mam założone 85 mm, a na F100 24 mm albo odwrotnie i konsekwentnie przez całą rolkę ich nie przekładam, to wtedy bez problemu rozróżniam po perspektywie. Tak samo gdy do jednego korpusu włożyłem kolor a do drugiego czarno-biały. Wtedy też umiem rozróżnić. :D


Ja F100 kupiłem kiedyś jako aparat tylko do slajdów, ze względu na genialny i jak koledzy twierdzą kalibrowany pod diapozytywy pomiar światła. I faktycznie tak na początku było, a na ulice targałem FM2n. Z czasem jednak mimo nauczenia się, ostrzenia ręcznego, czułem, że za bardzo grzebię przy aparacie, zamiast przyłożyć oko do wizjera i zając się kadrem. Zabrałem więc F100 na ulicę i tak zostało.
Przy zakupie F801s zachowałem się jak galerianka, znaczy nikomu akurat nie robiłem loda, ale było tanio, to wziąłem. W stanie mięta minus, powiedzmy. W zasadzie mógłbym go nawet pchnąć obecnie, ale ile za niego dostanę? Stówę? Lepiej niech leży w szufladzie jako backup, bo mimo wszystko od czasu do czasu wyprowadzam go na spacer. Co nie zmienia faktu, że do "poważnej" roboty wolę F100.

I to jest chyba wyjaśnienie różnicy naszego podejścia. U mnie było akurat odwrotnie. Najpierw przez długie lata używałem wyłącznie F801s i nim nadal mogę działać w ciemno, zupełnie bez zastanawiania się nad czymkolwiek od strony technicznej. Potem doszedł FM2, z którym mam podobnie jak u Ciebie, że trzeba przy nim grzebać. Natomiast F100 dokupiłem sobie ponad rok temu wyłącznie dla szpasu, ponieważ był do wzięcia za przystępną cenę w stanie nówka sztuka nieśmigana. Jeszcze nie opanowałem go tak dobrze jak staruszka F801s i przykładając do oka muszę czasami się pozastanawiać, co mam akurat włączone i czy czegoś nie spieprzyłem w ustawieniach, aczkolwiek przyznaję, że z każdą rolką coraz mniej się zastanawiam, gdyż aparat pracuje wprost genialnie. Indywidualne preferencje staram się trzymać ustawione zgodnie z przyzwyczajeniami z F801s i to mi bardzo pomaga.

W każdym razie F801s mnie bardzo rozleniwił. Na dobrą sprawę w ogóle nie potrzebuję trybów A i S. W około 90 % przypadków wszystko mi załatwia na stałe ustawiony program PD (który normalnie trzyma standardowe ustawienie P, a powyżej 135 mm automatycznie przełącza na PH, w F100 tego nie ma), zaś wymaganą głębię ostrości lub krótszy/dłuższy czas reguluję sobie od niechcenia przez pokręcenie kółkiem, gdy aparat już jest przy oku. W ten sposób nic nie przeszkadza koncentrowaniu się na motywie. Tylko z matrycowego zmieniam na centralny ważony albo punktowy zależnie od sytuacji, co też można zrobić w ciemno bez odrywania aparatu od oka. Sporadyczne problemy z autofokusem oczywiście rozwiązuję przy pomocy małego palca na przycisku AF-L i przesuwając kadr albo ostrzę manualnie.

foveon
13-11-2012, 11:31
Dla amatora tak naprawdę nie jest istotny korpus. Tutaj zastanawiał bym się jedynie nad szkłem. Jeżeli ktoś ma problem ze wzrokiem ważny jest AF. Jeżeli nie interesuje nas mieszanie to ważna jest automatyka czasów i przesłony, jeżeli dużo robimy to ważne jest zasilanie. Pomiar punktowy moim zdaniem nie jest tak istotny bo nigdy nie wiadomo czy dobrze trafił (na cyfrze od razu widać). Nawet jeśli robię zdjęcia czegoś w ruchu to i tak łapie to po wcześniejszym ustawieniu ostrości (dzieci na huśtawce na tym wykłada się większość aparatów) więc szybkość AF nie jest dla mnie istotna. Niektórzy preferują małe lekkie aparaty wiadomo szkoda karku a ja wole kobyłę bo wiem że pod powiększalnikiem jak ustawie jeden czas to lecę cały film i jest poprawnie naświetlony i nie poruszone (zaleta wagi). Na 801s poluje żeby kupić synowi nie raz chodzimy na wspólne zdjęcia ma teraz F55 ale zawsze strach co będzie jak siądzie zasilanie. Dla niego była by idealna dobrze wykonana, duży wizjer, tani, zasilanie paluszkami, no i w końcu ten jedyny dźwięk którym można się upajać 36 razy na jednej rolce (no może 37).
Z manualów brał bym F3 i F2, tego ostatniego chętnie bym po testował w końcu to jest prawdziwa legenda i kompletnie nie znam tego modelu.

norbibxl
13-11-2012, 17:22
Przy zakupie F801s zachowałem się jak galerianka, znaczy nikomu akurat nie robiłem loda, ale było tanio, to wziąłem.

miszcz sentencja :)