Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Toshiba 227 - opłaca się bawić?



Sz@kal
06-11-2012, 00:50
Witam
wygrzebałem ostatnio w starych rupieciach od zenitha lampę Toshiby 227 - i tu moje pytanie - opłaca się dokupić do niej fotocelę bądź YN RF603 aby służyła jako druga lampa (mam też SB900) do np doświetlania tła lub namiotu bezcieniowego czy coś takiego w domowych warunkach (zdjęcia małych przedmiotów, przedmiotów w wodzie itp itd) czy szkoda kasy i lepuej pozostawić ją w rupieciach?

adolfik9501
06-11-2012, 15:24
Lampa bez podziału mocy w manualu jest praktycznie nieprzydatna w szeroko rozumianym strobingu. Ta zaś ma chyba tylko automatykę własną (widzę kółka do nastawów). IMHO szkoda na to czasu, bo lampa będzie świecić jak chce.

Sz@kal
06-11-2012, 20:01
W zasadzie to zdecydowałem się i tak, że będę kupował RF603 (mierzyłem się z tym zamiarem już od dawna by uwolnić sabinkę od sanek :)) także fotocela w sumie odpada ale tu kolejne pytanie - wiem, że ta lampa ma zbyt duże napięcia by ją sadzać na sanki nowych aparatów a pytanie czy można ją będzie bezpiecznie zasadzić na RFke czy też lepiej nie ryzykować?

zieli
07-11-2012, 00:15
W zasadzie to zdecydowałem się i tak, że będę kupował RF603 (mierzyłem się z tym zamiarem już od dawna by uwolnić sabinkę od sanek :)) także fotocela w sumie odpada ale tu kolejne pytanie - wiem, że ta lampa ma zbyt duże napięcia by ją sadzać na sanki nowych aparatów a pytanie czy można ją będzie bezpiecznie zasadzić na RFke czy też lepiej nie ryzykować?

Raczej bym nie ryzykował. Jakiś czas temu używałem starych radzieckich lamp Łucz, które również miały zbyt wysokie napięcie na stopce (powyżej 40V) i do wyzwalania używałem fotoceli programowalnej MIF - pomijając plątaninę kabli działało to całkiem nieźle.
Problem z brakiem regulacji można częściowo rozwiązać przez odsunięcie lampy - wzór jest powszechnie znany. W szeroko rozumianym strobingu to faktycznie uciążliwe, ale poeksperymentować sobie można.