PDA

Zobacz pełną wersję : Fotograf ślubny-brak słów



Przemek80
24-10-2012, 19:16
W sierpniu, a dokładnie 25-go miałem wesele i wynajętą panią fotograf. Był to full pakiet czyli od przygotowań do końca wesela i sesja narzeczeńska.Do tego 2 albumy po 60 zdjęć,albumy dla rodziców i archiwum wszystkich zdjęć na płycie. Po sesji narzeczeńskiej było wszystko ok, tzn. album dostaliśmy po ok. dwóch tygodniach.Po weselu a nawet już w trakcie wesela zaczęły się problemy. W trakcie uroczystości padła jej lampa i pożyczyłem jej swoją.Świadek musiał jechać 10 km po lampę z czego tort weselny nam się trochę przesunął. Razem z żoną przymknęliśmy na to oko bo pani fotograf sympatyczna, nawet zaprosiliśmy ją do wspólnej zabawy nim lampa przyjedzie.Po weselu obiecała nam,że do miesiąca odda nam zdjęcia.Cierpliwie czekaliśmy. Minął miesiąc a tu cisza, dzwonimy, dowiadujemy się a ona nam na to, że nie wszystkie ma jeszcze obrobione i obiecała ,że jeszcze w tym dniu wyśle nam na maila wzory albumów. Na oddanie zdjęć i albumów daliśmy jej termin, jakieś dwa tygodnie od tej telefonicznej rozmowy. Wzory albumów wysłała nam trzy dni przed planowanym terminem spotkania. Dzień przed czy nawet w tym samym dniu zadzwoniła do nas, że pojawił się kolejny problem. Mianowicie padł jej dysk i że nasze zdjęcia odzyskują informatycy.Z przygotowań,ślubu są, brakuje w większości z wesela.Albumy nam dała ale za parę dni wzięła zeby zrobić grawer na okładce.Czekamy już następne dwa tygodnie. Dzisiaj dzwoniła, że prawdopodobnie w weekend odda nam albumy ale zdjęć nadal nie udało się odzyskać i że ogólnie zdjęć mamy dużo.Prawda jest taka ,że z wesela dużo brakuje a tego już nie powtórzymy. Na szczęście dostała tylko częśc kasy i jak narazie nie mamy zamiaru jej więcej dawać.Zastanawiam się razem z żoną co z tym można zrobić. Może Wy macie jakieś pomysły?

fafniak
24-10-2012, 19:19
Kibicować jej i ludziom którzy odzyskują dane z dysku?

M_B
24-10-2012, 19:22
Można zrobić czarny PR, to zawsze mobilizuje do poprawy zachowania.

sokolnik
24-10-2012, 19:29
nigdy nie widziałem żadnej umowy na wykonanie zdjęć (obojętnie jakich) ale to chyba nauczka by było w niej napisane że opłata jest za ZROBIENIE oraz DOSTARCZENIE zdjęć. nie znam się. generalnie lipa. Współczuje trochę. Pech


Można zrobić czarny PR, to zawsze mobilizuje do poprawy zachowania.

wydarzeń losowych nie przewidzisz. Można robić kopię, zapasowe dyski itp. Ale kto to robi, zacznie się robić jak to właśnie tobie padnie dysk z ważnymi danymi.

fafniak
24-10-2012, 19:30
A jak faktycznie pech i szlag trafił dysk - to też czarny PR ?

M_B
24-10-2012, 19:50
A jak faktycznie pech i szlag trafił dysk - to też czarny PR ?

Jak usługa nie jest zrobiona w 100% to i cena nie może wynosić 100%. Już bym się poświęcił i dał to co jest za darmo i błagał, by nigdzie nie wydało się, że nie wywiązuję się ze zleceń.
Wizerunek i marka, to podstawa w dzisiejszych konkurencyjnych czasach.

rlat
24-10-2012, 19:53
Tak, nie wyobrażam sobie nie zrobić backupu obrabianego wesela. Jest zawodowcem, powinna przewidzieć, że sprzęt się sypie. Zresztą o czym my tu mówimy.

P.s. To odnośnie pytania fafniaka.

look
24-10-2012, 19:57
Można robić kopię, zapasowe dyski itp. Ale kto to robi, zacznie się robić jak to właśnie tobie padnie dysk z ważnymi danymi.

ja...chociaż nigdy nic mi nie padło...a może właśnie dlatego nie padło, że robię...hmmm sam nie wiem.
Podstawą w tym fachu są kopie zapasowe, w ogóle sobie nie wyobrażam, że się ich nie robi, zresztą dokładnie tak samo jak nie wyobrażam sobie, że pada sprzęt i nie ma zapasowego. (no ale może ja jestem z innej planety ;) )

fafniak
24-10-2012, 20:23
Ja wiem tylko ze różne przypadki chodzą po ludziach i bardzo łatwo z boku feruje się wyroki do póty dopóki nas coś nie trafi takiego

rafal1980
24-10-2012, 20:32
Jak usługa nie jest zrobiona w 100% to i cena nie może wynosić 100%. Już bym się poświęcił i dał to co jest za darmo i błagał, by nigdzie nie wydało się, że nie wywiązuję się ze zleceń.
Wizerunek i marka, to podstawa w dzisiejszych konkurencyjnych czasach.

Podpisuję się rękoma i nogami pod powyższym ;) Ciekawe czy w ogóle dysk trafił do informatyków, którzy mają o tym pojęcie czy na własną rękę po nadpisaniu dysku innymi plikami próbuje odzyskać to na własną rękę za pomocą porad z google ;) Szkoda mi zarówno Ciebie jak i wykonującej zlecenie. Na pewno nikt nie zrobił tego specjalnie, ale jak piszesz - wesele już się nie powtórzy ( tego Ci życzę :D ) ;)

Kurtz
24-10-2012, 21:05
A jak faktycznie pech i szlag trafił dysk - to też czarny PR ?
Ja ze slubami nie mam nic wspolnego, ale mam wrazenie ze jednak w tej branzy takie podejscie do podstawowego materialu pracy to brak profesjonalizmu. Fotograf powinien zabezpieczac wykonane zdjecia w sposob ktory zapobiegeni takim sytuacja.

fafniak
24-10-2012, 21:25
w każdej branży związanej z rejestracją zdarzeń, w każdej
Co nie zmienia postaci sprawy że pech ma to do siebie że trafia niespodziewanie i w najmniej odpowiednich momentach

Kurtz
24-10-2012, 21:35
w każdej branży związanej z rejestracją zdarzeń, w każdej
Co nie zmienia postaci sprawy że pech ma to do siebie że trafia niespodziewanie i w najmniej odpowiednich momentach

Ale co ma pech do tego? pech to by byl gdyby wracajc z wesela Pania miala wypadek i stracilaby wsyzstkie zdjecia w pozarze samochodu. To jest poziom pecha ktory jestesm w stanie zrozumiec. Za to stracenie zdjec przez awarie dysku sporo czasu po weselu? To juz jest nieodpowiedzialnosc i nieprofesjonalnosc.

Przemek80
24-10-2012, 23:14
To co jej zostało to od niej dostalismy.Można powiedzieć,że połowę jej zapłaciliśmy i narazie nie dostanie ani złotówki. Zobaczymy jak potoczy się dalej sytuacja. jutro miną dwa miesiące od ślubu.

Kros23
24-10-2012, 23:25
Jakieś 2 miesiące temu, koleżanka poleciła mnie ludziom, którzy brali ślub 3tygodnie temu, abym był ich fotografem. Długo pisałem o moim braku doświadczenia, gdyż miały to być pierwsze moje zdjęcia ślubne. Młodzi jednak, ze względu na ograniczoną ilość pieniędzy prosili mnie bardzo bym się zgodził. Dysponuję sprzętem ze stopki. Miałem swój pierwszy ślub zrobić za darmo, ale wyszło tak, że rzuciłem kwotą 100zł. Oni się ucieszyli, a ja długo się przygotowywałem. Czytałem sporo, kupiłem torbę by być bardziej mobilny. Pożyczyłem od kolegi D7k, aby lepiej radził w ciężkich warunkach. Dwie lampy moim zdaniem, dwa body to podstawa. Robiłem zdjęcia na 5 kartach. Zdjęcia dalej są na tych kartach, są na zewnętrznym dysku, i na moim dysku właściwym. Wiedziałem co się może zdarzyć, ze zdjęciami, dzięki forum i Waszemu doświadczeniu. Dlatego, pierwsze zlecenie potraktowałem poważniej, niż ta pani fotograf z opisu. Właśnie dzięki Wam i Waszym ciężkim nieraz w wątkach słowom, które tu piszecie, o osobach początkujących. Studiuję, więc wcześniej nie mogłem młodym oddać zdjęć, ale są już prawie obrobione.. Młodzi, widząc moją postawę, uparli się dołożyć mi parę groszy więcej do symbolicznej zapłaty. Pozdrawiam wszystkich, którzy zachowują się odpowiedzialnie i nie ryzykują czyjejś pamiątki życiowej.. Nie wiem skąd się biorą tacy lekkomyślni ludzie..

edit: Dodam, że część zdjęć młodzi już widzieli i są bardzo zadowoleni. :) Trzymam kciuki za odzyskanie dysku i danych na nim! Przecież robiąc to umiejętnie, jest wielka szansa na to!

wer
25-10-2012, 03:01
Dwa przysłowia informatyczne:

Tylko twardziele nie robią backupów.
Ludzie się dzielą na tych, którzy robią backupy i będą robić backupy.

marekb
25-10-2012, 06:42
Brak zapasowej lampy, brak zapasowej puszki, brak kopi na drugim, zewnętrznym dysku, brak umiejętności pracy bez lampy, brak sejfu w domu- to dziwna sprawa, przypuszczam że jest w tym trochę i twojej winy, że tego nie sprawdziłeś jako fotograf czytający to forum, albo pani była wyjątkowo tania? Oprócz "artyzmu" klient płaci też więcej, czasem sporo więcej też za spokój i pewność że materual będzie minimum solidny. Co do czasu oddania materiału to tylko profesjonaliści mieszczą się w nim. My mamy 60 dni roboczych od sesji lecz często ia ten okres jest przekracza ny. Abu, abu, abu papu abu czysta gymba, albo szybko albo dobrze.

look
25-10-2012, 07:17
Ja wiem tylko ze różne przypadki chodzą po ludziach i bardzo łatwo z boku feruje się wyroki do póty dopóki nas coś nie trafi takiego

w tym co pisałem chodziło mi tylko o zwrócenie uwagi, że kopie zapasowe i sprzęt zapasowy to norma, a nie fanaberia.
Ferowania wyroków w ogóle nie miałem na myśli, umowa i jej realizacja to indywidualna sprawa zlecającego i wykonawcy, natomiast zadowolony zlecający takich tematów nie zakłada, a opis patrząc zupełnie z boku jest jasny i klarowny. Ktoś zresztą zwrócił uwagę na to, że problem pojawił się po jakimś czasie od zlecenia, więc wydaje się, że czas na zrobienie kopii zapasowej był.

Zibi1970
25-10-2012, 10:14
Wszyscy przyjeliście że naprawdę jej dysk padł a ja podejrzewam że zdjęcia zniknęły od momentu kiedy dostała lampę zastępczą.
Albo nie umiała sobie z nią poradzić albo aparat jej padł a potem wymyśliła awarię dysku.

Przemku, a czy możesz potwierdzić moje przypuszczenia ?

dusoft
25-10-2012, 12:50
Kopia zapasowa to pierwsze co robię - wszystko z kart na dwa dyski (komputer + NAS), dodatkowo nie usuwam nic z kart pamięci dopóki nie muszę (kolejne zlecenie itp) lub nie oddam materiału PM.
Z tym dyskiem - cóż - może to prawda, może nie - tego się nie dowiemy. W każdym razie pani fotograf zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie i nieprofesjonalnie. Współczuję.

mirekkania
25-10-2012, 13:16
W sierpniu, a dokładnie 25-go miałem wesele i wynajętą panią fotograf. Czy nie jest tajemnicą, ile za usługę miała dostać pani fotograf?

XXL
25-10-2012, 13:52
Tacy jesteście czujni i tak wszystko i przed wszystkim się zabezpieczacie? Nigdy nikomu nie zdarzyło się nacisnąć "kasuj" przed sprawdzeniem po raz drugi czy aby to chcę skasować? Ja już miałem takie przypadki, chociaż wydawało mi się że mam kopię zdjęć na dysku, sformatowałem kartę i .... Dysk też mi padł i całą jego zawartość szlag tr... Więc nikogo nie potępiam, człowiek jest omylny i z tym się trzeba pogodzić. Są różne przypadki i z tym należy się liczyć.

cheyenne
25-10-2012, 14:06
jestem wypraktykowanym amatorem nie profesjonalistą
zdażyło mi się w LR nie odznaczyć zdjęć i usunąć zamiast jednego kadru całą serię klatek wiec nieomylny nie jestem ale przestrzegam rygorystycznie paru zasad:
1. używam tylko sprawdzonych kart kupionych u pewnego żródła, nie przepełniam kart, nie kasuję w kompie tylko w body
2. mam dwa body, kilka obiektywów, dwie lampy, 5 kompletów baterii choć zużywam dwa, po 3 baterie na aparat, korzystam tylko z otyginalnych baterii i gripów
3. każdy fragment tego dnia robię na oddzielnej karcie, karty zmieniam nawet przypadku zapełnienia w kilku procentach zaraz po zakończeniu konkretnego etapu reportażu
4. po przyjściu do domu zgrywam zdjęcia na dysk komputera, a następnie na dwa dyski zewnętrzne, jeden z dysków odłączam i chowam w szafie

na razie się udaje, boleję tylko że nie mam body dwukartowego bo zawsze istnieje ewentualność awarii karty

fafniak
25-10-2012, 14:24
Tacy jesteście czujni i tak wszystko i przed wszystkim się zabezpieczacie? Nigdy nikomu nie zdarzyło się nacisnąć "kasuj" przed sprawdzeniem po raz drugi czy aby to chcę skasować? Ja już miałem takie przypadki, chociaż wydawało mi się że mam kopię zdjęć na dysku, sformatowałem kartę i .... Dysk też mi padł i całą jego zawartość szlag tr... Więc nikogo nie potępiam, człowiek jest omylny i z tym się trzeba pogodzić. Są różne przypadki i z tym należy się liczyć.

nie ma sensu .. tu wszyscy sa tak pozabezpieczani że nawet unimil nie ma komu sprzedać prezerwatyw ;)

Przemek80
25-10-2012, 19:36
Nie jest tajemnicą ile pani miała dostać za zlecenie.Mianowicie 2600, z sesją narzeczeńską. Przez całą sytuację ustaliliśmy że zejdzie z ceny o 500 zł. Zaliczkę wcześniej dostała 400 a jak nam oddawała albumy to dostała 1000.Aparat jej na pewno nie padł bo kilkadziesiąt zdjęc z wesela mamy z róznych godzin, ale i tak dużo brakuje.Ta pani jest bardzo roztrzepana i teraz takie są efekty.Nawet przez pomyłkę na umowie napisała,że materiał odda do 5 wrzesnia a wesele było 25 sierpnia.Powiedziała nam do miesiąca i grzecznie czekaliśmy. Jakby powiedziała nam 2 miesiące to tyle byśmy czekali.Przed podpisaniem umowy nie przyszło mi do głowy żeby zapytać czy robi backup, czy ma drugie body i lampę. Poprostu wydaję m się to oczywiste.

look
25-10-2012, 19:39
każdy może mówić jedynie za siebie, mi się nigdy nie zdarzyło, co nie znaczy że kogokolwiek potępiam, po prostu dla mnie nie zabezpieczenie kopii to brak odpowiedniej organizacji pracy, ale nie zamierzam nawet nikogo przekonywać do zmiany nawyków, jak rynek i klienci nie nauczą, to tym bardziej jakiś wpis na forum

Michał Jędrak
25-10-2012, 23:56
Tacy jesteście czujni i tak wszystko i przed wszystkim się zabezpieczacie? Nigdy nikomu nie zdarzyło się nacisnąć "kasuj" przed sprawdzeniem po raz drugi czy aby to chcę skasować? Ja już miałem takie przypadki, chociaż wydawało mi się że mam kopię zdjęć na dysku, sformatowałem kartę i .... Dysk też mi padł i całą jego zawartość szlag tr... Więc nikogo nie potępiam, człowiek jest omylny i z tym się trzeba pogodzić. Są różne przypadki i z tym należy się liczyć.

No właśnie tacy jesteśmy czujni... Ja z reguły kasuję zdjęcia po roku albo podobnie długim okresie. Kasuję zawsze po zrobieniu cotygodniowego backupu i dzięki temu jak mi się coś 'odwidzi' odnośnie jakiejś sesji to mam tydzień na zmianę zdania.

Poza tym zawsze mam zdjęcia na dwóch nośnikach. Gdy przenoszę z karty do komputera to nie kasuję karty. Zdjęcia sobie na niej czekają aż do następnej sesji. W międzyczasie zawsze zdarza się jakiś backup komputera. Gdy mam mniej sesji to backup robię rzadko, ale nigdy nie dopuszczam do posiadania zdjęć tylko w jednej lokalizacji. Wydaj się to skomplikowane, ale w rzeczywistości jest proste. Programik do backupu mi pomaga bo kontroluje co zmienia się na dysku i pomaga mi LR bo wie, które zdjęcia zostały już zgrane.


Więc jeśli są zdjęcia z różnych godzin wesela to je nie wiem jak ten dysk miał paść. Dziwna sprawa.

Natomiast co do lampy to wychodzi po prostu brak umiejętności. Bez lampy spokojnie się da zrobić ładne zdjęcia, a nawet wychodzą lepiej.

Smutna sprawa...

Borat1979
26-10-2012, 00:06
wydarzeń losowych nie przewidzisz. Można robić kopię, zapasowe dyski itp. Ale kto to robi, zacznie się robić jak to właśnie tobie padnie dysk z ważnymi danymi.
To nie wydarzenie losowe tylko głupota.

Pechem to można nazwać to jak padnie ci lampa a później np. ktoś ci w ferworze zabawy rozwali zapasową.

Jeżeli:
1. nie ma sprzętu zapasowego,
2. nie zapisuje zdjęć na 2 kartach jednocześnie,
3. nie robi backupu tego co się skopiowało z kart na kompa,
4. i jeszcze informuje klienta o awarii dysku

To nie jest pecha tylko głupota i żenada.

Pierwsze co się robi po powrocie to z jakiegokolwiek pleneru to skopiowanie na kompa i od razu na dysk zewnętrzny.
Jak coś spartolę na kompie to zawsze mam zapas. Miałem już trzy razy sytuacje gdy backup uratował mi dane.
Raz wymazałem nie ten dysk (500 GB zdjęć) programem do niszczenia danych :)
Drugim razem przeniosłem partycję systemowa nie na ten dysk. Tu byłem wyjątkowo zażenowany własną głupotą :mrgreen:
Trzecim razem uszkodziłem partycję z 1 TB filmów.

W obu przypadkach jedyną strata był czas ponownego skopiowania z dysku zewnętrznego.

I nie, zarabiam na fotografii choć czasem wpadnie jakaś robota w tym temacie :)


Tacy jesteście czujni i tak wszystko i przed wszystkim się zabezpieczacie? Nigdy nikomu nie zdarzyło się nacisnąć "kasuj" przed sprawdzeniem po raz drugi czy aby to chcę skasować? Ja już miałem takie przypadki, chociaż wydawało mi się że mam kopię zdjęć na dysku, sformatowałem kartę i .... Dysk też mi padł i całą jego zawartość szlag tr... Więc nikogo nie potępiam, człowiek jest omylny i z tym się trzeba pogodzić. Są różne przypadki i z tym należy się liczyć.
Nie mozna byc nieomylnym ale nie trzeba być głupim :)

Mam w kompie 5 dysków po kolei: na system, dokumenty, muzykę, film, zdjęcia. Dodatkowo dyski zewnętrzne na kopie togo co w kompie.
Jak padnie jeden dysk to nie tracę wszystkiego na raz a powtórne skopiowanie danych z dysku zewnętrznego w razie wtopy trwa krócej.

qualin
26-10-2012, 02:15
Jeżeli:

2. nie zapisuje zdjęć na 2 kartach jednocześnie,

To nie jest pecha tylko głupota i żenada.



Wiec wszyscy cykajacy np d700 to zenujace glupki bo zapisuja tylko na 1 karcie pamieci? ;>

maki
26-10-2012, 02:41
Może nie głupki, ale kiedys była tu dyskusja przez dłuższą chwile do czego używać drugiego slota i większość panów uznała że równolegle robienie na dwóch kartach to przesada i nadgorliwość bo przecież można mieć wszystkiego x2, czyli np 2 samochody na jedno zlecenie bla bla...
Jak nie masz 2 slotow to nie ma o czym gadać, ale jak masz - to dla zawodowego fotografa to jest najlogiczniejszy sposób ich wykorzystania.

credka
26-10-2012, 08:55
Wiec wszyscy cykajacy np d700 to zenujace glupki bo zapisuja tylko na 1 karcie pamieci? ;>
A to nie da się używać 2 body jednocześnie (przez cały reportaż czy plener)? Dla mnie jest to o wiele wygodniejsze, bo bez żonglerki mam różne ogniskowe... No i oczywiście 2 karty w zdjęciach na bieżąco :)

mpwt
26-10-2012, 11:18
Gdy przenoszę z karty do komputera to nie kasuję karty.

I to jest jedno z pierwszych zagrożeń. Pewnego dnia włożenie karty do czytnika spowodowało jej uszkodzenie (wadliwy czytnik). Dane szczęśliwie odzyskane... Na karcie fotki z kościoła. Ja z tej historii wyciągnąłem 2 wnioski : w wolnej chwili (mając D700) przekładać karty (zeby nie mieć zdjęć np. z kościoła tylko na jednej karcie); wrażliwe dane zgrywać przez aparat (to oczywiście nie jest gwarancja bezpieczeństwa, ale zakładam, że w ten sposób minimalizuję ryzyko).

robin102
26-10-2012, 21:21
Współczuje autorowi postu. Awaria dysku to po prostu zwykła ściema. Niestety pani fotografująca Twój ślub najzwyczajniej mówiąc nie ma serca do tej roboty. Trudno to wyczuć na spotkaniu z fotografującym. Nie zapłacił bym jej w ogóle za oddany niekompletny materiał. Niestety ten brak serca do tego co się robi dotyczy każdej branży i niestety jest coraz powszechniejszy w naszym przeobrażającym się w czort wie co kraju :(
Co do wszelakich zapasowych sprzętów to nie dajmy się zwariować. Trzeba by mieć samochód zapasowy, z jedna nogę zapasowa, wątrobę zapasową ;) ect


Czytałem sporo, kupiłem torbę by być bardziej mobilny. Pożyczyłem od kolegi D7k, aby lepiej radził w ciężkich warunkach. Dwie lampy moim zdaniem, dwa body to podstawa. Robiłem zdjęcia na 5 kartach. Zdjęcia dalej są na tych kartach, są na zewnętrznym dysku, i na moim dysku właściwym. Wiedziałem co się może zdarzyć, ze zdjęciami, dzięki forum i Waszemu doświadczeniu. Dlatego, pierwsze zlecenie potraktowałem poważniej
I bardzo dobrze zrobiłeś, mniej dobrze, że za pieniądze bo pierwsze zlecenia lepiej zrobić za darmo w prezencie, jak się okrzepnie to startować ze stawką dającą choć małą satysfakcję. Wybić się ze stawki 100-200 zł do 1500-2500zł po takim starcie może nie być lekko.

Przemek80
26-10-2012, 21:47
Właśnie o to chodzi, że na spotkaniach przed było widać, że to jej pasja i ma do tego serce. Cały czas sprawiała takie wrażenie.Teraz wyszło kompletna nieodpowiedzialność i olewanie. Ona zajmuję się fotografią wspólnie z koleżanką pod jednym szyldem, czasami we dwie fotografują. U nas była tylko ona.Wczoraj patrzylem z ciekawości na godzinę zrobionych zdjęć. Ślub mieliśmy o 16 a dokładnie od 18.20 do 0.34 nie mamy ani jednego zdjecia!

robin102
26-10-2012, 22:02
Pogadaj z fotografującą, tak po ludzku, może jej te brakujące zdjęcia po prostu kiepa wyszły wiec dba o reputacje. Niech Ci w tej sytuacji udostępni pliki bo mają wartość emocjonalną.

Właśnie o to chodzi, że na spotkaniach przed było widać, że to jej pasja i ma do tego serce. !
No właśnie może to dziwne co napisze , ale pasjonaci w tych sprawach są najniebezpieczniejsi bo robią to z pasji, a nie dla pieniędzy bo to umieją i lubią. Świat zna wielu twórców wyrobów wszelakich którzy nie potrafili swoich wyrobów, ani wprowadzić na rynek, ani jak ktoś za nich to zrobił ich utrzymać na rynku. Fotografia ślubna to produkt prawie jak każdy innych. Sam znam młodego dobrego fotografa 26 lat robi piękne zdjęcia, robi dobre wrażenie, jest bystry, inteligentny. Zrobił 10 ślubów i żadnego nie doprowadził do końca aby zgrzytów z Młodymi nie było :)
Po prostu chłop nie rozumie czym dla ludzi jest ślub i zdjęcia z niego.
W niemal każdej branży bezpieczniej jest wybrać rzemieślnika niż pasjonata.

cheyenne
26-10-2012, 22:27
W niemal każdej branży bezpieczniej jest wybrać rzemieślnika niż pasjonata.

Prawdę piszesz.
Reportaż ślubny ma być po prostu solidnie wykonany.
To trzeba po prostu wyćwiczyć co niestety wymaga czasu.

Amadeusz
26-10-2012, 23:20
W niemal każdej branży bezpieczniej jest wybrać rzemieślnika niż pasjonata.

I to jest smutna prawda. Partacz spartoli ale jest pewność, że przyniesie. Pasjonat widząc takie spartolone zdjęcia woli wymyślić padnięty dysk ;) Konkluzja: Robin ma rację, pogadaj z nią jak z człowiekiem.

JAP
26-10-2012, 23:49
Wczoraj patrzylem z ciekawości na godzinę zrobionych zdjęć. Ślub mieliśmy o 16 a dokładnie od 18.20 do 0.34 nie mamy ani jednego zdjecia!

To by raczej wskazywało, że faktycznie część materiału padła ):
Oby udało się odzyskać (może szkoda jej płacić fachowcom i próbuje googlowymi metodami? Pogadać nie zaszkodzi).

ps. Ja to chyba zeshizowany jestem bo pracuję 2 body z 2 slotami, zgrywam na kompa i dysk zew. który trzymam w innym miejscu.
A kilka razy jak wychodziłem z domu zanim zrobiłem backup to brałem po jednej karcie z każdego body ze sobą.. (w razie włamu) :oops:

KuLeR
26-10-2012, 23:53
Właśnie o to chodzi, że na spotkaniach przed było widać, że to jej pasja i ma do tego serce. Cały czas sprawiała takie wrażenie.Teraz wyszło kompletna nieodpowiedzialność i olewanie. Ona zajmuję się fotografią wspólnie z koleżanką pod jednym szyldem, czasami we dwie fotografują. U nas była tylko ona.Wczoraj patrzylem z ciekawości na godzinę zrobionych zdjęć. Ślub mieliśmy o 16 a dokładnie od 18.20 do 0.34 nie mamy ani jednego zdjecia!

Możesz podać linka do portfolio?

Przemek80
27-10-2012, 10:04
Nie chcę póki co podawać linka do portfolio.

robin102
27-10-2012, 10:25
Nie chcę póki co podawać linka do portfolio.
Słusznie dopóki jest nadzieja na odzyskanie plików choć marnej jakość trzeba dziewczynie dać szanse. Rozumiem Cię jak mało kto, bo u mnie jak w przysłowiu było o szewcu co bez butów chodził.
Szwagier (pasjonat, świetny fotograf) robił mi zdjęcia na moim ślubie, 2 rolki kupionego w sklepie PEWEX jakiegoś drogiego filmu. Nawalił się jak stodoła jedną rolkę naświetlił gamoń otwierając aparat przez przypadek, a drugą po zrobieniu zgubił :(.
Zostałem bez zdjęć z własnego ślubu.
Było to ponad 20 lat temu :) jakieś czas temu szwagier przy świątecznym stole powiedział, że ma dla nas świetny prezent na 20 rocznice ślubu. Przyciśnięty powiedział, że odnalazł klisze z naszego ślubu. W efekcie z rolki udało się zrobić 8 zdjęć :)

Przemek80
27-10-2012, 10:37
Ona ma szczęście,że to trafiło na nas. Jakby na innych to trafiło to już dawno opinia poszłaby w świat.Szansę dajemy jej już od miesiąca ale każda cierpliwość kiedyś się kończy.

Pawel Pawlak
27-10-2012, 14:23
Normalnie szok !! coraz częściej zgadzam się z Robinem ;)

robin102
27-10-2012, 14:25
W cywilizowanych krajach fotografowie mają polisy OC na wszelakie okoliczności.

fafniak
27-10-2012, 14:33
W cywilizowanym kraju mozna ubezpieczyć sprzęt którym pracujesz nie płacąc równowartości tego sprzetu rocznie; )

SX125
27-10-2012, 14:50
Szkoda że nie w Polszy ;)

willy_fil_
27-10-2012, 14:54
Tak na marginesie tylko powiem że firmy odzyskujące dane robią ekspertyzę za darmochę ale za odzyskanie zdjęć czy tez innych danych trzeba już zapłacić. Druga prawda jest taka, że jak firma odzyskująca dane stwierdzi, że się nie da odzyskać bo ( coś tam coś tam) to wystawia papier o braku możliwość odzyskania danych i podaje powód... Trzymam kciuki żebyś takiego papieru nie zobaczył...

kzkzg
27-10-2012, 15:13
To moze ja sie podepne w sprawie padnietego dysku.
Kumpel wymontowal dysk z laptopa i podlaczyl pod stacjonarke. Po sformatowaniu pelnym partycji systemowej dysk juz nie wstaje. Wydaje dziwne dzwieki i nie widzi go w biosie. Dysk to Western Digital WD2500BEVS. Myslicie ze to eletronika czy uszkodzenie mechaniczne? Jesli elektronika to czy kupienie drugiego takiego samego i przelozenie elektroniki zalatwi sprawe?

pil74
27-10-2012, 15:23
Babka odwaliła kichę na maxa. Żenada i nic więcej.
W takiej syt może warto zasięgnąć rady u prawnika, i przeanalizować czy pani fotograf wywiązała się z zawartej umowy.
Pomęczyć ją nieco, podnieść ciśnienie. Ludzie miękną czytając oficjalne pisma ciekawej treści.
Co do backupów, to jest to kwestia profesjonalizmu. Jak widać nawet i tu przez wielu jest to dość swobodnie traktowane.

coroner
27-10-2012, 15:33
Brak zapasowej lampy, brak backupu danych. To nie jest profesjonalizm.

Ja zawsze mam zrobiony backup na dysk zewnętrzny, a materiał trzymam na kartach, póki nie będzie nagrany w postaci finalnej na DVD i przynajmniej czekał na odbiór przez młodych. Tłumaczenie, że pad dysku może zdarzyć się każdemu, to nie jest okoliczność łagodząca, tylko obciążająca - osoba uważająca się za profesjonalistę, lub przynajmniej aspirująca do takiego miana powinna mieć tego świadomość.

Z mojej strony wyrazy współczucia dla autora wątku, mam nadzieję, że uda się odzyskać ja największą część materiału. A Panią fotograf trzeba zmobilizować jakimś pisemkiem, lub przynajmniej powiedzieć jej, że nie chcielibyście, by taka sytuacja spotkała innych nowożeńców, i zaczniecie profilaktycznie odradzać jej usługi.

Boryszuk
27-10-2012, 15:41
W niemal każdej branży bezpieczniej jest wybrać rzemieślnika niż pasjonata.
I to jest smutna prawda. Partacz spartoli ale jest pewność, że przyniesie. Pasjonat widząc takie spartolone zdjęcia woli wymyślić padnięty dysk ;) Konkluzja: Robin ma rację, pogadaj z nią jak z człowiekiem.

Od kiedy między rzemieślnikiem a partaczem stoi znak równości?

fafniak
27-10-2012, 16:00
nie przesadzajcie to tylko zdjecia z wesela

coroner
27-10-2012, 16:06
nie przesadzajcie to tylko zdjecia z wesela

To tylko pamiątka z jednego z najważniejszych dni w życiu.

barracuda
27-10-2012, 16:30
nie przesadzajcie to tylko zdjecia z wesela


Pani fotograf pewnie miała podobne podejście...

kzkzg
27-10-2012, 16:41
Czasami mam wrazenie ze to nie slub jest najwazniejszy tylko ekstra fotki ktorymi sie mozna pozniej pochwalic przed znajomymi...

fafniak
27-10-2012, 17:15
To tylko pamiątka z jednego z najważniejszych dni w życiu.
uhm - ludzi żrących i pijących?
Czy ludzi w tańcu?
Tak sobie uświadomiłem że ile razy ktoś gdzieś mi tam pokazywał foty (tą pamiątkę) to zwykle ze śłubu z uroczystości
Z wesele dużo rzadziej - to taka moja obserwacja

edytka:
a "pamiątkę" to sobie zrobili na całe życie ;) - dojdą jeszcze krzykliwe pamiatki :D

Borat1979
27-10-2012, 18:22
Pogadaj z fotografującą, tak po ludzku, może jej te brakujące zdjęcia po prostu kiepa wyszły wiec dba o reputacje..
Mało się nie udławiłem ze śmiechu :mrgreen:
Nie dostarczyć klientowi połowy zdjęć z imprezy to wyjątkowo dobry sposób na dbanie o reputację :)


Co do wszelakich zapasowych sprzętów to nie dajmy się zwariować. Trzeba by mieć samochód zapasowy, z jedna nogę zapasowa, wątrobę zapasową ;) ect
Nie przesadzajmy przy awarii auta zawsze można znaleźć jakiś alternatywny transport.

Robiąc zdjęcia na ważnych wydarzeniach i inkasując za to pieniądze zawsze trzeba nic zapasowy sprzęt. Nikt nie mówi że trzeba mieć ze sobą 10 aparatów i 20 obiektywów ale zapasowe body czy lampa to konieczność. O backupie nawet nie ma sensu wspominać bo to jak mówił klasyk "oczywista oczywistość".

jackrabbit
27-10-2012, 19:45
Od kiedy między rzemieślnikiem a partaczem stoi znak równości?

od zawsze? partacz to inaczej rzemieslnik nienalezacy do TWA, znaczy sie, cechu :)


uhm - ludzi żrących i pijących?
Czy ludzi w tańcu?
Tak sobie uświadomiłem że ile razy ktoś gdzieś mi tam pokazywał foty (tą pamiątkę) to zwykle ze śłubu z uroczystości
Z wesele dużo rzadziej - to taka moja obserwacja

edytka:
a "pamiątkę" to sobie zrobili na całe życie ;) - dojdą jeszcze krzykliwe pamiatki :D

sugerujesz ze fotografka nie oddala zdjec bo ludzie wyszli jak stado nawalonych prosiakow? :) nie zgodze sie z tym, koles mowi ze brakuje mu zdjec zrobionych w godzinach 18-24 wiec mysle ze strata duza, co innego jakby braklo tych z rana :)

Przemek80
27-10-2012, 21:41
nie przesadzajcie to tylko zdjecia z wesela

Ciekawe co byś gadał jakby to Ciebie spotkało ?! Po drugie nasze wesele było kulturalne a nie jak sugerujesz!!

fafniak
27-10-2012, 22:19
Cieszyłbym się tym że wziałem ślub że mam foty z ceremonii i troszkę z zabawy
Co do tego "po drugie" - nie widziałem ładnie jedzących ludzi (pomijając aktorów i ludzi z reklam) a alkohol działa na wszystkich tak samo. Generalnie wychodzi się słabo.

Cóż ... może ja mam inne podejście bo za nim ożeniłem się z moją żoną to byliśmy ze sobą ze 20 lat ai młodego się dorobiliśmy.....
Więcej luzu proponuję , te fotki z zabawy to najmniej istotny element tego dnia :)

SX125
27-10-2012, 22:24
Ciekawe co byś gadał jakby to Ciebie spotkało ?! Po drugie nasze wesele było kulturalne a nie jak sugerujesz!!

Nie denerwuj się, kolega prawdopodobnie napisał z przekąsem ;)

Kurtz
27-10-2012, 22:42
@fafniak
Dla jednego to nie jest az tak wazne, dla innego jest. Moze nie decydujmy za ludzi co stanowi dla nich wartosc emocjonalna, szczegolnie patrzac z perspektywy internetu. Z reszta, watek chyba ni eo tym jest czy te zdjecia mialy wartosc czy nie. Mam takie zdjecia ktore kazdy by wyrzucil, a dla mnie to jedna z najwazniejszych pamiatek po pewnych wydarzeniach i chronie je bardziej niz liste prawe wszystkich hasel dostepu...

Cosnek
28-10-2012, 00:00
Sam znam młodego dobrego fotografa 26 lat robi piękne zdjęcia, robi dobre wrażenie, jest bystry, inteligentny. Zrobił 10 ślubów i żadnego nie doprowadził do końca aby zgrzytów z Młodymi nie było :)
Po prostu chłop nie rozumie czym dla ludzi jest ślub i zdjęcia z niego.
W niemal każdej branży bezpieczniej jest wybrać rzemieślnika niż pasjonata.

Dokładnie tak jest. Pasjonat lubi robic zdjecia a rzemieslnik wie jak wykonać zlecenie, ot i cala prawda.
Tez straciłem zdjęcia ze swojego wesela bo wynajęty pasjonat "poszedł w tango".

P.S. Cholerny canonier...

Władca Pixeli
28-10-2012, 03:29
W cywilizowanych krajach fotografowie mają polisy OC na wszelakie okoliczności.
Jeszcze trzeba mieć kasę na dobrego adwokata, bo po takiej wpadce miałaby na pewno sprawę o odszkodowanie równowartości co najmniej kosztów slubu i wesela. :mrgreen:

jackrabbit
28-10-2012, 09:52
Jeszcze trzeba mieć kasę na dobrego adwokata, bo po takiej wpadce miałaby na pewno sprawę o odszkodowanie równowartości co najmniej kosztów slubu i wesela. :mrgreen:

na to tez jest ubezpieczenie http://en.wikipedia.org/wiki/Professional_liability_insurance

tak swoja droga to jakbym robil sluby i mi by taka wpadka sie zdarzyla to bym oddal cala kase i modlil sie zeby PM nie obsmarowala mnie na forach.. ale ja widocznie dziwny jestem :)

RAF7705
28-10-2012, 09:55
Nie cierpię roztrzepanych pasjonatów.
Amatorem fotografii jestem a mam 3 lampy i na pewno wziął bym 2 ze sobą.
Kopię swoich zdjęć mam na kompie i dysku przenośnym oraz wywołane z 1000.
Jak bym miał fotografować za kasę, to drugą puszkę, też bym kupił.
Żadne wytłumaczenie, że dysk padł, może nie dysk tylko karta, której używała od 18-24tej ...

Irpac
28-10-2012, 10:30
Też mi się wydaje, że to problem z kartą, skoro zdjęcia przed i po są. Albo może skoro taka roztrzepana, to wymieniając karty zapomniała kolejnej włożyć i w tym czasie strzelała w ogóle bez karty (jeśli nie miała blokady) ;)

siwyozzman
28-10-2012, 11:00
Też mi się wydaje, że to problem z kartą, skoro zdjęcia przed i po są. Albo może skoro taka roztrzepana, to wymieniając karty zapomniała kolejnej włożyć i w tym czasie strzelała w ogóle bez karty (jeśli nie miała blokady) ;)
Obstawiam ten wariant...

Redskull
28-10-2012, 11:30
Matko bosa z której bądź ulicy...

Czytam i czytam i oczy przecieram. Wypowiadają się pro, wypowiadają się amatorzy, wypowiadają się ludzie, którzy moim zdaniem "wyżej sr*** niż d*** mają". Czy którykolwiek z Was zastanowił się chociaż o czym pisze? Wszyscy fafracie ile to macie sprzętu i ile backupów zakładacie- i co z tego ? Przyjdzie taki moment, że czegoś nie przewidzicie i też coś spapracie. Będziecie mieli lepsze wytłumaczenie niż laska, która powiedziała, że dysk się sypnął? A może zgubiła kartę po drodze do domu? Może pies ją zeżarł? Może przy zgrywaniu zdjęć na kompa walnął piorun i upaliło MB z dyskami i kartą w czytniku ?

Jedyne wyjście...ślub oddany za free (lub tylko ze zwrotem kosztów materiałów) i wszyscy happy. Dopóki nie staniecie w ww sytuacji nie bądźcie mądrzejsi od całego świata...

fafniak
28-10-2012, 11:48
Sie przypomnę że o tym pisałem , ale tu wszyscy wiedza najlepiej co się stało i im się nigdy to nie stanie

jackrabbit
28-10-2012, 12:07
Jedyne wyjście...ślub oddany za free (lub tylko ze zwrotem kosztów materiałów) i wszyscy happy. Dopóki nie staniecie w ww sytuacji nie bądźcie mądrzejsi od całego świata...

a przeczytales caly watek? fotografka podobno zgodzila sie na 500zl znizki, co dla mnie jest jakas parodia :)

Piotrek 77
28-10-2012, 12:09
....

Jedyne wyjście...ślub oddany za free (lub tylko ze zwrotem kosztów materiałów) i wszyscy happy. Dopóki nie staniecie w ww sytuacji nie bądźcie mądrzejsi od całego świata...

Dokładnie zrobić slub po kosztach, i zrobić jakąś gratisowa sesję. Prawo Murphiego dziala.
Tu co wszyscy sugeruja backupy, drugie body itp. Tu chyba nie ma nic do rzeczy gdyż część zdjęć została
Najważniejsze zdjęcia młodzi mają zrobione, na zabawie jak już ktoś powiedział - parę pijackich fotek;). Z zabawy to najlepszy film jest.

Jest jeszcze wyjście - pozbierać zdjęcia od gości, na pewno ktoś miał aparat. I niech Pani fotograf spróbuje cos z nimi zrobic by obróbka była w miarę spójna. Moze ktos byl z dobrym kompaktem czy tez lustrzanką.

Pawel Pawlak
28-10-2012, 12:39
odnośnie bajania o odszkodowaniach itp... jeśli umowa nie mówi inaczej to jedyne odszkodowanie to zwrot zadatku x2 i po temacie. Po to wymyślono coś takiego jak zadatek przy umowach cywilnoprawnych - usługobiorca nie wywiązuje się z umowy - zadatek przepada na rzecz usługodawcy. Usługodawca nie wywiązuje się z usługi (jak można domniemywać w tym przypadku - choć nie jest to jednoznaczne jeśli umowa nie określała jaki zakres zdjęć ma być dostarczony) usługodawca oddaje 2krotną wartość zadatku.

Me_how
28-10-2012, 12:48
Matko bosa z której bądź ulicy...

Czytam i czytam i oczy przecieram. Wypowiadają się pro, wypowiadają się amatorzy, wypowiadają się ludzie, którzy moim zdaniem "wyżej sr*** niż d*** mają". Czy którykolwiek z Was zastanowił się chociaż o czym pisze? Wszyscy fafracie ile to macie sprzętu i ile backupów zakładacie- i co z tego ? Przyjdzie taki moment, że czegoś nie przewidzicie i też coś spapracie. Będziecie mieli lepsze wytłumaczenie niż laska, która powiedziała, że dysk się sypnął? A może zgubiła kartę po drodze do domu? Może pies ją zeżarł? Może przy zgrywaniu zdjęć na kompa walnął piorun i upaliło MB z dyskami i kartą w czytniku ?

Jedyne wyjście...ślub oddany za free (lub tylko ze zwrotem kosztów materiałów) i wszyscy happy. Dopóki nie staniecie w ww sytuacji nie bądźcie mądrzejsi od całego świata...

Przecierasz oczy bo, jak sądzę, nie rozumiesz o czym piszesz. To co określiłeś mianem "może się zdarzyć" fachowo nazywa się zarządzaniem ryzykiem. Ci którzy to robią (nawet nie nazywając tego w ten sposób) wiedzą, że zawsze mogą zdarzyć się sytuacje, które gdy wystąpią utrudnią lub uniemożliwią (w tym przupadku) wykonanie zlecenia.
Należy więc zastanowić się co takiego może się wydarzyć, oszacować prawdopodobieństwo wystąpienia, ocenić straty, wymyśleć sposób zabepieczenia się na wypadek wystąpienia i ocenić koszty tegoż. Na końcu pozostaje tylko przekalkulować, co się bardziej opłaca: zabezpieczać się czy nie. Czyli wszystko sprowadza sie do kasy tak na prawdę.
To co jest negatywnie oceniane w tym wątku, to działanie Pani fotograf, która nie wykonała wcale powyższego procesu myślowego lub co gorsza wykalkulowała, że bardziej jej się opłaca mieć jeden spaprany ślub niż włożyć trochę kasy w tzw. backup.
W obu przypadkach zwyczajnie źle to świadczy o jej podejściu do tego co robi.

Pawel Pawlak
28-10-2012, 12:55
Przecierasz oczy bo, jak sądzę, nie rozumiesz o czym piszesz. To co określiłeś mianem "może się zdarzyć" fachowo nazywa się zarządzaniem ryzykiem. Ci którzy to robią (nawet nie nazywając tego w ten sposób) wiedzą, że zawsze mogą zdarzyć się sytuacje, które gdy wystąpią utrudnią lub uniemożliwią (w tym przupadku) wykonanie zlecenia.
Należy więc zastanowić się co takiego może się wydarzyć, oszacować prawdopodobieństwo wystąpienia, ocenić straty, wymyśleć sposób zabepieczenia się na wypadek wystąpienia i ocenić koszty tegoż. Na końcu pozostaje tylko przekalkulować, co się bardziej opłaca: zabezpieczać się czy nie. Czyli wszystko sprowadza sie do kasy tak na prawdę.
To co jest negatywnie oceniane w tym wątku, to działanie Pani fotograf, która nie wykonała wcale powyższego procesu myślowego lub co gorsza wykalkulowała, że bardziej jej się opłaca mieć jeden spaprany ślub niż włożyć trochę kasy w tzw. backup.
W obu przypadkach zwyczajnie źle to świadczy o jej podejściu do tego co robi.

Dlaczego tak uważasz ? ona najwyraźniej dobrze oszacowała ryzyko i doszła do wniosku że nie warto inwestować skoro i tak klient zapłacił jest sporą część kasy za nie w pełni zrealizowaną usługę. Pewnie ma też świadomość jakie może to mieć negatywne skutki marketingowe i wyliczyła że nie tak wielkie jak się niektórym może wydawać - jeśli będzie pracowała za nie wyśrubowane stawki, to zawsze znają się chętni do podjęcia ryzyka zlecenia jej wykonanie usługi.
Wg mnie to ekonomicznie bardziej logiczne, niż zabezpieczanie się po stokroć na każdą ewentualność losowo/sprzętową i wykonywanie usług za dolną stawkę rynkową.

Me_how
28-10-2012, 12:58
Dlaczego tak uważasz ? ona najwyraźniej dobrze oszacowała ryzyko i doszła do wniosku że nie warto inwestować skoro i tak klient zapłacił jest sporą część kasy za nie w pełni zrealizowaną usługę. Pewnie ma też świadomość jakie może to mieć negatywne skutki marketingowe i wyliczyła że nie tak wielkie jak się niektórym może wydawać - jeśli będzie pracowała za niewyśrubowane stawki, to zawsze znają się chętni do podjęcia ryzyka zlecenia jej wykonanie usługi.
Wg mnie to ekonomicznie bardziej logiczne, niż zabezpieczanie się po stokroć na każdą ewentualność losowo/sprzętową i wykonywanie usług za dolną stawkę rynkową.
A uważasz, że dobrze oszacowała?

Redskull
28-10-2012, 13:00
Przecierasz oczy bo, jak sądzę, nie rozumiesz o czym piszesz. To co określiłeś mianem "może się zdarzyć" fachowo nazywa się zarządzaniem ryzykiem. Ci którzy to robią (nawet nie nazywając tego w ten sposób) wiedzą, że zawsze mogą zdarzyć się sytuacje, które gdy wystąpią utrudnią lub uniemożliwią (w tym przupadku) wykonanie zlecenia.
Należy więc zastanowić się co takiego może się wydarzyć, oszacować prawdopodobieństwo wystąpienia, ocenić straty, wymyśleć sposób zabepieczenia się na wypadek wystąpienia i ocenić koszty tegoż. Na końcu pozostaje tylko przekalkulować, co się bardziej opłaca: zabezpieczać się czy nie. Czyli wszystko sprowadza sie do kasy tak na prawdę.
To co jest negatywnie oceniane w tym wątku, to działanie Pani fotograf, która nie wykonała wcale powyższego procesu myślowego lub co gorsza wykalkulowała, że bardziej jej się opłaca mieć jeden spaprany ślub niż włożyć trochę kasy w tzw. backup.
W obu przypadkach zwyczajnie źle to świadczy o jej podejściu do tego co robi.

Przecieram oczy gdy patrzę na ludzi, którzy "kalkulują ryzyko" i inne sraty taty a nie biorą pod uwagę najprostszych rozwiązań.

A na marginesie, skoro wsio rozbija się o kasę na backup, co wymyślisz aby obronić się przed piorunem strzelającym w kompa w momencie zgrywania fotek na dysk? Albo samozapłon baterii w czasie zgrywania fot na lapka/minidysk podczas imprezy? Albo wypadek samochodowy w trakcie powrotu do domu i spalenie sprzętu wewnątrz auta? Albo kradzież sprzętu na weselu? Może napad rabunkowy?

Chrzanienie o zabezpieczeniach to pusta gadka...do wszystkiego da się podejść zdroworozsądkowo i dlatego właśnie uważam, że sami nie wiecie o czym prawicie...

P.S


Przecierasz oczy bo, jak sądzę, nie rozumiesz o czym piszesz. To co określiłeś mianem "może się zdarzyć" fachowo nazywa się zarządzaniem ryzykiem. Ci którzy to robią (nawet nie nazywając tego w ten sposób) wiedzą, że zawsze mogą zdarzyć się sytuacje, które gdy wystąpią utrudnią lub uniemożliwią (w tym przupadku) wykonanie zlecenia.
Należy więc zastanowić się co takiego może się wydarzyć, oszacować prawdopodobieństwo wystąpienia, ocenić straty, wymyśleć sposób zabepieczenia się na wypadek wystąpienia i ocenić koszty tegoż.

Wiem co to underwriting, tylko zastanawiam się jak Ty oceniasz swoje ryzyko? Jakieś tabele, badania? Czy tylko "na oko" czyli tak na prawdę guzik wiesz co może się wydarzyć i jak często?

Pawel Pawlak
28-10-2012, 13:03
To zweryfikuje czas - wg mnie ilość klientów których stracie nie jest wcale tak wielka jak może się wydawać. A bezpośrednio finansowo, nie za wiele - klient zapłacił jej sporą część kasy.
Uważam tylko że zarządzanie ryzykiem nie polega na zabezpieczeniu się i przestrzeganiu wszystkiego co możliwe, tylko własnie rozważenie kosztów ewentualnej wpadki przy braku zabezpieczeń.

Edit:
Ilość możliwości niewykonania zadania jest tak kolosalna że chcąc się poważnei zabezpieczyć to backu sprzętu to pikuś. A co będzie jeśli fotograf zachoruje w ostatniej chwil i nie zdoła wykonać zadania ? a co będzie jeśli zginie w drodze na ślub ? powinien zabezpieczyć i takie możliwości ? Ludziska - to jest fotografia ślubna za konkretną stawkę a nie obsługa bezpieczeństwa startu promu kosmicznego. Jeśli do klienta te zdjęcia są tak istotne jak start wahadłowca, to powinien przeznaczyć na nie odpowiedni budżet - może 2 fotografów ?

Kurtz
28-10-2012, 13:12
Mamm wrazenie ze wszystkie osoby piszace o szacowaniu ryzyka i o tym, ze to jej sprawa, zapomnialy o tym, ze w zyciu nie chodzi tylko o pieniadze. Jezeli w ten sposob pochwalacie niesolidne podejscie do wykonywanej pracy i kierowanie sie jedynie pieniedzmi i zyskiem to troche wam wspolczuje - oby jak najmniej osob tak mialo.
Szacowanie ryzyka to bardzo wazna recz, nie zaprzeczam, ale mam wrazenie ze podejscie "pracuje za nizsze stawki, to bede mniej solidna i bede pracowala tylko po to zeby miec zysk, bo co z tego, ze cos spieprze i tak znajdzie sie ktos kto mnie zatrudni, wiec swoje zarobie" nie jest tutaj w zaden sposob pietnowane, tylko uznawane za logiczne i normalne. Dla mnie to praktycznie definicja zlego kontrahenta, osoby ktorej nigdy nikomu nie polece, a wrecz przeciwnie. Niechcialbym nigdy zatrudniac kogos z takim podejsciem.



Ilość możliwości niewykonania zadania jest tak kolosalna że chcąc się poważnei zabezpieczyć to backu sprzętu to pikuś. A co będzie jeśli fotograf zachoruje w ostatniej chwil i nie zdoła wykonać zadania ? a co będzie jeśli zginie w drodze na ślub ? powinien zabezpieczyć i takie możliwości ? Ludziska - to jest fotografia ślubna za konkretną stawkę a nie obsługa bezpieczeństwa startu promu kosmicznego. Jeśli do klienta te zdjęcia są tak istotne jak start wahadłowca, to powinien przeznaczyć na nie odpowiedni budżet - może 2 fotografów ?

Nie da sie przewidziec wszystkie i przed wszystkim zabezpieczyc, to oczywiste, jednak kazde zagrozenie ma rozne prawdopodobienstwo wystapienia, rozny wplyw na wykonywana prace i rozne sa koszta zabepzieczania sie przed roznymi zagrozeniami.

Kupienie 2 lampy, to 1k pln, Zrobienie przyzwoitej infrastruktury do backupow, 2k PLN, kupno dodatkowych kart pamieci - 1k PLN, 2 samochod, paredziesiat tysiecy. Redukowanie tego do absurdu doprowadzi tylko do wniosku, ze w sumie po co sie jakkolwiek zabezpieczac, wpadne na slub z jednym szklem, jedna lampa i jedna karta 4GB, powinno styknac, bo i tak biore male pieniadze. A pozniej ktos bedzie mial bardzo przykra niespodzianke i pamietke, a raczej jej brak, na cale zycie.

Me_how
28-10-2012, 13:17
Przecieram oczy gdy patrzę na ludzi, którzy "kalkulują ryzyko" i inne sraty taty a nie biorą pod uwagę najprostszych rozwiązań.

A na marginesie, skoro wsio rozbija się o kasę na backup, co wymyślisz aby obronić się przed piorunem strzelającym w kompa w momencie zgrywania fotek na dysk? Albo samozapłon baterii w czasie zgrywania fot na lapka/minidysk podczas imprezy? Albo wypadek samochodowy w trakcie powrotu do domu i spalenie sprzętu wewnątrz auta? Albo kradzież sprzętu na weselu? Może napad rabunkowy?

Chrzanienie o zabezpieczeniach to pusta gadka...do wszystkiego da się podejść zdroworozsądkowo i dlatego właśnie uważam, że sami nie wiecie o czym prawicie...

P.S



Wiem co to underwriting, tylko zastanawiam się jak Ty oceniasz swoje ryzyko? Jakieś tabele, badania? Czy tylko "na oko" czyli tak na prawdę guzik wiesz co może się wydarzyć i jak często?

Wybacz, ale dalej nie rozumiesz. Piszesz o zdrowym rozsądku, którego ta pani nie zachowała. Chyba, że dla Ciebie zachowanie zdrowego rozsądku to olanie sprawy i przejście nad nią do porządku dziennego.

Twoje przykłady są świetne, tylko mało prawdopodobne. Ale proszę bardzo: gdybym chciał się zabezpieczyć na takie okoliczności, to wynająłbym dwóch fotografów. Śmieszne? Pewnie tak i dlatego nikt tak nie robi, bo szkoda kasy.

Jak są tabelki do oceny, to warto z nich korzystać (patrz np. oceny awaryjności samochodów). Jak ich nie ma to warto skorzystać z doświadczeń i zdrowego rozsądku. Ważne żeby to robić w ogóle.

Pawel Pawlak
28-10-2012, 13:19
Prawda jest taka, że trudno jest kalkulować opłacalność biznesu w oderwaniu od finansów.

fafniak
28-10-2012, 13:20
A wszyscy doskonale wiedzą co się stało i jak należało temu zaradzić ;)

Pawel Pawlak
28-10-2012, 13:22
Wszyscy są najmądrzejsi, najsolidniejsi o w ogóle super. Ciekawe tylko dlaczego w naszym kraju na ryku usług jest powszechna taka miernota ?

Me_how
28-10-2012, 13:26
To zweryfikuje czas - wg mnie ilość klientów których stracie nie jest wcale tak wielka jak może się wydawać. A bezpośrednio finansowo, nie za wiele - klient zapłacił jej sporą część kasy.
Uważam tylko że zarządzanie ryzykiem nie polega na zabezpieczeniu się i przestrzeganiu wszystkiego co możliwe, tylko własnie rozważenie kosztów ewentualnej wpadki przy braku zabezpieczeń.

Edit:
Ilość możliwości niewykonania zadania jest tak kolosalna że chcąc się poważnei zabezpieczyć to backu sprzętu to pikuś. A co będzie jeśli fotograf zachoruje w ostatniej chwil i nie zdoła wykonać zadania ? a co będzie jeśli zginie w drodze na ślub ? powinien zabezpieczyć i takie możliwości ? Ludziska - to jest fotografia ślubna za konkretną stawkę a nie obsługa bezpieczeństwa startu promu kosmicznego. Jeśli do klienta te zdjęcia są tak istotne jak start wahadłowca, to powinien przeznaczyć na nie odpowiedni budżet - może 2 fotografów ?

Wszystko co piszesz to prawda. Nie napisałem, że trzeba się zabezpieczać na wszelkie możliwe ewentualności jakie się tylko da wymyśleć.
Sedno tkwi w tym, że pani powiesiła sobie poprzeczkę znacznie niżej niż należałoby się spodziewać.

Pawel Pawlak
28-10-2012, 13:40
Wszystko co piszesz to prawda. Nie napisałem, że trzeba się zabezpieczać na wszelkie możliwe ewentualności jakie się tylko da wymyśleć.
Sedno tkwi w tym, że Pani powiesiła sobie poprzeczkę znacznie niżej niż należałoby się spodziewać.

Pewnie masz rację. Zapewne powinna dołożyć wszelkich starań że w zakresie stawki jaką uzgodniła z klientem jak najrzetelniej wywiązać się z usługi.
Etyka nakazywała by jakieś zadośćuczynienie za niepewne wywiązanie się z usługi. Ale nie myliłbym etyki z odpowiedzialnością cywilnoprawną i kalkulacją ryzyka planowaniu biznesu.

Borat1979
28-10-2012, 13:40
Matko bosa z której bądź ulicy...

Czytam i czytam i oczy przecieram. Wypowiadają się pro, wypowiadają się amatorzy, wypowiadają się ludzie, którzy moim zdaniem "wyżej sr*** niż d*** mają". Czy którykolwiek z Was zastanowił się chociaż o czym pisze? Wszyscy fafracie ile to macie sprzętu i ile backupów zakładacie- i co z tego ? Przyjdzie taki moment, że czegoś nie przewidzicie i też coś spapracie. Będziecie mieli lepsze wytłumaczenie niż laska, która powiedziała, że dysk się sypnął? A może zgubiła kartę po drodze do domu? Może pies ją zeżarł? Może przy zgrywaniu zdjęć na kompa walnął piorun i upaliło MB z dyskami i kartą w czytniku ?

Jedyne wyjście...ślub oddany za free (lub tylko ze zwrotem kosztów materiałów) i wszyscy happy. Dopóki nie staniecie w ww sytuacji nie bądźcie mądrzejsi od całego świata...
Szkoda, że piorun jej w łeb nie walnął może, by zmądrzała.

A powiedz co to obchodzi klienta? Jak się bierze za coś pieniądze to trzeba być przygotowanym tym bardziej, że takie sytuacje można przewidzieć i się przed tym zabezpieczyć.

Redskull
28-10-2012, 13:50
Szkoda, że piorun jej w łeb nie walnął może, by zmądrzała.

A powiedz co to obchodzi klienta? Jak się bierze za coś pieniądze to trzeba być przygotowanym tym bardziej, że takie sytuacje można przewidzieć i się przed tym zabezpieczyć.


To życzę Ci abyś zabrał się za foty komercyjne i spaprał coś czego nie przewidziałeś. Wtedy daję Ci jakies 10 minut na zmianę zdania :D

Me_how
28-10-2012, 13:54
Wszyscy są najmądrzejsi, najsolidniejsi o w ogóle super. Ciekawe tylko dlaczego w naszym kraju na ryku usług jest powszechna taka miernota ?

Myślę, że conajmniej z dwóch powodów:
1. jedynym kryterium oceny jest rynek. I niestety jest to ocena postfactum. Nie uprawiam fotografii zawodowo i nie należałem nigdy do żadnych cechów, stowarzyszeń, izb itp. Sądzę jednak, że miały one szanse (przynajmniej w toerii) ograniczać dostęp do rynku osób, które nie reprezentowały chociażby minimalnego poziomu rzemiosła.
Korupcja i sztuczne zamykanie runku niestety zabiły te instytucje. Obawiam się, że otwieranie kolejnych zawodów będzie się przyczyniać do pogłębiania tego zjawiska.
2. brak prostych metod egzekwowania odpowiedzialności za nierzetelnie wykonaną usługę. Kto ma czas na dochodzenie swoich praw po sądach na przykład.


Pewnie masz rację. Zapewne powinna dołożyć wszelkich starań że w zakresie stawki jaką uzgodniła z klientem jak najrzetelniej wywiązać się z usługi.
Etyka nakazywała by jakieś zadość uczynienie za nie pewne wywiązanie się z usługi. Ale nie myliłbym etyki z odpowiedzialnością cywilnoprawną i kalkulacją ryzyka planowaniu biznesu.
"Etyka zawodu" niestety staje się coraz bardziej martwym pojęciem w dzisiejszych czasach.

SX125
28-10-2012, 14:00
Wszyscy są najmądrzejsi, najsolidniejsi o w ogóle super. Ciekawe tylko dlaczego w naszym kraju na ryku usług jest powszechna taka miernota ?

Bo zawsze najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy najmniej wiedzą ;)

fafniak
28-10-2012, 14:11
- 20 stopni
wchodzimy do jakiś zabudowań gdzie miała miejsce jakaś "egzekucja"
Mam ludzi którzy to przeżyli/widzieli...
Zaczynam nagrywanie - kontrolnie rzucam okiem na lampke potiwerdzającą ze "jestem w zapisie"
I skupiam się na kadrowaniu, chodzeniu, unikaniu różnych różnosci na ziemi. Mam piękne zblizenia ludzi ze łzami w oczach opowiadajacych sceny których byli świadkami. Po ok 30 minutach chodzenia po tych pomieszczeniach wyłaczam kamerę. Kątem oka widzę lampkę świadczącą ze nie wyłaczyła się. Tknięty złym przeczuciem sprawdzam...
W panice przewijam i okazuje się ze mam pierwsze 20-30 sekund a potem to co kamera nagrała jak ją niby "wyłączyłem" po zakończeniu nagrania.
NA szczęście stało się to na miejscu i moglismy zrobić drugie nagranie, nie musze dodawać ze EMOCJE nie były takie same.
Potem doszliśmy co się działo - przycisk nagrywania pokryty gumą przy -20 odkształcał się przy naciśnieciu a potem wracał do swojej pozycji lekko strzelając w microswitcha - wyłaczjąc nagrywanie.

Po co to pisze? Bo przypadki chodza po ludziach i zabezpieczyć się od wszystkiego nie da rady.
Wystarczyło żebym zorientował się w hotelu albo w firmie 300 km dalej...


Szkoda, że piorun jej w łeb nie walnął może, by zmądrzała.

A powiedz co to obchodzi klienta? Jak się bierze za coś pieniądze to trzeba być przygotowanym tym bardziej, że takie sytuacje można przewidzieć i się przed tym zabezpieczyć.
ręce opadają

RAF7705
28-10-2012, 14:21
Ja myślę, że ona wogóle nie kalkulowała ryzyka, druga sprawa, czego mówi, że to dysk, jeśli padła karta?

robin102
28-10-2012, 14:24
Bo przypadki chodza po ludziach i zabezpieczyć się od wszystkiego nie da rady.
Wystarczyło żebym zorientował się w hotelu albo w firmie 300 km dalej...

A no nie da rady, ale jakieś absolutne minimum trzeba zrobić, minimum opłacalne jak to Paweł ujął.
Przykład mój. Młodzi posadzili mnie z gośćmi przy stole weselnym , nie przy oddzielnym stoliku. Pracuje dwoma aparatami, wiec jeden sobie leżał na stoliku między talerzami, niby miałem go cały czas na oku, bo co chwilę brałem, ale jakiś sprytny gość weselny na chwilę do łapy wziął moją siedemsetkę i zrobił format karty :) poszły zdjęcia z ceremonii, oczywiście w domu odzyskałem bo nic nie nadpisałem. Od tamtej pory nawet do kibla chodzę z dwoma korpusami na szyi.
Choooooopy nie ma co drzeć szat, każdemu zdarzyć się może, trzeba jednak minimalizować ta możliwość i co najważniejsze jeśli taka wpadka się zdarzy umieć z tego wyjść z twarzą bez dziecinnego krętactwa i bajek z mchu i paproci. Nie brać kasy za zlecenie, albo zrobić chrzest, czy dodatkowe albumy ;)
Każdy będzie miał ten swój pierwszy raz. Zobaczycie :)

Pawel Pawlak
28-10-2012, 14:49
Mi na ostatnim zleceniu - koleżeńskim, więc ryzyko prawne niewielkie, ale moralne olbrzymie - zginęła w czasie wesela CFka z D700tki. Na szczęście były tam zdjęcia tylko z weselnej części. I co? Oczywiście - można było to brać pod uwagę i tak jak napisał Robin, cały czas chodzić z całym sprzętem albo na okrągło wyjmować karty z body które odstawiam. Ale to w praktyce trudne do wdrożenia.

Piotrek 77
28-10-2012, 16:14
Piszecie o backupach o szacowaniu ryzyka.
więc mi powiedzcie co to jest jak nie szacowanie ryzyka jak powiedzmy 50%-70% materiału ta kobieta miała.
Dla mnie niezrozumiale jest wzięcie kasy za to i tylko tyle - przypadki chodzą po ludziach. Niech nikt sie nie pastwi nad fotografem, każdemu coś podobnego na pewno się przytrafiło.
A co byście powiedzieli gdybyscie byli w 100% a nawet w 1000% przygotowani. Mając dwa aparaty, obiektywy lampy x2 a po imprezie ktoś na was napadł i ukradł wasza torbę ze sprzetem (przykład abstrakcyjny - ale możliwy) To co napiszecie że mogl mieć dwie torby?
Albo mogło być dwóch fotografów i wracać dwiema róznymi drogami?
To jest absurd - wszystkiego nie jestesmy w stanie przewidzieć. Ale jakos po ludzku można do sprawy podejść - czyli zwrócić kasę za zlecenie. Zrobić jakaś darmowa sesje. Najgorsze jest zwodzenie klientów

Borat1979
28-10-2012, 16:29
A co byście powiedzieli gdybyscie byli w 100% a nawet w 1000% przygotowani. Mając dwa aparaty, obiektywy lampy x2 a po imprezie ktoś na was napadł i ukradł wasza torbę ze sprzetem (przykład abstrakcyjny - ale możliwy) To co napiszecie że mogl mieć dwie torby?
Tego, że cie ktoś napadnie raczej trudno przewidzieć. To, że sprzęt może zawieść można, więc ten argument jest kompletnie bez sensu. Gdyby ta pani w podeszła do sprawy poważnie i przydarzyła by się jakaś nieprzewidziana wyjątkowa sytuacja to nikt by nie miał do niej pretensji ale tu ewidentnie olała sprawę i jeszcze zwodzi klienta.

miron19j
28-10-2012, 16:34
przeczytałem wypowiedzi niektórych fotografów zawodowych i płetwy mi opadły. Fotograf nie wywiązał się ze zlecenia i uważacie, że nic się nie stało? To jacy z was zawodowcy? Nic dziwnego, że rzemiosło schodzi na psy.
Bo nie można wszystkiego przewidzieć? Ona przecież nawet lampy zapasowej nie miała.

fafniak
28-10-2012, 17:05
Weźcie ją spalcie na stosie

Piotrek 77
28-10-2012, 17:56
Dla mnie najciekawsze jest to co na to zleceniodawca - STAŁO SIĘ i co dalej.
Jak on do tego podchodzi - co by uważał za właściwe postępowanie. Co by go satysfakcjonowalo.

charlie_kr
28-10-2012, 18:00
Ona przecież nawet lampy zapasowej nie miała.

Byłeś? widziałeś?

Me_how
28-10-2012, 18:08
A Ty czytałeś: tu (http://www.forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=217140), czy tylko tak paplasz bez sensu;-)

charlie_kr
28-10-2012, 18:10
Faktycznie, przepraszam.

maro842
28-10-2012, 19:39
(backupu, backupy,backup-ów- jakie to piękne takie polskie :shock::mrgreen: ) a tak na poważnie jak ktos jest d... to i sprzetu kupa mu nie pomoże.

ekonet
28-10-2012, 19:42
(backupu, backupy,backup-ów- jakie to piękne takie polskie :shock::mrgreen: ) a tak na poważnie jak ktos jest d... to i sprzetu kupa mu nie pomoże.
Bez backupa będzie kupa. ;)

maro842
28-10-2012, 20:01
Bez backupa będzie kupa. ;)
Przepraszam ale nie mogłem się powstrzymac ,,idę jutro na zakupy kupię sobie 2 backupy i nie będę miał już kupy ;)''

marekb
28-10-2012, 20:11
popularne jest obecnie hasło: profesjonalna fotografia ślubna, artystyczne zdjęcia ślubne, Co komu z artyzmu jak nie ma solidnych, pewnych i prawidłowych klatek z ważnych momentów, co komu po detalach, fajnym świetle, zdjęciach przez szyby, odbiciach jak nie ma normalnych uczciwych klatek gdzie mama, tata młodzi świadkowie wyglądają ładnie (dokładnie: ŁADNIE ), gdzie nie ma szerokich kadrów i nie można sobie nawet wyobrazić jak to wszystko wyglądało, jak wyglądał kościół, sala, restauracja. Piszą ludzie, ze robią reportaż, a tymczasem to zbieranina zdjęć złapanych momentów. Osobiście nie chciałbym takiego "reportażu". Zrobić dobry reportaż ślubny nie jest łatwo i imo to połączenie rzemiosła z dobrą praktyką (a tego nie nabierzesz po 10-20-stu ślubach ), z wyczuciem, z tym czymś, że wiesz kiedy i gdzie się znaleźć co mieć podpięte, jak i z której strony temat ugryźć, a niespodzianki na weselach zdarzają się bardzo często i nie można wówczas myśleć u kartach, ustawieniach, backupach.

co do pani fotograf, to faktycznie chyba pliki poszły w eter, skoro nie ma żadnego zdjęcia przez tyle godzin, wystarczyło że kartę sobie sformatowała i do tego się nie przyzna lecz zwali winę na dysk :(. Przykra sprawa.

ekonet
28-10-2012, 20:18
Święte słowa, Marku. To potężna wiedza.

Onsajt
28-10-2012, 20:37
Faktycznie, fotografia ślubna to wyjątkowa dziedzina fotografii, wymagająca szczególnych kwalifikacji, przygotowania - widać to bardzo dobrze na większości "reportaży" z tej uroczystości.

robin102
28-10-2012, 21:05
Ale chyba nie chcecie powiedzieć, że od razu startowaliście jako doświadczeni PRO :) z tą jakością produktu, jak i z tym przygotowaniem logistycznym co dziś prezentujecie. Każdy przecież zaczynał prawie od zera. Sęk w tym, że na wolnym rynku klient ma wybór świadomy, czy zatrudnia kogoś z doświadczeniem i dorobkiem, czy kogoś zaczynającego. Sam jako już mocno dorosły, przewidujący człowiek pierwsze zlecenia robiłem Olympusem E 1 oraz na zapasie Olympus E330 był, ale fakt lampę miałem jedną :( Oba aparaty to lustrzanki raczej Wam nie znane. Człowiek może się zabezpieczać po same pachy, ale jak ma coś się wyłożyć to się wyłoży. Kiedyś zawiesiły mi się tuż przed przysięgą dwa korpusy D300 oraz S 5PRO, w 2 sekundy się spociłem jak bym z basenu wyszedł. No i powinienem mieć trzeci na zapasie :)

charlie_kr
28-10-2012, 21:20
I co zrobiłeś?

robin102
28-10-2012, 21:25
I co zrobiłeś?
Mialem szczescie w nieszczesciu :). Ksieżulo znany mi już z innych zlecen skumał się zobaczywszy mnie zielonego, zlanego potem, że coś nnie teges bo szarpalem sie z braktetem który był przykręcony do korpusu. Zwolnił ceremonię i zdążylem wyjąć akumulator z drugiego aparatu. Zawiecha odeszła.

siwyozzman
28-10-2012, 21:26
Dobra -wszystko się może zdarzyć...ale trzeba mieć odwagę cywilną...przyznać się do błędu...oddać to co się ma w jak najlepszej formie i wynagrodzić finansowo...Co i za ile to już kwestia dogadania...ja bym oddał zdjęcia w formie albumów za darmo ale ta dzisiejsza młodzież wstydu nie ma :)

maro842
28-10-2012, 21:40
Olympusem E 1 , Olympus E330 Oba aparaty to lustrzanki raczej Wam nie znane, Buhaha a co powiesz o PRAKTICA mtl 5, YASHIKA 2000, Minolta x-300, x-700 , Pentacon six tl .itp to dopiero lekcja Historii ;)

Przemek80
28-10-2012, 21:55
My poprostu chcemy nasze brakujące zdjęcia. Zapłatę już wystarczającą dostała,nie dostanie już ani złotówki.Albumy całkowicie miała nam oddać w ten weekend,ale oczywiście sie nie odezwała.

robin102
28-10-2012, 22:06
PRAKTICA mtl 5, Pentacon six Te dwa doskonale znam, to były moje pierwsze prawdziwe aparaty, wcześniej był Zenit E , potem TTL, potem 12xp. Kombatanctwo fotograficzne zupełnie nie w cenie teraz. Sorki za OT nie w temacie zupełnie.
A autorowi postu radzę spróbować na spokojnie, na neutralnym gruncie porozmawiać z fotografującą panią. Wytłumaczyć jej spokojnym tonem, że jednak te zdjęcia mają dla Ciebie wartość i bardzo by chciał je odzyskać, jeśli nawet są marnej jakości i może to dodatkowo kosztować. Podnoszenie napięcia oddala od efektu.

marekb
28-10-2012, 22:16
robin, nie wierzę, ze babka spartoliła całość zdjęć od 18.30 do po północy, to nie analog, tutaj "widać" od razu... obym się jednak mylił.

Cosnek
28-10-2012, 23:16
My poprostu chcemy nasze brakujące zdjęcia. Zapłatę już wystarczającą dostała,nie dostanie już ani złotówki.Albumy całkowicie miała nam oddać w ten weekend,ale oczywiście sie nie odezwała.

Unikanie kontaktu po takich przejściach? Olewanie klienta bo jak to inaczej nazwać... Tylko sprawa w sadzie i duże odszkodowanie za niewywiązanie się z kontraktu. Może oddasz przysługę innym niedoszłym poszkodowanym.

freefly
29-10-2012, 00:05
Tylko sprawa w sadzie i duże odszkodowanie za niewywiązanie się z kontraktu. Może oddasz przysługę innym niedoszłym poszkodowanym.

Masz w umowie z fotografem ile ma być dokładnie ujęć z całej imprezy?
A ponadto kary umowne za potknięcia, to powinna być obowiązkowa część umowy. To mobilizuje obie strony umowy.

Przemek80
29-10-2012, 00:17
Nie mam na umowie ile zdjęć, tylko archiwum wszystkich zdjęć na płycie.

freefly
29-10-2012, 00:29
Nie mam na umowie ile zdjęć, tylko archiwum wszystkich zdjęć na płycie.

Wszystkie zdjęcia? Dostałeś w takim razie wszystkie. Co to w ogóle za określenie "wszystkie" w ramach umowy, jaka by nie była.

GoOrange
29-10-2012, 01:14
Co z tym można zrobić? A na czym Ci zależy? Zdjęcia za wszelką cenę? Można próbować odzyskiwania danych w profesjonalnej firmie. Zwrot kasy? Trzeba się dogadać, polubownie lub mniej polubownie. Chceszi innych ostrzec? Zrób rozgłos.

Pamiętaj tylko o wyważonym działaniu i szybko zacznij o tym myśleć jako o anegdocie ze ślubu a nie o jego najważniejszym wydarzeniu.

Co do fotografa, niestety ale nic jej nie tłumaczy, podstawa to kopia zapasowa plików.

Na koniec, dziwne mam odczucie ale lampa + godzina utraconych zdjęć... Tyle że to już moje domysły.

fafniak
29-10-2012, 01:45
A ja myślę że faktycznie zdarzyło się coś czego kobita kompletnie nie przewidziała ale bojąc się takich pieniaczy na zasadzie "... co mnie to obchodzi jako klienta..." wymyśliła pad dysku - bo to sie zdarza ...
tyle że nie przewidziała że to jeszcze gorsze tłumaczenie, bo żadne tłumaczenie nie usprawiedliwi w oczach tych którzy sa nieomylni i nic im nie może się zdarzyć, czego wcześniej nie przewidzieli i przed tym się zabezpieczyli w związku z czym nie może im sie zdarzyć ;)

Szkoda mi tej kobitki
Ciekaw jestem waszych doznań jak coś wam sie jednak spieprzy (czego jednak nie życzę ) i traficie na takiego "...co mnie to obchodzi jako klienta.."

Michał Jędrak
29-10-2012, 01:51
Przemek, teraz mi zapewne nie uwierzysz, ale za rok, dwa czy pięć będziesz się nawet lekko śmiał z tej całej sytuacji. Wcześniej to nawet zaczniesz żałować, że napchałeś gościom tyłki żarciem, a mogłeś za te kilka czy kilkanaście tysięcy wybrać się z żoną na Kubę czy do Nowej Zelandii...

Tak jak napisano poprzednio, pozbieraj fotki od gości i po sprawie. A z fotografką postępuj stanowczo lecz kulturalnie jeśli jest jedynie pechową roztrzepaną kobitką. Jeśli jednak jest wredną butną babą to ją zmieszaj z błotem :-)

Już sam sobie zadecyduj, co chcesz w ramach rekompensaty... Czy zwrot kasy i fotki za free, czy niech dostarczy albumy i ucieka.

No i niestety w życiu tak jest, że nie wolno oszczędzać na fachowcach bo wtedy nie trafia się na fachowców. Jak bym, co prawda, nie dał nigdy w życiu 2500zł za fotografa na ślubie, ale znam trochę rynek i suma nie jest wielka jak na taką ofertę. Być może stąd biorą się oszczędności na sprzęcie. Ja bym spokojnie zrobił zdjęcia bez lampy, bo po prostu jej nigdy nie biorę na tego typu zlecenia. Backupy też robię, ale myślę, że tutaj problem jest gdzie indziej i kobitka nie chce się przyznać. Jeśli dysk się psuje to najczęściej nie działa na nim nic: nie wykrywa go system albo po wykryciu wyskakuje komunikat, że dysk nie został rozpoznany i wymaga formatowania. Bardzo rzadko zdarza się sytuacja, w której popsują się tylko pewne pliki. Dane na dysku nie są zapisane jednym ciągiem, tylko często w różnych miejscach (stąd potrzeba defragmentacji), więc nawet gdyby jakieś sektory się popsuły to nie miałbyś kilkunastu czy kilkudziesięciu plików. Myślę, że tutaj nie miał miejsca przypadek i pech lecz po prostu bezmyślność i brak tzw. workflow: zgubiona karta bo gdzieś bez sensu rzucona, skasowana przez pomyłkę bo ma burdel na komputerze itd... Gdyby pracowała na Lightroomie to może wyciągnąć prevki z katalogu (pewnie coś około 1600x1000px albo trochę więcej) nawet gdyby skasowała oryginały, ale widocznie nie wie o tym albo nie używa LR. W sumie spytaj się o to czy używa LR...

Musisz szczerze z nią pogadać, bo póki ona kręci to my możemy sobie gdybać :-(

Michał Jędrak
29-10-2012, 01:55
Ciekaw jestem waszych doznań jak coś wam sie jednak spieprzy (czego jednak nie życzę ) i traficie na takiego "...co mnie to obchodzi jako klienta.."

Ja jeszcze nigdy na takiego kogoś nie trafiłem, ale już wiem, że bym oddał materiał i nie brał kasy. I to niekoniecznie ze względu na dobro klienta, ale swoje własne. Bo zamiast brać udział w długich i nerwowych przepychankach, po prostu zamykam temat i się nie denerwuję. Dla mnie ważniejsze jest dobre samopoczucie niż kasa.

GoOrange
29-10-2012, 01:58
A ja myślę że faktycznie zdarzyło się coś czego kobita kompletnie nie przewidziała ale bojąc się takich pieniaczy na zasadzie "... co mnie to obchodzi jako klienta..." wymyśliła pad dysku - bo to sie zdarza ...
tyle że nie przewidziała że to jeszcze gorsze tłumaczenie, bo żadne tłumaczenie nie usprawiedliwi w oczach tych którzy sa nieomylni i nic im nie może się zdarzyć, czego wcześniej nie przewidzieli i przed tym się zabezpieczyli w związku z czym nie może im sie zdarzyć ;)

Szkoda mi tej kobitki
Ciekaw jestem waszych doznań jak coś wam sie jednak spieprzy (czego jednak nie życzę ) i traficie na takiego "...co mnie to obchodzi jako klienta.."

Nie o to chodzi żeby przewidywać wszystko, tylko zabezpieczyć się w sposób podstawowy. Jest jakiś próg powszechnej akceptacji niezrealizowanego zlecenia z powodów losowych. Ale w przypadku pracy z newralgicznymi danymi kopia zapasowa to podstawa!

marekb
29-10-2012, 08:26
Kobieta powinna oddać całą wzięta kasę i jeszcze dać jakieś zadość uczynienie. Masz prawo podać ja do sądu, wykazać iż twoje straty są olbrzymie i żądać zwrotu nawet całości poniesionych kosztów wesela, co na top sąd to może site okazać, nie przypuszczam jednak by się przychylił w całości do żądań.

fafniak
29-10-2012, 09:03
Kobieta powinna oddać całą wzięta kasę i jeszcze dać jakieś zadość uczynienie. Masz prawo podać ja do sądu, wykazać iż twoje straty są olbrzymie i żądać zwrotu nawet całości poniesionych kosztów wesela, co na top sąd to może site okazać, nie przypuszczam jednak by się przychylił w całości do żądań.

Boszsz...i co niby jeszcze? Czy ślub się nie odbył? Czy może to tak naprawdę była sesja fotograficzna gdzie najważniejsza była sekwencja zdjęć ludzi na zabawie? Przykro mi ale nei wiem nawet jak określić twoje pomysły...żenujące czy śmieszne...

Właśnie takich zajadłych ludzi się boję.


Nie o to chodzi żeby przewidywać wszystko, tylko zabezpieczyć się w sposób podstawowy. Jest jakiś próg powszechnej akceptacji niezrealizowanego zlecenia z powodów losowych. Ale w przypadku pracy z newralgicznymi danymi kopia zapasowa to podstawa!

Cały czas odnosisz sie do sytuacji, która nie jest potwierdzona - zdajesz sobie sprawę?

Radek Radziszewski
29-10-2012, 09:14
Kobieta powinna oddać całą wzięta kasę i jeszcze dać jakieś zadość uczynienie. Masz prawo podać ja do sądu, wykazać iż twoje straty są olbrzymie i żądać zwrotu nawet całości poniesionych kosztów wesela, co na top sąd to może site okazać, nie przypuszczam jednak by się przychylił w całości do żądań.

:)

marekb
29-10-2012, 10:07
Boszsz...i co niby jeszcze? Czy ślub się nie odbył? Czy może to tak naprawdę była sesja fotograficzna gdzie najważniejsza była sekwencja zdjęć ludzi na zabawie? Przykro mi ale nei wiem nawet jak określić twoje pomysły...żenujące czy śmieszne...

Właśnie takich zajadłych ludzi się boję.



Cały czas odnosisz sie do sytuacji, która nie jest potwierdzona - zdajesz sobie sprawę? nie ja jestem zajadły, kobieta miała wykonać zlecenie, kobieta -jak autor pisze - się nie odzywa, a powinna go poinformować czy są i jakie są postępy. Ciekawe jak Ty byś zareagował, gdybyś to Ty stał się ofiarą. Ja akurat również kiedyś stałem się w pewnym sensie ofiarą kiedy to fotograf pochwalił się nie swoimi zdjęciami. Fakt zdjęcia zostały wykonane lecz zupełnie na innym poziomie.

Przemek80
29-10-2012, 10:11
Chcieliśmy z żoną zrobić wesele to zrobiliśmy,jedni lubią to drudzy tamto. Chcieliśmy mieć zdjęcia od profesjonalisty, a wyszło jak wyszło... Kobitka jest sympatyczna i roztrzepana, nawet się śmialiśmy z żoną, żeby nie zapomniała aparatu wziąść na ślub. Sam nie wiem co o tym teraz myśleć.Spaprała robotę a teraz ewidentnie nas unika.Po tych perypetiach na pewno jej nikomu nie polecimy. Narazie próbuję ustalić czy jakieś inne pary miały podobne przygody.

RAF7705
29-10-2012, 10:30
Bez przesady, jaki zwrot kasy za wesele.
Przykra sprawa, ta cała sytuacja.Mam złe doświadczenia z roztrzepanymi ludźmi i choć są artystycznie uzdolnieni, nie zlecił bym im czegoś, na czym mi zależy.
Mogą być moimi znajomymi, nawet przyjaciółmi ale żadnych zależności biznesowych.

sonsiad
29-10-2012, 10:41
Mi na ostatnim weselu na aparacie pojawił się komunikat "karta pamięci uszkodzona, brak możliwości zapisu zdjęć" (dokładnie co do słowa nie pamiętam ) - na karcie było już zapisanych około 80 zdjęć...
zbliżał się koniec pracy - godzina przed 24. wcześniej tak się rozstrzelałem że wszystkie karty były pozapisywane, całe szczęście nie w 100%... dzięki sporemu zapasowi na nich mogłem dokończyć pracę. zdjęcia z uszkodzonej karty pamięci udało się odzyskać w domu - na następny dzień karta reagowała normalnie. oczywiście zakupiłem już większy zapas na jej miejsce.
takie rzeczy po prosu się dzieją - nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego... nie wszyscy mają "2 slotowe" puszki, co w przypadku uszkodzenia karty pamięci w trakcie zlecenia uratowałoby nam tyłek.
w tej historii obstawiam uszkodzoną kartę albo przypadkowe skasowanie zdjęć.
na miejscu Przemka negocjowałbym dalsze obniżenie ceny , chociaż obawiam się że nie ma z kim tego negocjować...

fafniak
29-10-2012, 10:47
nie ja jestem zajadły, kobieta miała wykonać zlecenie, kobieta -jak autor pisze - się nie odzywa, a powinna go poinformować czy są i jakie są postępy. Ciekawe jak Ty byś zareagował, gdybyś to Ty stał się ofiarą. Ja akurat również kiedyś stałem się w pewnym sensie ofiarą kiedy to fotograf pochwalił się nie swoimi zdjęciami. Fakt zdjęcia zostały wykonane lecz zupełnie na innym poziomie.

Czy ty chłopie przeczytałeś co zaproponowałeś w swoim poprzednim poście?
Bo to że dała ciała to nikt tu nie neguje...

JAP
29-10-2012, 11:31
Kobieta powinna oddać całą wzięta kasę i jeszcze dać jakieś zadość uczynienie. Masz prawo podać ja do sądu, wykazać iż twoje straty są olbrzymie i żądać zwrotu nawet całości poniesionych kosztów wesela, co na top sąd to może site okazać, nie przypuszczam jednak by się przychylił w całości do żądań.

:grin:
myślałem, że żartujesz, ale po kolejnym swoim poście rozwiałeś wątpliwości..

zapytaj kogokolwiek mającego kontakt z prawem albo poczytaj sobie w sieci; wszędzie konkluzja będzie mniej więcej taka jak napisali:


odnośnie bajania o odszkodowaniach itp... jeśli umowa nie mówi inaczej to jedyne odszkodowanie to zwrot zadatku x2 i po temacie. Po to wymyślono coś takiego jak zadatek przy umowach cywilnoprawnych - usługobiorca nie wywiązuje się z umowy - zadatek przepada na rzecz usługodawcy. Usługodawca nie wywiązuje się z usługi (jak można domniemywać w tym przypadku - choć nie jest to jednoznaczne jeśli umowa nie określała jaki zakres zdjęć ma być dostarczony) usługodawca oddaje 2krotną wartość zadatku.


Masz w umowie z fotografem ile ma być dokładnie ujęć z całej imprezy?
A ponadto kary umowne za potknięcia, to powinna być obowiązkowa część umowy. To mobilizuje obie strony umowy.

Wykazanie strat moralnych itp. - to nie hameryka Panie...

elanek
29-10-2012, 11:35
Jeszcze trzeba mieć kasę na dobrego adwokata, bo po takiej wpadce miałaby na pewno sprawę o odszkodowanie równowartości co najmniej kosztów slubu i wesela. :mrgreen:
Bo cywilizacja w Twoim kraju zamieszkania troszkę poszła za daleko :)


A może zgubiła kartę po drodze do domu?
Niewykluczone. W sumie to mogła powiedzieć, że któryś z gości weselnych jej tę kartę zakosił.


Wszyscy są najmądrzejsi, najsolidniejsi o w ogóle super. Ciekawe tylko dlaczego w naszym kraju na ryku usług jest powszechna taka miernota ?
O gębę chodzi. Bo my w gębie jesteśmy zazwyczaj mocni.

GoOrange
29-10-2012, 13:33
Boszsz...i co niby jeszcze? Czy ślub się nie odbył? Czy może to tak naprawdę była sesja fotograficzna gdzie najważniejsza była sekwencja zdjęć ludzi na zabawie? Przykro mi ale nei wiem nawet jak określić twoje pomysły...żenujące czy śmieszne...

Właśnie takich zajadłych ludzi się boję.



Cały czas odnosisz sie do sytuacji, która nie jest potwierdzona - zdajesz sobie sprawę?

Co niby nie jest potwierdzone? Że nie ma zdjęć, padł dysk, nie odzywa się i unika klienta, nie zrobiła kopii, padła jej lampa i nie miała zapasowej?
Każda z tych sytuacji pojedynczo jest do wybaczenia ale ich zlepek klaruje sytuację. Tu nie chodzi o to czy to jej wina umyślna czy nieumyślna, tu chodzi o konsekwencje, kolega pyta co zrobić to napisałem a swoją ocenę opieram na przekonaniu że podstawa to kopia zapasowa ważnych plików.

Odwracając sytuację to jak uważasz, powinno puścić się bez słowa takie zdarzenie? Zdarza się? Pewnie że się zdarza dlatego ponosimy konsekwencje mogąc mieć pretensje do samego siebie.

Sama jazda bez OC po publicznej drodze nie doprowadza do wypadków ale w przypadku kontroli ponosimy konsekwencje i nie ma znaczenia czy zapomnieliśmy czy umyślnie "oszczędzamy"

Kobietka nie musiała przepraszać że żyje, wystarczy że:
1. Dałaby od siebie troszkę wyrozumiałości i pokory (empatia), może to by wystarczyło.
Jak nie.
2. Zapytała jakiej rekompensaty klient oczekuje, pkt. 1 ułatwia "negocjacje"
3. Na sam koniec zrobiła by coś od siebie, mały drobny gest żeby zatrzeć złe wrażenie.

Wychodzi z sytuacji z twarzą bo w zupełnie innym świetle postawiło by ją powyższe.

fafniak
29-10-2012, 13:41
Nie jest potwierdzone CO się stało - znasz tylko konsekwencję - czyli brak zdjęć
Zupełnie inną sprawą jest że faktycznie dała ciała albo oszukując co do prawdziwej przyczyny braku zdjęć (np. niezależnej od niej) albo nie zabezpieczyła się odpowiednio.
Obydwie wersje nie zwalniają jej od normalnego zachowania się, którego niestety (ale znamy to tylko z przekazu jednej strony konfliktu) poszkodowani nie doświadczyli

Rozumiesz o czym piszę?

robin102
29-10-2012, 13:58
... Sam nie wiem co o tym teraz myśleć.Spaprała robotę a teraz ewidentnie nas unika,. Przemku jeśli coś zwojujesz to zapewniam Cię, że w takiej sytuacji tylko dobrym słowem masz szanse. napisz do niej maila, że rozumiesz , że sytuacja wymknęła się spod kontroli, że najlepszemu zdarzyć się może ;) i w ogóle to ją rozumiesz, ale niech też Was zrozumie, że na zdjęciach zależy jak na mało których. Jeśli one jeszcze są , może kiepskie, może na uszkodzonym nośniku to jednak niech Wam je udostępni. Może użyj jakiegoś mediatora, wspólnego znajomego ect. Jeśli tych kadrów nie ma w ogóle to też warto o tym wiedzieć, aby se głowy nie zawracać. Z drugiej strony to zobaczysz te kadry z wesela za 10-15 lat już nie będą takie ważne, te ze ślubu będą najważniejsze. Ja mam 8 zdjęć 4 z kościelnego, 4 z cywilnego :)

ps.
a może podeślij jej linka do naszej dyskusji ;)

GoOrange
29-10-2012, 13:58
Nie jest potwierdzone CO się stało - znasz tylko konsekwencję - czyli brak zdjęć
Zupełnie inną sprawą jest że faktycznie dała ciała albo oszukując co do prawdziwej przyczyny braku zdjęć (np. niezależnej od niej) albo nie zabezpieczyła się odpowiednio.
Obydwie wersje nie zwalniają jej od normalnego zachowania się, którego niestety (ale znamy to tylko z przekazu jednej strony konfliktu) poszkodowani nie doświadczyli

Rozumiesz o czym piszę?

Ależ wiemy co się stało, pani mówiąc że padł jej dysk podbiła pieczątkę i podpisała się pod przyczyną braku zdjęć, skazała się na ocenę ze szczególnym naciskiem na brak kopii zapasowej.
Czemu mamy zakładać że było inaczej? Gdyby prawdziwa była inna przyczyna, tłumacząca ją to pewnie by nie kłamała, licząc na wyrozumiałość, tu natomiast jeśli kłamie to pewnie tuszuje gorsze dla siebie powody. Tym gorzej z jej oceną.

fafniak
29-10-2012, 14:13
Ależ wiemy co się stało, pani mówiąc że padł jej dysk podbiła pieczątkę i podpisała się pod przyczyną braku zdjęć, skazała się na ocenę ze szczególnym naciskiem na brak kopii zapasowej.
Czemu mamy zakładać że było inaczej? Gdyby prawdziwa była inna przyczyna, tłumacząca ją to pewnie by nie kłamała, licząc na wyrozumiałość, tu natomiast jeśli kłamie to pewnie tuszuje gorsze dla siebie powody. Tym gorzej z jej oceną.

oczywiście, oczywiście
Znasz sytuację w których człowiek zaczyna wymyślać różne usprawiedliwienia bo wydaje mu sie ze będą bardziej wiarygodne niż to co stało się naprawdę? A potem brnie w tym bo nie wie jak z tego wyjść?

Powtarzam jeszcze raz - nie usprawiedliwiam jej postępowania po prostu nie znając sytuacji prawdziwej byłbym jak najdalej od tak kategorycznych ocen

Znam sytuację gdy państwo młodzi stwierdzili że na zabawie chcą tylko foty z tańca a ludzi przy stołach nie... a potem domagali sie takich zdjęć i mieli duże pretensje.

km79
29-10-2012, 14:26
ps.
a może podeślij jej linka do naszej dyskusji ;)
Myślę że ta Pani śledzi tą dyskusję od samego początku :lol:

GoOrange
29-10-2012, 14:36
oczywiście, oczywiście
Znasz sytuację w których człowiek zaczyna wymyślać różne usprawiedliwienia bo wydaje mu sie ze będą bardziej wiarygodne niż to co stało się naprawdę? A potem brnie w tym bo nie wie jak z tego wyjść?

Czemu mam to zakładać? Wolę zakładać a już na pewno używać argumentów w odniesieniu do tłumaczenia się fotografki.


Powtarzam jeszcze raz - nie usprawiedliwiam jej postępowania po prostu nie znając sytuacji prawdziwej byłbym jak najdalej od tak kategorycznych ocen

Przecież prawdziwa sytuacja jest znana - brak zdjęć!


Znam sytuację gdy państwo młodzi stwierdzili że na zabawie chcą tylko foty z tańca a ludzi przy stołach nie... a potem domagali sie takich zdjęć i mieli duże pretensje.

Pewnie do losu za deszcz też mieli by pretensje.

Tu w mniejszym stopniu chodzi o przyczynę, chodzi o skutek, ewentualne konsekwencje wynikać mogą z powodu nie zrealizowanego materiału. Jednak ich rozmiar i sposób dochodzenia wytyczają sposób zachowania pani i brak kopii, te z kolei nie pozwalają zapomnieć o problemach z lampą. Kobieta sama pcha się w gęstsze krzaki.

Przemek80
29-10-2012, 15:19
Myślę, że nie śledzi dyskusji choć Nikona używa. Tak jak pisałem jest roztrzepana, ale na pierwszej rozmowie sprawiała wrażenie ,że jednak poukładanej.Pytała o wszystko i zapisywała, o której godzinie to o której tamto. Na sesji narzeczeńskiej było widać, że zna się na robocie i byliśmy zadowoleni.Traktowaliśmy ją jak kumpelę.W dzień ślubu po zdjęciach z przygotowań razem z żoną przyjechały do nas, aparatu z ręki nie wypuszczała mimo ,że nic się zbytnio nie działo. Pochwalila się tylko, że ma pożyczoną lampę bo jej jest w serwisie.Już chciałem jej zaproponować moją ale jakoś z głowy wyleciało. W konsekwencji tak świadek musiał po lampę jechać bo ta pożyczona jej padła. Dochodziły nas też słuchy ,że aparat też ma pożyczony a o obiektywach już nie wspomne. Za tydzień tez jej lampę pożyczyłem na ślub bo tą swoją nieby z serwisu odebrała ale coś z nią nie tak było.Jeszcze jej dowoziliśmy 15 km. w jedną stronę.Taka z niej "profesjonalistka", ale o tym tak naprawdę dowiedzieliśmy się po fakcie.

robin102
29-10-2012, 15:27
W świetle tego co piszesz gorycz jeszcze większa, ale Przemku na zdjęciach życie się ni kończy. Połóżcie na te kadry z wesela i idźcie do przodu przez życie i jak to mówią: nic nie dzieje sie na marne, niech ta sytuacja będzie takim światełkiem czerwonym zapalającym się na przyszłość. przecież mieszkanie będziecie wykańczać, a tam czyhają fachowcy od glazury, podłóg ect. pamiętaj podstawową zasadę. Robota , zrobiona, kasa zapłacona.

fafniak
29-10-2012, 15:35
No przykre... tylko czy jest sens zatruwac sobie głowę dodatkowo takimi sprawami
Wykonała połowe(?) roboty to połowa pieniędzy się jej tylko należy i już (bo zrozumiałem że z reszty zdjęć jesteście zadowoleni)

a jak glazurę będą kłaść to nie zgadzajcie się żeby gniazdka i przełączniki były blisko krawędzi kafelków :)))

Przemek80
29-10-2012, 15:54
Kasy dostała nawet więcej niż polowę.Macie chyba rację,żeby nie zawracać sobie głowy.Przykre jest jeszcze to, że głowny nacisk kładliśmy na zdjęcia. Długo wybieraliśmy fotografa aż padło na nią.Wyszło jak wyszło... Na kamerzystę kładliśmy mniejszy nacisk a okazał się lepszy niż ona.

Pawel Pawlak
29-10-2012, 18:04
A jak trafiłeś na ową panią fotograf, skoro to osoba która jaki się okazuje wszystko (prawie) miała pożyczone ?

Michał Jędrak
29-10-2012, 18:17
To już teraz rozumiem skąd się biorą coraz częstsze pytania pod moim adresem:

- a jakim aparatem robi pan zdjęcia?
- a czy zdjęcia na stronie są na pewno pana?
- a czy jest pan właścicielem swojego sprzętu?

Do niedawna mnie to dziwiło, ale teraz chyba rozumiem trend... Kiedyś albo ktoś nauczył się fotografować i jakoś to robił (przypominam, że nie było ekraników i Photoshopa) albo nie robił tego wcale. Obecnie każdy mówi o sobie, że jest fotografem: i księgowy i sprzątaczka i dozorca i hydraulik i faktycznie prawdziwy fotograf, a to klient ma teraz sprytnie się zorientować, który jest prawdziwy. A więc teraz rozumiem sens tak pozornie głupich pytań, skoro nawet za rzemiosło takie, jak fotki na ślubie, biorą się ludzie nie posiadający sprzętu...

fafniak
29-10-2012, 19:01
Faktycznie coraz ciekawiej się robi jeśli chodzi o postać tej kobitki....

Cosnek
29-10-2012, 19:34
Dobre "gadane" na cenę złota i ważniejsze niż wypasione portfolio czy wypracowana opinia.

Przemek80
30-10-2012, 19:28
Jutro mamy się z nią spotkać.Ma nam oddać albumy.

Przemek80
31-10-2012, 21:53
Oddała nam albumy. Zdjęć póki co nie odzyskała.Dysk dała jakiemuś zaprzyjaźnionemu informatykowi.Powiedziałem jej, że musi oddać dysk profesjonalnej firmie.Zapłaci ale przynajmniej po części wyjdzie z twarzą.

fafniak
31-10-2012, 21:56
widziałeś ceny takich uslug ? koszt twojego ślubu to pikuś

daro1980
31-10-2012, 22:06
sledze temat od początku i w sumie nie liczyłem na dzisiejszy pozytywny rozwój wydarzeń ... nastaw się raczej ze fotek ze ślubu nie będzie ;)

Przemek80
31-10-2012, 22:46
widziałeś ceny takich uslug ? koszt twojego ślubu to pikuś
Ja za to płacił nie będę.

Pawel Pawlak
31-10-2012, 22:51
Oddała nam albumy. Zdjęć póki co nie odzyskała.Dysk dała jakiemuś zaprzyjaźnionemu informatykowi.Powiedziałem jej, że musi oddać dysk profesjonalnej firmie.Zapłaci ale przynajmniej po części wyjdzie z twarzą.

Sądzę że nie masz pojęcia ile kosztuje usługa odzyskiwania danych przez profesjonalną firmę. Dla przykładu:
http://www.krollontrack.pl/jak-odzyskac-dane.html#cennik
zwróć uwagę że przy kosztach odzyskiwania danych to są ceny orientacyjne - "od XXX do baaaardzo dużo"

Przemek80
31-10-2012, 22:55
Sam znalazłem cenniki odzyskiwania danych.

fafniak
31-10-2012, 23:32
To przemyśl to co napisałeś
Bo w tej sytuacji bardziej opłaca się olać twój problem i zapomnieć o sprawie

Przemek80
31-10-2012, 23:56
Komu się bardziej opłaca?

Pawel Pawlak
01-11-2012, 10:25
sądzisz że nakłonisz kogokolwiek do odzyskiwania tych zdjęć jeśli to będzie tyle kosztowało ?

fafniak
01-11-2012, 10:37
Napiszę wprost.
Rozumiem że bardzo chcecie mieć zdjęcia z zabawy , ale zmuszanie jej do oddania dysku do takiej firmy to przesada. Widocznie kobita "jest na dorobku" (nie posiadając całości sprzętu) i nie sądzę żeby ją było stać na taką inwestycję. Tym bardziej że nawet jak to zrobi i odda wam zdjęcia, to nie będziecie jej polecać. Sądzę ze będziecie ją odradzać innym parom młodych. Według mnie tak to wygląda. Proste przejrzenie faktów wskazuje na tego typu wynik. Choćby stanęła na głowie nie zmieni sytuacji a sądząc po twoich wpisach nie wygląda na to żebyście sobie odpuścili późniejsze wpisy na różnych forach dla młodych

RAF7705
01-11-2012, 10:49
Bez sensu piszesz fafniak, każdy ocenia innych podług tego jaki jest sam. Widać jaki ty jesteś.
jeśli odda zdjęcia to ja bym zamknął temat i nic więcej w tym kierunku nie robił.

ps
Nauka kosztuje.

fafniak
01-11-2012, 11:19
Bez sensu piszesz fafniak, każdy ocenia innych podług tego jaki jest sam. Widać jaki ty jesteś.

tzn. jaki?

Napisałem to co mi się nasunęło po przeczytaniu jeszcze raz kilku postów autora wątku - możliwe że totalnie się mylę, ale zobacz na to od strony kobity która wykonuje zlecenie.Ona moze to dokladnie w ten sposób widzieć.
NIEZALEŻNIE od tego co my myślimy i jak jest naprawdę

Dobra widze że nie umiem napisać tak żebym został dobrze zrozumiany. Widocznie mam problemy ze sformułowaniem myśli.

Uważam ze naciskając na nią żeby oddała do firmy, nie uzyskacie efektu bo....(i tu wstawiamy to co wcześniej napisałem - bo tak moze sobie kobita myśłeć i kalkulować)


Naprawdę życzę wam żeby ten znajomy informatyk odzyskał foty

dla mnie EOT

Matey3000
01-11-2012, 11:40
Bez sensu piszesz fafniak, każdy ocenia innych podług tego jaki jest sam. Widać jaki ty jesteś.
To raczej niepotrzebna i malo kulturalna "wycieczka" osobista.

Przemek80 kobity polecac nie bedzie, nie dlatego, ze jej padl dysk. Jej zachowanie jest nieprofesjonalne tak jak jej workflow.
Oddanie dysku specjalistycznej firmie nie jest rownoznaczne z odzyskaniem danych.

Przemek80 masz juz zdjecia jak sie Wam podobaja, bo to chyba najwazniejsze?

freefly
01-11-2012, 12:28
Bez sensu piszesz fafniak, każdy ocenia innych podług tego jaki jest sam. Widać jaki ty jesteś.
jeśli odda zdjęcia to ja bym zamknął temat i nic więcej w tym kierunku nie robił.

ps
Nauka kosztuje.

Jest to nauka (nauczka), ale bardziej dla zleceniodawcy, że w umowie trzeba zawszeć klauzule o karach umownych w stosunku do fotografa itp.

Przemek80
01-11-2012, 13:08
Padnięty jej dysk to tylko częśc problemów z nią. Wczoraj oddając nam albumy, dała nam prezentację na płycie. Prosta prezentacja zrobiona w Windows Movie Maker. I co? Usiedliśmy z żoną,fajna muzyczka i sobie oglądamy. Do połowy, później jest tylko muzyka a zdjęć brak! Żona to myślałem że wyjdzie z siebie. Prostą nam prezentację spieprzyła! To kolejny dowód na jej bardzo "profesjonalne" podejście do klienta. Druga sprawa to firma odzyskująca dane analizę zrobi za darmo i koszt odzyskania. Później klient zadecyduje czy odzyskuje czy nie. Po trzecie to brakujące zdjęcia to nie tylko z zabawy jak to ktoś zasugerował pijanych ludzi na weselu,ale też zdjęcia z poszczególnymi gośćmi, z rodzicami, grupowe itp. Myślę,że to jest pamiątka.Po czwarte,jak nie będziemy jej naciskać na odzyskanie zdjęc to się niczego nie nauczy. My odpuścimy a kolejne pary mogą mieć podobne problemy albo i większe.

RAF7705
01-11-2012, 14:05
Fafniak, przepraszam jeśli uraziłem.
Widzę, że bronisz kobity, to fakt biedy sobie narobiła, trochę jej szkoda.
ALE
Jeśli to faktycznie dysk nie karta, to narobiła sobie biedy na własne życzenie.
Ja bynajmniej nie mam wątpliwości kto jest winnym a kto poszkodowanym w tym sporze.

marekb
01-11-2012, 14:14
No przykre... tylko czy jest sens zatruwac sobie głowę dodatkowo takimi sprawami
Wykonała połowe(?) roboty to połowa pieniędzy się jej tylko należy i już (bo zrozumiałem że z reszty zdjęć jesteście zadowoleni)

to ja powiem że nic jej się nie należy i gdyby mnie coś takiego się stało oddałbym całość zadatku i zrobił jeszcze więcej: więcej zdjęć obrobił, więcej więcej oddał na papierze czy jakiś album z tego co jest. Tak naprawdę to umowa nie została wykonana, co z tego, ze fryzjerka mi obetnie pół głowy, jak druga połowa nie obcięta...?? Tak fafniak wiem co piszę i postaw się w roli pokrzywdzonego. Co do sądu to napisałem, że może i oczywiście ze może, a czy pójdzie i jaka będzie decyzja sądu tego nie wie nikt. JAP pisałem i teraz też piszę całkiem poważnie!!!

tot1977
01-11-2012, 14:15
Witam.
Od początku śledzę ten wątek i powiem szczerze że z każdym twoim wpisem zaczynam dochodzić do wniosku że fotografa jakiego miałeś wykonywał zlecenie chyba po raz pierwszy.
Przypadki się zdarzają i pewnych rzeczy nie przeskoczymy, ale to co piszesz jakie ma podejście ta osoba to jest jakaś PARANOJA !. Pisałeś że fotografuje nieraz z jakąś druga dziewczyną ?. Może postaraj się z nią skontaktować i na spokojnie dogadać.
Co do kwestii HDD wydaje mi się to blefem, coś chyba innego Pani wymodziła a hdd jest dobrą wymówką.
Powodzenia mi pozostaje ci życzyć i chyba jakoś na spokojnie porozmawiać z tymi Paniami.
Pozdrawiam
Tomek

marekb
01-11-2012, 14:15
widziałeś ceny takich uslug ? koszt twojego ślubu to pikuśBożeee a co go to obchodzi...??

fafniak
01-11-2012, 14:22
Bożeee a co go to obchodzi...??

Bożeeee a może zacznij czytać ze zrozumieniem ?

Dopisałem tez jak może przeprowadzić sobie w głowie kalkulację CO JEJ SIĘ opłaca?

RobertMiernik
01-11-2012, 14:29
Klienta nic to nie obchodzi i współczuję pecha, wprawdzie mi też to śmierdzi i wydaje mi się, oceniając całość, że to może być tylko zasłona dymna.

Z drugiej jednak strony miałem kiedyś podobny przypadek, zdjęcia ze studia były na dysku laptopa, który się wziął i usmażył. Na szczęście był to 'projekt' prywatny i poza niezadowoleniem z faktu nie miało to innych konsekwencji (no jeszcze xxx zł za studio i dziewczyny).

Ale patrząc z drugiej strony:
fafniak ma rację, dla firmy robiącej zdjęcia jesteś klientem jak każdy inny. Po zleceniu wykonawcy zależy tylko na dwóch rzeczach - na zapłacie i na referencjach.
Zapłata jest sprawą oczywistą i na pewno zrobi wszystko, żeby dostać jak największą część tego na co się umówiliście.
Referencje - ich i tak już nie dostanie.

Wniosek jest taki, że trzeba minimalizować wysiłek bo nie można liczyć na dalsze polecenia z waszej strony, pewnie też na więcej kasy, dlatego angażowanie się w ten projekt z punktu widzenia firmy jest marnowaniem czasu i pieniędzy. Zwyczajnie nieopłacalne.

Pewnie, że dla klienta i w takim przypadku to jest strata spora - bo subiektywna, ciężka do odtworzenia, ale też ciężka do wycenienia. Jednak ze strony firmy jesteś tylko klientem, masz przynieść 2000 przychodu - koszty = XXX zysku, jeśli nie ma szansy na zysk, można się zastanawiać nad realizacją projektu - bo może masz dużo znajomych i będą polecenia. Ale jeśli zlecenie ma przynieść straty kilkukrotnie większe niż przychody a nawet niż najoptymistyczniejsze przychody z potencjalnych poleceń, to zwyczajnie trzeba sprawę uciąć i zająć się czymś innym.

Nie dopilnowaliście umowy (kar ewentualnych, które wprawdzie zdjęć nie uratują, ale przynajmniej by wam kasy oszczędziły), więc teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że pani nie wymusi na was pełnej zapłaty. A ma do tego pełne prawo, bo w umowie na pewno nie jest napisane co ma być na zdjęciach, tylko ewentualnie ile ich ma przekazać...

marekb
01-11-2012, 14:40
Bożeeee a może zacznij czytać ze zrozumieniem ?

Dopisałem tez jak może przeprowadzić sobie w głowie kalkulację CO JEJ SIĘ opłaca?
zapytam jeszcze raz: a co go to obchodzi...?? Jestem po stronie pokrzywdzonego, a dlatego też, że wykonawca dalej nie zachowuje się jak należy, to Ona sama powinna wyjść z propozycją, to Ona powinna zaproponować zadoścuczynienie, a jak czytam to jest tylko przeciąganie w czasie. Może też dlatego staję tak mocno po stronie pokrzywdzonego, bo sam zostałem zrobiony w konia nie raz przez podobnych " usługodawców " i wielokrotnie musiałem płacić za takich po raz drugi. Na szczęście po fliziarzu można poprawić, tutaj jest gorzej.

fafniak
01-11-2012, 14:44
Kuźwa... Ty naprawdę nie kumasz że to o czym piszę ma się nijak do tego po czyjej jestem stronie? I nie ma tu kompletnie znaczenia kto jest pokrzywdzonym ? To ze ty jesteś po stronie pokrzywdzonego nic nie wnosi, NIE MA ZNACZENIA

marekb
01-11-2012, 14:44
dla firmy robiącej zdjęcia jesteś klientem jak każdy inny. Po zleceniu wykonawcy zależy tylko na dwóch rzeczach - na zapłacie i na referencjach.
Zapłata jest sprawą oczywistą i na pewno zrobi wszystko, żeby dostać jak największą część tego na co się umówiliście.
Referencje - ich i tak już nie dostanie.

Wniosek jest taki, że trzeba minimalizować wysiłek bo nie można liczyć na dalsze polecenia z waszej strony, pewnie też na więcej kasy, dlatego angażowanie się w ten projekt z punktu widzenia firmy jest marnowaniem czasu i pieniędzy. Zwyczajnie nieopłacalne.


nie wyobrażam sobie jako właściciel firmy myśleć w takim momencie o zyskach, nie wierzę też że to czytam...

RobertMiernik
01-11-2012, 14:49
Oczywiście, położyłeś krzywo płytki, to zrywasz burzysz domek jednorodzinny i stawiasz go od nowa...

marekb
01-11-2012, 14:51
Kuźwa... Ty naprawdę nie kumasz że to o czym piszę ma się nijak do tego po czyjej jestem stronie? I nie ma tu kompletnie znaczenia kto jest pokrzywdzonym ? To ze ty jesteś po stronie pokrzywdzonego nic nie wnosi, NIE MA ZNACZENIAnie obchodzi mnie po której stronie Ty jesteś, ja piszę co może zrobić poszkodowany, a czy zrobi to jego sprawa. Piszę też, że gdyby mnie taka sytuacja się przytrafiła próbowałbym sam wyjść z propozycją zadośćuczynienia, im później tym gorzej dla obu stron.
Gdyby taka sytuacja zaistniała prosiłbym wszelkie zdjęcia od wszystkich gości, próbowałbym to obrobić (wiem, jakość komórek i kompaktów... ) nawet niech to by były słabej jakości jpgi, starałbym się je podratować i zrobić z tego co się da. Wbrew pozorom większość reportażu to maksymalnie 15x23 na papierze więc zdjęcia 10x15- 15x23 mogą całkie nieźle wyglądać. Ale to trza chcieć, a nie mydlić oczy padniętym dyskiem.


ja chyba jestem jakiś inny...??:(

RobertMiernik
01-11-2012, 14:55
prosiłbym wszelkie zdjęcia od wszystkich gości, próbowałbym to obrobić

Zdjęcia od gości?!...

Jedynym słusznym rozwiązaniem sprawy ze strony zleceniobiorcy jest moim zdaniem obrobienie i oddanie _wszystkich_ zdjęć, które się zachowały i zakończenie tematu bez brania za niego pieniędzy.

Każde inne kombinowanie to tylko kombinowanie i więcej nerwów rodzi niż pożytku. Zdjęcia od gości to już w ogóle ciekawy pomysł...

tot1977
01-11-2012, 15:02
Każdy z Was ma rację. Problemem autora wątku jest to że ma do czynienia z roztrzepaną osobą która jak widać nie panuje nad tym co robi. To stanowi chyba teraz większy problem dla niego samego.

fafniak
01-11-2012, 15:08
nie obchodzi mnie po której stronie Ty jesteś, ja piszę co może zrobić poszkodowany, a czy zrobi to jego sprawa. Piszę też, że gdyby mnie taka sytuacja się przytrafiła próbowałbym sam wyjść z propozycją zadośćuczynienia, im później tym gorzej dla obu stron.
Gdyby taka sytuacja zaistniała prosiłbym wszelkie zdjęcia od wszystkich gości, próbowałbym to obrobić (wiem, jakość komórek i kompaktów... ) nawet niech to by były słabej jakości jpgi, starałbym się je podratować i zrobić z tego co się da. Wbrew pozorom większość reportażu to maksymalnie 15x23 na papierze więc zdjęcia 10x15- 15x23 mogą całkie nieźle wyglądać. Ale to trza chcieć, a nie mydlić oczy padniętym dyskiem.


ja chyba jestem jakiś inny...??:(



Kobieta powinna oddać całą wzięta kasę i jeszcze dać jakieś zadość uczynienie. Masz prawo podać ja do sądu, wykazać iż twoje straty są olbrzymie i żądać zwrotu nawet całości poniesionych kosztów wesela, co na top sąd to może site okazać, nie przypuszczam jednak by się przychylił w całości do żądań.

Tak jesteś inny - żyjesz w sferze własnego wymyślonego świata gdzie poszkodowany może żądać zwrotu kosztów wesela bo nie dostał zdjeć i nie wyjść na kretyna

Do tego nie rozumiesz że ktoś może kalkulować zupełnie inaczej i uznać że ciągnięcie sprawy odzykiwania zdjęc mu się nie opłaca.

marekb
01-11-2012, 15:09
Zdjęcia od gości?!...


wierz mi często da się zrobić coś fajnego, często zdjęcia gości są lepsze niż od niektórych "ahytstów". Poprawiałem dobrej znajomej zdjęcia z zabawy (nie wiele, ok 20 szt ), jej zdjęcia z jakiegoś kompakta i nie było źle. Widzę też często zdjęcia od gości i też "dają radę" więc jeśli by zebrać to całkiem mozliwe ze coś się ukręci.

RobertMiernik
01-11-2012, 15:11
Czasem i lepsze niż fotografa mogą być...

I co, umowy z nimi wszystkimi podpiszesz? Zapłacisz im za zdjęcia?
No proszę...

marekb
01-11-2012, 15:23
Tak jesteś inny - żyjesz w sferze własnego wymyślonego świata gdzie poszkodowany może żądać zwrotu kosztów wesela bo nie dostał zdjeć i nie wyjść na kretyna

Do tego nie rozumiesz że ktoś może kalkulować zupełnie inaczej i uznać że ciągnięcie sprawy odzykiwania zdjęc mu się nie opłaca.
napisałem że może, a nie że odzyska. nie rozumiem też jak można tak krótkowzrocznie patrzeć, także z punktu widzenia biznesowego.

fafniak
01-11-2012, 15:25
Taka hipotetyczna sytuacja... ;)
wykonujesz zlecenie za 2500zł
pada dysk na którym jest 30% zdjęć
odzysk danych kosztuje powiedzmy 3-6tysi
Rozumiem że wykładasz kasę żeby wyjść z twarzą?

marekb
01-11-2012, 15:26
Czasem i lepsze niż fotografa mogą być...

I co, umowy z nimi wszystkimi podpiszesz? Zapłacisz im za zdjęcia?
No proszę...
jakie umowy?? młody przedstawia sytuację, prosi gości i co ...?? nie dadzą..??

marekb
01-11-2012, 15:30
Taka hipotetyczna sytuacja... ;)
wykonujesz zlecenie za 2500zł
pada dysk na którym jest 30% zdjęć
odzysk danych kosztuje powiedzmy 3-6tysi
Rozumiem że wykładasz kasę żeby wyjść z twarzą?
dokładnie tak!!! nie wyobrażam sobie inaczej. Poza tym to nie tylko twarz lecz i renoma, dobre imie firmy, i kasa wydana zwróci się w przyszłości pomijając już (co wg mnie jest najważniejsze ) zadowolenie PM. Wiem natomiast, że nie chciałbym z Tobą żadnej współpracy podejmować. wiem, wiem i vice versa ;)

RobertMiernik
01-11-2012, 15:39
jakie umowy?? młody przedstawia sytuację, prosi gości i co ...?? nie dadzą..??
Jako firma nie możesz ich w żaden sposób wykorzystać, młodym mogą dać co chcą, Tobie nie...

dokładnie tak!!! nie wyobrażam sobie inaczej. Poza tym to nie tylko twarz lecz i renoma, dobre imie firmy, i kasa wydana zwróci się w przyszłości pomijając już (co wg mnie jest najważniejsze ) zadowolenie PM. Wiem natomiast, że nie chciałbym z Tobą żadnej współpracy podejmować. wiem, wiem i vice versa ;)
Przykro mi ale nie ma żadnej twarzy ani renomy, młodzi nie będą zadowoleni, chyba że o niczym się nie dowiedzą.

Inną sprawą jest to, że hipotetycznie może i jest to proste rozwiązanie, ale w praktyce jestem przekonany, że wyglądałoby to inaczej.
6 000 wydane na naprawę tego dysku to zysk z 6 a może i więcej zleceń, nie wierzę, że powiesz dzieciom w tym miesiącu jemy tylko ziemniaki...

fafniak
01-11-2012, 15:41
dokładnie tak!!! nie wyobrażam sobie inaczej. Poza tym to nie tylko twarz lecz i renoma, dobre imie firmy, i kasa wydana zwróci się w przyszłości pomijając już (co wg mnie jest najważniejsze ) zadowolenie PM. Wiem natomiast, że nie chciałbym z Tobą żadnej współpracy podejmować. wiem, wiem i vice versa ;)
uhm...i nawet w sytuacji gdy dziewczyna ma pożyczony aparat, lampe obiektywy itd.... też według Ciebie wyłoży kasę na odzysk danych?

Co do słów "...Wiem natomiast, że nie chciałbym z Tobą żadnej współpracy podejmować... " nawet nie wiem co odpisać. Świadczą one tylko o tym że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem - mas z tym problem.

marekb
01-11-2012, 15:46
J
6 000 wydane na naprawę tego dysku to zysk z 6 a może i więcej zleceń, nie wierzę, że powiesz dzieciom w tym miesiącu jemy tylko ziemniaki...co Ty w ogóle piszesz, dalej nie mogę tego toku rozumowania pojąć?? Albo jesteś odpowiadasz za swe czyny albo nie, jeśli nie to nie mam pytań, a tak właśnie piszesz. Poza tym gdy nie daj Boże spotkają się w Sądzie, to nie będzie pytania, czy dzieci będą jadły suchy chleb. Ale o czy my w ogóle mówimy, domyślam się, za obydwaj młodzi jesteście i ufam, że kiedyś zmienicie zdanie, oby nie przez własne straty spowodowane wyrolowaniem Was przez jakiegoś delikwenta.

Matey3000
01-11-2012, 15:49
Marek troche spokoju. To nie Fafniak robil te zdjecia.

marekb
01-11-2012, 15:53
Świadczą one tylko o tym że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem jakie to u Ciebie popularne,

pytasz z powątpiewaniem czy wydałbym 3-6k zarabiając 2.5 więc chyba mogę sobie na tej podstawie wyrobić o Tobie zdanie?? ;)
Zadając mi to, retoryczne wg ciebie, pytanie śmiem sądzić jakbyś postąpił i dlatego nie chciałbym z tobą mieć nic wspólnego ;) czy dalej wg Ciebie nie czytam ze zrozumieniem??;)

Matey3000
01-11-2012, 15:54
Moim zdaniem nie czytasz i zapedziles sie.

fafniak
01-11-2012, 15:54
Ja piernicze... marekb - wróć do szkoły albo na jakiś kurs czytania i myślenia to może jak jeszcze raz przeczytasz to zrozumiesz to co napisaliśmy.

Pawel Pawlak
01-11-2012, 15:58
Marekb; zapędziłeś się chłopie i to strasznie.. najwyraźniej nie czytasz wypowiedzi fafniak-a. TO NIE CHODZI TO KTO JAKI JEST I PO CZYJEJ JEST STRONIE, tylko co w danej sytuacji można zrobić - co jest realne.

docxxx
01-11-2012, 15:59
Mam pytanie z innej beczki. Napisales, ze dales za tego fotografa 2600 zl. To niemalo. Napisz, czym sie kierowales biorac te osobe? Portfolio, poczta szeptana? Ludzie za 500 zl robia kozacke sesje, a tu za 2600 taki zonk? Az nie moge w to uwierzyc.

marekb
01-11-2012, 16:06
Taka hipotetyczna sytuacja... ;)
wykonujesz zlecenie za 2500zł
pada dysk na którym jest 30% zdjęć
odzysk danych kosztuje powiedzmy 3-6tysi
Rozumiem że wykładasz kasę żeby wyjść z twarzą?


czy to pytanie, nie ma w sobie ukrytej odpowiedzi, że autor posta, że gdyby był w takiej sytuacji nie wydałby na wyjście z twarzą?

przepraszam wszystkich, których uraziłem swoim zapędzeniem, spadam z wątku.

fafniak
01-11-2012, 16:10
uhm...i nawet w sytuacji gdy dziewczyna ma pożyczony aparat, lampe obiektywy itd.... też według Ciebie wyłoży kasę na odzysk danych?


a to czytałeś ?

marekb
01-11-2012, 16:15
a to czytałeś ?
a skoro tak łatwo jej wszyscy pożyczają to i na odzyskanie danych nie będzie miała problemów z zaciągnięciem pożyczki. poza tym nie rozumiem, bo wzięła już ponad połowę od zleceniodawcy więc już część taj kasy ma. Zaraz ktoś napisze, że pewnie musi mieć na wyżywienie rodziny więc ja zapytam czym by wyżywiła, gdyby nie pożyczyła lamp, aparatu, czy tam jeszcze czegoś i nie wykonała zlecenia...??

Pawel Pawlak
01-11-2012, 16:23
solidne podejście do zlecenia jest chwalebne, zakładanie że cały rynek tak działa jest naiwne.

RobertMiernik
01-11-2012, 16:25
Stosujesz bardzo płytkie argumenty w obronie czegoś co już i tak od dawna jest przesądzone...

marekb
01-11-2012, 16:31
solidne podejście do zlecenia jest chwalebne, zakładanie że cały rynek tak działa jest naiwne.myślę, że jednak większość moich dobrych znajomych w branży tak by postąpiła, oczywiście zakładam uszkodzenie karty i że ktoś akurat pracował na jednym body bez drugiego slota.

fafniak
01-11-2012, 16:34
a skoro tak łatwo jej wszyscy pożyczają to i na odzyskanie danych nie będzie miała problemów z zaciągnięciem pożyczki.

Tak.... w jednej sprawie miałeś rację - wolałbym nie współpracować z Tobą

marekb
01-11-2012, 16:36
Tak.... w jednej sprawie miałeś rację - wolałbym nie współpracować z Tobątego nie musiałeś pisać, wyżej Cię ubiegłem ;)

fafniak
01-11-2012, 16:39
Musiałem - ten ostatni wpis powalił mnie przenikliwością i poziomem wypowiedzi, upewnił mnie z kim "rozmawiam"

marekb
01-11-2012, 16:40
Musiałem - ten ostatni wpis powalił mnie przenikliwością i poziomem wypowiedzi, upewnił mnie z kim "rozmawiam"

racja, do pięt Ci nie sięgam, zastanów się jednak w czym...?;)

EOT

fafniak
01-11-2012, 16:45
racja, do pięt Ci nie sięgam, zastanów się jednak w czym...?;)

EOT

PRoblem polega na tym ze Ty sądzisz że potępiam lub nie zgadzam się z twoimi ideałami co nie jest prawdą - ty sobie to wymyśliłeś
A ja boleję po prostu nad tym że między dwoma osobami, które chca współpracować musi być minimum zrozumienia i porozumienia.Ale żeby do tego doszło obydwie osoby muszą na podobnym poziomie

Przemek80
01-11-2012, 18:55
Generalnie to od kilku lat działają te dziewczyny na rynku.Wspólnie z żoną wybralismy je na targach ślubnych ale wcześniej je znaliśmy,nie osobiście,ale jako fotografów.Podobały nam się ich zdjęcia na stronie i w albumach co miały na targach. Nie ma chyba wątpliwości kto tu jest poszkodowanym?! Przecież nie ona, która to nam spieprzyła zdjęcia przez swoją bezmyślność i nieodpowiedzialność.Do przyszłej środy ma nam dać znać bo ma się kontaktować z firmą odzyskującą dane.Zobaczymy co będzie dalej.

Michał Jędrak
02-11-2012, 00:37
No bardzo bym się zdziwił, gdyby dała dysk do firmy. Pewnie leży u niej w szufladzie a powie, że firma nie da rady odzyskać.

Jak zadzwoni to od razu bądź gotowy na to, żeby poprosić ją o dysk, bo sam znalazłeś gościa z takiej firmy, która się podejmie.

Jeśli zdecyduje się dać Ci dysk (no chyba nie wymyśli jakiegoś pretekstu tak na gorąco), to wtedy zakładasz temat na nikoniarzach pt. "kto pracuje w firmie odzyskującej dane" i z pewnością ktoś się znajdzie.

Powodzenia życzę :-)

sokolnik
03-11-2012, 14:12
ja bym pani założył sprawę i wnosił o odszkodowanie za straty moralne oraz "zły początek pożycia małżeńskiego skutkujący depresją" lub coś w tym stylu :) odszkodowanie około 5 tyś dla mnie oraz 5 tyś na cel charytatywny :) najlepiej na fundację wspierającą chore dzieci albo młodych fotografów :)
za swoje błędy trzeba płacić a nie tylko opuszczać cenę i nic nie "stracić". Ok trochę zdjęć było, ale generalnie sprawa w sądzie się należy ot tak by panią postraszyć i pomęczyć, tak jak cała sprawa męczy parę młodą. Podejrzewam że sporo nerwów już się najedli, a może i nawet kłótnie były w stylu: - mówiłam wybrać innego fotografa a Ty się uparłeś na nią! a potem ciche dni. to tylko przykład,

to tylko moja fantazja oraz dobry humor :)

pozdrawiam

RobertMiernik
03-11-2012, 14:14
Matko, ludzie ale pomysły macie...
ręce opadają ;P

Boryszuk
03-11-2012, 14:37
(...)sprawa w sądzie się należy ot tak by panią postraszyć i pomęczyć(...)

to tylko moja fantazja oraz dobry humor :)


Dziwne masz poczucie humoru. Trzymam kciuki żebyśmy jutro nie dowiedzieli się, że po pracy idziesz pod przedszkole i rzucasz dzieci kamieniami.

pil74
03-11-2012, 14:49
Babka dała ciała, a do tego kręciła i to jest najgorsze. Nie Ty powinieneś z nią po ludzku rozmawiać, jak niektórzy tu sugerują, tylko ona.
Wg mnie nie wywiązała się z umowy i nic się jej za wykonaną pracę nie należy. Nie za dobre chęci płaciłeś.
Co dalej z tym zrobisz to już Twoja sprawa.
Pomijając emocje, jestem podobnego zdania co marekb.

sokolnik
03-11-2012, 15:10
Dziwne masz poczucie humoru. Trzymam kciuki żebyśmy jutro nie dowiedzieli się, że po pracy idziesz pod przedszkole i rzucasz dzieci kamieniami. a potem do kościoła pomodlić się by było ciekawiej dla całej Twojej niesamowitej opowieści.

a Ty strasznie poważny jesteś i nie rozumiesz kiedy ktoś żartuje lub nie pisze serio. Więcej luzu. A z tym przedszkolem to już przesada, proszę nie robić ze mnie jakiegoś bandyty bo napisałem coś na forum a ty nie potrafiłeś tego zrozumieć i chciałeś koniecznie zrobić z kogoś nienormalnego, padło na mnie.

pilon
03-11-2012, 15:15
Ok ok, spokojnie. Nie ma co się denerwować. Temat sam w sobie rodzi nieporozumienia, bo bez urazy, ale to tylko relacja czyjeś krzywdy, co do której możemy wnioskować z relacji o czyjejś niedbałości.

Szkoda emocjami wykraczać poza suche stwierdzenia... Nie chcę wyjść na naczelnego cenzora i zamykać, więc bardzo proszę - skończmy z ripostami poza tematem i żartami również.

Thx.

marekb
03-11-2012, 15:20
a już myślałem żem jakiś dziwny, kierowca w firmie nie chce odpowiadać za samochód choć odpowiada w wysokości do 6-ciu pensji, a mimo to jeździ jak wariat, bo to nie jego. Znałem przypadki jak na szybko klepali i malowali błotnik by się firma nie dowiedziała, Złapałem pracownika na kradzieży (jeszcze gdy ciastka robiłem) ten do mnie, że bierze bo wszyscy biorą i nie kradnie bo to ja jestem parszywy (dokładnie tak ) kapitalista i ja zarabiam więcej od niego więc mu się należy, należy się bo to on jest wyzyskiwany!!! Nie dziwne, że takie oczy niektórzy robią, jak ktoś mówi o odpowiedzialności. Dziwny kraj, ciekawe kiedy mentalność ludzi się zmieni, kiedy część społeczeństwa zrozumie, ze za swoje czyny się odpowiada. I nie zajadłość przeze mnie przemawia.

sokolnik
03-11-2012, 15:30
a już myślałem żem jakiś dziwny, kierowca w firmie nie chce odpowiadać za samochód choć odpowiada w wysokości do 6-ciu pensji, a mimo to jeździ jak wariat, bo to nie jego. Znałem przypadki jak na szybko klepali i malowali błotnik by się firma nie dowiedziała, Złapałem pracownika na kradzieży (jeszcze gdy ciastka robiłem) ten do mnie, że bierze bo wszyscy biorą i nie kradnie bo to ja jestem parszywy (dokładnie tak ) kapitalista i ja zarabiam więcej od niego więc mu się należy, należy się bo to on jest wyzyskiwany!!! Nie dziwne, że takie oczy niektórzy robią, jak ktoś mówi o odpowiedzialności. Dziwny kraj, ciekawe kiedy mentalność ludzi się zmieni, kiedy część społeczeństwa zrozumie, ze za swoje czyny się odpowiada. I nie zajadłość przeze mnie przemawia.

dobrze gada, polać mu :)

fafniak
03-11-2012, 15:31
Ależ oczywiscie że ludzie musza odpowiadać za swoje wpadki - nikt temu nie zaprzecza. Ale szczytem głupoty jest proponowani by jako zadośćuczynienie zwracała koszty ślubu - co ty sam zaproponowałeś. NIKT tutaj nie napisał ze jest niewinna zaniedbania lub pecha/roztrzepania (np. zginęła karta na weselu)Kwestia jest tylko wielkości tej odpowiedzialności a twoje przykłady są jednak cokolwiek z innej bajki.
A ja mam znajomka któremu jak się włączy czarna seria to jest dramat dramatów - zwykle wtedy gdy musi zrenderować gotowy materiał i co z tego ze komputer był kilka razy w firmie - działa ok...

edit:

Proponuję zrobić WIELKI SĄD KAPTUROWY
naczelnym oskarżycielem będzie marekb
i wszyscy będą ubrani tak jak ku klux klan - tylko w żółte fatałaszki
A ci ważniejsi będą mieli czarne kaptury !!!!!
Ale zaje... będzie to wyglądać !

Cosnek
03-11-2012, 15:41
Ale zaje... będzie to wyglądać !


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/217/aaaafunnykukluxklan.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

pilon
03-11-2012, 15:50
Cóż, ja traktuję pewnie stwierdzenia i dyskusję poważnie...

Zamykam, a jeśli ktoś ma wątpliwości, to polecam przeglądnąć pierwszą stronę wątku i jakieś 3-4 ostatnie i odnaleźć w porównaniu następstwa i logikę...