Zobacz pełną wersję : Jakie szkło do domowego studia dla D90
Witam
Zamierzam w niedługim czasie stworzyć domowe studio. Z przeznaczeniem głównie dla zdjęć portretowych pojedynczych osób oraz rodzinnych. Studio chcę wyposażyć w lampy studyjne błyskowe pewnie conajmniej dwie (mam jeszcze SB900) plus modyfikatory (softbox) oraz blednę.
Zdjęcia chcę robić głównie przysłoną z zakresu f8 - f11 nie wykluczam również ptsryków na większej dziurze.
Obecnie posiadam N50 1.8 i N18-200 VR II.
Cenię sobie komfort zoomowania i dlatego skłaniam się ku zakupowi N24-70 2.8. W dłuższej perspektywie również dlatego iż zamierzam dokupuić sobie jeszcze D700 wiec byłoby już szkło pod fx.
Co o tym sadzicie? Czy w zestawie z 50 będzie ok?
adam.dorozinski
18-10-2012, 10:05
Mam poważne wątpliwości co do zasadności zakupu 24-70/2.8 do pracy w warunkach studyjnych przy f/8-f/11.
Mam poważne wątpliwości co do zasadności zakupu 24-70/2.8 do pracy w warunkach studyjnych przy f/8-f/11.
Czy z powodu tego, że nie będę wykorzystwał jej na pełnej dziurze?
Wydaję mi się, że komfort możliwości zoomowania jest znaczny, szczególnie przy fotografowaniu dziecka.
A czy zoom 18-200 będzie przydatny przy tego typu fotografii?
adam.dorozinski
18-10-2012, 11:03
Przy f/11 i strzelaniu w statyczne obiekty to chyba większość szkieł się nadaje
militarius
18-10-2012, 11:07
Do samego studia na przymkniętej przysłonie wystarczy Ci obojętnie jaki kit, podejrzewam, że nawet najtańszy N28-80 (kryje FX w razie czego).
Dzięki chłopaki za odpowiedzi. Chyba zostanę przy tym co mam i jak poczuję "braki" i przypływ gotówki to kupie tego nikkora. A tymczasem skupię się na rzeczach studyjnych.
Temat do zamknięcia.
Pzdr
24-70 jest o tyle fajny, że daje fantastyczne przybliżenie 1:3,7. Warto to mieć na uwadze...
Co prawda jest jakiś tam stary zoom Nikona, który daje 1:2 (kończył się na 105mm chyba).
militarius
18-10-2012, 16:53
18-55 daje 1:3.2, więc też można wziąć pod uwagę ;)
Ja w studiu z D90 używam praktycznie tylko nikkora 60 2,8 D. Super, super ostry na każdej przysłonie, kontrast i kolory bajka, bokeh; na DX żadnej winiety, dystorsji, aberracji. 9/10 fot ostrość na oku obojętnie z jakiej odległości. No i powiększenie na dx 1,5:1.
hostman22
23-10-2012, 23:56
dokładnie 60 micro, jak ma być jedno szkło. Będzie ostro plus możliwość uchwycenia detalu beauty/glam :D
no i nie robi dziwnych rzeczy z twarzą przy fotografowaniu z bliska
Jak juz koniecznie chcesz uzywac 60/2.8 micro do portretu, od razu naciagnij na nia szara ponczoche. 60 jest jednym z ostrzejszych szkiel w ofercie N, do tego jest szklem makro, wiec micro-ostrosci na krawedziach sa zyletkowate. To szklo nie jest subtelne jak kazda portretowka. Modelki nie lubia jak na cerze widac wszystkie niedoskonalosci lacznie z odrobinami pudru.
Ja w studiu z D90 używam praktycznie tylko nikkora 60 2,8 D. Super, super ostry na każdej przysłonie, kontrast i kolory bajka, bokeh; na DX żadnej winiety, dystorsji, aberracji. 9/10 fot ostrość na oku obojętnie z jakiej odległości. No i powiększenie na dx 1,5:1.
Że niby dlaczego ma 1.5:1 na DX?
Wszak ma 1:1 i matryca nie ma tu nic do gadania.
Tak, obiektyw tyle ma, ale Widać kolega uznał, że mając matrycę o mnożniku 1,5x uzyska to samo, co obiektywem 1,5:1 na pełnej klatce i że może tak napisać o szkle z odwzorowaniem 1:1. Nie wiem, dlaczego tak często ludzie czepiają się skrótów myślowych.
Z tym "nic do gadania" to ma sens, dopóki zdjęcie nie wyjdzie poza matrycę. Zrób sobie zdjęcie na maksymalnym powiększeniu korpusem FX i DX, i porównaj wyniki chociażby oglądając zdjęcia na monitorze. Może wtedy zrozumiesz, że z tym 1,5:1 nie chodziło o fizykę, a o efekt ;)
Generalnie czepiam się zwrotów które są totalną bzdurą. Na maksymalnym powiększeniu obraz będzie taki sam, głębia taka sama, kadr z dx ciaśniejszy. Tyle w temacie.
Ogniskowa, maksymalne powiększenie obiektywów nie zmienia się. To są wartości stałe i matryca nie ma nic do rzeczy.
A co do tematu. Nikt nie zapytał jaką przestrzenią dysponuję autor wątku. To ma spore znaczenie w doborze obiektywu.
Generalnie czepiam się zwrotów które są totalną bzdurą.
Tu się zgodzę, tego czepiać się można - ale czasem to, czy coś jest bzdurą, czy nie, zależy od tego kto to mówi i co miał na myśli. To, że to pisząc o powiększeniu 1,5:1 autor napisał kompletną głupotę, nie znaczy, że faktycznie tak myślał. Ja po prostu to odebrałem jako zachwyt nad tym, co można uzyskać obiektywem makro o powiększeniu 1:1 używając niepełnoklatkowego korpusu i przewadze matrycy DX dającej efekt większego przybliżenia.
Początkowo odwiedzając to forum uważałem jego użytkowników za znawców tematu i jeśli pojawiały się tego typu kwestie, traktowałem to jako pójście na skróty w pisaniu postów. Teraz jednak widzę, że tak naprawdę ludzi, którzy wiedzą co i jak jest mniejszość. Twoje posty i czepianie się wypowiedzi przekonały mnie jednak ostatecznie do rozumiena wszystkiego dokładnie tak, jak zostało to opisane, bez domyślania się "co autor miał na myśli".
A żeby nie wyszedł totalny offtop, to mogę powiedzieć, że zależnie od tego, co i jak się fotografuje, sprawdzą się naprawdę różne szkła. Ja w studiu używałem zawesze tego, co miałem normalnie do dyspozycji, czyli Nikkora 18-70/3.5-4.5, Nikkora 17-55/2.8, Nikkora 85/1.8, Sigmy 17-70/2.8-4.0, Sigmy Macro 50/2.8, Sigmy 70-200/2.8 i Samyanga 35/1.4. Kilka razy skorzystałem też ze szkiełek pod M42 (37, 58 i 135mm). Ostatecznie najbardziej uniwersalna okazała się Sigma 17-70 - można nią zrobić w studiu praktycznie wszystko, łącznie z prowizorycznym makro. Jedynie kiedy się chce uzyskać małą głębię (co w moim przypadku w studiu jest naprawdę niecodzienne), inne szkła sprawdzają się lepiej.
Ogólna zasada jednak jest taka, że jakie by szkło nie było, to PRAWIE zawsze się je mocno przymyka i nawet niepozorny kit 18-55 powinien się nadać. Chociaż ten może być nieco za wąski (jak dla mnie). Ja najczęściej używam zakresu 35-70mm, ale to wcale nie musi znaczyć, że dla autora wątku musi to być najlepszy zakres.
Tak, jak pisze mArcoki - przestrzeń ma niebagatelne znaczenie.
Przepraszam mogłem napisać o efekcie lub ekwiwalencie powiększenia 1,5:1. Taki trochę skrót myślowy, bo mało kto drukuje z fx odbitki 36x24mm a z dx 22.70x15.10mm.
I tu ciekawie opisane:
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=93723
Chodzi o to, że pisząc takie skróty myślowe część ludzi nie mających wiedzy odbierze je dosłownie i potem powieli. Szczególnie Ci co nigdy nie mieli do czynienia z innymi formatami niż DX i tylko sobie przeliczają co się da. Widzi się to bardzo często, dlatego starajmy się pisać prosto ale zgodnie z faktami.
Ja u siebie w domu np. mogę korzystać z ogniskowych do 35mm, niestety nie mam tyle przestrzeni żeby wziąć coś dłuższego. Na szczęście nie robię za dużo fot w domu i jakoś mi to bardzo nie przeszkadza. Czasem przy ciaśniejszych kadrach uda się z 50, ale to wszystko.
Bym śmiał powiedzieć, że obiektyw jeśli będzie pracował tak jak pisze autor w przedziale f/8-11 to będzie miał drugorzędne znaczenie i pieniądze nań przeznaczone ulokowałbym w oświetlenie, modyfikatory, tła i itp.
Bym śmiał powiedzieć, że obiektyw jeśli będzie pracował tak jak pisze autor w przedziale f/8-11 to będzie miał drugorzędne znaczenie i pieniądze nań przeznaczone ulokowałbym w oświetlenie, modyfikatory, tła i itp.[/QUOTE]
Zgadzam się.
Ja obejmę całe sylwetki stojące niecały metr od tła z mając barki przyklejone do kaloryfera 60-tka (czyli u mnie 90mm), 35 był wygodniej, ale przez małą kompresje tło mi się nie mieści i muszę zamalowywać lub zmieniać proporcję zdjęcia. A poza tym D90 i 35 1,8 w oświetleniu studyjnym potwierdza i ustawia mi ostrość w dziwnych miejscach, a jak pisałem wcześniej 60 choć śrubokręt 9/10 zdjęć ostrość na gałce ocznej, nawet gdy punkt autofokusa jest 2 razy większy od oka.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.