Zobacz pełną wersję : Rowerem po ścieżce rowerowej
velaskez
13-09-2012, 18:04
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12476459,Dziecko_wbieglo_na_jezdnie__pod_ kola_rowerzysty__Wypadek.html
Jak jest ścieżka, jadę ścieżką. Ale ilekroć mi ktoś wszedł na ścieżkę to przestałem liczyć. A ludzie nie myślą, że rower nie jeździ 10km/h tylko 20-30.
Jestem ciekaw, jakie jest wasze zdanie w powyższej sprawie?
Z tego, co mi wiadomo, rowery są pojazdami dopuszczonymi do ruchu na drogach publicznych i chyba (podkreślam - chyba, bo pewien nie jestem) nie ma obowiązku poruszania się rowerem po ścieżce rowerowej. To jest tylko udogodnienie dla tych rowerzystów, którzy chcą się odizolować od ruchu samochodowego. Gdyby gość jechał na skuterze, motorze, samochodem, czy nawet furmanką (bo przecież te pojazdy też są dopuszczone do ruchu na drogach publicznych chyba, że stoją stosowne zakazy), skutki mogłyby być dużo gorsze. To dziecko wtargnęło na jezdnię i tyle. Bo było nieprzypilnowane, nienauczone itd. Wg mnie, karę powinni ponieść rodzice. Piszę tak, będąc rodzicem pięciolatka, żeby nie było.
Miałem ostatnio bardzo podobną sytuację na ścieżce rowerowej. Nie zabiłem dzieciaka nie pilnowanego przez matkę idącą obok tylko dlatego, że jak tylko go zobaczyłem i pomyślałem o tym, że może zaraz wbiec na ścieżkę zacząłem ostro hamować. Zatrzymałem się 30cm od niego. Nie zamierzam więcej jeździć ścieżką ani dla mnie ani dla innych nie jest to bezpieczne. A przepis jest durny. Jak robię 100km treningu z średnią prędkością ok 33km/h a maksymalną dochodzącą do 50 to powinienem szukać tych wybiórczo rozsianych skrawków ścieżek rowerowych?
Czemu rowerzysta dostał mandat a nie rodzice dziecka za wtargnięcie na jezdnię i spowodowanie zagrożenia?
Jak jest droga dla rowerów obok jezdni (w skrócie), to jest nakaz jazdy po DDR.
Ile on tam tego mandatu dostał? Stówę, dwie? Nie wiem ile się należy za nie jechanie DDR, u mnie się to do tej pory kończyło "pouczeniami" i to bez zatrzymywania. Nie sądzę, żeby zaczął po tym jeździć po DDR, szosowcy zawsze będą jeździli po jezdni, bo skoro ja w mieszczuchu muszę centrować koła raz w roku, to oni pewnie musieliby co kilka treningów.
Rodzice dzieciaka, jak mają nieco rozumu, to się postarają, żeby dzieciaka jednak nie znaleźli i się rozejdzie po kościach.
Edyta podpowiada. DDR powinny być tak skonstruowane, żeby można się było po nich bezpiecznie poruszać 30 km/h. Tyle, że we Wrocławiu nie ma żadnej DDR dłuższej niż kilkaset metrów, o której mógłbym z czystym sumieniem napisać, że jest modelowym przykładem. Podejrzewam, że w Polsce może nie być żadnego inżyniera specjalizującego się w infrastrukturze rowerowej.
adriansocho
13-09-2012, 18:55
Przecież w mieście dopuszczalna prędkość to 50 km/h, a jeśli mam akurat ochotę jechać 35, to jazda po DDR zmusza mnie do ciągłego a) zwalniania prawie do zera i to w ostatniej chwili przed przejazdem DDR przez asfalt b) zwalniania do 20-25, gdy spodziewam się, że ktoś mi wtargnie przed przednie koło. Jadąc asfaltem swoją wybraną prędkością mogę jadąc wprost przez dane skrzyżowanie przejechać przez nie z moją wybraną prędkością (lubię 32-35, mój mtb rzadko toczy się szybciej), i nie martwię się tym, że zajedzie mi drogę jakaś ofiara skręcająca w prawo. No bo to bez sensu, żebym jadąc na wprost, nie wykonując żadnych skrętów, teoretycznie mając pierwszeństwo, musiał uważać na inne pojazdy wykonujące skręty w bok...
Ja w tym roku olałem jazdę po ścieżkach rowerowych. Po kilku akcjach stwierdziłem, że jest zbyt niebezpieczne. Jest kilka odcinków ścieżek w Warszawie, po których można "bezkolizyjnie" jechać, ale zaraz potem zjeżdżam na ulicę, pomimo obowiązku jazdy po DDR. Nie miałem przypadku, żeby policja lub straż miejska, mnie "zaczepiły" w związku z tym. Jako kierowca, na rowerze pewniej i bezpieczniej czuję się na jezdni.
Mam dosyć pieszych spacerujących po ścieżkach, pomimo tego, że chodnik jest obok, par które jadą całą szerokością ścieżki, lub rowerzystów jadących środkiem zwłaszcza tych jadących z naprzeciwka (jak trzeba się minąć, to nie mogą się zdecydować do której krawędzi zjechać).
sztefanek
14-09-2012, 09:59
Podejrzewam, że w Polsce może nie być żadnego inżyniera specjalizującego się w infrastrukturze rowerowej.
Może i są, tylko zapewne do pracy jeżdżą autem tak samo jak ci co budują trasy rowerowe. Potem sami sobie gratulują i rozdają nagrody za realizowanie planów.
Ten kto zaprojektował i wybudował rowerówkę u nas w mieście, chyba nigdy rowerem nie jeździł a już na pewno nie własną trasą (dziwne niepojęte myki i czterocentymetrowe uskoki przy wjazdach) :D. Tak samo jest z podjazdami (łączeniami chodnik-jezdnia). Przecież to kobiety z reguły pchają wózki z potomstwem i zakupami a nie ich mężowie inżynierowie czy budowlani. Więc czym tu się przejmować?
Pedały normalnie opadają :(
Czemu rowerzysta dostał mandat a nie rodzice dziecka za wtargnięcie na jezdnię i spowodowanie zagrożenia?
Bo rowerzysta nie uciekł i był "pod ręką". Ustalenie kim było dziecko i jego rodzice, wymagałoby zaangażowania - przeanalizowania nagrania z kamer, przesłuchania świadków, udania się do najbliższej szkoły itd. Dzielni stróże prawa nie mają na to czasu. "Winny" był na miejscu, podany na przysłowiowej tacy, mandat wystawiony, sprawa zamknięta, statystyki rosną.
Ja nie do końca wiem jak działa ten "obowiązek" korzystania z DDR.
Chodzi mi o to że jadę sobie ulicą świętego Mikołaja we Wrocławiu. Ulica jest jednokierunkowa, dochodzi do placu 1 Maja. No więc dalej jadę sobie ulicą, natomiast po drugiej stronie wielkiego skrzyżowania zaczyna się droga rowerowa która leci w interesującym mnie kierunku. Czy ja naprawdę mam obowiązek przebijać się na drugą stronę dwupasmówki żeby tam dotrzeć i jechać po tej drodze ?
To złożony problem.
Ścieżka jest, przepisy są mandat też jest. Niby ok, niby.
Dzieciak wtargnął na drogę i szczęście, że go tylko rower trafił.
Sam sporo jeżdżę rowerem i uważam, że zdecydowana większość "rowerzystów" to zło najgorsze na drogach, ścieżkach rowerowych itp. Większość jeździ bez wyobraźni najmniejszej. Brawura, niebezpieczne manewry, nieprzewidywalność i ogólnie pojęty egoizm w ruchu. (Jak ktoś ma wątpliwości to zapraszam nad Maltę do Poznania. :) )
Przy obecnym natężeniu ruchu , jakości dróg, notorycznego braku pobocza jazda rowerem to niezły wyczyn.
A ja jeżdżę głównie po chodniku, może to nie jest do końca wszędzie legalne, ale robi większe wrażenie i przykuwa większa uwagę przechodniów, niż na przeznaczonej dla mnie, a nie dla nich, ścieżce rowerowej. Mam dość hamowania 'w miejscu', bo jakiś 30-letni facet zgubił piłkę albo jego dziecko zawraca w miejscu na rowerku z 16" kółkami. Na ścieżce rowerowej.
Chociaż może właśnie w ten sposób odkryłem podejście: "Jestem tu obcy, to mnie lepiej widać, martwcie się sami u siebie."
Chodzi mi o to że jadę sobie ulicą świętego Mikołaja we Wrocławiu. Ulica jest jednokierunkowa, dochodzi do placu 1 Maja. No więc dalej jadę sobie ulicą, natomiast po drugiej stronie wielkiego skrzyżowania zaczyna się droga rowerowa która leci w interesującym mnie kierunku. Czy ja naprawdę mam obowiązek przebijać się na drugą stronę dwupasmówki żeby tam dotrzeć i jechać po tej drodze ?
Teraz masz przejazd rowerowy na wysokości przystanku i po nim powinieneś się przebić na drugą stronę i kontynuować jazdę po DDR. Wcześniej nie ma żadnego znaku pozwalającego przypuszczać, że gdzieś tam kilkadziesiąt metrów z boku zaczęła się DDR. Tyle teoria,
Ja najczęściej zjeżdżam do przejścia pod placem i wyjeżdżam już na DDR, ale ja przy bunkrze skręcam w Strzegomską, podczas gdy większość rowerzystów kontynuuje jazdę Legnicką.
A ja jeżdżę głównie po chodniku, może to nie jest do końca wszędzie legalne, ale robi większe wrażenie i przykuwa większa uwagę przechodniów, niż na przeznaczonej dla mnie, a nie dla nich, ścieżce rowerowej. Mam dość hamowania 'w miejscu', bo jakiś 30-letni facet zgubił piłkę albo jego dziecko zawraca w miejscu na rowerku z 16" kółkami. Na ścieżce rowerowej.
Chociaż może właśnie w ten sposób odkryłem podejście: "Jestem tu obcy, to mnie lepiej widać, martwcie się sami u siebie."
Nie popieram, nawet jeśli piesi i ofermy na rowerach "bujają się" po ścieżkach rowerowych (nawet "te" ze słuchawkami na uszach, które wszystko i wszystkich mają w głębokim poważaniu).
A ja jeżdżę głównie po chodniku, może to nie jest do końca wszędzie legalne, ale robi większe wrażenie i przykuwa większa uwagę przechodniów, niż na przeznaczonej dla mnie, a nie dla nich, ścieżce rowerowej. Mam dość hamowania 'w miejscu', bo jakiś 30-letni facet zgubił piłkę albo jego dziecko zawraca w miejscu na rowerku z 16" kółkami. Na ścieżce rowerowej.
Chociaż może właśnie w ten sposób odkryłem podejście: "Jestem tu obcy, to mnie lepiej widać, martwcie się sami u siebie."
Nie do końca legalne? Nie można być trochę*uczciwym i trochę*w ciąży. Albo coś jest legalne albo nie. Poza tym nie widzę w tym żadnego odkrycia. To podejście nazywa się "Mam was wszystkich gdzieś i robię*co mi się podoba". Egoizm jest tak stary jak rodzaj ludzki. Trochę*przeceniasz swoją odkrywczość.
Nie do końca legalne? Nie można być trochę*uczciwym i trochę*w ciąży. Albo coś jest legalne albo nie. Poza tym nie widzę w tym żadnego odkrycia. To podejście nazywa się "Mam was wszystkich gdzieś i robię*co mi się podoba". Egoizm jest tak stary jak rodzaj ludzki. Trochę*przeceniasz swoją odkrywczość.
Zgodnie z Art .33 rowerzysta może korzystać z chodnika dla pieszych (nawet jeli nie ma pozwalających na to znaków) w przypadku gdy brak jest drogi (ścieżki) dla rowerów, chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości, i na drodze (szosie) dozwolony jest ruch pojazdów samochodowych z prędkością większą niż 50 km/h. (czyli w mieście musi być znak drogowy ograniczający prędkośc do co najmniej 60 km/h)
Zgodnie z Art .33 rowerzysta może korzystać z chodnika dla pieszych (nawet jeli nie ma pozwalających na to znaków) w przypadku gdy brak jest drogi (ścieżki) dla rowerów, chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości, i na drodze (szosie) dozwolony jest ruch pojazdów samochodowych z prędkością większą niż 50 km/h. (czyli w mieście musi być znak drogowy ograniczający prędkośc do co najmniej 60 km/h)
Tylko, że dalszym ciągu jesteś "gościem" na chodniku. Każda kolizja z pieszym, bez względu na sytuację jest uwzględniana jako wina rowerzysty.
Ostatnio ludzie "pokładają się" rowerzystom na chodniku, żeby uzyskać odszkodowanie. np. za uszkodzenie mienia.
Napisz proszę zatem jakie to znaki dopuszczają możliwość jazdy po chodniku?
Po chodniku można jechać legalnie jeśli opiekuje się dzieckiem do lat 10, kierującym rowerem. Ponadto ostatnia nowelizacja PORD pozwala na jazdę po chodniku w przypadku złych warunków atmosferycznych na jezdni. W praktyce wystarczy deszcz, nawet niespecjalnie mocny, żeby jechać po chodniku. Kilka razy już mi się zdarzyło z tego przepisu korzystać.
Napisz proszę zatem jakie to znaki dopuszczają możliwość jazdy po chodniku?
Nie znam takich.
No, a jak na ścieżce rowerowej wjadę w kogoś, to też moja wina.
Traktowałem rower jako sposób spędzania wolnego czasu i dbania o kondycję fizyczną. Wychodzi na to, że picie wódki niesie za sobą mniej szkodliwych konsekwencji.
Napisz proszę zatem jakie to znaki dopuszczają możliwość jazdy po chodniku?
Ustawa PoRD dopuszcza, więc co mają do tego znaki.
Nie wiem, dlatego zapytałem M_B wcześniej napisał, że:
Zgodnie z Art .33 rowerzysta może korzystać z chodnika dla pieszych (nawet jeli nie ma pozwalających na to znaków)
Ja też takich znaków nie znam, ale może coś nowego się pojawiło.
Nie wiem, dlatego zapytałem M_B wcześniej napisał, że:
Ja też takich znaków nie znam, ale może coś nowego się pojawiło.
Nie przesadzaj. Jeszcze by tego brakowało że każdy artykuł PoRD miał swoje odpowiedniki z znakach.
Jeśli już powołujesz się*na kodeks drogowy, to prędkość dopuszczalna w terenie zabudowanym w godzinach 5.00 - 23.00 (art. 20.1) wynosi 50 km/h. To oznacza w mieście (terenie zabudowanym) nie musi być takiego znaku, gdyż tablica teren zabudowany wprowadza takie ograniczenie na całym obszarze. Jeśli zaś stoi znak ograniczenia prędkości do 60 km/h , wtedy możesz jechać po chodniku (zakładając, że mówimy o ruchu w godzinach dziennych).
Wychodzi na to, że picie wódki niesie za sobą mniej szkodliwych konsekwencji.
Czysta (nomen omen) demagogia.
fotograf58
14-09-2012, 15:05
A ja jeżdżę głównie po chodniku, może to nie jest do końca wszędzie legalne, ale robi większe wrażenie i przykuwa większa uwagę przechodniów, niż na przeznaczonej dla mnie, a nie dla nich, ścieżce rowerowej. Mam dość hamowania 'w miejscu', bo jakiś 30-letni facet zgubił piłkę albo jego dziecko zawraca w miejscu na rowerku z 16" kółkami. Na ścieżce rowerowej.
Chociaż może właśnie w ten sposób odkryłem podejście: "Jestem tu obcy, to mnie lepiej widać, martwcie się sami u siebie."
Wiesz co ja takim rowerzystom robię, wkładam między szprych parasol, piękne salta w powietrzu robią, oczywiście żartuję, ale koegzystencja rowerzystów i pieszych na chodniku jest trudna i wymaga obopólnej tolerancji i zrozumienia.
ale koegzystencja rowerzystów i pieszych na chodniku jest trudna i wymaga obopólnej tolerancji i zrozumienia.
Wbrew pozorom nie jest taka trudna. Też mi się zdarza jechać po chodniku na nielegalu, ale uważam, przestrzegam pierwszeństwa pieszych do tego stopnia, że potrafię jechać za człowiekiem bez dzwonienia i czekam aż sam ustąpi lub zrobi się miejsce do ominięcia. Jak mnie przepuszczą, to dziękuję.
Natomiast w Helsinkach, nawet na chodnikach, rowerzyści po prostu dzwonią na pieszych, a ci po prostu ustępują im miejsca.
przestrzegam pierwszeństwa pieszych do tego stopnia, że potrafię jechać za człowiekiem bez dzwonienia i czekam aż sam ustąpi lub zrobi się miejsce do ominięcia. Jak mnie przepuszczą, to dziękuję.
Robię tak samo, przecież nie napisałem nigdzie, że w nich wjeżdżam albo wręcz przepędzam z chodnika. Napisałem tylko, że zwracają większą uwagę gdy jestem na chodniku, niż na ścieżce rowerowej.
Ja za to miałem ostatnio spotkanie z dzieciakiem (lat 11-12) na rolkach na DDR, gdy go już prawie wymijałem ten stwierdził że, dlaczego nie miałby sobie w tym monencie pojechać w poprzek drogi, więc się spotkaliśmy.
Na szczęście nic poważnego się nikomu nie stało.
Ja za to miałem ostatnio spotkanie z dzieciakiem (lat 11-12) na rolkach na DDR, gdy go już prawie wymijałem ten stwierdził że, dlaczego nie miałby sobie w tym monencie pojechać w poprzek drogi, więc się spotkaliśmy.
Ja w takich przypadkach dzwonię, z pewnego dystansu, ostrzegawczo.
Traktowałem rower jako sposób spędzania wolnego czasu i dbania o kondycję fizyczną. Wychodzi na to, że picie wódki niesie za sobą mniej szkodliwych konsekwencji.
Są tacy, co łączą te dwa sposoby spędzania wolnego czasu... ;)
Jeśli zaś stoi znak ograniczenia prędkości do 60 km/h , wtedy możesz jechać po chodniku
I chodnik musi mieć przynajmniej 2 m szerokości.
downandout
14-09-2012, 18:56
Teraz masz przejazd rowerowy na wysokości przystanku i po nim powinieneś się przebić na drugą stronę i kontynuować jazdę po DDR. Wcześniej nie ma żadnego znaku pozwalającego przypuszczać, że gdzieś tam kilkadziesiąt metrów z boku zaczęła się DDR. Tyle teoria,
Ja najczęściej zjeżdżam do przejścia pod placem i wyjeżdżam już na DDR, ale ja przy bunkrze skręcam w Strzegomską, podczas gdy większość rowerzystów kontynuuje jazdę Legnicką.
Jeśli ścieżka jest po drugiej stronie ulicy, to nie ma obowiązku nią jechać.
Dziecko miało niebywałe szczęście, że trafiło na kolarza, a nie kogoś na mtb czy ostrym kole.
Jeśli ścieżka jest po drugiej stronie ulicy, to nie ma obowiązku nią jechać.
Pod warunkiem, że jest to droga z pasami w dwóch kierunkach. Na jednokierunkowej znaki drogowe obowiązują zarówno te z prawej jak i z lewej strony. Jak masz po z lewej znak C-13, to Cię obowiązuje.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.