Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : NIKON kiedyś i dziś...



Daga
28-08-2012, 14:23
Nie wiem powinnam o tym pisać, bo moje doświadczenia niekoniecznie być powodem do wyciagania wniosków na temat Nikona i uogólniania. Ale chciałam Was zapytać, czy nie macie wrażenia, że pod względem jakości sprzęt Nikona dziś a kiedyś to dwa różne światy ?
Kupiłam D800, miał rozregulowany AF. Po wizycie w serwisie i regulacji, AF działa bez zastrzeżeń. Niedawno wypadł mi guziczek od wbudowanej lampy. Bez lampy można żyć, w końcu służy wyłącznie do CLSa, no ale fakt to fakt i naprawić trzeba.
Kupiłam D5100 (na zapas). Również miał rozregulowany AF. Tak samo jak w D800 problem był najbardziej widoczny po lewej stronie.
Pomyślałam, że ponieważ D800 mam w serwisie, a potrzebuję jakiejś puchy na zapas, a z D5100 mam (w związku z AFem) pewne problemy, kupię D90, bo bardziej funkcjonalny i w studio będzie sie chyba lepiej sprawdzał, itd. Kupiłam. I co ? - wszystko działa jak trzeba, z każdym szkłem trafia w punkt niezależnie od ogniskowej i odległości. No ale D90 ma już swoje lata. I wtedy, kiedy wychodził, chyba Nikon jakoś bardziej sie starał...

Niesłusznie chyba krytykuje sie D800 za jego wadliwe AF. D5100 to już przecież inna półka. Rozmawiając też z innymi użytkownikami Nikona wiem, że problemy z nowymi Nikonami mają podobne.
Na krytykę zasługuje nie konkretny model, a Nikon.
Sprawdzajcie więc swoje puszki po zakupie bardzo dokładnie. Jest czas na wymianę, można korzystać. Lepiej wymienić, niż później droczyć sie z serwisem.

elanek
28-08-2012, 14:55
D90 nie miał mikroregulacji i musieli się postarać.

Daga
28-08-2012, 15:01
to czemu nie starają sie produkując D5100 ? ;) - też nie ma mikroregulacji.

zdyboo
28-08-2012, 15:14
Ostatni raz, to się nikon postarał gdzieś w czasach F3, potem już było w dół. Na początku wolniej, ale już nabrali tempa.

krzysztofz24
28-08-2012, 17:10
Ostatni raz, to się nikon postarał gdzieś w czasach F3, potem już było w dół. Na początku wolniej, ale już nabrali tempa.

Ej, no bez przesady:-).
F4 czy np F801 tez byly udane. A F100 cos zarzucisz konkretnego?.
Ale porzucmy czasy analogowej produkcji Nikona I dobijmy do cyfrowego asortymentu;-)
D1/D100-prehistoria, ale to byly poczatki ucyfrowienia producentow foto. Starali sie.
D70, D80, D60 -nastepca D40, pierwszej taniej lustrzanki dla poczatkujacych.
D300, D90. Nie bede wymienial wszystkich body.
Ale wlasnie na D90 sie cos skonczylo w Nikonie.
Choc czepliwi powiedza, ze juz D90 mialo pewne problemy na poczatku produkcji.

I nastal ten dzien, kiedy do Nikona zawital pewien niepozorny, lekko zahukany Dyrektor do spraw sprzedazy;-).
Ktory postanowil, ze jak reszcie swiata Nikonowi nie oplaca sie produkowac niezawodnego I dlugowiecznego sprzetu.
Mercedes juz nie robi takich samochodow co to 1milion km przejada.
Kserokopiarki I drukarki maja,sie psuc zaraz po uplywie gwarancji.
Przecietny nowoczesny telefon komorkowy po 2-3 latach coraz czesciej sie wiesza I zamula.
Fajny artykul ostatnio o tym czytalem. Zwroccie uwage, ze keczup nie wyplywa nigdy z butelki do konca:-).
Po co? Zeby konsument szybciej kupil nastepny.
Juz nie wspomne o akumulatorach samochodowych.
Naprawde Nikon to taki sam producent dobr konsumenckich jak dajmy na,to producent pralek.


Jeszcze tak na marginesie dodam, ze w czasach analogowych nowe puszki wychodzily o wiele rzadziej niz cyfrowe.
A teraz co:-). Po dwoch latach krzyk o nastepce:-).

Pozostaje tylko napisac: O tempora, o mores:-).

jm
28-08-2012, 17:20
Jeszcze tak na marginesie dodam, ze w czasach analogowych nowe puszki wychodzily o wiele rzadziej niz cyfrowe.


No i kiedy taki aparat Ci się zepsuł to wiedziałeś o tym Ty oraz serwis.
Teraz pół świata natychmiast piętnuje każdą usterkę.

zdyboo
28-08-2012, 17:33
Ej, no bez przesady:-).

No właśnie nie przesadzam.


F4 czy np F801 tez byly udane.

Napisałem, że na początku wolno się staczali.
F4 nie poznałem, z tego co wiem pewien, może nie tyle niesmak nawet, co absmak wywołało to, że był to pierwszy pro Nikon zdany całkowicie na łaskę zasilania.
F801, AF mocno toporny i może tylko ja mam coś nie tak z okiem, ale żeby zobaczyć wyświetlacz w wizjerze, muszę w odpowiedni sposób do niego zajrzeć.


A F100 cos zarzucisz konkretnego?.

Gumy (hehehe) i tylna ścianka. Jak do takiego fajnego aparatu można wpakować taki szajs z wyłamującymi się zatrzaskami.


D70, D80, D60 -nastepca D40, pierwszej taniej lustrzanki dla poczatkujacych.

Jeszcze w D50 i D70s lustra były wielkie jak w aparatach FF. Dopiero chyba w D200/D80 zamontowano lustra dostosowane do DX. Ciemne, bo małe to mają nadal wszystkie DX, wizjery oparte na lustrach zamiast pryzmatu.

krzysztofz24
28-08-2012, 18:05
No właśnie nie przesadzam.

Masz za bardzo surowe kryteria oceny:-);-)



Napisałem, że na początku wolno się staczali.
F4 nie poznałem, z tego co wiem pewien, może nie tyle niesmak nawet, co absmak wywołało to, że był to pierwszy pro Nikon zdany całkowicie na łaskę zasilania.
F801, AF mocno toporny i może tylko ja mam coś nie tak z okiem, ale żeby zobaczyć wyświetlacz w wizjerze, muszę w odpowiedni sposób do niego zajrzeć.

Co chcesz;-). Teraz obowiazujacym standardem jest, ze aparat bez zasilania jest "martwy"
F4 byl tu po prostu prekursorem.
F801 to jedna z pierwszych puszek z AF. Mysle, ze wtedy dla Nikona powodem do dumy bylo to, ze AF wogole jest.
Jeden liniowy czujnik cudow nie zdziala;-).
A z tym wizjerem faktycznie trzeba zagladnac, zeby zobaczyc wskazania swiatlomiarki:-).


Gumy (hehehe) i tylna ścianka.
I wtedy sie zaczelo:-).


Po prostu, troche bawiac sie w filozofie;-).
To swiat pedzi w coraz szybszym tempi. Zyjemy w czasach rozbuhanego konsumpcjonizmu.
Malo jest osob, ktore chcialyby miec ten sam aparat, czy ta sama komorke powiedzmy 5 lat.
Nawet jakby dzialaly bez zarzutu.

Bo jak mozna u nas bardzo czesto na forum przeczytac: ta nowsza o np 1 rok matryca miazdzy jakoscia obrazka poprzedni model:-).
Juz o rewolucji w ukladzie AF nie wspomne.
Stare modele, z chwila wyjscia nastepcy sa passe I ledwo zdjecia robia;-).

Mi np D90 na obecna chwile z cyfry pasuje. I moge z tym zyc ze sa nowsze aparaty.
Ale niektorzy nie moga:-).
Rynek to wykorzystuje, napedza, wrecz kreuje ta potrzebe u konsumenta...i tak to sie kreci.
Jakosc przy takich zalozeniach spowalnia tempo sprzedazy;-).

zdyboo
28-08-2012, 18:13
Ja jestem zdania, tu pozwolisz ze zawieśniaczę z lengłydża, "There is no school, like the old school".
Lubię rzeczy na lata, telefony z reguły zmieniam jak już są problemy z dostępnością oryginalnych akumulatorów, pomijam już to, że nadal mam telefon zamiast komputera pokładowego. Mam stare F3, kupione za śmieszne pieniądze, wygląda jak odejdź stąd. Nie ma fizycznej możliwości, żeby jakakolwiek cyfra zbliżyła się wyglądem do stanu tegoż F3 i nadal doskonale działała.
Nie wiem kto zaczął czy konsumenci, czy marketingowcy, ale to nie jest droga dla mnie.

krzysiozboj
28-08-2012, 18:40
Chyba po raz pierwszy żywotność produktu celowo skrócono w 1924, tyczyło to żarówek, można szukać pod hasłem "Phoebus". O ile mnie wiedza nie myli to nie zostało to zbyt przychylnie przyjęte ale ... pierwsze koty za płoty i następny raz zawsze jest prostszy ;)

Teorii spiskowej chyba nikt mi nie zarzuci gdy napiszę że linią produkcyjną rządzą nie inżynierowie a marketingowcy, przy czym sporo wysiłku idzie w kierunku gdzie w okresie gwarancji jest minimum awarii a po okresie gwarancyjnym zaczyna się ostre sypanie sprzętu. Tyczy nie tylko Nikona czy elektroniki, firmy które działają inaczej znikają z rynku bo ... mają za mały zbyt na nowe produkty.

Daga
28-08-2012, 19:22
ale tu wcale nie o żywotność chodzi...
To, że wypuszczają korpusy bez odpowiedniej kontroli ich jakości sprawia, że trafiają one na rynek i zaraz potem do serwisu. Serwisowanie kosztuje ich chyba więcej niż dobra kontrola jakości. Muszą płacić za to zarówno w jakiejś tam walucie, jak i zwyczajnie tracąc zaufanie klientów, co przekłada sie na późniejszą sprzedaż...

MariuszJ
28-08-2012, 19:31
Kolega N z kolegą C uwierzyli w swoją wyjątkowość. Kontrola jakości, dobór materiałów konstrukcyjnych - normy ustala poziom konkurenta.

Ale naprawdę nie to jest najgorsze. O wiele gorsza jest stagnacja koncepcyjna, robienie tylko tego co wymusi konkurencja oraz kompletny brak odwagi zrobienia czegokolwiek nowego.

RobertMiernik
28-08-2012, 19:31
Stan magazynowy D800 po premierze wcale nie wskazuje na to, że 'problem' z AF spowodował utratę zaufania...

krzysiozboj
28-08-2012, 19:43
ale tu wcale nie o żywotność chodzi...


A bo o tej żywotności bardziej nawiązywałem do postu Krzysztofa niż Twojego "założycielskiego" ;)

Ale i przy tej "usterkowości" średnio podzieliłbym Twoje zdanie, że to wpływa na poziom sprzedaży. Moim zdaniem mamy spore zidiocenie konsumentów i do serwisu trafia mały odsetek tego co tam trafiać powinno, jak dla mnie zupełnie inny jest poziom wiedzy (technicznej i fotograficznej) dzisiejszego odbiorcy i tego z przed 20-30 lat, nastąpiła moda na "lustro" a skoro do końca nie wiadomo czego od "lustra" mamy oczekiwać to jak ocenić czy "lustro" daje to co powinno dawać (zarówno w kwestii pliku jak i walorów użytkowych).

Też nie podzieliłbym zdania że normy ustala poziom konkurencji, ja powiedziałbym że raczej rynek i siłą przebicia własnych marketingowców. Moim zdaniem dzisiaj można odwalić lipę w kwestii samego produktu, nawet być za konkurencją ale jeśli marketing ogłupi tak jak trzeba nabywców to ekonomicznie sukces można zrobić.


edit
ja patrzę na to niestety z pozycji inżyniera którego co prawda uczono jeszcze solidnie projektować ale który potrafił też projektować na określony okres, z pozycji inżyniera który doskonale wie że on jest od liczenia i od wyłożenia tego co technicznie możliwe a decyzje podejmuje ktoś z innej "branży".

Władca Pixeli
28-08-2012, 19:48
Stan magazynowy D800 po premierze wcale nie wskazuje na to, że 'problem' z AF spowodował utratę zaufania...
Raczej brak aparatów Nikona w sprzedaży ponad rok (zalane fabryki) spowodował, że ludzie kupowali cokolwiek pojawiło się na rynku.

krzysztofz24
28-08-2012, 19:59
Kurde, mam chec na zapowiadane D600.
W D7000 I w D800 puscili babola. (Tutaj prosze zadowolonych wlascicieli tych puszek o nieatakowanie mnie;-). Ta sa swietne puchy. Ale wadliwe sztuki nie sa niestety odosobnionymi przypadkami)
D600 jest z zalozenia nizej pozycjonowany niz D800...
Strach sie bac, jak jeszcze bardziej luzacko podejda do kontroli jakosci niz w D800:-).

I tak trzymam sie zasady, ze najlepiej I najtaniej to nowosci kupuje sie jak juz tymi nowosciami nie sa.
D90 kupowalem jak juz prawie wychodzil z produkcji.
Nie mam zadnych prolemow z errorami czy zawiechami...odpukac w niemalowane:-).

Megazordon
28-08-2012, 20:14
ale tu wcale nie o żywotność chodzi...
To, że wypuszczają korpusy bez odpowiedniej kontroli ich jakości sprawia, że trafiają one na rynek i zaraz potem do serwisu. Serwisowanie kosztuje ich chyba więcej niż dobra kontrola jakości. Muszą płacić za to zarówno w jakiejś tam walucie, jak i zwyczajnie tracąc zaufanie klientów, co przekłada sie na późniejszą sprzedaż...

Z tym to się nie zgodzę do końca. Kontrola jakości i zasady kontroli są takie same od lat. Jakość spada z innych powodów. Od oszczędzania na podstawowych podzespołach po dodawanie przemiału do plastikowych części aparatu. Oszczędza się na wszystkim. Generalizując, jakość w hierarchii zakładów produkcyjnych schodzi na dalszy plan. Dla dyrektora fabryki najlepiej by było, gdyby dział jakości został zlikwidowany. Masz oczywiście rację, że kiedyś było inaczej, ale czasy się zmieniają i "jest kryzys".

Daga
28-08-2012, 20:20
D90 jeszcze produkują, czy nie ? ;) Bo ja swój kupiłam wczoraj i wszystko gra jak należy.
I nie powiedziałabym, powtórzę jeszcze, że tylko D7000 i D800 mają babole. Większość nowych korpusów, niezależnie z jakiej półki, ma problemy z AF. Większość nadaje sie od razu do regulacji. Taka jest prawda.

Star Dust
28-08-2012, 20:24
D90 albo juz przestali produkowac alebo zaraz przestana. Tak obserwuje ceny D90 i leca w dol powoli :)

Daga
28-08-2012, 20:27
D90 albo juz przestali produkowac alebo zaraz przestana. Tak obserwuje ceny D90 i leca w dol powoli :)

tyle to wiem ;)
Kupiłam wczoraj za 2159. Myślę, że cena jest dobra, a już na pewno w porównaniu do nowych, czterocyfrowych, okrojonych ile można korpusów. Ale przyznaję, że matryca w D5100 to już inna bajka... D90 jest fajny i ładny, ale D5100 robi ładniejsze zdjęcia ;).

Mogliby wsadzić w tego D90 matrycę z D5100 i nazwać go D90x ;). Wszystko poza nią mogłoby zostać...

RobertMiernik
28-08-2012, 20:29
Raczej brak aparatów Nikona w sprzedaży ponad rok (zalane fabryki) spowodował, że ludzie kupowali cokolwiek pojawiło się na rynku.

Przez jakiś czas rzeczywiście tak było, ale w momencie premiery D800 wszystkie 'inne' puszki były już 'normalnie' dostępne, więc to zdecydowanie nie jedyny i nie główny powód.

moshica
29-08-2012, 11:47
Malo jest osob, ktore chcialyby miec ten sam aparat, czy ta sama komorke powiedzmy 5 lat.
Nawet jakby dzialaly bez zarzutu.


Krzysztof to sięmi naraziłeś ;-) ja mam D70 i starego Sony Ericssona modowanego, robi lepsze zdjecia niż każdy dzisiejszy smartfon, oprogramowanie do mp3 też modowałem i gra lepiej również (wersja walkman) ustępuje jedynie covonom, iriverom i spółce.
Nadal nie widzę potrzeby wymiany, wolę dedykowane np. gps niż smartfona który po kilku załączeniach zamuli...



Mogliby wsadzić w tego D90 matrycę z D5100 i nazwać go D90x ;). Wszystko poza nią mogłoby zostać...

Daga widzę jedyne rozwiązanie, musisz wejść w grupę 3 cyfrową Dxxx albo trzymać się tego co się ma ;-)

krzysztofz24
29-08-2012, 12:23
Krzysztof to sięmi naraziłeś ;-) ja mam D70 i starego Sony Ericssona modowanego, robi lepsze zdjecia niż każdy dzisiejszy smartfon, oprogramowanie do mp3 też modowałem i gra lepiej również (wersja walkman) ustępuje jedynie covonom, iriverom i spółce.
Nadal nie widzę potrzeby wymiany, wolę dedykowane np. gps niż smartfona który po kilku załączeniach zamuli...

Napisalem, ze malo jest takich osob. Co nie znaczy, ze ich nie ma:-).
Zmienilem D60 na D90 bo dokladnie wiedzialem w czym mnie ogranicza i czego wiecej chce.
Teraz mi coraz bardziej FX kolacze pod czaszka. Ale watpliwosci tez sa...
Spokojnie, powoli, bez ekscytowania sie nowosciami.
Chocby nie wiem jak marketing trabil o rewolucji przy nowych urzadzeniach i jak to one spelnia idealnie wszelkie potrzeby. I wogole och, ach:-).
To ja i tak uwazam, ze nikt lepiej niz ja, nie wie czego potrzebuje.

Co do telefonow-smartfonow. To wbrew powszechnej modzie, wrecz na sile narzucanej, dotyczacej coraz wiekszych ekranow. Ja mam Xperie Ray. Malo tego, najpierw kupilem Samsunga Galaxy S Plus i go oddalem do sklepu spowrotem, wymieniajac na ta Xperie Ray.
Mi taki telefon bardziej pasuje. Moge isc z nim zawieszonym na smyczy w gory czy na rower. Jak go schowam do kieszeni, prawie go nie czuc. I ma kurde rozmiar telefonu a nie mini tabletu:-).

Szczytem bezsensownego dzialania marketingu jest dla mnie Galaxy Tab.
Jesli ten smartfon-tablet ma pelnic funkcje telefonu to jak go przy sobie wygodnie przechowywac?
W plecaku?.
No dobra, na styk wchodzi do tylnej kieszeni jeansow, tylko ze usiasc sie juz normalnie nie da:-).

Ale wieeeelki ekran ma. Ciekawe gdzie to sie zatrzyma?
Bo maszynki do golenia doszly chyba do 5 ostrzy:D

moshica
29-08-2012, 12:38
no właśnie pytanie dokąd to zmierza...choć ja wolę klasyki pod każdą postacią, czyli sprawdzone i solidne konstrukcje z każdej nieomal dziedziny, większy nacisk kładę na coś sprawdzonego niż nowego.

pil74
29-08-2012, 12:56
Trzeba wziąć pod uwagę, że obecne zabawki są dość mocno skomplikowane, naszpikowane bajerami mniej lub bardziej przydatnymi. W porównaniu do starszych modeli jest to znacząca różnica w wyposażeniu. Im więcej ze sobą powiązanych części systemów, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia jakiejś usterki.
Szkoda tylko, że bardzo często zamiast dopracowywać konstrukcje wypuszcza się kolejne modele.
Trochę to lepiej jednak w motoryzacji wygląda gdzie robi się kolejną generację auta, w międzyczasie robi się jakiś facelifting.
A w aparatach jak w telefonach po 2 latach przestają robić zdjęcia. :)

moshica
29-08-2012, 13:04
Albo zmienić mentalność, choć dla wielu pokusa jest silna...syndrom dzisiejszych czasów bardziej, czyli ważniejsze posiadanie od rozwoju i szlifowania talentów. W ten sposób klasyka się nie narodzi a i niejeden talent zmarnuje ;-)